Anglia – Francja 2:2

Anglia – Francja 2:2. To nie wynik meczu piłkarskiego, ale najkrótsze podsumowanie rugbowych starć w półfinałach europejskich pucharów. W finałach znowu będziemy mieć pojedynki drużyn z tych dwóch krajów. W Polsce wiele się działo, ale największa niespodzianka to pierwsza od ponad trzech lat porażka Black Roses w kobiecych siódemkach z kimś innym niż Biało-Zielone. Czyżby w tym roku wreszcie miała się toczyć realna walka o srebro wśród kobiet? No i koronawirus zaatakował Ekstraligę: jeden z graczy Juvenii poddany został kwarantannie i odwołano mecz w Siedlcach.

Ekstraliga

Na początek wrócę do poprzedniej kolejki i pięknego sukcesu Skry w meczu z Master Pharm Rugby Łódź. No właśnie: czy pięknego? Cień padł na występ warszawiaków, okazało się bowiem, że nie zrealizowali oni wymogów związanych z udziałem zawodników młodzieżowych w spotkaniu. W składzie znalazł się tylko jeden taki zawodnik (o ironio, był nim jeden z najlepszych na boisku Jonathan O’Neill), a powinno być trzech. Ponieważ to był już drugi taki przypadek warszawian w tym sezonie, zostali ukarani odjęciem jednego punktu w ligowej tabeli. Żałośnie to mało, jeśli weźmie się pod uwagę, że udział doświadczonych zawodników mógł wpłynąć na wynik meczu, że przeciwnik reguł przestrzegał, i że walkowerem karane są przewiny, które mogą mieć znacznie mniejszy wpływ na rezultat. I albo nieporozumieniem jest program (wymagania są zbyt wysokie), albo ten wynikający wprost z regulaminu rozgrywek jeden punkt kary (i to po wcześniejszym upomnieniu), bo może okazać się, że takie postępowanie będzie się niektórym opłacać, a z całego programu pozostanie tylko papier. Ba, w meczu z Ogniwem Skra zrobiła dokładnie to samo, choć tym razem sukcesu to nie dało. Wyrachowanie czy kłopoty? Jeśli to pierwsze, to ono jakoś nie idzie w parze z etosem rugby. To zresztą nie jedyny problem z młodzieżą w klubach ekstraligowych, wystarczy posłuchać Roberta Małolepszego w końcowych paru minutach ubiegłotygodniowego Ataku na młyn

Poza tym sprawdziły się przewidywania co do powrotu Rossa Bennie-Coulsona do Holandii. W ten weekend wystartowała tamtejsza liga i Bennie-Coulson wystąpił jako młynarz w barwach mistrza kraju, RC Diok, w wyjazdowym meczu przeciwko Castricumse RC. Kto następny skończy covidowy transfer? Może kolejny Ross, Cooke? Jego Gala RFC pierwszy mecz sezonu ma zaplanowany na 31 października – zagra przeciwko Melrose.

A jako pierwsi w szóstej kolejce Ekstraligi na boisko wybiegli rugbyści w Sopocie, gdzie Ogniwo podejmowało Skrę Warszawa. Starcie lidera z wiceliderem zapowiadało się na hit kolejki i nie zawiodło. Mecz miał dwa oblicza. W pierwszej połowie zdecydowanie dominowała Skra – rywale na jej polu punktowym zagościli tylko raz, pod sam koniec tej części spotkania. Warszawiacy grali szeroko, dużo atakowali, ale długo jedynym efektem naporu były trzy punkty Daniela Gduli z karnego, na co Ogniwo odpowiedziało swoją „trójką” w wykonaniu Paula Waltersa. Dopiero po 25 minutach nacisk Skry dał efekt w postaci przyłożenia Vahi Halaifonuy po fantastycznej, indywidualnej akcji przez ponad 30 metrów, na poły piłkarskiej – z dwoma podkopnięciami piłki. Później świetna akcja Palu Fihakiego została powstrzymana tuż przed linią pola punktowego i w efekcie po kolejnym karnym Gduli Skra prowadziła schodząc na przerwę tylko 13:3. W drugiej połowie przeważali sopocianie, ale znowu długo nie potrafili tej przewagi zdyskontować. Zaczęło od trzech punktów z karnego Waltersa i wynik stanął. Daniel Gdula próbował kopać dla Skry, ale z trudnych pozycji (raz z ponad 50 m) pudłował. Zrehabilitował się jednak, gdy nieoczekiwanie, po dłuższym okresie przewagi Ogniwa, jego drużyna szybkim atakiem przerwała obronę właśnie on zdobył przyłożenie dające prowadzenie Skrze 20:6. Odtąd jednak Ogniwo już praktycznie zamieszkało na połowie Skry i na kilka minut przed końcem meczu doprowadziło do wyrównania: najpierw karne przyłożenie po tym jak Skra nieprzepisowo przerwała nieuchronny wjazd młynu na swoje pole punktowe, potem przyłożenie po maulu autowym. Było 20:20 i tylko chwila do końcu meczu. Pierwsi szansę dostali warszawiacy, ale Daniel Gdula pomylił się z karnego z nieco ponad 22 metrów. Trudniejsze zadanie miał w chwilę później Paul Walters – ponad 40 metrów – ale się nie pomylił. A gdy piłka przeleciała między słupkami, sędzia zakończył mecz. Ogniwo wygrało 23:20. Skra zdobyła punkt bonusowy za niewielką porażkę, ale cóż, z tym punktem się pożegna.

W drugim sobotnim meczu Master Pharm Rugby Łódź podejmowało Lechię Gdańsk i już po dziesięciu sekundach meczu przegrywało 0:5. Zaraz po rozpoczęciu gry Robert Wójtowicz przeciął podanie łodzian w ich polu 22 m i nikt nie miał szansy go zatrzymać. Chwilę potem łodzianie stracili też graczy młyna Szymona Witkowskiego i Michała Kafarskiego, którzy opuścili boisko z groźnie wyglądającymi kontuzjami. Później jednak mecz zaczął się układać dla nich lepiej. Już w ósmej minucie potężnie pchnęli młynem na pole punktowe gdańszczan i wyrównali wynik, a potem zaczęli budować przewagę i do przerwy było 25:10. Zdecydowanie przeważali w młynie, ostatnie przyłożenie w tej części spotkania zdobyli maulem autowym. Drugą połowę otworzyli przyłożeniem zdobytym po szybkiej akcji przez pół boiska, ale w roli głównej wciąż byli gracze młyna. Lechia jednak wzięła się do roboty, długo naciskała łodzian na ich połowie i zmniejszyła stratę do 13 punktów, ale cóż z tego, skoro Master Pharm szybkimi akcjami zdobył kolejne dwa przyłożenia. Skończyło się wynikiem 44:17. Zmartwieniem dla trenera łodzian na pewno są po tym meczu kontuzje – do kontuzjowanych na początku meczu dołączył w drugiej połowie łącznik młyna Marek Miśkiewicz (który sam już jest zastępcą kontuzjowanego etatowego łącznika młyna Dawida Plichty).

W niedzielnym spotkaniu telewizyjnym spotkały się dwie drużyny, które w poprzednim sezonie radziły sobie kiepsko, natomiast w tym idzie im zdecydowanie lepiej: Arka Gdynia podejmowała Orkan Sochaczew. I zobaczyliśmy fajny mecz, w którym sporo było ładnych akcji po obu stronach. W pierwszej połowie spotkanie było wyrównane, a na przerwę z prowadzeniem 12:7 schodził Orkan. W drugiej części meczu Arka długo utrzymywała kontakt, ale nie mogła poradzić sobie z młynami sochaczewian. Ilekroć młyn był na pięciu metrach przed bramką Arki, odrywał się od niego z piłką Nahuel Dovalo i padało przyłożenie. Orkan w drugiej połowie zdobył trzy przyłożenia i wygrał 32:12. Ostatnie punkty w meczu zdobył młynarz Orkana, Michał Gadomski, kopem z karnego z ponad 40 metrów. Wcześniej dla sochaczewian kopał młodziutki Kacper Wróbel, ale jego skuteczność pozostawiała nieco do życzenia.

W ostatnim rozegranym spotkaniu Sparta Jarocin podejmowała Edach Budowlanych Lublin. Sparta liczyła na pierwszy sukces, ale faworytem byli goście i nie zawiedli. Już po minucie zaliczyli pierwsze przyłożenie, chwilę potem drugie i prowadzili 14:0. Co prawda Sparta zaczęła się odgryzać i zmniejszyła stratę do czterech punktów, jednak Budowlani szybko pozbierali się i w przerwie prowadzili już 28:10. Ostatecznie wygrali 56:15, a jedyne punkty w drugiej połowie stracili po przyłożeniu jarocinian w ostatniej akcji meczu. Zwraca uwagę świetna skuteczność z podwyższeń powołanego do polskiej kadry Dana Tomanka (osiem na osiem, a do tego przyłożenie, razem 21 punktów) oraz kolejne dwa przyłożenia kapitana drużyny Piotra Wiśniewskiego (ma ich już w tym sezonie siedem i jest liderem Ekstraligi w tej klasyfikacji).

Nie doszedł do skutku mecz w Siedlcach, gdzie Pogoń miała się spotkać z Juvenią. Jeden z zawodników krakowskiej drużyny miał kontakt z osobą zarażoną COVID-19. Po uzgodnieniach z PZR mecz odwołano. Miejmy nadzieję, że okaże się, że wkrótce krakowianie będą mogli już grać.

W tabeli na prowadzeniu umocniło się Ogniwo Sopot, które swą przewagę nad kolejnym rywalem powiększyło do dziewięciu punktów. A będzie dziesięć, gdy zostanie odjęty punkt Skrze. Za plecami sopocian jednak sporo zmian. Do czołowej trójki awansował świetnie ostatnio spisujący się Orkan Sochaczew, o dwa oczka też poszło do góry Master Pharm Rugby Łódź. Do wciąż ciasno upakowanego peletonu doszlusowali Edach Budowlani Łódź, a na dnie tabeli pozostają Juvenia i Sparta Jarocin, która wciąż nie poznała smaku zwycięstwa w Ekstralidze.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Ogniwo Sopot 6 28
2. Skra Warszawa 6 19
3. ↑↑ Orkan Sochaczew 6 18
4. ↑↑ Master Pharm Rugby Łódź 6 17
5. ↓↓ Lechia Gdańsk 6 14
6. ↑↑ Edach Budowlani Lublin 6 13
7. ↓↓↓ Arka Gdynia 6 13
8. ↓ Awenta Pogoń Siedlce 5 12
9. Juvenia Kraków 5 7
10. Sparta Jarocin 6 0

Mecze pierwszoligowe nieco przyćmiła afera w Warszawie. Miało być święto rugby, turniej mistrzowski kobiecych siódemek oraz pierwszoligowy mecz między Legią a Posnanią. Póki kobiety grały, wszystko było pięknie, ale faceci święto popsuli. Zdecydowanym faworytem meczu byli goście, którzy już po niespełna kwadransie mieli na koncie dwa przyłożenia. Wtedy jednak trener Legii ruszył do sędziego z pretensjami. Zobaczył czerwoną kartkę, na boisku zrobiło się zamieszanie i sędzia zakończył mecz. Można spodziewać się walkowera na korzyść Posnanii, a Legia natychmiast zwolniła trenera. Są sprzeczne wersje co do „naruszenia nietykalności sędziego” (począwszy od uderzenia „z główki” po brak naruszenia), ale jedno jest pewne: na boisku trenera być nie powinno, a jeśli decyzje sędziego się komuś nie podobają, to i tak powinien trzymać podczas meczu język za zębami.

Dwa pozostałe mecze trzeciej kolejki pierwszej ligi na szczęście bez takich przygód. W Białymstoku gospodarze, w których logo pojawił się właśnie żubr, pokonali Arkę Rumia 38:14 odnosząc w ten sposób trzecie zwycięstwo w trzecim meczu. Już do przerwy prowadzili 17:0, a po niej dołożyli kolejne trzy przyłożenia. Z kolei w Zielonej Górze miejscowa Wataha po emocjonującym meczu uległa AZS AWF Warszawa 27:38.

W tabeli na czele Białystok z pięcioma punktami przewagi nad AZS AWF. Na drugiej miejsce zapewne wskoczy jednak Posnania, a Legia pogrąży się na ostatnim miejscu tabeli z punktem minusowym na koncie.

Heineken Champions Cup

W półfinałach europejskich pucharów mieliśmy w tym roku wyłącznie starcia francusko-angielskie. Najciekawszy był mecz w paryskiej La Défense Arenie, chyba jedynej rugbowej hali na świecie, gdzie Racing 92 podejmował zdobywców pucharu z poprzedniego roku, londyńskich Saracens. Obie drużyny grały ze sobą w fazie grupowej, wówczas w Paryżu górą był Racing, a w Londynie Saracens. W tym meczu niewiele było otwartej gry, a mnóstwo twardej obrony. Saracens zdecydowanie postawili na grę formacją młyna, twardą obronę i zyskiwanie szans na kopy z karnych (podobnie zresztą jak w meczu ćwierćfinałowym z Leinsterem). Racing próbował przełamać linię obrony i miał więcej szans na przyłożenia, jednak długo nic z tego nie wynikało. Zresztą, w 58. minucie tylko cud uratował ich po szybkim przełamaniu londyńczyków. Nikt nie kopał w tym meczu z karnych na piąty metr, każdy karny w zasięgu kopu na bramkę był wykorzystywany do zdobycia trzech punktów. Obie drużyny miały po pięć takich okazji i na pięć minut przed końcem Saracens prowadzili 15:12. Wówczas jednak przełamanie linii obrony Saracens dało wreszcie przyłożenie gospodarzom po fantastycznym offloadzie Virimi Vakatawy uznanego za najlepszego gracza meczu (warto obejrzeć: https://youtu.be/0jG46Amem-A). Racing 92 wyszedł na prowadzenie 19:15, a w ostatnich minutach nie pozwolił Saracens stworzyć żadnego zagrożenia (zresztą, Saracens sami w tym pomogli, m.in. spalonym przy wznowieniu gry po przyłożeniu). Racing 92 zagra w finale po raz trzeci w historii – poprzednio przegrywał z Leinsterem i właśnie Saracens. A dla Saracens był to ostatni mecz o dużą stawkę na dłuższy czas. Teraz czeka ich rok na drugim poziomie ligowym w Anglii. Kiedy zagrają następny mecz – tego jeszcze nie wie nikt.

Ciekawostka z tego meczu: w pierwszej połowie, gdy Racing 92 budował „gąsienicę” z zawodników w przegrupowaniu pod swoim polem punktowym, aby odsunąć się jak najdalej od przeciwników i umożliwić łatwiejszy wykop piłki, jego zawodnicy zignorowali dwukrotnie wydaną przez Nigela Owensa komendę use it! Efekt: gwizdek sędziego, komentarz do Francuzów, że przecież wydał komendę całkiem wyraźnie i piłka przyznana rywalom w bardzo korzystnej dla nich sytuacji. Chyba najlepiej podsumował tę sytuację komentator BT Sport Ben Kay, który stwierdził, że fanom Racingu pewnie to się nie spodoba, ale fani rugby będą zachwyceni. Cóż, na pewno sędziowie w ten sposób powinni reagować częściej.

W drugim półfinale więcej było efektownej gry. W Exeter miejscowi Chiefs podejmowali francuską Tuluzę. Mecz zdecydowanie lepiej zaczęli goście, którzy po dwóch karnych wyszli na prowadzenie 6:0, a mieli też kilka okazji na przyłożenia. Jednak Chiefs zaczęli się odgryzać i to oni zaliczyli pierwsze przyłożenie w meczu. W odpowiedzi niemal natychmiast kolejne efektowne przełamanie zaliczył Cheslin Kolbe i Tuluza wyszła na prowadzenie 11:7. Do końca pierwszej połowy brakowało zaledwie paru minut, ale Exeter zdążyło odzyskać przewagę: po przyłożeniu Sama Simmondsa (to już jego siódme w tym sezonie Champions Cup, jest pod tym względem liderem statystyk; został też najlepszym graczem meczu) i podwyższeniu jego brata Joego (niemylącego się w tym spotkaniu) prowadzili 14:11. W drugiej połowie też początkowo lepiej prezentowała się Tuluza, długo jednak żadna z drużyn nie była w stanie zdobyć punktów. Dopiero po sześćdziesiątej minucie Exeter zdobył przyłożenie, dziesięć minut później dołożył drugie i już nie mógł tego meczu przegrać. Co prawda Francuzi odpowiedzieli jeszcze przyłożeniem, ale do finału awansował Exeter, który ostatecznie wygrał 28:18. Tuluza miała sporo efektownych momentów w tym meczu, ale to Exeter Chiefs ciężką pracą zdobywali więcej punktów.

Ponieważ spośród dwóch finalistów to angielska drużyna była wyżej notowana po fazie grupowej, finał odbędzie się w Anglii. Exeter Chiefs spotkają się z z Racingiem 92 w sobotę 17 października na Ashton Gate w Bristolu. Żadna z tych drużyn w swojej historii jeszcze nie wygrała żadnego europejskiego pucharu, a Exeter nie grało jeszcze nawet w finale takich rozgrywek.

European Rugby Challenge Cup

Pucharowy weekend w Europie zaczął się od piątkowego półfinału Challenge Cup, którego nie powstydziłby się i Champions Cup: Bristol Bears podejmowali Bordeaux Bègles. Mecz z podtekstem, bo przecież czołowym obecnie zawodnikiem Bristolu jest świetny środkowy Semi Radradra, który jeszcze parę miesięcy temu grał dla Bordeaux. Mecz znakomicie zaczęli Francuzi, którzy przez pierwsze 20 minut praktycznie zamknęli Anglików pod ich polem punktowym. Efektem było przyłożenie świetnego Matthieu Jaliberta. Akcja przez pół boiska Harry’ego Randalla zapoczątkowała przełamanie Bristolczyków, którzy zaczęli przeważać na boisku. Początkowo jednak nic im to nie dawało, a Jalibert dorzucał kolejne punkty z karnych dając Bordeaux prowadzenie 13:0. Dopiero w samej końcówce pierwszej połowy Bears zdobyli przyłożenie, przy którym asystę zanotował Radradra. Zaraz na początku drugiej połowy zawodnik ten ujrzał żółtą kartkę, jednak w osłabieniu jego drużyna odrobiła straty i wyszła na jednopunktowe prowadzenie. Bristol nadal atakował i wkrótce zdobył przyłożenie, ale na kwadrans przed końcem Bordeaux doprowadziło do remisu 20:20. W końcówce regulaminowego czasu gry więcej szans mieli Francuzi, ale wynik już się nie zmienił. Dogrywkę fantastycznie zaczęli Anglicy (przyłożenie po kilkudziesięciu sekundach rezerwowego Pablo Ubertiego), parę minut później Radradra zaliczył kolejną asystę otwierającą drogę do następnego przyłożenia i było po meczu. Bordeaux jeszcze próbowało, ale bez sukcesu i skończyło się wynikiem 37:20 dla Bears. Poza pierwszymi 20 minutami meczu mieli oni przewagę na boisku i zwycięstwo jest w pełni zasłużone. Jednak trochę szkoda Francuzów, bo w niedokończonym sezonie dominowali w Top 14 i Challenge Cup mógł być jakimś pocieszeniem po udaremnionej przez epidemię szansie na mistrzostwo Francji. A w dogrywce grali w czternastkę z powodu kontuzji jednego z zawodników i braku możliwości zmiany.

W drugim półfinale Tulon podejmował kiepsko sobie radzących w Premiership Leicester Tigers. Gospodarze zdominowali pierwszą połowę, w której zaliczyli dwa świetne przyłożenia i prowadzili już 20:6. Tigers odpowiedzieli krótko przed końcem tej części spotkania znakomitym przyłożeniem Nemaniego Nadolo i mogli mieć jeszcze nadzieję na korzystny obrót rzeczy (20:11). W drugiej połowie Leicester zmniejszył jeszcze stratę o 3 punkty, ale w końcu to Tulon zaczął z powrotem punktować: kolejne piękne zagranie Sergio Parisse otworzyło drogę do przyłożenia, chwilę potem Leicester stracił jednego z graczy po kartce za spóźnioną szarżę, a w przewadze Tulon dorzucił kolejne przyłożenie i na niespełna kwadrans przed końcem było 34:14. Harry Potter zdołał już tylko zmniejszyć rozmiary porażki. Tulon wygrał 34:19.

A zatem w Challenge Cup będziemy także mieć finał angielsko-francuski. Ten jednak będzie rozegrany we Francji, na niewielkim stadionie w Aix-en-Provence, gdzie na co dzień gra Andrzej Charlat. Mecz odbędzie się w piątek 16 października.

Drobne

Mistrzostwa Polski w rugby 7 kobiet

Drugi turniej mistrzowski kobiecych siódemek organizowała Legia Warszawa. Dwie świetne wiadomości: po pierwsze w turnieju wzięło aż 11 drużyn z 9 klubów (drugie drużyny wystawiły gospodynie i Biało-Zielone), a zadebiutowały Amazonki Lublin. Po drugie, Black Roses po niemal trzech i pół roku pierwszy raz przegrały z kimś innym niż Biało-Zielone i zajęły w turnieju dopiero trzecie miejsce dając pokonać się gospodyniom. Oczywiście, dobrą wiadomością nie jest to, że ktoś przegrał, ale to, że być może w tym roku będzie można liczyć na prawdziwą walkę o srebro. Legia się poprawiła (wskazują na to także jej wyniki z Diablicami z poprzedniego turnieju i z Juvenią z tego weekendu), w jej składzie pojawiły się grające ostatnio dla rywalek reprezentantki Polski Monika Pietrzak i Marta Nowosz. Wśród Black Roses brakuje natomiast znakomitej Katarzyny Paszczyk, która zadomawia się w składzie meczowym Rennes, jednak trener warszawianek (bardzo dziękuję za miłą rozmowę) podkreśla, że rywalki też skład wzmacniały i wciąż są bardzo mocne. Niestety, na razie nie zanosi się na prawdziwą walkę o złoto – Biało-Zielone ponownie nie pozostawiły żadnych złudzeń rywalkom i choć nie padł wynik 80:0, jak w poprzednim turnieju, znowu nie pozwoliły przeciwniczkom na zdobycie ani jednego punktu, a same zaliczyły ich w czterech spotkaniach prawie 200. Przepaść. W finale ograły Legię 39:0. Z Ekstraligi spadła Juvenia, wracają do niej Diablice, które podobnie jak Juvenia w poprzednim turnieju, nie dały nikomu na pierwszoligowym froncie żadnych szans. Rezerwy Biało-Zielonych z kolei zdominowały drugą ligę i skończyły turniej z bilansem punktowym 195:5.

Reprezentacja Polski

Duaine Lindsay powołał kadrę na planowany na 10 października w Siedlcach mecz z Ukrainą. 26 zawodników plus czterech rezerwowych. Pierwszy raz od bardzo dawna przy każdym kadrowiczu można wpisać polski klub, choć to efekt epidemii i grania na krajowym podwórku wyłącznie dlatego, że na brytyjskim się jeszcze nie da. Jest kilka powrotów po latach, jest też kilku debiutantów. W powołanym składzie jest ich dwóch: Vaha Halaifonua, któremu minęły trzy lata w Polsce, i Daniel Tomanek, który przyjechał z Anglii do Budowlanych Lublin. Poza tym potencjalni debiutanci są tylko w rezerwie.

Premiership

W ubiegłym tygodniu doszło do pierwszego spotkania przedostatniej kolejki Premiership. Kolejne mecze będą rozgrywane w tym tygodniu, na kilka dni przed zaplanowaną na niedzielę ostatnią kolejkę, i w tej sytuacji wcześniejsze rozegranie meczu Bath z Gloucester trochę dziwi: zawodnicy Bath będą mieli więcej oddechu przed finałową niedzielą od graczy drużyn rywalizujących z nimi o miejsce w półfinale. Niestety, nie było publiczności, choć zapowiadano obecność 1000-osobowej grupy widzów – w Wielkiej Brytanii ponownie zaostrzono działania antykoronawirusowe i efektem jest cofnięcie planu stopniowego zapełniania trybun. Dla klubów to kolejny cios. Przykładem są Leicester Tigers, którzy ostatnio zwracali kasę kibicom za niewykorzystane karnety, a każdy dzień meczowy bez kibiców to dla nich kilkaset tysięcy funtów straty (nawet mimo dochodów z praw telewizyjnych). A mówi się o tym, że publiczności może zabraknąć na trybunach nawet przez pół roku. Władze ligi spotkały się z przedstawicielami rządu, przedstawiając trudną sytuację i szukając pomocy. Póki co nie ma żadnych konkretów. Dramat jest w Championship: wsparcie dla klubów drugoligowych może spaść z 640 tys. funtów do zaledwie 40 tys. Rozważane pakiety pomocowe rządu póki co dotyczą sportu amatorskiego. The Rugby Paper donosi, że w tej sytuacji kolejny sezon może nie zacząć się 10 listopada, ale dopiero w 2021, gdy ludzie będą mogli wejść na stadion.

A sam mecz wygrała drużyna, która jeszcze o coś walczy: Bath pokonało Gloucester 31:20, zapewniając sobie bezcenny punkt bonusowy. Jednak jeszcze w 60. minucie meczu, choć gospodarze w meczu zdawali się przeważać, to goście prowadzili 20:3 (Bath miało na koncie aż trzy spudłowane karne). Ostatnie 20 minut to jednak pokaz siły gospodarzy, którzy w tym krótkim czasie zdobyli wymarzone cztery przyłożenia i wygrali 31:20.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Exeter Chiefs 20 73
2. ↑ Bath 21 65
3. ↓ Wasps 20 61
4. Sale Sharks 20 59
5. Bristol Bears 20 59
6. Harlequins 20 46
7. Northampton Saints 20 42
8. Gloucester 21 41
9. Worcester Warriors 20 32
10. London Irish 20 30
11. Leicester Tigers 20 28
12. Saracens 20 –41

Poza tym odbył się finał rozgrywek Premiership Rugby Cup. Po upływie niemal dziewięciu miesięcy od rozegrania półfinałów w decydującym meczu zmierzyli się Sale Sharks i Harlequins. Wygrali Sharks 27:19. Jeszcze kwadrans przed końcem to londyńczycy byli na prowadzeniu, ale w ostatnich minutach drużyna spod Manchesteru zdobyła dwa przyłożenia i ostatecznie sięgnęła po to trofeum. Decydujące przyłożenie na trzy minuty przed końcem meczu zdobył Faf de Klerk i uczynił to w fantastycznym stylu: https://youtu.be/nRocVf1g6AM?t=198. Rozgrywki te kilka lat temu zastąpiły Anglo-Welsh Cup.

Władze ligi ogłosiły, że zaplanowany na 24 października finał zostanie rozegrany zgodnie z tradycją na Twickenham. Jednak sprawa nie była oczywista i kluby protestowały: stadion będzie pusty, a więc nie będzie dochodów z widzów, tymczasem RFU nie chciało zgodzić się na obniżkę ceny jego najmu.

W kolejnej rundzie testów w klubach Premiership na obecność koronawirusa znowu wyniki pozytywne: tym razem czterech graczy i jeden członek personelu.

Rozgrywki na niższych poziomach ligowych (poza męskimi Premiership i Championship oraz żeńską Premier 15s) nie rozpoczną się w Anglii przed styczniem 2021. To chyba dobra wiadomość dla niektórych klubów polskiej Ekstraligi. A angielska federacja w tych mrocznych finansowo czasach (w Walii na krawędzi rozwiązania jest kilkadziesiąt klubów z niższych poziomów ligowych, w Szkocji mówi się o kolejnych dziesiątkach milionów funtów strat) przedłużyła kontrakt sponsorski z O2, który miał wygasnąć w przyszłym roku, a jest wart 7,5 mln funtów rocznie.

Leicester Tigers zakontraktowali kolejnego zawodnika rozpadających się argentyńskich Jaguares – to łącznik ataku Joaquín Díaz Bonilla, który ma na koncie kilka występów w reprezentacji Argentyny.

Pro14

Na dziewięć dni przed zaplanowanym startem nowego sezonu Pro14 poznaliśmy szczegóły rozgrywek w tym roku. Choć nie wszystkie. Znamy rozpiskę gier pierwszych jedenastu kolejek (do początku stycznia) i i mamy kilka ogólnych komunikatów. Wiadomo, że w obecnym roku nie zagra żadna drużyna południowoafrykańska, choć niewykluczone że wrócą na początku 2021. Oczywiste jest, że w tej sytuacji rozegrają znacznie mniej spotkań niż europejska konkurencja, a zatem ich występy będzie można traktować w kategorii gier towarzyskich (choć będą odbierać punkty rywalom walczącym o mistrzostwo, więc nie do końca). Wiadomo także, że nie wrócą Southern Kings, a władze ligi prowadzą rozmowy nad zastąpieniem ich przez inną franszyzę południowoafrykańską. Potwierdziły też oficjalnie, że toczą się rozmowy (choć na razie wstępne) o ewentualnym wprowadzeniu do ligi od kolejnego sezonu większej liczby drużyn z Południowej Afryki. Ponoć w federacji południowoafrykańskiej decyzja co do wyboru tych ekip ma być podjęta już we wtorek. Sporo się mówi o zastąpieniu Cheetahs czterema franszyzami z Super Rugby, a ekipa z Bloemfontein już szykuje się do podjęcia kroków prawnych w takiej sytuacji (odejście z ligi oznacza utratę około 30 milionów randów). Moim zdaniem powiększanie ligi o ekipy z drugiego końca świata to kiepski krok, a przykład Super Rugby powinien czegoś Celtów nauczyć.

Inną nowinką w nowym sezonie Pro14 jest przedłużenie kolejek. Zamiast od piątku do niedzieli mecze mają odbywać się od piątku do poniedziałku. To może być niezły pomysł, bo poniedziałkowe wieczory w zawodowym rugby są niezagospodarowane i mogą przyciągnąć telewidzów przed ekrany. Pora tylko zastanowić się, czy w tej sytuacji „szponów” nie przenieść z poniedziałku na wtorek 🙂 Pierwszy taki poniedziałek dopiero w trzeciej kolejce czyli pod koniec października.

A echem poprzedniego sezonu jest kara dla Ulsteru. Irlandzki region ściągnął z Bristol Bears Iana Madigana, ale nie dopełnił formalności z tym związanych. W efekcie belfastczyków ukarano odjęciem jednego punktu w tabeli konferencji (nic to nie zmieniło) i karą finansową w wysokości 10 tys. euro.

Top 14

W Tuluzie wprowadzono ograniczenie liczby widzów na imprezach sportowych: tamtejszy klub rugby może wpuścić na stadion nie 5000 osób, ale zaledwie 1000. W tej sytuacji władze klubu zastanawiają się, czy nie grać przy pustych trybunach – przy tak małej liczbie widzów, przychody z biletów nie pokryłyby kosztów związanych z ich obsługą.

Półfinały rozpoczętego niedawno sezonu zostaną rozegrane w Lille (drugim kandydatem było Bordeaux).

W Pro D2 zwycięski marsz Provence został powstrzymany: ekipa Andrzeja Charlata (znowu w podstawowym składzie) przegrała z także niepokonanym dotąd Oyonnax i utraciła fotel lidera.

Po dwuletniej nieobecności (rok w Nowej Zelandii i rok w Stanach Zjednoczonych) do Tulonu wraca jedna z gwiazd światowego rugby, Ma’a Nonu.

Major League Rugby

Ogłoszono szczegóły kolejnego sezonu Major League Rugby. Zagra w nim 13 drużyn (przybyły ekipy z Dallas i Los Angeles, wycofała się drużyna z Denver). Start sezonu nastąpi 20 marca (o miesiąc później niż wstępnie zakładano). W sezonie zasadniczym zachowany zostanie podział na konferencje (sześć we wschodniej i siedem w zachodniej), a każda drużyna rozegra 16 spotkań. Faza play-off będzie się składać z finałów konferencji (zagrają w nim drużyny z pierwszego i drugiego miejsca w tabeli danej konferencji) oraz wielkiego finału zaplanowanego na 1 sierpnia. Finał ma pokazać CBS, a wcześniejsze mecze mają pojawiać się w stacjach sieci CBS oraz Fox.

Południowa Afryka

Wybrane zostały składy do pokazowego meczu Springboks Showdown, zaplanowanego w Kapsztadzie 3 października. Ostateczne selekcjonerami byli trenerzy reprezentacji: były Rassie Erasmus i obecny Jacques Nienaber. Na boisku mamy zobaczyć trzynastu spośród mistrzów świata z Japonii.

Kibice w tym kraju zobaczyli pierwsze mecze po lockdownie. Zagrały towarzysko cztery południowoafrykańskie franszyzy Super Rugby: Bulls pokonali Sharks 49:28 (po 30 minutach prowadzili już 35:0), a Stormers wygrali z Lions 34:21.

Francja

Bernard Laporte, szef francuskiej federacji (szykujący się właśnie do obrony stanowiska w kolejnych wyborach w FFR), a od niedawna także wiceszef World Rugby, został we wtorek rano zatrzymany przez francuską policję. Celem było przesłuchanie w związku z podejrzeniem prób nielegalnego wpływu na komisję apelacyjną, która bardzo znacząco złagodziła karę finansową nałożoną na Montpellier za przekroczenie limitu wynagrodzeń w 2017. Laporte przed werdyktem dzwonił do szefa komisji i miał uświadamiać go wówczas, że grupa Altrad należąca do właściciela Montpellier jest bardzo ważnym sponsorem drużyny francuskiej i wsparciem w staraniach o organizację Pucharu Świata. W tym samym roku firma Laporte’a miała też podpisać z Altradem umowę wartą 150 000 euro, choć z niej Laporte miał ostatecznie się wycofać. Oprócz tego zatrzymano też właściciela Montpellier (Mohera Altrada) i szefa komitetu organizacyjnego Pucharu Świata 2023. Laporte oświadczył, że to „zamach stanu” i że nie zamierza rezygnować ze startu w zaplanowanych za niespełna dwa tygodnie wyborach. Został zwolniony po niespełna dwóch dniach, w środę wieczorem, póki co bez postawionych zarzutów. To się jednak może zmienić.

Na spotkaniu władz FFR i LNR w sprawie zwalniania reprezentantów na jesienne mecze reprezentacji, federacja miała zaproponować lidze kompromis polegający na zagwarantowaniu, że żaden reprezentant nie zagra więcej niż w pięciu spośród sześciu jesiennych meczów kadry. Nic z tego, dla LNR kompromisem byłoby już w ogóle pięć meczów kadry, tymczasem ma być ich sześć w ciągu siedmiu tygodni. Rozprawa przed sądem administracyjnym w Wersalu jest planowana na 7 października.

Australia

Linie lotnicze Qantas po 30 latach zakończyły sponsorowanie rugby w Australii. Nic w tym dziwnego: same znalazły się w kłopotach i oprócz rugby wycofały się z krykieta, piłki nożnej i innych dyscyplin. To kolejny bardzo bolesny cios dla Australijczyków, znajdujących się już i tak w ogromnych kłopotach finansowych – umowa z Qantas miała im dawać kwotę szacowaną na 5–10 mln dolarów rocznie.

Kilka zawodniczek, które zdobyły złote medale w rugby 7 w Rio podpisały kontrakty zawodowe z klubami rugby league: Charlotte Caslick z Sydney Roosters, Ellia Green i Evania Pelite z New Zealand Warriors. Rozgrywki National Rugby League Women’s z udziałem czterech drużyn (trzech australijskich i jednej nowozelandzkiej) właśnie się rozpoczęły, a finał zaplanowano na 25 października.

The Rugby Championship

SANZAAR ogłosił terminarz spotkań The Rugby Championship. Mecze będą rozgrywane w Sydney, Brisbane i Newcastle (oczywiście australijskim, a nie angielskim), po dwa na tym samym stadionie każdej soboty. Start rozgrywek 7 listopada, zakończenie 12 grudnia (mecze każdy z każdym dwukrotnie). I znowu afera – tym razem niezadowoleni są Nowozelandczycy, którzy uważają 12 grudnia za zbyt późny termin zakończenia turnieju. Ponieważ po powrocie do kraju czeka ich 14-dniowa kwarantanna (nie ma opcji jej skrócenia), zawodnicy nie spędzą świąt Bożego Narodzenia z rodzinami. SANZAAR odpowiada, że po prostu nie było innej opcji. Z kolei Australijczycy wskazują, że gdy turniej miał być organizowany w Nowej Zelandii i oni chcieli jego skrócenia do pięciu tygodni, Nowozelandczycy stawali okoniem. Australijczycy zresztą byli skłonni się zgodzić, ale odmówiły federacje Południowej Afryki i Argentyny obawiające się większego ryzyka kontuzji przy zagęszczeniu meczów, zwłaszcza że w tych krajach wciąż w rugby się nie gra i zawodnicy na pewno nie będą w pełnym rytmie meczowym.

Wciąż niepewny jest występ Południowej Afryki. Póki co drużyny z tego kraju nie mogą brać udziału w żadnych międzynarodowych zawodach i nie wiadomo, kiedy się to zmieni. A nawet jeśli będą mogli, Jacques Nienaber nie chce jechać do Australii w sytuacji, gdy jego gracze będą mieli na koncie zbyt mało spotkań (a chce, by ich mieli co najmniej sześć), bo będą po prostu nieprzygotowani. Ale w grę wchodzą też pieniądze – bez wyjazdu federacja nie zobaczy żadnych.

Za to Argentyńczycy mimo wielu przypadków COVID-19 w kadrze zapowiadają (a przynajmniej robi to trener ich reprezentacji Mario Ledesma, który sam został dotknięty chorobą), że wezmą udział w The Rugby Championship. Argentyńczycy są testowani co trzy dni i liczba aktywnych zachorowań w ekipie ciągle spada. A doradcą Ledesmy podczas turnieju ma być Michael Cheika, do niedawna trener reprezentacji Australii.

Mecze towarzyskie

Wiadomo wreszcie, gdzie tej jesieni domowe mecze będzie grać reprezentacja Walii. No, przynajmniej pierwsze dwa – zaległy mecz Pucharu Sześciu Narodów ze Szkocją i pierwszy mecz Nations Cup z Gruzją. Oba odbędą się w Llanelly na Parc y Scarlets.

Nigel Owens będzie sędzią zaległego meczu Autumn Nations Cup Francja – Włochy. W ten sposób stanie się pierwszym sędzią w historii, który będzie miał na koncie 100 spotkań międzynarodowych.

Hiszpanie przed ostatnim meczem REC planują dwa spotkania towarzyskie z Urugwajem.

World Rugby Sevens Series

World Rugby ogłosiło zdobywców dorocznych nagród przyznawanych uczestnikom cyklu World Rugby Sevens Series (sezon 2019/2020 przerwano praktycznie w połowie). Co ciekawe, w najlepszej siódemce męskich rozgrywek mamy tylko jednego Nowozelandczyka, choć to ta drużyna zwyciężyła w ostatecznej klasyfikacji. Po dwóch graczy wskazano z ekip Fidżi i Południowej Afryki, a zwraca obecność Jordana Conroy’a z Irlandii, która przecież ani razu nie znalazła się w czołowej czwórce, sam Conroy jednak zdobył najwięcej przyłożeń w tym sezonie. U kobiet mamy trzy Nowozelandki, dwie Kanadyjki, Australijkę i Amerykankę.

Portugalia

Ruszyła liga portugalska. Wszystkie spotkania są transmitowane na stronie https://www.rugbytv.pt/direto.

Finlandia

Sezon 2020 zakończony w Finlandii. Mistrzem kraju została drużyna Helsinki RC, która w finale pokonała inny klub ze stolicy kraju, Warriors. W poprzednich dwóch sezonach skład finału wyglądał identycznie, ale górą byli Warriors. Helsinki mistrzem kraju zostały po raz piąty w historii.

Kanada

Zatrudnienie jako asystent trenera reprezentacji Kanady znalazł Rob Howley. Był on asystentem Warrena Gatlanda jako trenera Walii, aż do skandalu z grą na zakładach, który spowodował wyrzucenie go z reprezentacji tuż przed rozpoczęciem ubiegłorocznego Pucharu Świata i sześciomiesięczne zawieszenie. To jego pierwsza posada od tego czasu.

Młodzieżowe mistrzostwa Polski

W Lublinie w sobotę odbyły się pierwsze turnieje mistrzostw Polski siódemek zarówno juniorów, jak i kadetów. Do turniejów zgłosiło się po osiem drużyn, a finały w obu wyglądały identycznie: zmierzyły się w nich drużyny KS Budowlanych Łódź i Orkana Sochaczew i w obu wygrali łodzianie. Sukces Budowlanych tym bardziej imponujący, że ich kadeci – tak jak Biało-Zielone w kobiecych siódemkach – nie stracili w tych turniejach ani jednego punktu, a juniorzy pozwolili rywalom tylko na dwa przyłożenia w pięciu meczach. Na trzecim miejscu u juniorów Juvenia, a u kadetów Ogniwo.

Rugby league

Pierwszy po lockdownie mecz międzynarodowy w rugby? Cóż, nie w rugby union, ale w rugby league. W ten weekend zagrały drużyny Holandii i Niemiec. Górą byli Holendrzy, a mecz można zobaczyć tutaj: https://youtu.be/V5-PRKujrq8.

Zapowiedzi

Siódma kolejka Ekstraligi oznacza już początek końca rundy jesiennej. Ciekawie będzie na pewno w starciu Skry Warszawa z Pogonią Siedlce czy Budowlanych Lublin z Arką Gdynia. Poza tym trzecie derby Trójmiasta czyli mecz Lechii z Ogniwem, w Sochaczewie zagości Master Pharm Rugby Łódź. Czy w Krakowie Juvenia Kraków będzie gościć Spartę Jarocin? Tego jeszcze nie wiemy.

Poza tym grać będą zarówno pierwsza, jak i druga liga. Ciekawie może być w Rumii, gdzie miejscowa Arka podejmie Posnanię. Rok temu na drugoligowym froncie górą była Posnania, ale obie drużyny mają swoje ambicje.

Przed nami końcówka fazy ligowej Premiership sezonu 2019/2020: większość kolejki dwudziestej pierwszej i cała, niedzielna, dwudziesta druga. Jedyna istotna niepewność dotyczy czterech drużyn konkurujących o trzy wolne miejsca w półfinałach ligi, i tylko one będą grać o prawdziwą stawkę – są to Wasps, Bath, Sale Sharks i Bristol Bears. Najtrudniejsze zadanie czeka tych ostatnich, którzy przez dwa ostatnie weekendy eksploatowali się bardzo intensywnie w europejskich pucharach.

W Pro14 natomiast inauguracja nowego sezonu. Zacznie go piątkowe spotkanie Zebre z Cardiff Blues. Mistrzowie, Leinster, podejmą Dragons, a wicemistrzowie z Belfastu zagrają z Benettonem.

W Top 14 mamy trzecią kolejkę sezonu 2020/2021. W niej najciekawiej zapowiada się mecz dwóch drużyn dominujących w poprzednim sezonie, Lyonu i Bordeaux.

A w kraju szykują nam się dodatkowo mistrzostwa kraju weteranów. Impreza odbędzie się w sobotę w Poznaniu.

4 komentarze do wpisu „Anglia – Francja 2:2”

  1. Faktycznie, odjęcie jednego punktu to kpina. To mogłoby być dobre na pierwszy raz, ale za recydywę w tym samym sezonie powinien przysługiwać walkower i ujemne punkty. Oglądałem Atak na młyn i rozumiem pretensje Roberta Małolepszego. Całkowicie się z nim zgadzam, ale troszkę za bardzo naskoczył na Jakuba Sieradzkiego jakby to on ponosił cała winę za decyzje PZR. Swoją drogą to troskę niewdzięczna rola dla kogoś kto całym serduchem kocha rugby i prowadzi drużynę dzieciaków, ktoś kto wie jak ważne jest szkolenie juniorów musi jako przewodniczący komisji gier i dyscypliny akceptować regulamin i odjęcie zaledwie jednego punktu za jawne pogwałcenie regulaminu i wg mnie wyrachowanie w działaniu. Mam wielką nadzieję że kara od następnego sezonu będzie znacznie surowsza, bo póki co to jest art a nie kara.

    Chciałbym też zapytać czy gdzieś w czeluściach Internetu są transmitowane mecze pierwszej lub drugiej ligi?

    Odpowiedz
    • Łamanie regulaminu nie powinno się opłacać, a tutaj, jak się okazuje, może się opłacić. Pytanie, ile jeszcze razy będziemy mieli takie przypadki. A Robertowi Małolepszemu raczej nie chodziło o udział młodych w składzie, ale o obowiązek prowadzenia drużyn młodzieżowych. Odnośnie transmisji, Rugby Białystok chwali się na FB transmisjami z domowych meczy, ale widziałem zawsze tylko zapowiedzi, a gdy chciałem filmy odnaleźć, żeby obejrzeć „z odwtorzenia”, to niestety już się nie udawało. Z poprzedniego sezonu ich domowe mecze są na YouTube na profilu onREC, ale z tego nie widzę. Z ostatniego spotkania jest przynajmniej skrót: https://pl-pl.facebook.com/BialystokRugby/videos/345056196598862/. U innych w tym sezonie nic takiego nie widziałem.

      Odpowiedz
  2. Dziękuję za odpowiedz. Tak, Robertowi Małolepszemu chodziło o szkolenie młodzieży, ale jeden i drugi przypadek pokazuje że regulamin PZR pozwala klubom na „oszukiwanie” na legalu bez większych konsekwencji.

    Z jednej strony jestem przeszczęśliwy że w Polsce mamy Atak na młyn i W szponach rugby. Można sobie poczytać i posłuchać wywiadów z trenerami, prezesami, zawodnikami, itd. Niestety z drugiej strony dla osoby nie związanej ze środowiskiem, będącej tylko kibicem rugby dla którego samo słowo rugby kojarzy się z uczciwością, fair-play, szanowaniem innych, idp. oglądanie i czytanie o polskim ale i światowym rugby powoduje też czasem niesmak. W polskim rugby co kolejkę słyszymy jakieś pretensje do kogoś, czy to sędziego, czy PZR czy też innych podmiotów, a mało jest szukania winy u siebie. We Francji wylało się wręcz szambo bo przeciwnicy Laporte’a urządzili sobie na niego obławę, w Gruzji wiceprezes federacji strzela z pistoletu do innego człowieka. To bezwzględnie pozostawia rysę na tym pięknym sporcie, bez tych dwóch znakomitych serwisów informacyjnych pewnie większość kibiców rugby w Polsce o tym by nie wiedziało. Ale nie ma co sobie obrzydzać, fajnie że są takie miejsca jak tutaj i wierzę że jak już skończy się to wirusowe szaleństwo to znowu będziemy mogli zachwycać się grą a nie tylko bankructwem, brakiem wypłat, wzajemnymi animozjami i tym podobnymi niewesołymi historiami. RUGBY to piękny sport.

    Na koniec chciałbym polecić ligę portugalską. Jakość transmisji jest bardzo dobra i mecze można oglądać również z poślizgiem jak ktoś w czasie meczu emocjonuje się Ekstraligą lub innymi dużo ważniejszymi rozgrywkami. Może to nie jest liga na najwyższym światowym poziomie ale spotkania są zacięte i w odróżnieniu od piłki nożnej nie wiadomo z góry kto będzie mistrzem Portugalii, chociaż bardziej są to mistrzostwa Lizbony;) Zdarza się jednak sporo niespodzianek.

    Odpowiedz
    • Ha, w czasach przedszponowych wybór spotkań do oglądania był znacznie bardziej spontaniczny 😉 A covidowe napięcia w świecie rugby to temat zaplanowany na kolejny felieton, ale ciężko znaleźć czas na napisanie. Mam nadzieję, że się nie zdezaktualizuje zanim do niego usiądę. Choć, w gruncie rzeczy, chyba powinienem życzyć sobie czegoś zupełnie odwrotnego 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz