Rugby Łódź mistrzem jesieni

Rugby Łódź zwycięstwem nad Juvenią zapewniło sobie komplet zwycięstw w jesiennych rozgrywkach ligowych i zdobyło tytuł mistrzów jesieni. Nie przyszło im jednak to łatwo, krakowianie w drugiej połowie meczu podjęli pościg za prowadzącymi gospodarzami i mecz dostarczył kibicom prawdziwych emocji. W Europie najgłośniejszy temat jest pozaboiskowy: mistrzowie Anglii i zdobywcy Champions Cup, londyńscy Saracens zostali ukarani przez władze Premiership za naruszenie zasad wynagradzania zawodników (przekroczenie ustalonych limitów). Zanosi się na to, że w tym sezonie będą w lidze walczyć nie o mistrzostwo, ale o utrzymanie.

Ekstraliga

Przed sportowymi wydarzeniami weekendu pojawiły się dwie nowości. Przede wszystkim przy okazji spotkania z Niemcami przedstawiciele klubów z najwyższego poziomu rozgrywek spotkali się na Radzie Ekstraligi. Dzięki publikacjom prasowym oraz dostępnym na stronie PZR protokole z tego spotkania nieco więcej wiadomo o „kuchni” rozgrywek. Kluby muszą zwiększyć swoją partycypację w kosztach transmisji telewizyjnych, ale też planują podjąć działania promujące je na szerszą skalę. Oglądalność podobno wynosi ok. 10 000 widzów, co wypada ocenić jako wynik całkiem przyzwoity (zwłaszcza biorąc pod uwagę ograniczony dostęp do kanału Polsat Sport Fight). Ciekawym wątkiem jest obmyślany na cztery lata „Projekt Ekstraliga”, o którym brak jednak konkretów. Wiadomo jednak, że celem klubów jest przejęcie kontroli nad rozgrywkami, a w dalszej perspektywie – ich profesjonalizacja. Zwraca także uwagę rozbieżność pomiędzy klubami i PZR w sprawie zmniejszenia liczby drużyn uczestniczących w rozgrywkach, planowanego zgodnie z regulaminem PZR od kolejnego sezonu. Bardzo cieszy jednomyślność klubów.

Druga wiadomość to wydany przez nadzór budowlany nakaz zamknięcia obiektów sportowych Skry Warszawa. To wbrew pozorom dobra wiadomość, bo umożliwi realizację przez miasto planów modernizacji kompleksu.

Skra Warszawa – Budowlani Lublin 57:10. Skra w swoim ostatnim meczu przy Wawelskiej zdecydowanie dominowała, w młynach demolowała rywali. Już w pierwszej połowie zdobyła cztery przyłożenia, na co Budowlani zdołali odpowiedzieć tylko jednym (w swojej jedynej akcji pod polem punktowym rywali). Po przerwie gospodarze dołożyli jeszcze pięć przyłożeń, a lublinianie swej jedynej akcji z szansami na punkty nie zdołali sfinalizować. Najskuteczniejszymi zawodnikami Skry ponownie byli Violeti Kolo (20 punktów – 4 przyłożenia) i Thaniel Halafihi (17 punktów – przyłożenie i 6 podwyższeń). Tongijczyk Kolo ma na koncie najwięcej przyłożeń w lidze – aż 10; zdobywał w ten sposób punkty w pięciu ostatnich meczach z rzędu.

Rugby Łódź – Juvenia Kraków 29:23. Najciekawiej zapowiadające się spotkanie kolejki nie zawiodło kibiców. Co prawda rewelacyjna Juvenia nie sprawiła kolejnej niespodzianki i przegrała z wicemistrzami Polski, postawiła jednak bardzo twarde warunki, przegrała zaledwie sześcioma punktami zdobywając punkt bonusowy i jednocześnie nie pozwoliła na zdobycie ofensywnego bonusu łodzianom (zdarzyło im się to drugi raz w tym sezonie). Mecz jednak zaczął się zdecydowanie na korzyść łodzian, którzy po pierwszej połowie prowadzili 21:6. Dominowali w młynie, zdobyli dwa przyłożenia (pierwsze zapisał na swoim koncie najskuteczniejszy zawodnik ligi, Daniel Gdula po znakomitym rajdzie Patryka Reksulaka, drugie zdobył Mateusz Matyjak po świetnym przechwycie Bartosza Kubalewskiego na połowie Juvenii). Krakowianie odpowiedzieli tylko punktami z karnych, popełniali błędy i nie stwarzali szans na przyłożenie. Druga połowa zaczęła się podobnie – na pole punktowe Juvenii przedarł się po rajdzie Krystiana Pogorzelkiego Witalij Kramarenko i na pół godziny przed końcem było 26:6. Wtedy jednak obudziły się krakowskie „smoki”, które zaczęły grać szybkie, efektowne i skuteczne rugby. Najpierw przyłożenie zdobył Michał Jurczyński, który w solowej akcji pokonał bodajże czterech rywali, potem Frans Botha, któremu drogą na pole punktowe otworzył świetnym podaniem na offloadzie Artur Bryl i było tylko 26:20. W końcówce meczu jednak bardzo blisko przyłożenia byli łodzianie, jednak Juvenia zdołała zmusić ich do błędu, a mało brakowało, by Botha po rajdzie z własnego pola punktowego wyprowadził Juvenię na prowadzenie. Na kilka minut przed końcem łodzianie dołożyli z karnego trzy punkty, ale Juvenia nie poddała się i w ostatniej akcji meczu Artur Bryl odpowiedział tym samym. Świetny mecz o dwóch obliczach i sporo emocji w drugiej połowie.

Pogoń Siedlce – Orkan Sochaczew 27:10. Początek meczu należał do Orkana, który mocno przycisnął gospodarzy. Jednak napór ten nie przynosił efektów i pierwsze przyłożenie w meczu po dwudziestu minutach zdobyli gospodarze. Sochaczewianie niemal natychmiast odpowiedzieli przyłożeniem i podwyższeniem Michała Kępy i wyszli na prowadzenie 7:5. Jednak później dominowała już Pogoń. Jeszcze w pierwszej połowie wyszła na prowadzenie 15:10, a w drugiej połowie punktowała już tylko ona i dzięki czterem przyłożeniom wygrała z punktem bonusowym.

Arka Gdynia – Lechia Gdańsk 5:47. Tym razem w telewizji Polsat Sport Fight można było obejrzeć derby Trójmiasta. Jeszcze parę lat temu byłby to mecz na szczycie tabeli, jednak w tym przypadku widzieliśmy starcie drużyny ze środka tabeli z jednym z outsiderów. Nie było niespodzianki, Lechia już w pierwszej połowie zapewniła sobie punkt bonusowy, zdecydowanie przeważając nad młodszą i słabszą fizycznie ekipą gospodarzy. Arce udało się odgryźć i zdobyła w tej części spotkania pięć punktów po przechwycie Mateusza Szyca. To jednak był cały jej dorobek i choć w drugiej połowie gra nieco się wyrównała (Lechici zdobyli w tym okresie tylko dwa przyłożenia), gdynianie nie zdobyli już żadnych punktów.

Pauzowało Ogniwo Sopot.

Choć to była przedostatnia jesienna kolejka, a w ostatniej Rugby Łódź już nie zagra, to drużyna ta zagwarantowała sobie fotel lidera na przerwę zimową z kompletem zwycięstw. Ma dwanaście punktów przewagi nad trzema innymi drużynami, które po tej kolejce zrównały się liczbą punktów: Juvenią (która dzięki punktowi bonusowemu awansowała na drugie miejsce), Ogniwem i Pogonią Siedlce. 9 punktów za nimi są Lechia i Skra, które zepchnęły na siódme miejsce Orkan. Na końcu stawki tradycyjnie Arka Gdynia i Budowlani Lublin.

Rundę rewanżową zaczęli pierwszoligowcy. Dotychczasowi liderzy z Białegostoku przegrali z AZS AWF Warszawa 14:30 i spadli na trzecie miejsce w tabeli. Na fotel lidera powróciła Sparta Jarocin, która pokonała na wyjeździe Miedziowych Lubin 45:26 (już do przerwy prowadziła 38:0). Wataha Zielona Góra nie dała żadnych szans Legii (58:5), która z kompletem porażek wyraźnie odstaje od reszty stawki.

W II lidze liderująca Posnania podejmowała ubiegłorocznego mistrza I ligi, Arkę Rumia, i wyraźnie wygrała 41:5, choć do przerwy było tylko 7:5. W drugim meczu Ruda Śląska pokonała Alfę Bydgoszcz 43:29. Zanosi się na to, że nikt poznaniakom nie odbierze awansu do I ligi. W rundzie jesiennej straciła zaledwie 16 punktów.

Premiership

W Anglii więcej niż o czwartej kolejce Premiership Rugby rozprawiano o zdarzeniach zza „zielonego stolika”. Przez kilka miesięcy władze ligi prowadziły śledztwo przeciwko mistrzom kraju, Saracens, w sprawie omijania przez nich przez ostatnie trzy sezony limitu zarobków dla graczy (salary cap). Okazało się, że właściciel klubu dopłacał „na boku” takim gwiazdom jak Owen Farrell, Maro Itoje czy bracia Vunipola (angażując się w ich firmy). W efekcie nałożono na Saracenów grzywnę w wysokości 5,36 mln funtów oraz odjęto im 35 punktów w tabeli ligowej (czyli w momencie ogłoszenia orzeczenia stan punktowy drużyny wynosiłby –26, co dawałoby 30-punktową stratę do ostatniego w tabeli Bath). Klub zamierza się odwoływać, co zawiesza wykonanie kary, ale ma niewielkie szanse na sukces. A taka strata punktowa oznacza, że znajdzie się on w dolnych strefach tabeli (gdyby odjąć mu taką liczbę punktów w poprzednich sezonach, jednak uratowałby się przed spadkiem). Spotkać można komentarze, z których wynika, że kara jest zbyt łagodna. Prezes Exeter Chiefs, klubu, który przegrał z Saracenami dwa ostatnie finały ligi, wprost mówił o relegacji jako jedynym słusznym rozwiązaniu. Wśród kibiców są i tacy, którzy chcą pozbawić Saracenów dwóch ostatnich tytułów mistrzowskich, zdobytych z nieuczciwą przewagą. Przegrane w całej tej sprawie jest rugby – sport nie tak czysty, jak się dotąd wydawało. Saracens nie planują na razie pozbywania się swoich największych gwiazd.

W tej sytuacji dodatkowego podtekstu dostał zapowiadający się i tak na hit czwartej kolejki mecz Gloucester z Saracens. Kibice Gloucester buczeli na Saracenów, wymachiwali fałszywymi banknotami czy składali przyśpiewki o oszukujących Sarries. Na boisku gospodarze mieli przewagę przez większość meczu, ale to goście, którzy chcieli zamazać aferę z wynagrodzeniami, byli skuteczniejsi. Spotkanie skończyło się porażką gospodarzy 12:21. Każdy punkt Saracenów nabiera odtąd charakteru bezcennego kamyczka w pogoni za resztą stawki w walce o uniknięcie spadku. Klub zapowiada w pierwszym rzędzie walkę o utrzymanie w Premiership, odkładając na bok europejskie puchary.

W dwóch innych sobotnich meczach niespodzianki. Harlequins prowadzili w meczu przeciwko Worcester Warriors po kwadransie gry 14:3, ale to goście mieli zdecydowaną przewagę w tym meczu i londyńska drużyna uległa niżej notowanym rywalom 14:19 (z tych 19 punktów 14 zdobył z kopów Jono Lance). Z kolei niepokonani dotąd Northampton Saints pojechali do Bath i co prawda już w pierwszej minucie zdobyli przyłożenie, jednak ostatecznie przegrali: Bath wygrało 22:13, mimo że przy stanie 10:8 jeden z zawodników tego klubu dostał czerwoną kartkę.

W niedzielę też niespodzianka. Exeter Chiefs, wicemistrzowie, podejmowali Bristol Bears. Zaczęło się zgodnie z przewidywaniami, po połowie meczu gospodarze prowadzili 17:0. Jednak po przerwie obraz meczu zupełnie się zmienił i jedyną punktującą drużyną byli gracze z Bristolu, którzy ostatecznie wygrali 20:10. Decydujące punkty padły już po 80. minucie, gdy Bristol wjechali na pole punktowe rywali niemal 20-metrowym maulem.

Poza tym Sale Sharks pokonali Wasps 28:18 po wyrównanym meczu, w którym drużyny kilkakrotnie zmieniały się na prowadzeniu. 22 punkty dla zwycięzców zdobyli bracia du Preez. Z kolei beniaminek London Irish zdecydowanie pokonał 10-krotnych mistrzów Premiership, Leicester Tigers 36:11. Goście honorowe przyłożenie zdobyli dopiero w ostatniej akcji meczu.

Nie ma już drużyny z kompletem zwycięstw – ostatnia taka ekipa, Northampton Saints, przegrała w tej kolejce i spadła na drugie miejsce w tabeli. Na szczycie absolutnie sensacyjnie Bristol Bears, a na trzecim miejscu Saracens (ci jednak jeszcze bez odjętych punktów). Na dnie tabeli Leicester Tigers, ale tylko po jednym zwycięstwie mają oprócz nich dwie inne drużyny: Wasps i Harlequins.

Top 14

Po trzech tygodniach do gry powróciła francuska liga. Dziewiąta kolejka zaczęła się od zaciętego meczu między Tulonem a Montpellier. Gospodarze na pół godziny przed końcem prowadzili 16:10, jednak goście mieli świetną końcówkę i spotkanie skończyło się remisem 19:19.

W tej kolejce doszło do rewanżu za finał z poprzedniego sezonu: Tuluza podejmowała Clermont. Zdecydowane zwycięstwo odnieśli obrońcy tytułu mistrzowskiego, Tuluza, która wygrała 34:8. Gospodarze mieli świetny początek meczu i już po niespełna pół godzinie gry prowadzili dwudziestoma czterema punktami. W głównych rolach wystąpili rugbyści grający parę tygodni temu w Pucharze Świata w Japonii, m.in. jedno z przyłożeń dla zwycięskiej drużyny zdobył Romain Ntamack, uznany przez World Rugby za objawienie tego roku.

Nieoczekiwanie ciekawie było w starciu Castres, mistrza z 2018, i beniaminka Brive. Castres do przerwy prowadziło 22:9 i wydawało się, że bez problemu wygra, ale w drugiej połowie to beniaminek był skuteczniejszy i na minutę przed końcem wyszedł na prowadzenie 26:25. Był bliski pierwszego zwycięstwa na wyjeździe, to jednak odebrał mu skutecznie wykonany karny dla Castres w ostatniej akcji meczu.

W innych meczach Bajonna mimo przewagi uległa Pau 3:9 (ani jednego przyłożenia w meczu), Bordeaux pokonało gładko Agen 23:0 (choć do przerwy prowadziło tylko 6:0), liderujący Lyon gładko wygrał z La Rochelle 45:17 (po krótkim pobycie w Lyonie żegnał się z drużyną Mathieu Bastereaud, który zagra w przyszłym roku w MLR w drużynie z Nowego Jorku), a w derbach Paryża Stade Français został gładko pokonany przez Racing 92 9:25 (wszystkie trzy przyłożenia dla zwycięzców zdobył skrzydłowy Teddy Thomas).

Na szczycie tabeli nadal Lyon (z ośmioma zwycięstwami) przed Bordeaux. Na trzecim miejscu, 14 punktów za liderem, niespodziewanie Pau (tyle samo punktów ma Bajonna). Na końcu tabeli nieodmiennie Stade Français, który traci już do wyprzedzających ich Agen 7 punktów.

Pro14

Najwięcej uwagi w szóstej kolejce rozgrywek przyciągnęły dwa pojedynki wewnątrzirlandzkie. W piątek Connacht podejmował niepokonany dotąd Leinster, a kibice gospodarzy mieli nadzieję na powtórkę z ostatniego spotkania tych drużyn rozgrywanego na Sportsground, gdy nieoczekiwanie ich drużyna omal nie pokonała utytułowanych rywali. Tym razem jednak Leinster nie zostawił gospodarzom żadnych złudzeń. Już po pół godzinie miał na koncie punkt bonusowy, a do przerwy prowadził 35:6. Gracze Connacht w tej części spotkania nie zbliżyli się nawet do pola punktowego drużyny z Dublina, a ta raz za razem przebijała obronę rywali (spektakularne było zwłaszcza pierwsze przyłożenie Andrew Portera, który pokonał kilka metrów z trzema rywalami na nim wiszącymi). W drugiej połowie Connacht zdobył honorowe przyłożenie po świetnym kopie Carty’ego na skrzydło, ale ostatecznie przegrał 11:42. Dla Leinster to szóste zwycięstwo z rzędu.

Drugi mecz pomiędzy drużynami z Zielonej Wyspy był bardziej wyrównany. Zwyciężyli faworyci, Munster, którzy wygrali z Ulsterem 22:16. Nie przyszło im to jednak łatwo – choć w połowie meczu prowadzili 15:6, to 20 minut później przegrywali 15:16. Mecz rozstrzygnęło przyłożenie Andrew Conway’a na kwadrans przed końcem spotkania.

Cardiff Blues podejmowali południowoafrykańskich Cheetahs. Drużyna z południowej półkuli podtrzymała pasmo porażek w meczach w Europie – Walijczycy wygrali 30:17, zdecydowanie przeważając. Kluczowym momentem meczu była 14. minuta, gdy czerwoną kartkę dostał Jasper Wiese z drużyny Cheetahs. Blues prowadzili w tym momencie 8:0, jednak nieoczekiwanie to goście przycisnęli i wyszli na prowadzenie 14:8. Jednak jeszcze przed przerwą Cardiff powróciło na prowadzenie i nie dało Cheetahs żadnych szans.

Ciekawie było w ostatnim meczu kolejki, w którym Scarlets podejmowali Benetton. Lepiej mecz zaczęli gospodarze, którzy prowadzili najpierw 7:0, a potem 10:6. Jednak na przerwę schodzili przy wyniku 10:14. Po przerwie ponownie wyszli na prowadzenie 17:14. Dwie minuty przed końcem Tommaso Allan doprowadził do remisu 17:17 i wydawało się, że mecz tak się skończy. Jednak Walijczycy zdołali odpowiedzieć trzema punktami z karnego i wygrali 20:17.

W innych meczach: Edynburg pokonał walijskich Dragons 20:7, z kolei włoskie Zebre uległo drugiej szkockiej drużynie Glasgow Warriors 7:31. Do niespodzianki doszło w walijskiej Swansei, gdzie miejscowi Ospreys ulegli Southern Kings. Dla drużyny z Afryki Południowej było to pierwsze zwycięstwo w sezonie. Goście świetnie zaczęli mecz, prowadzili 16:0, a Ospreys nie zdołało odrobić tej straty w drugiej połowie i przegrało 14:16.

Nadal niepokonany jest Leinster, który ma już 9 punktów przewagi w konferencji A nad drugim Ulsterem. Na końcu tabeli z kompletem porażek Zebre. W konferencji B także nie ma zmiany lidera: Munster prowadzi przed Scarlets (obie drużyny mają po pięć zwycięstw). Na dnie tabeli nadal Southern Kings.

Drobne

Puchar Świata

Po zakończeniu Pucharu Świata nastąpił wysyp wyborów najlepszych piętnastek tego turnieju dokonywanych przez redakcje różnych mediów sportowych. Oczywiście przeważają reprezentanci finalistów turnieju, poza nimi pojawiają się gracze nowozelandzcy, walijscy, japońscy i fidżijscy. W pojedynczych zestawieniach trafiłem też na zawodników z Australii i Gruzji (filar Michaił Nariaszwili). Co ciekawe, normą jest przewaga ilościowa Japończyków nad Nowozelandczykami. Uwzględniając najczęściej pojawiających się zawodników w dwunastu takich zestawieniach, do których dotarłem, najlepsza piętnastka to: 1. Tendai Mtawarira (Afryka Południowa), 2. Shota Horie (Japonia), 3. Kyle Sinckler (Anglia), 4. Maro Itoje (Anglia), 5. Alun Wyn Jones (Walia), 6. Pieter-Steph du Toit (Afryka Południowa), 7. Tom Curry (Anglia), 8. Duane Vermeulen (Afryka Południowa), 9. Faf de Klerk (Afryka Południowa), 10. Handré Pollard (Afryka Południowa), 11. Josh Adams (Walia), 12. Damian de Allende (Afryka Południowa), 13. Manu Tuilagi (Anglia), 14. Kotaro Matsushima (Japonia), 15. Beauden Barrett (Nowa Zelandia). Tylko dwóch spośród nich było obecnych we wszystkich tych zestawieniach: Sinckler i Barrett (co ciekawe, w jednym zabrakło na przykład uznanego najlepszym graczem roku du Toita). Najwięcej problemu zestawiacze mieli z formacją ataku, gdzie kandydatów do zestawienia było co najmniej jednego więcej niż miejsc na boisku. Aż w ośmiu piętnastkach pojawił się bowiem Semi Radradra z Fidżi – ale na trzech różnych pozycjach, i na każdej ktoś był częściej niż on. W niemal połowie analizowanych zestawień pojawili się też dwaj angielscy gracze, George Ford i Sam Underhill.

World Rugby oświadczyło, że przeprowadzi jednocześnie wybór gospodarzy Pucharów Świata w 2027 i 2031. Pojawia się sporo spekulacji na ten temat. Prawdopodobnie w 2027 będziemy gościć poza Europą, a w 2031 ponownie na Starym Kontynencie. Są też głosy, że jeden z tych turniejów powinien trafić na rozwijający się rynek. Wśród potencjalnych kandydatów przewijają się Argentyna (choć nie wiadomo, czy złoży ofertę), Australia, Stany Zjednoczone, Irlandia, Włochy. Oczywiście także Afryka Południowa, której oferty były odrzucane do bodajże czterech kolejnych turniejów, a która teraz dostała nowy impuls do starań. Wiadomo też, że kandydaturę zamierza zgłosić Rosja, chcąca wykorzystać stadiony z niedawnych mistrzostw świata w piłce nożnej.

Federacja szkocka została ukarana za komentarze pod adresem World Rugby, a w zasadzie za groźbę wystąpienia na drogę sądową, jeśli odwołany zostanie mecz między Szkocją a Japonią na zakończenie fazy grupowej Pucharu Świata. Kara wynosi 70 tys. funtów.

Puchar Sześciu Narodów

Dobry występ reprezentacji Japonii zaowocował nie tylko wyborem kilku jej zawodników do najlepszej drużyny turnieju, ale także spekulacjami, czy Japonia nie zasili Pucharu Sześciu Narodów. Nie wiem, czy to dobry krok. Człowiek chciałby raczej widzieć szansę na połączenie z rozgrywkami prowadzonymi przez Rugby Europe i możliwość awansu z nich do 6N. Ponoć organizatorzy The Rugby Championship po wahaniach chcieli dać Japończykom nadzieję przyłączenia za kilka lat. Stosunek południowej półkuli do Japonii po tym Pucharze Świata zakrawa na żart (wszak już wcześniej wykluczyli japońskich Sunwolves z Super Rugby). Póki co, Anglicy ogłosili, że w ramach lipcowych testów wybiorą się na Daleki Wschód i zagrają dwa mecze przeciwko Japonii.

Rugby league – Super League

Jeden z najpopularniejszych graczy z Nowej Zelandii, Sonny Bill Williams, który skończył na Pucharze Świata karierę reprezentacyjną, podpisał umowę na kolejne dwa lata gry z kanadyjskim klubem rugby league Toronto Wolfpack – kontrakt ma być wart 10 milionów dolarów, co czyni z tego gracza najlepiej zarabiającego zawodnika rugby league. Kanadyjski klub grał od paru lat na zapleczu angielskiej Super League, a w ostatnim sezonie do niej awansował. Kontrakt jest gigantyczny, ale ponieważ dotyczy gracza przejmowanego z innej odmiany rugby, nie wlicza się do salary cap. Swoją drogą, pojawiły się też plotki o tym, że Eddie Jones (który na tym Pucharze Świata prowadził reprezentację Anglii) ma w przyszłości podpisać kontrakt trenerski z którąś z drużyn australijskiej ligi rugby league.

European Rugby Champions Cup

Wspomniane wyżej ukaranie Saracenów zbiegło się w czasie z oficjalną inauguracją nowego sezonu europejskich rozgrywek, która odbyła się w Cardiff. Odbyła się ona dzień po ogłoszeniu kary dla Saracens i przedstawiciele klubu nie wzięli w niej udziału. Z jednej strony zrozumiałe, z drugiej bolesne dla organizatora, bo to oni przecież w zeszłym roku zdobyli najcenniejsze trofeum Champions Cup. Teraz EPCR zastanawia się nad ukaraniem Saracenów za ten występek…

Odbyły się aż trzy regionalne turnieje kwalifikacyjne do igrzysk olimpijskich w Tokio w rugby 7. W Suvie, stolicy Fidżi, odbył się siódemkowy turniej Oceania Sevens. Wzięło w niej udział piętnaście drużyn męskich i dwanaście kobiecych z Australii i Oceanii (wyjątkiem w obu rywalizacjach były ekipy japońskie, a także kanadyjska wśród kobiet), w tym debiutująca kobieca drużyna z Vanuatu. Zwyciężyły i zarazem uzyskały awans do igrzysk męska siódemka Australii (która w finale turnieju pokonała mistrzów olimpijskich, Fidżi) i żeńska Fidżi (w decydującym meczu pokonała Papuę-Nową Gwineę). Z kolei w Johannesburgu odbył się męski turniej dla Afryki (tu grało 14 drużyn, a awans zdobyła Kenia), a w Kantonie żeński dla Azji (z udziałem 8 ekip, tu wygrały Chinki). Charakteru kwalifikacji nie miał turniej w Urugwaju, w którym wzięło udział dziewięć żeńskich drużyn z Ameryki Południowej i Środkowej – był to pierwszy z serii trzech regularnych turniejów o miano najlepszej drużyny kontynentu. W finale Brazylijki pokonały Argentynki.

Reprezentacja Polski w rugby 7 kobiet

Także w rugby 7 zaprezentowała się nasza kobieca reprezentacja. Zagrała w bardzo silnie obsadzonym turnieju w hiszpańskim Elche. W sobotę Polki odniosły trzy zwycięstwa – nad Belgią, Hiszpanią i młodzieżową Francją. W niedzielę z kolei były dwie porażki, jednak z drużynami z najwyższej europejskiej półki: Irlandią i Francją. W sumie trzecie miejsce i kolejne doświadczenia. Cieszy zwłaszcza fakt doceniania Polek i zaproszenia ich do tego turnieju, a postawa też nie przyniosła wstydu.

Rugby Europe International Championships

Trzy spotkania odbyły się w ramach Rugby Europe International Championships. Nas najbardziej interesowało trzecie spotkanie obecnego sezonu Rugby Europe Trophy – jeden z faworytów rozgrywek, Holandia, podejmowała Ukrainę (tym razem bez Kramarenki, który wystąpił w Łodzi w meczu ligowym). Zaczęło się nieoczekiwanie: to Ukraina zdobyła pierwsze przyłożenie po sprytnym kopie na pole punktowe. Potem jednak punktowali Holendrzy, jeszcze w pierwszej połowie zdobyli trzy przyłożenia po błędach rywali (pierwsze po trafieniu z karnego w słupek i przechwyceniu piłki, drugie po rewelacyjnym odebraniu rywalom piłki w młynie, trzecie po dopadnięciu do źle podanej przez Ukraińców piłki na ich polu punktowym) i do przerwy było 24:8. Po przerwie Holendrzy nie pozostawili już rywalom żadnej szansy i ostatecznie zwyciężyli 64:8, potwierdzając aspiracje do awansu. Na poziomie Conference 1 zaczynająca rozgrywki Malta, która w poprzednim sezonie zrezygnowała z szansy walki z Ukrainą o awans na nasz poziom, pokonała na wyjeździe Słowenię 42:14. Z kolei w Conference 2 Andora wygrała z Bośnią i Hercegowiną 45:10.

Mecze towarzyskie

W Clermont zagrały towarzysko żeńskie piętnastki Francji i Anglii. Gospodynie przegrały 10:20, a dorobkiem punktowym Angielek podzieliły się po połowie kapitan zespołu Sarah Hunter (dwa przyłożenia), którą uznano za najlepszą zawodniczkę globu w 2016, i Emily Scarratt (dwa podwyższenia i dwa karne), która sięgnęła po tę samą nagrodę tydzień temu. Punktowała też najlepsza zawodniczka świata z poprzedniego roku, Jessy Trémoulière (karny i podwyższenie dla Francji). To było pierwsze zwycięstwo Angielek nad Francuzkami od 2012. W innym pojedynku kobiet Irlandia nieznacznie uległa w Dublinie Walii 13:15.

W towarzyskim meczu Brazylia pokonała Portugalię 26:24. Portugalczycy zagrali bez swoich najlepszych zawodników występujących w zawodowych ligach. O rezultacie zadecydowało skuteczniejsze wykonywanie przez Brazylijczyków podwyższeń, pewnie nie bez wpływu na wynik był fakt, że gracze z Europy zaliczyli trzy żółte kartki.

Mistrzostwa Czech

Rozegrano finałowy mecz mistrzostw Czech. W derbach Pragi Sparta pokonała obrońców tytułu Tatrę Smichov i sięgnęła po swój czwarty tytuł mistrzowski (a dziewiąty, jeśli wliczyć także epokę Czechosłowacji). Sparta odniosła zdecydowane zwycięstwo, aż 40:3, a aż dwóch graczy Tatry zobaczyło czerwone kartki.

Młodzieżowe mistrzostwa Polski

W młodzieżowych mistrzostwach Polski broniące tytułu mistrzowskiego drużyny Juvenii grały w Lublinie przeciwko Budowlanym. W kategorii juniorów krakowianie rozgromili przeciwników 94:0. W kategorii kadetów nieoczekiwanie to lublinianie wygrali 19:7. Porażki ponieśli natomiast młodzi gracze Arki Gdynia w meczach w obu kategoriach z KS Budowlanymi Łódź.

Zapowiedzi

W najbliższy weekend ostatnia kolejka Ekstraligi przed zimową przerwą. Nie zagra w niej Rugby Łódź, które już zapewniło sobie fotel lidera na przerwę zimową. Zobaczymy natomiast resztę stawki, w tym kolejne derby Trójmiasta: Lechia – Ogniwo (gospodarze na pewno powalczą o niespodziankę). Poza tym Juvenia podejmie Pogoń Siedlce (chyba najciekawiej zapowiadające się spotkanie rewelacji sezonu przeciwko kandydatowi do medali), Orkan zagra w Warszawie ze Skrą (ten mecz zobaczymy w Polsat Sport Fight) i wreszcie o pierwsze zwycięstwo w sezonie zagrają dwaj outsiderzy: Budowlani Lublin będą gościć Arkę Gdynia. Grać będzie też pierwsza liga (tu m.in. mecz między dwoma drużynami ze szczytu tabeli: AZS AWF – Sparta).

Po raz kolejny zobaczymy mecz Rugby Europe Trophy – tym razem Litwa podejmie Szwajcarię. Na pewno goście są faworytami, a my będziemy ich podglądać z uwagą, bo już tydzień później Szwajcarzy będą gościć naszą reprezentację. Poza tym mecz Conference 2 Mołdawia – Austria.

Pauzować będą wszystkie trzy najlepsze europejskie ligi, a zaczną się rozgrywki europejskich pucharów. W Champions Cup najciekawiej zapowiada się starcie drużyn z czołówek lig angielskiej i francuskiej: Northampton Saints podejmą Lyon. Obrońcy tytułu Saracens będą grać w Paryżu przeciwko Racingowi 92, z kolei ubiegłoroczni finaliści, Leinster, zagrają z włoskim Benettonem. Z kolei w Challenge Cup najbardziej interesujące będzie chyba spotkanie świetnie sobie radzącego Bordeaux z angielskimi Wasps. Mistrz Rosji znowu nie będzie mógł rozgrywać domowych meczów w swym mieście, syberyjskim Krasnojarsku, ale, bagatelka, 4 tysiące kilometrów od niego, w położonym w pobliżu Morza Czarnego Krasnodarze. O tysiąc kilometrów bliżej będą mieć goście najbliższego spotkania, którego Rosjanie są teoretycznie gospodarzem, Worcester Warriors…

Towarzyskie mecze zagrają kobiece piętnastki Anglii i Francji (rewanż za spotkanie z tego weekendu) oraz Włoch i Japonii. Wśród mężczyzn Chile będzie podejmować podróżującą po Ameryce Południowej reprezentację Portugalii, a Barbarians zagrają na Twickenham przeciwko Fidżi. W składzie międzynarodowej ekipy mamy zobaczyć gwiazdy reprezentacji Afryki Południowej (m.in. Mtawarirę i Mapimpiego), Irlandczyka Rory’ego Besta czy Francuza Mathieu Bastereaud.

O mistrzostwo Polski grać będą w piętnastkach juniorzy i kadeci.

Dodaj komentarz