Simmondsowie rządzą w Europie

Tym razem Anglia górą: drużyny z tego kraju wygrały nad ekipami z Francji w finałach obu europejskich pucharów. Po najcenniejsze trofeum sięgnęli Exeter Chiefs, a ich gwiazdami byli bracia Simmondsowie: najlepszy w finale Joe i najlepszy w sezonie Sam. Poza tym Nowa Zelandia pokonała Australię, a w kraju najwięcej uwagi przyciągnęła decyzja o odebraniu Skrze zwycięstwa w meczu z Pogonią.

Heineken Champions Cup

W finale głównej klubowej imprezy w Europie stanęły na przeciwko siebie Exeter Chiefs i paryski Racing 92. Grały w Bristolu, a rozjemcą był Nigel Owens. Emocji nie zabrakło. Początek meczu bardzo nerwowy w wykonaniu drużyny Racingu 92. Mnóstwo błędów – najpierw zmarnowany karny (Teddy Iribaren przekopał boisko), a potem seryjnie prezentowane karne dla rywali. Pierwsze 20 minut należało do Exeter Chiefs, którzy po tym czasie prowadzili 14:0, a mogło być nawet o jedno przyłożenie więcej (kolejny błąd paryżan przy własnym polu punktowym kosztowałby ich bardzo drogo, gdyby Jonny Hill skontrolował piłkę). Dopiero potem Racing 92 zaczął się ogarniać. Szerokie podanie Finna Russella i świetne przełamanie Simona Zebo pozwoliło im zmniejszyć straty, paręnaście minut później następne przyłożenie dodał bohater półfinału Juan Imhoff. Jednak schodząc na przerwę to Chiefs po kolejnym przyłożeniu prowadzili 21:12. Zaraz po przerwie kolejne podanie Russella do Zebo i straty paryżan znowu zostały zmniejszone. Cóż jednak z tego, skoro chwilę potem Russell podał do rywala i Chiefs mieli 11 punktów przewagi. Ale jak karuzela, to karuzela – kolejna chwila i Racing 92 także dołożył czwarte przyłożenie i było tylko 28:24 dla Anglików. Od tego momentu znowu sporo było nerwowości i już ani jednego przyłożenia. Kwadrans przed końcem Racing zmniejszył stratę do jednego punktu, a parę minut później zyskał przewagę jednego zawodnika. Nie zdołał jednak jej wykorzystać – mimo ogromnego nacisku Exeter jakoś się wybronił, a w ostatniej akcji (choć mieliśmy spore zamieszanie z czasem na końcu i zegar w telewizji wskazywał, że można zacząć jeszcze kolejną) dołożył kolejne trzy punkty i wygrał najważniejszy mecz sezonu 31:27. Trzeci europejski finał Racingu 92 (w ciągu 5 lat) i trzecia porażka. Pierwszy Exeter Chiefs i od razu zwycięstwo. Do tego symboliczne: 10 lat temu właśnie w Bristol awansowali do Premiership.

Najlepszym zawodnikiem finału został łącznik ataku zwycięskiej drużyny Joe Simmonds (11 punktów z kopów). Jednak jeszcze wyżej sięgnął jego brat, zdobywca drugiego przyłożenia dla Chiefs, wiązacz młyna Sam Simmonds, który po meczu został ogłoszony laureatem nagrody dla najlepszego gracza tego sezonu europejskich pucharów. Nagroda zasłużona, obaj bracia Simmondsowie mają znakomity sezon: Sam zdobył najwięcej przyłożeń (aż osiem, najbliżsi rywale mieli po sześć), a Joe najwięcej punktów (95 – w tym także rekordowe 32 podwyższenia) w tym sezonie Champions Cup. Sam Simmonds jest czwartym Anglikiem, który sięgnął po indywidualny laur przyznawany przez EPCR w ciągu ostatnich pięciu lat. Z kolei w ekipie Racingu 92 bardzo krytykowany po finale jest Finn Russell – owszem, dwa podania otwierające drogę do przyłożeń, ale także ma swoim koncie dwa stracone przyłożenia i sporo błędów w rozegraniu. Mimo to wraca do reprezentacji Szkocji.

Losowanie kolejnej edycji europejskich pucharów zaplanowano na 28 października. Wynik finału przyniósł ostatnie rozstrzygnięcie w sprawie podziału na koszyki w losowaniu Champions Cup (Racing 92 pozostał w drugim koszyku – zwycięstwo przesunęłoby ich do pierwszego). Choć kto wie, być może zamieszanie w Premiership (o którym niżej) coś tu zmieni?

European Rugby Challenge Cup

W finale drugiego europejskiego pucharu górą także Anglicy. Co prawda Bristol Bears przed meczem mieli kłopoty, jednak jakoś z nich się wygrzebali. Tydzień termu grali w półfinale Premiership z Wasps. Po wykryciu u tych ostatnich siedmiu przypadków COVID-19 (w tym czterech wśród zawodników), pojawiły się wątpliwości, czy z bristolczykami wszystko w porządku. Na szczęście ich testy wypadły negatywnie. Pewien handicap otrzymali Francuzi, bo na na finał w Aix-en-Provence ostatecznie wpuszczono publiczność (choć tylko 1000 osób). To jednak tulończykom nie pomogło. Już po piętnastu sekundach gry Bristol Bears mieli na koncie pierwsze przyłożenie (fantastyczne trzy podania z własnego 22 m po chwycie przez Radradrę kopu na rozpoczęcie), a po czterech minutach prowadzili 10:0. Po fantastycznym starcie nastąpił przestój Bears. Już po paru minutach beztroskie podanie bristolczyków dało Tulonowi przyłożenie, a w 20. minucie mieliśmy już remis 10:10. Bears zdobyli co prawda w pierwszej połowie kolejne dwa przyłożenia, ale oba nie przeszły testu TMO, i na przerwę to Francuzi schodzili prowadząc 16:10. W drugiej połowie Tulon zdobył już tylko trzy punkty. W 60. minucie mieliśmy remis 19:19, a chwilkę później Bristol Bears prowadzili już po przyłożeniu Maxa Malinsa 26:19. Dorzucili jeszcze sześć punktów z karnych bezbłędnie wykonywanych w tym meczu przez Calluma Sheedy’ego (łącznie 22 punkty z kopów – w sumie w całej edycji Challenge Cup uzbierał ich aż sto) i wygrali 32:19, sięgając po swoje pierwsze europejskie trofeum.

Top 14

W piątej kolejce Top 14 nie rozegrano tylko jednego meczu, ale nie z powodu koronawirusa: nie odbyło się spotkanie Racingu 92 z Tulonem, a wszystko przez to, że w ten weekend obie te drużyny grały w finałach europejskich pucharów. Koronawirus uderzył natomiast w Pro D2 – tam nie odbyły się trzy spotkania. Top 14 natomiast musi zmierzyć się z godziną policyjną, ustanowioną w największych miastach Francji od 21:00 do 6:00. Po 21:00 mecze zawodowe będą mogły się odbywać, ale bez publiczności. Jeśli w meczach ma brać udział publiczność, w praktyce nie mogą zaczynać się później niż o 17:00 (aby kibice mogli wrócić do domów).

Jednym z najciekawiej zapowiadających się spotkań był mecz nieoczekiwanie dobrze radzącego sobie Pau z brylującym w poprzednim sezonie Bordeaux Bègles (w tym jednak poniżej oczekiwań). Do przerwy Pau przegrywało 9:16. Jednak zaraz po przerwie doprowadziło do remisu mając przewagę jednego zawodnika (chwilę potem miało już przewagę dwóch, jednak tej nie wykorzystało). Co prawda Bordeaux wróciło na prowadzenie, ale w końcówce Pau wypracowało dziesięciopunktową przewagę. Utrata przyłożenia i czerwona kartka Watisoni Votu w ostatniej minucie meczu już nie spowodowały utraty zwycięstwa. Pau wygrało 29:24 i to trzecie ich zwycięstwo w sezonie.

Oczekiwałem także emocji w meczu dwóch ekip z południa: Brive podejmowało Tuluzę, a na własnym stadionie dawna ekipa Grzegorza Kacały jest zawsze bardzo groźna. Tym razem jednak własny stadion nie pomógł. Cheslin Kolbe zdobył piąte przyłożenie w tym sezonie (choć grał tylko 18 minut – brutalnie potraktowany przy przyłożeniu), czterech jego kolegów dołożyło swoje i Tuluza wygrała po raz czwarty w sezonie, całkiem przekonująco, 36:16.

Kolejkę kończyło spotkanie Clermont ze Stade Français. Faworytem byli gospodarze, ale mecz zaczął się od przyłożenia gości już po dwóch minutach gry. Jednak już w 11 minucie na prowadzeniu 14:7 był Clermont i tego prowadzenia nie oddał do końca. Paryżanie zdołali dojść rywali na jeden punkt, ale w przerwie przegrywali już jedenastoma. A druga połowa zaczęła się dla nich fatalnie, od karnego przyłożenia. Ostatecznie Clermont wygrał 41:27 i do szczęścia zabrakło mu tylko punktu bonusowego.

Poza tym trzy bardzo wyraźne zwycięstwa gospodarzy: w starciu dwóch ostatnich ekip tabeli Montpellier odniosło pierwsze zwycięstwo w sezonie i pokonało Agen 42:13 (dwa przyłożenia i asysta świetnego w tym meczu Cobusa Reinacha). La Rochelle rozgromiło mające w poprzednich tygodniach kłopoty koronawirusowe Castres aż 62:3 (skrzydłowy Arthur Retiere zdobył trzy przyłożenia, a młynarz Pierre Bourgarit dwa). Tyle samo punktów zdobył Lyon, który 62:10 pokonał Bajonnę (tu zwracają uwagę trzy przyłożenia Josuy Tuisovy, a miałby na koncie cztery, jednak po świetnym rajdzie po prostu oddał piłkę koledze).

W tabeli zostało już tylko pięć drużyn, które mają rozegrany komplet spotkań – sześciu brakuje jednego meczu, a trzem aż dwóch. Prowadzi Tuluza, a w czołówce wciąż nieoczekiwanie Pau. Z kolei Bordeaux nie może wydostać się z dołu tabeli, a coraz gorzej wygląda położenie Agen, które zagrało wszystkie pięć spotkań i zdobyło w nich tylko jeden punkt.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Tuluza 5 18
2. ↑ La Rochelle 4 14
3. ↓ Pau 5 14
4. ↑ Clermont 4 13
5. ↑↑↑↑↑ Lyon 5 12
6. ↓↓ Racing 92 3 9
7. ↓ Brive 4 9
8. ↓ Tulon 4 9
9. ↓ Bajonna 5 8
10. ↓ Stade Français 4 8
11. ↑↑ Montpellier 4 7
12. Bordeaux Bègles 3 6
13. ↓↓ Castres 3 4
14. Agen 5 1

Zakończył się konflikt FFR z LNR o zwalnianie zawodników na jesienne mecze reprezentacji. Rada Stanu co prawda nie uwzględniła skargi LNR, ale stwierdziła, że zmiana reguł przez World Rugby nie ma tu znaczenia, ponieważ mamy do czynienia z kwestią uregulowaną umową pomiędzy stronami. A ponieważ regulacja mówi o zwolnieniu na trzy mecze, to jej zmiana wymaga dogadania się przez strony. To na pewno wzmocniło pozycję klubów w tym sporze. Szef federacji, Bernard Laporte przypomniał co prawda swoim adwersarzom, że FFR po zakończeniu obecnej umowy z LNR o zarządzanie rozgrywkami zawodowymi we Francji może jej nie przedłużyć. Jednak w czwartek doszło do kompromisu – nie było mowy o zmniejszeniu liczby sześciu meczów reprezentacji do rozegrania, ale ograniczono składy reprezentacji na poszczególne mecze z 42 do 31 zawodników, a żaden nie będzie mógł wystąpić w więcej niż trzech spotkaniach.

Drobne

Ekstraliga

Liga stoi, ale zielony stolik się kręci. W meczu ostatniej rozegranej kolejki Pogoń Siedlce wypatrzyła u Skry Warszawa, że w wyniku opóźnienia jednej ze zmian przez dwie i pół minuty na boisku był o jeden obcokrajowiec za dużo. Reguły to reguły, niedopatrzenie wyjątkowo bolesne, bo efekt to walkower dla Pogoni i duże przetasowania w tabeli. Skra spadła z drugiego na szóste miejsce (a niżej niż na trzecim jeszcze w tym sezonie nie była), natomiast Pogoń awansowała z ósmego na piąte. Do trójki wrócił Orkan. Drugi protest Pogoni Siedlce, tym razem w sprawie nierozegranego meczu z Juvenią Kraków, został odrzucony. Pozostaje zatem czekać na nowy termin tego spotkania, choć patrząc na to, co się w wokół nas dzieje, na zawieszenie rozgrywek w Czechach, Belgii czy Holandii, martwić się powinniśmy także o te mecze, które obecnie są planowane. Póki co jednak reguły w „czerwonych strefach” nie zakazują imprez sportowych, a jedynie udziału publiczności…

A swoją drogą, miałem napisać, że skoro w Holandii zawieszono rozgrywki, to być może jest szansa na powrót Rossa Benniego-Coulsona do Sparty na resztę jesieni. Ale po pierwsze, nie wiadomo, jak reszta jesieni będzie wyglądać, a po drugie, reprezentacja Holandii nie przerwała treningów i przygotowuje się do zaplanowanego w połowie listopada barażu o awans do Rugby Europe Championship.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Ogniwo Sopot 7 33
2. ↑ Master Pharm Rugby Łódź 7 22
3. ↑ Orkan Sochaczew 7 18
4. ↑ Edach Budowlani Lublin 7 18
5. ↑↑↑ Awenta Pogoń Siedlce 6 17
6. ↓↓↓↓ Skra Warszawa 7 17
7. ↓ Lechia Gdańsk 7 15
8. ↓ Arka Gdynia 7 14
9. Juvenia Kraków 6 12
10. Sparta Jarocin 7 0

Reprezentacja Polski

Jacek Wierzbicki wyjaśnił jedną z zagadek historii polskiego rugby: mecz z Jugosławią z października 1970, który widniał w zestawieniach testów kadry Jugosławii, natomiast w naszej nie. Okazało się, że z Jugosłowianami grał wówczas Orzeł Warszawa. Cała historia: https://www.pzrugby.pl/news/aktualnosc/JakOrzelzareprezentacjegral,6558.

Reprezentacja Polski / Rugby Europe International Championships

Niedoszły mecz Polski z Ukrainą został ostatecznie zweryfikowany jako remis 0:0. To oznacza, że zajęliśmy ostatnie miejsce w Rugby Europe Trophy – zrównaliśmy się punktami z Litwą, ale ponieważ bezpośredni mecz (który też się nie odbył) został zweryfikowany jako walkower dla naszych rywali, jesteśmy o oczko niżej. A jednak zmiana na stronie RE: Niedoszły mecz Polski z Ukrainą został ostatecznie zweryfikowany jako walkower na korzyść Ukrainy. To oznacza, że zajęliśmy ostatnie miejsce w Rugby Europe Trophy. Miejmy nadzieję, że odegramy się w nowym sezonie na boisku. Planowany start rozgrywek już za tydzień (a nasza reprezentacja zamierza zacząć za dwa tygodnie).

Polacy za granicą

Tu kilka spotkań przełożonych lub odwołanych. Provence Andrzeja Charlata nie grało w Pro D2 z powodu 16 przypadków COVID-19 u przeciwników. Z kolei Pontarlier Jędrzeja Nowickiego na poziomie Fédérale 2 nie zagrało z powodu epidemii w drużynie Polaka.

W Fédérale 1 RCBA z Mateuszem Bartoszkiem w składzie odniosło pierwsze zwycięstwo w trzecim meczu sezonu – pokonało Floirac 25:12. Vienne, gdzie Kamil Bobryk tym razem zaczynał na ławce, odniosło natomiast trzecie zwycięstwo z rzędu, pokonało na wyjeździe Nuiton 39:12 i awansowało na trzecią pozycję w tabeli grupy. A na czele tabeli swojej grupy z kompletem czterech zwycięstw jest RCHCC Aleksandra Nowickiego – tym razem pokonało po znakomitej drugiej połowie Lavaur 56:12, a Polak zdobył przyłożenie.

Mecze towarzyskie

Po raz drugi w tym sezonie Australia i Nowa Zelandia zmierzyły się w walce o Bledisloe Cup. Po raz drugi w Nowej Zelandii – tym razem w Auckland, a Eden Park gościł 47 tys. widzów. Australijczykom nie poszło tak dobrze jak tydzień temu. Mocno zaczęli, ale bez efektu. Gdy Nowozelandczycy przejęli inicjatywę, zamienili ją na punkty i prowadzili 10:0. Australijczycy co prawda odrobili część strat i na przerwę schodzili z tylko trzypunktową stratą (a mieli okazje aby wyjść na prowadzenie), ale to było wszystko, na co ich było stać. Początek drugiej części spotkania był szalony. All Blacks w ciągu 13 minut od początkowego gwizdka zdobyli trzy przyłożenia (najpiękniejszy był chyba rajd Caleba Clarke’a, który pokonując pięciu rywali otworzył drogę do drugiego z nich – fantastyczny występ młodego skrzydłowego, który pierwszy raz wybiegł w podstawowym składzie reprezentacji). W ten sposób przesądzili o rezultacie spotkania. Jednak Australijczycy odgryzali się jak mogli i dwukrotnie w tym samym czasie byli bardzo bliscy przyłożeń. Niespełna pół godziny przed końcem było 27:7 i ten wynik już się nie zmienił. Na pewno zwycięstwo Nowozelandczyków zasłużone, ale różnica punktowa chyba trochę za wysoka. Australijczycy sporo czasu spędzili pod polem punktowym gospodarzy, ale pod naporem ich intensywnej obrony popełniali błędy. Kolejny mecz w sobotę za dwa tygodnie w Sydney, tym razem o nieco bardziej sprzyjającej nam porze (9:45).

Ciekawostka z ubiegłotygodniowego spotkania, podana na stronie World Rugby: kapitan Australii Michael Hooper nie tylko dołączył do klubu graczy z setką występów reprezentacyjnych na koncie, ale zrobił to jako najmłodszy w historii (niespełna 29 lat).

Na planowany za tydzień mecz Anglii z Barbarians do składu tej drugiej ekipy zaproszenie dostał odchodzący na emeryturę gwiazdor Saracens, Richard Wigglesworth (ma na koncie 33 występy dla Anglii) oraz dziesięciu innych graczy tego klubu. A do tego dojdzie 7 graczy reprezentacji Fidżi szykującej się do Autumn Nations Cup (Vern Cotter, prowadzący Barbarians, jest jej trenerem).

W Ameryce Południowej ostatecznie mamy nie mistrzostwa, a Sudamericano Cuatro Naciones – żadna z ekip nie rozgrywa tu oficjalnych testów. W pierwszej kolejce Argentyna pokonała Chile zaledwie 25:24 (pamiętajmy jednak, że Argentyna gra tu naprawdę głębokimi rezerwami), a Urugwaj zwyciężył Brazylię 25:17.

Super Rugby

W drugiej kolejce Super Rugby Unlocked pierwsze starcie Cheetahs z rywalem pochodzącym z czwórki drużyn, które mają wygryźć Cheetahs z Pro14. I pierwszy skalp zdobyty: Cheetahs pokonali Bulls 19:17. Prowadzili przez większość meczu, ale w 79. minucie Bulls zdobyli przyłożenie, które mogło dać im remis – kop z podwyższenia był jednak nieudany. Poza tym w starciu dwóch franszyz Super Rugby Stormers pokonali Lions 23:17 (to druga porażka Lions w drugim meczu), a w meczu dwóch ekip spoza elity Griquas przegrali z Pumas 21:27.

Liderujący w tabeli turnieju Cheetahs wydali oświadczenie, z którego wynika, że nie składają broni w walce o swoje miejsce w Pro14, ale także szukają innych możliwości. W mediach pojawiła się informacja, że sondują możliwość gry w Rosji lub Stanach Zjednoczonych. Rosja miałaby być nie celem samym w sobie, ale dać szansę awansu do europejskich pucharów przez rozgrywki Continental Shield. Cóż, pomijając inne aspekty tej sprawy, Continental Shield obecnie jest martwe…

Wynik (i przebieg) pierwszego spotkania z serii Bledisloe Cup dał asumpt szefowi australijskiej federacji Hamishowi McLennanowi do wytknięcia Nowozelandczykom ich wcześniejszej postawy dotyczącej organizacji wspólnych rozgrywek transtasmańskich. Nowozelandczycy nie chcieli w nowym formacie wszystkich pięciu franszyz australijskich uważając je za niekonkurencyjne. Reprezentacja okazała się konkurencyjna. Obawiam się jednak, że to dwa różne światy.

The Rugby Championship

Federacja południowoafrykańska długo odwlekała ostateczną decyzję o tym, czy weźmie udział w The Rugby Championship. Tak długo, że aż SANZAAR dał jej 48-godzinne ultimatum. W Afryce uważano, że nie ma szans na dobre przygotowanie się do turnieju, a brak ogrania zawodników podnosi ryzyko kontuzji. Na dodatek obowiązują rządowe restrykcje w podróżowaniu, uniemożliwiające wylot z kraju. Podobno rozważano opcję późniejszego dołączenia do turnieju (rozegrania tylko trzech spotkań), ostatecznie jednak zdecydowano, że Springboks w ogóle nie wezmą w nim udziału. To dotkliwy cios dla organizatorów, którzy tracą połowę meczów oraz obrońcę tytułu i jednocześnie mistrza świata na pokładzie. TRC zostaną zatem rozegrane w składzie trzech zespołów i pod starą nazwą Tri Nations (jaką impreza nosiła zanim dołączyli się Argentyńczycy). Zaczną się 31 października trzecim meczem o Bledisloe Cup, a skończą 5 grudnia starciem Australii z Argentyną. Odbędzie się tylko jeden mecz tygodniowo, a każda drużyna będzie miała dwa weekendy odpoczynku. Mistrz świata nie rozegra w tym roku ani jednego testu – ostatnim był finał Pucharu Świata z Tokio przeciwko Anglii.

Premiership

Kłopot w Wasps przygotowujących się do przyszłotygodniowego finału ligi angielskiej. W testach na obecność koronawirusa na początku ubiegłego tygodnia pojawiło się w drużynie siedem wyników pozytywnych (w tym czterech graczy). Wstrzymano treningi do końca tygodnia, ale co dalej? Sytuacja na razie nie jest tak trudna, jak w Sale Sharks, ale nie wiadomo, jak się rozwinie. Kolejne testy w sobotę i wtorek i jeśli one także pójdą kiepsko, może to oznaczać oddanie finału walkowerem. A ponieważ byłaby to katastrofa (kolejna) dla wizerunku Premiership, pojawił się pomysł, aby w takiej sytuacji Wasps zostali zastąpieni przez Bristol Bears – trzecią drużynę sezonu zasadniczego, pokonaną przez Wasps w półfinale. Bristol jest na to gotowy.

Oprócz kłopotu także miła informacja dla „Os”: najlepszym zawodnikiem ligi w ostatnim sezonie według Rugby Players’ Assosiation został rwacz tej drużyny, Jack Willis.

Australia

Kolejne regionalne rozgrywki w Australii rozstrzygnięte. W ten weekend rozegrano finał John I Dent czyli zmagań w terytorium stołecznym (ACT). Royals pokonali Eagles 32:22. Ekipa ze wschodnich przedmieść Canberry powtórzyła sukces sprzed roku.

Rosja

W Rosji przyznano jedyne zaplanowane na ten rok trofeum: puchar Rosji. W mistrzostwach kraju zaplanowano przejście z systemu wiosenno-jesiennego na odwrotny i w związku z tym obecny sezon trwa (teoretycznie) cały obecny rok i wiosnę 2021. A w finale pucharu mieliśmy derby Krasnojarska, poniekąd tradycyjne. W dwóch poprzednich Krasnyj Jar zwyciężał Jenisej-STM, rewanżując się za porażki w finale mistrzostw (ciekawostka – oba te mecze odbyły się w 2019, choć pierwszy z nich stanowił finał Pucharu za 2018). Tym razem Jenisej-STM wygrał z lokalnymi rywalami 19:11. Mecz do obejrzenia w serwisie Youtube: https://youtu.be/0WZguUuaUec.

Hiszpania

Tu także finał rozgrywek pucharowych. W finale Pucharu Króla zagrały El Salvador z Valladolid i stołeczna drużyna Alconbendas. Wygrała ta druga 24:18, broniąc tytułu sprzed roku. Wszystkie punkty dla zwycięzców zdobył z karnych (skuteczność 8 na 9) młody Javier López. Mecz to obejrzenia pod linkiem: https://youtu.be/iitMeNqfoLE.

Ukraina

W sobotę rozegrano w Odessie finał mistrzostw Ukrainy. Miejscowe Kredo-1963 po raz dwunasty w szesnastoletniej historii Superligi zmierzyło się w decydującym pojedynku z Olimpem Charków. I po raz jedenasty wygrał Olimp (zdecydowanie, 54:14). To jego piętnaste mistrzostwo Ukrainy – w historii istnienia Superligi oddał je tylko raz, właśnie Kredo-1963, przed trzynastu laty. Podium identyczne jak rok temu (brąz zdobyła Podolia Chmielnicki). Ten mecz także do obejrzenia w serwisie Youtube: https://youtu.be/_QOJjaGktN8.

Japonia

Potwierdziły się wcześniejsze plotki: 28 letni TJ Perenara, kapitan Hurricanes i zdobywca Pucharu Świata z 2015, odchodzi z Nowej Zelandii – podpisał roczny kontrakt w Top League w Red Hurricanes.

World Rugby

World Rugby ogłosiło nominacje do wyjątkowych w tym roku World Rugby Awards. Ogłoszono nominacje do nagród zawodników dekady (osobno wśród kobiet i mężczyzn, piętnastek i siódemek) i przyłożeń dekady (osobno kobiet i mężczyzn), spośród których wyboru dokonają fani w głosowaniu. Nominacje okazały się wyjątkowo proste: tam gdzie było to możliwe, wskazano laureatów dorocznych nagród z okresu 2010–2019 (wyjątek to kobiece przyłożenia – odrębnej kategorii po prostu nie było, a w ogólnej nagrody zgarniali sami mężczyźni). W gronie nominowanych na najlepszego zawodnika piętnastek mamy zatem pięciu Nowozelandczyków (Dan Carter, Richie McCaw, Kieran Read, Brodie Retallic i Beauden Barrett) oraz po jednym Francuzie (Thierry Dusautoir), Irlandczyku (Johnny Sexton) i Południowoafrykańczyku (Pieter-Steph du Toit). Tylko ośmiu, bo Carter i Barrett zdobyli w ostatniej dekadzie nagrody zawodnika roku dwukrotnie.

Przepisy

Wytyczne World Rugby w sprawie kobiet transpłciowych, o których pisałem tydzień temu, nie są powszechnie obowiązujące i dają możliwość podjęcia innych decyzji przez federacje w poszczególnych krajach. RFU z tej możliwości skorzystało i stwierdziło, że nie będzie stawiać ograniczeń w tych kwestiach. Twierdzi, że potrzebuje dodatkowych badań i rozważenia, czy nie istnieją mniej drastyczne środki zapewniające bezpieczeństwo kobietom grającym w rugby.

Białoruś

Jak wynika z informacji pojawiających się w mediach społecznościowych, Marija Szakuro, kapitan kobiecej reprezentacji rugby Białorusi (siódemkowej, plażowej i „śnieżnej”), została aresztowana w Mińsku.

Rugby league

Na Wembley rozegrano finałowy mecz o Challenge Cup – pucharowego trofeum dla drużyn rugby league (kiedyś angielskich, dziś także z udziałem zagranicznych drużyn z Super League), po raz pierwszy przyznanego w 1897. Po pięciu latach przerwy puchar odzyskała drużyna Leeds Rhinos wygrywając 17:16 nad Salford Red Devils. O zwycięstwie drużyny z Leeds zdecydował drop goal jej kapitana Luke’a Gale’a na kilka minut przed końcem meczu. To już czternasty taki sukces Rhinos (lepsi są tylko Wigan Warriors z 19 pucharami, tych jednak Rhinos pokonali w tym roku w półfinale). Dla nas o tyle ważny, że zagrał dla nich Polak, Mikołaj Olędzki. Wyszedł w pierwszym składzie, grał 26 minut.

Zapowiedzi

W Ekstralidze na najbliższy weekend zaplanowano dziewiątą kolejkę rundy jesiennej, a w niej spotkania Skry Warszawa ze Spartą Jarocin, Lechii Gdańsk z Juvenią Kraków, Orkana Sochaczew z Pogonią Siedlce, Budowlanych Lublin z Ogniwem Sopot i Arki Gdynia z Rugby Łódź. Oby się udało je rozegrać. Oprócz tego w harmonogramie jest I liga (w tym mecz Posnanii z Białymstokiem), II liga, kolejny turniej mistrzowski kobiecych siódemek w Rudzie Śląskiej, a także rozgrywki centralnych lig juniorów i kadetów.

Na arenie międzynarodowej w pojedynkach australijsko-nowozelandzkich mamy akurat przerwę, ale wynagrodzą nam to emocje na półkuli północnej. Tutaj bowiem powraca Puchar Sześciu Narodów. Rozegrane zostanie pierwsze z zaległych spotkań, Irlandia – Włochy (choć tu mamy znak zapytania, ponieważ w Irlandii jest rozważane wprowadzenie nowych restrykcji związanych z epidemią). Ponadto planowanych jest kilka meczów towarzyskich: Anglia – Barbarians na Twickenham, Francja – Walia i Szkocja – Gruzja. Ma ruszyć też kolejny sezon Rugby Europe International Championships: zaplanowano pierwsze spotkanie naszej grupy, Trophy, pomiędzy Litwą i Ukrainą. Ponadto wraca kobiece rugby międzynarodowe – dwa spotkania Pucharu Sześciu Narodów i jedno Rugby Europe Women’s Championship.

W Anglii oprócz meczu reprezentacji ostatni wielki finał sezonu 2019/2020 czyli starcie o tytuł mistrza Anglii. Na Twickenham Exeter Chiefs mają zagrać z Wasps. Czy tak będzie, przekonamy się dzisiaj lub w środę.

A jakby tego wszystkiego było mało, mimo meczów reprezentacji przystanków nie robią sobie dwie pozostałe czołowe ligi Europy. W Top 14 będziemy mieć derby Paryża, a oprócz tego zmagania Tuluzy z Lyonem i Clermont z Pau. W Pro14 najciekawiej zapowiada się chyba mecz Munsteru z Cardiff Blues.

W Super Rugby Unlocked kolejny test dla Cheetahs – tym razem mecz przeciwko Lions. A drugim hitem będzie starcie Bulls z Sharks.

W Montevideo aż dwie kolejki Sudamericano Cuatro Naciones. Grać będą w środę, a ostatnia, decydująca kolejka w niedzielę, a w niej mecz między gospodarzami, Urugwajem, a Argentyną.

W Australii finał najważniejszej na południowej półkuli ligi rugby league: Melbourne Storm zagra z Penrith Panthers.

9 komentarzy do wpisu „Simmondsowie rządzą w Europie”

  1. W dzisiejszym wydaniu przeglądu sportowego ukazał się artykuł o wyczynie Michała Olędzkiego z tym, że Pan redaktor Ryszard Opiatowski nie odróżnił rugby od Rugby League:(

    Odpowiedz
      • Też tak uważam:) Niech piszą o rugby, nawet o rugby league za którym nie przepadam. Bzdury czy nie, ważne że czytelnik PS przeczyta o tym sporcie:) Swoją drogą mógł skrobnąć kilka słów o finale rugbowej LM, chociaż akapicik;) Ale nie można mieć wszystkiego. Za 100 lat na blogu „W szponach rugby” ten dzisiejszy artykuł z PS będzie idealnie pasował do cyklu „Ze starej prasy”;)
        Wielki szacun za Ukrainę i Puchar Hiszpanii. Nawet nie miałem pojęcia że w ten weekend odbywały się zawody na Ukrainie. Ciężko ogarnąć tyle imprez. Wielkie brawa!!!

        Odpowiedz
  2. Rugby Europe odwołała wszystkie mecze w tym roku…
    Irytujące to jest:(
    Ross Bennie-Coulson może jednak jeszcze zagra w tym roku w naszej lidze…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz