Anglia i Nowa Zelandia triumfują

W kraju rugby zamarło, powoli także zamiera na amatorskich poziomach gry na Zachodzie. Emocji dostarczają za to zawodowcy. Po triumf w Pucharze Sześciu Narodów sięgnęła Anglia (choć w tym roku najefektowniej prezentowała się Francja), a na południu zaczął się turniej Tri Nations: Nowa Zelandia pokonała Australię najwyżej w historii i zapewniła sobie Bledisloe Cup po raz osiemnasty z rzędu.

Puchar Sześciu Narodów

Przed ostatnią kolejką wiadomo było, że tylko trzy drużyny mają szanse na zwycięstwo: Irlandia, Anglia i Francja. Ta ostatnia miała je raczej teoretyczne, bo musiałaby liczyć na to, że Anglia nie zdobędzie w Włochami pięciu punktów, lub wygrać z Irlandią ze znacznie lepszym stosunkiem punktów, a to wszystko było mało prawdopodobne. Trenerzy dokonywali jeszcze roszad w składach: Eddie Jones powołał dwóch świetnych w tym sezonie zawodników Wasps, Jacka Willisa (uznanego najlepszym graczem Premiership) i Jacoba Umagę (fantastyczne przyłożenie w finale ligi). Nadal jednak pozostawił poza kadrą dwóch graczy Exeter Chiefs, którzy zrobili furorę w tym sezonie: Joego i Sama Simmondsów. Z kolei Andy Farrell uzupełnił kadrę Irlandii o świetnego łącznika młyna z Ulsteru, Johna Cooney’a, którego pominięcie było najbardziej dyskutowanym wyborem kadrowym w ostatnich tygodniach. Conney jest w formie, ale w meczu z Francją nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych w Paryżu (zresztą, Willis i Umaga też nie grali w Rzymie, powinni jednak dostać szansę w Autumn Nations Cup). Z kolei u Szkotów ruch w drugą stronę: zrezygnowano z Seana Maitlanda. Wszystko przez to, że znalazł się on w grupie Barbarians, która naruszyła zasady „bańki antycovidowej” (to nie jest jeszcze kara, ale po prostu naturalna konsekwencja – Gregor Townsend nie może narażać innych członków reprezentacji).

Kiepsko wypadło rekordowe w historii rugby, 149. spotkanie w oficjalnym międzynarodowym meczu Aluna Wyna Jonesa. Kiepsko, bo skończyło się piątą kolejną porażką Walijczyków, tym razem ze Szkotami, którzy na walijskiej ziemi nie wygrali od osiemnastu lat. Tym razem im się udało i ustanowiony parę lat temu Puchar Doddiego Weira (swoją drogą, sam Doddie Weir dzień wcześniej został wprowadzony do galerii sław szkockiego rugby) powędrował na północ. Do przerwy Walijczycy prowadzili 7:6, a Szkoci stracili Finna Russella. W 60. minucie decydujące przyłożenie w meczu po niepowstrzymanym przez rywali przez dziesięć metrów maulu zdobyli Szkoci – wyszli na prowadzenie i nie oddali go do końca. Ostatecznie wygrali 14:10. Widowisko rozczarowało, ale trzecia wygrana Szkotów w tegorocznej edycji Pucharu Sześciu Narodów robi wrażenie. Wygląda na to, że rozstanie się Warrena Gatlanda i kadry Walii nie zrobiło dobrze ani jemu (przypomnijmy – komplet porażek Chiefs w Super Rugby Aotearoa), ani Walijczykom (pod przewodnictwem Wayne’a Pivaca pięć porażek i tylko jedno zwycięstwo).

Anglia zgodnie z przewidywaniami pokonała Włochów za pięć punktów, jednak pierwsza połowa nie była w ich wykonaniu przekonująca. Co prawda po niespełna kwadransie prowadzili 10:0, a mecz imponująco rozpoczął występujący po raz setny w barwach swego kraju łącznik młyna Ben Youngs, który zaliczył przyłożenie po świetnej akcji rozpoczętej przez Owena Farrella. Jednak pierwsza połowa nie przyniosła Anglikom nic więcej, a na przerwę schodzili z prowadzeniem 10:5 i wydawało się, że są dość dalecy od wymarzonych czterech przyłożeń, a Włosi mogą powalczyć o coś więcej. Druga połowa była już jednak pod kontrolą graczy z Albionu. Zaczął ją świetnie ponownie Ben Youngs, który oszukał obronę i po wyjęciu piłki z rucka samotnie pomknął na pole punktowe (został wybrany najlepszym graczem meczu). Potem jego koledzy dołożyli jeszcze trzy przyłożenia i Anglia wygrała 34:5. Może i bez wielkiego stylu, ale cel został zrealizowany i to – jak się okazało parę godzin później – wystarczyło do zwycięstwa w Pucharze po dwóch latach przerwy.

W ostatnim meczu super-soboty, w Paryżu, zmierzyły się Francja i Irlandia. Obie drużyny miały szansę na końcowy sukces: Francuzi raczej teoretyczne, bo potrzebowali zwycięstwa za pięć punktów i przewagi co najmniej 38 punktów, co było mało realne. Bliżej Pucharu była Irlandia, która potrzebowała albo zwycięstwa za pięć punktów, albo po prostu zwycięstwa z co najmniej jednym przyłożeniem i przewagą sześciu punktów. Ostatecznie, celu nie osiągnęła żadna z tych ekip. Mecz lepiej zaczęli Francuzi, bo już po paru minutach w polu punktowym Irlandczyków zameldował się Antoine Dupont. Co prawda fantastycznie odpowiedział grający po raz setny w reprezentacji Cian Healy, a chwilę później Sexton z karnego dołożył trzy punkty i wyprowadził Irlandię na prowadzenie, rychło jednak je straciła po karnym przyłożeniu i na przerwę schodziła przegrywając 13:17. A początek drugiej połowy miała katastrofalny – Romain Ntamack zdobył przyłożenie, dorzucił dwa karne i Francja prowadziła już 28:13. Robbie Henshaw fantastyczną samotną akcją (wyrwał się czterem szarżującym rywalom) wlał nieco nadziei w serca Irlandczyków. Na 20 minut przed końcem było 28:20 i wystarczyło dorzucić dwa przyłożenia i nie stracić żadnych punktów, ale takiego planu nie udało się zrealizować. Irlandczycy popełniali seryjne błędy: przegrywali auty, podawali w pustkę, wypuszczali piłkę z rąk, a karne zostawały im w boisku. Kolejna fantastyczna akcja Ntamacka i przyłożenie Vakatawy zburzyły resztki nadziei graczy z Zielonej Wyspy. Przyłożenie Jacoba Stockdale’a w ostatniej akcji meczu było marnym pocieszeniem. Francja wygrała 35:27.

Ostatecznie tegorocznym zwycięzcą dzięki lepszemu stosunkowi małych punktów została Anglia (trzeci raz pod wodzą Eddiego Jonesa). Puchar cieszy, ale na pewno boli porażka z Francją z pierwszej kolejki, która odebrała Anglikom szansę na pierwszy od siedemnastu lat wielki szlem. Drugie miejsce Francji to najlepszy jej wynik od dziewięciu lat, ale myślę, że tam żalu za straconą szansą jest jeszcze więcej – wszak odmłodzona Francja prezentowała się w tych rozgrywkach naprawdę świetnie, grała efektownie, a o przegranej w tabeli zadecydowała tak naprawdę tylko porażka ze Szkocją (poniekąd pechowa). Dupont, Ntamack, Alldritt, Ollivon i ich koledzy chyba zasłużyli na więcej w tym sezonie. Irlandia choć do końca miała szansę na zwycięstwo, tak naprawdę nie zachwyciła. Szkocja zaprezentowała się na pewno lepiej niż oczekiwano, a czwarte miejsce w tym wypadku oznacza stratę zaledwie czterech punktów do zwycięzcy. Bardzo gorzka pigułka do przełknięcia dla Walijczyków, a Włosi po raz piąty z rzędu są na ostatnim miejscu.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. ↑ Anglia 5 18
2. ↑ Francja 5 18
3. ↓↓ Irlandia 5 14
4. Szkocja 5 14
5. Walia 5 8
6. Włochy 5 0

Wśród kobiet niestety więcej koronawirusowych perturbacji niż grania. Nie doszło do spotkania Francuzek z Irlandkami – z powodu przypadków zachorowań na COVID-19 w ekipie francuskiej. Mecz miał być rozegrany za zgodą Francuzek w Irlandii zamiast we Francji, tak aby Irlandki mogły uniknąć 14-dniowej kwarantanny po powrocie do kraju, która uniemożliwiłaby im rozegranie kolejnego meczu. Z powodu koronawirusa nie zagrały też Walijki ze Szkotkami – te ostatnie tydzień temu grały z Francuzkami i w efekcie część została odizolowana, a u jednej zawodniczki stwierdzono chorobę. W tej sytuacji pozostał wyłącznie mecz Włoszek z Angielkami, pewnymi już sukcesu w turnieju. I ten sukces przypieczętowały znacznie pewniejszym zwycięstwem, niż swoich kolegów z męskiej reprezentacji: wygrały na wyjeździe 54:0, kompletując wielkiego szlema. Do rozegrania w turnieju pozostały trzy mecze, ale Anglia zdeklasowała rywali i nikt jej zwycięstwa nie odbierze.

Pro14

Na początku ubiegłego tygodnia odbył się ostatni mecz trzeciej kolejki ligi Pro14, chyba najciekawiej zapowiadające się starcie Munsteru z Cardiff Blues. Drugie zwycięstwo w sezonie odnieśli gracze z Irlandii, odbierając przy okazji cardiffczykom miano niepokonanych i wychodząc na prowadzenie w tabeli konferencji B. Doprowadzili w ten sposób do sytuacji, w której po trzech kolejkach spotkań w obu konferencjach ligi na dwóch pierwszych miejscach były drużyny irlandzkie. Mecz lepiej zaczęli Walijczycy, ale po pół godzinie na prowadzenie wyszedł Munster i przerwie meczu było 17:13. W drugiej części spotkania to Munster zaczął punktowanie, ale na każde jego przyłożenie Blues odpowiadali własnym, chwytając kontakt punktowy, który mógł dawać nadzieję na zmianę wyniku. Jednak na ostatnie przyłożenie Munsteru, JJ Hanrahana, nie zdołali już odpowiedzieć i przegrali 38:27.

A kolejka zaplanowana na ten weekend została ustawiona bardzo niecodziennie. Z sześciu meczów aż trzy odbędą się dopiero dzisiaj. A z trzech zaplanowanych na niedzielę odbyły się tylko dwa – problem miał Benetton, u którego stwierdzono zachorowania na COVID-19 i nie mógł pojawić się w Galway na mecz z Connachtem. Pod obserwacją są Scarlets, którzy z Włochami grali przed tygodniem. W niedzielę rozegrano zatem tylko dwa spotkania i nie poprawiły one humorów walijskim kibicom potrzebującym pocieszenia po sobotniej porażce reprezentacji.

W pierwszym meczu Dragons podejmowali irlandzki Munster i przegrali 16:28. Do pełni szczęścia Irlandczykom brakło tylko czwartego przyłożenia – podczas meczu sędzia po TMO unieważnił aż dwa po szybkich akcjach lewym skrzydłem Darrena Sweetnama (najpierw spalony, a potem blok). Dragons walczyli do końca, chociażby o punkt bonusowy. Minutę przed końcem przyłożył rozgrywający 150. mecz w tym zespole Matthew Screech, ale to było za mało. W drugim sobotnim spotkaniu także porażka Walijczyków w domu: Scarlets ulegli Edynburgowi 3:6. Deszcz lał jak z cebra, na punkty czekaliśmy bardzo długo. O wyniku zdecydowały trzy karne – o jeden więcej wykorzystali Szkoci. Na dwadzieścia minut przed końcem Scarlets stracili po czerwonej kartce Josha Helpsa (uderzył przy szarży głową w głowę przeciwnika), ale mimo gry w osłabieniu (przez kilka minut nawet w trzynastkę) to oni byli o włos od przyłożenia. Szczęścia jednak zabrakło. Edynburg przełamał niemoc i odniósł pierwsze zwycięstwo w sezonie, ale wyjątkowo mało przekonujące.

Zmian w tabeli nie ma wielkich. Munster z kompletem zwycięstw wybił się na czoło konferencji B. Leinster i Ulster także nie poznali dotąd smaku porażki, ale grają dopiero dzisiaj. Bez żadnego zwycięstwa pozostali już jedynie Włosi.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Leinster 3 15
2. Ulster 3 14
3. Ospreys 3 8
4. Glasgow Warriors 3 5
5. Dragons 4 5
6. Zebre 3 0
Poz. Drużyna M. Pkt.
1. ↑↑ Munster 4 17
2. Cardiff Blues 3 9
3. ↓↓ Connacht 3 9
4. Scarlets 4 6
5. Edynburg 4 6
6. Benetton 3 1

Top 14

Tylko jedną pełną kolejkę jak dotąd udało się rozegrać we Francji – przed tygodniem. Tym razem kompletu spotkań nie było. W ekipie Bajonny wykryto kilka przypadków zarażenia COVID-19 i piątkowy mecz z Tulonem odwołano. W sobotę nie doszło do meczu Lyonu z Montpellier z powodu zachorowań w tej pierwszej ekipie – to już drugi atak koronawirusa na zespół z Lyonu. Łącznie mamy już osiem spotkań przełożonych w tym sezonie Top 14 (w tym siedem z powodu epidemii).

Do niespodzianki doszło w Castres, gdzie miejscowa drużyna (co prawda mistrz z 2018, ale w tym sezonie dotąd tylko jedno zwycięstwo) pokonała finalistę Champions Cup, paryski Racing 92. W pierwszej połowie drużyny zmieniały się na prowadzeniu, ale na początku drugiej części spotkania Castres wyszło na prowadzenie, którego nie oddało już do końca. W ostatniej akcji meczu Racing zdobył przyłożenie z podwyższeniem, które jednak pozwoliły mu tylko na zniwelowanie straty do dwóch punktów. Ostatecznie Castres wygrało 28:26.

Świetnie radzące sobie na początku sezonu Pau podejmowało lidera tabeli La Rochelle i doznało kolejnej porażki. Zadecydowała o niej świetna pierwsza połowa roszelczyków – na ich cztery przyłożenia gracze z Pau odpowiedzieli zaledwie jednym karnym i do przerwy przegrywali 3:32. Nie poddali się jednak i w drugiej części spotkania jego obraz odwrócił się o 180°. To goście zdołali do swojego dorobku dorzucić tylko trzy punkty z karnego, natomiast Pau zdobywało kolejne przyłożenia. Było ich jednak za mało i gospodarze przegrali 24:35.

W ostatnim meczu kolejki paryski Stade Français grał z obrońcami tytułu mistrzowskiego z Tuluzy. I zafundował im morderczy początek – po kwadransie gry miał na koncie trzy przyłożenia. I choć Tuluza szybko odpowiedziała, to do przerwy paryżanie prowadzili 28:7. A w drugiej połowie się nie zatrzymali. Do dotychczasowego dorobku dorzucili jeszcze 20 punktów, zachowujące zerowe konto w defensywie niemal do samego końca. Wygrali 48:14. Imponujące zwycięstwo Stade Français, zwłaszcza biorąc pod uwagę klasę rywala.

Poza tym Brive przegrał z Clermont 21:43 (dziewięć przyłożeń w meczu), a Bordeaux wreszcie odniosło zwycięstwo, i to jakie: pokonało Agen aż 71:5 (dziesięć przyłożeń samych zwycięzców, w tym trzy skrzydłowego Geoffrey’a Crossa). Inna sprawa, że rywal jest zdecydowanie najsłabszą drużyną tej jesieni w Top 14 i poniósł siódmą porażkę z rzędu. Wściekły prezes Agen zapowiedział kary finansowe dla zawodników, a natychmiast zostali zwolnieni główny trener Christophe Laussucq i trener młyna Rémi Vaquin.

W stawce mamy już tylko trzy drużyny, które rozegrały komplet spotkań: Tuluzę, Pau i Agen. Na czele miejscami zamieniły się Clermont i La Rochelle, trzecia pozostała Tuluza. Duży awans zanotował State Français (z 10. na 5. miejsce), powoli zaś osuwa się w dół Pau. Czerwoną latarnią nieodmiennie jest Agen z kompletem porażek.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. ↑ Clermont 6 23
2. ↓ La Rochelle 6 22
3. Tuluza 7 18
4. Lyon 6 16
5. ↑↑↑↑↑ Stade Français 6 14
6. Racing 92 5 14
7. ↓↓ Pau 7 14
8. ↓ Tulon 5 13
9. ↓ Montpellier 5 12
10. ↓ Bajonna 6 12
11. ↑ Bordeaux Bègles 5 10
12. ↓ Brive 6 9
13. Castres 5 8
14. Agen 7 1

Drobne

Ekstraliga

Jedyny planowany na ten weekend mecz Ekstraligi (Pogoń – Lechia) został odwołany z powodów covidowych (problem w Siedlcach). Wszystko wskazuje na to, że rugby ekstraligowego już jesienią nie zobaczymy. Czy coś poza tym – szczerze mówiąc wątpię. Podoba mi się pomysł PZR „weekendu z reprezentacją” przymierzany do jednego z weekendów listopadowych, choć patrząc na obecną sytuację epidemiczną, trzeba liczyć się z tym, że może nie dojść do skutku. Trzymam jednak kciuki i liczę na transmisję.

Polacy za granicą

Grał tylko Andrzej Charlat, który powrócił do piętnastki Provence. Ta drużyna w ósmej kolejce Pro D2 po emocjonującym spotkaniu pokonała Carcassone 31:30. Już tradycyjnie, Prowansalczycy stawiają na punkty z kopów – tym razem Florent Massip zdobył aż 26 punktów. Innych polskich zawodników ani we Francji, ani w Szwajcarii nie zobaczyliśmy. Fédérale 2 zawieszono do stycznia 2021, a Fédérale 1 miało po prostu weekend przerwy (zresztą, też nie ma pewności, czy rozgrywki będą kontynuowane). Liga szwajcarska ma powrócić w marcu i nie wiadomo w jakim kształcie.

Heineken Champions Cup / European Rugby Challenge Cup

Włodarze EPCR strasznie w tym roku namieszali z formatami europejskich pucharów. Do tego stopnia, że po losowaniu fazy grupowej Heineken Champions Cup chyba tyle samo mówiło się o wynikających z losowania zestawieniach, co o problemach z połapaniem się w regułach. Nic dziwnego. Dwie grupy po dwanaście zespołów, ale każda drużyna zagra tylko z dwoma rywalami w grupie (dobranymi na podstawie koszyka, z których ich rozlosowano, oraz ligi, z której pochodzą). Końcowa klasyfikacja grup może zatem być odrobinę przypadkowa. Warto jednak zwrócić uwagę na kilka najciekawszych par/trójek, które pojawiły się w jego wyniku. I tak, obrońcy tytułu, Exeter Chiefs, będą musieli się zmierzyć z Glasgow Warriors i Tuluzą (ten ostatni dwumecz na pewno będzie hitem fazy grupowej). Tuluza, oprócz Chiefs, zmierzy się z Ulsterem w innym nieźle zapowiadającym się zestawieniu. Z kolei inna francuska potęga, Clermont, natrafiła na zdobywców Challenge Cup, Bristol Bears, oraz Munster. Pełne wyniki losowania dostępne są tutaj: https://www.epcrugby.com/2020/10/28/heineken-champions-cup-pool-draw-maps-out-first-steps-on-road-to-marseille-2021/.

Zestawień par w Challenge Cup jeszcze nie znamy. Tam co prawda tylko jedna grupa, podział na dwa koszyki, ale dobór par jeszcze bardziej skomplikowany (bo nierówna liczba drużyn z poszczególnych lig). Pierwsza kolejka w weekend 11–13 grudnia.

Tri Nations

Trzeci mecz Bledisloe Cup przyniósł drugie zwycięstwo Nowej Zelandii, która dzięki temu zapewniła sobie zatrzymanie pucharu u siebie już po raz osiemnasty z rzędu – ostatnie, czwarte spotkanie już nie przechyli bilansu na korzyść Australii. Był to jednocześnie pierwszy mecz turnieju Tri Nations, w którym obok tych dwóch reprezentacji weźmie udział Argentyna. Dla gospodarzy był to bardzo smutny początek turnieju, bo All Blacks całkowicie ich zdominowali, do przerwy prowadzili 26:0, a ostatecznie wygrali 43:5, odnosząc najwyższe zwycięstwo w historii starć o Bledisloe Cup. A mogło być jeszcze wyższe. Błysnął Richie Mo’unga, który niedawno został uznany najlepszym graczem Super Rugby Aotearoa. Do 13 punktów z kopów z podstawki dorzucił dwa przyłożenia, przy których obiegał Australijczyków niczym dzieci. A kropkę nad i położył Jordie Barrett rajdem przez ponad pół boiska. Prawdziwe upokorzenie Australijczyków – po pierwszym meczu, który zremisowali, dwa kolejne pokazują, że spotkanie w Auckland dla All Blacks było tylko wypadkiem przy pracy. Tak wysoką porażkę trudno nawet tłumaczyć kontuzjami, które zmusiły Dave’a Renniego do wystawienia kilku debiutantów, w tym łącznika ataku Noaha Lolesio (przyłożenie i kilka niezłych akcji w pierwszym meczu w reprezentacji).

Swoją drogą, absolutnie mimowolny przypadek jednolitego kalendarza światowego, o którym wielcy rugbowego świata rozmawiają od miesięcy: jeden weekend z meczami zarówno 6N, jak i TRC 😉

Mecze towarzyskie

W Urugwaju miejscowa reprezentacja, która ostatnio zagrała turniej w południowoamerykańskim składzie, podejmowała kadrę Hiszpanii. Mecz był wyrównany, a jeszcze niespełna pięć minut przed końcem gospodarze prowadzili 20:18. Jednak w samej końcówce Hiszpanie zdobyli dwa przyłożenia i wygrali 32:20.

Odwołano zapowiadany na przyszły weekend mecz Portugalii z Fidżi (miała to być rozgrzewka graczy z Oceanii przed Autumn Nations Cup) oraz kolejne mecze Portugalii w końcu miesiąca z Brazylią. Szefowie federacji portugalskiej oskarżają w związku z tym władze World Rugby o nierówne traktowanie (grają przecież ich rywale z REC, Hiszpanie i Gruzini).

Choć akurat ich mecz z Fidżi stanąłby pod znakiem zapytania z innych powodów. W przygotowującej się do Autumn Nations Cup reprezentacji Fidżi kilku członków członków ekipy (co najmniej 5) okazało się chorych na COVID-19. Organizatorzy turnieju mają jednak nadzieję, że odbędzie się on zgodnie z planem. Chorych odizolowano, a resztę ekipy podzielono na małe grupki trenujące osobno i czekamy na wyniki kolejnych testów.

Nie milkną echa odwołanego tydzień temu spotkania Anglii z Barbarians. Eddie Jones skomentował to zdarzenie mówiąc o wystawieniu rugby na pośmiewisko. A RFU zapowiedziało podjęcie kroków dyscyplinarnych wobec 13 zawodników zebranych w ekipie Barbarians, którzy naruszyli zasady antycovidowe.

Południowa Afryka

W Super Rugby Unlocked tym razem rozegrano pełną kolejkę. Lions bez problemu pokonali Griquas. Do przerwy prowadzili 28:3, a potem mieliśmy prawdziwie radosną drugą połowę i skończyło się niemal setką punktów: Lions wygrali 61:31 (w meczu było 13 przyłożeń). To pierwsze zwycięstwo Lions w tym turnieju. Także bez większych problemów Sharks pokonali Pumas 42:19. W meczu na szczycie Bulls nadspodziewanie łatwo pokonali Stormers 39:6. Zwycięstwo pewnie mogło być wyższe, gdyby nie fakt, że mecz przerwano w 63. minucie z powodu burzy i po bezskutecznym półgodzinnym oczekiwaniu ostatecznie uznano za zakończony. Bulls umocnili się na prowadzeniu w tabeli – mają sześć punktów przewagi nad Cheetahs i Sharks, ale ci pierwsi mają dwa spotkania rozegrane mniej, a Sharks – jedno.

Smutna historia. W wyniku kontuzji odniesionej podczas turnieju zmarł rugbysta Vizicelo Zondani. W kraju rugby amatorskie jest zabronione, a więc turniej był nielegalny.

Australia

W tle meczu reprezentacji w Australii odbyły się mecze finałowe lig stanowych w dwóch regionach, w których rugby union jest najbardziej popularne.

W Nowej Południowej Walii rozegrano finał Shute Shield (za cztery lata rozgrywki te będą świętować 150-lecie). Spotkały się w nim dwie drużyny z północnej części metropolii Sydney, Gordon i Eastwood. W ostatnich dwóch finałach grały drużyny Sydney University i Warringah, w tym roku jednak nawet nie zakwalifikowały się do półfinałów. Finał zwyciężyła 28:8 ekipa Gordon, która dzięki temu sięgnęła po pierwszy tytuł mistrzowski od 22 lat i dziewiąty w całej swojej historii (występuje w tych rozgrywkach nieprzerwanie od 1936).

Z kolei w Queenslandzie tytuł mistrzowski i Hospital Cup po siedmiu latach odzyskali Easts. Pokonali obrońców tytułu i najbardziej utytułowaną drużynę w historii rozgrywek, inną drużynę z Brisbane, University of Queensland 33:18.

Anglia

RFU postanowiło odwołać rozgrywki ligowe rugby seniorów na poziomie amatorskim w sezonie 2020/2021. To oznacza, że w tym sezonie grać będą tylko wśród mężczyzn Premiership i Championship (ta liga być może od stycznia), a wśród kobiet Premier 15s. To ogromny cios dla mniejszych klubów. Cóż, jeśli wiosną rugby amatorskie powróci, to w formacie towarzyskim.

Francja

Tu z kolei z powodu ataku epidemii zawieszenie rozgrywek do stycznia 2021. Na razie od poziomu Fédérale 2 w dół (z wyjątkiem jednego regionu, który ma rozegrać jeszcze jedną kolejkę). Los lig Nationale, Fédérale 1 oraz żeńskiej Elite póki co nie jest jeszcze przesądzony.

Kłopoty ma filar reprezentacji Francji Mohamed Haouas. I nie chodzi tu o czerwoną kartkę z meczu ze Szkocją z wiosny (która zapewne była decydującym momentem meczu, który pozbawił Francję zwycięstwa w Pucharze Sześciu Narodów). Na styczeń przyszłego roku wyznaczono rozprawę w sprawie karnej dotyczącej włamania z 2014. Haouasowi grozi odsiadka…

Włochy

O tydzień został opóźniony start włoskiej ligi Top10 – zgodnie z pierwotnym planem rozgrywki miały być rozpoczęte w ten weekend.

Rugby 10

Na Bermudach w poniedziałek skończył się pierwszy turniej World Tens Series. Najlepszą drużyną okazali się Rhinos z Kalifornii. W ostatnim meczu turnieju spotkali się z także niepokonanymi do tego momentu London Royals i pokonali ich 7:6, choć do ostatniej akcji meczu przegrywali 0:6. Brakło na starcie ekipy SX10, która nie wystąpiła z powodu stwierdzenia zachorowania na COVID-19 u jednego z zawodników. Aby umożliwić im występ w kolejnej rundzie rozgrywek, zaplanowany na ten weekend drugi turniej przesunięto na dziś i jutro. Mecze są transmitowane na YouTube na kanale https://www.youtube.com/channel/UC_eTzMMPsvfxhAQoEJFQn_Q (dziś start o 15:00).

Inne

W wieku 72 lat zmarł JJ Williams, skrzydłowy reprezentacji Walii i Lions w latach 70. ubiegłego wieku. Błyszczał szczególnie podczas wyprawy „Lwów” do RPA w 1974. W jednym z najsłynniejszych meczów tej drużyny, wygranym 26:9 w Port Elizabeth nad reprezentacją gospodarzy, zdobył dwa przyłożenia (dokładając je do dwóch przyłożeń z innego wygranego nad RPA meczu, tydzień wcześniej).

Rugby league

Wyjątkowa nowinka „transferowa”. Steve Hansen, który do niedawna był trenerem reprezentacji Nowej Zelandii (w sumie siedem lat na tym stanowisku i tytuł mistrzów świata z 2015) podjął pracę jako konsultant w australijskim klubie Cantebury Bulldogs. To klub rugby league, występujący w NRL.

Czarne chmury nad Toronto Wolfpack, kanadyjskim zespołem, który w 2020 awansował do angielskiej Super League. W czasie epidemii, wskutek kłopotów finansowych musiał wycofać się z rozgrywek, w których wcześniej nie odniósł żadnego zwycięstwa. Teraz zmienił właściciela i chce wrócić w kolejnym sezonie (rozgrywając wszystkie mecze w Anglii), ale są wątpliwości czy ma wystarczające finansowanie i czy w ogóle inwestowanie w Kanadzie ma sens (zwłaszcza, że Wolfpack chcą udziału w dochodach z praw telewizyjnych).

Zapowiedzi

W rugby międzynarodowym w ten weekend odrobinę spokojniej. W Europie będziemy mieli przerwę pomiędzy Pucharem Sześciu Narodów i Autumn Nations Cup. W Australii drugi mecz turnieju Tri Nations i jednocześnie czwarty, ostatni w tym roku mecz z serii Bledisloe Cup: Australia – Nowa Zelandia. A poza tym drugie spotkanie Urugwaju z Hiszpanią.

W rugby ligowym jeszcze dziś trzy mecze czwartej kolejki Pro14 (w tym starcia Leinster – Glasgow Warriors i Cardiff Blues – Ulster), a w kolejny weekend piąta kolejka (tu chyba najciekawiej w dwóch poniedziałkowych meczach drużyn szkockich: Ulster – Glasgow Warriors i Edynburg – Cardiff Blues). We Francji w weekend ósma kolejka Top 14 (najciekawiej zapowiadają się mecze Racingu 92 z Pau i La Rochelle z Clermont). W Super Rugby Unlocked piąta runda (a w niej m.in. starcia Sharks z Cheetahs i Lions z Bulls).

Dodaj komentarz