Trzy francuskie ekipy w ćwierćfinale Champions Cup

Klaruje nam się sytuacja w fazie grupowej europejskich pucharów. Jeszcze w zeszłym roku poznaliśmy pierwszego ćwierćfinalistę najbardziej prestiżowych rozgrywek, Champions Cup (niepokonany w tym sezonie w żadnych rozgrywkach Leinster). W ten weekend do irlandzkiej ekipy dołączyły kolejne cztery drużyny, w tym aż trzy francuskie: Racing 92, Tuluza i Clermont. Oprócz nich swój awans przyklepali także angielscy Exeter Chiefs. Do obsadzenia pozostały trzy miejsca, o które zacięty bój stoczy się w najbliższy weekend.

Heineken Champions Cup

Grupa 1: Bez niespodzianek. Leinster kontynuuje marsz od zwycięstwa do zwycięstwa i pokonał wicelidera ligi francuskiej, Lyon, 42:14. Całkowicie dominował zwłaszcza w drugiej połowie, gdy nie pozwolił Francuzom zdobyć ani jednego punktu. Z kolei Northampton Saints pokonali włoski Benetton 33:20, ale w ich grze było mnóstwo błędów i jeszcze na dziesięć minut przed końcem odrobinę nieoczekiwanie prowadzili Włosi. Leinster już tydzień temu był pewny awansu, teraz drugie miejsce w grupie zagwarantował sobie Northampton i także ma szansę na awans (pamiętajmy, że z drugich miejsc w pięciu grupach awansują tylko trzy drużyny z największym dorobkiem punktowym).

Grupa 2: Zapowiadające się na hit starcie Glasgow Warriors z Exeter Chiefs spełniło oczekiwania kibiców. Już w pierwszej połowie obejrzeliśmy sześć przyłożeń, w drugiej obie drużyny dorzuciły jeszcze po jednym. Spotkanie świetnie zaczęli Warriors, bo już po parudziesięciu sekundach zaliczyli przyłożenie, w siódmej minucie zaś drugie. Pierwsza połowa skończyła się jednak remisem 24:24, a w drugiej żadna z drużyn nie przeważyła szali na swoją stronę i mecz zakończył się wynikiem 31:31. W drugim meczu La Rochelle pokonało u siebie Sale Sharks. Co prawda to goście zaczęli od prowadzenia 10:0, ale już w połowie meczu mieli przewagę tylko jednego punktu (16:15), a w drugiej połowie La Rochelle już dominowało i wygrało 30:23. Duże znaczenie miała czerwona kartka dla Morozova z Sale, który zrewanżował się na przeciwniku za brzydki faul na nim samym. Sale straciło nie tylko punkty, ale także łącznika ataku AJ MacGinty’ego, który kilka miesięcy będzie pauzować z powodu kontuzji barku. Exeter zapewniło sobie pierwsze miejsce w grupie i awans do ćwierćfinału. Remis nie pomógł Glasgow, bo co prawda jest na drugim miejscu, ale ma tylko 12 punktów i nawet jeśli wygra w ostatniej kolejce, nie może być pewne awansu. A wciąż szansę na drugie miejsce ma też La Rochelle (choć ma zbyt mało punktów by liczyć się na poważnie w walce o awans).

Grupa 3: Tu zagrały ze sobą Clermont i Ulster, obie drużyny z już niemal na 100% zapewnionym awansem. W pierwszym meczu tych drużyn górą byli Irlandczycy, tym razem zwyciężyli Francuzi 29:13. Mecz długo był wyrównany, a kto wie, jak by się potoczył, gdyby nie kilkakrotne wybieranie przez Irlandczyków w pierwszej połowie wykonania karnych jako wykopów w aut, podczas gdy były to dogodne pozycje do kopu na bramkę dla Johna Cooney’a (zdobył w tym meczu wszystkie punkty dla swojej ekipy, w tym kolejne już przyłożenie). Natomiast u rywali Morgan Parra regularnie punktował właśnie kopami. W pojedynku dwóch angielskich drużyn bez szans, Bath poniosło piątą kolejną porażkę – przegrało z Harlequins 19:25. Mecz jednak był miły dla oka, zwłaszcza niektóre akcje Harlequins (piękne akcje zakończone przyłożeniami Ibitoye i Dombrandta). Clermont awansowało na pierwsze miejsce w grupie i choć nie jest jego jeszcze na 100% pewne, to ma już w kieszeni awans do ćwierćfinałów. Ulster także ma spora szansę na ćwierćfinał.

Grupa 4: Munster potrzebował zwycięstwa nad Racingiem, jednak w Paryżu przegrał 22:39. Bardzo długo żadna drużyna nie była w stanie odskoczyć przeciwnikom na większy dystans punktów. Racing 92 lepiej prezentował się w ataku, choć oba jego przyłożenia wymagały długiej analizy TMO, która nie rozwiała wszystkich wątpliwości. Dopiero w ostatnich minutach Racing zdobył trzy przyłożenia, które pozwoliły mu odskoczyć od Munsteru i zapewnić punkt bonusowy. Swoją drogą, Munster ponownie musiał radzić sobie bez Carbery’ego – ten przed tygodniem w swoim pierwszym meczu od pierwszego gwizdka po powrocie do zdrowia doznał kolejnej kontuzji i znowu czeka go kilkutygodniowa przerwa. W drugim meczu Ospreys (w których składzie pojawił się Alun Wyn Jones) mieli wielką szansę odniesienia pierwszego zwycięstwa i pokonania obrońców tytułu, Saracens – już od czwartej minuty grali w przewadze po czerwonej kartce dla Rhysa Carre’a (uderzenie barkiem w głowę przeciwnika). Zdobyli co prawda dwa przyłożenia (oba Dana Evansa) w okresie, gdy skład Saracens był okrojony do trzynastu, ale to było za mało. Regularne kopy z karnych Manu Vunipoli (5/5 plus 1 podwyższenie, razem 17 punktów) zapewniły zwycięstwo Saracens 22:15 i podtrzymanie szans londyńczyków na awans. Racing już pewny pierwszego miejsca. O drugie walczą Saracens i Munster – Saracens ma 3 punkty przewagi nad rywalami, ale trudniejszego rywala w ostatnim meczu. Jednak jeśli Munster awansuje na drugie miejsce, i tak jego szanse na awans są raczej statystyczne.

Grupa 5: Zwycięską passę kontynuowała Tuluza, która grała w Galway przeciwko Connachtowi. Co prawda to gospodarze lepiej zaczęli mecz (karne przyłożenie w 10. minucie), później jednak punktowali tylko Francuzi, którzy wygrali 21:7. Szkoda tylko, że zwycięzcy kończyli mecz w trzynastkę. W drugim spotkaniu Gloucester nie dało żadnych szans Montpellier i wygrało z bonusem 29:6. Jedno z przyłożeń zdobył głośny ostatnio skrzydłowy Louis Rees-Zammit, ale chyba jeszcze bardziej imponująco zaprezentował się drugi ze skrzydłowych angielskiej ekipy, Ollie Thorley, który co prawda nie zaliczył przyłożenia, ale zdobył dla drużyny prawie 150 m. Tuluza zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie i awans, drugie miejsce też już pewne dla Gloucester, ale awans tej drugiej drużyny stoi pod bardzo dużym znakiem zapytania – w ostatniej kolejce gra na wyjeździe z Tuluzą i może nie poprawić niezbyt wysokiego dorobku punktowego.

European Rugby Challenge Cup

Grupa 1: Castres rozgromiło Dragons 42:14 i przegoniło Walijczyków w tabeli grupy. Objęło prowadzenie, jednak nie jest pewne ani pierwszego miejsca, ani do końca awansu. Z Dragons punktami zrównali się Worcester Warriors, którzy zaaplikowali 10 przyłożeń rosyjskiemu Jenisejowi (w tym hat-trick środkowego Ollie’go Lawrence’a). Wiele jednak wskazuje także na awans Dragons, którzy za tydzień zagrają u siebie z najsłabszym w grupie Jenisejem i zwycięstwo bonusowe (które awans zagwarantuje) powinno być formalnością.

Grupa 2: W najciekawiej zapowiadającym się spotkaniu Scarlets chcieli pomścić jednopunktową porażkę sprzed paru tygodni z Tulonu. Nie udało im się – przegrali 15:27. Co prawda jako pierwsi zdobyli punkty (w ciągu kilkudziesięciu sekund od początkowego gwizdka), jednak na koniec pierwszej połowy przegrywali już 8:27. W drugiej połowie sędzia nie uznał dwóch przyłożeń obu ekipom, a Scarlets zdołali odrobić tylko siedem punktów straty. W drugim meczu Bajonna odniosła pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach, pokonując London Irish. Te drużyny nie mają już jednak szans na walkę o awans – do ćwierćfinału pewnie awansuje zwycięzca grupy Tulon, pewni drugiego miejsca Scarlets z kolei mają za mało punktów, by spać spokojnie.

Grupa 3: W drugim hicie kolejki Challenge Cup francuskie Bordeaux zdecydowanie pokonało Edynburg 32:17. Zapewniło sobie pierwsze miejsce w grupie 3, ale drugi Edynburg zachował spore szanse na awans. W drugim meczu tej grupy, Agen – Wasps, padło aż 11 przyłożeń (a aż cztery w ciągu pierwszego kwadransa).

Grupa 4: Tu mieliśmy sporą niespodziankę w Paryżu, w meczu pozbawionych już w praktyce szans na awans Stade Français i włoskiego Zebre. Co prawda paryżanom nie wiedzie się w lidze, ale Zebre jest jedną z najsłabszych drużyn Pro14 i prorokowano raczej wygraną gospodarzy. Tymczasem to Włosi osiągnęli na początku przewagę (prowadzili już 17:3) i choć Francuzi zdołali wyrównać, a parę minut przed końcem wyszli na prowadzenie, to ostatnie słowo należało do Zebre – tuż przed końcem meczu Włosi zdobyli czwarte przyłożenie i wygrali 30:24. Awans w tej grupie zapewnili sobie Bristol Bears, którzy rozgromili u siebie Brive 52:3.

Grupa 5: Leicester odniósł piąte zwycięstwo z rzędu pokonując u siebie Cardiff Blues 30:20. W drugim meczu Pau nie dało szans Calvisano. W ten sposób Leicester zapewnił sobie awans, a Pau wyprzedziło Cardiff Blues. W ostatniej kolejce łatwiejsze zadanie będą jednak mieć Walijczycy.

Drobne

Puchar Sześciu Narodów

Francuzi ogłosili 42-osobową kadrę na Puchar 6 Narodów. W zestawieniu sporo zawodników bez doświadczenia reprezentacyjnego (aż 19, a więc niemal połowa), sporo też młodych. Wśród zawodników, których brak powołania zaskakuje, są m.in. Yoann Huget czy Maxime Machenaud. Kapitanem zespołu będzie gracz Tulonu Charles Ollivon.

Premiership

Młodziutki Louis Rees-Zammit z Gloucester po dwóch fantastycznych występach w lidze w grudniu został wybranym najlepszym zawodnikiem Premiership w tym miesiącu.

Mecze towarzyskie

Bardzo ciekawie zapowiada się letnia wyprawa reprezentacji Walii na drugi koniec świata. Zaczną w końcu czerwca od meczu z Japonią, a następnie dwa razy spotkają się w lipcu z Nową Zelandią.

European Rugby Challenge Cup

Po likwidacji rozgrywek Continental Shield otwarta została kwestia uzupełnienia o dwie drużyny składu Challenge Cup w sezonie 2020/2021. Hiszpańska federacja poinformowała, że dostała zaproszenie do udziału w rozgrywkach od EPCR. Czy VRAC, od kilku lat dominujący w hiszpańskiej lidze, z niego skorzysta? W ostatnich edycjach Continental Shield nie chciał brać udziału, jednak Challenge Cup to poziom wyżej i szansa na starcia z drużynami z najlepszych lig Europy.

Top League

Ruszyła japońska Top League, naszpikowana gwiazdami rugby (to zdaje się ostatni sezon przez zapowiedzianą rewolucją w japońskim rugby). W pierwszym meczu obrońcy tytułu mistrzowskiego Kobelco Steelers pokonali 50:16, a 18 punktów zdobył dla nich legendarny Nowozelandczyk Dan Carter, który wrócił do gry po niemal rocznej przerwie spowodowanej kontuzją. A swoją drogą, finał uniwersyteckiej ligi rugby w Japonii obejrzało na stadionie 57 tysięcy widzów…

Rugby league – Super League

Na Bałkanach przewagę nad rugby union ma rugby league. Przykładem ostatnia nowina: Crvena Zvezda Belgrad zamierza aplikować do udziału w rozgrywkach angielskiej (a w zasadzie międzynarodowej) ligi RFL. Serbowie chcieliby zacząć rozgrywki od trzeciego poziomu rozgrywek (League 1) od 2021.

Inne

Z ciekawego artykułu w RugbyPass wynika, że rugby zaczyna tracić prymat wśród nowozelandzkiej młodzieży na rzecz koszykówki. A przyczynę widzi w kiepskiej obecności w internecie.

Zapowiedzi

Przed nami ostatnia kolejka fazy grupowej europejskich pucharów i mecze decydujące o tym, kto zagra w ich ćwierćfinałach. A do obsadzenia pozostały 3 miejsca w Champions Cup i 4 w Challenge Cup. Dlatego do najciekawszych spotkań wytypowałem nie starcia potęg (które też zresztą walczą o rozstawienie i prawo gry ćwierćfinału na swoim boisku) ale mecz, których stawką jest właśnie sam awans.

W Champions Cup w grze o awans pozostało siedem ekip (w tym trzy angielskie i dwie irlandzkie). Najbliżej awansu jest irlandzki Ulster (ma najwięcej punktów i chyba najłatwiejszy mecz). Najciekawiej wyglądają dwie pary: walczący o awans Saracens będą podejmować niepokonany dotąd Racing 92, a mająca na koncie komplet zwycięstw Tuluza będzie grać z także aspirującym do ćwierćfinałów Gloucesterem.

Challenge Cup największą niewiadomą mamy w grupie 1, gdzie wciąż trzy drużyny walczą o zwycięstwo i awans. Tam ciekawie będzie w Worcester, gdzie Warriors podejmą francuskie Castres. Drugie spotkanie, które może być ciekawe to mecz grupy 5 między francuskim Pau i Leicester Tigers, które w pucharze, zupełnie odmiennie niż w lidze, ma komplet zwycięstw na koncie.

Przed nami też pierwszy test-mecz 2020 roku: zagrają kobiety, Hiszpania ze Szkocją.

Dodaj komentarz