Australia wreszcie górą

Wreszcie dobry weekend dla rugby union w Australii. Po ponad roku mizerii i nieustających problemów, przyszedł wreszcie sukces sportowy (i to nie byle jaki, bo zwycięstwo nad All Blacks), a także wieści pozwalające nieco bardziej optymistycznie spoglądać w przyszłość finansową: zapowiedź zorganizowania od 2022 transtasmańskiego Super Rugby z udziałem wszystkich franszyz nowozelandzkich i australijskich.

Tri Nations

Za nami dwa chyba najbardziej wyczekiwane mecz turnieju Tri Nations. Czwarty i ostatni mecz Bledisloe Cup w tym roku dostarczył nam równie wiele emocji jak pierwszy. Co prawda realna stawka była nieco zmniejszona przez fakt, że dotychczasowe trzy spotkania wystarczyły do rozstrzygnięcia sprawy Pucharu na korzyść Nowej Zelandii, to obie drużyny miały o co walczyć – zwłaszcza Australijczycy, którzy na pewno chcieli się zrehabilitować za dwie ostatnie porażki (w tym szczególnie bolesną, najwyższą w historii, sprzed tygodnia). Obie drużyny wystąpiły w nieco zmienionych składach w stosunku do dotychczasowych spotkań (m.in. zadebiutowali w swoich drużynach Nowozelandczyk Rieko Akira Ioane i Australijczyk Tom White, którzy zdobyli pierwsze przyłożenia dla swoich drużyn ten ostatni zdobył pierwsze przyłożenie w meczu).

Mecz był zacięty, praktycznie przez cały czas drużyny pozostawały w kontakcie punktowym. Zaczęli już w trzeciej minucie Australijczycy przyłożeniem White’a, które zawdzięczali przytomności umysłu Toma Banksa, zbierającego piłkę na połowie rywali po nieprzewidywalnym odbiciu piłki. Jednak zanim minęła 10. minuta, Nowozelandczycy odpowiedzieli przyłożeniem Ioane i było 5:5. Australijczycy wyszli na prowadzenie po karnym Reece’a Hodge’a, a wkrótce potem zyskali przewagę jednego zawodnika: czerwoną kartkę za szarżę ramieniem w głowę przeciwnika dostał Ofa Tu’ungafasi. Grając w przewadze stracili jednak kolejne trzy punkty po karnym Jordiego Barretta i mieliśmy ponownie remis 8:8. Co gorsza, tuż po wznowieniu gry stracili przewagę w liczbie zawodników: dokładnie za to samo co Tu’ungafasi dostał czerwoną kartkę Lachie Swinton. Pod koniec pierwszej połowy All Blacks mieli zdecydowaną przewagę, jednak nie zdołali jej zamienić na punkty mimo serii karnych na 5 m od pola punktowego rywali. Za to zaczęli grać w 14 na 13 po żółtej kartce dla Mariki Koroibete.

Australijczycy przetrzymali grę w osłabieniu na początku drugiej połowy, a nawet wyszli na prowadzenie dzięki kolejnemu karnemu. Chwilę później Koroibete wrócił na boisko i natychmiast powstrzymał w ostatniej chwili atak skrzydłem Sevu Reece’a. Niestety, maula autowego chwilę później Australijczycy nie zatrzymali i All Blacks wyszli na prowadzenie 15:11. Gospodarze jednak nie odpuszczali, zmniejszyli stratę do jednego punktu po kolejnym karnym Hodge’a, a od 68. minuty zyskali przewagę jednego zawodnika po żółtej kartce dla Scotta Barretta (wyjątkowo głupio zarobionej). Hodge zamienił karnego na kolejne trzy punkty dające Australijczykom skromne, dwupunktowe prowadzenie, a parę minut później wykorzystali przewagę w liczbie graczy i na kilka minut przed końcem wyszli na prowadzenie 24:15. Co prawda Nowozelandczycy odpowiedzieli trzecim przyłożeniem w meczu tuż przed upływem 80 minut, jednak po wznowieniu gry stracili piłkę i ostatecznie Australijczycy odnieśli pierwsze testowe zwycięstwo w tym roku 24:22. Sukces dla nich, gnębionych od roku praktycznie samymi złymi wieściami, bezcenny.

Po meczu Ian Foster skarżył się, że jego zawodnicy ulegali prowokacjom ze strony rywali. Powszechnie krytykowany był łącznik młyna All Blacks TJ Perenara (sporo błędów technicznych i taktycznych, np. szybkie rozegranie karnego pod własnym polem punktowym tylko po to, by zaraz wykopać piłkę w głąb pola). A liczba kartek sprowokowała dawnych reprezentantów Nowej Zelandii, Johna Kirwana i Christiana Cullena, do twierdzeń, że czerwonych kartek nie powinno być w rugby. Cóż, chyba nie tędy droga.

Rozstrzygnęła się także przyszłość turnieju: SANZAAR ogłosiło, że dotychczasowych czterech uczestników The Rugby Championship pozostanie w stawce do 2030. To oznacza, że tegoroczna nieobecność Południowej Afryki w turnieju jest wyjątkowa i za rok powróci ona do rywalizacji w tym formacie. Ucina to też plotki o możliwości przyłączenia się tej reprezentacji do Pucharu Sześciu Narodów. Nie zanosi się także na poszerzenie turnieju.

Pro14

W poprzedni poniedziałek odbyły się trzy mecze kończące czwartą kolejkę spotkań Pro14. W dwóch z nich grały kluby walijskie i tamtejsi kibice na pewno liczyli na jakąś odmianę w stosunku do poprzedniego weekendu (gdy przegrała reprezentacja oraz obie drużyny grające w niedzielę). Niestety, pocieszenia nie znaleźli. I o ile porażka Cardiff Blues z Ulsterem była prawdopodobna (choć obie drużyny przed meczem były na drugich miejscach w swoich konferencjach), to można było liczyć, że Ospreys powalczą z najsłabszymi w lidze Zebre. Niestety, nic z tego.

W meczu Cardiff Blues padły tylko dwa przyłożenia. Drugie z nich dało na końcu pierwszej połowy jednopunktowe prowadzenie Ulsterowi (seria młynów na pięciu metrach Blues, nawet żółta kartka, i gdy wreszcie wydawało się, że atakujący Ulster popełnił błąd, Michael Lowry chwycił piłkę na kilkunastu metrach i znalazł lukę w obronie walijskiej). Do tego sześć punktów dorzucił z karnych John Cooney i Ulster wygrał 11:7. Z kolei Ospreys wydają się pogrążać w kryzysie, który panował u nich już rok temu. Co prawda w tym sezonie wygrali z Glasgow Warriors, ale w meczu z Zebre wrócili do ubiegłosezonowej mizerii. Spory udział miał w tym łącznik ataku drużyny włoskiej, Antonio Rizzi, który do trzech karnych i dwóch podwyższeń dorzucił przyłożenie – Włosi mieli świetny początek i prowadzili praktycznie cały mecz. W drugiej połowie Walijczycy nieco się przebudzili i w końcówce złapali kontakt. W ostatniej akcji wydawało się, że nic nie powstrzyma ich maula przed wjechaniem na pole punktowe Zebre, jednak ostatecznie jego efektem był karny dla Zebre, które wygrało mecz 23:17.

Hitem poniedziałku (a właściwie całej czwartej kolejki) był ostatni mecz pomiędzy Leinsterem i Glasgow Warriors – w takim składzie mieliśmy finał w 2019, ale od tego czasu Leinster całkowicie zdominował ligę, a Szkoci nieco osłabli. I ten mecz był potwierdzeniem tych tendencji – dublińczycy wygrali 32:19. Co prawda na początku drużyny wymieniły się przyłożeniami, ale już po pierwszej połowie Leinster prowadził 22:7. I choć w drugiej części spotkania Warriors zdobyli o jedno przyłożenie więcej od gości, tak naprawdę im nie zagrozili. Głębokość kadry Leinsteru budzi podziw.

W niedzielę rozpoczęła się kolejka piąta, jednak znowu niepełna. Benetton, który w poprzedni weekend nie mógł pojechać na Galway na mecz z Connachtem, tym razem nie mógł przyjąć w Treviso innej irlandzkiej drużyny, Munsteru. Trzy kolejne przypadki zachorowań wśród zawodników włoskiej drużyny, kilku następnych w izolacji. Drugi kolejny weekend pauzy ma też Connacht, który miał grać z walijskimi Dragons – i znowu z powodu rywali. Walijczycy mają siedem przypadków koronawirusa w składzie i nie mogą trenować ani grać aż do przyszłego tygodnia (przełożony więc będzie mecz z Glasgow Warriors planowany w następny weekend).

W dwóch rozegranych w niedzielę spotkaniach niespodzianek nie było. Co prawda Ospreys zaczęli mecz z Leinsterem od prowadzenia 7:0 po karnym przyłożeniu, potem jednak spotkanie potoczyło się zgodnie z oczekiwaniami. Już do przerwy Leinster prowadził 19:7, a w drugiej połowie dorzucił czwarte, bonusowe przyłożenie i komfortowo wygrał 26:7. W drugim meczu też wygrali faworyci, Scarltes, ale włoskiemu Zebre, które tydzień temu zaznało smaku zwycięstwa (nad inną walijską ekipą, Ospreys), niewiele brakło do sukcesu. Walijczycy przed końcem pierwszej połowy prowadzili 15:6, ale rywale zaczęli odrabiać straty i zrobiło się 15:14. W 73. minucie po karnym Antonio Rizziego Zebre wyszło na dwupunktowe prowadzenie, ale chwilę potem Scarlets odpowiedzieli tym samym i wygrali 18:17. To dopiero drugie zwycięstwo Scarlets w tym sezonie (i drugie nad drużyną z Włoch).

W tabeli nadal Irlandczycy na czołowych miejscach (jedynie Connacht spadł na czwarte miejsce po dwóch nierozegranych meczach). Leinster, Munster i Ulster mają także na swoich kontach komplety zwycięstw. Z kompletem porażek pozostaje już tylko Benetton.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Leinster 5 25
2. Ulster 4 18
3. Ospreys 5 9
4. Glasgow Warriors 4 5
5. Dragons 4 5
6. Zebre 5 5
Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Munster 4 17
2. Cardiff Blues 4 10
3. ↑ Scarlets 5 10
4. ↓ Connacht 3 9
5. Edynburg 4 6
6. Benetton 3 1

Top 14

Dziewiąty mecz w sezonie przełożony (i ósmy z powodu koronawirusa) – tym razem padło na spotkanie Montpellier ze Stade Français, a powodem były zachorowania w drużynie gospodarzy. Ponieważ dla Montpellier będzie to trzeci mecz przełożony, chyba coraz trudniej będzie w tym sezonie znaleźć terminy na rozegranie wszystkich zaległych spotkań. Jeszcze gorzej na drugim froncie, w Pro D2, gdzie z ośmiu spotkań tej kolejki odwołano aż trzy.

Ósma kolejka Top 14 i drugi remis w tym sezonie. Wynik 16:16 padł w meczu Tuluzy z Castres. Było to starcie dwóch ostatnich mistrzów Francji. W Tuluzie znowu nie zagrał Cheslin Kolbe – okazuje się, że kontuzja biodra, którą odniósł w mecz z Brive, wykluczy go z gry do końca listopada. Z kolei w tym meczu z kontuzją kostki musiał zejść z boiska inny zawodnik tego klubu, dwukrotny mistrz świata Jerome Kaino. Zamiar zakończenia kariery po tym sezonie ogłosił inny świetny gracz Tuluzy, Yoann Huget.

Bliscy przerwania kiepskiej passy byli gracze Pau, i to w starciu z niebylejakim rywalem – Racingiem 92. Gracze z miasteczka u podnóża Pirenejów, którzy mieli świetny początek sezonu, potem jednak nieco osłabli, pokazali się w Paryżu z niezłej strony. Co prawda to Racing zaczął punktowanie przyłożeniem Olivera Klemenczaka, ale do przerwy prowadził tylko 11:9, a po niej na prowadzenie wyszli goście. Paryżanie zdołali wydrzeć prowadzenie z ich rąk dopiero w ostatnich minutach meczu, a zwycięstwo było niewysokie: 24:22. Pau żałuje zwłaszcza karnego Antoine’a Hastoy’a na siedem minut przed końcem meczu – piłce kopniętej z połowy boiska mało brakło by przeszła nad poprzeczką.

Na koniec weekendu hit kolejki: starcie wicelidera z liderem, czyli La Rochelle z Clermont. W pierwszej połowie sporą przewagę zbudowali gospodarze, którzy po czterech karnych oraz przyłożeniu z podwyższeniem w samym końcu tej części spotkania prowadzili 19:3. Drugą połowę lepiej zaczęli goście: zaraz po przerwie najpierw nakryli w odstępie parudziesięciu sekund dwa wykopy roszelczyków z pola 20 m, a chwilę potem Tim Nanai-Williams zdobył przyłożenie po fantastycznym rajdzie pomiędzy rywalami. Było już tylko dziewięć punktów różnicy, ale Clermont nie poszedł za ciosem. Nikt w tym meczu już punktów nie zdobył i ostatecznie La Rochelle wygrało 19:10.

Poza tym Tulon pokonał Brive 35:19 (gra była wyrównana do końcówki pierwszej połowy, gdy dwa przyłożenia po pięknych akcjach całego zespołu ze sporym udziałem Sergio Parisse zdobył młody skrzydłowy gospodarzy, Erwan Dridi; a w ostatniej akcji meczu Tulon zapewnił sobie punkt bonusowy). Bordeaux dość łatwo pokonało Bajonnę 43:19 (do przerwy prowadziło już 22:0). Agen przegrało już po raz ósmy, jednak tym razem tylko 16:19 (przyłożenie na dwie minut przed końcem dało im nadzieję na pierwszy korzystny rezultat, jednak musieli poprzestać na drugim punkcie bonusowym za niewielką porażkę).

W tabeli po starciu lidera z wiceliderem zmiana powrotna na dwóch pierwszych miejscach: La Rochelle ponownie wysunęło się na pierwsze miejsce, spychając z niego Clermont. Zaczyna piąć się w górę tabeli najlepsza ekipa poprzedniego sezonu, Bordeaux Bègles, choć jeszcze nie zdołało awansować do górnej połówki. Na dnie niezmiennie Agen, a na przedostatnie miejsce po czwartej z rzędu porażce osunęło się Brive. Oczywiście, sporo zamętu w tabeli robi nierówna liczba spotkań – tylko trzy drużyny mają komplet rozegranych meczów, a wśród reszty wyróżnia się Montpellier z aż trzema meczami odłożonymi.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. ↑ La Rochelle 7 26
2. ↓ Clermont 7 23
3. ↑ Lyon 7 20
4. ↓ Tuluza 8 20
5. ↑ Racing 92 6 18
6. ↑↑ Tulon 6 18
7. Pau 8 15
8. ↑↑↑ Bordeaux Bègles 6 15
9. ↓↓↓↓ Stade Français 6 14
10. ↓ Montpellier 5 12
11. ↓ Bajonna 7 12
12. ↑ Castres 6 10
13. ↓ Brive 7 9
14. Agen 8 2

Drobne

Ekstraliga

A właściwie I liga. Udało się bowiem rozegrać jedno z zaległych spotkań na tym poziomie rozgrywek. Arka Rumia podejmowała Watahę Zielona Góra i odniosła drugie domowe zwycięstwo w sezonie (na wyjeździe za to poniosła dwie porażki) – 47:28 po siedmiu przyłożeniach, w tym aż trzech Damiana Dzięcielskiego, który w niedzielę świętował 18. urodziny. W tabeli przeskoczyła swoich rywali i awansowała na czwarte miejsce.

Polacy za granicą

Znowu jedynym, o którym można napisać jest Andrzej Charlat. Jego Provence pokonało w Pro D2 Aurillac, a Polak zagrał na skrzydle całe spotkanie. Jego ekipa wygrała 19:16, a jej bohaterem był ponownie Florent Massip (wszystkie punkty – przyłożenie, podwyższenie i cztery karne; w sezonie ma na koncie już 120 punktów zdobytych w sześciu meczach, w tym ponad 30 skutecznych karnych). Dla Polaka to już siódme spotkanie, które rozegrał w całości, jednak bez dorobku punktowego.

Puchar Sześciu Narodów

Gra skończona, pora na podsumowania. I chyba nikogo nie dziwi fakt, że w rankingach zawodników najlepiej wypadają Francuzi, mimo że ich drużyna zajęła w Pucharze drugie miejsce. Najlepszym zawodnikiem turnieju został uznany łącznik młyna Antoine Dupont (pierwszy Francuz w historii tej nagrody, przyznawanej od 2004), a w gronie nominowanych do tego wyróżnienia połowę stanowiły właśnie gwiazdy kadry francuskiej (obok Duponta drugi z niesamowitej pary łączników, Ntamack, oraz najlepszy gracz ostatniego meczu Alldritt). Poza tym mieliśmy w tym zestawieniu dwóch Anglików (Youngs, który imponująco zaznaczył swój setny mecz międzynarodowy, oraz Itoje) i Irlandczyka (CJ Stander).

Z kolei portal planetrugby.com wybrał najlepszą piętnastkę turnieju i w niej mamy siedmiu Francuzów, pięciu Anglików i po jednym Szkocie, Walijczyku i Irlandczyku (tu ciekawostka – nie CJ Stander, bo na pozycji wiązacza młyna autorzy zestawienia postawili na Alldritta, ale Bundee Aki). W obu rankingach brakło miejsca dla gwiazdy i kapitana reprezentacji Anglii, Owena Farrella.

Organizatorzy turnieju wybrali też najlepszą zawodniczkę (pierwszy raz w historii). Co prawda kobiece rozgrywki nie zostały zakończone, ale wybór nie wzbudził wątpliwości: nagroda trafiła w ręce niekwestionowanej gwiazdy kobiecego rugby na świecie, Emily Scaratt, która miała bardzo solidny wkład w zgarnięcie przez angielską drużynę wielkiego szlema.

Szkoci, którym wyszedł całkiem niezły turniej, mają powód do zmartwienia: podczas ostatniego meczu z kontuzjami zeszli z boiska Finn Russell i jego zastępca Adam Hastings. Obaj nie wrócą zbyt szybko na boisko. Russella czeka co najmniej kilka tygodni przerwy, a Hastings nie zagra nawet w kolejnym Pucharze Sześciu Narodów (o ile ten odbędzie się w tradycyjnym terminie). A ciekawe statystyki odnoszące się do występu Szkotów przedstawił The Guardian: zwycięstwo nad Walią było jedynym ich wyjazdowym zwycięstwem w turnieju nad kimś innym niż Włochy w ciągu ostatnich 10 lat, a seria trzech kolejnych zwycięstw nie trafiła im się w turnieju od 2000.

Jonathan Sexton przeprasza za gesty, które wychwycili realizatorzy transmisji gdy schodził z boiska w trakcie meczu z Włochami. I tłumaczy, że nie chodziło tu o niezadowolenie z powodu zdjęcia z boiska, ale z z powodu poziomu, na jakim grała w tym spotkaniu jego drużyna.

Po raz kolejny też angielska prasa informuje o możliwości przesunięcia w czasie przyszłorocznej edycji Pucharu Sześciu Narodów tak, aby mecze mogły odbyć się z udziałem publiczności. Chodzi rzecz jasna o pieniądze. Na pewno jednak nie będą mogły kolidować z lipcowym okienkiem testowym – wszak to termin wyprawy British & Irish Lions do Południowej Afryki.

Mecze towarzyskie

W Montevideo Urugwajczycy zrewanżowali się Hiszpanom za ubiegłotygodniową porażkę i wygrali z nimi 19:10. Wszystkie punkty dla gospodarzy zdobył Federico Favaro. Warto jednak zwrócić uwagę, że jedyne przyłożenie Urugwajczyków padło po asyście będącej podaniem o dobrych kilka metrów do przodu.

Kolejne testy w reprezentacji Fidżi na obecność koronawirusa prowadzone w ubiegłym tygodniu ujawniły już tylko jeden nowy przypadek zachorowania, w związku z czym zanosi się na to, że Fidżijczycy jednak wystąpią w turnieju Autumn Nations Cup. Pierwszy mecz grają przeciwko Francji.

Południowa Afryka

W piątej rundzie Super Rugby Unlocked ciekawie było w obu meczach już wcześniej zapowiadającym się na hity. W spotkaniu Sharks z Cheetahs co prawda przez pół godziny nie padły żadne punkty, a później padały głównie z karnych, ale cóż to były za karne – dwa z kopów Curwina Boscha dla Sharks w drugiej połowie zostały wykonane z własnej połowy. Przyłożenia padły w tym meczu tylko dwa i oba w samej końcówce: w 70. minucie Cheetahs wyszli na prowadzenie 13:9, ale chwilę potem potem Sharks odzyskali je po fantastycznym przekopie Boscha przez całą szerokość boiska i było 16:13. W 81. minucie Bosch przypieczętował zwycięstwo ekipy z Durbanu karnym z ponad 55 metrów (19:13).

W drugim hicie Lions ulegli Bulls 25:30. Do przerwy co prawda prowadzili 15:10 dzięki przyłożeniu zdobytemu tuż przed końcowym gwizdkiem, ale po przerwie to rywale wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca. W ostatnim meczu kolejki bez niespodzianki: Griquas ulegli Stormers 6:39. Goście z dużą łatwością przedzierali się na pole punktowe gospodarzy.

A jeszcze przed weekendem ogłoszono, że nierozegrane z powodu koronawirusa w drużynie Lions starcie z Cheetahs zostanie uznane za remis (na pewno utrudni to Cheetahs walkę o zwycięstwo w turnieju). W tabeli Bulls mają 5 punktów przewagi nad Cheetahs, 6 nad Stormers i Sharks oraz 7 nad Lions. Pozostało im jednak tylko jedno spotkanie do rozegrania, podczas gdy przed rywalami (z wyjątkiem Lions) jeszcze po dwa. Wyraźnie odstają od stawki Pumas i Griquas.

Super Rugby

Kolejne przecieki w nowozelandzkiej prasie na temat opcji kontynuacji Super Rugby w formacie transtasmańskim. Tym razem mowa o dwunastu zespołach: pięciu z Nowej Zelandii, pięciu z Australii i dwóch z wysp Pacyfiku (Fiji Latui i Moana Pasifika). Start takich rozgrywek byłby możliwy w 2022. Natychmiast zareagowali ludzie stojący za innym wyspiarskim projektem, Kanaloa Pasifika z Hawajów. Zapowiedzieli podjęcie kroków prawnych oskrażając federację nowozelandzką o złamanie ustalonych przez nią samą reguł (według nich oferta Kanaloa miała być przyjęta, podczas gdy Moana nawet oferty nie złożyła, ponadto w przypadku kilku działaczy ma dochodzić do konfliktu interesów z powodu zaangażowania w projekt Moana).

Premiership

W ubiegłym tygodniu The Rugby Paper przekazał informację o tym, że zagrożony jest start drugiej ligi angielskiej czyli Championship (wstępnie planowany na styczeń). Część klubów, wobec ogromnych strat finansowych, ponoć opowiada się za tym, aby odwołać sezon i rozpuścić ekipy do domów, a rozgrywki zacząć dopiero w sezonie 2021/2022 (jak to zrobiono w niższych ligach angielskich). Jednak na tym poziomie wylądowali karnie Saracens. Oni na coś takiego pozwolić sobie nie mogą, na dodatek są udziałowcem Premiership Rugby Ltd. I w związku z tym pojawiła się plotka o możliwości zwiększenia liczby ekip w Premiership do 14 – o Saracens właśnie (którzy mimo karnej relegacji w takim przypadku nie zaznaliby goryczy spadku) oraz najlepszą obecnie drużynę spoza PRL, Ealing Trailfinders, która w tym celu wykupiłaby za ok. 20 mln funtów pakiet udziałów w PRL oraz zainwestowała ok. 30 mln funtów w swoją bazę. Zespół z Ealing zresztą w ten weekend rozegrał towarzyski mecz z należącymi do elity Newcastle Falcons i potwierdził swoje aspiracje wygrywając 38:17 (był to pierwszy mecz dla obu tych zespołów od marca).

Taka historia może oznaczać problem dla Premiership: w kontrakcie z BT Sport (prawa telewizyjne na Anglię) zawarta jest klauzula pozwalająca znacznie obniżyć cenę praw w przypadku zmiany struktury rozgrywek. A ponoć władze stacji są przekonane, że usunięcie relegacji obniży wartość ligi jako produktu telewizyjnego. Toczą się też rozmowy z nadawcą o nowym kontrakcie telewizyjnym, który miałby obowiązywać od 2021 – i już wiadomo, że liga nie ma raczej szans na uzyskanie podobnych dochodów, jak w aktualnym rozdaniu (ok. 40 mln funtów rocznie).

W ostatnich badaniach ekip Premiership na obecność koronawirusa wykryto siedemnaście przypadków z ośmiu różnych klubów (w tym jedenastu zawodników). Przynajmniej część z nich pojawiła się w ekipie Leicester Tigers, która z tego powodu wstrzymała treningi. Fatalny moment, wszak za tydzień rusza nowy sezon Premiership.

37-letniego Richarda Wiggleswortha, wielokrotnego reprezentanta Anglii i rekordzistę w liczbie występów w Premiership (a także jednego z negatywnych bohaterów niedawnej eskapady graczy z ekipy Barbarians), który skończył swoją przygodę z Saracens, jednak zobaczymy nadal w Premiership: w najbliższym sezonie zagra w barwach Leicester Tigers.

Anglia

RFU rozważa wydanie zgody na amatorskie granie w rugby od nowego roku. Zamierza jednak podobno zmienić zasady gry – wyeliminować młyny i maule.

W Premier 15s czyli kobiecej elicie niecodzienny wynik: Wasps rozgromiły Durham 105:0.

Francja

Tydzień temu zawieszono do stycznia rozgrywki ligowe na poziomach od Fédérale 2 w dół. W ubiegłym tygodniu dokładnie to samo postanowiono w odniesieniu do dwóch wyższych poziomów: Nationale i Fédérale 1. Kluby Nationale mogły mieć jeszcze jakąś nadzieję, ale większość z nich opowiadała się za przerwaniem rozgrywek. Wciąż natomiast nie zawieszono rozgrywek kobiecych Elite 1, te jednak planowo mają teraz przerwę w rozgrywkach do grudnia.

Włochy

Ruszył nowy sezon włoskiej ligi Top10. Od razu z problemami: z pięciu spotkań pierwszej kolejki trzy odwołano. W dwóch pozostałych wygrały drużyny przewodzące stawce w chwili przerwania poprzedniego sezonu: Rovigo wysoko pokonało Viadanę 37:17 (choć do przerwy prowadziło zaledwie jednym punktem), a Reggio Emilia zwyciężyło Colorno 25:16.

Hiszpania

Z dużym impetem zaczął swoje występy w najwyższej klasie rozgrywkowej beniaminek z Walencji, Les Abelles. Najpierw zremisował na wyjeździe z Getxo, a w drugim meczu pokonał Cisneros – po dwóch kolejkach spotkań oprócz niego niepokonane są tylko trzy drużyny: dominujące od lat w lidze zespoły z Valladolid (VRAC i El Salvador) oraz Alcobendas.

Rugby Europe International Championships / Rugby Europe

Szef Rugby Europe, Octavian Morariu, zapowiedział w wywiadzie dla portalu France Jeux wprowadzenie od kolejnego sezonu rozgrywek Rugby Europe Championship (czyli najwyższego poziomu rozgrywek międzynarodowych prowadzonych przez RE) możliwości weryfikacji decyzji sędziego na podstawie TMO oraz protokołu antywstrząśnieniowego (HIA). Już za kilka tygodni wybory szefa Rugby Europe: Morariu ubiega się o trzecią kadencję, a jego kontrkandydatem jest Rosjanin Kirył Jaszenkow, który prowadzi dość intensywną kampanię wyborczą (jego program: https://yashenkov.org/).

Rugby 10

Drugi turniej World Tens Series na Bermudach rozegrano w poniedziałek i wtorek – tak aby umożliwić start kapsztadzkiej ekipie SX10. Zwycięzcą serii okazała się ekipa London Royals. W drugim turnieju co prawda znowu przegrała w finale, tym razem z Asia Pacific Dragons, ale w obu turniejach uzbierała najwięcej punktów. W sobotę odbyła się trzecia odsłona rozgrywek, tym razem w formule pucharowej. Trzeci weekend i trzeci zwycięzca: wygrała ekipa SX10. W ćwierćfinale pokonała Asia Pacific Dragons, a w półfinale Phoenix (w obu drużynach sporo zawodników z Południowej Afryki – SX10 jest z Kapsztadu, a w zespole Phoenix wystąpiła duża grupa zawodników z rozwiązanych Southern Kings). W półfinale odpadli London Royals, którzy ulegli Ohio Aviators. W finale SX10 wygrało z Aviators 21:14. To koniec dwutygodniowej przygody na Bermudach. Rugby 10 ma powrócić w przyszłym roku w formie serii turniejów rozgrywanych na całym świecie.

Rugby leauge

Władze Super League ostatecznie nie zgodziły się na powrót Toronto Wolfpack do rozgrywek. Nie były jednomyślne – za Kanadyjczykami głosowały trzy kluby i RFL, przeciwko natomiast siedem klubów i Super League, a jeden klub wstrzymał się od głosu. W reakcji na to kandydaturę złożyła druga francuska ekipa (w lidze są już Catalans Dragons), Toulouse Olympique, od paru lat grająca w strukturach Super League i w sezonie 2020 najlepsza na drugim jej poziomie (w chwili przerwania rozgrywek). Zgłosili się także Bradford Bulls. Swoją droga, do struktur RFL (na drugim poziom ligowy) chciała przystąpić też nowo utworzona drużyna kanadyjska, Ottawa Aces, ale także nie dostała zgody od Anglików, choć tu istnieje możliwość, że dostanie taką szansę w sezonie 2022.

A w Australii rozegrano pierwsze z trzech spotkań z serii State of Origin. Na neutralnym gruncie, w Adelajdzie, górą był Queensland, który pokonał Nową Południową Walię 18:14. Kolejne dwa spotkania w kolejne dwie środy.

Inne

W wieku 87 lat zmarł Silas Nkaunu, pierwszy czarnoskóry szef federacji południowoafrykańskiej, później także szef SANZAAR i wiceprzewodniczący International Rugby Board.

Zapowiedzi

Przed nami przede wszystkim atrakcje rugby międzynarodowego. W Europie rusza Autumn Nations Cup. W ten weekend pierwsza kolejka czyli cztery spotkania: najciekawsze chyba Irlandia – Walia i Francja – Fidżi, a poza tym Włochy – Szkocja oraz Anglia – Gruzja (Eddie Jones myśli o wystawieniu dziewięciu zawodników młyna). Poza tym trzeci weekend Tri Nations, a w nim pierwszy występ reprezentacji Argentyny – zagra przeciwko Nowej Zelandii.

Poza tym nie przestają grać dwie ligi w Europie. Już jutro dwa spotkania piątej kolejki Pro14 z udziałem Szkotów: Edynburg – Cardiff Blues i Ulster – Glasgow Warrors. W przyszły weekend szósta kolejka Pro14 – znowu część meczów w poniedziałek i wtedy też ten najciekawiej się zapowiadający: Leinster podejmie Edynburg. W dziewiątej kolejce francuskiej Top 14 najlepsze spotkania w niedzielę: Stade Français gra z La Rochelle, a Clermont z Lyonem.

2 komentarze do wpisu „Australia wreszcie górą”

  1. Chyba wkradł się mały błąd Rieko Ioane ma ponad 30 występów w czarnej koszulce a debiutował jego brat Akira Ioane o dwa lata starszy . Pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz