Derby Londynu dla Harlequins, a turnieje WRSS dla Nowej Zelandii

Choć najlepsi gracze europejskich lig przygotowują się na zgrupowaniach kadry do pierwszych meczów Pucharu 6 Narodów, dwie z tych lig grały: angielska i francuska. Wiele uwagi przyciągnął zwłaszcza mecz Saracens, których rozgromili ich lokalni rywale, Harlequins. W siódemkowym świecie, w cyklu World Rugby Sevens Series, najlepsi na świecie trafili do Nowej Zelandii, gdzie zarówno wśród pań, jak i panów, szans rywalom nie pozostawili gospodarze.

Premiership

W pierwszym, piątkowym meczu niespodzianka. Walczący o prowadzenie w tabeli Northampton Saints podejmowali beniaminka, plączących się gdzieś w dołach klasyfikacji London Irish. I choć Irish lepiej zaczęli spotkanie, to przed przerwą Saints prowadzili 13:8. Nawet gdy dziesięć minut po przerwie zostali osłabieni czerwoną kartką zdawali się zachowywać kontrolę nad spokaniem. A jednak ostatnie 10 minut należało do gości, którzy zdobyli dwa przyłożenia i wygrali 20:16. Ostatnie, zdobyte w ostatniej akcji meczu, zostało wyszarpane w niesamowitych okolicznościach: Irish byli pod polem punktowym rywali, ale stracili piłkę i wydawało się, że to zadecyduje o wyniku meczu na korzyść gospodarzy. Jednak próba wykopania piłki w głąb boiska została zablokowana i Alan Dell, który ją złapał parę kroków od pola punktowego, musiał tylko dopełnić formalności.

Lider, Exeter Chiefs, podejmował czwartą drużynę ligowej tabeli, Sale Sharks. Nieoczekiwanie w pierwszej połowie zdecydowanie skuteczniejsi byli goście (m.in. dwa przyłożenia w okresie gry w osłabieniu) i w połowie meczu prowadzili 22:5. W drugiej części spotkania liderzy tabeli walczyli o zwycięstwo, ale zdołali zdobyć jedynie dwa przyłożenia pod koniec spotkania i przegrali 19:22.

Bristol Bears, którzy po świetnym początku sezonu ostatnio mieli gorszy okres w lidze, pokonali trzecią drużynę tabeli, Gloucester 34:16. Po wyrównanym początku (9:9 po 30 minutach) gospodarze zdecydowanie dominowali i zdobywali kolejne punkty. Na pięć minut przed końcem prowadzili 34:9 i dopiero wtedy udało się gościom zdobyć jedyne przyłożenie. Warta uwagi była postawa wiązacza młyna drużyny z Bristol, Natana Hughes’a, który niczym skrzydłowy zdobył w meczu ponad 100 m.

Najwięcej uwagi przyciągało ostatnie, niedzielne spotkanie kolejki, mimo że grały w nim ósma i dwunasta drużyna ligowej tabeli. Były to jednak debry Londynu, starcie Harlequins i Saracens, a na dodatek dla tych ostatnich był to pierwszy mecz ligowy po ogłoszeniu ich degradacji z Premiership. Obie drużyny były osłabione brakiem kadrowiczów (dotknęło to zwłaszcza Saracens) a spotkanie toczyło się w ulewnym deszczu, jednak było to niezłe widowisko. Górą na Stoop byli gospodarze, Harlequins, którzy już po nieco ponad 20 minutach mieli na koncie trzy przyłożenia, podczas gdy ich rywale nie zdobyli jeszcze żadnego punktu. Skończyło się imponującym zwycięstwem Harlequins 41:14 (piękne przyłożenia: pierwsze po świetnej akcji Dombrandta i Care’a oraz ostatnie po znakomitym przechwycie Martina Landajo).

Poza tym Worcester Warriors przegrali z Wasps 26:30 (dla Wasps dopiero trzecie zwycięstwo w sezonie i jednocześnie jedenaste z rzędu nad Warriors) a Bath pokonało Leicester Tigers 13:10 (decydujące punkty na The Rec zdobył po fantastycznym radzie skrzydłem Tom Homer).

W tabeli bez specjalnych zmian. Exeter mimo porażki nadal na czele – drudzy w tabeli gracze z Northampton nie wykorzystali swej szansy i nadal są punkt za liderami. Saracens z kolei pozostają na dnie z ujemnymi punktami i 19 punktami straty do jedenastych Leicester Tigers. Największy awans zanotowali Harlequins: z ósmego na szóste miejsce.

Raport z postępowania przeciwko Saracens został opublikowany na stronie Premiership – jest do pobrania ze strony https://www.premiershiprugby.com/news/publication-of-independent-panels-decision-on-saracens. Ciekawostka, opublikowany oficjalnie dokument zanonimizowano, w sieci można jednak znaleźć jego wersję z wszystkimi nazwiskami, która wyciekła parę dni wcześniej. Ponoć spory udział w zbieraniu informacji mieli Harlequins.

Kolejne ruchy transferowe w Anglii, dotyczące już nowego sezonu. Do Harlequins trafi z Sharks reprezentant Afryki Południowej Andre Esterhuizen. Z kolei trenerem Leicester Tigers będzie Steve Borthwick, dawny kapitan reprezentacji Anglii, a obecnie członek sztabu trenerskiego tej kadry.

Top 14

We Francji początek rundy rewanżowej. W rozpoczynającym czternastą kolejkę starciu na szczycie – pomiędzy drugą i trzecią drużyną tabeli – Lyon zdecydowanie pokonał Tulon 27:12. Co prawda po pierwszej połowie na niewielkim prowadzeniu byli tulończycy, ale to w tej części spotkania zdobyli wszystkie swoje punkty (wszystkie z rzutów karnych), natomiast w drugiej punktowali już wyłącznie gospodarze. Jedno z przyłożeń Lyonu padło po świetnym rajdzie obrońcy Toby’ego Arnolda z własnej połowy boiska, z kolei rywale stracili pewne wydawałoby się przyłożenie w sytuacji, gdy gracz z piłką chciał dobiec jak najbliżej słupów i został wypchnięty za linię końcową pola punktowego.

Sporo emocji było w innym spotkaniu drużyn z czołówki ligowej tabeli: La Rochelle i Montpellier. Szóste w lidze przed tym spotkaniem Montpellier nieźle zaczęło spotkanie (choć ich przyłożenie było chyba poprzedzone niezauważonym przez sędziego podaniem do przodu), ale od 20. minuty kontrolę nad meczem przejęli zajmujący czwarte miejsce w tabeli gospodarze. Do przerwy prowadzili 22:11, a dziesięć minut po rozpoczęciu drugiej części spotkania 32:11. Montpellier podjęło pogoń i w ciągu ostatniego kwadransa meczu zdobyło trzy przyłożenia. Na dodatek z czerwoną kartką z boiska wyleciał gracz gospodarzy Geoffrey Doumayrou (za rzucenie rywala głową na ziemię). Jednak ostatniego ciosu nie udało się już gościom wyprowadzić i ostatecznie La Rochelle dowiozło do końca prowadzenie i wygrało 35:30.

Wisienką na torcie było, podobnie jak w Anglii, ostatnie niedzielne spotkanie kolejki. Obrońcy tytułu mistrzowskiego, Tuluza, podejmowali aktualnego lidera tabeli, Bordeaux. Świetny był pierwszy kwadrans. Pierwsze punkty w meczu zdobyli gospodarze, Bordeaux odpowiedziało przyłożeniem po pięknym rajdzie Semi Radradry, a następnie dla Tuluzy drugie przyłożenie zdobył Cheslin Kolbe po przechwycie w połowie boiska i mistrzowie prowadzili 12:7. Potem tempo zdobywania punktów zdecydowanie osłabło. Tuluza ostatecznie wygrała 22:14.

Poza tym Brive znowu wygrało przed własną publicznością – dzięki dwóm przyłożeniom Thomasa Laranjeiry w ostatnich kilku minutach meczu pokonało Pau 33:26 (a po trzydziestu minutach meczu przegrywało już 10:23). Castres fatalnie zaprezentowało się na swoim boisku, przegrywając z Racingiem 92 0:27. Clermont podejmowało Stade Français i chociaż to paryżanie lepiej zaczęli mecz (od prowadzenia 13:0, a tuż przed przerwą w idealnej sytuacji skrzydłowemu wypadła piłka z rąk tuż przed linią pola punktowego), to gospodarze wygrali 29:19. Bajonna przegrała z Agen zaledwie jednym punktem, 22:23 – większość punktów w tym spotkaniu padło po karnych, ale o zwycięstwie gości zdecydowało przyłożenie z podwyższeniem zdobyte w 78. minucie.

Lyon po trzech kolejkach przerwy odzyskał pozycję lidera i ma dwa punkty przewagi nad Bordeaux. Dziesięć punktów za wiceliderami są La Rochelle i Racing 92, Tulon spadł na piąte miejsce. Ostatnie miejsce ligowej tabeli z powrotem zajęło Stade Français, które traci dwa punkty do Agen i trzy do Castres i Pau.

World Rugby Sevens Series

Najlepsze reprezentacje siódemkowe świata zawitały do Hamiltonu w Nowej Zelandii. Gospodarze i gospodynie okazali się wyjątkowo niegościnni i wygrali obie rywalizacje, umacniając się na prowadzeniu w klasyfikacji ogólnej cyklu. Szczególnego smaczku dodawał fakt, że zastosowano nietypową formułę bez ćwierćfinałów, co eliminowało z walki o zwycięstwo każdego, kto nie zwyciężył grupy w pierwszej fazie (wśród kobiet były tylko trzy grupy, więc awans do ćwierćfinału dostała też najlepsza spośród drużyn z drugich miejsc).

Wśród pań niespodzianka już w fazie grupowej: stanowiące w tej edycji rozgrywek zaproszoną reprezentację Chinki (zdegradowane z cyklu na koniec poprzedniego sezonu), choć zajęły ostatnie miejsce w grupie, to pokonały Fidżijki. A potem odniosły jeszcze jedno zwycięstwo i zajęły ostatecznie 9. miejsce. Do półfinału nie awansowały drugi raz z rzędu Amerykanki. Po raz trzeci z rzędu triumfowały Nowozelandki, druga była Kanada, a trzecia (najlepsze miejsce w tym sezonie) Francja.

U panów Nowozelandczycy powtórzyli sukces z Kapsztadu, a świetnie zaprezentowali się także Francuzi, który ulegli tylko zwycięzcom w finale. Nie mieli jednak po drodze prawdziwych wyzwań poza Anglią w półfinale. Kolejny raz mieli pecha Fidżijczycy: choć w grupie pokonali Australię, jedna jedyna porażka z Argentyną zepchnęła ich na trzecie miejsce w grupie i zajęli zaledwie dziewiątą lokatę w całym turnieju. Katastrofa w wykonaniu Afryki Południowej: też trzecie miejsce w grupie (po porażkach z Anglią i niespodziewanie z Kenią) i ostatecznie dziesiąte miejsce.

Drobne

Puchar Sześciu Narodów

Jako ostatni kadrę na Puchar 6 Narodów ogłosili Anglicy. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie ma wielkich zmian w porównaniu z kadrą na Puchar Świata. Wymienionych jest kilku zawodników, głównie z powodu kontuzji. Ośmiu zawodników nie ma na koncie występów w reprezentacji. Średnia wieku jednak nie jest wysoka, wynosi 25 lat. Szkoda, że łaskawe oko trenera nie padło na Aleksa Dombrandta z Harlequins. Swoją drogą, rozmowy o kadrze zdominowane były chwilowo przewidywaniami co do atmosfery, która tam będzie panować – wszak sporą grupę stanowią zawodnicy Saracens (a wygląda na to, że największe gwiazdy były zamieszane w przekraczanie regulacji ligowych), a po ostatnich historiach sporo jest antypatii wobec Saracens zarówno w Anglii, jak i w innych klubach Premiership. Ponoć jednak odbyło się spotkanie graczy, które atmosferę oczyściło.

Reprezentacja Polski w rugby 7 kobiet

Polski Związek Rugby ogłosił kalendarze reprezentacji Polski. Cieszy zwłaszcza duża aktywność kobiecej kadry, której ostatni termin w tym roku jest zarezerwowany na Dubai Sevens. Niepokoi natomiast brak w kalendarzu siódemkowiczek terminu na ostatnie zawody cyklu WRSS w tym sezonie – swego czasu wspominano o możliwości, że Polki będą dwunastym, zaproszonym teamem, który wystąpi w europejskich zawodach tego cyklu. Czyżby jednak miały to być Japonki, którym World Rugby chyba pomaga jak może przed igrzyskami w Tokio? Szkoda.

Młodzieżowe Mistrzostwa Europy

Rugby Europe ogłosiło kalendarze ćwierćfinałów mistrzostw Europy w młodzieżowych kategoriach U20 i U18. W obu wystąpią Polacy. Mistrzostwa U20 będą miały miejsce w Portugalii, a my zagramy 22 marca w Coimbrze przeciwko gospodarzom. Z kolei mistrzostwa U18 odbędą się w Kaliningradzie, a w ćwierćfinale Polacy zagrają 12 kwietnia z Gruzją.

Pro14

Rozegrano pierwsze zaległe derby Afryki Południowej w lidze Pro14. Southern Kings przegrali z Cheetahs 30:31. Gospodarze byli jednak nieoczekiwanie bardzo blisko zwycięstwa. Na prowadzenie wyszli już po trzech minutach meczu i pozostawali na nim aż do ostatniej minuty meczu. Jeszcze na pięć minut przed końcem było 30:17, ale wtedy dwa przyłożenia zdobył obrońca Cheetahs, Rhyno Smith, oba podwyższył Ruan Pienaar i goście wyszarpali prowadzenie. Ostatnią akcję meczu naprawdę warto zobaczyć: https://youtu.be/_-scdsLnVYA. W tabeli konferencji pozwoliło im to przeskoczyć Glasgow Warriors i awansować na drugie miejsce, ale do trzeciego Ulsteru mają stratę 10 punktów.

Inne

Wiadomo, kto zastąpi Rassiego Erasmusa na stanowisku trenera drużyny mistrzów świata, Mamy kontynuację, bo reprezentacją Afryki Południowej będzie zajmować się dotychczasowy asystent Erasmusa, Jacques Nienaber. Erasmus pozostaje nadal dyrektorem kadry.

Zapowiedzi

Kolejny weekend to przede wszystkim Puchar 6 Narodów. Najwięcej uwagi przyciąga oczywiście starcie zaplanowane w Paryżu, gdzie Francja podejmie Anglię. Francja w dużo większym stopniu postawiła w tym sezonie na przebudowę, dlatego faworytem chyba będą Anglicy. Ale w takim meczu wszystko może się zdarzyć. Oprócz tego mecze Irlandii ze Szkocją i ubiegłorocznych mistrzów, Walii z Włochami. No i równolegle startują rozgrywki kobiet i juniorów. A przy okazji świat obiegła informacja o odesłaniu ze szkockiej kadry jednej z jej gwiazd, Finna Russella, za naruszenie dyscypliny.

A skoro to weekend 6 Nations, to do gry ruszają także drużyny Rugby Europe Championship. Na drugim poziomie europejskim ciekawie zapowiada się zwłaszcza mecz Gruzinów (którzy w ostatnich latach tylko raz oddali zwycięstwo w tym cyklu) z Rumunami. Oprócz tego także ciekawe spotkanie Rosji z Hiszpanią oraz mecz beniaminka na tym poziomie Portugalii z Belgią.

Najlepsze reprezentacje siódemkowe świata przeniosą się z nowozelandzkiego Hamiltonu na drugi brzeg Morza Tasmana i rozegrają kolejne turnieje cyklu World Rugby Sevens Series (kobiety – piąty, mężczyźni – czwarty) w Sydney. Znowu bez ćwierćfinałów.

Oprócz tego mamy drugi zaległy mecz Pro14 między drużynami południowoafrykańskimi (Cheetahs – Southern Kings). Na półkuli południowej więcej uwagi przyciąga jednak start Super Rugby.

Dodaj komentarz