Koronawirus uderza w europejskie puchary

Tydzień temu w Champions Cup francuskie drużyny zanotowały na boiskach imponujący bilans 7:1. Tym razem było 5:3, jednak na boisku tylko 2:2: pozostałe wyniki to efekt walkowerów koronawirusowych. Problem COVID-19 wrócił do rozgrywek rugbowych na całego – w drugi weekend pucharów odwołano aż 6 z 19 zaplanowanych spotkań. Z tego powodu kłopot z obroną tytułu mają Exeter Chiefs.

Heineken Champions Cup

Nie odbył się największy hit drugiej kolejki Champions Cup, starcie Tuluzy z Exeter Chiefs. W angielskiej drużynie stwierdzono przypadki zachorowań na COVID-19 (zarówno zawodników, jak i sztabu, ponoć w liczbie dwucyfrowej) i mecz odwołano. A ponieważ Exeter parę dni wcześniej grał z Glasgow Warriors, graczy tej drużyny też odizolowano i jej mecz z Lyonem został odwołany (zresztą, potem i wśród nich pojawiły się pozytywne wyniki testów). Wiadomo było, że nie ma szans na przełożenie odwołanych meczów, a zatem decyzję o wyniku podjęło EPCR. W Glasgow liczono, że organizacja weźmie pod uwagę fakt, że mieli najzwyklejszego pecha, że grali przeciwko drużynie, w której potem pojawiły się zachorowania. Exeter mógł jedynie liczyć na to, że w Tuluzie też znajdą się chorzy. Nic z tego, oba mecze zweryfikowano jako walkowery na korzyść ekip niemających z koronawirusem nic wspólnego: obie francuskie drużyny (Tuluza i Lyon) zanotowały pięciopunktowe zwycięstwa. Walkower mocno zmniejsza szanse Chiefs na obronę tytułu – obecny format oznacza, że każda wpadka stanowi spore prawdopodobieństwo wyeliminowania z najlepszej czwórki grupy, która trafia do ćwierćfinału. I nawet komplet dwóch zwycięstw z bonusem do końca fazy grupowej nie daje im gwarancji awansu.

Podobną historię, choć z większą ilością zawirowań i innymi skutkami, wywołał przypadek zachorowania stwierdzony u walijskich Scarlets. Ich mecz przeciwko Tulonowi był planowany w piątek. Po stwierdzeniu zachorowania odizolowano trzech graczy Scarlets, ale spotkanie miało odbyć się zgodnie z planem. Tymczasem tulończycy nie pojawili się na stadionie (choć w Top 14, gdzie grają na co dzień obowiązuje reguła, że dopiero trzy przypadki zachorowań w drużynie wstrzymują mecz). Na trzy kwadranse przed planowanym startem ogłoszono przesunięcie meczu na późniejszy termin w ramach weekendu, m.in. po to, aby przeprowadzić dodatkowe testy w ekipie z Llanelli. Jednak dzień później EPCR ogłosiło walkower na korzyść Scarlets – Tulon odrzucił propozycję rozegrania go w innym terminie w ten weekend i w nocy z piątku na sobotę wrócił do domu. Prezes Tulonu zapowiedział odwołanie od decyzji organizacji. Ten przypadek miał też skutek dla innego spotkania: odizolowano graczy z Bath, którzy zmierzyli się ze Scarlets tydzień temu i odwołano spotkanie La Rochelle – Bath, kolejny z hitów kolejki. Tu walkower orzeczono na korzyść La Rochelle.

W sumie – ogromne kłopoty organizatorów, którzy chcą zminimalizować skutki epidemii dla rozgrywek. Przy wybranym formacie (grupy po 12 drużyn, a tylko cztery mecze każdej drużyny) każdy walkower jest bardzo istotny dla końcowych wyników. Cóż, portal planetrugby.com pisze wręcz o farsie.

Co na boisku? W meczu Wasps z Montpellier już przed meczem faworytem wydawali się Anglicy, a gdy po sześciu minutach gry Francuzi pozostali w czternastkę (czerwona kartka za uderzenie ramieniem w głowę dla Henry’ego Immelmana) wynik wydawał się przesądzony. Tymczasem Montpellier mocno przeciwstawiło się Anglikom i mimo osłabienia długimi okresami miało przewagę. Po pierwszej połowie (w której nie wykorzystało dwóch karnych) przegrywało 7:12, a na początku drugiej wyszło nawet na prowadzenie. Jednak od tego momentu punktowali już tylko gracze z Coventry, którzy wygrali ostatecznie 33:14. Gwiazdą wieczoru okazał się Alfie Barbeary (wiązacz, który większość swojej kariery był młynarzem). Swoją drogą, mecz sędziował Andrew Brace – początkowo był wyznaczony do sędziowania meczu w Tuluzie, ale EPCR postanowiło nie wysyłać go do Francji. Fani z tego kraju, niezadowoleni z decyzji podjętych w finale Autumn Nations Cup, przeprowadzili dość paskudną kampanię w mediach społecznościowych przeciwko sędziemu i jego obecność we Francji mogła prowadzić do spotęgowania problemu. Bardzo niemiła historia.

W sobotę dwa niezwykle emocjonujące spotkania. Najpierw mecz Gloucester – Ulster. Spodziewano się raczej łatwego zwycięstwa ekipy z Belfastu (zwłaszcza po klęsce Anglików sprzed tygodnia z Lyonem, choć wtedy grali w dużej mierze rezerwami), tymczasem dostaliśmy wydarzenie wypełnione emocjami po same brzegi. Niespodzianką zapachniało od samego początku. Pierwsze przyłożenie zdobył już w piątej minucie Louis Rees-Zammit i choć Ulster szybko odpowiedział przyłożeniem Billy’ego Burnsa (ze smaczkiem, bo przeciwko swojemu byłemu klubowi), to Gloucester kontynuował swój nacisk. Od 25. minuty grali z przewagą jednego zawodnika, a minutę później mieli na koncie karne przyłożenie i przewagę dwóch zawodników. Tej jednak nie wykorzystali – w tym okresie to Ulster zdobył trzy punkty z karnego. John Cooney zresztą miał w ciągu tych dziesięciu minut drugą taką szansę, ale chciał wykorzystać czas na wykonanie karnego w całości, a gdy wreszcie wziął rozbieg, piłka spadła z podstawki i z punktów były nici. Do przerwy było 17:10 dla Anglików, a pierwsza akcja drugiej połowy pozwoliła podnieść im prowadzenie do 14 punktów. Wtedy jednak obraz meczu się odmienił. Ulster wreszcie zaczął skutecznie atakować i zdobył trzy kolejne przyłożenia, w tym jedno karne. Na dziesięć minut przed końcem prowadził 34:24 i wydawało się, że uporał się z problemami i zgodnie z przewidywaniami zwycięży. Nic z tego. Na siedem minut przed końcem sędzia przyznał trzecie karne przyłożenie w tym meczu (i drugie za rozmyślne uderzenie piłki do przodu przerywające punktową akcję) – drugie dla Gloucester. Z różnicy pozostały tylko trzy punkty, a po czwartej żółtej kartce w tym meczu Ulster grał w osłabieniu. Bronił się, ale w ostatnich minutach meczu Gloucester naciskał i pięć minut po upływie 80. minuty George Burton zdobył piąte przyłożenie dla Gloucester. Anglicy wygrali 38:34. Fantastyczne widowisko, a znowu świetny John Cooney (17 punktów, w tym przyłożenie po rajdzie przez pół boiska, do tego asysta) nie przeważył szali na korzyść swej drużyny – zapracowanie na trzy żółte kartki i dwa karne przyłożenia to zdecydowanie zbyt wiele.

W Gloucester emocje były raczej niespodziewane, natomiast w meczu Clermont – Munster wszyscy na nie czekaliśmy i oczekiwania zostały spełnione. Fantastyczny początek zanotowali gospodarze: pierwsze przyłożenie już w pierwszej minucie, po sześciu minutach drugie, karne, po kwadransie trzecie, a już w 23. minucie mieli na koncie punkt bonusowy za cztery przyłożenia. Prowadzili 28:9 – Munster odpowiadał jedynie karnymi JJ Hanrahana. Jednak od tego momentu obraz meczu się zmienił. Jeszcze w pierwszej połowie Irlandczycy zdobyli przyłożenie i zmniejszyli straty do 12 punktów. W drugiej połowie Hanrahan wykorzystywał każdą okazję na kop z karnego, jaka tylko się zdarzyła, a gospodarze byli w stanie podnieść swój dorobek tylko o trzy oczka. Na kwadrans przed końcem nadal prowadzili, ale już tylko 31:25. I wtedy Hanrahan przestał kopać z karnych na bramkę, a zaczął w aut. Clermont grał przez 20 minut osłabiony i do końca meczu właściwie całkowicie został zdominowany przez rywali. Efektem tej dominacji były dwa wyszarpane po ciężkiej walce przy linii punktowej Clermont przyłożenia. Dały one Munsterowi zwycięstwo 39:31. Clermont nie był w stanie się zagrozić gościom nawet po pierwszym z nich, gdy strata wynosiła zaledwie jeden punkt. Fantastyczny mecz, niesamowity powrót do gry Munsteru, który po fatalnym początku podniósł się i ostatecznie wygrał. Graczem spotkania został CJ Stander, który zdobył jedno z przyłożeń dla Irlandczyków i aż trzykrotnie wywalczył piłkę (w prasie nazwano go „uśmiechającym się zabójcą” – zapewne z powodu tego ujęcia), ale warto pamiętać o 24 punktach Hanrahana, który zanotował stuprocentową skuteczność w kopach ma bramkę (wykorzystał ich aż dziewięć).

Connacht, który tydzień temu postraszył w Paryżu Racing 92, podejmował Bristol Bears. Z drużyną z Anglii przyjechał do Galway trener Pat Lam, który poprowadził Connacht do największego sukcesu w historii – mistrzostwa Pro12 w 2016. Gospodarze znowu mieli apetyt na niespodziankę, ale nic z tego nie wyszło. W pierwszej połowie królowała defensywa, na pierwsze punkty czekaliśmy blisko pół godziny, a na przerwę gracze schodzili przy prowadzeniu gości 5:3. Decydującym momentem meczu okazała się żółta kartka dla gwiazdy ataku drużyny irlandzkiej, Bundee Akiego – w okresie osłabienia gospodarze stracili dwa przyłożenia. Po powrocie Akiego na boisko co prawda straty zmniejszyli, a wkrótce potem żółtą kartkę oglądnął środkowy Anglików i kibice w Galway mogli mieć nadzieję na powrót do meczu. Jednak nic z tego: grając z przewagą Connacht stracił przyłożenie i choć odpowiedział tym samym, ostatecznie przegrał 18:27.

Poza tym Leinster kontynuuje swój marsz od zwycięstwa do zwycięstwa – pokonał Northampton Saints 35:19 (choć był moment, gdy wiara kibiców Leinster mogła się odrobinę zachwiać: zaczęli od spodziewanego prowadzenia 14:0, ale potem zrobiło się tylko 17:14; Irlandczycy stracili w tym meczu trzech zawodników z kontuzjami). Sale Sharks mimo prowadzenia przez niemal cały mecz (do przerwy 12:0) przegrali z Edynburgiem 15:16 – wyjątkowo cenne zwycięstwo Szkotów, którzy słabo zaczęli ten sezon. Bordeaux-Bègles rozgromiło Dragons aż 47:8 (to druga taka bolesna porażka „Smoków”, którzy obronę mieli dziurawą jak sito; hat-trick przyłożeń w tym meczu zaliczył argentyński skrzydłowy Santiago Cordero, bohater także poprzedniego meczu Francuzów). Siłę pokazała też inna francuska potęga, Racing 92, która grała na Stoop z Harlequins i wygrała aż 49:7. Racing wygrał absolutnie zasłużenie, a przyłożenia zdobywało aż siedmiu jego zawodników – na jedyną odpowiedź Anglicy zdobyli się dopiero w 60. minucie, gdy przegrywali już 0:35. Koszmarny występ Quins.

Wygląda na to, że faworytami do awansu w grupie B są Francuzi – okupowaliby w komplecie cztery pierwsze miejsca, gdyby nie fantastyczny powrót Munsteru. Z powodu walkoweru znacznie zmalały szanse na awans obrońców tytułu, Exeter Chiefs. W tej sytuacji może znowu się zdarzyć, że znowu będzie tylko jedna drużyna angielska w ćwierćfinale – największe szanse mają na to Wasps, którzy są w czołowej piątce ekip z dwiema zwycięstwami w grupie A. W tej grupie są dwie ekipy francuskie, a także Leinster i Scarlets.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Leinster 2 10
2. Wasps 2 10
3. ↑↑↑ Bordeaux-Bègles 2 9
4. La Rochelle 2 9
5. Scarlets 2 9
6. ↑↑↑ Edynburg 2 5
7. ↓↓↓↓ Tulon 2 4
8. ↑↑ Sale Sharks 2 1
9. ↓ Northampton Saints 2 1
10. ↓↓↓ Bath 2 1
11. ↑ Montpellier 2 0
12. ↓ Dragons 2 0
Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Lyon 2 10
2. ↑↑↑ Racing 92 2 10
3. ↑ Tuluza 2 10
4. ↑↑ Munster 2 8
5. ↓↓ Clermont 2 6
6. ↑↑↑ Bristol Bears 2 6
7. ↓↓↓↓↓ Exeter Chiefs 2 5
8. ↑↑↑↑ Gloucester 2 5
9. ↓ Ulster 2 3
10. ↓↓↓ Connacht 2 1
11. ↓ Harlequins 2 0
12. ↓ Glasgow Warriors 2 0

European Rugby Challenge Cup

W drugiej kolejce Challenge Cup odwołano dwa spotkania. Przed meczem Benettona z Agen zachorowania stwierdzono we włoskiej drużynie, zatem EPCR zawyrokowało o wyniku 0:28 na korzyść Francuzów. Dla tych to pierwsze „zwycięstwo” w tym sezonie – w lidze i w pierwszej kolejce Challenge Cup zanotowali komplet porażek. Z kolei mecz Cardiff Blues ze Stade Français odwołano ponieważ paryżanie tydzień temu grali z Benettonem. I choć EPCR widziało możliwość rozegrania meczu, Francuzi zdecydowali się nie jechać do Cardiff i w związku z tym Blues wygrali walkowerem 28:0.

W piątek odbyło się jedno z ciekawszych spotkań tej rundy pomiędzy Castres i Newcastle Falcons. Obie drużyny w pierwszej kolejce przegrały – po tym meczu z kompletem porażek zostali gospodarze, którzy ulegli Anglikom 17:26. Nie pomogły im dwa przyłożenia w pierwszej połowie, bo rywale trzymali kontakt dzięki karnym, a w drugiej połowie zanotowali serię trzech przyłożeń, które z jednopunktowej straty do przerwy wyprowadziły ich na 16-punktowe prowadzenie parę minut przed końcem. Zabrakło odrobiny szczęścia dla zdobycia czwartego, bonusowego przyłożenia – błąd chwytu spowodował utratę piłki i to Castres zdobyło ostatnie przyłożenie w meczu.

W sobotę najciekawiej było w starciu Worcester Warriors z Ospreys. Do przerwy prowadzili Walijczycy 18:12, ale po przerwie gracze z Worcester mieli świetny okres i wyszli na prowadzenie 29:18. Utrzymywali je jeszcze na kwadrans przed końcem, ale w ostatnich chwilach Ospreys zaliczyli dwa przyłożenia z podwyższeniem, a następnie dwa karne i wygrali 38:29.

Poza tym Brive przegrało z Zebre 16:18 (mecz był na styku, a o sukcesie Włochów zdecydował karny tuż przed końcowym gwizdkiem), Bajonna uległa Leicester Tigers 20:28 (Anglicy w praktyce kontrolowali całe spotkanie), a London Irish pokonali Pau 26:17.

W Challenge Cup zatem bilans drużyn francuskich zupełnie inny od tego z Champions Cup. W poprzedniej kolejce było 1:4, tym razem zaś aż 1:5 – a jedynka po stronie zwycięstw odnosi się do walkoweru przyznanego Agen. I to właśnie Agen jest najlepszą drużyną francuską, ale zaledwie na szóstym miejscu. Prowadzą London Irish i Ospreys z kompletem zwycięstwo bonusowych (żadne z nich nie jest wynikiem walkowera). Warto zwrócić uwagę na niezłe wyniki włoskiej ekipy Zebre.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. London Irish 2 10
2. ↑ Ospreys 2 10
3. ↑↑ Cardiff Blues 2 9
4. Leicester Tigers 2 9
5. ↑↑ Zebre 2 6
6. ↑↑↑↑↑↑↑↑ Agen 2 5
7. ↓↓↓↓↓ Benetton Treviso 2 5
8. ↑↑ Newcastle Falcons 2 4
9. ↓↓↓ Pau 2 4
10. ↓↓↓ Bajonna 2 2
11. ↓↓ Worcester Warriors 2 2
12. ↓ Brive 2 1
13. Castres 2 0
14. ↓↓ Stade Français 2 0

Bardzo dziwnie skończył się incydent z poprzedniej kolejki – w którym Charlie Rorke ze Stade Français chwycił za genitalia rywala. Spodziewano się długotrwałego zawieszenia, tymczasem trzyosobowy komitet dyscyplinarny zdecydował o zaledwie dwutygodniowej odstawce od gry. Sklasyfikował to jako „inne brutalne lub niebezpieczne zachowanie” i przyznał najniższy wymiar kary przewidziany w tym przypadku.

Puchar Świata

W ostatni poniedziałek odbyło się w Paryżu losowanie fazy grupowej Pucharu Świata w 2023. Do imprezy pozostały nam jeszcze trzy lata, a samo losowanie budziło kontrowersje (zwłaszcza wobec rozstawienia koszyków na podstawie rankingu z końca ubiegłego roku) – pojawiały się głosy, że należałoby je przesunąć. Nic to, jednak machina losująca została puszczona w ruch, a kibice rugby zaczęli odliczać czas do pierwszego gwizdka wielkiej imprezy.

Niestety, jeszcze przed losowaniem można było przewidzieć, że w dwóch grupach ekipy, które awansują do ćwierćfinału będzie można wskazać z góry, a tylko w dwóch ma szansę toczyć się realna walka między trzema ekipami – wszystko przez to, że stawka 10 najlepszych drużyn dość wyraźnie dominuje nad konkurentami. Choć z drugiej strony, może przez trzy lata jeszcze coś się zmieni.

grupa A grupa B grupa C grupa D
Nowa Zelandia Południowa Afryka Walia Anglia
Francja Irlandia Australia Japonia
Włochy Szkocja Fidżi Argentyna
Ameryka 1 Azja / Pacyfik 1 Europa 1 Oceania 1
Afryka 1 Europa 2 baraż Ameryka 2

Na pewno najwięcej emocji będzie w grupach B i D. Irlandia będzie walczyć o awans ze Szkocją (choć oczywiście każda z tych ekip w dobrym dniu jest w stanie pokonać też Południową Afrykę), Japonia z Argentyną. Gospodarze nie powinni mieć problemu z awansem, ale cały świat już zaczął się szykować na ich hitowe starcie z Nowozelandczykami.

Ciekawostką jest grupa C: Walia trafiła na Fidżi w piątym Pucharze z rzędu. Z Australią tworzą identyczny komplet jak w ubiegłym roku. A niewykluczone, że dołączy do nich Gruzja (faworyt do pozycji Europa 1), a nawet Urugwaj (gdyby trafił przez baraż, co też jest możliwe). Mielibyśmy wtedy absolutną powtórkę z Japonii. Mam nadzieję, że Fidżi weźmie rewanż na Australii. W końcu rok temu wyspiarze ulegli w nader kontrowersyjnych okolicznościach: przez pół godziny świetnie ich prowadził Semi Radradra, ale ich gra posypała się po tym, gdy został wyeliminowany po paskudnym zagraniu, niezauważonym przez sędziego. Dyskwalifikacja Australijczyka po meczu posłużyła już Fidżijczykom jak umarłemu kadzidło.

Liczyłem na nieco poważniejszego przeciwnika dla Włoch z koszyka czwartego, ale cóż – może Stany do tego czasu na tyle się rozwiną, że z Włochami powalczą? Wciąż marzy mi się, aby uczestnicy Pucharu Sześciu Narodów musieli walczyć o kwalifikację na boisku.

Drobne

Polacy za granicą

Andrzej Charlat znowu na boisku w Pro D2. Provence grało na wyjeździe z ekipą z Mont-de-Marsan i tym razem przegrało 15:21. Wszystkie punkty w spotkaniu padły z karnych. Charlat grał do 44 minuty.

Rugby Europe International Championships

Rugby Europe jednak chce przeprowadzić rozgrywki REC sezonu 2019/2020 do końca – a ten nastąpi w roku 2021. Ostatnia kolejka spotkań ma się odbyć 6/7 lutego. Start nowego sezonu 6/7 marca, a dokończenie w lipcu (co może wchodzić w paradę planom meczów Szkocji z Gruzją i Rumunią – ale prawdopodobnie na lipiec przejdzie tylko ostatnia kolejka). Mecz barażowy o udział w REC pomiędzy Holandią i ostatnią drużyną dokończonego REC – 20/21 lutego. Dokładny terminarz nowego sezonu ma zostać ogłoszony w lutym. O niższych poziomach w oficjalnym komunikacie ani słowa.

Premiership

Nieoczekiwane rozkręcenie się karuzeli transferowej, które zapoczątkował enfant terrible angielskiego rugby, Danny Cipriani. Ogłoszono jego odejście ze skutkiem natychmiastowym z Gloucester. Dlaczego i gdzie teraz podąży – tego już nie wiadomo. Mówi się oczywiście o Francji, Japonii i Stanach (a także o Bath i Newcastle). To już kolejna strata, jaką notuje Gloucester w tym roku – straciła chyba cały sztab szkoleniowy oraz kilku zawodników. Cipriani w ostatnich meczach miał problemy z załapaniem się do składu. Nowym łącznikiem młyna Gloucester po zakończeniu tego sezonu zostanie Adam Hastings, reprezentant Szkocji z Glasgow Warriors. A już teraz do Gloucester dołączy Giorgi Kweseładze z gruzińskiego klubu Armazi. Środkowy błysnął w Autumn Nations Cup najpiękniejszym przyłożeniem turnieju.

Inna wieść z najwyższego poziomu rozgrywek to informacja o zawarciu kontraktu telewizyjnego. PRL przedłużyło kontrakt z BT Sport na kolejne trzy sezony (do 2024). Kością niezgody przy rozmowach była oczekiwana przez PRL klauzula zabraniająca zmniejszenia wynagrodzenia w przypadku odwołania spotkań z powodu koronawirusa. Ostatecznie do porozumienia doszło, a kwota kontraktu wynosi prawdopodobnie 110 mln funtów.

Anglia

Zmiany też na niższych poziomach rozgrywek ligowych w Anglii, zarządzanych przez RFU. Zapowiedziano zmiany od sezonu 2022/2023, które będą polegać na ograniczeniu liczby zespołów na najwyższych poziomach National Leagues (na trzecim poziomie ligowym Anglii, czyli w National League 1 – z 16 do 14 zespołów), dzięki czemu zostanie zmniejszona liczba spotkań. Podział na grupy na poszczególnych poziomach ma też w większym niż obecnie stopniu regionalizować rozgrywki. Finałem sezonu mają być rozgrywki pucharowe z finałem na Twickenham.

Drugi poziom profesjonalnych rozgrywek ligowych w Anglii, Championship, miał wystartować w styczniu. Teraz pojawiły się plotki, że start sezonu zostanie przesunięty na marzec. To fatalne wieści dla Eddiego Jonesa, bo bez gry przed Pucharem Sześciu Narodów będą pozostawać gwiazdy zdegradowanych w tym roku Saracens z Maro Itoje i Owenem Farrellem na czele. Ponieważ czasu będzie niewiele, format rozgrywek może okazać się grupowy.

Rezygnację z występów w kadrze ogłosiła 34-letnia Katy Daley-Mclean, 116-krotna reprezentantka Anglii, kapitan tej drużyny w 2014, gdy zdobyła Puchar Świata. Obecnie jest zawodniczką Sale Sharks, a niedawno została matką i chce spędzać więcej czasu z rodziną.

Top 14

Leone Nakarawa, który po zwolnieniu z Racingu 92 wystąpił o zapłatę prawie 2 mln euro (w tym 1 mln odszkodowania), przegrał we francuskim sądzie. Przypomnijmy: Nakarawa powrócił po Pucharze Świata z kilkutygodniowym opóźnieniem. W sądzie argumentował m.in. kuriozalnie, że przecież Racing wygrał mecze, w których mógłby grać, gdyby przyjechał na czas.

Południowa Afryka

Znamy kolejny pomysł na przyszłość Cheetahs. Skoro zostali pominięci przy rozmowach na temat udziału w Pro14, chcą zgłosić się do rozgrywek w Europie. Co prawda szczegółów w komunikacie nie ma, ale wybór też nie jest wielki. Zapewne chodzi tu o rozgrywki klubowe planowane na poziomie Rugby Europe (od dłuższego czasu wątek ich organizacji przewija się tu i ówdzie, choć nadal brak oficjalnych komunikatów). Potwierdza to informacja z nieźle poinformowanego w europejskich sprawach portalu rugger.info. Jednak to, co można tam przeczytać, każe się zastanowić, czy format tych rozgrywek będzie bliższy temu, co wyciekało ostatnio z RE (osiem drużyn z ośmiu krajów) czy ligi kontynentalnej proponowanej przez Rosjan (cztery drużyny z Rosji, reszta z trzech innych krajów).

Swoją drogą, poszerzeniu Pro14 o cztery drużyny południowoafrykańskie przyklasnęli trenerzy reprezentacji Irlandii i Szkocji, którzy uważają, że taki ruch podniesie poziom rozgrywek (cóż, może irlandzkie ekipy znajdą równorzędnych rywali?).

Nowa Zelandia

W Nowej Zelandii letnia przerwa i rozdawanie nagród na koniec sezonu. Najlepszym graczem roku został kapitan reprezentacji kraju Sam Cane. Za „całokształt” nagrodę dostała legenda nowozelandzkiego rugby, w 2018 uhonorowana wprowadzeniem do World Rugby Hall of Fame, Bryan Williams. Najlepszymi trenerami została para prowadząca Black Ferns (kobiecą reprezentację siódemkową): Allan Bunting i Cory Sweeney. Najlepszym graczem Super Rugby Aotearoa został Richie Mo’unga z Crusaders, a Mitre 10 Cup – Folau Fakatava z Hawke’s Bay.

Australia

Tydzień temu Taniela Topou został najlepszym graczem australijskiego Super Rugby. Teraz wręczono medal Johna Ealesa, czyli nagrodę dla najlepszego australijskiego zawodnika w tym roku. Został nim Michael Hopper, kapitan reprezentacji – poprzednio wygrywał ten plebiscyt w 2013 i 2016. Tym razem w głosowaniu zawodników minimalnie pokonał skrzydłowego Marikę Koroibete.

Ameryka Południowa

Ogłoszony został format i terminarz nowego sezonu zawodowej Superliga Americana de Rugby (przypomnijmy: pierwszy sezon, po zaledwie paru meczach, przerwała epidemia). Start 16 marca, finał 15 maja. W składzie sześć ekip, po jednej z każdego kraju: Argentyny, Brazylii, Chile, Kolumbii, Paragwaju i Urugwaju. To oznacza, że do ligi nie dołączą Jaguares. Ich kadra jest już bardzo przerzedzona i zawodnicy, którzy nie znajdą jeszcze swojej szansy w Europie, raczej będą werbowani przez inne kluby SLAR. Przykry upadek wielkiej drużyny. Cieszy natomiast pełen udział franszyzy kolumbijskiej, która w poprzednim sezonie miała pojawić się dopiero na sam koniec. Format: faza ligowa, następnie półfinały i finał. Wszystkie mecze z powodu pandemii mają odbyć się tylko na dwóch stadionach.

Igrzyska olimpijskie

World Rugby ogłosiło, że decydujący turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich w Tokio (do obsadzenia są jeszcze dwa miejsca wśród kobiet i jedno u mężczyzn, a rywalizować o nie będzie po 12 drużyn) odbędzie się w Monako, 19–20 czerwca przyszłego roku, zaledwie pięć tygodni przed turniejem siódemek na igrzyskach w Tokio.

World Rugby Sevens Series

Jednocześnie z informacją o kwalifikacjach olimpijskich pojawiły się pierwsze informacje o przyszłorocznych turniejach z cyklu WRSS. Na pewno przygotowania do igrzysk najlepszych ekip zakłóci fakt przeniesienia zaplanowanych na kwiecień imprez z Singapuru i Hongkongu na przełom października i listopada (będą w tej sytuacji kończyć kadłubowy sezon WRSS). Wiadomo, że dwa turnieje kobiece mają się odbyć w dwa kolejne majowe weekendy we francuskim Marcoussis – choć to prawdopodobnie nie będą turnieje z cyklu WRSS, ale podobne turnieje towarzyskie jak zaplanowane w lutym w Madrycie.

Rugby league

Poznaliśmy dwunastą drużynę Super League w kolejnym sezonie. O opróżnione po wycofaniu Toronto Wolfpack miejsce ubiegało się kilka drużyn. Ostatecznie wybrano Leigh Centurions z Manchesteru.

Inne

Minęło właśnie okrągłe 50 lat od wypadków grudniowych na Wybrzeżu w 1970. Pośród licznych ofiar tłumienia protestów wynikających z podwyżek cen żywności znalazł się rugbysta, zawodnik Spójni Gdańsk, Waldemar Zajczonko. Ciekawy, obszerny tekst na ten temat autorstwa Łukasza Olkowicza można przeczytać pod linkiem: https://sport.onet.pl/rugby/historia-waldemara-zajczonko-wszedzie-byly-strzaly-jedna-przebila-jego-serce/e36b40r.

Zmarł Jean-Pierre Lux, niemal 50-krotny reprezentant Francji na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego stulecia, przez kilkanaście lat stojący na czele European Rugby Cup – organizacji kierującej europejskimi pucharami do 2016.

Portal Wales Online opublikował listę 50 najlepszych zawodników w tym roku. Na jej szczycie znalazł się niesamowity Fidżijczyk Semi Radradra, a tuż za jego plecami Antoine Dupont i Cheslin Kolbe. Ciekawostką jest ostatnie miejsce na tej liście Sama Simmondsa.

Najważniejszym celem meksykańskiego rugby w nadchodzącym czasie jest utworzenie drużyny, która będzie występować w Major League Rugby. Ale mówimy tu o nadchodzącej dekadzie, a zatem plany są bardzo dalekosiężne. Póki co w Meksyku trudno mówić o wielkim rugby, skoro reprezentacja ostatni mecz rozegrała w 2017 (a oficjalny rok wcześniej).

Zapowiedzi

Najbliższy tydzień oznacza święta w towarzystwie rugby ligowego. Tradycyjnie najciekawiej będzie w Pro14, gdzie świąteczny tydzień oznacza pierwszy weekend krajowych derby. W sobotę hit: Munster – Leinster, w niedzielę zaś Ulster – Connacht. Przełożone zostały derby Szkocji, Glasgow Warriors – Edynburg (z powodu zachorowań w Glasgow, które kosztowały drużynę walkower w Champions Cup). Najprawdopodobniej przełożony zostanie także mecz kolejnego weekendu, Ulster – Munster, z powodu związanych z epidemią ograniczeń zapowiedzianych w Irlandii Północnej po świętach.

W czwartej kolejce Premiership najciekawiej chyba będzie w meczach Sale Sharks z Wasps i Newcastle Falcons z Leicester Tigers. Ciekawe, czy zagrają Exeter Chiefs – ich rywalami ma być Gloucester, a po tym weekendzie można się spodziewać naprawdę ciekawego spotkania.

W Top 14 superniedziela – wszystkie spotkania jednego dnia. Najciekawsze to chyba mecze Tuluzy z Bordeaux i Tulonu z Clermont. Liderzy, La Rochelle, podejmą Montpellier.

Dodaj komentarz