Rzeź niepokonanych

W ten weekend w europejskich ligach przegrywały ekipy, które nie zaznały w tych sezonach smaku ligowej porażki. W Premiership ten los spotkał Exeter Chiefs i Newcastle Falcons, a w Pro14 Munster i Leinster. Największą sensację sprawił Connacht, który przerwał trwającą ponad 20 miesięcy serię samych ligowych zwycięstw Leinsteru. Niepokonany pozostał w Europie tylko Ulster.

Pro14

Drugi weekend krajowych derby ponownie zaczął się w Walii. Kolejne zwycięstwo zanotowali Scarlets, którzy pokonali Dragons 20:3. Co prawda to goście jako pierwsi zdobyli punkty, a do przerwy Scarlets prowadzili tylko 6:3, ale w drugiej połowie zdobyli dwa przyłożenia (pierwsze – wykorzystując grę w przewadze), a „Smokom” nie udało się zdobyć choćby punktu. Zabawną sytuację przeżył w tym meczu Nigel Owens – gdy chciał pokazać żółtą kartkę Matthew Screechowi przekonał się, że nie ma przy sobie kartek: https://twitter.com/i/status/1345078750518661126. W drugim meczu Cardiff Blues uległo Ospreys 3:17. Tu również punktowanie zaczęła ekipa, która ostatecznie przegrała, i tu również były to jej jedyne punkty w meczu. Za to Ospreys po dwóch świetnych maulach zanotowało dwa przyłożenia (w tym jedno karne). Na dodatek ostatnie 20 minut Blues grali w osłabieniu wskutek dwóch żółtych kartek. Jednak Ospreys mogą mówić o sporym szczęściu: faul Dana Lydiate’a z pierwszej połowy powinien skończyć się raczej czerwoną, niż żółtą kartką.

W Irlandii znowu wprowadzono lockdown, jednak pozwolono zawodowcom trenować i grać przy pustych trybunach, a mecze między tamtejszymi prowincjami to rozrywka z najwyższej półki. W hicie kolejki spotkali się liderzy konferencji: Ulster z Munsterem. Dotąd obie drużyny były bez porażki, a po tym meczu taki status utrzymali tylko gracze z Belfastu. Świetnie zaczęli mecz – po kwadransie mieli na koncie dwa przyłożenia (oba z rąk skrzydłowych) i prowadzili 12:3. I okazało się, że to była większość punktów zdobytych w tym meczu. Do przerwy Ulster dołożył tylko trzy punkty z karnego, a potem długo, długo nic. Mnóstwo walki, długie okresy dominacji każdej z drużyn, ale górą była defensywa. I dopiero w ostatniej akcji meczu, już po 80. minucie Munster wywalczył punkt bonusowy zdobywając jedyne swoje przyłożenie w tym meczu. Cóż, kibice na pewno obiecywali sobie po tym meczu więcej.

Niewielu natomiast spodziewało się obrotu rzeczy, który miał miejsce na Aviva Stadium. Leinster, mający na koncie 26 zwycięstw w lidze z rzędu (ostatniej porażki zaznał w kwietniu 2019, a w międzyczasie w ogóle tylko raz przegrał – w ćwierćfinale Champions Cup z Saracens) stanął na przeciwko najsłabszej irlandzkiej drużyny, Connachtu. Obie drużyny z koronawirusowymi kłopotami w składach. Obrońcy tytułu w zestawieniu w dużej mierze rezerwowym, ale nadal byli zdecydowanymi faworytami. Na dodatek do ich składu wrócił Jonathan Sexton. Ten zawodnik nie pograł jednak długo – po 23 minutach musiał zejść z boiska. A jego drużyna przegrywała już wtedy 0:12 po dwóch świetnych przełamaniach linii Leinsteru i przyłożeniach Jacka Carty’ego. Co prawda chwilę później Leinster odpowiedział, ale w pierwszej połowie niesamowicie grali goście, którzy dorzucili jeszcze dwa karne i trzecie przyłożenie (poniekąd sprezentowane przez Leinster, który odzyskał piłkę na własnych 5 m, ale zamiast ją wykopać, grał ręką i w efekcie ją stracił). Na koniec pierwszej połowy Connacht prowadził 25:5, a mógł mieć na koncie o pięć punktów więcej, po dwukrotnie Carty spudłował z podstawki. Druga połowa miała już nieco inny obraz. Leinster rzucił się do ataku i przez długie okresy naciskał Connacht na jego połowie. Już po paru minutach goście dali się oszukać i stracili przyłożenie. Co prawda Carty odpowiedział trzema punktami z karnego, ale kolejny okres nacisku dał trzecie przyłożenie dla Leinsteru. Było 17:28, ale kibicom Connachtu na pewno przypominał się mecz sprzed dwóch lat, gdy na kwadrans przed końcem Connacht miał 17 punktów przewagi, a mimo to przegrał mecz tracąc trzy przyłożenia w ostatnich 11 minutach. Historia jednak się nie powtórzyła. Kolejne przyłożenie Leinsteru zostało unieważnione po bloku stwierdzonym na TMO. A na kilka minut przed końcem to Connacht zdobył czwarte przyłożenie po fantastycznej akcji Toma Daly’ego, zwieńczającej jego znakomity występ. I choć Leinster też zdobył czwarte przyłożenie w ostatniej akcji meczu, przegrał ostatecznie 24:35. Najlepszym zawodnikiem meczu został Jack Carty, który zdobył 25 punktów (dwa przyłożenia oraz po trzy podwyższenia i karne), a na dodatek świetnie wykonywał kopy taktyczne. Według klubu to największa indywidualna zdobycz punktowa jakiegokolwiek gracza Connacht w zawodowej erze. Piękny mecz i na pewno wielkie święto w Galway – to pierwsze zwycięstwo Connachtu w Dublinie od kilkunastu lat.

Przed derby Szkocji plaga kontuzji w Glasgow: Fraser Brown i George Horne stracą Puchar Sześciu Narodów, a Alex Allan jeszcze więcej – nie zagra do końca sezonu. Ponieważ w Warriors nie mogło zagrać aż czternastu zawodników, sporo w składzie było młodzieży. A mecz… Cóż, mnóstwo walki i mało punktów. Aż do 64. minuty utrzymywał się remis 0:0. Dopiero wtedy Edynburg zdobył pierwsze punkty z karnego, a parę minut później prowadził już 10:0. Co prawda kilka minut przed końcem Glasgow Warriors zdobyli przyłożenie i zmniejszyli stratę do trzech punktów, jednak nie zdołali już wydrzeć zwycięstwa i Edynburg wygrał 10:7.

Niespodzianka też w derbach Włoch: Benetton przegrał u siebie z Zebre 15:24. Do przerwy gospodarze przegrywali 3:12 (dwa przyłożenia Luki Bigiego w okresie gry w przewadze) i choć po przerwie tylko oni zdobywali przyłożenia, gracze Zebre punktowali z karnych. W efekcie drużyna z Treviso nadal pozostaje jedyną ekipą w lidze z kompletem porażek.

W tabelach konferencji żadna drużyna nie zmieniła pozycji, ale niespodziewana porażka Leinsteru spowodowała, że na szczycie zrobiło się ciekawie. Przyszłotygodniowy mecz Leinsteru z Ulsterem może zadecydować o tym, czy dublińczycy zachowają szansę na awans do finału (a przecież wygrywali ligę trzykrotnie z rzędu). W konferencji B wydawało się, że Munster jest pewny awansu, ale Connacht zmniejszył stratę do ośmiu punktów – i też wszystko tu się może zdarzyć. Wszak na Munster czeka zaległy mecz z Leinsterem, a za tydzień Connacht będzie miał szansę na sprawienie kolejnej sensacji i zredukowanie straty w bezpośrednim spotkaniu z Munsterem.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Ulster 10 46
2. Leinster 8 36
3. Ospreys 9 18
4. Dragons 8 14
5. Glasgow Warriors 9 11
6. Zebre 9 9
Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Munster 8 33
2. Connacht 8 25
3. Scarlets 9 24
4. Cardiff Blues 10 18
5. Edynburg 8 14
6. Benetton 8 3

Na kolejne weekendy między 30 stycznia i 13 lutego zaczęto wyznaczać terminy rozegrania zaległych spotkań w lidze.

Pojawiły się pierwsze wieści na temat formatu kolejnego sezonu (póki co nieoficjalne). Ma zostać porzucony podział na konferencje. Każda drużyna będzie grać piętnaście spotkań z wszystkimi przeciwnikami (po jednym, bez rewanżów), a oprócz tego trzy kolejki dodatkowych regionalnych derby. To budzi wątpliwości: w przypadku par drużyn ze Szkocji i Włoch będzie to oznaczać aż po cztery spotkania w tym samym zestawieniu.

Premiership

W piątej kolejce kolejne mecze odwołane. Tym razem London Irish – Northampton Saints (zakażenia w drużynie Irish) oraz Worcester Warriors – Harlequins (choroba u gości: jeden przypadek pozytywny, sześć w izolacji, problem z zestawieniem pierwszego rzędu). Worcester i Saints przyznano z tej okazji po cztery punkty, a ich przeciwnikom po dwa.

Co więcej, zaczęto rozmawiać o ewentualnym przerwaniu rozgrywek na miesiąc z powodu nasilenia epidemii i chaosu wywołanego pozytywnymi wynikami. W ostatniej turze testów koronawirusowych była rekordowa jak dotąd liczba pozytywnych przypadków: aż 33 z 10 klubów (w tym 24 zawodników). Póki co jednak decyzji o zawieszeniu Premiership nie podjęto. Kluby wprowadzają dodatkowe obostrzenia sanitarne, radzą sobie z licznymi graczami w izolacji (m.in. w Bristol Bears dotknęła ona aż sześciu graczy pierwszej linii młyna) i w większości nadal chcą grać.

Reminiscencje z czwartej kolejki – jedna z podpór Wasps, Alfie Barbeary, doznał kontuzji podczas ubiegłotygodniowego spotkania z Sale. Barbeary miał znakomity okres, tymczasem czeka go operacja kostki. A miał przecież dostać szansę na pierwszy reprezentacyjny występ w Pucharze Sześciu Narodów.

Piąta kolejka wystartowała ciekawym meczem Bristol Bears z Newcastle Falcons. Zakończył on zwycięską passę Falcons. Co prawda mieli oni przewagę na boisku, popełniali znacznie mniej błędów skutkujących karnymi (bristolczycy podarowali ich im dwukrotnie więcej, choć sporą część z nich w tylko jednej akcji), ale mimo to przegrali. Już w pierwszej minucie meczu Bears zdobyli przyłożenie (po przechwycie na własnej połowie). Falcons odpowiedzieli tym samym, ale byli w stanie to robić tylko do do trzeciego przyłożenia. Na czwarte, dające bristolczykom punkt bonusowy, już nie zdołali odpowiedzieć. Bears pokonali Falcons 29:17. I choć pierwsza linię młyna gospodarze mieli absolutnie „zieloną”, to gwiazdą spotkania został właśnie jeden z zawodników tej formacji, gracz akademii pierwszy raz występujący w Premiership od pierwszej minuty, młynarz George Kloska.

W sobotę kibice ostrzyli sobie zęby za najciekawiej zapowiadające się spotkanie: rewanż za ostatni finał, czyli mecz Wasps – Exeter Chiefs. Exeter idący od bonusowego zwycięstwa do bonusowego zwycięstwa w tym sezonie (w Champions Cup jeden mecz musiał oddać walkowerem z powodu koronawirusa), Wasps z kolei z pewnym problemami na początku, ale ze świetną passą w kilku ostatnich spotkaniach. Na dodatek z przewagą własnego stadionu, na którym Chiefs w ostatnich latach miewali problemy. I okazało się, że tym razem również Coventry było niegościnne dla exeterczyków. Po pierwszej połowie Wasps prowadzili 8:0. Chiefs świetnie zaczęli drugą, zdobywając przyłożenie, ale potem okazało się, że były to jedyne ich punkty w meczu. Wasps niemal natychmiast odpowiedzieli dwoma przyłożeniami, a mecz rozstrzygnął w końcowych minutach rezerwowy filar Simon McIntyre, dokładając kolejne dwa. Wasps zasłużenie wygrali 34:5.

Sporo emocji w meczu Gloucester z Sale Sharks: gospodarze zaczęli od dwóch przyłożeń w pierwszej połowie (jedno z nich w wykonaniu Louisa Reesa-Zammita) i na jej zakończenie prowadzili 16:9. Jeszcze na pięć minut przed końcem mieli cztery punkty przewagi, ale na ich pole punktowe przedarł się Josh Beaumont – jedyne przyłożenie dla Sharks dało ekipie z Manchesteru zwycięstwo 22:19. Gloucester pogrąża się na dole tabeli, a Sale odniosło pierwsze zwycięstwo po odejściu Steve’a Diamonda. Sporo goryczy wśród pokonanych wzbudziła sytuacja z końcówki, gdy Chris Harris został odesłany do szatni na HIA (i w efekcie Gloucester do końca meczu grał w czternastkę), ale sędzia nie sprawdził na TMO sytuacji, która do tego doprowadziła. A atak Daniela du Preeza był z gatunku czerwonokartkowych.

Zacięte spotkanie też w Leicester, gdzie trochę niespodziewanie miejscowi Tigers pokonali Bath 36:31. Co prawda to goście zaczęli od prowadzenia 14:0, ale w przerwie prowadzili już tylko jednym punktem, a w drugiej połowie gospodarze po dwóch przyłożeniach (m.in. zaraz na początku pierwszej połowy świetną akcję sfinalizował Harry Wells) odskoczyli im do wyniku 36:24. Przyłożenie dla gości na parę minut przed końcem dało im nadzieję, ale skończyło się tylko na punkcie bonusowym. Aż 21 punktów dla Tigers zdobył z kopów George Ford, który trafił do tego klubu właśnie z Bath.

W tabeli na czele nadal Exeter Chiefs, ale w liczbie punktów zrównali się z nimi Bristol Bears. Marsz w górę kontynuują Wasps, a spory skok (choć wciąż w dolnej połówce) zanotowali Leicester Tigers. Na dnie osiadł Gloucester.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Exeter Chiefs 5 20
2. ↑ Bristol Bears 5 20
3. ↓ Newcastle Falcons 5 16
4. Sale Sharks 5 15
5. ↑↑ Wasps 5 14
6. ↓ Harlequins 5 12
7. ↑↑↑ Leicester Tigers 5 11
8. ↑ Northampton Saints 5 11
9. ↓↓↓ Bath 5 11
10. ↓↓ London Irish 5 9
11. ↑ Worcester Warriors 5 8
12. ↓ Gloucester 5 6

Saracens nie chcą bezczynnie czekać na niedawno znowu przesunięty w czasie (do marca) start rozgrywek w Championship. Starają się o zorganizowanie serii spotkań z południowoafrykańskimi franszyzami, które zasilą szeregi Pro14.

Top 14

We Francji dwie poważne kontuzje w poprzedniej kolejce. Pod znakiem zapytania stanął występ w Pucharze Sześciu Narodów jednego z najważniejszych ogniw młodej francuskiej reprezentacji – łącznika ataku Romaina Ntamacka. Gracz Tuluzy tydzień temu doznał, jak się okazało, podwójnego złamania szczęki i wymaga operacji. Kontuzjowana jest też inna gwiazda Top 14 (której występ w kadrze jednak raczej już nie grozi), weteran Mathieu Bastareaud z Lyonu – nie zagra do końca sezonu.

A w tej kolejce odwołano kolejny mecz Bajonny. Już tydzień temu gracze z Baskonii nie wybiegli na boisko przeciwko Castres. Tym razem nie doszedł do skutku mecz z Pau – liczba zachorowań w Bajonnie (których źródłem jest prawdopodobnie mecz z Leicester Tigers w Challenge Cup dwa tygodnie temu) w ubiegłym tygodniu jeszcze wzrosła. Działacze klubu zapowiedzieli już, że Bajonna nie zagra także za tydzień z Tulonem, a potem dwóch pozostałych meczów w pierwszej fazie Challenge Cup. Ma wrócić do gry dopiero na koniec stycznia.

W sobotnim hicie zmierzyły się Bordeaux i Tulon. Faworytami wydawali się goście, którzy w tym sezonie radzą sobie lepiej, a tymczasem to Bordeaux zdominowało rywali i wygrało 31:18. Już w trzeciej minucie zdobyło pierwsze przyłożenie, a do przerwy prowadziło 20:6. W drugiej połowie pozostało im przewagę utrzymać i ten cel został zrealizowany. Aż 21 punktów z ich dorobku zdobył Mathieu Jalibert (przyłożenie, dwa podwyższenia i cztery karne).

Dużą niespodziankę sprawiło Castres, mające ostatnio fatalną passę. Przed meczem znajdowali się na przedostatnim miejscu w tabeli (jedynie nad absolutnie beznadziejnym Agen) i zaowocowało to zmianą trenera: nowym menedżerem drużyny został Pierre-Henry Broncan, swego czasu trener ataku w Tuluzie. Inauguracja wypadła wyjątkowo szczęśliwie. Jego drużyna grała na wyjeździe z Lyonem i już od czwartej minuty meczu musiała grać w czternastkę po czerwonej kartce dla Davida Yanna (paskudny atak ramieniem w twarz przeciwnika, bez próby zamknięcia szarży). Wkrótce potem straciła przyłożenie, ale mimo to w przerwie mieliśmy remis 7:7. W drugiej połowie Castres zdobyło osiem punktów, a Lyon zdołał odpowiedzieć przyłożeniem dopiero w samym końcu meczu. Nieoczekiwanie Lyon przegrał jednym punktem, 14:15.

Ciekawie było w niedzielnym meczu Clermont z Racingiem 92. Przy padającym śniegu gospodarze stopniowo budowali przewagę dochodząc do nawet 10 punktów. Roztrwonili ją jednak, gdy na ławkę kar powędrował Rabach Slimani – Racing wykorzystał liczebną przewagę i doprowadził do remisu 19:19. Co prawda Clermont jeszcze raz zdołał wyjść na prowadzenie po piątym karnym Camille’a Lopeza, jednak ostatnie słowo należało do paryżan: kop na skrzydło po szybkiej akcji, tam Simon Zebo owinął wokół siebie próbującego go powstrzymać rywala i zdobył przyłożenie dające Racingowi prowadzenie 24:22. Zabrakło podwyższenia, a to dało nadzieję gospodarzom. Jednak choć odzyskali piłkę i byli z nią na połowie rywali, przegrali własny młyn i wyniku już nie zmienili.

Poza tym Agen zostało pokonane przez lidera z La Rochelle 13:43 (aż trzy przyłożenia Pierre’a Bourgarita w pierwszej połowie, na początku drugiej dwa dorzucił Grégory Alldritt), Stade Français rozgromił Brive 51:21 (Brive mogło marzyć o sensownym wyniku dopóki czerwonej kartki nie zobaczył So’otala Fa’aso’o – od tego momentu punkty zdobywali już tylko paryżanie), a Montpellier przegrało 9:16 z Tuluzą (jedyne przyłożenie w meczu gracze z Tuluzy zdobyli w samej końcówce). Kolejna porażka Montpellier kosztowała posadę trenera tej drużyny – cierpliwość Moheda Altrada się skończyła i zwolnił Xaviera Garbajosę. Jego miejsce do zajął były trener reprezentacji Francji Philippe Saint-André.

Na półmetku sezonu zasadniczego (teoretycznym, bo przecież tylko cztery drużyny mają na koncie komplet spotkań, a do rozegrania pozostało aż osiem zaległych meczów) liderem jest La Rochelle przed Tuluzą i Racingiem. Zwraca uwagę marsz w górę tabeli Stade Français, które znalazło się na czwartym miejscu. Najwięcej meczów do nadrobienia ma Montpellier, które znowu spadło na przedostatnie miejsce w tabeli. Agen traci do tej drużyny już 15 punktów mimo trzech spotkań rozegranych więcej.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. La Rochelle 13 44
2. Tuluza 13 42
3. Racing 92 12 41
4. ↑↑ Stade Français 12 34
5. ↓ Tulon 12 33
6. ↓ Lyon 11 30
7. Clermont 11 29
8. Bordeaux Bègles 12 28
9. Brive 13 22
10. Pau 12 21
11. Bajonna 11 21
12. ↑ Castres 11 20
13. ↓ Montpellier 10 17
14. Agen 13 2

Drobne

World Rugby

Pierwszy tekst w nowym roku to dobra okazja do rzucenia okiem na rankingi World Rugby. Rankingi po roku bardzo specyficznym, bo sporo reprezentacji nie zagrało w nim ani jednego spotkania. Z czołowej dziesiątki (według stanu na 1 stycznia 2020) los taki dotknął liderów rankingu, Południową Afrykę, a także Japonię. W czołowej trójce tylko jedna zmiana: Anglia zamieniła się miejscami z Nową Zelandią i awansowała na drugą lokatę, za plecami Południowej Afryki. Ciekawiej poza pierwszą trójką: awans o trzy miejsca (na czwarte) zanotowała Francja, a po dwie lokaty zyskały Argentyna i Szkocja. Przeciwny kierunek obrała Walia, która spadła z czwartego aż na dziewiąte miejsce i Japonia, która obsunęła się o dwa oczka. Tuż za czołową dziesiątką Fidżi i Gruzja – ta ostatnia o dwa miejsca przed Włochami.

Wśród kobiet nieco mniej zmian, ale za to jedna na czołowym miejscu. Tu Anglia zastąpiła Nową Zelandię. Poza tym drobne przesunięcia na miejscach 8–10, m.in. Hiszpania wyprzedziła Irlandię. Wreszcie z rankingu zniknęły pewne absurdy – Portugalia, trzynasta przed rokiem (mimo że zagrała w historii jeden mecz, było to ćwierć wieku temu, i na dodatek przegrała go 0:50) została przesunięta na koniec rankingu.

Dziwny rok, więc trudno się dziwić, że w rankingu, i męskim, i żeńskim, nie przybyła ani jedna nowa nacja.

Południowa Afryka

Dobiega do końca koronawirusowa edycja Currie Cup. Na kolejkę przed końcem znamy już komplet półfinalistów. W ten weekend swoją szansę pogrzebali Cheetahs, którzy mierzyli się z ekipą z Kapsztadu, tu występującą pod szyldem Western Province. Na 25 minut przed końcem przegrywali 9:23, ale zdołali w ciągu trzech minut zdobyć dwa przyłożenia i wyjść na prowadzenie. W ostatniej minucie meczu prowadzili 29:28, ale karny dla Western Province odebrał im zwycięstwo. Przegrali 29:31 i w efekcie na piątym miejscu mają stratę do czwartych Sharks wynoszącą 6 punktów, a obu drużynom pozostało już tylko po jednym meczu. Do półfinałów awansują w tej sytuacji cztery ekipy, które wiosną będą grać w Pro14.

Argentyna

Federacja argentyńska zakończyła śledztwo w sprawie ksenofobicznych zachowań kapitana reprezentacji Pablo Matery i dwóch jego kolegów z drużyny, Guido Pettiego i Santiago Socino. Wszystkim trzem nakazano odbycie specjalnych kursów antyrasistowskich, Petti i Socino mają też nagrać video edukacyjne związane z tymi sprawami.

Puchar Sześciu Narodów

Walijska reprezentacja swoje domowe mecze w ramach Pucharu Sześciu Narodów ma zamiar rozegrać na Principality Stadium w Cardiff. Obiekt w kwietniu został zamieniony na szpital, jednak ponoć w lutym będzie możliwe rozgrywanie na nim meczów. Choć trudno póki co oczekiwać, że będzie można na nie wpuścić publiczność.

Dobre wieści też przed Pucharem Sześciu Narodów we Francji: federacja i władze ligi siadły do rozmów i ponoć było zupełnie inaczej niż przed wydłużonym okienkiem międzynarodowym jesienią. Fabien Galthié ma mieć do dyspozycji w turnieju 42 graczy.

British & Irish Lions

Wrócił temat odwołania wyprawy British & Irish Lions do Południowej Afryki. Celem organizatorów jest gra przy pełnych trybunach, tymczasem notowane są wzrosty zachorowań zarówno na Wyspach Brytyjskich, jak i u gospodarzy imprezy, a nie wiadomo, kiedy akcja szczepień nabierze rozpędu w Południowej Afryce. Mowa jest o ewentualnym przesunięciu wyprawy o rok, a decyzja w tej sprawie ma być podjęta najpóźniej w lutym.

Major League Rugby

Glenn Bryce, reprezentant Szkocji w rugby 7, odchodzi z Glasgow Warriors – trafi do Major League Rugby i będzie grać w debiutującej w tych rozgrywkach ekipie LA Giltinis.

Gruzja

W Gruzji wybrano nowego szefa federacji. Został nim Irakli Abuseridze. Jest nadzieja, że ten wybór załagodzi konflikty w gruzińskim rugby.

Inne

Agencja Esportif opublikowała coroczną informację na temat zarobków graczy na poszczególnych pozycjach w trzech czołowych ligach Europy: https://twitter.com/EsportifIntel/status/1343889506869649408/photo/1. Wynika z niej, że najbardziej opłaca się być łącznikiem ataku (najlepiej opłacani w Premiership i Top 14, na trzecim miejscu w Pro14) lub wspieraczem (najlepiej opłacani w Pro14, na drugim miejscu w Premiership i Top 14). Najmniejsze zarobki mają młynarze (ostatnie miejsce w Top 14 i Pro14 oraz drugie od końca w Premiership – tu słabiej wypadli jedynie rwacze z pozycji 7 – openside). Spore ciekawe dysproporcje: prawi filarzy (tighthead) są znacznie lepiej opłacani od lewych (loosehead), bardzo różnie wypadają w zestawieniach obrońcy (wysoko w Premiership, nisko w dwóch pozostałych ligach). W porównaniu z zeszłoroczną informacją podskoczyli w górę wspieracze (rok temu w czołowej trójce byli tylko w Pro14), mocno spadli obrońcy, a dysproporcja między filarami nieco się zmniejszyła…

Kilku rugbystów znalazło się na liście osób, które zostały uhonorowane Orderem Imperium Brytyjskiego. Wśród nich m.in. Joe Simmonds, łącznik ataku Exeter Chiefs (swoją drogą, ten zaszczyt spotkał go wcześniej niż założenie reprezentacyjnej koszulki) i trener tej drużyny, Rob Baxter (który na początku w tę informację nie uwierzył).

Duncun Weir obciął swoją fryzurę, niewątpliwie przyciągającą uwagę. Zapuszczanie włosów w czasie epidemii połączył z akcją charytatywną, w ramach której zebrano prawie 16 tys. funtów.

Zapowiedzi

Przed nami jedenasta kolejka Pro14 – ostatnia przed ponad miesięczną przerwą. A w niej rewanż za finał z ostatniego sezonu: w piątek wieczorem Leinster podejmie Ulster. Będzie ciekawie, bo Leinster musi ten mecz wygrać, aby myśleć o finale. Bardzo ciekawie zapowiadają się też drugie spotkanie irlandzkich prowincji, Connacht – Munster. Dostajemy zresztą nieoczekiwanie cały dodatkowy kompletny weekend krajowych derby: oprócz planowanych meczów irlandzkich i walijskich (Cardiff Blues – Scarlets i Dragons – Ospreys) zagrają ze sobą także drużyny szkockie i włoskie. Planowo mieliśmy dostać dwa pojedynki szkocko-włoskie, ale wobec ograniczeń w podróżowaniu postanowiono zagrać zaległe derby z dziewiątej kolejki.

W szóstej kolejce Premiership najciekawiej zapowiada się mecz Exeter Chiefs z Bristol Bears. Warto będzie też poświęcić uwagę meczowi Bath – Wasps. A w Top 14 pierwsza kolejka rundy rewanżowej. W niej starcie na szczycie Racing 92 – La Rochelle oraz mecz dwóch drużyn najlepiej spisujących się w poprzednim sezonie: Bordeaux – Lyon.

2 komentarze do wpisu „Rzeź niepokonanych”

  1. Warto jeszcze dodać, że w niedzielę Gerwyn Price, były gracz Glasgow Warriors został mistrzem świata w darta!!! Jedyny, który wyglądał jak sportowiec, a nie jak stały bywalec pubów pijący dziennie kilka piw i hodujący mięsień piwny.

    Odpowiedz

Pozostaw odpowiedź Grzegorz B Anuluj pisanie odpowiedzi