Południowa Afryka coraz bliżej Europy?

Mieliśmy w ten weekend zobaczyć ostatnie starcia grupowe Champions Cup, tymczasem nic z tego. Za to grała liga francuska i nadrabiano zaległości w Pro14. Jednak znacznie więcej uwagi przyciągały kadry reprezentacji na Puchar Sześciu Narodów, a także koronawirusowe zamieszanie w Anglii. Pojawiła się też zapowiedź dopuszczenia klubów z RPA do europejskich pucharów.

Pro14

Weekend nieplanowanej przerwy w europejskich pucharów wykorzystano na rozegranie kolejnych trzech zaległych spotkań i jednego spotkania (kolejnych walijskich derby) awansem z czternastej kolejki.

Na początek weekendu właśnie to walijskie starcie przed czasem. W meczu Scarlets – Cardiff Blues górą byli goście, którzy zdominowali pierwszą połowę. Sami zdobyli w niej 10 punktów, ale gospodarzom nie pozwolili stworzyć żadnego zagrożenia pod swoim polem punktowym. W drugiej części spotkania Scarlets odrobili część strat, ale w końcówce meczu zamiast przycisnąć gości, stracili zawodnika po żółtej kartce i sami byli bliscy straty kolejnego przyłożenia. Przegrali 10:13, a Dai Young zaczął swoją ponowną pracę z Blues od zwycięstwa.

W sobotę szlagierowe starcie czyli najbardziej wyczekiwane derby Irlandii, Munster – Leinster (zapewne próba generalna przed tegorocznym finałem ligi). Wynik identyczny jak w meczu ekip walijskich. Długo na prowadzeniu był Munster dzięki przyłożeniu Tadgha Beirne’a na początku meczu. Trzykrotnie Leinster przycisnął gospodarzy do linii ich pola punktowego i trzykrotnie Munster jakoś się ratował. Szczęścia w obronie zabrakło jednak jego graczom dziesięć minut przed końcem, gdy po kopnięciu piłki na skrzydło przyłożył ją Jordan Larmour. Munster nie zdołał odpowiedzieć i przegrał 10:13. Trenera Irlandii na pewno zaniepokoiło zejście Jonathana Sextona z boiska w okolicznościach wskazujących na możliwość kontuzji, jednak po meczu pojawiły się informacje, że było to tylko daleko posunięta ostrożność. Warto zwrócić jednak uwagę, że zmiennik Sextona, Ross Byrne, w tym sezonie jeszcze ani razu nie pomylił się z podstawki.

Znacznie więcej punktów padło w Galway, gdzie Connacht podejmował Ospreys. Mecz lepiej zaczęli Walijczycy, od przyłożenia godnego All Blacks (nie tylko z powodu czarnych koszulek walijskiej ekipy), ale potem dominował Connacht i do przerwy prowadził 17:5. Drugą połowę Ospreys zaczęli tak jak pierwszą, ale potem poszli za ciosem: dwa kolejne przyłożenia dla nich zdobył Rhys Webb, pominięty w powołaniach na Puchar Sześciu Narodów, uznany za najlepszego gracza tego spotkania. Ostatecznie Connacht przegrał 20:26 (czwarta kolejna porażka na swoim boisku), a Ospreys wywieźli z Galway pięć punktów.

Poza tym Zebre uległo Edynburgowi 10:26, choć włoska drużyna krótko po przerwie zdołała jeszcze doprowadzić do remisu 10:10, a ostatnie 20 minut grała z przewagą jednego zawodnika (ten okres przegrała 0:10).

W Pro14 powoli wracamy do normalności – już cztery drużyny mają komplet spotkań na koncie, a piąta (Cardiff Blues) nawet jeden mecz nadwyżki. W tabelach bez wielkich zmian. W konferencji A Leinster zmniejszył stratę do jednego punktu, a ma do rozegrania jedno spotkanie więcej. W konferencji B Connacht nie wykorzystał potknięcia Munsteru i nie zbliżył się do niego. Pozostał na drugim miejscu, ale to w tym sezonie nic nie da…

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Ulster 11 46
2. Leinster 10 45
3. Ospreys 11 27
4. Glasgow Warriors 10 15
5. Dragons 9 14
6. Zebre 11 13
Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Munster 10 38
2. Connacht 10 27
3. ↑ Cardiff Blues 12 26
4. ↓ Scarlets 11 25
5. Edynburg 10 19
6. Benetton 9 4

Top 14

We Francji rozegrano pełną kolejkę meczów. Wykorzystując zawieszenie pucharów przeniesiono na ten weekend dziewiętnastą kolejkę spotkań, pierwotnie zaplanowaną na 20 marca. Kluby dzięki temu mogły skorzystać z reprezentantów kraju, którzy marcowym terminie nie byliby dostępni – to przecież finałowy weekend Pucharu Sześciu Narodów.

Hitem kolejki był mecz Racingu 92 z Bordeaux: zapowiadał się najciekawiej i emocji w nim nie zabrakło. W pierwszej połowie drużyny grały cios za cios i schodziły na przerwę przy remisie 23:23. Po dwa przyłożenia (wszystkie najwyższej klasy, szczególnie to Wenceslasa Laureta po przechwycie Finna Russella i dwóch podaniach na offloadzie) i trzy karne z każdej strony. Na początku drugiej połowy Mathieu Jalibert zmarnował karnego, ale chwilę później do 13 punktów zdobytych w pierwszej połowie dołożył kolejne siedem (przyłożenie po świetnym rajdzie z podwyższeniem), dzięki czemu Bordeaux wyszło na prowadzenie. Racing odpowiedział trzema karnymi (łącznie 19 punktów z kopów Maxime’a Machenauda), ale ostatnie słowo należało dla gospodarzy (kolejny karny dający im punkt przewagi). Co prawda Racing w ostatnich minutach naciskał i był bliski zdobycia punktów, które przechyliłyby szalę na jego korzyść (Kurtley Beale trafił z karnego w słupek), w paru ostatnich minutach przegrał dwa własne auty i ostatecznie uległ 32:33. A cała Francja drży o kolano Virimiego Vakatawy, który musiał zejść z boiska z kontuzją już po dziesięciu minutach spotkania.

Szóstką kolejną porażkę poniosło Montpellier – 16:21 z Lyonem. To niebywały cios w ambicje właściciela tego klubu Moheda Altrada i nowego trenera, Philippe’a Saint-André (no, ten ostatni ma na koncie cztery z tych sześciu przegranych). Do przerwy padło tylko jedno przyłożenie, które pozwoliło Lyonowi na prowadzenie 8:6 (Xavier Mignot po wspaniałej akcji z kolegami z drużyny). W drugiej połowie Lyon powiększył przewagę do 12 punktów i choć pod koniec meczu Montpellier zdobył przyłożenie, nie zdołał po raz drugi przebić obrony gości. Na pocieszenie gospodarzom pozostał już siódmy bonusowy punkt defensywny w tym sezonie.

W ostatnim meczu kolejki Stade Français grał na wyjeździe w Tulonie. Faworytem byli gospodarze i plan zwycięstwa zrealizowali. Na pierwsze przyłożenie czekaliśmy pół godziny, ale Louis Carbonel (chyba najlepszy na boisku, w sumie 20 punktów) zrekompensował ten czas piękną akcją. Do końca pierwszej połowy Tulon dorzucił jeszcze jedno ładne przyłożenie, a paryżanie stracili z czerwoną kartką po bezmyślnym ataku w przegrupowaniu Nicolása Sancheza. Grając w przewadze w drugiej połowie Tulon dorzucił dwa kolejne przyłożenia. Niemal jednak nie stracił punktu bonusowego – pod koniec meczu Stade Français rzucił się do ataku, zdobył honorowe przyłożenie i był bliski kolejnego po żółtej kartce dla jednego z tulończyków. Ostatecznie Tulon wygrał za pięć punktów 35:13.

Poza tym wracające po spowodowanej koronawirusem przerwie La Rochelle rozgromiło pauzującą całkiem niedawno Bajonnę aż 40:3 (po dwa przyłożenia Pierre’a Bourgarita i Grégory’eg0 Alldritta), Agen odniosło piętnastą porażkę w piętnastym meczu przegrywając z Tuluzą 0:59 (absolutne upokorzenie gospodarzy, którzy jako pierwsza drużyna w tym sezonie nie zdobyła w meczu ani jednego punktu; z kolei po stronie Tuluzy aż dziewięć przyłożeń, w tym trzy skrzydłowego Matthisa Lebela), Clermont pokonał Castres 59:19 (także 59 punktów zwycięzców, ale mecz znacznie trudniejszy niż miała Tuluza – przed przerwą goście zdobyli dwa przyłożenia i mieli stratę tylko siedmiu punktów), a Pau przegrało z Brive 27:32 (mimo jednego przyłożenia więcej).

W tabeli bez wielkich zmian. Racing 92 coraz wyraźniej odstaje od czołowej dwójki (Tuluzy i La Rochelle). Z ekipą z Paryża zrównał się punktami Tulon, a parę innych drużyn jest już blisko. Na dnie Agen traci do Montpellier już 19 punktów, a drużyna Altrada mimo serii porażek wciąż trzyma dystans do poprzedzających ją ekip dzięki bonusom za niewysokie porażki.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Tuluza 15 52
2. La Rochelle 14 49
3. ↑ Tulon 14 42
4. ↓ Racing 92 14 42
5. Clermont 14 40
6. Bordeaux Bègles 15 39
7. Lyon 14 38
8. Stade Français 13 34
9. ↑ Brive 15 30
10. ↓ Castres 14 29
11. Pau 15 26
12. Bajonna 13 22
13. Montpellier 14 21
15. Agen 15 2

Niedługo do klubów Top 14 ma trafić pierwsza część pomocy finansowej państwa. Jednak szefowie LNR już zapowiadają, że zapowiedziana dotąd pomoc nie wystarczy. Brak dochodów z dnia meczowego stanowi ogromny cios dla klubów i w opinii Emmanuela Eschaliera, dyrektora generalnego LNR, część klubów stanie jeszcze w tym sezonie na krawędzi finansowej przepaści.

Tuluza zatrudniła do końca sezonu byłego gracza Jaguares i reprezentanta Argentyny Juana Cruza Mallíę. Ma on wypełnić lukę po kontuzjowanych Ntamacku i Ramosie.

Josaia Raisuqe z drugoligowego Nevers za podniesienie sędziego z radości po końcowym gwizdku został ukarany pięciotygodniowym zawieszeniem.

Drobne

Ekstraliga

Kluby Ekstraligi zaczynają chwalić się transferami. Pogoń Siedlce ogłosiła przyjazd 22-letniego Ashwilla Bothy z Południowej Afryki. Pogoń podała, że grał dla Cheetahs, Pumas i Blue Bulls. Wygląda na to, że faktycznie otarł się o przynajmniej dwie z tych drużyn, a dla Pumas grał na poziomie młodzieżowym (więcej: https://rekordeast.co.za/349541/top-club-rugby-players-breakthrough-delayed-by-covid-19/). Znaleźć można też informacje o jego występach w wieku 18 lat w barwach Griquas przeciwko Zimbabwe i Namibii (w tym pierwszym meczu po drugiej stronie wystąpił Martin Mangongo). Swoją drogą, czyżby kolejny internacjonał to zapowiedź zwiększenia dopuszczalnej liczby obcokrajowców na boisku w naszej lidze?

Reprezentacja Polski

Polski Związek Rugby ogłosił konkurs na nowego trenera kadry. Na oferty poczekamy do początku lutego. Związek tłumaczy się, że gdyby nawet chciał, nie mógłby bez konkursu przedłużyć kontraktu z Duaine’m Lindsay’em. A czy by chciał? Tego nie wiemy. Bilans wyników nie jest rewelacyjny, ale ostatnio mieliśmy przebłyski dające nadzieję na przyszłość.

Polacy za granicą

Kolejny pełny mecz Andrzeja Charlata w składzie Provance w Pro D2. Jego ekipa przerwała kiepską passę (trzy porażki z rzędu) i pokonała Valence 28:13.

Puchar Sześciu Narodów

Ogłoszono kolejne składy kadr na Puchar Sześciu Narodów.

36 graczy liczy reprezentacja Walii. W jej składzie tylko jeden gracz z szansą na debiut: Josh Macleod ze Scarlets. Najgłośniej jednak o Rhysie Priestlandzie, który w kadrze się nie znalazł: Wayne Pivac chciał sięgnąć po zawodnika Bath, który niedawno ogłosił przejście od nowego sezonu do Cardiff Blues. Jednak póki grać w Walii nie będzie, w reprezentacji nie wystąpi – mimo kontuzji dwóch innych łączników ataku (wyjątki mamy natomiast zrobione dla grających w Premiership Tomasa Francisa i Louisa Reesa-Zammita). Zaskoczeniem jest brak łącznika młyna Rhysa Webba. Pivac postawił generalnie na doświadczoną kadrę, niewielu zawodników ma jednocyfrową liczbę występów w reprezentacji, za to aż dwunastu – ponad 50 (z Alunem Wynem Jonesem na czele). Zresztą, wystarczy popatrzeć na średnią: wychodzi ponad 39 testów na głowę, a w przypadku Francji tylko niespełna 13 (tam tylko jeden gracz z ponad 50 występami w kadrze)…

Dużo bliżej Francuzów w tych statystykach są Szkoci: Gregor Townsend powołał 35 graczy ze średnią występów międzynarodowych 23, w tym czterech graczy z szansą na debiut: Ewan Ashman z Sale Sharks, David Cherry z Edynburga (obaj to młynarze), Alex Craig z Gloucester i Cameron Redpath z Bath (Szkoci nie mają oporów w powoływaniu graczy z ligi angielskiej, a Redpath grał nawet w angielskiej młodzieżówce – jego powołanie to na pewno sukces Szkotów). W kadrze nie ma Duncana Weira, który jesienią powrócił do kadry, ale nie zagrzał w niej miejsca – zmiennikiem Finna Russella na pozycji łącznika ataku będzie Jaco van der Walt, który w zeszłym roku debiutował w reprezentacji.

W Anglii tyle samo co o składzie, mówi się o izolacji Eddiego Jonesa. Na COVID-19 zachorował trener młyna, co głównego trenera i trenera ataku zmusiło do izolacji. Główne osoby sztabu trenerskiego opuszczą co najmniej początek przygotowań reprezentacji do turnieju. Inny z asystentów postanowił nie przylatywać do Anglii z Australii. W składzie reprezentacji jest tylko 28 zawodników, co z góry stawia Anglików w trudnym położeniu – to jednak wynik kompromisu z klubami Premiership. Jest trzech graczy z szansami na debiut: znakomity ostatnio Paolo Odogwu, Harry Randall (na którego zęby ostrzyli sobie też Walijczycy) i Beno Obano (dołączony do kadry w miejsce kontuzjowanego Mako Vunipoli). Nie ma Jacka Willisa, najlepszego gracza ostatniego sezonu Premiership (jest wymieniony w 12-osobowej rezerwie, która będzie podlegała takim samym procedurom epidemicznym), nie ma Sama Simmondsa, najlepszego gracza ostatniego sezonu Champions Cup (co już nikogo nie zaskakuje, choć wciąż dziwi). W składzie jest pięć gwiazd z Saracens (Farrell, Daly, George, Itoje i Billy Vunipola) – ciekawe, jak się sprawią po dwóch miesiącach przerwy w grze (tylko Vunipola zagrał przeciwko Ealing tydzień temu). W sumie doświadczone zestawienie, ze średnią testów bliską 36.

Dziś kadrę ogłosili Irlandczycy. 36 graczy, w tym dwóch z szansami na debiut: Craig Casey z Munsteru i Tom O’Toole z Ulsteru (skorzystał z kontuzji kolegi z drużyny, Johna Stockdale’a). Zwraca uwagę obecność w składzie filara Tadhga Furlonga z Leinsteru, który od czasu kontuzji odniesionej niemal rok temu nie pojawił się na boisku ani razu (zapowiadano jego występ w sobotnim starciu z Munsterem, jednak ostatecznie nie zagrał). I podobnie jak z Samem Simmondsem: nie zaskakuje brak Johna Cooney’a, bo Andy Farrell konsekwentnie go pomija, ale mimo to wciąż te decyzje zwracają uwagę. Średnia testów: nieco ponad 28.

W składzie Francji trzy zmiany: kontuzjowanego obrońcę Thomasa Ramosa zastąpił Vincent Rattez, świetnego wiązacza Grégory’eg0 Alldritta (zagrał w ten weekend, ale ma problemy z kolanem i zaplanowane w najbliższym czasie badania) Cameron Woki, a Virimiego Vakatawę na co najmniej pierwszy mecz zastąpi w kadrze Pierre-Louis Barassi.

Właściciel Racingu 92, Jacky Lorenzetti zaoferował organizatorom Pucharu rozegranie wszystkich meczów w jedynej chyba rugbowej hali na świecie, La Defense Arenie w Paryżu. Na wypadek, gdyby turniej miał być rozegrany w jednym miejscu, w warunkach „bańki sanitarnej”.

Premiership

Kiepskie występy Harlequins w tym sezonie zaowocowały nagłym odejściem trenera tej drużyny, Paula Gustarda. Tymczasowo nadzór nad drużyną obejmie Billy Millard. Brukowy Daily Mail spekuluje o możliwym eksodusie graczy Quins latem.

Mieliśmy też aferę z testami koronawirusowymi. Początkowe wyniki ubiegłotygodniowych badań wskazywały na 24 przypadki pozytywne, z czego aż 19 miało być w ekipie Bath. Drużyna przerwała treningi, jej członkowie trafili do izolacji (kolejnych szesnastu członków ekipy uznano za bliskie kontakty), zamknięto też obiekty. Dwa dni później podano informację o błędzie w badaniach: w ostatniej rundzie badań były tylko dwa przypadki pozytywne, z czego tylko jeden w Bath. Z treningami drużyna jednak musi poczekać do początku tego tygodnia.

Trwa dyskusja nad likwidacją relegacji z ligi. Tym razem głos zabrał dyrektor wykonawczy ostatniej drużyny w tabeli Premiership, Lance Bradley z Gloucester, który opowiedział się za jej zniesieniem. Ponoć władze RFU są gotowe poprzeć to rozwiązanie, ale niechętna mu jest telewizja BT, transmitująca mecze Premiership w Anglii, która obawia się spadku zainteresowania meczami bez stawki. Ponoć poszukiwane jest rozwiązanie zastępcze – pojawił się pomysł odmowy ostatniemu zespołowi w stawce występów w europejskim Challenge Cup. Cóż, pandemia stanowi katalizator problemu, który chyba zasłużył na dłuższy komentarz. Póki co ciekawy i słuszny (choć moim zdaniem idący nie dość daleko) komentarz Paula Reesa z Guardiana: Premiership Rugby’s expansion plan would make top flight a private club.

Odwołano drugi mecz trzyzespołowego turnieju na zapleczu Premiership, w którym Doncaster Knights mieli się zmierzyć z Saracens. To efekt niedostępności aż 34 zawodników Saracens – z powodu kontuzji, zawieszeń i izolacji związanej z koronawirusem.

Rob Baxter, menedżer Exeter Chiefs, został nagrodzony przez Rugby Union Writers' Club jako osobowość (a może osobistość) roku w świecie rugby. A konkurencję miał znakomitą: Dana Leo, Nigela Owensa, Aluna Wyna Jonesa i Antonie’a Duponta.

Południowa Afryka

Rozegrano przesunięte o tydzień półfinały Currie Cup. W pierwszym liderzy tabeli po sezonie zasadniczym, Bulls, pokonali Lions 26:21, ale zwycięstwo łatwo im nie przyszło. Prowadzili już 14:0, ale na początku drugiej połowy Lions wyrównali. Chwilę później stracili jednak przyłożenie, a następnie dwóch zawodników z żółtymi kartkami, co pozwoliło Bulls na zdobycie kolejnego przyłożenia i było po meczu.

W drugim półfinale mecz z podtekstem. Niedawno Western Province straciła inwestora, który włożył pieniądze w Sharks. Spotkały się te dwie ekipy i gracze z Kapsztadu także na boisku ulegli rywalom z Durbanu. I to na boisku, z którym Western Province tym meczem żegnali się po 130 latach (musieli zrezygnować z tego obiektu z powodu kłopotów finansowych – pięknie położony stadion, na którym RPA zagrała swój pierwszy mecz na Pucharze Świata, a Jonah Lomu zdobył cztery przyłożenia przeciwko Anglikom, ma zostać zburzony). Gracze z Kapsztadu przegrali 9:19, a o wyniku zadecydowało jedyne przyłożenie w meczu zdobyte parę minut przed jego zakończeniem.

Champions Cup / Challenge Cup

Szef EPCR, Simon Halliday, skrytykował decyzję francuskiego rządu, która doprowadziła do odwołania dwóch kolejek fazy grupowej europejskich pucharów. Stwierdził, że była ona o tyle niezrozumiała, że środowiska zawodowych sportowców są najbezpieczniejszymi pod względem epidemicznym. Choć wydaje się, że mówiąc o najlepszych praktykach nieco ignorował fakt odwołania bardzo dużej części spotkań w poprzedniej kolejce pucharów właśnie z powodu zachorowań w drużynach.

Ze słów Halliday’a wynika też, że być może od 2022 w europejskich pucharach będą brały udział południowoafrykańskie franszyzy grające w Pro14. Na pewno odbędą się rozmowy w sprawie odnowienia porozumienia, na podstawie którego działa EPCR: obecne obowiązuje właśnie do 2022 i Halliday stwierdził, że rozczarowuje pod względem komercyjnym. Szkoda, że mówiąc o rozwoju, nie wspomina ani słowem o drużynach z innych krajów europejskich, których udział, już w poprzednich latach symboliczny, w tym sezonie został wyeliminowany całkowicie (nie wspominając o likwidacji Continental Shield).

British & Irish Lions

Rassie Erasmus stwierdził, że rozgrywki między Południową Afryką i Lwami powinny odbyć się w tym roku – nawet jeśli miałyby zostać rozegrane nie na południowej półkuli, ale na Wyspach Brytyjskich. W końcu Południowa Afryka czeka na tę okazję od 12 lat…

Major League Rugby

Jedna z dwóch drużyn, która miała zasilić Major League Rugby w tym sezonie, Dallas Jackals, jednak w 2021 nie zagra. Jej start w lidze opóźni się do 2022. Zakontraktowani przezeń zawodnicy zostaną zaoferowani w drafcie pozostałym klubom, a w 2021 w lidze wystąpi 12 ekip.

Australia

Aż czterech reprezentantów Argentyny dołączyło do Western Force. Będą grać tam Tomás Cubelli, Tomás Lezana, Santiago Medrano i Domingo Miotti. Wszyscy do niedawna grali w Jaguares, a w reprezentacji Argentyny mają łącznie dobrze ponad setkę występów (najwięcej Cubelli, który zaliczył już kiedyś grę w Australii, dla Brumbies).

A przed nadchodzącym Super Rugby AU wraca temat podróżowania zespołów. W zeszłym roku dwa zespoły cały turniej musiały rozegrać poza domem: Western Force z Perth i Rebels z Melbourne. I póki co wszystko wskazuje na to, że Western Force znów będzie musiało opuścić Australię Zachodnią na rozgrywki. Wszystko z powodu kwarantanny obowiązującej na wjeździe do tego stanu.

Nowa Zelandia

Zaplanowano rozgrzewkę przed Super Rugby Aotearoa w nietypowej formie: 13 lutego w Wellington spotkają się Hurricanes, Blues i Chiefs i zagrają trójmecz w niecodziennym formacie (w kraju próbowaliśmy go w Łodzi i Sochaczewie pół roku temu): trzy „połówki” po 40 minut, każdy z każdym, jednego dnia.

Inne

Portal americasrugbynews.com podał informację o odwołaniu mistrzostw świata U20 w 2021. To będzie już druga edycja mistrzostw w tej kategorii wiekowej, która nie dojdzie do skutku (odwołano również tę planowaną na 2020.

Tylko trzy oficjalne mecze rozegrano w Global Rapid Rugby – pierwszy sezon zaraz po jego rozpoczęciu przerwała epidemia. Teraz oficjalnie ogłoszono koniec ligi. Nic zaskakującego, skoro Western Force Andrew Forresta, finansującego te rozgrywki, trafiło z powrotem do Super Rugby, a jedna z drużyn upadła. Szkoda tylko Hongkongczyków, których problemy rosną… Tamtejsza federacja ogłosiła przejście reprezentacji kraju z modelu zawodowego na półprofesjonalny.

I wreszcie namiar na ciekawy tekst w australijskim The Roar: chodzi o przedstawienie zaprezentowanego ostatnio przez Argentyńczyków sposobu konstruowania młynów (zresztą, stosowanego już w przeszłości w tym kraju). Model nazywany bajada wyróżnia się innym sposobem łączenia się wspieraczy z filarami (górnym chwytem, wokół bioder, zamiast dolnym). Ma to zapobiegać rozpadaniu się młyna i jego nadmiernej rotacji, oraz zwiększać siłę kierowaną na przeciwników za pośrednictwem młynarza. Autor tekstu, Nicholas Bishop, widzi w tym rozwiązaniu lekarstwo na liczne problemy z młynem. Cały tekst, ilustrowany filmami i zdjęciami dostępny jest pod linkiem: https://www.theroar.com.au/2021/01/20/is-the-bajada-the-way-forward-for-the-modern-scrum/.

Zapowiedzi

W ostatni weekend stycznia po dwóch weekendach przerwy ma wrócić angielska Premiership. Najciekawiej zapowiada się mecz Bristol z Bath. Ciekawe, jak pokażą się Harlequins bez swego trenera – a czeka ich bardzo trudne zadanie, bo zagrają na wyjeździe przeciwko Wasps.

W Top 14 po dziewiętnastej kolejce będziemy mieć piętnastą. Najciekawiej zapowiada się ostatni mecz kolejki czyli starcie La Rochelle z Tuluzą. Inne bardzo ciekawe zestawienie to Clermont – Bordeaux.

W Pro14 dwa zaległe spotkania: Benetton – Munster i Scarlets – Leinster.

A w Południowej Afryce finał Currie Cup, w którym Bulls zmierzą się z Sharks.

2 komentarze do wpisu „Południowa Afryka coraz bliżej Europy?”

  1. Co do stadionu to pierwszy całkowicie zadaszony stadion rugby to Forsyth Barr stadium i grają na nim swoje mecze Highlanders z Nowej Zelandii . Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Dzięki, faktycznie. Co prawda Francuzi nazywają swój obiekt halą, a Nowozelandczycy stadionem, ale oba są całkowicie zadaszone i jesteśmy chyba w miejscu, w którym różnice się zacierają 🙂 Ps. Inna sprawa, że na mnie (na co dzień związanemu akurat z tą branżą) paryska UArena robi naprawdę duże wrażenie 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz