Puchar Sześciu Narodów tuż tuż

Na zachodzie Europy weekend ligowy, choć wiele zespołów grało już bez kadrowiczów przygotowujących się do Pucharu Sześciu Narodów. I choć zobaczyliśmy sporo emocjonujących meczów (zwłaszcza we Francji i Anglii), kibice powoli przestawiają się na tryb międzynarodowy i szykują do corocznego święta rugby w Europie. To już tylko niespełna tydzień.

Premiership

Po dwóch tygodniach przerwy wróciła angielska Premiership z siódmą kolejką. Na początek niezłe wieści koronawirusowe: w pierwszej ubiegłotygodniowej serii testów stwierdzono tylko jeden przypadek pozytywny, a w drugiej ani jednego – na prawie tysiąc badanych za każdym razem osób.

Na boisku ciekawie miało być w meczu Bristol Bears z Bath. Nie było – Bristolczycy już po siedmiu minutach mieli na koncie dwa przyłożenia, po pierwszej połowie pięć, a na początku drugiej doszli do ośmiu (m.in. po rajdzie Semiego Radradry przez ponad pół boiska). Kompletnie zdominowali rywali, a Bath, nawet jeśli zbliżyło się do pola punktowego rywali, traciło piłkę (jak w ostatniej akcji). Liderzy tabeli umocnili się na swojej pozycji, wygrywając aż 48:3. Katastrofa Bath, część kibiców już ponoć domaga się zwolnienia Stuarta Hoopera ze stanowiska trenera..

W innych piątkowych i sobotnich meczach: Leicester Tigers przegrali z Sale Sharks 15:25 (choć przez pół meczu byli na prowadzeniu), Worcester Warriors sprawili nadspodziewane problemy Exeter Chiefs i przegrali tylko 17:21 (choć po kwadransie było 0:14), a w starciu dwóch drużyn, które miały zaledwie po jednym zwycięstwie na koncie, Gloucester przegrał z Northampton Saints 26:31 (zadecydowało osiem minut w drugiej połowie, gdy goście zdobyli trzy przyłożenia).

Za to w niedzielę w obu meczach niespodzianki. Wasps podejmowali Harlequins i wydawali się zdecydowanymi faworytami spotkania, zwłaszcza że Harlequins właśnie opuścił ich trener, Paul Gustard, a Wasps mieli pięciomeczową serię zwycięstw. Jednak boiskowa rzeczywistość okazała się inna: to Quins wygrali ten mecz i to aż 49:17. Już po kwadransie prowadzili 17:0, a pierwszą połowę wygrali 20:3 (jedyne punkty dla Wasps padły z karnego na sam koniec tej części spotkania). Drugą połowę londyńczycy zaczęli od przyłożenia Alexa Dombrandta i choć Wasps wreszcie zaczęli się odgryzać, Quins nadal powiększali przewagę. Wisienką na torcie było karne przyłożenie przyznane gościom za zawalenie maula już po upływie regulaminowego czasu gry. Gwiazdą Harlequins był Marcus Smith, który zdobył w tym meczu 17 punktów.

Niespodziankę sprawiła też druga drużyna z Londynu, Irish. Podejmowali Newcastle Falcons – co prawda beniaminka, ale takiego, który zadomowił się na szczytach ligowej tabeli, podczas gdy Irish przed tym meczem tylko raz zaznali smaku zwycięstwa. Tymczasem po pierwszej połowie to Irish prowadzili 14:8, a na początku drugiej już 24:8. Dopiero na dziesięć minut przed końcem Falcons zaczęli odrabiać straty: zdobyli dwa przyłożenia i w 75. minucie tracili do gospodarzy tylko dwa punkty. Jednak ci postawili kropkę nad i kolejnym przyłożeniem (na dodatek bonusowym) i wygrali 31:22.

W tabeli bez wielkich rewolucji. Na szczycie nadal Bears i Chiefs, na trzecie miejsce awansowali Sharks. Nieco dystansu stracili Falcons i Wasps, a z tymi ostatnimi zrównali się punktami ich pogromcy, Harlequins. Czerwoną latarnią tabeli jest niezmiennie Gloucester, ale na pewno zaskoczeniem jest zadomowienie się w dole tabeli Bath, które przecież w poprzednim sezonie grało w półfinale ligi.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Bristol Bears 7 29
2. Exeter Chiefs 7 24
3. ↑ Sale Sharks 7 23
4. ↓ Newcastle Falcons 7 20
5. Wasps 7 19
6. ↑ Harlequins 7 19
7. ↑ Northampton Saints 7 18
8. ↑ London Irish 7 17
9. ↓↓↓ Leicester Tigers 7 15
10. Bath 7 12
11. Worcester Warriors 7 10
12. Gloucester 7 7

Z wieści transferowych: były reprezentant Anglii Chris Ashton przenosi się z Harlequins do Worcester Warriors. To będzie jego piąty klub w ciągu czterech lat.

Top 14

Już po raz szesnasty wybiegli na boisko gracze Top 14. Niestety, dopiero co odrobiono część zaległości, a już zaczęły pojawiać się nowe. W tej kolejce odwołano dwa spotkania: Bajonny z Agen i mecz na szczycie ligowej tabeli, La Rochelle z Tuluzą. Koronawirus w Tuluzie (tu dwa pozytywne przypadki, kolejny gracz z podejrzanymi symptomami) oraz w Agen (które grało z Tuluzą tydzień temu i ma podobno trzech chorych na pokładzie).

Zaczęło się od meczu Montpellier z Racingiem 92. Trudno było wskazywać innego faworyta niż paryżanie (choć ostatnio przegrali dwa mecze), ale gracze z drużyny Altrada bardzo starali się przełamać fatalną passę. I nieoczekiwanie byli na prowadzeniu przez niemal cały mecz, od 3. aż do 78. minuty. W ostatniej chwili jednak Racing zdołał wydrzeć zwycięstwo po karnym Antoine’a Giberta i skończyło się wynikiem 22:24. Montpellier znowu przegrało, znowu w straciło zwycięstwo w ostatniej chwili i – niewielkie pocieszenie – znowu zdobyło punkt bonusowy za porażkę o włos…

Kolejny thriller mieliśmy w sobotę w starciu Clermont z Bordeaux. Zaczęli świetnie goście: dwa przyłożenia w pierwszych 10 minutach dały im prowadzenie 10:0. Jednak przed przerwą punktowali już tylko gospodarze, którzy dzięki dwóm przyłożeniom w samej końcówce pierwszej połowy wyszli na prowadzenie 20:10. A druga połowa to było już prawdziwe szaleństwo. Po dwudziestu minutach wynik zmienił się na korzyść Bordeaux (23:26). Clermont dzięki karnemu wyrównało, po kolejnym karnym gości straciło prowadzenie, ale w 71. minucie, po przyłożeniu i karnym prowadziło 36:29 i niemal do końca miało grać z przewagą jednego zawodnika. Jednak wypuściło zwycięstwo z garści. Jeszcze grając w przewadze straciło trzy punkty z karnego, a sama końcówka należała do Bordeaux. W 80. minucie zdobyło przyłożenie, jednak unieważnione po TMO. Wcześniej jednak jeden z clermontczyków popełnił przewinienie i zszedł z boiska z żółtą kartką, a Bordeaux jeszcze raz zdobyło przyłożenie w tym samym narożniku (i to mimo paskudnej wysokiej szarży, która skończyła się kolejną żółtą kartką dla gracza Clermont: https://youtu.be/5dyMB_ec9W0). Clermont uległo Bordeaux 36:37 po emocjonującym widowisku. Oprócz porażki gospodarzy boli na pewno kontuzja Kotaro Matsushimy.

Nie mniej emocji było w dwóch pozostałych sobotnich meczach, które także rozstrzygały się w końcówkach, a na dodatek zaowocowały niespodziankami. Brive podejmowało Tulon i zdecydowanymi faworytami byli goście, którzy niedawno weszli do czołowej trójki tabeli. Jednak to gospodarze lepiej zaczęli mecz, prowadzili już 10:0, a na przerwę schodzili z prowadzeniem 19:13. Po przerwie zwiększyli przewagę do 12 punktów, a jeden z tulończyków zobaczył czerwoną kartkę. Mimo osłabienia goście się nie poddali. Najpierw zdobyli 3 punkty z karnego, potem 7 punktów po przyłożeniu Beki Gigaszwilego i brakowało im zaledwie dwóch oczek. I byli niezwykle bliscy ich zdobycia. Parę minut przed końcem Sonatane Takulua spudłował jednak karnego, który mógł dać im zwycięstwo, i to Brive nieoczekiwanie wygrało 25:23. Jeszcze mniejszą różnicę punktów mieliśmy w meczu Lyonu z Pau. Gospodarze prowadzili już 17:12, ale w ostatnich minutach dwa karne dały niespodziewane zwycięstwo gościom, 18:17.

A w ostatnim meczu kolejki Stade Français pokonało Castres (po meczu obfitującym w błędy i przegrane auty) 29:9. Długo jedynym przyłożeniem w meczu było to z pierwszej połowy kapitana reprezentacji Argentyny Pablo Matery, ale w samej końcówce dwa dołożył Sekou Macalou i zapewnił w ten sposób punkt bonusowy dla paryżan.

W tabeli kolejne zwycięstwo Bordeaux spowodowało, że ekipa awansowała do najlepszej czwórki. Na czele nieodmiennie Tuluza i La Rochelle, mimo nierozegrania meczu w ten weekend.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Tuluza 15 52
2. La Rochelle 14 49
3. ↑ Racing 92 15 46
4. ↑↑ Bordeaux Bègles 16 43
5. ↓↓ Tulon 15 43
6. ↓ Clermont 15 41
7. Lyon 15 39
8. Stade Français 15 39
9. Brive 16 34
10. ↑ Pau 16 30
11. ↓ Castres 15 29
12. Bajonna 13 22
13. Montpellier 15 22
15. Agen 15 2

Wciąż też gra drugi poziom, ProD2. Lider z Vannes pokonał w tym tygodniu Provence, w którym zabrakło Andrzeja Charlata. Ale najwięcej uwagi wzbudziło mecz Colomiers – Biarritz: gospodarze prowadzili jednym punktem, goście w ostatniej akcji atakowali i oto jaką szaloną akcją odwrócili losy meczu: https://youtu.be/8GCJ4x_8fcE.

Z rynku transferowego: do Clermont od nowego sezonu przejdzie z Leicester Tigers ponad 50-krotny reprezentant Argentyny Tomás Lavanini.

No i na koniec niedobre wieści finansowe. Top 14 zmaga się z poważnym kryzysem spowodowanym epidemią. Gra idzie do przodu, ale strata klubów rośnie. Niedawno padła łączna kwota 0,8 mld euro, dziś przedstawiciele LNR mówią łącznym deficycie klubów w kwocie 1,3 mld euro.

Pro14

W ten weekend rozegrano dwa zaległe spotkania. O włos od pierwszego zwycięstwa w sezonie był włoski Benetton – mimo że grał z irlandzką potęgą, Munsterem. Już po dziesięciu minutach Włosi przegrywali 0:12, ale potem powoli odrabiali straty i do przerwy przegrywali już tylko jednym punktem. Na dziesięć minut przed końcem sami wyszli na jednopunktowe prowadzenie i dowieźli je niemal do samego końca. „Niemal”, bo gdy zegar świecił się już na czerwono, JJ Hanrahan zdobył 3 punkty dzięki pięknemu drop goalowi. Benetton ostatecznie przegrał 16:18.

W drugim meczu Scarlets podejmowali Leinster i tu takich emocji nie było. Tylko na początku spotkania toczyła się wyrównana walka, ale już w pierwszej połowie Irlandczycy „odjechali” gospodarzom. W tej części spotkania zdobyli cztery przyłożenia, kolejne trzy dorzucili po przerwie. Wygrali absolutnie zasłużenie 52:25. Równie dużo, co o grze i wyniku, pisano w mediach o powrocie na boisko po niemal rocznej przerwie świetnego filara Tadgha Furlonga, który rozegrał pierwszą połowę meczu.

Munster i Leinster zmierzają do finału ligi – w konferencji A Leinster zrównał się w liczbie meczów z Ulsterem i w tabeli przeskoczył go o cztery punkty. Cóż, w zmaganiach tych dwóch zespołów o wszystkim zapewne zadecyduje bezpośrednie starcie tych drużyn w Belfaście zaplanowane za kilka tygodni.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. ↑ Leinster 11 50
2. ↓ Ulster 11 46
3. Ospreys 11 27
4. Glasgow Warriors 10 15
5. Dragons 9 14
6. Zebre 11 13
Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Munster 11 42
2. Connacht 10 27
3. Cardiff Blues 12 26
4. Scarlets 12 25
5. Edynburg 10 19
6. Benetton Treviso 10 5

Z wieści transferowych: kolejny ruch robi Leone Nakarawa. W ubiegłym roku Fidżijczyk został wyrzucony z Racingu 92 i wrócił do Glasgow Warriors; w kolejnym sezonie mistrz olimpijski i najlepszy gracz Europy sprzed dwóch lat zagra w Ulsterze. Dragons zapowiedzieli zawarcie długoterminowego kontraktu z wspieraczem Willem Rowlandsem, niemal stukrotnym reprezentantem Walii. Mają też na oku łącznika młyna Jaguares (i do niedawna reprezentacji Argentyny), Gonzalo Bertranou. Z kolei już teraz włoskie Treviso zasili trener Paul Gustard, który nieoczekiwanie odszedł niedawno z Harlequins. W Italii będzie trenerem ataku. Do tego samego klubu trafi Rhyno Smith z Cheetahs, który w poprzednim sezonie, mimo że Południowoafrykańczycy skończyli go wcześniej niż inne drużyny, zdobył najwięcej przyłożeń w lidze.

Drobne

Polska: Ekstraliga / reprezentacja / PZR

Kolejny transfer w Ekstralidze: wypożyczony od kilku lat z Posnanii do Pogoni Siedlce Daniel Trybus, jesienią regularnie występujący w pierwszym składzie siedlczan, na wiosnę zagra w Sparcie Jarocin.

Odbyło się spotkanie Rady Ekstraligi, po którym na facebookowym profilu rozgrywek umieszczono dość lakoniczny komunikat o planie profesjonalizacji ligi począwszy od 2022. Dochodziły wcześniej plotki o rozmowach o powołaniu stowarzyszenia klubów, teraz podano informację o zamiarze założenia spółki. Zastanawiam się, czy to wszystko nie jest odrobinę zbyt szybkie?

Prezes PZR, Jan Olszewski, w wywiadzie wyemitowanym na antenie Tok FM w zeszłą niedzielę powiedział, że Związek w konkursie na selekcjonera polskiej kadry ma na stole już 10 wniosków, wszystkie z zagranicy (i nie wymienił Irlandii). Ale do upływu terminu składania zgłoszeń pozostało jeszcze sporo czas.

PZR podaje coraz więcej informacji na temat planowanej za dwa tygodnie w Poznaniu Gali Dekady. Zaplanowano turniej piętnastek w skróconej formule z udziałem Posnanii, Arki Gdynia, Juvenii i Skry, a także – być może – międzynarodowe mecze w rugby 7. Ma się tez odbyć głosowanie na najlepszych w ostatnim dziesięcioleciu: trenera, zawodnika i zawodniczkę.

Puchar Sześciu Narodów

Długo trwały rozmowy organizatorów turnieju z francuskim rządem na temat epidemicznego bezpieczeństwa. We Francji wprowadzono siedmiodniową kwarantannę dla przyjeżdżających z krajów spoza Unii Europejskiej. Po Brexicie to jest problem. Ostatecznie jednak rząd zaakceptował procedury związane z epidemią w brytyjskich kadrach i przyjął wyjątek od swoich zasad dla ekip z Pucharu Sześciu Narodów. A włodarze turnieju zapowiadają, że jeśli jakieś spotkania nie dojdą do skutku w wyznaczonym terminie, będą one przekładane na późniejsze terminy (analogicznie jak w 2020).

Ledwo Anglicy ogłosili skład na Puchar Sześciu Narodów, już stracili trzy podpory reprezentacji. W turnieju nie wezmą udziału kontuzjowani Joe Launchbury i Sam Underhill oraz niechcący rozłąki z rodziną Joe Marler. W ich miejsce Eddie Jones powołał (jednak) Jacka Willisa, a także Charliego Ewelsa oraz mającego szansę na debiut w kadrze Toma Westa. Wycofanie się Marlera zrodziło spekulacje, że w ten sposób zamknął sobie drzwi do angielskiej kadry w przyszłości, jednak Eddie Jones oświadczył, że popiera decyzję gracza i nie zamierza go pomijać.

We francuskiej kadrze spora selekcja: zgodnie z nowym porozumieniem z LNR, Fabien Galthié ograniczył kadrę do do 31 zawodników. Początkowo dziewięciu graczy miało wyjechać z kadry na ubiegłotygodniowe mecze, ale mieli w komplecie wrócić na zgrupowanie w Nicei. Ostatecznie pod skrzydła Galthié wróciło tylko trzech. Wśród tych, którzy kadrę opuścili jest Camille Chat. Były też obawy dotyczące kapitana kadry, Charlesa Ollivona, po urazie głowy odniesionym w poprzedniej kolejce Top 14 (nie przeszedł pozytywnie HIA). Ale ten będzie gotów do gry. Podobnie jak Grégory Alldritt, który jednak wrócił do składu. W drużynie pozostał tylko jeden potencjalny debiutant z trzech pierwotnie powołanych, Georges-Henri Colombe.

Jednak we francuskiej kadrze najbardziej boją się koronawirusa. Przypadki z Tuluzy, które spowodowały odwołanie meczu ligowego, oznaczają ryzyko, że któryś z zawodników tego klubu powołany do reprezentacji mógł zostać zarażony. Póki co testy dają jednak wyniki negatywne.

Jako ostatni skład na Puchar Sześciu Narodów ogłosili Włosi. Ci, podobnie jak Francuzi, kontynuują plan odmładzania kadry. Tylko jeden gracz ma więcej niż 50 testów na koncie, podczas gdy większość kadry zaliczyła ich jednocyfrową liczbę. Potencjalnych debiutantów jest czterech, a średnia liczby testów jest mniejsza niż 13. Dość powiedzieć, że największą gwiazdą jest chyba Paolo Garbisi, który debiutował w reprezentacji w zeszłym roku. Nie ma świetnego obrońcy Mattea Minozziego, który podobnie jak Joe Marler w Anglii, nie chciał dać się odłączyć od rodziny na dwa miesiące.

A przed weekendem Tomasz Płosa ma opublikować skarb kibica Pucharu Sześciu Narodów. Ma być co poczytać 🙂

Rugby Europe International Championships

Za tydzień miała się odbyć ostatnia kolejka Rugby Europe Championship z sezonu 2019/2020. Największą stawkę miał mieć mecz Rumunii z Belgią – zwycięzca miał uniknąć barażu o pozostanie w REC przeciwko Holandii. Okazało się jednak, że belgijskie władze nie wyraziły zgody na podróż reprezentacji do Rumunii i spotkanie nie dojdzie do skutku. Rugby Europe ma podjąć decyzję, co dalej. Kolejne przełożenie? Siedmiozespołowe REC w kolejnym roku? Remis (a więc Belgia w barażu)? Walkower (a więc Rumunia w barażu)?

Południowa Afryka

Currie Cup to rozgrywki, do których zaglądam rzadko, ale ich finał wart jest uwagi. W Pretorii miejscowi Bulls podejmowali Sharks z Durbanu. Pierwsza połowa to wymiana kopów z karnych (zresztą, w sporej części niecelnych). Po 25 minutach spotkanie przerwano na pół godziny z powodu burzy przy prowadzeniu Bulls 6:3. Po powrocie na boisko Sharks objęli prowadzenie po przyłożeniu w ostatniej akcji pierwszej połowy – było 9:13. W drugiej połowie goście powiększyli przewagę dzięki karnym i było już 9:19. Ale na boisku pojawił się Arno Both, który zdobył przyłożenie dla gospodarzy, a na minutę przed końcem Chris Smith dorzucił karnego i mieliśmy remis 19:19. W dogrywce zaczęło się znowu od niecelnych karnych po obu stronach. A w samej końcówce doliczonego czasu znowu błysnął Arno Botha i dzięki jego przyłożeniu Bulls wygrali 26:19. Dla ekipy z Transwalu to 24. triumf w imprezie (są w tej klasyfikacji na drugim miejscu), ale pierwszy od 2009. Naprawdę kiepski humor ma po tym meczu Curwin Bosh – zdobył dla Sharks 14 punktów, ale spudłował aż sześć kopów na bramkę (trzy karne w pierwszej połowie, dwa drop goale w drugiej i karny w dogrywce).

British & Irish Lions

Pojawił się nowy pomysł w związku z czarnymi chmurami nad tegoroczną wyprawą brytyjskich Lwów. Australijska federacja chce iść za ciosem i powtórzyć sukces ubiegłorocznego Tri Nations. Zaproponowała, że ona może ugościć obie ekipy. Seria trzech meczy między Lwami i Południową Afryką mogłaby wówczas odbyć się z udziałem publiczności, a przychodami ze spotkań Australia podzieliłaby się z Południową Afryką (sobie zatrzymując tylko tyle, aby pokryć koszty). Pomiędzy testami przybysze z Wysp Brytyjskich mogliby zagrać z australijskimi franszyzami Super Rugby, a także z ekipą Barbarians, złożoną tym razem z zawodników reprezentacji Australii i Francji (w lipcu Francuzi mają odwiedzić Australijczyków).

Oczywiście, ekonomiczny wymiar podróży Lions jest znacznie większy dla kraju-gospodarza niż tylko wpływy z samych meczów. To przecież rzesze kibiców, którzy zostawiają sporo pieniędzy lokalnej gospodarce. Jednak tym razem na „normalność” nie ma co liczyć, a wśród różnych opcji spoczywających na stole, ta ma w sobie chyba największy urok, głównie z uwagi na możliwość gry z publicznością na stadionach.

Afryka

Ogłoszono format rozgrywek kontynentalnych na najbliższe dwa lata. O tyle istotnych, że wyniki z 2022 zdecydują o kwalifikacji na Puchar Świata. W grze pozostaje prawdopodobnie 20 reprezentacji. W maju tego roku ma się odbyć pierwszy etap – turniej z udziałem prawdopodobnie 9 drużyn, którego zwycięzca awansuje do etapu drugiego. W lipcu 2021 dwanaście drużyn (11 ekip + zwycięzca etapu pierwszego) rozegra rozegra cztery turnieje, w grupach po trzy zespoły. Oczywiście, terminy są wstępne, nie wiadomo na co pozwoli pandemia. W 2022 osiem najlepszych ekip (po dwie z każdej grupy) zagra o mistrzostwo Afryki i awans do Pucharu Świata (zwycięzca kwalifikuje się bezpośrednio, druga drużyna do barażu międzykontynentalnego).

Prawdopodobne drużyny:

  • zaczynające od pierwszego etapu: Nigeria, Botswana, Mauritius, Rwanda, Eswatini, Kamerun, Burkina Faso, Burundi i Maroko (niedawno w najlepszej szóstce kontynentu, ale obecnie zawieszone),
  • zaczynające od drugiego etapu: Namibia, Kenia, Zimbabwe, Tunezja, Uganda, Wybrzeże Kości Słoniowej, Madagaskar, Senegal, Zambia, Ghana, Algieria.

Inne

Premier Nowej Zelandii, Jacinda Ardern, oświadczyła, że granice kraju prawdopodobnie pozostaną zamknięte w tym roku. To może być problem dla organizatorów Super Rugby Trans-Tasman, którzy przewidują mecze drużyn australijskich i nowozelandzkich w obu tych państwach.

Póki co jednak ogłoszono rozkład spotkań zaplanowanego na wrzesień i październik Pucharu Świata kobiet który będzie rozegrany właśnie w Nowej Zelandii. Czy do tego czasu zostanie rozwiązany problem kwarantanny? Może on stanowić ogromne utrudnienie zwłaszcza dla amatorek, stanowiących większość uczestniczek. Impreza ma wystartować w sobotę, 18 września – sześć spotkań jednego dnia, w tym starcie Nowozelandek z Australijkami. Finał w Auckland 16 października. Póki co jednak nie widać końca kwalifikacji – trzy miejsca wciąż są nieobsadzone.

Szef argentyńskiej federacji, Marcelo Rodríguez, stanął na czele SANZAAR. Będzie pełnił funkcję przez kolejny rok, a zajmie miejsce Nowozelandczyka Brent Impey’a. To na pewno trudny moment dla organizacji, która w praktyce straciła jeden z dwóch głównych produktów łączących dotąd jej członków – Super Rugby.

A skoro mowa o Argentynie i Super Rugby: Rebels zakontraktowali dwóch byłych zawodników argentyńskich Jaguares, w tym reprezentanta kraju Lucio Sordoniego. Ogłoszono też skład Jaguares, którzy wystąpią w tegorocznych rozgrywkach południowoamerykańskiej międzynarodowej ligi SLAR (a właściwie Jaguares XV, bo postanowiono nieco zdegradować zespół). W drużynie pozostało tylko siedmiu reprezentantów kraju – szóstka ma na koncie jednocyfrowe liczby występów, z bardziej doświadczonych pozostał tylko Javier Ortega Desio, który zagrał dla Pum już ponad 50 razy.

Roger Tuivasa-Sheck – gwiazdor nowozelandzkiego zespołu rugby league z Auckland, New Zealand Warriors, grającego w australijskiej NRL – ogłosił przejście do rugby union. Po najbliższym sezonie odejdzie z klubu (dostał zwolnienie z ostatniego roku kontraktu). Wszystko po to, by załapać się do składu All Blacks na Puchar Świata we Francji. Nie wiadomo jeszcze, w której franszyzie będzie grał, nie wiadomo też, czy zagra na zaplanowanym na jesień tego roku Pucharze Świata w rugby league.

W Irlandii zdecydowano o całkowitej rezygnacji z rozgrywania sezonu 2020/2021 na poziomie amatorskim (w tym All-Ireland League). Problem jest zwłaszcza z rozgrywkami kobiecymi: to przecież amatorki, a miały walczyć o udział w Pucharze Świata w Nowej Zelandii. Bez gry na poziomie krajowym będzie im trudniej.

I wreszcie: 26 stycznia minęło dokładnie 150 lat od utworzenia Rugby Football Union. Z tej okazji fajny materiał pojawił się na stronie internetowej RFU: https://www.englandrugby.com/news/longform/rfu-at-150. Ale chyba jeszcze ciekawsze jest spojrzenie na dzisiejszy los klubów, które zakładały RFU: https://www.fybrugby.com/the-clubs-that-formed-the-rugby-football-union-in-1871/ (cóż, nadal istnieje ich osiem).

Zapowiedzi

Przede wszystkim ma ruszyć Puchar Sześciu Narodów. Zacznie się od meczu Włoch z Francją, a potem napięcie wzrośnie: Anglia – Szkocja oraz Walia – Irlandia.

Ponadto dwa spotkania z ostatniej kolejki zeszłorocznego Rugby Europe Championship: Gruzja – Rosja (Gruzini zapewnili sobie wygraną w turnieju już wiosną) oraz Hiszpania – Portugalia (czyli mecz w praktyce o drugie miejsce).

Ósmą kolejkę rozegrają kluby angielskiej Premiership. Najciekawiej na początek i na koniec weekendu: w piątek mecz Bristol Bears – Sale Sharks, a w niedzielę Newcastle Falcons – Exeter Chiefs.

W Pro14 kolejny zaległy mecz: Dragons – Connacht. Zaległości nadrabia też Top 14 i tu aż cztery mecze: Montpellier – Stade Français, Clermont – Lyon, Castres – Bajonna i chyba najciekawszy, Racing 92 – La Rochelle.

8 komentarzy do wpisu „Puchar Sześciu Narodów tuż tuż”

  1. Kolejny absurd rugby. Czy RPA po raz kolejny nie wystąpi w Mistrzostwach Afryki/ To jest kolejny objaw choroby, która niszczy ten sport. Czasem zdarzało się że amatorzy z RPS grali w turnieju ale wygląda na to że tym razem tego kraju zabraknie na mistrzowskiej imprezie. W której dyscyplinie sportu na etapie mistrzostw kontynentalnych nie grają najlepsze zespoły na kontynencie? Nie wiem, można by wystawić drugi, trzeci, dziesiąty skład jak są tacy mocni (a są), ale po co się poniżać i grać z plebsem? Tak to niestety wygląda:(

    Odpowiedz
    • To mogła być jakaś ciekawsza historia: ci amatorzy w swoim ostatnim występie wycofali się po pierwszym meczu…

      Odpowiedz
      • Czyli korupcja? Handel meczami? Czy cos zupełnie innego?
        Jak się będzie dało to chętnie obejrzę Puchar Afryki w rugby. Nawet mecze eliminacyjne łyknę. Oglądanie w kółko tych samych drużyn klubowych z czterech krajów (Francja, Wielka Brytania, Włochy, Irlandia) bywa na dłuższą metę nużące. Zwłaszcza, że nie ma w nich żadnego rodaka z którym mógłbym się identyfikować.

        Lubię pooglądać rywalizację z niżej notowanych krajów, bo tam mamy prawdziwą pasję na twarzach zawodników. Dla nich rugby to cos więcej niż sport, a tym bardziej nie jest to sposób na zarobek, bo 90% zawodników rugby na świecie nie utrzymuje się z tego sportu. O nich niestety się nie mówi a wystarczy porozmawiać chociażby z chłopakami z naszej ligi, czym dla nich jest ten sport i porównać to w wypowiedziami zawodowych graczy Premiership czy Top 14. Niestety świat rugby zamyka się na inne nacje i zamykał się będzie nadal.

        W ten weekend sporo rugby. Pięć meczów międzynarodowych jest w takich godzinach, że można obejrzeć je wszystkie:)

        Odpowiedz
        • Nie mam zielonego pojęcia, wiem tylko, że po pierwszym meczu drugiego już nie zagrali. Kiedyś może uda się sprawdzić. A mi się marzy, że kiedyś Afrykę zawojuje Madagaskar – kraj duży, rugby jest tam sportem numer 1, tylko nie ma pieniędzy…
          A co do rugby międzynarodowego – z wiadomości Nicka Heatha na Twitterze wynika, że będzie komentować mecz Gruzja – Rosja dla RE (ostatnie jego video z cyklu #LifeCommentary to chyba to: https://twitter.com/nickheathsport/status/1341804267481554949) 🙂

          Odpowiedz
          • HAHAHAHAHAA:P

            Niezłe:)

            Mam zamiar oglądać wszystkie 5 meczów międzypaństwowych planowanych na weekend. Żonie się to nie spodoba, ale cóż;)

            A co do marzeń, to mnie się marzy, żeby:
            – Polska reprezentacja awansowała wreszcie do wyższej grupy i oprócz drużyn z Europy grała mecze towarzyskie z dobrymi rywalami, jak Brazylia, Kanada, Kenia, czy Hong Kong
            – ekstraligowe drużyny grały sparingi z zespołami z Pro D2, ligi niemieckiej, hiszpańskiej, portugalskiej, belgijskiej, rosyjskiej, walijskiej, szkockiej czy irlandzkiej, a najlepiej w jakimś nowym europejskim pucharze
            – w ogólnodostepnej telewizji pojawił się rugbowy magazyn, aby ten sport mógł dotrzeć do większej rzeszy ludzi
            – w eliminacjach do PŚ udział biorą WSZYSTKIE kraje które chcą powalczyć o awans (18 wolnych miejsc, a nie 8)

            Takie marzenia… We wszystkich dyscyplinach sportu to normalność, ale w rugby totalny kosmos.

            Odpowiedz
            • Oj, obawiam się, że prędzej możemy doczekać się Madagaskaru walczącego jak równy z równym z Namibią. Ale mam nadzieję, że się strasznie mylę w tym przewidywaniu, bo opisane oczekiwania podzielam w 100% 🙂

              Ps. Mój weekend raczej nie będzie podobnie udany, z żoną trzeba wypracować jakiś kompromis (np. połowa) 🙂

              Odpowiedz
    • Cóż, pełna zgoda. Zresztą ostatnie pomysły Pucharu Narodów (czy jak tam to zwał) niespecjalnie były rewolucyjne (w dużym skrócie – nacisk był położony na kiszenie się T1 we własnym sosie).

      Odpowiedz

Dodaj komentarz