Top League startuje z przytupem

W ten weekend kilka niezłych spotkań w Europie (m.in. Harlequins – Sale Sharks z popisem zawodników pomijanych przez Eddiego Jonesa), fala czerwonych kartek w Premiership, kuriozalna sytuacja Joego Simmondsa, start Super Rugby AU, a na dodatek start japońskiej Top League z udziałem wielu gwiazd (dorobek Beaudena Barretta z pierwszego meczu: 21 punktów).

Premiership

W dziesiątej kolejce znowu odwołane spotkanie i znowu z udziałem Newcastle Falcons. Tym razem nie doszedł do skutku ich wyjazdowy mecz z Worcester Warriors. Falcons świetnie zaczęli sezon, ale uderzenie koronawirusa spycha ich coraz niżej w tabeli ligowej. Cztery punkty dla Warriors, i znowu tylko dwa punkty dla Falcons.

Sporo emocji na początek kolejki w starciu dwóch drużyn z dołu tabeli (łącznie w swoich ostatnich dziesięciu meczach poniosły dziewięć porażek) i zarazem lokalnych derby o 139-letniej tradycji. Bath zdołało odnieść drugie zwycięstwo z rzędu i pokonało Gloucester 16:14, choć kończyło mecz grając w trzynastkę przeciwko czternastu przeciwnikom. Pierwsza czerwona kartka w tym meczu pojawiła się już po ośmiu minutach (uderzenie przedramieniem w głowę szarżującego zawodnika), ale Gloucester, choć osłabione, dominowało na boisku. Tuż przed pierwszą połową prowadziło 6:0 i dopiero w ostatniej akcji tej części spotkania Bath wyszło na jednopunktowe prowadzenie. Bath kontynuowało nacisk po przerwie, ale po dziesięciu minutach samo zostało osłabione (kontakt bark – głowa) i siły się wyrównały. Tuż przed końcem Gloucester wyszło na jednopunktowe prowadzenie, a kolejny z graczy Bath musiał opuścić boisko (tym razem z żółtą kartką), ale mimo to ostatnie słowo należało właśnie do tej drużyny: Rhys Priestland dostał szansę z karnego z 45 m i ją wykorzystał. Z dwóch gwiazd walijskiej ekipy z ostatnich meczów Pucharu Sześciu Narodów lepszy humor miał na pewno Taulupe Faletau – zwycięstwo i przyłożenie na koncie. Louis Rees-Zammit zaliczył z kolei asystę, ale na pewno to było dla niego za mało.

Jednym z lepszych meczów kolejki było spotkanie dwóch ekip z czołówki tabeli, Harlequins z Sale Sharks. Goście z Manchesteru od początku dominowali w meczu, ale przewagi nie zamieniali na punkty. Pierwsze pojawiły się na tablicy wyników dopiero po 25 minutach i padły łupem Harlequins: znakomity Alex Dombrandt rozpoczął akcję świetnie wykończoną przez Joego Marchanta. Chwilę potem ten sam Marchant niemal samodzielnie rozmontował obronę Sale, a tuż przed końcem pierwszej połowy było już 21:0 po akcji Marcusa Smitha wykończonej przez Dombrandta. Druga połowa to znowu okres naporu Sale Sharks. Raz powstrzymał ich w ostatniej chwili Dombrandt, ale dwukrotnie znaleźli drogę na pole punktowe londyńczyków. To było jednak za mało. Harlequins wygrali 24:12 i do szczęścia brakło im tylko czwartego przyłożenia – w ostatniej akcji meczu najlepsi na boisku Smith i Dombrandt znowu pokazali magię, ale sędzia uznał ostatnie podanie Dombrandta za podanie do przodu i unieważnił efekt fantastycznej akcji.

Na hit zapowiadał się mecz pomiędzy Exeter Chiefs i Northampton Saints. Zaczął się od przyłożenia dla Saints, ale to Chiefs dominowali w tym spotkaniu. Długimi okresami dociskali gości do ich pola punktowego, jednak ci w tych podbramkowych sytuacjach fantastycznie bronili. Mnóstwo twardej walki praktycznie na samej linii. W pierwszej połowie Chiefs raz przedarli się na pole punktowe i mieliśmy remis 7:7. W drugiej połowie mecz wyglądał praktycznie tak samo: Saints długo bronili się na linii pola punktowego. Dopiero pod koniec meczu zaczęli atakować i efektem były trzy szanse z karnego Piersa Francisa. Za pierwszym razem trafił w słupek, dwie kolejne (trudniejsze), wykorzystał. Było 13:7, ale Chiefs zdołali jednak wyprowadzić jeszcze jedną akcję i zdobyć przyłożenie. Było 13:12, a gospodarzy od zwycięstwa dzieliło tylko podwyższenie (spod linii bocznej, a zatem niezbyt oczywiste). Jednak Joe Simmonds nawet nie zdołał kopnąć piłki. Wykonał ruch (w telewizji było widać tylko poruszenie ramion, ale faktycznie zrobił mały kroczek w kierunku piłki), Saints ruszyli w obronie i wybili piłkę z podstawki za boisko, a sędzia odgwizdał koniec meczu: https://youtu.be/k9JqnOIk1k8. Kuriozalna sytuacja, która kosztowała obrońców tytułu szansę na zwycięstwo.

A w niedzielnym spotkaniu sensacja: London Irish zremisowali z Bristol Bears 34:34. A nie zanosiło się na taki obrót rzeczy. Co prawda już na początku meczu Sam Bedlow zobaczył żółtą kartkę, Paddy Jackson wykorzystał karnego i Irish prowadzili 3:0. Ale przez dziesięć minut gry z przewagą stracili 14 punktów – dwa przechwycone przez Bears podania na połowie Irish kosztowały tych ostatnich bardzo drogo. Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy bristolczycy mieli na koncie punkt bonusowy za cztery przyłożenia i prowadzili 31:6, a błyszczał Charles Piutau. I choć jeszcze w końcówce tej części spotkania Irish zmniejszyli straty o 7 punktów, to nic nie zapowiadało, że odwrócą wynik meczu. Zwłaszcza, że po kwadransie drugiej połowy stracili zawodnika z żółtą kartką i kolejne trzy punkty (było 13:34). Ale ostatnie 20 minut to popis londyńczyków, którzy zdobyli trzy przyłożenia i doprowadzili do remisu. A mogło być lepiej, bo ostatnia akcja meczu znakomicie się zapowiadała. Rezultat niespodziewany, choć z przebiegu spotkania to wcale nie jest niezasłużony wynik Irish. Obie drużyny zyskały w ligowej tabeli po tym meczu po 3 punkty.

Poza tym Leicester Tigers pokonali Wasps 27:8, a tym co zostanie zapamiętane najbardziej z tego meczu będą aż trzy czerwone kartki. Tigers zdecydowanie dominowali, ale w pierwszej połowie przy prowadzeniu 11:3 stracili zawodnika i wynik stał się otwarty – jednak Wasps pomogli rywalom, na początku drugiej połowy sami zarobili czerwoną kartkę i siły się wyrównały. A w trzynastkę kończyli mecz Tigers…

W tabeli pierwszy raz w sezonie Sale Sharks wypadli z najlepszej czwórki a awansowali do niej Northampton Saints (po imponującym marszu z ostatniego miejsca w tabeli). Na czele, mimo potknięć, nadal Bristol Bears i Exeter Chiefs. A na dnie wciąż Gloucester, a zwycięskie Bath nadal na trzecim miejscu od końca.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Bristol Bears1037
2. Exeter Chiefs1034
3. ↑Harlequins1032
4. ↑Northampton Saints1030
5. ↓↓Sale Sharks1028
6. ↑Newcastle Falcons1025
7. ↑London Irish1025
8. ↑Leicester Tigers1024
9. ↓↓↓Wasps1024
10. Bath1020
11. Worcester Warriors1015
12. Gloucester1011

Echa kontuzji Jacka Willisa z meczu Pucharu Sześciu Narodów: trener Wasps stwierdził, że absencja najlepszego zawodnika Premiership 2019/2020 może potrwać nawet do końca tego sezonu.

Pro14

Dwunasta kolejka zaczęła się od piątkowego korespondencyjnego pojedynku dwóch najlepszych drużyn z konferencji A. Zarówno Leinster, jak i Ulster grały na wyjeździe. Obie ekipy wygrały, ale na pewno więcej powodów do zadowolenia ma Leinster. Grał w Newporcie przeciwko Dragons i wygrał z punktem bonusowym 35:29. Wbrew pozorom mecz był wyrównany w pierwszej połowie, ale w drugiej Leinster odskoczył rywalom (trzy przyłożenia podczas 20 minut gry z przewagą jednego zawodnika). Dopiero w ostatnich 10 minutach Walijczycy wrócili do meczu, ale było już za późno, by odwrócić jego wynik. Natomiast Ulsterowi nie udało się zdobyć punktu bonusowego. Po zaciętym, niezbyt porywającym spotkaniu (na pierwsze punkty czekaliśmy prawie pół meczu), wygrał z Glasgow Warriors tylko 19:13, a na dodatek stracił z groźnie wyglądającą kontuzją Marcella Coetzee.

W sobotę także irlandzkie drużyny z konferencji B były górą nad swoimi rywalami. Munster grał na wyjeździe z Edynburgiem i już po pierwszej połowie prowadził 17:3, a ostatecznie wygrał 22:10. Warto zwrócić uwagę na przyłożenia dwóch niedoszłych debiutantów w kadrze Irlandii w tegorocznym Pucharze Narodów: skutecznego w lidze Gavina Coombesa (odesłanego przez Andy’ego Farrella ze zgrupowania) i młodego łącznika młyna Craiga Casey’a (był na ławce w meczu z Francją, ale Farrell nie wpuścił go na boisko). Z kolei Connacht pokonał 32:17 Cardiff Blues. Walijczycy przeważali w pierwszej połowie, ale obraz meczu odmieniły dwie indywidualne akcje skrzydłowego Alexa Woottona, który wyprowadził Connacht na prowadzenie 20:10 (i przeskoczył Coetzeego w klasyfikacji największej liczby przyłożeń – w sumie ma ich 9 w tym sezonie). W drugiej połowie tę przewagę Irlandczycy jeszcze powiększyli, zapewniając sobie punkt bonusowy.

Poza tym dwa starcia walijsko-włoskie. Scarlets rozgromili Benetton 41:17 (decydujące było sześć minut w ciągu pierwszej połowy, gdy grający z podwójną przewagą Walijczycy zdobyli trzy przyłożenia i wyszli na prowadzenie 26:3), a Ospreys pokonali Zebre 10:0 (pierwsze punkty w meczu padły dopiero w ostatniej akcji pierwszej połowy, a jedyne przyłożenie Walijczycy zdobyli grając w osłabieniu).

W tabeli praktycznie bez ważnych zmian. Nadal na czele drużyny irlandzkie, nadal na dnie włoskie (w tym Benetton z kompletem porażek). Bardzo istotny może być brak punktu bonusowego Ulsteru – jego strata do Leinsteru powiększyła się z czterech do pięciu punktów, a ponieważ w Pro14 decyduje bilans małych punktów, a nie bezpośrednich spotkań, mógł w ten sposób pogrzebać szansę na awans do finału – musi teraz liczyć nie tylko na siebie, ale także na choćby drobne potknięcie rywali z Dublina w jednym z pozostałych spotkań.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Leinster1255
2. Ulster1250
3. Ospreys1231
4. Glasgow Warriors1116
5. Dragons1115
6. Zebre1213
Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Munster1246
2. Connacht1237
3. ↑Scarlets1330
4. ↓Cardiff Blues1326
5. Edynburg1119
6. Benetton Treviso115

Z pozaboiskowych wieści najciekawsza jest chyba ta, która wiąże z Pro14 przyszłość argentyńskich Jaguares. Ekipa ostatnich wicemistrzów Super Rugby w praktyce się rozpadła, do południowoamerykańskiej ligi SLAR przystępuje cień tamtego zespołu, Jaguares XV, natomiast federacja argentyńska szuka wyjścia z trudnej sytuacji. I podobno rozmawia z Pro14 o przystąpieniu do tych rozgrywek (raczej nie w najbliższym czasie). Sprzyjać im ma CVC. Przy czym bazą dla ekipy byłoby nie Buenos Aires, ale hiszpańskie Bilbao (co najmniej dziwny wybór). Cóż, ja chętniej bym widział otwarcie Pro14 na franszyzy hiszpańskie (przede wszystkim Valladolid), a nie taką hybrydę. A jeśli te wieści są prawdziwe, to Pro14 chce iść ścieżką do przepaści wytyczoną przez Super Rugby…

Cardiff Blues potwierdzili transfer Rhysa Priestlanda z Bath. W przyszłorocznym Pucharze Sześciu Narodów Wayne Pivac będzie już więc mógł korzystać z jego usług. Z kolei Dragons sięgnęło po zamorskie posiłki: podpisało kontrakt z argentyńskim łącznikiem młyna Gonzalo Bertranou, do niedawna graczem Jaguares i ponad 20-krotnym reprezentantem swego kraju. Innego byłego „Jaguara” i ponad 50-krotnego reprezentanta Argentyny, Nahuela Tetaza Chaparro, mamy od nowego sezonu zobaczyć w Benettonie (przejdzie tam po krótkim kontrakcie z Bristol Bears). W Munsterze wieścią tygodnia jest natomiast nie transfer, ale coraz bliższy (choć wciąż bez konkretnej daty) powrót do gry Joey’a Carbery’ego.

Top 14

Kolejną kolejkę spotkań ligi francuskiej zaczęło spotkanie Racingu 92 i Castres. I okazało się, że faworyci mieli poważne kłopoty. Po trzydziestu minutach co prawda prowadzili 16:3 (wszystkie punkty dla nich zdobył Teddy Iribaren), ale jeszcze w pierwszej połowie mistrzowie z 2018 zaczęli odrabiać straty, a w drugiej nawet wyszli na czteropunktowe prowadzenie. Nie dowieźli go jednak do końca. Błąd w obronie na skrzydle pozwolił Racingowi odzyskać prowadzenie i wygrać ostatecznie 23:20. Czwarte kolejne zwycięstwo paryżan i czwarte, o które musieli ciężko walczyć. A Castres na pocieszenie pozostał tylko punkt bonusowy.

Prawie 50 punktów w meczu Brive z Bordeaux i tylko trzy przyłożenia: nieoczekiwanie marsz najlepszej ekipy poprzedniego sezonu w górę tabeli został powstrzymany przez niżej notowanych rywali, a decydujące okazało się 20 punktów z kopów uzyskanych przez Enza Herve. Brive do przerwy prowadziło już 19:10. W drugiej połowie Bordeaux zaczęło straty odrabiać, ale but Herve trzymał gospodarzy na prowadzeniu. Drugie przyłożenie Bordeaux na siedem minut przed końcem zmniejszyło stratę do zaledwie dwóch punktów. Mieliśmy nerwową końcówkę, ale Brive dowiozło zwycięstwo do końca: 25:23, a Bordeaux poniosło pierwszą porażkę w 2021.

Hitem kolejki był mecz Lyonu z Tuluzą. Bardzo ciekawa była zwłaszcza pierwsza połowa spotkania, w której drużyny wymieniały cios za cios. Błysnął odchodzący na emeryturę po tym sezonie Jonathan Wisniewski (łącznie 16 punktów) – zaczął mecz od drop goala w drugiej minucie meczu, a po kwadransie było 10:0 dla Lyonu. Tuluza trzymała dystans zdobywając w tej części spotkania trzy przyłożenia, jednak żadne nie zostało podwyższone. Tymczasem Lyon zaliczył dwa przyłożenia z podwyższeniami, karnego i dwa drop goale Wisniewskiego i do przerwy było 23:17. Druga połowa zaczęła się od solidarnych żółtych kartek dla zawodników obu drużyn, ale emocji było już nieco mniej. Lyon powiększył przewagę do ośmiu punktów dzięki przyłożeniu, a przez ostatni kwadrans żadna z drużyn nie była w stanie zdobyć punktów. Gospodarze odnieśli cenne zwycięstwo 31:23.

Poza tym La Rochelle pokonało Stade Français 16:11 (mecz nie zachwycił; u paryżan kiepściutka skuteczność z kopów Nicolása Sáncheza, a po drugiej stronie jego kolega z reprezentacji Argentyny, Pablo Matera, zobaczył czwartą żółtą kartkę w sezonie), Pau przegrało z Tulonem 29:33 (do przerwy gospodarze prowadzili 19:13, ale po przerwie dwa przyłożenia Facundo Isy dały zwycięstwo gościom), Agen przegrało z Montpellier 19:39 (bijąc niechlubny rekord Top 14 ustanowiony przez Perpignan parę lat temu – szesnasta porażka z rzędu, o której tym razem zadecydowała słaba końcówka), a Clermont rozgromił Bajonnę aż 73:3 (aż 10 przyłożeń, z czego aż 6 w ostatnim kwadransie).

W tabeli przetasowania na samym szczycie. Tuluza spadła z fotela lidera na trzecie miejsce, a w odwrotnym kierunku podążyło La Rochelle. Jednak trzy czołowe drużyny (pomiędzy nimi jest Racing 92) mają niemal identyczny dorobek punktowy. Montpellier odbiło się od strefy spadkowej już nieco bardziej, awansowało bowiem na 11. miejsce. Na dnie nieustająco Agen z zaledwie dwoma punkcikami, skazany już w praktyce na spadek.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑↑La Rochelle1758
2. Racing 921858
3. ↓↓Tuluza1757
4. ↑Clermont1750
5. ↓Bordeaux Bègles1849
6. Tulon1747
7. Lyon1843
8. Stade Français1840
9. ↑Brive1839
10. ↓Castres1839
11. ↑Montpellier1832
12. ↓Pau1831
13. Bajonna1626
14. Agen162

Super Rugby

Ruszył drugi sezon Super Rugby AU. W pierwszej kolejce starcie dwóch mateczników australijskiego rugby: Queensland naprzeciwko Nowej Południowej Walii czyli Reds kontra Waratahs. Mecz zaczął się świetnie dla gości: już po trzech minutach mieli na koncie siedem punktów. Jednak to były wszystkie ich punkty zdobyte w tym meczu. Po kwadransie przegrywali już 7:17, a w połowie meczu 7:27. A drugą połowę zaczynali w czternastkę po czerwonej kartce. Ostatecznie Reds wygrali 41:7 – najwyższe zwycięstwo w meczu przeciwko Waraths w historii. W drugim spotkaniu Super Rugby AU po raz pierwszy zawitało do Perth (w poprzednim sezonie Western Force wszystkie „domowe” mecze grali na wschodnim wybrzeżu). Force liczyło na pierwsze zwycięstwo, ale nie pomógł im nawet debiut Irlandczyka Roba Kearney’a. Przegrali z mistrzami z poprzedniego sezonu 11:27, a ostatnie przyłożenie dla rywali zdobył ich były skrzydłowy, Issak Fines-Leleiwasa.

Kilka tygodni temu sygnalizowałem, że obostrzenia związane z epidemią (zapowiedzi władz Nowej Zelandii dotyczące utrzymania dwutygodniowej kwarantanny na wjeździe do kraju) mogą wpłynąć na Super Rugby Trans-Tasman – wszak w jej ramach planowano podróże drużyn australijskich i nowozelandzkich pomiędzy tymi dwoma krajami. Nowozelandczycy mają plan awaryjny: jeśli nie uda się rozegrać turnieju z Australijczykami, zagrają drugą rundę Super Rugby Aotearoa. To na pewno byłby duży cios dla federacji australijskiej, wszak tam tych meczów z Nowozelandczykami potrzebują rozpaczliwie. Dlatego Andy Marinos, szef RA, mówi: a dlaczego nie całość w Australii, podobnie jak ubiegłoroczne Tri Nations? Wszak przy przylocie z Nowej Zelandii do Australii kwarantanny nie ma.

Japonia

Ruszył wreszcie opóźniony, ostatni sezon japońskiej Top League, której kluby ponoć złożyły bardzo hojne oferty dla gwiazd Saracens, Owena Farrella i Maro Itoje. Póki co na boisku widzieliśmy jednak inne gwiazdy, a naszpikowany nimi zespół Toyota Verblitz (Kieran Reed, Michael Hooper, Willie le Roux) w najciekawszym spotkaniu pokonał zaledwie jednym punktem Toshibę Brave Lupus (tu m.in. Michael Leitch czy Matt Todd). Do przerwy było 24:7, po przerwie fantastyczny powrót Brave Lupus, jednak ostatecznie Verblitz wygrał 34:33. Najwyższe zwycięstwo pierwszej kolejki odniosło Suntory Sungoliath, które pokonało Mitsubishi Dynaboars 75:7 – niewątpliwie pomógł w tym Beauden Barrett, który zdobył 16 punktów z podwyższeń i dorzucił do tego jeszcze przyłożenie, ale przyćmił go inny Nowozelandczyk, Tevita Li, który zdobył w tym meczu aż pięć przyłożeń (swoją drogą, skrzydłowy myśli o grze dla Japonii). Przyłożenia w pierwszej kolejce zaliczyli także m.in. TJ Perenara (jego NTT Docomo Red Hurricanes pokonali Keisuke Sawaki 26:24 dzięki karnemu w doliczonym czasie gry) oraz Hadleigh Parkes (jego Panasonic Wild Knights pokonali Ricoh Black Rams 55:14).

Drobne

Andrzej Charlat wrócił do składu Provence. W poniedziałek grał w opóźnionym meczu przeciwko Biarritz (rywale prosili o przesunięcie z uwagi na oczekiwanie na koniec kwarantanny gruzińskich graczy wracających z meczu REC przeciwko Rosji). Provence przegrało 24:29 i zaliczyło aż trzy żółte kartki. Charlat co prawda nie zdołał powstrzymać swego vis-à-vis przy pierwszym przyłożeniu dla rywali, ale miał udział w dwóch przyłożeniach dla swojej ekipy. W niedzielnym meczu (przegranym z Oyonnax, kiepska passa Provence) znów go zabrakło w składzie.

Za nami pierwsza odsłona Madrid 7s z udziałem polskiej reprezentacji kobiecej. Polki grały ze zmiennym szczęściem w starciach z przeciwnikami na co dzień występującymi w siódemkowej elicie – World Rugby Sevens Series. Najpierw zmierzyły się z absolutnymi faworytkami, Stanami Zjednoczonymi, i nie były w stanie wyjść z własnej połowy. Potem nieoczekiwanie pogromiły gospodynie turnieju. A na koniec soboty były bez szans w starciu z Rosją. Niedzielę znowu zaczęły od porażki, tym razem z Francją, a potem zwycięstwo nad Kenią i porażka w meczu o trzecie miejsce ze Stanami. W sumie: rywalki bardzo silne, ale trochę szkoda dwóch wysokich porażek bez żadnego punktu na swoim koncie. Za tydzień, po kolejnych paru dniach wspólnych treningów, może być lepiej. W składzie brakło Katarzyny Paszczyk, która wróciła do klubu przed zaplanowanym w najbliższym czasie play-off ligi francuskiej. Wygrały Rosjanki, a wśród mężczyzn Argentyna.

W Polsce czekamy na Ekstraligę, pozostał nam już tylko tydzień, ale póki co nie wiemy jeszcze, która telewizja będzie pokazywać spotkania naszych rugbystów. Po latach związku z Polsatem pojawiła się opcja pokazywania rugby w TVP. Nie ma co ukrywać, ma ona w sobie pewien urok, bo byłaby szansa na obecność w kanałach naziemnych, a i mowa jest o większej liczbie pokazywanych spotkań. Pytanie, na jak długą współpracę można tu liczyć. Drużyny szlifują formę, rozgrywają spotkania towarzyskie (remis Orkana ze Skrą, porażka Pogoni z Budowlanymi Lublin – cóż, może być ciekawie). Oprócz tego Polski Związek Rugby rozpoczął wybierać trenera kadry. Ofert jest podobno ponad trzydzieści.

W Pucharze Sześciu Narodów przerwa. W najlepszym momencie dla reprezentacji Francji, która musiała poddać się izolacji z powodu kilku stwierdzonych przypadków zachorowań. Wśród pierwszych był trener Fabiena Galthié, potem jeden z jego asystentów, a pod koniec tygodnia gruchnęła wieść o zakażeniu największej gwiazdy w ekipie, Antoine’a Duponta, do którego dołączyli czterej kolejni gracze. Drżą Irlandczycy, którzy grali z Francją tydzień temu.

Z innych wieści związanych z Pucharem: Zander Fagerson został ukarany czterotygodniowym zawieszeniem (o tydzień dłużej niż Peter O’Mahony, choć przewinienie tego ostatniego wydawało się bardziej ewidentne – miała na to wpływ postawa Fergusona, który uważał, że czerwona kartka to była zbyt surowa kara). Szkoci złożyli odwołanie. Francuzi powołali do składu na Szkocję kilku nowych zawodników, w tym kolejną z wschodzących gwiazd, filara Dembę Bambę (po kontuzji). A Eddie Jones powołując zmiennika za kontuzjowanego Jacka Wilisa znowu pominął Sama Simmondsa i Alexa Dombrandta.

Jedna z największych legend rugby, trzykrotnie uznawany najlepszym zawodnikiem na świecie, dwukrotny mistrz świata i 112-krotny reprezentant Nowej Zelandii, 38-letni Dan Carter ogłosił, że wiesza buty na kołku. Rok temu wrócił do Nowej Zelandii i choć został dokooptowany do składu Blues, ani razu nie pojawił się na boisku w Super Rugby Aotearoa. Jednak jego kariera to pasmo wielkich sukcesów i niewątpliwie był w ciągu ostatnich kilkunastu lat jedną z największych gwiazd sportu.

Choć początkowo pomysł rozegrania serii spotkań między British & Irish Lions oraz Południową Afryką w Australii nie został chętnie przyjęty przez wielu zaangażowanych w to przedsięwzięcie ludzi, ponoć jednak zaczyna zdobywać sobie przychylność (i słusznie, w obecnej sytuacji to chyba najlepsze rozwiązanie – chyba jedyne, które może zapewnić pełne trybuny). Z informacji, które pojawiają się w tym zakresie wynika też, że na stole pojawiła się oferta ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

World Rugby przesłało federacjom informację o zamiarze zmian w organizacji Pucharów Świata (począwszy od 2023). Mowa jest o przedłużeniu imprezy o tydzień (aby zmniejszyć częstotliwość spotkań w fazie grupowej) oraz powiększeniu składów o dwóch zawodników. Wszystko po to, aby zwiększyć bezpieczeństwo graczy. Czasu na opinię dano bardzo mało i angielskie RFU natychmiast zaprotestowało, podobnie też PRL. Cóż, mamy tu konflikt interesów, sezony z Pucharem Świata i tak powodują brak najlepszych zawodników w rozgrywkach ligowych przez długie tygodnie.

W Madrycie odbył się międzynarodowy turniej siódemek, a w innym hiszpańskim mieście, Guadalajarze, odbyło się jedyne międzynarodowe spotkanie tego weekendu piętnastek. W meczu Rugby Europe Women’s Championship (stanowiącego element kwalifikacji do jesiennego Pucharu Świata – zwycięzca awansuje do europejskiego turnieju kwalifikacyjnego) Hiszpanki rozgromiły Rosjanki 56:7 (choć po kwadransie było 3:7) w praktyce gwarantując sobie zwycięstwo w turnieju. Trzy przyłożenia zdobyła Anna Puig z klubu Santboiana, zobaczyliśmy też wielką rzadkość w kobiecym rugby – drop goala (pierwsze punkty w meczu).

Ciąg dalszy działań związanych z uszkodzeniami mózgu. W Anglii była gwiazda rugby, James Haskell, nawołuje do jak najszybszej reformy zasad gry – w innym wypadku rugby jego zdaniem będzie skazane na zagładę. Wśród propozycji są m.in. wprowadzenie limitu kontaktów na treningu, ograniczenie zmian na boisku tylko do kontuzji zawodników, ograniczenie liczby testów dla każdego zawodnika, wprowadzenie obowiązkowej trzytygodniowej przerwy w grze po wstrząśnieniu mózgu czy prowadzenie bazy danych takich zdarzeń. We Francji z kolei były kapitan reprezentacji Kanady Jamie Cudmore złożył pozew cywilny przeciwko swemu dawnemu klubowi, Clermont, zarzucając mu, że pozwolił mu grać z wstrząśnieniem mózgu podczas finału Champions Cup w 2015 (dwa tygodnie po innym takim incydencie).

Zapowiedzi

Za tydzień wraca po przerwie pandemiczno-zimowej wraca Ekstraliga. Zaplanowano zaległe mecze z dziewiątej kolejki (Skra Warszawa – Sparta Jarocin, Ogniwo Sopot – Edach Budowlani Lublin i Arka Gdynia – Master Pharm Łódź) oraz szóstej (Pogoń Awenta Siedlce – Juvenia Kraków). Faworytami niemal wszędzie są gospodarze – tylko w Gdyni wypada stawiać na gości, choć tam akurat jesienią Arka nam fundowała różne sensacje.

Wraca też Puchar Sześciu Narodów, choć tu przerwa zaledwie jedno-weekendowa. Trzecią kolejkę zaczynają tradycyjnie Włosi, którzy podejmą Irlandię. Obie drużyny jeszcze nie wygrały, faworytem oczywiście Irlandia. Również w sobotę starcie dwóch drużyn, które dotąd jakoś nie przekonywały swoją grą: Walia zagra z Anglią. I wreszcie w niedzielę to, co ma szansę być najciekawsze: Francja – Szkocja. Jednak nie ma chyba pewności, czy na pewno uda się to spotkanie rozegrać w terminie?

Grają też europejskie ligi. W jedenastej kolejce Premiership (to już półmetek fazy zasadniczej) najciekawiej będzie w Manchesterze, gdzie Sale Sharks podejmą Exeter Chiefs. W Pro14 kolejka trzynasta, a w niej m.in. mecze Cardiff Blues z Munsterem i Leinsteru z Glasgow Warriors. W Top 14 przerwa, a w niej nadrabianie zaległości.

W Super Rugby ciąg dalszy gier w Australii (Reds – Rebels i Brumbies – Waratahs) i start w Nowej Zelandii (Highlanders – Crusaders i Hurricanes – Blues). Rusza też kolejny, towarzyski turniej w Południowej Afryce, tym razem z udziałem ośmiu drużyn.

Oprócz tego ostatni mecz Rugby Europe Women’s Championship pomiędzy Hiszpanią i Holandią no i drugą odsłonę Madrid 7s z udziałem naszej kobiecej reprezentacji.

A na koniec zapowiedź czysto „szponowa”: najprawdopodobniej w piątek wieczorem pojawi się w sieci skarb kibica polskiej Ekstraligi. Znacznie obszerniejszy niż ten sprzed pół roku.

6 komentarzy do wpisu „Top League startuje z przytupem”

  1. Rugby w TVP???
    Byłoby świetnie. Pewnie poprawiłaby się realizacja i na ekranie widzielibyśmy statystyki. Wiadomo kiedy będzie jakaś informacja na ten temat?

    Mam nadzieję że w ten weekend będzie możliwe obejrzenie gdzieś polskiej ligi, bo już mocno sie za nią stęskniłem. Może nie jest najlepsza w Europie ale nasza;)

    Skarb Kibica Ekstraligi!!!??? Czekam z wypiekami na twarzy!!!

    Odpowiedz
    • Najbardziej niepokojące jest to, że dziś nie wiadomo co i gdzie będzie można obejrzeć. A już tylko parę dni zostało, wypadałoby jakąś promocję zmajstrować. Od przybytku ofert głowa boli 😉

      Odpowiedz
      • I gdzie w tym wszystkim jest Robert Małolepszy?;)

        Z drugiej strony nie widzę w TVP kogoś kto mógłby skomentować mecz rugby…

        Może tylko ja tego nie widzę…

        Odpowiedz

Dodaj komentarz