Po zawieszaniu – odwoływanie

Na boiskach pusto, a w wiadomościach po ubiegłotygodniowym wysypie informacji o zawieszeniu rozgrywek zaczynają dominować wieści o całkowitym anulowaniu aktualnych sezonów (zaczęło się na półkuli zachodniej, ale podobne wieści dotarły już też z Anglii i Irlandii) i cięciu wynagrodzeń. Ponieważ rugby, o którym zwykle piszę w „szponach”, przestało się odbywać, tym razem oprócz garści pozaboiskowych bieżących informacji, rzut oka na pierwsze z europejskich podwórek, o którym zwykle nie piszę – angielskie za plecami Premiership. Tam co prawda także się nie gra (i w tym sezonie już nie będzie się grać), ale nie będzie o tym, co działo się w ten weekend, ale o tym, jak to wszystko wygląda. W kolejnych tygodniach pewnie będę zaglądać do kolejnych krajów.

Drobne

Súper Liga Americana de Rugby

Tu ubiegłotygodniowe wieści o zawieszeniu rozgrywek były tylko wstępem. Po dwóch dniach od ogłoszenia zawieszenia gry w pierwszym sezonie, odwołano cały sezon 2020. Miał skończyć się w czerwcu, a jako zwieńczenie sezonu planowano mecz o mistrzostwo obu Ameryk z mistrzem MLR. Cóż, tego nie zobaczymy, może w przyszłym roku.

Major League Rugby

We wtorek zakończenie sezonu ogłosił SLAR, a w czwartek to samo zrobiła północnoamerykańska MLR. Wygląda zatem na to, że zachodnia półkula poczeka na rywalizację profesjonalnych drużyn do roku 2021. Fani MLR zobaczą za to coś niecodziennego. Zamiast dokończyć sezon na boisku, gracze klubów MLR będą rywalizować w grze Rugby 20, a ich zmagania będą transmitowane na żywo w Internecie. Jeden będzie grać, a inni komentować na żywo. Rozkład gier dostępny jest pod tym linkiem. A przy okazji mają być zbierane fundusze na walkę z epidemią. Fajnie byłoby zobaczyć spotkanie między Bastereaud a Mtawarirą, ale coś czuję, że w tej konkurencji gwiazdami będą młodsi rugbyści 🙂 Swoją drogą, wkrótce po MLR po podobne rozwiązanie sięgnęła Formuła 1.

Premiership

Gdy tydzień temu publikowałem poprzedni tekst, rozgrywki Premiership nie były jeszcze zawieszone, ale wszyscy tego się spodziewali. Oczekiwane stało się faktem. W poniedziałek było już pewne, że wszystkie rozgrywki rugby w Anglii zawieszono, zarówno zawodowe, jak i amatorskie. A krótko potem RFU ogłosiła zakończenie sezonu na wszystkich poziomach rozgrywek, którymi zarządza – a więc z wyjątkiem Premiership. To oczywiście rodzi mnóstwo problemów. Główny z nich to przesądzony już spadek Saracens z Premiership i kwestia: kto go zastąpi. Co prawda Newcastle Falcons zdecydowanie dominują w tabeli Championship, ale do zakończenia sezonu daleko. Można się spodziewać, że zarządzająca Premiership spółka PRL przyzna im promocję – w końcu są oni jedynym w Championship udziałowcem spółki. Tego samego obawia się druga drużyna Championship, Ealing Trailfinders, i już w niedzielnym wydaniu The Rugby Paper znajdziemy zapowiedź, że w takim przypadku szykuje się do kroków prawnych. A z kolei przedstawiciele Newcastle Falcons uznali to stanowisko rywali za niestosowne w obecnej sytuacji…

Część drużyn już zaczyna ciąć koszty i zapowiada obcięcie wynagrodzeń w okresie zawieszenia gier o 25% (zastrzegając jednak, że obowiązuje ono od pewnego progu zarobków). Pierwsi byli Wasps i Worcester Warriors, za nimi zapowiadają to samo Gloucester i Saracens. Działania takie wspierają władze PRL, które zresztą też są klockiem w tym finansowym dominie – z uwagi na planowany spadek wpływów ograniczyły przepływy finansowe do klubów. Nie ulega wątpliwości, że cały profesjonalny sport bardzo dostanie po kieszeni, a jeśli faktycznie nie zostaną wznowione rozgrywki na wiosnę, skutki mogą być fatalne. W Premiership szczególnie, bo większość klubów już w zeszłym roku odnotowała bardzo duże straty finansowe. Co prawda otrzymały pieniądze z CVC, ale przeznaczano je na inne cele, a sprzedaż udziałów oznaczała także odstąpienie części zysków w przyszłości…

Najbardziej utytułowana drużyna Premiership, Leicester Tigers (obecnie przedostatnia w ligowej tabeli) przez rok była wystawiona na sprzedaż. W tym tygodniu przedstawiciele Tigers ogłosili, że wycofują ofertę – twierdzą, że było zainteresowanie kupnem klubu, ale żaden z potencjalnych inwestorów nie spełnił kryteriów, którymi kierował się klub.

Portal ruck.co.uk przekazał plotkę, jakoby bracia Vunipola, wobec degradacji Saracens, planowali opuścić Anglię i grać w przyszłym sezonie w Super Rugby.

Heineken Champions Cup / European Rugby Challenge Cup

EPCR ogłosiło zawieszenie europejskich pucharów. W pierwszy weekend kwietnia miała zacząć się ich najbardziej emocjonująca faza, play-off – planowane były ćwierćfinały, a wśród nich prawdziwy hit, rewanż za ubiegłoroczny finał (Leinster – Saracens).

Pro14

Tutaj odwołano finał zaplanowany w Cardiff na 20 czerwca. Nie wiadomo kiedy zostaną wznowione rozgrywki i jak będą wyglądać, ale jeśli dojdzie do finału, to zostanie rozegrany na stadionie drużyny mającej więcej punktów po fazie grupowej. Jednak i tu wiele wskazuje na to, że sezon może pozostać niedokończony.

Federacja irlandzka i cztery drużyny prowincjonalne ogłosiły przejściowe zmniejszenie płac (od 10 do 50%), przy czym ma być to rozwiązanie przejściowe, na trudne czasy, a w lepszych czasach utracone wynagrodzenia mają być zrekompensowane.

Zadecydowano o zakończeniu rozgrywek krajowych w Irlandii (bez spadków i awansów) – zarówno All-Ireland League, jak i lig prowincjonalnych. Wygląda zatem na to, że jako jedyne zostały zakończone w tym kraju puchary prowincjonalne, których finały rozegrano już w grudniu i na początku marca.

Bohaterem światowych mediów stał się rwacz Zebre i reprezentacji Włoch Maxime Mbanda, który zgłosił się jako wolontariusz do pomocy w walce z epidemią i pomaga w transporcie i opiece nad chorymi (link).

Super Rugby

Uznany za najlepszego gracza roku 2019 na świecie Pieter-Steph du Toit był bliski utraty nogi. W wyniku kontuzji w meczu z Blues pojawił się w nodze bardzo rzadki zespół ciasnoty powięziowej, który w praktyce oznaczał odcięcie dopływu krwi do części kończyny. Dzięki błyskawicznemu rozpoznaniu du Toit był natychmiast operowany i obecnie czeka go trzymiesięczna rekonwalescencja.

Wszystko wskazuje na to, że odwołany w ostatni tydzień mecz Jaguares przeciwko Highlanders zostanie uznany za remis, a każdemu z klubów przyznane dwa punkty. Czy to jednak będzie miało jakiekolwiek znaczenie?

Australijczycy parę dni temu zapowiedzieli rozgrywki, w których miałyby wziąć udział cztery drużyny australijskie uczestniczące w Super Rugby (czyli Brumbies, Reds, Rebels i Waratahs) oraz jedna drużyna z tego kraju parę lat temu z tych rozgrywek usunięta (Western Force). Rozgrywki miały być organizowane przy pustych trybunach, w formacie ligowym, a start miał nastąpić w pierwszy weekend kwietnia. No właśnie – „miał”, bo jak można było się spodziewać, nie nastąpi. W Australii wprowadzono kolejne ograniczenia i federacja musi swoje plany na razie wstrzymać (co najmniej do końca kwietnia).

Ekstraliga

U nas orzeczenie Komisji Gier i Dyscypliny w sprawie ostatniej kolejki meczów. Skrę Warszawa ukarano odjęciem jednego punktu w tabeli z powodu niedochowania warunków regulaminu – w meczu z Juvenią wystawili w składzie tylko jednego gracza do 23 lat, tymczasem powinni trzech, w tym jednego poniżej 21 lat. Kara wydaje się wyjątkowo łagodna (bo nie można wykluczyć, że miało to wpływ na rozstrzygnięcie zaciętego przecież meczu), ale z drugiej strony nie wiadomo, czy będzie miała jakiekolwiek znaczenie, a głupio byłoby, gdyby o przyznaniu po raz pierwszy Trofeum Królów decydowali członkowie Komisji przy zielonym stoliku, a nie rugbyści na boisku.

World Rugby Sevens Series / kwalifikacje olimpijskie

Także World Rugby przekłada imprezy. Turnieje WRSS siódemek przewidziane na maj w Langford (żeński) oraz Paryżu i Londynie (męskie), a także finał męskiego Challengera mają zostać przeniesione gdzieś dalej w ciągu roku (męskie turnieje WRSS na wrzesień). W informacji nie wspomniano o dwóch najbardziej interesujących nas żeńskich turniejach: WRSS w Paryżu oraz Challengerze – Paryż jednak w kalendarzu WRSS ma już datę do ustalenia, a przesunięcie Challengera kobiecego już ogłaszano. Wspomniano o trzymaniu ręki na pulsie w zakresie turniejów repasażowych, których stawką są ostatnie miejsca w turnieju rugby 7 na igrzyskach olimpijskich. Odwołano też mistrzostwa świata U20, które były planowane na przełom czerwca i lipca we Włoszech.

Puchar Sześciu Narodów

Upadają nadzieje kibiców w Wielkiej Brytanii na możliwość bezpłatnego oglądania Pucharu Sześciu Narodów w telewizji od 2022. Brytyjski rząd odrzucił propozycję przeniesienia turnieju do kategorii A wydarzeń sportowych, co uniemożliwiałoby przeniesienie transmisji do płatnej telewizji.

Inne

W Hiszpanii spór federacji i klubów. Choć te ostatnie chcą po prostu odwołania sezonu, bez spadków i awansów, federacja chce rozegrać rozgrywki do końca, choćby w kadłubowej formie i w terminach, w których kluby zwalniają już graczy. Stowarzyszenie klubów oznajmiło jednak, że nie zamierzają wznawiać rozgrywek.

Nie odbędzie się też w terminie Puchar Afryki, którego start planowano na koniec maja. Kiedy i czy będzie rozegrany, jeszcze nie wiadomo.

Nie dojdzie do skutku także projektowana przez Rosjan Kontynentalna Liga Rugby. Już jakiś czasem temu podobno wycofała się drużyna niemiecka, a koronawirus zrobił resztę. Przedstawiciele ligi wspomnieli w oświadczeniu o planach Rugby Europe w zakresie międzynarodowych rozgrywek klubowych. Bez szczegółów, ale to może być ciekawe.

A z rzeczy mniej poważnych: angielski komentator rugby Nick Heath, pozbawiony rugby, zaczął umieszczać na Twitterze najzwyklejsze scenki z życia codziennego opatrzone komentarzem, hmm, sportowym. W jednej z wypowiedzi zachwyca się szalonym wzrostem liczby obserwujących go użytkowników i zastanawia się, co oni wszyscy zrobią, gdy wróci do komentowania rugby. Kanał pod #LifeCommentary.

O innych ligach: Anglia

Ligowy system rugby union w Anglii to stosunkowo świeży wynalazek. Dopiero w 1987 RFU ugięła się pod naciskiem klubów i zgodziła zastąpić się wprowadzone dekadę wcześniej Merit Tables systemem rozgrywek ligowych noszącym nazwę (od ich sponsora, browarów Courage) Courage Leagues. Stworzono od podstaw hierarchię ligową, która objęła ponad tysiąc drużyn. Z czasem doszło do profesjonalizacji rozgrywek na najwyższych szczeblach, a Premiership przeszło pod zarząd spółki powołanej przez czołowe kluby.

O drugim szczeblu rozgrywek klubowych w tym kraju, Championship, było już trochę tydzień temu. Championship jest ligą zawodową, ogólnokrajową i podobnie jak Premiership, gra w niej 12 drużyn. Jedna z nich, obecny spadkowicz z wyższego poziomu, Newcastle Falcons, jest udziałowcem spółki Premiership Rugby Ltd (PRL). Inne kluby są jedynie członkami angielskiej federacji rugby (RFU). Fakt, że PRL ma 13 klubów-udziałowców powoduje, że zawsze na poziomie Championship gra jeden z nich. A skoro ma on znacznie większe możliwości finansowe od swych konkurentów (ostatnio zapowiedziano obcięcie kasy dla klubów Championship, natomiast kluby z PRL mają przecież kasę od nowego inwestora, CVC), już od dłuższego czasu jego pobyt na drugim poziomie rozgrywek jest jednorocznym epizodem. Pozostałe kluby Championship, choć formalnie niepozbawione szans na awans, zostały odgrodzone od Premiership szklanym sufitem, którego przebić nie są w stanie. Świadczą o tym wyniki spadkowiczów z Premiership: rok temu London Irish przegrało zaledwie dwa mecze w sezonie, dwa lata temu Bristol tylko jeden. W tym sezonie Newcastle Falcons zagrało 15 meczów i nie przegrało ani razu. Pozory szans klubów z zaplecza na awans porzucono w 2017 – do tego czasu rozgrywki kończył play-off i o awansie decydował mecz finałowy. A w jednym meczu łatwiej o niespodziankę niż w całym sezonie.

Od paru lat dość regularnie drugą siłą Championship jest londyńska ekipa Ealing Trailfinders. Nieźle prezentują się także Cornish Pirates z Penzance, Bedord Blues i pochodząca teoretycznie spoza Wielkiej Brytanii (z Wysp Normandzkich położonych na kanale La Manche) ekipa Jersey Reds. W tym sezonie zespoły z Ealing i z Kornwalii (oba od niedawna korzystające z nowych obiektów) wyprzedzają zdecydowanie pozostałych rywali, jednak nawet one tracą niemal 20 punktów do Newcastle Falcons. Na absolutnym dnie znajduje się z kolei Yorkshirge Carnegie z Leeds – drużyna, która spadła z Premiership przed dziewięcioma laty i od tego czasu zazwyczaj plasowała się w czołówce Championship (a co najmniej w połowie stawki), w tym sezonie przegrywała mecz za meczem, na koncie ma dwa punkty i traci ich aż 21 do najbliższego rywala. Graczy z Leeds przed spadkiem na niższym poziom może uratować tylko ewentualne zamrożenie spadków i awansów z powodu przedwczesnego zakończenia sezonu. Jeśli nie – cóż, nigdy dotąd w historii angielskich rozgrywek ligowych nie przydarzyło się um takie upokorzenie.

A poziomów niższych od Championship jest w Anglii sporo. Drużyn zrzeszonych w RFU jest blisko dwa tysiące. Trzeci poziom rozgrywek, National League 1, to też rozgrywki ogólnokrajowe, a uczestniczy w nich 16 drużyn. Jest to poziom półzawodowy. Tu grają dwa najstarsze otwarte kluby angielskie, bardzo zasłużone w historii angielskiego rugby: na czele tabeli jest Richmond (przed dwudziestu laty, gdy Premiership przeszła na zawodowstwo, Richmond miało wielkiego inwestora i weszło na najwyższy poziom rozgrywek – po dwóch latach inwestor porzucił klub, a ten już do Premiership nie wrócił; jeszcze niedawno był jedynym klubem w Championship, który nie był w pełni zawodowy), a na piątym miejscu jest londyński Blackheath (stąd pochodził pierwszy kapitan reprezentacji Anglii, Frederick Stokes). Na czwartym poziomie, już amatorskim, National League 2, mamy już podział na dwie grupy (północ i południe), na piątym – na cztery regionalne, na szóstym – na osiem, na siódmym – na szesnaście… A poziomów jest jeszcze bodaj pięć.

Na najbardziej oddalonym od Premiership, jeśli dobrze liczę dwunastym poziomie rozgrywek, mamy ligę Surrey 4 (a może i inne, ale strona RFU nie jest w tym zakresie najbardziej klarowna). A tam siedem zespołów: Croydon, Raynes Park, Old Hamptonians, Reigate, Haslemere (założony w 1950), Wandsworthians i ostatnie, ukarane odjęciem pięciu punktów (za drugi walkower), Woking (koszulki meczowe można kupić w Internecie za 62 euro). A są jeszcze kluby poza tym systemem ligowym i odrębne rozgrywki w poszczególnych hrabstwach (m.in. także w Surrey).

W systemie ligowym uwzględnione są drużyny z dwóch terytoriów nie stanowiących integralnej części Wielkiej Brytanii: wspomnianych już Wysp Normandzkich (Jersey w Championship, Guernsey na piątym poziomie) i wyspy Man (Douglas na szóstym poziomie, Ramsey na ósmym, Vagabonds na dziewiątym). Na Wyspach Normandzkich sto lat temu ufundowano Siam Cup, czyli Puchar Syjamu, ponoć drugie pod względem wieku takie trofeum (po Calcutta Cup, o które walczą Anglia i Szkocja). Grają o nie drużyny Jersey i Guernsey, jednak podobno pierwszy raz udało im się zagrać dopiero po 15 latach od przywiezienia pucharu z Syjamu, więc na prawdziwe stulecie chwilę poczekamy. Nazwa trofeum wzięła się z faktu, że wykonano go z przetopienia syjamskich monet, co dokonano za zgodą i z pomocą ówczesnego króla tego kraju. Na Man z kolei toczone są rozgrywki o Manx Shield.

Oprócz opisanych wyżej rozgrywek ligowych mamy także puchary (drużyny Premiership uczestniczą w rozgrywkach pucharowych najwyższego stopnia, Premiership Rugby Cup, które niedawno zastąpiły Anglo-Welsh Cup – z tego wycofały się drużyny walijskie) oraz najdłużej rozgrywane (od 1889), choć dziś niemające już takiego znaczenia, mistrzostwa hrabstw. Obecnie rozgrywane są na trzech poziomach, a o mistrzostwo ostatnio rywalizują głównie Kornwalia (ubiegłoroczny mistrz) i Lancashire. Finały są rozgrywane na Twickenham, choć niestety trybuny się już na tych meczach nie zapełniają. Turnieje zwykle rozgrywane są wiosną, a więc w tym roku stanęły pod znakiem zapytania.

Kobiece rozgrywki ligowe też są bardzo rozbudowane – pięć poziomów i 26 grup. Na czele jest Tyrrell’s Premier 15s, o której wspominałem tydzień temu. Na czele mamy drużyny Saracens i Harlequins, nieźle też radzą sobie ekipy Loughborough Lightning, Gloucester-Hartpury i Wasps. Na przedostatnim, dziewiątym miejscu jest drużyna Richmond, w której w tym roku debiutowała nasza Katarzyna Paszczyk. Liga została uruchomiona w 2017 i póki co nie ma zorganizowanego systemu spadku i awansu do niej na bazie wyników sportowych – rozpoczęto właśnie proces kwalifikacji drużyn do ligi na kolejne trzy lata. Na drugim poziomie, w grupie południowej, gra żeńska drużyna najstarszego klubu Anglii, Blackheath. Na ostatnim, piątym poziomie, mamy aż 11 grup regionalnych.

W starej prasie

Na koniec ciekawostka, którą w weekend wrzuciłem już na facebookowy profil „szponów”. Stałym motywem transmisji telewizyjnych rugby w naszym kraju jest temat wymowy słowa „rugby”. Tymczasem już w 1956 stosowną decyzję podjął wyjątkowo ważny komitet i napisali o tym na pierwszej stronie w partyjnej prasie.

Notka znaleziona w „Gazecie Krakowskiej”, ówczesnym organie KW PZPR w Krakowie, z 31 marca – 2 kwietnia 1956 (nr 78), s. 1 (dostępna w Małopolskiej Bibliotece Cyfrowej). Ale gdyby to brać zanadto na serio – wtedy chodziło pewnie o to, że angielska wymowa mogła mieć imperialistyczny wydźwięk i wodzić na pokuszenie 🙂

Dodaj komentarz