Co nas czeka, czyli przewodnik po Ekstralidze

Rusza Ekstraliga rugby. Z tej okazji tradycyjnie nieoficjalny przewodnik – 38 stron ze składami drużyn, statystykami z poprzedniego sezonu i garścią innych informacji. Zapraszam do pobrania z Google Drive: https://bit.ly/382Qm9a.

Przed nami sześćdziesiąty szósty sezon polskiej rugbowej ligi. Podobnie jak poprzedni – w warunkach niepewności, bo na świecie wciąż swoje żniwo zbiera koronawirus i trudno liczyć, aby nas ominął. Jednak ostatni sezon mimo perturbacji pandemicznych udało się rozegrać niemal w całości (nie odbył się tylko jeden mecz).

Mimo pandemii ostatnie sezony to okres rozwoju ligi. Rozwoju ograniczonego, bo brak zawodowstwa niewątpliwie jest barierą, ale jednak zauważalnego. Jeszcze parę lat temu można było jedynie marzyć o meczu Ekstraligi oglądanym w telewizji – dwa lata temu jednak to się zmieniło. Początkowo były to transmisje w telewizji płatnej, ale z początkiem 2021 zmieniono nadawcę i pojawiły się na otwartej antenie: co prawda, aby zobaczyć mecz na ekranie telewizora, potrzebne są jakieś „czary mary”, ale opcji do wyboru jest więcej, a dostęp bezpłatny. Oczywiście, wciąż to rugbyści muszą zabiegać o zainteresowanie nadawców, a nie odwrotnie, ale to krok umożliwiający budowę popularności, która być może kiedyś odwróci ten układ. Cieszą sygnały, że są pierwsze efekty – że w klubach pojawiają się sponsorzy, którzy doceniają właśnie tę obecność Ekstraligi w mediach.

Ale na tym rozwój nie może się skończyć. Liga musi stawać się produktem coraz bardziej efektownym i tu zawsze będzie jakiś kolejny etap do pokonania. Fajnie byłoby także organizować choćby towarzyskie pojedynki z rywalami z zagranicy. Gdzieś na horyzoncie jest profesjonalizacja, która pozwoliłaby zatrzymać młodych zawodników w klubach i niewątpliwie podnosić poziom sportowy.

Problemy z pandemią z ubiegłego sezonu miały pewien pozytywny efekt. Długi okres grania bez publiczności na trybunach zaowocował tym, że praktycznie każdy mecz, który nie trafiał do telewizji, można było obejrzeć w Internecie. I choć cieszę się, że pod koniec wiosny 2021 można było z powrotem usiąść na trybunach i poczuć atmosferę wydarzenia, to był kolejny krok do przodu. Owszem, jakość tych nietelewizyjnych transmisji często pozostawiała nieco do życzenia, ale wciąż rosła, normą stawał się komentarz, a po powrocie publiczności nie zostały zarzucone.

Patrząc na przyszły sezon trzeba ściskać kciuki przede wszystkim za uniknięcie kłopotów, jakie spotkały nas w dwóch poprzednich, związanych z pandemią: odwołanie połowy sezonu 2019/2020, brak publiczności na trybunach przez sporą część sezonu 2020/2021, przekładane spotkania… Jasne, mamy do czynienia z siłą wyższą. Nie da się myśleć o tworzeniu baniek antycovidowych w sporcie, który jest amatorski i każdy z graczy gdzieś przecież uczy się lub pracuje.

Drugim problemem ostatniego sezonu były kłopoty z przestrzeganiem regulaminu przez kluby. Orzeczono aż pięć walkowerów (jeden w kontrowersyjnych okolicznościach zamieniono na karę finansową). Do tego doszły upomnienia i odejmowane punkty za nieprzestrzeganie zasad wystawiania młodych zawodników w składzie, a na koniec wyjątkowo dotkliwe kary za niespełnienie wymogów dotyczących wystawiania drużyn dziecięcych i młodzieżowych. Każdy taki przypadek to fatalna historia i problem dla ukaranego klubu, ale także plama na wizerunku ligi. Jednocześnie jest to problem, którego rozwiązanie leży w zasięgu naszych możliwości – wymaga jednak zaangażowania wszystkich klubów.

Cieszy przede wszystkim to, co widzimy na boisku – poziom sportowy wydaje się rosnąć. Coraz więcej było spotkań w lidze, których wynik nie był oczywisty, coraz więcej spotkań, które kończyły się niespodziankami. Oczywiście, są drużyny, przed którymi sporo pracy. Są takie, które błyszczały na początku, by potem gasnąć. Ale przebłyski zmian są coraz wyraźniejsze. Kluby, mając ograniczoną możliwość wstawiania obcokrajowców do składu, sięgają po coraz lepszych zawodników zza granicy, coraz więcej wnoszących do gry i uczących swych polskich kolegów. Co jeszcze bardziej cieszy, w wielu drużynach szeroką ławą na boisko wchodzą młodzi gracze, wyrośli z wieku juniora. Fantastyczną robotę robi klasa rugby w Szkole Gortata w Krakowie, w której uczą się młodzi zawodnicy nie tylko z Małopolski, ale też z innych ośrodków rugbowych. Znakomitym przykładem świetnego połączenia trafionych transferów z zagranicy i młodzieży jest Orkan Sochaczew, który sięgnął po brązowy medal mistrzostw Polski.

Oczywiście, w przerwie między sezonami mieliśmy zmiany. Wspomniana kara za niewystawianie drużyn młodzieżowych może stanowić duży problem dla dwóch drużyn z czołówki tabeli – zakazem transferów objęto Master Pharm Rugby Łódź i Skrę Warszawa. Beniaminka, Posnanię Poznań, objęto zakazem wystawiania zawodników z zagranicy (choć zrobiono wyjątek dla Wenezuelczyków już obecnych w składzie). I kto wie, czy te sankcje nie spowodują zmian na czele ligi – od kilku sezonów o złoto niezmiennie walczyły Ogniwo Sopot z Master Pharm Rugby Łódź, tym razem jednak łodzianie, którzy stracili dwóch świetnych łączników i kilku innych zawodników, a nie mogą na ich miejsce sprowadzić nowych graczy, mogą mieć kłopoty (biorąc pod uwagę stosunkowo wąską kadrę). Z kolei brązowy medal Orkana sprzed kilku tygodni może być krokiem na drodze do czegoś więcej – świetni zawodnicy z RPA i Namibii zostali w Sochaczewie, a do klubu wrócili dwaj wychowankowie świetnie radzący sobie dotąd w Łodzi. W obronę złotego medalu na pewno będzie celować Ogniwo, na podium będzie chciała wrócić Pogoń Siedlce, Skra wciąż ma niezaspokojone, a daleko sięgające ambicje i pozyskała sponsora tytularnego. Wzmocniła się też Lechia Gdańsk, poważnie wyglądające zagraniczne nabytki ujawnili Budowlani Lublin, Arka Gdynia ściąga posiłki, Juvenia włączyła do składu juniorów z kolejnego świetnego rocznika – każda z tych drużyn też będzie walczyć i może namieszać. A beniaminek – Posnania – ściągnął z wypożyczeń swoich świetnych łączników.

Będzie się działo – oby tylko na boisku, a nie poza nim.

2 komentarze do “Co nas czeka, czyli przewodnik po Ekstralidze”

Dodaj komentarz