Jeszcze cztery tygodnie czekania

Jeszcze cztery tygodnie czekania: na pierwsze zawodowe rugby w Nowej Zelandii, a może i na odmrożenie gry w kraju? Najciekawiej ostatnio jest na południu: w Australii kończy się powoli zawierucha we władzach federacji, a w Afryce Południowej najlepszy zawodnik świata skorzystał z opcji rozwiązania kontraktu ze swoim klubem. Na północy do grania się nie zbliżyliśmy, a więcej niż o grze mówi się o wojnie o terminy na jesieni i formacie kolejnego sezonu pucharów europejskich.

Drobne

Premiership

O perspektywach wznowienia Premiership trudno dziś wyrokować. Ogłoszone przez premiera Wielkiej Brytanii tydzień temu złagodzenie restrykcji dawało nadzieję na myślenie o profesjonalnej grze od czerwca. Z drugiej strony rządy lokalne w Szkocji i Walii zapowiedziały niewprowadzanie wszystkich złagodzeń. Podobnie burmistrz Londynu, który skrytykował posunięcia Johnsona. W zeszłym tygodniu kluby uzgodniły, aby nie skorzystać z możliwego od poniedziałku wznowienia treningów – uznały, że jest za wcześnie. Wyłamali się ponoć tylko Sale Sharks (którzy jednak nie mogą skorzystać z kilku zawodników, m.in. Fafa de Klerka, który jest w Afryce Południowej, skąd na razie wrócić do Anglii nie może).

Władze ligi opublikowały niezależny raport opracowany przez zespół kierowany przez lorda Mynersa, zawierający rekomendacje zmian w regulaminie ligi w przypadku przekroczenia przez kluby limitu wynagrodzeń. Po ukaraniu Saracens pojawiło się sporo głosów krytykujących fakt nieodebrania londyńskiej drużynie tytułów mistrzowskich zdobytych w nieuczciwy sposób. Rekomendacja zawiera propozycję wprowadzenia właśnie takiej sankcji, a ponadto zawieszenia klubu w rozgrywkach i odebrania nagród pieniężnych. Krytykuje też istniejącą dziś możliwość zatrudnienia dwóch zawodników, których wynagrodzenia nie są wliczane do limitu. Raport ma stanowić podstawę do rozważenia ewentualnych zmian w regulaminie ligi, a do ich wprowadzenia jest potrzebna zgoda 10 spośród 13 udziałowców. Decyzja ma zapaść w najbliższym czasie.

W ślad za kilkoma innymi zawodnikami do Japonii podąży obrońca reprezentacji Anglii i Saracens, Alex Goode. Wybiera się tam na jeden sezon, przeczekać degradację Saracens na drugim poziom ligowy. Kontrakt w Japonii podpisał też dotychczasowy główny trener Gloucester, Johan Ackermann (ponoć metody byłego gracza Springboks nie podobały się zespołowi). W Leicester Tigers po zmianach w sztabie trenerskim doszło też do zmiany we władzach klubu: po ośmiu latach ze stanowiska dyrektora wykonawczego ustąpił Simon Cohen i zastąpiła go Andrea Pinchen. Do Worcester Warriors po siedmiu latach spędzonych w innych klubach angielskich (ostatnio w Exeter Chiefs) wraca rwacz Matt Kvesic.

Pro14

Ospreys ogłosili sprzedaż większościowego pakietu udziałów we franszyzie (ponad 75%) zajmującej się marketingiem sportowym firmie Y11 Sports & Media, która ma siedzibę w Hongkongu. Dla Walijczyków oznacza to porządny zastrzyk finansowy, który wobec ubiegłorocznych kłopotów (mówiono nawet o możliwości połączenia ze Scarlets), z pewnością pogłębionych przez epidemię, jest niezwykle pożądany. Na dodatek bieżący sezon rozczarowywał także sportowo. Z drugiej strony, Neath i Swansea tracą kontrolę nad drużyną. Na czele ma pozostać Robert Davies, ale przedstawiciele nowego inwestora oczywiście uzupełnią skład władz.

Sport Ireland nie będzie jednak odwoływać się od kuriozalnej kary za doping nałożonej na gracza Munsteru Jamesa Cronina (przypomnijmy: miesiąc zawieszenia w okresie, gdy i tak nikt nie gra). Nie dlatego, że uważa, że nie powinien zostać bardziej ukarany – raczej dlatego, że w tej sytuacji nie można liczyć na znaczące zwiększenie sankcji, a apelacja od werdyktu wymagałaby zaangażowania dużych środków i zabrałaby mnóstwo czasu. Podobnie postąpi WADA. Szkoda, bo byłby to jednak wyraźny sygnał, że są pewne granice, których przekroczenie powinno zaboleć.

Wieloletni skrzydłowy Cardiff Blues, a ostatnio w Scarlets, były reprezentant Walii Tom James, ogłosił przejście na emeryturę. Ze Scarlets odchodzi także po sześciu latach świetny środkowy Hadleigh Parkes, który m.in. występował na ostatnim Pucharze Świata, a także trener Brad Mooar, który ma dołączyć do sztabu trenerskiego All Blacks. Z kolei do Scarlets trafi dwukrotny zdobywca Pucharu Świata Ben Franks, który zostanie trenerem młyna. Dziesięciu graczy opuszcza Dragons, w tym reprezentanci Walii Cory Hill (do Cardiff Blues) i Tyler Morgan (do Scarlets).

Top 14

Po dwóch latach spędzonych w paryskim Racingu 92 reprezentant Fidżi, łącznik ataku Ben Volavola, przechodzi do Perpignan, gdzie podpisał roczny kontrakt. Z kolei Racing 92 wzmocni dwóch reprezentantów Australii: gracz ataku Kurtley Beale z Waratahs i zawodnik młyna Luke Jones z Rebels. Z Lyonu odchodzi inny z Wallabies, trzecioliniowiec Liam Gill.

Champions Cup / Challenge Cup

Podobno plan rozgrywania Champions Cup w formacie ośmiu trzyzespołowych grup upadł. Francuskie kluby, dążące do powiększenia liczby drużyn z ich kraju w tych elitarnych rozgrywkach do ośmiu, zaproponowały inny format, także obejmujący powiększenie liczby drużyn do 24: dwie grupy po 12 zespołów bez spotkań między drużynami z tych samych lig na tym etapie, a następnie play-off z udziałem po czterech najlepszych drużyn z każdej grupy. Challenge Cup zmniejszony do 14 drużyn (a zatem bez udziału drużyn spoza elity). Jest też pomysł, aby kilka drużyn z Champions Cup, które nie zakwalifikują się do ćwierćfinałów, przechodziła do play-off Challenge Cup (takie rozwiązanie już funkcjonowało przez kilka sezonów, porzucono je w 2013). Francuzi bardzo obstają przy poszerzeniu Champions Cup i grożą bojkotem w przypadku niewykonania takiego kroku. EPCR z kolei potwierdza chęć rozszerzenia zawodów do 24 zespołów, a ma iść to w parze ze skróceniem rozgrywek z dziewięciu do ośmiu weekendów.

Ten sezon też ma być dokończony. EPCR oficjalnie potwierdziło, że wstępnie planuje rozegranie finałów w weekend 16–17 października. Zobaczymy, jak to uda się pogodzić z planami przeniesienia testów na październik. Jednak ten konflikt interesów może być rozwiązany w bardzo prozaiczny sposób: istnieje spore prawdopodobieństwo, że wymagające podróży międzykontynentalnych testy w październiku nie będą po prostu możliwe.

Super Rugby

W australijskim Super Rugby, planowanym do uruchomienia 4 lipca, wciąż istnieje możliwość udziału Sunwolves, choć nie wiadomo, czy uda się sprawę przeprowadzić w związku z koniecznością uzyskania zgód na poziomie rządowym i przeprowadzenia kwarantanny. Turniej mógłby liczyć zatem sześć drużyn (cztery australijskie franszyzy Super Rugby, Western Force z Perth i Japończycy, oczywiście bazujący gdzieś w Australii – zapewne w Nowej Południowej Walii lub Queenslandzie).

Drużyny australijskie wróciły dzisiaj do treningów, ale jednocześnie ogłoszono zawieszenie trzech zawodników Reds, a wśród nich znajduje się reprezentant kraju Izack Rodda. Powodem zawieszenia jest odmowa obniżki wynagrodzenia, wynegocjowanej przez federację ze związkiem zawodników.

Swoją drogą, wygląda na to, że powoli kończy się zamieszanie we władzach Rugby Australia. Na czele federacji ma stanąć ostatecznie Hamish McLennan, były współpracownik magnata medialnego Ruperta Murdocha. W piątek natomiast podano, że australijska federacja otrzymała ponad 14 mln dolarów w ramach pomocy z World Rugby.

Higlanders przystąpią do startującego za cztery tygodnie Super Rugby Aotearoa wzmocnieni przez kilkunastokrotnego reprezentanta All Blacks, obrońcę Nehe Milnera-Skuddera, poprzednio grającego w Hurricanes (ostatni sezon miał spędzić w Tulonie, ale stracił go z powodu kontuzji).

W Afryce Południowej w związku z ogłoszonym cięciem płac wprowadzono możliwość rozwiązania zawodowych kontraktów. W czwartek minął termin takiego kroku. W Lions z tej opcji skorzystał trener i czterech zawodników, a wśród nich jeden z bohaterów mistrzowskiej drużyny z Japonii, młynarz Malcolm Marx. W Stormers kontrakty rozwiązało trzech zawodników, a wśród nich najlepszy zawodnik ubiegłego roku na świecie, Pieter-Steph du Toit, który miał mieć obcięte wynagrodzenie o 43%. To oczywiście nie oznacza, że du Toit automatycznie opuszcza kraj – póki co ma renegocjować dotychczasową umowę i zobaczymy co z tego wyniknie. Z kolei dwa wzmocnienia poczynili Bulls dzięki zawodnikom wracającym do ojczyzny z północnej półkuli: z Japonii wraca 38-letni skrzydłowy Gio Aplon, a z irlandzkiego Munsteru trzecioliniowiec Arno Botha.

Super Rugby / Top League

Na południu przygotowywane są scenariusze przyszłorocznego sezonu Super Rugby, na wypadek gdyby nie dało się z powodu utrudnień w podróżowaniu wdrożyć zaplanowanego modelu, w którym 14 drużyn gra każdy z każdym. Przewidują one (przy założeniu, że żadna z federacji nie opuści struktury) w pierwszej fazie rozgrywki w oddzielnych konferencjach (nowozelandzkiej, australijskiej i południowoafrykańsko-argentyńskiej), a spotkania franszyz z różnych państw dopiero w fazie finałowej, być może rozgrywanej w jednym wskazanym miejscu. Najciekawszy scenariusz przewiduje włączenie do ośmiu drużyn uczestniczących w fazie finałowej także najlepszych ekip z japońskiej Top League. Co prawda Sunwolves zostali w praktyce wypchnięci z Super Rugby, ale sporo się mówi o włączeniu Japonii do The Rugby Championship, jest to też świetny rynek marketingowy, na dodatek położony w strefie czasowej przesuniętej tylko o godzinę od najbardziej zainteresowanych rugby regionów w Australii i o trzy godziny od Nowej Zelandii. To mogłoby być atrakcyjne rozwiązanie nie tylko dla kolejnego sezonu, ale w ogóle na przyszłość.

Swoją drogą, epidemia na razie rozwiała ambitne plany w Japonii, aby zastąpić Top League w pełni profesjonalną ligą z klubami w miastach-gospodarzach ubiegłorocznego Pucharu Świata. Pozostaje zatem obecna struktura z czołowymi klubami stanowiącymi własność wielkich korporacji. Jednocześnie Japonia dołącza do krajów, które posiadają trzy głosy w Radzie World Rugby.

Stany Zjednoczone / Major League Rugby

W połowie kwietnia pisałem o zamiarze powołania z Stanach Zjednoczonych od 2022 ligi rugby konkurencyjnej do MLR, pod nazwą National Rugby Football League i przy współpracy z organizacją byłych zawodników futbolu amerykańskiego, NFL Alumni. Te rewelacje ostatnio powróciły, a największą nowinką jest zapowiedź, że limit wynagrodzeń w tej lidze ma być równy limitowi z Premiership (7 mln funtów), czyli 18-krotnie wyższy niż MLR. Budzi to u mnie mieszane uczucia. MLR rozwija się całkiem sensownie, więc podcinanie jej skrzydeł wydaje się być naprawdę kiepskim pomysłem. Także wcześniejsze działania osób zaangażowanych w tworzenie NRFL każą ostrożnie myśleć o ich zamiarach. Jednak, kto wie? Zapowiadają ściąganie gwiazd (nie tylko rugby) i stworzenie rugbowego Hollywood.

A swoją drogą, w kolejnym sezonie MLR zabraknie wycofanej franszyzy z Denver, ale wszystko wskazuje na to, że pojawi się kolejna drużyna z Teksasu (z Dallas) oraz ekipa z Los Angeles.

Polski Związek Rugby

W ślad za innymi organizacjami finansowy program pomocy dla klubów uruchomił Polski Związek Rugby. Wartość wsparcia ma wynosić 270 tys. zł, w czym m.in. znajdzie się 50 tys. zł partycypacji w opłatach za transmisje meczów Ekstraligi na antenie Polsat Sport Fight w przyszłym sezonie (ok. 40% planowanych wydatków na ten cel), o co kluby wnosiły już od dawna. Oprócz tego kluby Ekstraligi mają dostać po 3,5 tys. zł i liczyć na ulgę w opłatach licencyjnych w kolejnym sezonie (opłaty będą dotyczyć tylko zawodników zgłoszonych ponad poziom z zakończonego sezonu). Ponadto wsparcie przewidziano dla drużyn startujących w pozostałych finałowych rozgrywkach, w tym siódemkowych oraz młodzieżowych, od 500 do 2000 zł na każdy zespół w tych kategoriach. PZR ma też wziąć na siebie koszty delegacji sędziowskich i opieki medycznej w rozgrywkach młodzieżowych.

Jednocześnie przedłużono zawieszenie rozgrywek do 15 czerwca, ale wszyscy mają nadzieję, że to już ostatnia taka akcja i że przynajmniej rozgrywki siódemkowe będą miały szansę ruszyć po tym terminie. W każdym razie w treningach mogą brać udział coraz większe grupy zawodników.

Mistrzostwa Polski rugby 7 kobiet

Prasa z Wybrzeża doniosła, że choć sezon siódemkowy i w kraju, i za granicą zamarł, rugbystki Biało-Zielonych szykują się do poważnego wyzwania. Zostały zaproszone do planowanego we wrześniu w Rosji turnieju Rugby Europe 7’s Clubs Championship, chyba jedynego takiego turnieju pod egidą RE. Zobaczymy, czy wyjazd będzie możliwy, ale samo zaproszenie jest już sukcesem. Co ciekawe, w przyszłym roku jeden z turniejów eliminacyjnych (które w tym roku się nie odbyły) planowany był w czerwcu w Warszawie – choć po przeniesieniu igrzysk olimpijskich pewnie wszystkie siódemkowe plany na przyszły rok będą musiały być zrewidowane.

A swoją drogą, przy tej okazji wypłynął pomysł na dokończenie kobiecych mistrzostw Polski. Ponieważ tutaj liczą się turnieje, a w turniejach mamy czterozespołowe ligi, być może restrykcje rządowe byłyby dotrzymane, gdyby organizować każdą ligę w innym miejscu.

Przepisy

World Rugby ogłosiło zmianę w przepisach gry, która wchodzi w życie w trybie natychmiastowym: dotknięcie piłką ochraniacza na słupek nie będzie odtąd traktowane jako przyłożenie. Krok zdecydowanie w dobrą stronę, dotąd przy obronie słupów pozycja spalona była niemal nie do uniknięcia. Przy okazji WR podało, że prowadzone w kilku ligach testy innych zmian w przepisach (nieco dalej idących) przynoszą obiecujące owoce – kontuzyjność gry miała spaść zdecydowanie.

Trener reprezentacji Anglii, Eddie Jones proponuje ograniczenie liczby zmian w meczu z ośmiu do sześciu. A były doradca medyczny World Rugby Barry O’Driscoll sugeruje wprowadzenie w okresie epidemii młynów pozorowanych oraz ograniczenia innych kontaktowych elementów rugby.

Jakiś czas temu wspominałem sugestię Ritchiego McCawa, aby w czasie przygotowania młyna zatrzymywać zegar odmierzający czas gry. Z Australii dochodzą głosy, aby w Super Rugby co prawda nie zmieniać przepisów, ale wprowadzić nowinkę techniczną – zegar odmierzający czas związania młyna. Zgodnie z regułami gry drużyny mają 30 sekund na przygotowanie się do młyna od momentu wyznaczenia miejsca przez sędziego.

World Rugby

Władze Premiership i Top 14 przekazały World Rugby pisemne wystąpienie, w którym domagają się liczenia z głosem zawodowych klubów przy ustalaniu terminarza rozgrywek na jesień i włączenia ich przedstawicieli do formalnych rozmów. EPCR ogłosiło, że planuje finały europejskich pucharów na październik. Cóż, kalendarza się nie rozciągnie, wszyscy liczą straty i wszyscy liczą, że szybko zaczną zarabiać. World Rugby zakomunikowało oficjalnie, że lipcowe testy zostaną przesunięte, a w tworzenie kalendarza będą zaangażowane również organizacje prowadzące zawodowe rozgrywki klubowe, a także organizacje zawodników. Zobaczymy jednak, czy będzie można mówić o jakichkolwiek międzykontynentalnych testach.

Przegrany w wyborach na przewodniczącego World Rugby Agustín Pichot postanowił zrezygnować z zasiadania w Radzie World Rugby, a także ustąpić ze stanowiska szefa Americas Rugby.

Nowymi członkami World Rugby zostały Turcja, Jordania i Katar. Turcy już od jakiegoś czasu uczestniczą w Rugby Europe International Championships, obecnie na poziomie Conference 2. A ja mam nadzieję, że Katar nie kupi sobie drużyny (jak w piłce ręcznej) i organizacji Pucharu Świata (jak w piłce nożnej)…

We włoskim Corriere dello Sport pojawiły się kolejne informacje o możliwym formacie planowanego globalnego Nations Cup / Nations Championships. Miałoby być zaangażowanych 30 zespołów, po 5 w każdej z sześciu dywizji.

Puchar Sześciu Narodów / The Rugby Championship

Daily Telegraph podał w czwartek dość nieoczekiwaną informację. Choć Bill Beaumont mówił po swoim wyborze, że Puchar Sześciu Narodów, jako prywatna inicjatywa, jest nie do ruszenia z tradycyjnego terminu, to ponoć wewnątrz tej struktury pojawiły się głosy za takim rozwiązaniem i nawet rozpoczęły się rozmowy w tej sprawie pomiędzy obiema półkulami. Chodzi o wypracowanie kompromisu polegającego na zgraniu w czasie terminów Pucharu Sześciu Narodów i The Rugby Championship i organizacji ich w marcu i kwietniu. Puchar Sześciu Narodów miałby startować o miesiąc później niż dotąd (dotychczas ruszał w lutym), a The Rugby Championship kilka miesięcy wcześniej (dotąd startował w sierpniu). Na pewno ułatwiłoby to tworzenie nowego globalnego kalendarza rugby. Jednak co do efektu tych rozmów, nie jestem optymistą. Natomiast zapowiadana przez Beaumonta zmiana polegająca na przeniesieniu wizyt reprezentacji z południa na północy z lipca na październik spotyka się raczej z aprobatą.

O innych ligach: Hiszpania

Pierwsze wzmianki o rugby w tym kraju pochodzą z 1901, ale odnoszą się do drużyn organizowanych przez tamtejszych Anglików i Francuzów w Bilbao i Barcelonie. Tak naprawdę rozwój gry zaczął się po powrocie ze studiów w Tuluzie niejakiego Baudolia Aleu Torresa, który założył w 1921 w Barcelonie klub Santboiana. Federacja powstała w 1923, reprezentacja pierwszy oficjalny mecz zagrała podczas Expo w Barcelonie w 1929 przeciwko Włochom (a nieoficjalny, z Francją, dwa lata wcześniej), a w 1934 Hiszpania była współzałożycielem FIRA. Co ciekawe, innym z współzałożycieli FIRA była Katalonia, w której w tym samym roku powołano odrębną federację – a wspomniany mecz z Włochami w 1929 zagrali sami Katalończycy w katalońskich barwach. Wojna domowa jednak przerwała rozwój rugby, położyła także kres istnieniu odrębnej organizacji katalońskiej. Potem sport odżył, w 1952 Hiszpania wzięła udział w pierwszych mistrzostwach Europy organizowanych przez FIRA, a w 1954 zajęła trzecie miejsce w drugiej ich edycji. Na podium rozgrywek FIRA Hiszpania stawała potem kilkakrotnie w latach 70. XX w. W 1999 po pokonaniu Portugalii awansowała do Pucharu Świata i zanotowała jedyny w nim występ (trzy porażki w fazie grupowej). Ponownie sukcesy na arenie europejskiej zaczęła osiągać w ostatnich latach: trzecie miejsce Europejskiego Pucharu Narodów w 2015, trzecie miejsce w pierwszej edycji REIC w 2017 i wreszcie drugie w 2019 (w 2018 podium i szansę na grę w Pucharze Świata straciła wskutek skandalu z udziałem w rozgrywkach zawodników nieuprawnionych). Także i w obecnym sezonie ma szansę na drugie miejsce (wszystko zależy od ostatniego meczu z Portugalią, który może zostanie rozegrany jesienią).

Najbardziej znanym zawodnikiem z Hiszpanii jest chyba Oriol Ripol. Skrzydłowy z Barcelony zagrał kilkanaście spotkań w reprezentacji, a potem postawił na profesjonalne rugby. 10 lat spędził w lidze angielskiej, z czego pięć w Sale Sharks, gdzie zagrał niemal setkę spotkań i zdobył tytuł mistrzów Anglii w 2006 (zdobywając w finale przeciwko Leicester Tigers kluczowe przyłożenie).

Klubów w Hiszpanii jest kilkaset, a liga powstała już w 1952, choć regularne, coroczne rozgrywki odbywają się dopiero od 1969. Mamy dwa poziomy rozgrywkowe organizowane centralnie, División de Honor i División de Honor B. W División de Honor gra 12 drużyn. Po sezonie ligowym (każdy z każdym, mecz i rewanż) następuje play-off identyczny jak we francuskiej Top 14: ćwierćfinały z udziałem drużyn z miejsc od trzeciego do szóstego, potem półfinały z udziałem lidera, wicelidera i zwycięzców ćwierćfinałów i wreszcie finał. Automatycznie spada ostatnia drużyna z tabeli, a przedostatnia gra w barażu o utrzymanie. W lidze liczebnie dominują drużyny z centrum i północy kraju, rodzynkami są dwie ekipy z Barcelony (najstarsza drużyna w kraju, Santboiana oraz sekcja rugby FC Barcelona, która zdobyła dwa pierwsze tytuły mistrzowskie w latach 50.) i Ciencias z Sewilli.

Od pięciu lat zdecydowanie dominują w lidze dwa kluby z tego samego miasta, kastylijskiego Valladolid: Valladolid RAC (VRAC) oraz CR El Salvador (przy czym w trzech ostatnich finałach VRAC wygrywał z lokalnym rywalem, ostatni raz odwrotnie było w 2016). VRAC jest rekordzistą w liczbie zdobytych tytułów mistrzowskich (ma ich na koncie 10, z czego 8 w ostatniej dekadzie), a El Salvador jest w tej klasyfikacji na trzecim miejscu z ośmioma tytułami. Rozdziela je tylko stołeczny CD Arquitectura (ostatni tytuł przed trzydziestu laty, obecnie na drugim poziomie rozgrywek), a czwarta jest wspomniana Santboiana. Wśród tytułów VRAC znajduje się także i tegoroczny, ponieważ niedawno władze ligi zdecydowały o przyznaniu im tytułu mistrzowskiego za ten sezon, mimo niedokończenia fazy zasadniczej i nierozegrania play-off. W fazie ligowej do rozegrania pozostało 5 z 22 meczów, VRAC miał dwa punkty przewagi nad El Salvador, a trzecia drużyna miała 10 punktów straty do drugiego miejsca. Jednak rozgrywki były emocjonujące, VRAC przegrał dwukrotnie, m.in. jednym punktem z Stantboianą. Zdecydowano także o relegacji najsłabszej ekipy (baskijskiej Hernani CRE), zrezygnowano tylko z barażu dla przedostatniej drużyny.

Drugi poziom rozgrywek (División de Honor B) składa się z trzech grup, z których każda liczy 12 drużyn. W grupie A mamy drużyny z północy (z Baskonii, Kastylii-Leónu, Nawarry, Asturii i Galicji), w grupie B ekipy ze wschodu (z Katalonii, Walencji, Aragonii), a w grupie C centrum i południe (Madryt, Andaluzja, Estremadura). Tu także mamy sezon ligowy i play-offy, przy czym w tym roku niemal udało się zakończyć pierwszą fazę rozgrywek (drużyny miały rozegrane po 20–21 z 22 planowanych meczów). W play-off powinny uczestniczyć po dwie najlepsze drużyny z każdej grupy i dwie trzecie z najlepszym bilansem punktów (ćwierćfinały, półfinały i finał – zwycięzca awansuje bezpośrednio, przegrany gra w barażu). Do tej fazy jednak nie doszło, a federacja zdecydowała o awansie zwycięzcy grupy A, Getxo RT z Baskonii, jako tej z najlepszym dorobkiem punktowym.

Poniżej División de Honor B struktura ligowa się nie kończy. Są tam ligi regionalne, których system każdy z kilkunastu regionów urządza po swojemu. Federacja hiszpańska w praktyce zajmuje się wyznaczeniem daty zakończenia rozgrywek i grą o awans División de Honor B (generalnie dostępne jest sześć miejsc, w tym trzy po barażach z przedostatnimi drużynami drugiego poziomu ligowego). Zależnie od prowincji, mamy w ligach regionalnych różne liczby poziomów (od jednego do czterech) i różne sposoby organizacji. Na jednym końcu skali mamy region madrycki z trzema poziomami, dwoma niższymi dzielonymi na grupy i 56 drużynami uczestniczącymi w rozgrywkach tego sezonu. Na drugim końcu są Wyspy Kanaryjskie z czterema drużynami (w tym dwoma z jednego klubu z Las Palmas). W Andaluzji, która ma zaledwie jednego przedstawiciela w División de Honor, mamy pierwszy poziom ogólnoregionalny (8 drużyn), a następnie drugi poziom z podziałem na trzy lokalne grupy (po 6 lub 7 drużyn).

Oprócz rozgrywek ligowych jest jeszcze Puchar Króla (kiedyś nazywany Pucharem Generalissimusa), który ma tradycje sięgające dalej w czasie niż ligi. Pierwszy raz finał pucharu rozegrano w 1926 i wygrała go FC Barcelona. Ta drużyna jest też liderem w klasyfikacji wszechczasów z 16 pucharami na koncie. Po ostatni sięgnęła w latach 80., jednak rok temu wystąpiła w finale, przegrywając z madryckim Alcobendas jednym punktem.

Przemyśliwano w Hiszpanii o organizacji rozgrywek zawodowych. Raz podjęto próbę, w 2009, uruchamiając ligę Superibérica, w której wzięło udział pięć franszyz regionalnych z Hiszpanii. Miała być poszerzona także o zespoły z Portugalii i Gibraltaru, ale po jednym sezonie (wygranym przez drużynę z Madrytu) jej historia się skończyła. Dłużej, bo kilkadziesiąt lat z przerwami, organizowano zawody z udziałem reprezentacji poszczególnych prowincji hiszpańskich, w których najlepiej radzili sobie Baskowie. Oczywiście, pozostaje jeszcze wspomniany tydzień temu przy okazji opisywania rozgrywek portugalskich, Puchar Iberyjski czyli zmagania mistrzów Hiszpanii z mistrzami Portugalii. Trzy ostatnie edycje wygrał VRAC.

Wcześnie, bo już w latach 70. XX w. zaczęły grać w Hiszpanii w rugby kobiety. I grają nieźle: regularnie uczestniczą w Pucharze Świata (tylko dwukrotnie się nie zakwalifikowały, w pierwszym zajęły szóste miejsce, a w 2002 Hiszpania była nawet organizatorem czwartej edycji tego turnieju) i ostatnio regularnie wygrywają żeński odpowiednik REIC. Brały nawet udział w Pucharze Pięciu, a potem Sześciu Narodów, ale zostały tam zastąpione przez Włoszki, gdy zdecydowano, że żeński turniej będzie odzwierciedleniem męskiego. Swoją drogą, Hiszpanki grały w nim wcześniej niż Irlandki i odnosiły sukcesy – w ciągu siedmiu sezonów trzy razy stanęły na podium.

Rozgrywki ligowe kobiet są zorganizowane podobnie do męskich. Najwyższy poziom (División de Honor lub – ze względów sponsorskich ˜– Liga Iberdrola) to osiem drużyn. Mistrzostwa są organizowane od 1989, ale w obecnej formule od 2010. Najbardziej utytułowanym zespołem jest INEF Barcelona, który na koncie ma 11 tytułów mistrzowskich (w tym pierwszy w historii), a w ubiegłym roku zajął drugie miejsce, przegrywając w finale z CRAT mającym siedzibę w galicyjskim mieście La Coruña. To dopiero drugie mistrzostwo galicyjek (pierwsze odniosły w 2015), ale przez ostatnią dekadę nie schodziły z podium ligi. W tym sezonie w lidze połowa drużyn pochodziła z Madrytu, a po jednej z Barcelony (wspomniany INEF), Galicji (CRAT), Sewilli (lider) i Valladolid (żeńska drużyna El Salvador). Jednak doszło do sporej zmiany: żaden z ubiegłorocznych finalistów (w tym obrończynie tytułu) po sezonie zasadniczym nie zakwalifikował się do czterozespołowego play-off. Na czele tabeli ligowej na koniec sezonu zasadniczego znalazł się ubiegłoroczny beniaminek, drużyna Universitario Sevilla CR występująca pod nazwą Corteva Cocos Rugby. CRAT zabrakło naprawdę niewiele – zajęła piąte miejsce z identyczną liczbą punktów jak dwie drużyny sklasyfikowane powyżej. Półfinałów zaplanowanych na połowę marca jednak już nie rozegrano.

Poniżej mamy División de Honor B z ośmioma drużynami. Tu liderkami były dziewczyny z baskijskiego klubu Eibar. A oprócz tego są ligi regionalne, które znowu są organizowane na różne sposoby. I znów chyba najwięcej rugbystek jest w Madrycie i okolicach: trzy dywizje z 23 zespołami. Z kolei na Wyspach Kanaryjskich kobiety jeszcze swojej ligi regionalnej nie mają.

W starej prasie

Tym razem wydawnictwo sprzed ponad 100 lat, sprzed I wojny światowej. Opis rugby pióra Eugeniusza Piaseckiego, jednego z pionierów polskiego harcerstwa. A w nim – gra w młynie oznaczająca „forsowną pozycję wydechową”. Swoją drogą, rugby uważał za lepsze od piłki nożnej, ale i tak chciał stworzyć pewną hybrydę.

Źródło: Eugeniusz Piasecki, Piłka nożna polska: Przyczynek do kwestyi wychowania fizycznego narodowego, w: „Ruch”, R. 1: 1906, nr 14/15–16/17, s. 3–4.

Dodaj komentarz