Crusaders zatrzymani

Cały świat czekał na Super Rugby Aotearoa, a teraz zaczyna żałować, że turniej ten powoli zbliża się ku końcowi. Po każdej kolejce wydaje się, że tak wysokiego poziomu nie można utrzymać, i ciągle jesteśmy zaskakiwani. Mnóstwo świetnej gry i emocji. A poza tym ciąg dalszy awantur o kalendarz na jesień, o przyszłość Super Rugby i o związki World Rugby z fidżyjskim działaczem Francisem Keanem.

Super Rugby

Siódma kolejka Super Rugby zaczęła się od hitu: niepokonani dotąd Crusaders podejmowali Hurricanes, którzy zanotowali ostatnio serię trzech zwycięstw z rzędu. I kontynuowali ją, bowiem Crusaders ulegli 32:34. Po kwadransie z punktami wyłącznie z karnych zaczęło się niesamowite widowisko. Pierwsze przyłożenie zdobyli Crusadres: świetnie przebił się na pole punktowe Richie Mo’unga (w całym spotkaniu zaliczył 17 punktów). Potem co kilka minut padały kolejne przyłożenia, a obie drużyny zaliczały je na zmianę. Absolutną perełką było drugie przyłożenie dla Crusaders w wykonaniu George’a Bridge’a, który w trudnej sytuacji na skrzydle podkopnął „z pierwszej piłki” jajo na pole punktowe Hurricanes i wyprzedził dwóch rywali – to trzeba zobaczyć: https://youtu.be/7nOh22dUTYA. Z kolei dla Hurricanes dwa przyłożenia zdobył skrzydłowy Wes Goosen. Na przerwę gracze schodzili przy wyniku 17:21. W drugiej połowie podobnie jak w pierwszej: przez dwadzieścia minut dwa skuteczne karne, a potem wymiana potężnych ciosów. Tym razem zaczęli ją Hurricanes, którzy wyszli na 11-punktowe prowadzenie. Crusaders odpowiedzieli. Sześć minut przed końcem Jordie Barrett skutecznie wykonał już piątego karnego w tym spotkaniu (łącznie 19 punktów) i Hurricanes mieli siedem punktów przewagi. Crusaders zdołali odpowiedzieć przyłożeniem, ale Mo’unga (który miał w nim spory udział) trafił z podwyższenia w słupek. Chwilę później Jordie Barrett wywalczył w przegrupowaniu karnego dla Hurricanes, oberwał w nos od jednego z rywali i wykopał piłkę poza boisko, kończąc to fantastyczne widowisko. To pierwsza porażka Crusaders w Super Rugby u siebie od ponad czterech lat – ostatnią drużyną, której ulegli w Christchurch byli w maju 2016 właśnie Hurricanes.

W drugim meczu Blues podejmowali Chiefs i tu także mieliśmy emocje do samego końca. W składzie Blues roszada: Otere Black odpoczywał, więc Beauden Barrett zastąpił go na pozycji łącznika ataku (i był znacznie bardziej chwalony niż po ostatnich występach na piętnastce). Gospodarze szybko objęli prowadzenie 14:0, ale Chiefs odpowiedzieli dwoma przyłożeniami, a po karnym w drugiej połowie mieli trzypunktową przewagę. Krótko, bo Blues odpowiedzieli przyłożeniem i było 21:17. Taki wynik utrzymał się do końca, choć Chiefs do ostatnich sekund mocno naciskali i w 80. minucie, grając z przewagą jednego zawodnika, mieli piłkę centymetry od linii pola punktowego rywali. Oni uważali, że przyłożyli, sędzia jednak przyznał karnego rywalom, nie sięgając przy tym po pomoc TMO, co wzbudziło pewnego kontrowersje. Chiefs ponieśli szóstą porażkę w turnieju (cóż z tego, że piątą z punktem bonusowym).

W tym tygodniu pauzowali Highlanders, ale ściągnęli uwagę mediów zachowaniem swoich zawodników, których zachowanie wymagało interwencji policji.

W tabeli przewaga Crusaders nad rywalami zmalała: tylko dwa punkty nad Blues i trzy nad Hurricanes, jednak Crusaders mają do rozegrania jeden mecz więcej. Dalej są Highlanders (także jedno spotkanie mniej) i na końcu stawki Chiefs.

Po ostatniej kolejce mieliśmy nadzieję, że i Super Rugby AU jest na równi wznoszącej i po dwóch niezłych spotkaniach, zobaczymy przynajmniej podobne. Nieco się jednak zawiedliśmy. Waratahs przegrali na własnym boisku z Rebels 10:29 – dla drużyny z Melbourne to pierwsze zwycięstwo w tym turnieju. Goście bezlitośnie wykorzystali oba okresy gry w osłabieniu gospodarzy. Piękne przyłożenie zaliczył pod sam koniec meczu skrzydłowy Rebels Marika Koroibete. Zwycięstwo Rebels pozwoliło ich trenerowi wygłosić gorzkie komentarze pod adresem tych, którzy gotowi są wyciąć właśnie tę drużynę z tworzonego przez Nową Zelandię turnieju. Inna drużyna dotychczas bez sukcesu, Western Force, nie przełamała złej passy i przegrała z faworytami rozgrywek, Brumbies, 0:24. Gracze z Canberry już po sześciu minutach mieli na koncie dwa przyłożenia, oba po bardzo szybkich, zespołowych akcjach, rozpoczętych w okolicy linii 22 m na własnej połowie. Western Force nie pomógł debiutujący w drużynie były gracz All Blacks, Richard Kahui. A trzecia kolejna porażka zaczyna rodzić raczej nieprzyjemne spekulacje co do przyszłości drużyny. Oba spotkania odbyły się w Sydney. W tabeli prowadzą Brumbies z kompletem zwycięstw i czterema punktami przewagi nad Reds. Kolejne cztery oczka niżej są Rebels i Waratahs, a na dnie tabeli Western Force.

Wracając do tematu przyszłości klubowych rozgrywek na półkuli południowej – trzy wieści, z trzech różnych stron.

Po obu stronach Morza Tasmańskiego coraz więcej gorących słów. Australijczycy są rzecz jasna niezadowoleni z faktu, że Nowozelandczycy nie chcą widzieć w nowej Super Rugby wszystkich australijskich franszyz. Postawili na solidarność i mówią „wszyscy albo nikt” (przy czym tymi wszystkimi jest pięć franszyz, a nie tylko cztery). Na wypadek niedogadania się z sąsiadami zza Morza Tasmańskiego tworzą plan alternatywny: liga z udziałem australijskich franszyz, japońskich Sunwolves, Fijian Drua (która dotąd występowała w australijskich mistrzostwach krajowych i niedawno nawet je wygrała) i drużyny z Argentyny. W pierwszym sezonie drużyny spoza Australii z powodu epidemii prawdopodobnie bazowałyby na tym kontynencie. Na pozór ciekawe, ale w praktyce raczej mało realne. Koszty ogromne, a bez drużyn z Nowej Zelandii nie można oczekiwać zbyt dużych pieniędzy od nadawców telewizyjnych (pewnie na poziomie obecnego, niezbyt wysokiego kontraktu Super Rugby AU). Trybuny się nie zapełnią. Na dodatek w Argentynie Jaguares już w praktyce się rozsypali, a Sunwolves też już nie tacy jak dawniej; zresztą mają alternatywę w postaci ciekawie zapowiadającej się japońskiej ligi zawodowej. W praktyce to zapewne działanie na postrach: sześć drużyn to trochę mało na przyzwoitą ligę – a tyle by potencjalnie zostało Nowej Zelandii, gdyby faktycznie nikt z Australii nie zgodził się na udział. Plan „A” Australii to wciąż przekonanie Nowej Zelandii do 10-zespołowego turnieju transtasmańskiego z udziałem pięciu drużyn z jednego kraju i pięciu z drugiego. Z perspektywą poszerzenia o dwie drużyny z Pacyfiku i Japonii w 2022.

Druga wieść to głos szefa federacji południowoafrykańskiej. Jej reprezentanci dotąd byli dość wstrzemięźliwi w wypowiedziach, a z tych nielicznych można było wnioskować, że są pogodzeni z losem. Jednak ostatnie oświadczenie ma bardziej zdecydowany charakter: Jurie Roux stwierdził, że tylko SANZAAR może zrezygnować z Super Rugby i wszelkie próby organizowania rozgrywek, które naruszą jego umowę i rozbiją Super Rugby wykluczając z niej drużyny południowoafrykańskie, spotkają się z krokami prawnymi. Ale jednocześnie ze słów wynika, że przyszłość franszyz z Południowej Afryki leży albo w rozgrywkach organizowanych w SANZAAR, albo w Europie. A przy okazji, w światowych mediach pojawia się informacja, że jeśli najlepsze franszyzy z Południowej Afryki trafią do Pro14, mogą też zostać dopuszczone także do europejskich pucharów…

Trzeci element układanki to głos nowozelandzkiego dziennikarza Paula Cully’ego, który zwrócił uwagę, że cokolwiek wymyślą działacze, to w przyszłym roku i tak karty wciąż może rozdawać koronawirus. W Australii mamy do czynienia ze znacznym wzrostem zachorowań i to może uniemożliwić regularne rozgrywki międzynarodowe w 2021.

Nie sposób nie zgodzić się z głosami, że Super Rugby powinno stać się czymś w rodzaju pucharu klubowego, w którym tylko najlepsze drużyny z rozgrywek w poszczególnych krajach znajdą miejsce. Taki format generowałby mniejsze koszty, większe zainteresowanie i o wiele łatwiej byłoby z ekspansją (np. na Japonię).

Transfery: Były reprezentant Nowej Zelandii, 36-letni Liam Messam, po pięciu latach gry na obczyźnie (ostatnio – w Tulonie) wraca do kraju i w Mitre 10 Cup zagra dla swej dawnej drużyny, Waikato. Inny spośród All Blacks, skrzydłowy Julian Savea, przejdzie z Tulonu do Hurricanes, gdzie dołączy do swego brata, Ardiego Savei. Zastąpi tam podążającego do Francji Bena Lama.

Ale znacznie więcej mówi się o transferze, który jest w sferze spekulacji: Rugby Australia jest zainteresowana 16-latkiem grającym w rugby league w South Sydney Rabbitohs, Josephem Suaalii. Jego klub zaoferował mu trzyletni kontrakt za 1,7 mln dolarów australijskich (ale można go podpisać dopiero po ukończeniu przez Suaalii 17 lat) i federacja rugby union postanowiła konkurować w zabiegach o tego zawodnika. Z jednej strony to ponoć wschodząca gwiazda, nowy Israel Folau, a Australia potrzebuje gwiazd najjaśniejszego formatu, aby przyciągnąć widzów. Z drugiej strony zaledwie nastolatek i rozwój jego kariery jest wielką niewiadomą, a federacja australijska ma ogromne problemy finansowe. Nawet jeśli oferta nie sięga 3 mln dolarów australijskich, jak pierwotnie sugerowano (RA zdementowała te plotki), to zapewne jest podobna do tej, którą młodzieniec dostał w NRL. Ta inwestycja może się nie zwrócić, a na dodatek już sama propozycja takiego kontraktu budzi oburzenie innych zawodników australijskich, którzy w tym roku musieli znieść nawet 60-procentową obniżkę wynagrodzeń.

Drobne

Ekstraliga

Na stronie PZR pojawił się komunikat podsumowujący sezon II ligi piętnastek (nie wiedzieć czemu podpisany przez komisarza rozgrywek w rugby 7). Uznano wyniki rundy jesiennej za wiążące i potwierdzono awans do I ligi Posnanii Poznań, bezsprzecznie najlepszej drużyny jesieni.

Premiership

Nieco więcej wieści z raportu Edwarda Griffithsa zawierającego propozycje zmian w drugim poziomie ligowym Anglii, Championship. Oprócz powiększenia liczby drużyn do 16, podziału na dwie konferencje (północną i południową) oraz fazy play-off i play-out, w której uczestniczą wszystkie ekipy, raport zawiera kilka innych pomysłów. Ciekawy jest przede wszystkim pomysł reprezentacji Championship, która mogłaby regularnie grać z reprezentacjami narodowymi spoza najwyższej półki (kilka takich meczy już kiedyś się odbyło). Autor raportu wskazuje też na konieczność wspólnych rozmów wszystkich klubów w sprawach kontraktów komercyjnych (zwłaszcza telewizyjnego) i konieczności wprowadzenia wymogów co do obiektów, na których będą rozgrywane mecze. Co ciekawe, celem nie jest nawiązanie walki z klubami Premiership (a pamiętajmy, że co roku jeden z klubów-udziałowców spółki zarządzającej Premiership gra na drugim poziomie ligowym – udziałowców jest trzynastu, a miejsc w lidze dwanaście), bo różnica w finansowych możliwościach klubów jest zbyt wielka, ale uczynienie z Championship produktu, który jest sam w sobie atrakcyjny. Inna sprawa, że obecnie, gdy mamy format czysto ligowy, odebranie awansu klubowi z PRL jest właściwie niemożliwe, po zmianach szansa pewno byłaby nieco bardziej realna.

Saracens, którzy w przyszłym sezonie zagrają właśnie w Championship (karnie zdegradowani), zapowiedzieli na 2021 towarzyski mecz przeciwko Stormers z Kapsztadu. Jeszcze bez konkretnej daty, wiadomo jedynie, że na stadionie Tottenhamu w Londynie.

Trzecia faza testów na obecność koronawirusa w klubach Premiership i tym razem tylko dwa przypadki pozytywne, oba wśród graczy. Wiadomo, że na kluby, których zawodnicy złamią protokoły dotyczące zachowania w czasie epidemii, mogą być nakładane surowe kary, łącznie z odjęciem nawet 10 punktów w ligowej tabeli.

Ciekawe transfery ogłosili Leicester Tigers – zagrają dla nich m.in. kilkudziesięciokrotny reprezentant Argentyny i dotychczasowy gracz Jaguares, Matías Moroni (kolejny gracz, który opuszcza Buenos Aires po tym, jak Jaguares stracili w praktyce możliwość gry w Super Rugby), i wielokrotny reprezentant Fidżi, ostatnio grający w La Rochelle, Kini Murimurivalu.

Top 14

Choć mamy już kalendarz kolejnego sezonu ligi francuskiej, to jej start 4 września stoi pod znakiem zapytania. Kluby nie mogą sobie pozwolić na grę bez zapełnionych trybun i jest możliwe, że rozpoczęcie rozgrywek będzie odroczone.

Historia z inwestorami ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich w Béziers wydaje się nie mieć końca. Po tym, jak otrzymali odmowę przejęcia klubu, pojawiła się plotka, że mogą zostać jego mniejszościowym udziałowcem. Postawiliby zatem stopę w jednym z najbardziej utytułowanych francuskich klubów (więcej tytułów mistrzowskich mają tylko Tuluza i Stade Français), a klub otrzymałby zastrzyk finansowy, którego bardzo potrzebuje.

Pro14

Ogłoszono oficjalnie harmonogram spotkań kończących sezon w Pro14. Jako pierwsi na boisko wybiegną 21 sierpnia gracze Benettona i Zebre (czyli derby Włoch). W harmonogramie nie uwzględniono meczów franszyz południowoafrykańskich – nic dziwnego, skoro tam dopiero rozpoczęto bezkontaktowe treningi i nie wiadomo, jak rozwinie się sytuacja; zresztą, drużyny z Południowej Afryki nie mają szans na awans do fazy finałowej. Potwierdzono też daty półfinałów i finału (ten ostatni 12 września), bezbramkowe remisy dla dwóch nierozegranych spotkań z 13 kolejki i kwalifikację do Champions Cup na podstawie klasyfikacji po tejże 13 kolejce, bez uwzględniania pozostałych spotkań. Podano też planowany termin startu nowego sezonu ligi: 3 października. Tu jednak więcej znaków zapytania, wszak to liga międzynarodowa. Szczerze mówiąc, trudno uwierzyć w swobodne podróże do i z Południowej Afryki…

W Walii trwają rozmowy na temat obcięcia wynagrodzeń zawodnikom. Mowa o 25% wynagrodzeń, przy czym ostatnia oferta związku podobno daje im szansę odzyskania części z tej obniżki w późniejszym czasie. Ponoć rokowania są niełatwe i budzą dużą frustrację wśród zawodników. To spowodowało m.in. brak oficjalnego potwierdzenia transferu do Dragons Jamiego Robertsa, który czeka na finał tych negocjacji (a walijska prasa donosi, że ma sporo innych opcji, m.in. Leicester Tigers, Stormers i grę w MLR).

Kończy karierę zawodniczą ponad stukrotny reprezentant Włoch (więcej występów w kadrze tego kraju ma jedynie Sergio Parisse) i gracz Benettona, Alessandro Zanni.

Puchar Sześciu Narodów / The Rugby Championship / mecze towarzyskie

Komitet Wykonawcy World Rugby przedstawił projekt kalendarza rozgrywek międzynarodowych na jesieni, który zostanie przedłożony do akceptacji Rady WR w tym tygodniu. Na północy okno międzynarodowe ma trwać od 24 października do 5 grudnia. Pierwsze dwa weekendy są przeznaczone na dokończenie wiosennego Pucharu Sześciu Narodów, kolejny weekend odpoczynku, a następnie od 14 listopada do 5 grudnia zapowiedziany turniej z udziałem krajów uczestniczących w Pucharze Sześciu Narodów i dwóch zaproszonych reprezentacji (przy okazji – pewne jest, że Walijczycy nie zagrają na Principality Stadium, szpital pozostanie tam co najmniej do końca roku). Na południu The Rugby Championship w jednym kraju w okresie od 7 listopada do 12 grudnia. W zamian za przedłużone listopadowe okienko międzynarodowe kluby zyskują dostęp do zawodników reprezentacji w sierpniu i wrześniu.

Już wiadomo, że Premiership i Top 14 są bardzo niezadowolone z tego planu i traktują go jednostronny dyktat. W obu krajach ligi dogadywały się z federacjami i wydawały się bliskie osiągnięcia kompromisu, który nie oznaczał oddania zawodników na tak długie okresy. Tymczasem Komitet Wykonawczy World Rugby zapowiedział także uwzględnienie w propozycji Rady zmiany zasad nakazującej klubom zwolnienie zawodników w przedłużonym okienku międzynarodowym tej jesieni. W Premiership już dogadano się, że ponieważ 24 października jest finał ligi, w meczach 25 października przeciwko Barbarians i 31 października w Rzymie z Włochami Eddie Jones nie będzie korzystał z graczy finalistów. Ale problemem jest grudzień i brak zawodników z Południowej Afryki i Argentyny – w terminach, które WR chce przeznaczyć na TRC ruszają już europejskie puchary, nie mówiąc o lidze. A przecież jeszcze przy powrocie być może kwarantanna… Francuska reprezentacja teoretycznie może zmieścić się w pięciu meczach – mają tylko jeden zaległy mecz Pucharu Sześciu Narodów, który zagrają 31 października, a do finału późniejszego turnieju mogą się po prostu nie zakwalifikować. Jednak tam federacja zapowiedziała klubom, że sześć spotkań nie podlega dyskusji (choć pierwotnie miały być tylko trzy, więc pięć można uznać za spore ustępstwo klubów) i może z nimi rozmawiać nie o ilości meczów, ale o tym, w jaki sposób udostępnić międzynarodowych graczy. Kompromis oddalił się zdecydowanie, a przecież problem zawodników z południa też tu istnieje.

We wspomnianym komunikacie Komitetu Wykonawczego WR jest też lakoniczna wzmianka o trwaniu prac nad nowym kalendarzem globalnym, ale bez jakichkolwiek konkretów.

W Południowej Afryce potwierdzono udział w planowanym The Rugby Championship, ale także brak jakichkolwiek meczów międzynarodowych w kraju w tym roku. A jeśli TRC nie dojdzie do skutku, alternatywą mogłaby być podróż do Europy (czyli powrót do planu udziału w europejskim turnieju). Swoją drogą, The Rugby Championship faktycznie stoi pod znakiem zapytania, bo Południowa Afryka i Argentyna jeszcze nie trenują, a Nowa Zelandia nie wpuszcza nikogo do kraju bez kwarantanny. I nie zanosi się na to, aby miało to się zmienić w najbliższym czasie. SANZAAR rozmawia z rządem nowozelandzkim w tej sprawie.

World Rugby / Fidżi / Tonga

Pacific Rugby Players Welfare opublikowała raport, w którym zarzuciła World Rugby naruszenie przepisów własnych oraz Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego i zażądała powtórzenia wyborów przewodniczącego WR (majowe wybory wygrał Bill Beamunont). Autorzy raportu wysuwają kilka zarzutów, koncentrując się na sprawie Francisa Keana. Już przed wyborami ujawniono, że ten członek Rady WR, szef fidżyjskiej federacji i zadeklarowany zwolennik Beaumonta, miał na sumieniu niezwykle poważne grzechy, łącznie z wyrokiem za zabójstwo (ba, z powodu zamordowania kluczowego świadka nie sądzono go za morderstwo, a po wyroku spędził w więzieniu tydzień). Keana odsunięto z Rady WR i wycofano z wyborów do Komitetu Wykonawczego tej organizacji. Teraz pojawiły się dalej idące oskarżenia: ignorowania zawłaszczania federacji fidżyjskiej przez polityków (Kean to szwagier premiera kraju) i korupcji (w zamian za głos Fidżi na Beaumonta, francuska federacja, na której czele stoi Bernard Laporte, miał obiecać m.in. coroczne mecze towarzyskie). Na tym zresztą nie koniec. Pełna treść raportu: https://www.pacificrugbywelfare.com/blog/prpw-veilomani-report.

Cóż, nie wierzę w powtórzenie wyborów ani poważne zmiany w World Rugby, nawet mimo trwającego przeglądu zarządzania wywołanego pierwszą aferą z Keanem. Z oświadczeń tej organizacji (która oczywiście nie ma sobie nic do zarzucenia) wynika tylko jeden konkret: że w oczach WR reprezentantem graczy z regionu Pacyfiku jest inna organizacja, więc raport Pacific Rugby Players Welfare jest bezwartościowy. A francuska federacja (czyli Laporte) grozi krokami prawnymi tej organizacji. Ale nie ulega wątpliwości, że Fidżi na pewno ma problemy z przestrzeganiem podstawowych zasad, na co World Rugby zanadto przymyka oko (jak na grzechy przyjaciół). Wszak w tym miesiącu świat obiegły informacje o innym skandalu, także związanym z Keanem: skazany w ubiegłym roku za gwałt na wieloletnie więzienie reprezentant kraju w siódemkach Amenoni Nasilasila zamiast siedzieć za kratkami uczestniczył w treningu drużyn rugby na terenie jednej ze szkół w stolicy kraju. A Kean oprócz szefowania federacji rugby, stoi na czele służb więziennych w swoim kraju. Co gorsza, owe służby nie widzą nic zdrożnego w swym postępowaniu. W związku z tym faktem pojawiły się nawet głosy nawołujące do zawieszenia Fidżi w prawach członka World Rugby. Póki co Kean opuścił federację, ale nie łudźmy się – to zmiana bez wielkiego praktycznego znaczenia, a komunikat na stronie rodzimego związku na temat odejścia Keana nic nie mówi o grzechach, natomiast bardzo wiele o zasługach.

Podobne problemy z zarządzaniem w federacjach pojawiają się w innych krajach Pacyfiku. W Tonga od ponad czterech lat na jej czele stoi Fe’ao Vunipola, który nie jest uznawany przez WR i miał rządzić zaledwie miesiąc, aby znaleźć nowego kandydata. Ani nie szukał, ani nie przeprowadzał walnych zgromadzeń (a gdy wreszcie to zrobił, nie dopuścił większości uprawnionych do udziału). Od lat nikt nie badał finansów związku, nie publikowano też protokołów zarządu… Związkowi grozi zawieszenie finansowania z WR i wykluczenie z Pacific Nations Cup.

Japonia

W styczniu przyszłego roku ma ruszyć ostatni przed uruchomieniem nowej zawodowej ligi sezon Top League. Ma wziąć w nim udział nie 16 drużyn, jak ostatnio, ale 25 – czyli wszystkie gotowe do udziału w nowym projekcie, który ma być uruchomiony w 2022. Prawdopodobnie taki manewr ma na celu klasyfikację drużyn w celu podziału ich na dywizje w nowym projekcie.

Anglia

Finansowe problemy RFU mogą spowodować bardzo radykalny krok: przed widmem nieodnowienia kontraktów stanęli angielscy gracze rugby 7 (zarówno mężczyźni, jak i kobiety). Obecne kontrakty wygasają latem i może okazać się, że nie zostaną przedłużone. Tymczasem na przyszłorocznych igrzyskach mają wystąpić zarówno męska, jak i żeńska reprezentacja Wielkiej Brytanii, niewątpliwie z zawodnikami z Anglii w rolach głównych. A w Rio obie reprezentacje były w finałowej czwórce (mężczyźni wywieźli srebro).

Rugby league

Kanadyjska drużyna rugby league Toronto Wolfpack, biorąca udział w rozgrywkach angielskiej Super League jako jedyna spoza Atlantyku, musiała zrezygnować z uczestnictwa w kontynuacji sezonu 2020, która ma wystartować z początkiem sierpnia. Graczem klubu jest m.in. Sonny Bill Williams, który w tej sytuacji ma zagrać w australijskiej NRL, w Sydney Roosters (choć i tam, po kwarantannie, załapie się tylko na kilka ostatnich spotkań sezonu). NRL z tej okazji ma nawet zrobić wyjątek w zasadach kontraktowania zawodników (nie można zatrudniać zawodników, którzy mają ważne kontrakty poza ligą).

Ruszyły także mistrzostwa Polski w tej odmianie rugby, drugie w historii (poprzednie rozegrano przed trzema laty i wygrały Sroki Łódź). Skład ponownie czterozespołowy, choć nastąpiły pewne zmiany: zamiast drużyn z Tomaszowa Mazowieckiego i Brzezin mamy ekipy ze Skierniewic i Warszawy. Ta ostatnia, Tritons, w pierwszym turnieju pokonała wysoko obrońców tytułu. W drugim meczu Wataha z Piotrkowa wygrała z Razorbacks ze Skierniewic.

Inne

Trzy smutne informacje. W środę zginął w wypadku zaledwie 27-letni rugbysta Arki Gdynia Mateusz Tuczyński. Z kolei we wtorek zmarł Mike Slemen, wielokrotny reprezentant Anglii i uczestnik wyprawy „Lwów” do RPA z pierwszej połowy lat 80-tych, a w czwartek odszedł wieloletni prezydent potężnego francuskiego klubu rugby Clermont, Éric de Cromières.

Zapowiedzi

Ósma runda Super Rugby Aotearoa to przede wszystkim smakowicie zapowiadające się starcie drużyn z dwóch końców tabeli: Chiefs będą podejmować Crusaders. W drugim meczu Highlanders zagrają przeciwko Blues.

Z kolei w Super Rugby AU docieramy do półmetka rundy zasadniczej. Western Force zagra z Rebels (mecz z podtekstem, bo w 2017, bo wykluczeniu Western Force z Super Rugby, wielu zawodników z tego klubu trafiło właśnie do Melbourne), a Brumbies podejmą Reds.

A w Polsce świetna zabawa nad morzem: w sobotę Sopot Beach Rugby. A w Budapeszcie turniej nadziei olimpijskich z udziałem naszych reprezentacji młodzieżowych.

W starej prasie

Fragment opisu gry w rugby zawarty w pracy Edmunda Cenara, Gry i zabawy ruchowe różnych narodów. Systematyczny układ, ozdobiony licznemi ryc. i tabl. z przyborami, Lwów 1901, s. 218.

2 komentarze do wpisu „Crusaders zatrzymani”

Dodaj komentarz