Pogromy przed finałem, koniec marzeń Moany

W Ekstralidze obaj przyszłotygodniowi finaliści pokazali przed decydującym spotkaniem sporo mocy, gromiąc swoich ligowych rywali. U pań swój piętnasty tytuł mistrzyń Polski zdobyły Biało-Zielone Ladies Gdańsk. Na świecie sporo uwagi przyciągnął ćwierćfinał URC pomiędzy Sharks i Munsterem rozstrzygnięty w rzutach karnych, a także odpadnięcie z rywalizacji w Super Rugby Pacific ekipy Moana Pasifika.

Ekstraliga

Ostatnia kolejka fazy zasadniczej rugbowej Ekstraligi niczego już zmienić w niej nie mogła. Dla czwórki drużyn walczących o medale była przetarciem przed meczami finałowymi (finaliści mierzyli się z dwoma ostatnimi drużynami ligi), a większych emocji można było spodziewać się tylko w Krakowie.

Energa Ogniwo Sopot – Budowlani WizjaMed Łódź 41:19. Pierwszym z faworytów, który wybiegł na boisko w weekend, była Energa Ogniwo Sopot. Początek meczu był jednak wyrównany, a goście z Łodzi potrafili przycisnąć Ogniwo i stworzyć sobie szansę na punkty. Po półgodzinie było jednak wciąż 0:0 – i dopiero wtedy tablica wyników zaczęła się zmieniać, jednak wyłącznie po stronie Ogniwa. Sopocianie zdobyli w końcówce pierwszej połowy trzy przyłożenia (dwa pierwsze z nich – Mateusz Plichta) i prowadzili do przerwy 19:0. Drugą połowę od groźnego ataku zaczęli goście, ale punktów znowu nie zaliczyli, a moment później hat-tricka skompletował Plichta. Dopiero wtedy Budowlani zaliczyli punktową akcję, ale skuteczność przyszła im za późno – choć po przerwie zdobyli trzy przyłożenia, ani razu nie zmniejszyli straty do dystansu mniejszego niż 19 punktów, bo Ogniwo też nie próżnowało (Plichta skończył spotkanie z czterema przyłożeniami na koncie).

Pogoń Awenta Siedlce – Drew Pal 2 Lechia Gdańsk 118:7. Najmocniej z czołówki fazę zasadniczą zakończyli gospodarze finału, który odnieśli najwyższe zwycięstwo w tym sezonie. Spotkanie zaczęło się co prawda od imponującej akcji Jana Daniela Cilliersa (który kilka minut później opuścił boisko z kontuzją), ale gdańszczanie nie sięgnęli pola punktowego, natomiast zaraz potem skontrował ich przez niemal całe boisko Martin Mangongo. I przyłożenia dla siedlczan zaczęły się sypać jedno po drugim – po 10 minutach i czterech szybkich akcjach było 28:0, a na tym się nie zatrzymali. Do przerwy mieli na koncie 11 przyłożeń (lechistom udało się odpowiedzieć jednym po półgodzinie gry, gdy mieli już 61 punktów straconych), a ostatecznie zatrzymali licznik na 18 przyłożeniach. Cztery z nich zdobył Piotr Wiśniewski, trzy zaliczył Patryk Reksulak, a Nkululeko Ndlovu uzbierał aż 29 punktów.

Orlen Orkan Sochaczew – Budmex Rugby Białystok 85:3. W Sochaczewie na pierwsze przyłożenie faworytów czekaliśmy tylko 3 minuty – wtedy dziurę w obronie beniaminka znalazł Artur Fursenko. I choć białostocczanie próbowali odpowiedzieć, dość szybko dominację na boisku zdobyli gospodarze, którzy do przerwy w sumie aż siedmiokrotnie przebili się na pole punktowe gości. Po przerwie co prawda białostocczanie zdobyli swoje honorowe punkty (rzut karny po wznowieniu po jednym ze straconych przyłożeń), ale tak naprawdę nie potrafili już zagrozić mistrzowi Polski, który zebrał kolejnych sześć przyłożeń. 19 punktów Igora Kocimskiego, który zagrał na pozycji łącznika ataku (Pieter Steenkamp zaczął mecz na ławce), hat-trick Marcina Krześniaka.

Juvenia Kraków – Life Style Catering Arka Gdynia 52:30. Mecz w Krakowie spełnił oczekiwania – licznie zgromadzeni kibice mogli się cieszyć (poza piękną pogodą) wyrównaną walką, wieloma przyłożeniami, a na koniec zwycięstwem swojej drużyny nad wyżej notowanym rywalem. Juvenia zaczęła jednak od traconych autów i darowanych karnych, które na punkty zamieniał Dawid Banaszek. W końcu jednak ładna akcja Arsenija Pastiuchowa skrzydłem pozwoliła Juvenii wyjść na prowadzenie, które oddała w tym meczu już tylko na moment. Do przerwy krakowianie mieli na koncie trzy przyłożenia i prowadzili 21:16 (jedyna piątka gdynian padła pod koniec tej części spotkania, gdy grali w osłabieniu po żółtej kartce). Zaraz po przerwie Arka zdobyła przyłożenie, które dało jej przewagę na tablicy wyników, ale na bardzo krótko – krakowianie w drugiej połowie zbudowali sporą przewagę dzięki ładnym, szybkim akcjom (podobać się mógł zwłaszcza przebój Michała Jurczyńskiego, błysnął także sprintem filar Norbert Zastawnik). Krakowianie dominowali od początku meczu w młynach, natomiast praktycznie przez całe spotkanie mieli problemy z własnymi autami, które często padały łupem gdynian. W sumie zaliczyli aż osiem przyłożeń, jednak bonusowe zwycięstwo przyszło za późno, by cokolwiek zmienić w ligowej tabeli.

Skład meczów finałowych (znany od dawna): Pogoń Awetna Siedlce – Orlen Orkan Sochaczew zagrają o złoto, a Energa Ogniwo Sopot – Life Style Catering Gdynia o brąz. Budmex Rugby Białystok będzie natomiast walczyć o utrzymanie (no, chyba że ktoś zmieni reguły gry w czasie jej trwania, o czym się mówi).

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Pogoń Awenta Siedlce1576
2.Orlen Orkan Sochaczew1569
3.Energa Ogniwo Sopot1563
4.Life Style Catering Arka Gdynia1542
5.Juvenia Kraków1537
6.Budowlani WizjaMed Łódź1524
7.Edach Budowlani Lublin1623
8.Drew Pal 2 Lechia Gdańsk1514
9.Budmex Rugby Białystok151

W I lidze rozgrywano w ten weekend spotkania finałowe. W starciu o złoto (i prawo gry w barażu o awans do Ekstraligi) potknięcie zaliczyła prowadząca w tabeli po sezonie zasadniczym Legia Warszawa – w derbach stolicy uległa AZS AWF 17:26. W meczu o trzecie miejsce Sparta Jarocin pokonała 27:15 Rugby Wrocław.

Oprócz finałów, odfajkowywano zaległości z sezonu zasadniczego. Najpierw Komisja Gier i Dyscypliny orzekła o walkowerze na korzyść Posnanii w związku z nierozegranym meczem z Watahą Zielona Góra (ekipa z lubuskiego straciła w ten sposób swój jedyny punkt wywalczony w tym sezonie), a potem Wataha przegrała z Arką Rumia 10:51 (to było starcie dwóch najsłabszych drużyn w lidze).

W II lidze odbyło się jedno z zaległych spotkań – w meczu ósmej kolejki RK Warszawa pokonał AZS ANS WP Budowlanych II Lublin 40:16, pieczętując swoje zwycięstwo w rozgrywkach tego poziomu (póki co – w 11 meczach 11 zwycięstw, z czego 9 bonusowych). W efekcie, zgodnie z regulaminami tych poziomów ligowych, RK Warszawa powinna zastąpić w I lidze Watahę Zielona Góra.

Top 14

W Top 14 rozegrano przedostatnią kolejkę sezonu zasadniczego – niemal każda drużyna miała jeszcze o co walczyć i nie było tu meczów bez stawki. I po niej też jeszcze większość ma o co walczyć.

Racing 92 – Montpellier Hérault 25:27. Mecz w Paris La Défense Arena był najbardziej emocjonującym spotkaniem kolejki. Starły się w nim dwie drużyny z wielkimi ambicjami i resztkami nadziei na awans do play-off. Kilkakrotnie zmieniały się na prowadzeniu – po pierwszej połowie wygranej przez paryżan 15:7 i zakończonej czerwoną kartką Billy’ego Vunipoli wydawało się, że Racing zwycięstwo ma w kieszeni. Tymczasem Montpellier mimo gry w osłabieniu przez całą drugą połowę odrobiło straty, wyszło na prowadzenie, a gdy tuż przed końcem na powrót przegrywało jednym punktem, karnym Anthony’ego Boutiera przechyliło szalę zwycięstwa na swoją korzyść, grzebiąc ostatecznie marzenia Racingu 92 o wejściu do czołowej szóstki, a nawet o awansie do Champions Cup. Samo jednak też szansę na play-off straciło (wygrana bez punktu bonusowego). Swoją drogą, czy to nie ładny prztyczek w nos World Rugby, które twierdzi, że permanentne czerwone kartki rujnują widowisko?

Poza tym:

  • ASM Clermont – Stade Français 55:20 (w pierwszej połowie jedyne przyłożenie zdobyli walczący o utrzymanie paryżanie i do przerwy prowadzili 17:6; po przerwie jednak zdobyli tylko trzy oczka, tymczasem zmobilizowani w szatni gospodarze urządzili prawdziwy ofensywny festiwal, zdobywając aż siedem przyłożeń; goście nie tylko przegrali, ale i stracili kilku kontuzjowanych graczy, w tym Sekou Macalou);
  • Castres Olympique – Aviron Bayonnais 33:3 (pierwsze punkty w meczu, po karnym Jorisa Segondsa, okazały się jedynymi Basków w tym meczu; w miarę jego trwania dominacja Castres rosła, jednak mimo porażki to Bajonna jest pewna awansu do play-off);
  • Stade Rochelais – USA Perpignan 38:15 (roszelczycy walczą o utrzymanie się w czołowej szóstce i ta wygrana do tego celu ich przybliżyła; rywale co prawda długo trzymali dystans dzięki skutecznym kopom z karnych Tommaso Allana, który zaliczył wszystkie punkty katalończyków, jednak w drugiej połowie roszelczycy odjechali rywalom);
  • RC Vannes – Section Paloise 26:52 (ostatni domowy mecz Vannes i chyba ostatnia szansa na wygraną, która mogła dać szansę ratunku przed spadkiem – jednak niespełniona; w pierwszej połowie beniaminek jeszcze trzymał dystans, ale drugą zdecydowanie przegrał);
  • Stade Toulousain – Lyon OU 43:3 (Lyon bez Dawita Niniaszwiliego, z Leo Berdeu na ławce, nie miał nic do powiedzenia – liderzy tabeli ligowej zdobyli siedem przyłożeń i pewnie wygrali, dominując na boisku; kosztem zwycięstwa jest kontuzja środkowego Paula Costesa);
  • RC Toulonnais – Union Bordeaux-Bègles 27:10 (Bordeaux w rezerwowym składzie mocno zaczęło spotkanie – od prowadzenia 10:0; jednak dwa przyłożenia Jiuty Wainiqolo wyprowadziły na prowadzenie Tulon, który ostatecznie wygrał – nie przeskoczył jednak swoich rywali w tabeli, brakło mu bowiem punktu bonusowego).

Kilka niewiadomych jeszcze pozostało. Bordeaux i Tulon rywalizują o bezpośredni awans do półfinału, ale mimo wygranej Tulonu w niedzielnym starciu Bordeaux ma sporą szansę na utrzymanie się na drugim miejscu. W grze o awans do play-off wciąż cztery drużyny rywalizują o trzy miejsca: Castres, La Rochelle, Clermont i Pau – bardzo ciekawie zapowiada się w tej sytuacji bezpośrednie starcie Pau z La Rochelle, ale może się zdarzyć tak, że wysoka wygrana Pau (której ta drużyna potrzebuje, aby wyrzucić La Rochelle z szóstki) zaowocuje odpadnięciem obu drużyn z rywalizacji, o ile Bajonna, Castres i Clermont wygrają swoje mecze. Montpellier może wciąż liczyć na awans na miejsce premiowane awansem do Champions Cup (a zagrożone jest Pau). W zmaganiach o utrzymanie wciąż uczestniczą trzy drużyny – jednak szanse na zmianę ich sytuacji nie są wielkie, bo wszystkie w ostatniej kolejce czekają spotkania z rywalami z czołówki.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Stade Toulousain2590
2.Union Bordeaux-Bègles2573
3.RC Toulonnais2572
4.Aviron Bayonnais2564
5.Castres Olympique2563
6.Stade Rochelais2562
7.ASM Clermont2559
8. ↑Section Paloise2557
9. ↓Montpellier Hérault2556
10.Racing 922552
11.Lyon OU2550
12.Stade Français2541
13.USA Perpignan2540
14.RC Vannes2536

A w Pro D2 za nami już półfinały. W pierwszym zmierzyły się Grenoble z Provence – gospodarze, przewodzący lidze przez większość sezonu, pewnie wygrali 38:17. Tuż przed przerwą prowadzili 16:0, a tuż po niej 28:3 i wielkich wątpliwości tu być nie mogło, nawet mimo gry przez ostatnie 25 minut w osłabieniu po czerwonej kartce (zła wiadomość dla Namibii – ten kartonik może pozbawić Richarda Hardwicka udziału w mistrzostwach Afryki). Bohaterem zwycięzców był rządzący na boisku Walijczyk Sam Davies, zdobywca 18 punktów z kopów (w tym z drop goala, jego piątego w tym sezonie). W drugim meczu tej fazy rozgrywek za to niespodzianka: potężne Brive, marzące o powrocie do Top 14, przegrało z Montauban 13:29 (to była dopiero druga porażka Brive na własnym boisku w tym sezonie, ale jakże bolesna; z kolei Montauban jest pierwszą drużyną z szóstego miejsca po fazie zasadniczej, która w fazie pucharowej przebiła się do finału). Goście dość szybko wyszli na prowadzenie i nie oddali go do końca, przez większość meczu utrzymując dystans większy niż 7 punktów. Tu też kluczową postacią był łącznik ataku zwycięzców, Jérôme Bosviel, który zapisał na swoje konto 14 punktów (m.in. także z drop goala, swojego dziewiątego w tym sezonie) i asystę przy kluczowym, pierwszym przyłożeniu swojej drużyny. W finale zmierzą się Grenoble z Montauban – zwycięzca awansuje do Top 14, a przegrany zagra o awans z przedostatnią ekipą elity.

Wiadomo też, że ligowy byt w Pro D2 uratowała ekipa Aurillac – w barażu o utrzymanie pokonała aż 45:15 drugą drużynę ligi Nationale, Chambéry. W sumie to cieszy, bo Aurillac to ekipa, która w Pro D2 chyba w największym stopniu stawia na graczy z krajów spoza elity. W tym spotkaniu wśród przykładających znaleźli się m.in. Holendzy Juun Pieters i Koen Bloemen.

United Rugby Championship

Jako pierwsza z czołowych lig europejskich w fazę play-off wkroczyła URC – i mieliśmy dwa pojedynki szkocko-południowoafrykańskie, jeden irlandzko-południowoafrykański i jeden irlandzko-walijski.

Glasgow Warriors – Stormers 36:18. To była powtórka ćwierćfinału sprzed roku i wynik padł bardzo podobny – wówczas Szkoci wygrali 17 punktami, a dzisiaj różnica wyniosła 18 oczek. Wtedy to był ważny krok do tytułu mistrzowskiego Warriors. W piątek goście z Kapsztadu mogli liczyć na wygraną gdzieś mniej więcej do 50. minuty. Jako pierwsi zdobyli punkty (karny Sachy Feinberga-Mngomezulu), a choć chwilę potem zrobiło się 14:3 dla gospodarzy, kapsztadczycy dwukrotnie redukowali stratę do zaledwie jednego punktu, ostatni raz tuż po przerwie. Wynik meczu ustaliły dwa przyłożenia Warriors zdobyte w ciągu paru kolejnych minut. Stormers już po paru minutach stracili kontuzjowanego kapitana, Salmaana Moerata, natomiast Warriors jeszcze przed meczem musieli wycofać ze składu Huw Jonesa.

Bulls – Edinburgh 42:33. W drugiej parze szkocko-południowoafrykańskiej (która dla odmiany spotykała się na południowej półkuli), wygrana drużyny z RPA. Ze Szkotami pojechał do Pretorii Duhan van der Merwe i nawet trenował, ale ostatecznie nie zdecydowano się na jego wstawienie do składu po długiej przerwie. To jego drużyna lepiej zaczęła spotkanie – przy pierwszych dwóch przyłożeniach wykorzystała grę w przewadze, a po półgodzinie miała już na koncie trzecie i prowadziła 21:8. Jednak Bulls przejęli kontrolę nad spotkaniem – kolejne pięć przyłożeń padło ich łupem i Szkoci, choć w końcówce znowu zaczęli punktować, mieli już wtedy zbyt wielką stratę do odrobienia.

Leinster – Scarlets 33:21. Leinster zagrał bez Tadhga Furlonga i Robbiego Henshawa (ten ostatni może nie zagrać już do końca sezonu), jednak był zdecydowanym faworytem spotkania. I pierwsze 10 minut zdawały się tego dowodzić – dublińczycy po dwóch przyłożeniach, w których obrona rywali nie miała nic do powiedzenia, wyszli na prowadzenie 12:0. Jednak reszta pierwszej połowy nie poszła tym śladem – to Walijczycy zaliczyli dwa przyłożenia (drugie tuż przed przerwą po iście piłkarskiej akcji przez całe boisko: https://twitter.com/i/status/1928827536642916457) i schodząc do szatni przegrywali zaledwie jednym punktem. Jednak w drugiej połowie Leinster postawił na swoim – dorzucił do swojego dorobku trzy przyłożenia (jedno z nich po ładnej asyście kopem Sama Prendergasta) i pewnie wygrał.

Sharks – Munster 24:24, karne 6:4. Najciekawsze na koniec – mało kto dawał Irlandczykom szanse w dalekiej podróży do Durbanu, tymczasem wraz z gospodarzami stworzyli niesłychanie emocjonujące widowisko, rozstrzygnięte dopiero w karnych. W pierwszej połowie punkty padły tylko raz – od 10. minuty Munster prowadził 7:0, choć to Sharks mieli przewagę na boisku, a Makazole Mapimpi szalał na boisku. W drugiej połowie obie ekipy miały swoje dobre okresy i trzykrotnie zmieniły się na prowadzeniu. Karny Conora Murray’a tuż przed końcem regulaminowego czasu gry oznaczał remis i dogrywkę. W tej znowu więcej do powodzenia mieli gospodarze, którzy zdecydowanie dominowali w młynach oraz świetnie walczyli o wysoko zawieszane piłki. Nie udało im się jednak zdobyć punktów (nawet drop goalem) i mecz rozstrzygały rzuty karne. W nich pudło zaliczył rezerwowy Rory Scannell i gospodarze cieszyli się z wyjątkowo trudno wywalczonej wygranej. Sporo emocji wśród fanów irlandzkiej drużyny wzbudziła postawa Jadena Hendriksego, który upadł po wykonaniu rzutu karnego i poddawał się zabiegom medycznym, podczas gdy Jack Crowley musiał długo czekać, aż będzie mógł wykonać swoje uderzenie (a kamery wychwyciły, jak Hendrikse mrugnął do niego). Trudno ocenić, czy był to teatr, ale na szczęście zdarzenie okazało się nie mieć wpływu na wynik rywalizacji.

Skład półfinałów: europejski Leinster – Glasgow Warriors i południowoafrykański Bulls – Sharks.

Premiership

Ostatnia kolejka Premiership rozstrzygała o awansie do fazy pucharowej – i choć wiele mogło się zdarzyć, ostatecznie wszystkie drużyny zachowały swoje wcześniejsze lokaty w ligowej tabeli.

Saracens – Bath 36:26. Najtrudniejsze zadanie dla pretendentów do awansu zdawało się czekać Saracens – londyńczycy, znajdujący się na szóstym miejscu tabeli, mierzyli się z najlepszą ekipą fazy zasadniczej. Spotkanie zapowiadało się najciekawiej w tej kolejce, ale Bath, po zwycięstwie w finale Challenge Cup i bez realnej stawki na szali, postanowiło dać odpocząć najlepszym zawodnikom (nie było na boisku też Sama Underhilla, ale ten nie zagra już do końca sezonu – za atak na głowę Dawita Niniaszwiliego przed tygodniem, choć na boisku nie zobaczył czerwonej kartki, został zawieszony na cztery tygodnie) i wystawiło piętnastkę, w której żaden zawodnik nie był starszy niż 23 lata. W efekcie, choć to Bath zdobyło pierwsze przyłożenie w meczu, kolejnych sześć poszło na konto gospodarzy, którzy po godzinie gry wygrywali 36:7. W ostatnim kwadransie co prawda stracili trzy przyłożenia, ale one już nic nie zmieniły (poza dodaniem Bath punktu bonusowego do tabeli, który dla tej drużyny i tak był już bez znaczenia). Bonusowa wygrana nie wystarczyła jednak londyńczykom do awansu, bo wszyscy rywale w wyścigu do czołowej czwórki, wyżej plasujący się przed tą kolejką, także swoje spotkania wygrali (i wszyscy z bonusem – kiedy w końcu system bonusu za 4 przyłożenia zostanie porzucony? wszak ogromnie się zdewaluował przez te wszystkie lata).

Poza tym:

  • Bristol Bears – Harlequins 52:26 (Quins zagrali bez Marcusa Smitha i niestety bez Danny’ego Care’a, który pożegnał się z rugby o tydzień wcześniej niż przewidywano z powodu kontuzji; już po 5 minutach było 14:0, a choć na początku drugiej połowy londyńczycy zmniejszyli stratę do 5 oczek, w ostatniej półgodzinie punktowali już tylko Bears, broniący czwartego miejsca w ligowej tabeli);
  • Exeter Chiefs – Sale Sharks 26:30 (mający fatalny sezon exeterczycy mogli skończyć go mocnym akcentem, bo zdobyli o jedno przyłożenie więcej od swoich rywali – jednak George Ford nie mylił się z podstawki i jego 15 punktów oraz postawa w ataku okazały się decydujące);
  • Gloucester – Northampton Saints 41:26 (mocno przemeblowany skład Saints po finale Champions Cup i pewna wygrana Gloucesteru, dla którego hat-tricka zaliczył młodziutki skrzydłowy Jack Cotgreave; zwycięstwo jednak nic nie dało, gospodarze pozostali na piątym miejscu w tabeli; obrońcy tytułu szansę na awans do fazy pucharowej stracili już wcześniej);
  • Leicester Tigers – Newcastle Falcons 42:20 (pewna wygrana wicelidera ligi nad najsłabszą jej drużyną zapewniła Tigers nie tylko awans do play-off, ale także atut własnego boiska w półfinale).

Pary półfinałowe ligi: Bath – Bristol Bears (smaczku temu spotkaniu doda jego derbowy charakter) i Leicester Tigers – Sale Sharks.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Bath1872
2.Leicester Tigers1861
3.Sale Sharks1858
4.Bristol Bears1858
5.Gloucester1856
6.Saracens1856
7.Harlequins1848
8.Northampton Saints1844
9.Exeter Chiefs1829
10.Newcastle Falcons1813

Ostatnią kolejkę rozegrały też ekipy Championship, przy czym tutaj nie ma fazy pucharowej, a awans niczego nie daje – wobec odmówienia Ealing Trailfinders szansy na awans do Premiership przy zielonym stoliku. Mimo to mistrzowie ligi skończyli sezon mocnym akcentem wygrywając na wyjeździe z Hartpury University 45:12. Drugie miejsce (także już wcześniej zagwarantowane) dla Bedford Blues, którzy na koniec sezonu także na wyjeździe wygrali z Caldy 29:26. Trzecie miejsce dla Doncaster Knights, którzy zapewnili je sobie wygrywając w sobotę z Ampthill 29:19. Poza tym Chinnor rozgromiło 82:24 Cambridge (ekipa z uniwersyteckiego miasta jest ostatnia w tabeli, ale spadek jej nie grozi z powodu zmian organizacyjnych w lidze), Cornish Pirates wygrali 35:34 z Nottingham, a Coventry pokonało 50:31 London Scottish.

Super Rugby Pacific

Na antypodach rozegrano ostatnią kolejkę fazy zasadniczej Super Rugby – i rozstrzygały się w niej zarówno losy pierwszego miejsca w lidze, jak i ostatniego wolnego miejsca w fazie pucharowej.

Hurricanes – Moana Pasifika 64:12. Przed tą kolejką wyspiarze zajmowali w tabeli szóste miejsce i byli blisko historycznego awansu do fazy pucharowej Super Rugby. Niestety, zawiedli – w starciu z pewnymi awansu Hurricanes ponieśli wysoką porażkę (zresztą, drugą taką z rzędu, ta końcówka sezonu im nie wyszła). Co prawda Moana jako pierwsza wpisała się na tablicę wyników, ale potem długo punktowali już tylko gracze z Wellingtonu. Gdy Ardie Savea zdobył drugie przyłożenie dla Moany (grał przeciwko swoim byłym kolegom), nic już nie mogło ono zmienić. W sumie goście stracili w tym meczu aż 10 przyłożeń.

Poza tym:

  • Highlanders – Chiefs 24:41 (pewne zwycięstwo liderów nad ostatnią drużyną tabeli – już po kwadransie było 0:19, a choć potem gospodarze zmniejszali straty, nigdy poważniej nie zagrozili gościom; połowę z sześciu przyłożeń zwycięzców zdobył wspieracz Tupou Vaa’i; kosztem wygranej jest kontuzja Quinna Tupaei);
  • Brumbies – Crusaders 31:33 (walka o wyższe rozstawienie przed play-off rozstrzygnięta została na korzyść Nowozelandczyków, jednak po pasjonującym pojedynku, w którym blisko było odwrotnego rozstrzygnięcia; decydujące przyłożenie Nowozelandczyków padło w kontrowersyjnych okolicznościach, a na sam koniec przed utratą pięciu punktów i zwycięstwa uratował swoją drużynę Scott Barrett);
  • Blues – Waratahs 46:6 (obaj uczestnicy tego spotkania marzyli o awansie do fazy pucharowej – aby osiągnąć ten cel, potrzebowali wygranej w tym spotkaniu i potknięcia Moany w meczu z Hurricanes; ten drugi warunek został spełniony, natomiast na boisku w Auckland wygrali gospodarze; co prawda niemal do przerwy osłabieni Waratahs utrzymywali kontakt, ale tuż przed nią stracili dwa przyłożenia, zaraz po niej kolejne, i było już właściwie po meczu; trzy przyłożenia dla zwycięzców zdobył Rieko Ioane; rozczarowujący koniec sezonu dla Waratahs, którzy mieli bardzo dobry jego początek, natomiast dla broniących tytułu mistrzowskiego Blues to znakomity finisz po fatalnym początku sezonu);
  • Reds – Fijian Drua 52:7 (wygrana Austalijczyków bez cienia wątpliwości; już w pierwszej połowie cztery przyłożenia skrzydłowego Lachiego Andersona, który pierwsze trzy z nich zaliczył w ciągu 10 minut gry w przewadze po żółtej kartce rywali).

Skład pierwszej rundy fazy pucharowej: Chiefs – Blues (ciekawie zapowiadający się pojedynek, choć Chiefs niezależnie od jego wyniku mają zagwarantowany awans do półfinału), Crusaders – Reds, Brumbies – Hurricanes.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Chiefs1451
2.Crusaders1449
3.Brumbies1444
4.Hurricanes1439
5.Reds1438
6. ↑Blues1433
7. ↓Moana Pasifika1428
8.Waratahs1426
9.Western Force1423
10.Fijian Drua1420
11.Highlanders1320

Z kraju

Dwanaście drużyn stanęło na starcie w ostatnim w tym sezonie turnieju mistrzostw Polski w rugby 7 kobiet. Trudno było liczyć w Gdańsku na niespodzianki i takich się nie doczekaliśmy. Kompletu zwycięstw turniejowych w tym sezonie dopełniły gospodynie, Energa Biało-Zielone Ladies Gdańsk, a kompletu drugich miejsc – Legia Warszawa. W finale gdańszczanki wygrały 24:12 i zawiesiły na szyjach po raz piętnasty z rzędu złote medale mistrzostw Polski. Legionistki wicemistrzyniami zostały po raz szósty (przy czym piąty raz z rzędu). Mecz o brąz także zgodnie z przewidywaniami: drużyna Budowlanych Łódź pokonała 17:10 Mazovię Mińsk Mazowiecki i tym samym przypieczętowała zdobycie pierwszego w historii medalu mistrzostw Polski. Mazovia w generalnej klasyfikacji także czwarta, a piąte miejsce zarówno w ostatnim turnieju, jak i w końcowym rozrachunku zajęły Diablice z Rudy Śląskiej.

W Lublinie rozegrano drugi turniej eliminacyjny mistrzostw Polski w rugby 7 juniorów. Dominowały w nim dwie te same drużyny, co w turnieju jesiennym – Orkan Sochaczew i Ogniwo Sopot. Obie w drodze do finału pewnie ogrywały rywali, a w decydującym pojedynku do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka – ostatecznie zwyciężył Orkan 22:17, kompletując drugi triumf w eliminacjach. Do turnieju finałowego oprócz obu finalistów awansowały ekipy Budowlanych z Lublina i Łodzi, Arka Gdynia i AZS AWF Warszawa. Braknie w finale Juvenii Kraków, która broniła mistrzostwa kraju (krakusom w tym roku medale w młodzieżowych rozgrywkach umykają, pozostała im już tylko jedna szansa).

W Olsztynie odbył się piąty turniej mistrzostw Polski w rugby 7 kadetek. Podobnie jak w poprzednim turnieju triumfowały w nim 16-latki z ekipy Biało-Zielonych Ladies Gdańsk. Drugie miejsce zajęły łódzkie Atomówki, a trzecie gospodynie turnieju. Choć jednak pozostał jeszcze jeden turniej do rozegrania, gdańszczanki szans na medal nie mają – zbyt późno włączyły się do walki. Najbliżej złota są prowadzące w generalnej klasyfikacji lubelskie Amazonki i to pomimo faktu, że w olsztyńskim turnieju zajęły ostatnie miejsce, ale te z turnieju na turniej plasowały się na coraz niższych pozycjach, więc potrzebują na koniec wyjątkowej mobilizacji. W walce o medale liczą się także Atomówki, Lwice i RC Częstochowa.

Na przyszłotygodniowy pierwszy turniej mistrzostw Europy w rugby 7 w grupie Trophy pojedzie reprezentacja Polski, w której większość zawodników będzie pochodzić z Juvenii Kraków i AZS AWF Warszawa. Pojedynczy gracze pochodzą z Pogoni Siedlce, Lechii Gdańsk, Rugby Białystok (wyróżniający się w Ekstralidze Patryk Romanowski) i Budowlanych Łódź, a dwójka przyjedzie z Anglii (Peter Hudson-Kowalewicz i Tomasz Pozniak).

Zmarli Andrzej Walas, ponad 30-krotny reprezentant Polski w latach 80. i 90. ubiegłego wieku, czterokrotny mistrz Polski seniorów z Lechią Gdańsk, oraz Marek Maciejewski, mistrz Polski z 1983, gracz Budowlanych Łódź, a następnie długoletni trener drużyn młodzieżowych tego klubu.

Ze świata

Dwa międzynarodowe spotkania rozegrano na Karaibach. Wśród panów drużyna Trynidadu i Tobago pokonała Barbados 29:28 (w ostatniej akcji meczu goście zdobyli karne przyłożenie, ale mimo to brakło im jednego punktu). Wygrana gospodarzy oznacza, że wygrali rywalizację w południowej grupie RAN Tournament i w jego finale zmierzą się na wyjeździe z Meksykiem. A wśród pań zawodniczki z Trynidadu i Tobago poniosły sromotną porażkę w starciu z Jamajką – grano na Jamajce, a gospodynie zwyciężyły 73:7.

Oprócz tego w Azji Japonia XV (bardzo głębokie rezerwy reprezentacji) pokonała przygotowujący się do walki o awans do Puchar Świata Hongkong 64:12, a w Afryce Zimbabwe (w krajowym składzie) pokonało Zambię 25:19.

Swój czwarty sezon zakończyła Japan Rugby League One. W finałowym pojedynku ekipa Brave Lupus Tokyo pokonała 18:13 Spears Funabashi Tokyo-Bay i dzięki temu obroniła mistrzostwo zdobyte przed rokiem. Wtedy było ono sporą niespodzianką, dzisiaj chyba już nią nie jest. Niezwykle zacięte spotkanie obejrzało na żywo ponad 50 tys. widzów, a najlepszym zawodnikiem meczu był znakomity Richie Mo’unga, który zdobył dla zwycięzców większość punktów (przyłożenie, podwyższenie i dwa karne, a kolejne przyłożenie zostało unieważnione po TMO). Brązowe medale zdobyli Kobe Steelers, którzy w meczu decydującym o trzecim miejscu pokonali Saitama Wild Knights 22:17. Tu najlepszym zawodnikiem tego spotkania uznano inną nowozelandzką gwiazdę, Brodiego Retallicka. Dla pokonanych to pierwszy sezon od czasu utworzenia League One bez medalu.

W meczach barażowych triumfowały obie ekipy walczące o utrzymanie – Mie Heat, która drugi raz z rzędu zaaplikowała Hanazono Liners 29 punktów i drugi raz z rzędu wygrała, tym razem 29:19 (ekipa z drugiego poziomu prowadziła przez większość pierwszej połowy, ale po przerwie straciła trzy przyłożenia) oraz Urayasu D-Rocks, którzy odwrócili losy dwumeczu wygrywając z Shuttles Aichi 27:21 (i w dwumeczu zyskując 5 punktów przewagi; w składzie zwycięzców odznaczyli się Samu Kerevi, który zdobył dwa przyłożenia, i Nathan Hughes).

Wygrane w dwumeczach barażowych odniosły też drużyny walczące o utrzymanie na drugim poziomie ligowym – Koto Blue Sharks dwukrotnie minimalnie (raz dwoma, a raz trzema punktami) pokonali Sayama Rugguts, natomiast Kamaishi Seawaves znacznie bardziej przekonująco rozprawili się z Hiroshima Skyactivs. Wygląda więc na to, że ani w pierwszej, ani w drugiej lidze japońskiej nie będziemy mieć zmian.

We włoskiej Serie A Elite utracony przed rokiem tytuł mistrzowski odzyskało Rovigo – ostatnim etapem drogi do piętnastego scudetto była wygrana 27:21 w finale nad Viadaną 1970. Viadana w ciągu kilku minut pierwszej połowy wyszła na prowadzenie 21:7 (wykorzystując liczebną przewagę, przez chwilę nawet podwójną), jednak potem przestała zdobywać punkty.

Finał hiszpańskiej División de Honor pięknym meczem nie był – stawka nieco chyba sparaliżowała ofensywne możliwości obu nieoczekiwanych finalisów. Ostatecznie El Salvador z Valladolid pokonał stołeczne Complutense Cisneros 14:11. Dla El Salvador to dziewiąty tytuł w historii, ale pierwszy od niemal dekady (ostatni raz zwyciężyli w lidze w 2016).

A tydzień temu rozegrano w Hiszpanii inny finał – mecz o Puchar Króla (Copa del Rey), w którym zmierzyły się dwie ekipy z Valladolid, VRAC i El Salvador. VRAC wziął tu rewanż za porażkę z półfinału ligi i w obecności ponad 20 tys. widzów (na wczorajszym finale ligi było ich zdecydowanie mniej) wygrał pewnie 24:3. Sięgnął po Puchar Króla po raz siódmy w swojej historii.

Rozgrywki zakończyła też inna europejska liga, zza miedzy – czeska Extraliga. Tutaj w finale niepokonana w całym sezonie Tatra Smichov zwyciężyła 27:20 nad ekipą z Říčan. Dla Tatry to ósmy tytuł w historii i pierwszy od siedmiu lat. Dla Říčan to przerwanie serii mistrzowskich tytułów i pierwsza porażka w finale od pięciu lat.

W Major League Rugby kończy się faza zasadnicza – to był przedostatni weekend spotkań. Na wschodzie poznaliśmy już komplet półfinalistów konferencji – awansują New England Free Jacks (37:30 ze Seattle Seawolves), Chicago Hounds (38:17 w kluczowym meczu z NOLA Gold, które w ten sposób odpadło z rywalizacji), Old Glory DC (mimo porażki z Los Angeles RFC) i Miami Sharks (bardzo cenna wygrana 36:32 nad San Diego Legion). Na zachodzie pewne awansu są ekipy Utah Warriors (pewna wygrana 31:10 nad Anthem RC, najsłabszą drużyną w stawce), Houston SaberCats (którzy w ten weekend pauzowali i mają jeden mecz do rozegrania więcej od reszty) i Los Angeles RFC. O pozostałe miejsce rywalizują Seattle Seawolves i San Diego Legion.

Rywalizacja o ostatnie miejsce w fazie play-off w Super Rugby Americas została rozstrzygnięta już w pierwszym meczu ostatniego weekendu. Zajmujący czwarte miejsce Selknam skazywany był na pożarcie w meczu w Córdobie z broniącymi tytułu mistrzowskiego Dogos i faktycznie, do przerwy przegrywał 12:23. Jednak po przerwie Chilijczycy odwrócili losy spotkania, ostatecznie zwyciężając 33:31 i gwarantując sobie pozostanie na czwartej pozycji (decydujące siedem punktów zdobyli w ostatniej akcji meczu – przyłożył rezerwowy Emilio Shea, a podwyższył Tomás Salas). Argentyńczycy mogli zapewnić sobie wygraną, chociażby skuteczniej kopiąc z podstawki. Z kolei w starciu, którego stawką było pierwsze miejsce w lidze Peñarol po zaciętym pojedynku przegrał z Pampas 27:32 (Argentyńczykom zwycięstwo dały dwa przyłożenia zdobyte w ostatnich kilku minutach). Tu jednak chyba najciekawsza historia działa się poza boiskiem – na ostatnie trzy tygodnie sezonu do sztabu trenerskiego Peñarolu jako doradca dołączył Warren Gatland. Wobec wygranej Selknamu, pogrzebane zostały szanse na awans Tarucas i Yacare – mecz tych ekip zakończony zwycięstwem Argentyńczyków 44:24 był meczem już tylko o piąte miejsce. Skład półfinałów: Pampas – Dogos (argentyńskie debry i rewanż za ubiegłoroczny finał) oraz Peñarol – Selknam (niesamowity finisz sezonu w wykonaniu Chilijczyków).

We francuskiej lidze kobiet, Elite 1, po trzeci z rzędu tytuł mistrzowski sięgnęła ekipa z Bordeaux – Stade Bordelais w finale pokonało Stade Toulousain 32:24 (kto wie, czy nie w takim samym składzie zobaczymy finał w męskiej rywalizacji). Mistrzynie zdominowały całe rozgrywki, w fazie zasadniczej przegrały tylko dwukrotnie, a w finale długo dominowały – wygrywały 17:0, a potem 27:7, ale ekipa z Tuluzy nieoczekiwanie odrobiła większość strat i przy trzech punktach różnicy walczyła o kolejne. Jednak na koniec zawodniczki z Bordeaux zaliczyły przechwyt i przyłożenie, które przesądziło o losach meczu.

A w drugiej lidze wygrała ekipa z Tulonu i zdobyła w ten sposób awans do elity – w finale pokonała La Rochelle 14:12 (przegranym do remisu i dogrywki brakło skutecznego podwyższenia na koniec meczu).

Podczas nadchodzącej wyprawy British & Irish Lions będzie stosowana reguła 20-minutowej czerwonej kartki, natomiast Australijczycy naciskają na dalej idące zmiany. Mianowicie chcą wprowadzenia dogrywek z regułą złotego punktu, po to aby uniknąć remisów i w ten sposób wyeliminować ryzyko, że seria trzech testów zostanie nierozstrzygnięta.

Kolejna lista najlepiej zarabiających rugbystów na świecie w kończącym się właśnie sezonie – tym razem sporządzona przez nowozelandzki portal DashTickets. Na jej czele jest Owen Farrell z Racingu 92 z zarobkami ok. 1,2 mln funtów rocznie. W czołowej dziesiątce mamy czterech graczy z ligi japońskiej (Mo’unga z drugiego miejsca z ok. 1,04 mln funtów, Kolbe, de Klerk, Beauden Barrett), trzech z Top 14 (Farrell, Biggar i Dupont), dwóch z Premiership (Russell z trzeciego miejsca z ok. 1 mln funtów i Itoje) oraz jeden z URC (Kolisi). Najlepiej zarabiający gracz rugby league, Kalyn Ponga z Newcastle Knights, zarabia ok. 712 tys. funtów i z tej dziesiątki wyprzedza tylko Duponta.

Ciekawa historia poniekąd „telewizyjna” – Tim Cocker, jeden z prowadzących kanał EggChasers w serwisie Youtube, kupił prawa do pokazywania na Wyspach Brytyjskich rozgrywek francuskiej drugiej ligi, Pro D2. Transmisje będą dostępne dla kibiców z tamtego rejonu właśnie na Youtube, na kanale FR-UK Rugby, bezpłatnie (a właściwie już są, bo transmisje rozpoczęły się wraz ze startem trwającego play-off – pierwszy mecz pomiędzy Montauban i Colomiers zgromadził na żywo w szczycie 2,5 tys. widzów, a sam Cocker pierwszy raz w życiu komentował na żywo mecz). Cocker w wywiadzie dla The Telegraph tłumaczy to coraz większą liczbą angielskich gwiazd grających w tej lidze. Podsumowanie wywiadu i odpowiedź na pytanie, ile wydał: „Powiedzmy tak, moja żona i ja nie kupiliśmy nowego samochodu, bo zamiast tego kupiłem prawa do Pro D2. To szalone i piękne i myślę, że to znakomicie obrazuje myślenie o przyszłości charakteryzujące francuskie rugby. Myślę, że dokładnie takie samo podejście przekonało szefów Top 14, aby oddawać 1/3 pieniędzy z praw telewizyjnych do Pro D2, bo oni zauważają, że to może pomóc w rozwoju całego sportu i że dzięki temu będą mieli gdzie się podziać, jeśli spadną z najwyższego poziomu. To szeroki punkt widzenia.” A w ten weekend jednym z współkomentatorów Cockera był Dan Biggar.

Z wieści transferowych:

  • na emeryturę odchodzi legenda Leicester Tigers i reprezentacji Anglii, Dan Cole;
  • buty wiesza na kołku także wieloletni gracz Saracens, Alex Goode;
  • najprawdopodobniej kariery nie będzie kontynuował też Francuz Brice Dulin – z powodu choroby;
  • Fidżyjczyk Jiuta Wainiqolo, ostatnio błyszczący w barwach Tulonu, podpisał trzyletni kontrakt z Lyonem;
  • Milton Haig ogłosił rozstanie z reprezentacją Nowej Zelandii U20 – zaskakujący krok, biorąc pod uwagę fakt, że właśnie ogłosił skład na nadchodzące mistrzostwa świata (a niedawno wygrał młodzieżowe The Rugby Championship);
  • głośno rozchodzą się plotki o możliwym powrocie Owena Farrella z Racingu 92 do Saracens (gdzie miałby być grającym trenerem), mimo wiążącego go w Paryżu jeszcze przez rok kontraktu.

Tydzień temu wspominałem o dziwacznym wynalazku z antypodów noszącym nazwę Run It Straight (dwóch zawodników biegnie na siebie i „szarżuje”, przy czym szarży to zwykle nie przypomina), który zdobywa tam coraz większą popularność. Przyniósł włanie pierwszą ofiarę śmiertelną – w wyniku rywalizacji z przyjaciółmi i odniesionego przy tej okazji urazu głowy zmarł 19-latek z Nowej Zelandii.

Polacy za granicą

Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.

Szwajcaria:

  • Kacper Ławski (RC Yverdon, LNA): wyszedł w podstawowym składzie w finale ligi przeciwko Hermance, wygranym 25:5.

Zapowiedzi

Głównym punktem weekendu w krajowym rugby będą oczywiście mecze finałowe Ekstraligi – o złoto pomiędzy Pogonią Awentą Siedlce i Orlenem Orkanem Sochaczew oraz o brąz pomiędzy Energą Ogniwem Sopot i Life Style Catering Arką Gdynia.

Grać będzie też reprezentacja Polski seniorów w rugby 7 – w Makarskiej odbędą się pierwsze turnieje mistrzostw Europy w tej odmianie rugby w grupach Trophy.

Poza tym teoretycznie ostatnią kolejkę rozegrają drużyny II ligi (sporo jednak tam spotkań zaległych, których wyniki jednak już losów pierwszego miejsca nie zmienią).

Na świecie decydująca faza kluczowych rozgrywek ligowych. I tu między innymi:

  • we Francji ostatnia kolejka fazy zasadniczej Top 14 (najciekawiej zapowiadają się mecz Pau z La Rochelle) i finał Pro D2;
  • półfinały ligi United Rugby Championship;
  • półfinały angielskiej Premiership;
  • pierwsza runda play-off Super Rugby Pacific;
  • półfinały Super Rugby Americas;
  • ostatnie mecze fazy zasadniczej Major League Rugby.

2 komentarze do “Pogromy przed finałem, koniec marzeń Moany”

  1. Cóż, fajnie by było, gdyby angielscy działacze choć minimalnie starali się naśladować włodarzy Top14. Natomiast przepis z dwudziestominutowymi czerwonymi kartkami, a może nawet bardziej sposób w jaki tłumaczy się jego wprowadzenie, po prostu absurdalny, irracjonalny i nie wiem co jeszcze. 🙂

    Odpowiedz

Skomentuj Sebastian D Anuluj pisanie odpowiedzi