Przedświąteczny weekend stał pod znakiem powrotu czołowych lig Europy. I mieliśmy w nich kilka niespodzianek, a wśród nich pierwsze ligowe zwycięstwa katalońskiego Perpignan i walijskich Dragons. W URC poczuliśmy już smak świątecznych derbów, w Prem zaimponowali Exeter Chiefs i Bristol Bears, w Pro D2 także sypnęło nieoczekiwanymi wynikami, a w ostatnim międzynarodowym spotkaniu 2025 Togo pokonało Niger.
Top 14
Drużyny Top 14 zmierzyły się po raz dwunasty w tym sezonie, ale jeszcze przed weekendem mieliśmy tutaj wieści – liderująca w lidze i broniąca tytułu mistrzowskiego Tuluza została ukarana przez władze ligi odjęciem dwóch punktów (co spowodowało jej spadek na drugie miejsce) i karą finansową w wysokości 30 tys. euro za naruszenie limitu wynagrodzeń zawodników przy okazji transferu Melvyna Jamineta z Perpignan w 2022 (ukryte finansowanie rozliczeń poprzez zapłatę dwóm firmom za organizację wyjazdu do Polinezji Francuskiej). Klub ma jeszcze szansę odwołania, ale wśród komentarzy pojawiają się głosy zdziwione łagodnością tej sankcji.
Stade Français – Racing 92 20:20. Drugi remis w tym sezonie Top 14 padł w derbach Paryża, zawodnicy Racingu 92 mogą jednak żałować straconej szansy na zwycięstwo. Sporo było tu emocji, a kartek było tyle samo co przyłożeń – po pięć. Mecz lepiej zaczęli goście, którzy wyszli na prowadzenie po przyłożeniu i drop goalu Ugo Seunesa. Niemal ciągły napór dał im jednak tylko 8 oczek i jeszcze pod koniec pierwszej połowy po karnym przyłożeniu to gospodarze wyszli na czoło. Druga połowa zaczęła się od zredukowania liczby zawodników po obu stronach do czternastu, ale potem Racing odzyskał rytm i zdobył dwa przyłożenia. Miał szanse na kolejne, ale zaprzepaścił je przy wrzutach z autu, w samej końcówce znowu został na boisku w czternastkę, a gospodarze wykorzystali przewagę liczebną i w doliczonym czasie gry dzięki siedmiopunktowej akcji (przyłożenie Giorgiego Melikidzego i podwyższenie Louisa Carbonela) uratowali remis, który długo w tym meczu wydawał się poza ich zasięgiem.
Union Bordeaux-Bègles – RC Toulonnais 46:7. To miał być najciekawszy mecz kolejki – w końcu rywalizowały dwa zespoły ze ścisłej czołówki. Tymczasem Bordeaux odniosło bardzo pewne i na dodatek bonusowe zwycięstwo, zdobywając po drodze aż sześć przyłożeń i tracąc tylko jedno. Pierwszą piątkę na samym początku zdobył Louis Bielle-Biarrey, a przed upływem pół godziny jego koledzy dorzucili dwie kolejne a Maxime Lucu – pięć skutecznych kopów. Było 27:0 i choć punktowanie stanęło, a w końcu Tulon odpowiedział swoim przyłożeniem, w ostatnim kwadransie meczu Bordeaux zaliczyło kolejne trzy przyłożenia (a Lucu pomylił się z podwyższeń dopiero przy ostatnim). Najwięcej o meczu mówi chyba sekwencja niepowodzeń Tulonu w dosłownie paru ostatnich minutach: wybroniony przez gospodarzy wykop w aut z karnego na 5 m, przejęty przez gospodarzy aut, wypuszczona piłka tuż przed polem bramkowym Bordeaux, stracona piłka po karnym na 5 m, a wreszcie wypuszczona piłka we własnym polu 22 m przy próbie złapania dalekiego kopu Lucu i w efekcie akcja gospodarzy, która zaowocowała ich szóstym przyłożeniem (wykończona przez rezerwowego Salesiego Rayasiego).
Poza tym:
- US Montauban – Section Paloise 17:53 (długo wydawało się, że beniaminek ma szansę na sprawienie sensacji w starciu z liderem ligowej tabeli – dwukrotnie w pierwszej połowie wychodzili na czoło, a do szatni na przerwę schodzili wygrywając 17:12; jednak druga połowa to popis ekipy Pau, która mimo dwóch żółtych kartek zdobyła sześć przyłożeń nie tracąc już ani jednego punktu);
- Montpellier Hérault – Castres Olympique 33:31 (zaczęło się od prowadzenia gospodarzy po kwadransie 17:0, ale potem goście podjęli pogoń i na 5 minut przed końcem zdobyli jednopunktową przewagę; pościg był jednak na nic, bo rezerwowy Léo Coly karnym krótko przed ostatnim gwizdkiem dał skromną wygraną Montpellier);
- Stade Rochelais – Aviron Bayonnais 49:17 (grający w tym sezonie w kratkę gospodarze, tym razem, w atlantyckich derbach, odnieśli zdecydowane zwycięstwo, aplikując rywalom aż 7 przyłożeń i zapisując na swoje konto bonus ofensywny; przerwali w ten sposób serię trzech ligowych porażek);
- USA Perpignan – ASM Clermont 26:20 (spora niespodzianka – pierwsze zwycięstwo Katalończyków w tym sezonie ligowym, na dodatek odniesione pomimo gry przez godzinę w czternastkę po czerwonej kartce; ważną rolę odegrał Benjamin Udrapilleta, który niemal nie mylił się z podstawki i zdobył dla gospodarzy 16 punktów);
- Lyon OU – Stade Toulousain 19:41 (do przerwy 7:17; po przerwie dwa ciosy Lyonu, który wyszedł na prowadzenie, a w 55. minucie przegrywał tylko 19:24; wtedy jednak na boisku pojawił się Antoine Dupont, który co chwila był w centrum akcji ofensywnych swojej drużyny lub ratował ją w defensywie – i miał udział chyba we wszystkich trzech przyłożeniach swojej ekipy, które rozstrzygnęły mecz na jej korzyść).
Tuluza straciła prowadzenie w tabeli z powodu karnych punktów – zajmuje drugie miejsce z dorobkiem punktowym identycznym z liderem z Pau. Bordeaux dzięki wysokiej wygranej awansowało o trzy lokaty i zepchnęło z trzeciego miejsca rozgromiony przez siebie Tulon. Różnica między czołową dwójką a Bordeaux i Tulonem to już 8 punktów. Spory awans także La Rochelle, ale ta ekipa wciąż poza czołową szóstką. Na końcu tabeli, mimo pierwszego zwycięstwa, wciąż Perpignan – ale do Montauban traci już tylko dwa punkty. Reszta stawki ze znaczną przewagą nad ostatnią dwójką (między dwunastym Lyonem i trzynastym Montauban jest aż 16 punktów różnicy).
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. ↑ | Section Paloise | 12 | 42 |
| 2. ↓ | Stade Toulousain | 12 | 42 |
| 3. ↑↑↑ | Union Bordeaux-Bègles | 12 | 34 |
| 4. ↓ | RC Toulonnais | 12 | 34 |
| 5. ↓ | Stade Français | 12 | 33 |
| 6. ↑ | Montpellier Hérault | 12 | 32 |
| 7. ↑↑↑ | Stade Rochelais | 12 | 31 |
| 8. ↓↓↓ | Aviron Bayonnais | 12 | 30 |
| 9. ↓ | Castres Olympique | 12 | 29 |
| 10. ↑ | Racing 92 | 12 | 28 |
| 11. ↓↓ | ASM Clermont | 12 | 27 |
| 12. | Lyon OU | 12 | 23 |
| 13. | US Montauban | 12 | 7 |
| 14. | USA Perpignan | 12 | 5 |
Sporo ciekawego działo się w piętnastcej kolejce Pro D2, w tym trzy niespodzianki. Już na start kolejki sensację sprawiło broniące się przed spadkiem Béziers (na dodatek w tygodniu poprzedzającym mecz pozbawione dwóch punktów z ligowej tabeli), które pokonało niekwestionowanego lidera ligi, Vannes, 23:17. Bohaterem spotkania był portugalski łącznik młyna Samuel Marques, który co prawda spudłował dwa pierwsze kopy z podwyższeń, ale potem zaliczył 13 punktów, w tym przyłożenie, a jego punkty okazały się kluczowymi dla losów meczu. Bretończycy mimo porażki pozostali liderami, z 7 punktami przewagi nad kolejną ekipą. Drugą niespodziankę sprawił beniaminek z Carcassonne – wygrał dopiero trzeci raz w sezonie, 35:31 z Soyaux Angoulême. Zrobił to w niesamowitych okolicznościach: trzema przyłożeniami w ciągu ostatnich 20 minut zniwelował 17-punktową stratę i wyszedł na czoło pomimo gry w osłabieniu po czerwonej kartce. Co prawda pozostał na ostatnim miejscu tabeli, ale zrównał się punktami z Dax. Autorem trzeciej niespodzianki było Biarritz (kolejna ekipa ukarana odjęciem dwóch oczek w poprzednim tygodniu), który mimo serii porażek za sobą i przeciwnika w postaci Oyonnax (dla odmiany ostatnio wygrywającego raz za razem) wysoko zwyciężyło 42:14.
Bardzo ciekawie zapowiadało się spotkanie dwóch drużyn z czoła ligowej tabeli – w starciu Colomiers z Valence Romans górą byli gospodarze, którzy wygrali 24:10 i zrzucili rywali z drugiego miejsca w tabeli. Poza tym Agen pomimo gry przez ponad pół meczu w czternastkę wygrało 35:26 z Aurillac (i awansowało kosztem swoich rywali do czołowej szóstki), Grenoble pokonało 24:20 Dax (choć goście mogli odwrócić losy meczu na jego koniec; dla Dax jeden punkt bonusowy to niewiele, zwłaszcza, że za nieprawidłowości został ukarany w ostatnim tygodniu odjęciem aż 9 punktów – w efekcie spadł na przedostatnie miejsce w lidze), Mont-de-Marsan wygrało 25:23 z Provence (20 punktów z kopów Christophe’a Loustalota), a Nevers po niezwykle zaciętym pojedynku pokonało 33:31 Brive (choć po 20 minutach przegrywało 3:22).
United Rugby Championship
W URC czuć już było święta – tradycyjnie związane z pojedynkami derbowymi. W ten weekend aż sześć spośród ośmiu spotkań miało taki charakter.
Leinster – Ulster 24:20. Derbami, po których można było chyba spodziewać się najwięcej były te dublińskie: broniący tytułu Leinster podejmował znakomicie się prezentujący w ostatnich miesiącach Ulster. I to właśnie ekipa z Belfastu lepiej zaczęła to spotkanie: prowadziła najpierw 5:0, a choć na chwilę straciła przewagę, na przerwę schodziła przy wyniku 17:7. I to mimo wizualnej przewagi gospodarzy oraz popełnianych przez gości przewinień. W drugiej połowie meczu Leinster zdołał jednak odwrócić losy spotkania. Stopniowo odrabiał straty, a na pięć minut przed końcem, przy grze z przewagą jednego zawodnika, dzięki przyłożeniu niezawodnego Dana Sheehana po maulu autowym zapewnił sobie skromną wygraną. Sheehan był jednym z rezerwowych, którzy wchodząc z ławki w drugiej połowie odegrali decydującą rolę.
Glasgow Warriors – Edinburgh 24:12. Pierwsze tegoroczne starcie o 1872 Cup poszło na konto ekipy z Glasgow. Jednak jak napisał komentator BBC Andy Burke – mecz poprzedziły imponujące fajerwerki, ale po gwizdku sędziego już tego ognia na boisku zabrakło. Mało było płynnej gry, za to sporo pick & go. I choć wynik niemal przez większość spotkania był na styku, wygrana gospodarzy wydawała się praktycznie niezagrożona. Goście głównie się bronili, a Darcy Graham i Duhan van der Merwe właściwie byli bezrobotni. Kluczowe było kilka minut drugiej połowy, gdy dwa przyłożenia Warriors pozwoliły im wysforować się na dystans 14 punktów, i choć Edynburg w końcówce zredukował go do siedmiu oczek, ostatnie słowo należało do gospodarzy.
Poza tym:
- Cardiff – Scarlets 17:21 (stołeczna ekipa miała sporą szansę, aby wygrać mecz z lokalnym rywalem, który zajmował ostatnie miejsce w lidze – jednak mimo trzech żółtych kartek Scarlets, boiskowa dominacja Cardiff nie przekładała się na punkty i zbyt wiele było straconych piłek w ataku; decydujące przyłożenie goście zdobyli po przechwycie i 70-metrowym sprincie Garetha Daviesa; w drużynie gospodarzy zwracał uwagę powrót na boisko po kontuzji Taulupe Faletau; to dopiero ich druga porażka w sezonie);
- Stormers – Lions 34:27 (pierwszy derbowy pojedynek liderujących w tabeli i niepokonanych dotąd Stormers zakończył się kolejnym ich zwycięstwem, i to pomimo braku kontuzjowanego Sachy Feinberga-Mngomezulu; wygrana jednak nie przyszła im łatwo, Lions w pierwszej połowie dominowali i dwukrotnie wychodzili na prowadzenie po przyłożeniach Ruana Ventera; dopiero w ostatniej półgodzinie Stormers wzmocnieni ławką rezerwowych przełamali gości);
- Benetton Treviso – Zebre Parma 21:15 (zacięty mecz, w którym kluczowa okazała się wypracowana w drugim kwadransie gry 13-punktowa przewaga gospodarzy);
- Sharks – Bulls 21:12 (dopiero drugie zwycięstwo Sharks w tym sezonie ligowym; długo się na nie nie zanosiło, bo zdobyte wcześnie przez nich 7 punktów było na długo ich jedynymi, podczas gdy Bulls stopniowo budowali swój dorobek karnymi Handré Pollarda i po godzinie gry wygrywali 12:7; ostatecznie o wyniku zdecydowały dwa przyłożenia Sharks zdobyte w samej końcówce meczu, w sporej mierze zawdzięczane przejęciom piłki przez rezerwowego Jadena Hendrickse; gościowie dominowali w młynach, zarabiali karne, ale potem tracili piłki);
- Ospreys – Munster 10:26 (na dwóch boiskach derbowego klimatu jeszcze nie było, m.in. w Bridgend, gdzie Ospreys, mimo podbudowania nastrojów dwoma wygranymi w Challenge Cup, nie sprostali mającemu bardzo dobry sezon w lidze irlandzkiemu Munsterowi; to zresztą był bardzo zły tydzień Ospreys, bo ogłoszono także odejście po sezonie dwóch kluczowych graczy drużyny, Dewiego Lake’a i Jaca Morgana);
- Dragons – Connacht 48:28 (trzeci mecz Connachtu z walijskim przeciwnikiem w tym sezonie i trzecia porażka – po ligowej przegranej z Cardiff i pucharowej z Ospreys, ta była wyjątkowo bolesna, bo po zdobyciu pierwszego przyłożenia w meczu Irlandczycy dali się całkowicie zdominować; dopiero w ostatnim kwadransie doszli ponownie do głosu, czego efektem był bonus ofensywny; wygrana Dragons wysoka, zasłużona i – co najważniejsze – pierwsza w ligowym sezonie).
Stormers wciąż na czele, za ich plecami Munster wrócił na drugie miejsce, spychając Cardiff na trzecie. Mimo porażki wciąż wysoko Ulster, a Leinster stopniowo zbliża się do czołówki. Na dole tabeli, na trzech ostatnich miejscach, trzy walijskie ekipy (mimo zwycięstw Scarlets i Dragons).
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Stormers | 7 | 32 |
| 2. ↑ | Munster | 7 | 29 |
| 3. ↓ | Cardiff | 7 | 26 |
| 4. ↑ | Glasgow Warriors | 7 | 25 |
| 5. ↓ | Ulster | 6 | 22 |
| 6. | Leinster | 7 | 21 |
| 7. | Lions | 7 | 17 |
| 8. | Bulls | 7 | 15 |
| 9. | Connacht | 6 | 15 |
| 10. ↑↑ | Benetton Treviso | 7 | 13 |
| 11. ↓ | Edinburgh | 6 | 13 |
| 12. ↑↑ | Sharks | 7 | 12 |
| 13. ↓↓ | Zebre Parma | 7 | 11 |
| 14. ↑ | Dragons | 7 | 10 |
| 15. ↑ | Scarlets | 6 | 8 |
| 16. ↓↓↓ | Ospreys | 7 | 8 |
Prem
W angielskiej lidze drużyny także rozegrały siódmą kolejkę.
Saracens – Exeter Chiefs 24:30. Choć Saracens przed tym meczem zajmowali dopiero szóstą lokatę w tabeli, a ich rywale byli wiceliderem ligi, wciąż można było upatrywać faworyta tego spotkania w londyńczykach. Tym bardziej po pierwszych 10 minutach meczu, gdy przyłożenia Noaha Caluoriego i Maxa Malinsa dały im prowadzenie 12:3. Jednak obraz meczu się zmienił – Chiefs stopniowo odrabiali straty i przed końcem pierwszej połowy mieli punkt przewagi. Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza – dwa przyłożenia Saracens (w tym drugie Caluoriego) dały im po kwadransie gry 11 punktów przewagi. Ale także podobnie jak przed przerwą tej przewagi nie utrzymali – w ostatnim kwadransie goście zdobyli trzy przyłożenia (dwa Grega Fisilau i jedno, decydujące, zaliczone w ostatniej akcji Henry’ego Slade’a, który zdobył w tym meczu 15 punktów – także z udziałem Fisilau, który wymusił na rywalach błąd dający piłkę jego drużynie) i to oni wyjechali z Londynu jako zwycięzcy. Zawiódł Owen Farrell, który tylko raz trafił między słupy, na początku spotkania, a potem już tylko pudłował, w tym z karnego w końcówce.
Poza tym:
- Leicester Tigers – Gloucester 45:14 (pojawiające się ostatnio przebłyski przebudzenia Gloucesteru w ten weekend zbladły – Tigers wypunktowali gości; w szeregach zwycięzców już w pierwszej połowie błysnął znakomitymi przyłożeniem i asystą Solomone Kata);
- Northampton Saints – Sale Sharks 47:21 (bardzo pewna wygrana gospodarzy, którzy już po kwadransie mieli na koncie trzy przyłożenia; pierwsze z nich zdobył Henry Pollock, drugie dorzucił znakomity ostatnio George Hendy, a koledzy dociągnęli licznik aż do siedmiu; bolesna porażka Sharks nastąpiła tuż po zwolnieniu trenera drużyny);
- Harlequins – Bristol Bears 14:40 (The Big Game, czyli ligowy pojedynek rozegrany na stadionie Twickenham, nie posedł po myśli londyńczyków – bristolczycy prowadzili już 33:0, gdy Quins, korzystając z dwóch kolejnych żółtych kartek gości zaliczyli swoje jedyne dwa przyłożenia; na dodatek akcje punktowe Bears naprawdę mogły się podobać, a najbardziej zaimponował 50-metrowym sprintem filar Ellis Genge; i to nie to, że Quins nic nie mieli z gry – w pierwszej połowie mieli 72% terytorium i bardzo dużo wejść w pole 22 m rywali, ale seryjnie marnowali swoje okazje);
- Newcastle Red Bulls – Bath 14:50 (w Top 14 i URC ostatnie drużyny bez zwycięstwa w ten weekend nie wygrywały, ale taka sztuka nie udała się Newcastle Red Bulls – ekipa z północy w pierwszej połowie walczyła, ale w drugiej straciła pięć przyłożeń; zabójcza skuteczność Bath – niemal każdą wizytę w polu 22 m gospodarzy kończyli przyłożeniami; ozdobą meczu była ta zespołowa akcja zakończona przez Bena Spencera: https://twitter.com/i/status/2002782848873320862).
W tabeli ani jednego przesunięcia – ekipy z górnej połówki solidarnie wygrywały, z dolnej zaś przeciwnie (i tylko Saracens zaliczył punkty bonusowe). Na czele wciąż Bath przed Exeter Chiefs i Northampton Saints. Do ośmiu punktów urosła już różnica między szóstymi Saracens i siódmymi Sale Sharks.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Bath | 7 | 31 |
| 2. | Exeter Chiefs | 7 | 28 |
| 3. | Northampton Saints | 7 | 28 |
| 4. | Leicester Tigers | 7 | 26 |
| 5. | Bristol Bears | 7 | 24 |
| 6. | Saracens | 7 | 21 |
| 7. | Sale Sharks | 7 | 13 |
| 8. | Harlequins | 7 | 10 |
| 9. | Gloucester | 7 | 8 |
| 10. | Newcastle Red Bulls | 7 | 0 |
Po jedenastej kolejce Champ wciąż niepokonani pozostali Ealing Trailfinders, którzy rozgromili pozostające dla odmiany bez zwycięstwa Cambridge 68:17. Najciekawiej zapowiadał się pojedynek Bedford Blues z Worcester Warriors, w którym gospodarze wygrali 35:19 i w efekcie zastąpili gości na drugim miejscu ligowej tabeli (Warriors spadli na trzecią lokatę, wciąż ze sporą przewagą nad resztą stawki). Poza tym Richmond przegrało 7:31 z Doncaster Knights, Ampthill pokonało London Scottish 38:32, Hartpury University wygrało 38:22 z Caldy (fatalna seria gości trwa), Chinnor nieoczekiwanie pokonało 47:10 Cornish Pirates, a Coventry zwyciężyło 41:36 Nottingham.
Z kraju
Siódemkowe reprezentacje Polski wyjeżdżają na początku stycznia na zgrupowanie do Alicante. Trener Chris Davies powołał 18 zawodników i 16 zawodniczek. W obu jest po kilka nowych twarzy, ponadto w męskiej zwraca uwagę powrót do powoływania graczy występujących w kadrze piętnastkowej. U pań jest m.in. 18-letnia Nadia Turzyńska, a najbardziej intryguje Flora Micoud-Terreau – jeśli to nie jest tylko zbieżność nazwisk, to jest to zawodniczka, która grała w Grenoble i Montpellier.
Nasze panie poznały swoje grupowe rywalki w nadchodzącym turnieju SVNS 3, który odbędzie się 17 i 18 stycznia w Dubaju. Polki pierwszego dnia zagrają kolejno z Kolumbią, Argentyną i Samoa. Do półfinałów awansują dwie najlepsze drużyny w grupie, a do SVNS 2 – dwie najlepsze drużyny turnieju. Transmisja na stronie rugbypass.tv. W Challengerze w poprzednim sezonie Polki dwukrotnie pokonały Samoa, dwukrotnie przegrały z Argentyną i raz minimalnie uległy Kolumbii.
Budmex Rugby Białystok traci najskuteczniejszego zawodnika jesieni – pochodzący z Argentyny Zachaire Vaquez po rundzie jesiennej spędzonej na Podlasiu wyjeżdża do Australii.
Ze świata
W Lomé zakończył się krótki międzynarodowy turniej drużyn z Afryki zachodniej. W poniedziałek Benin pokonał Niger 29:9, a w środę Togo przypieczętowało końcowy triumf 24:7 w meczu z Nigrem (wcześniej, w weekend wygrało z Beninem). Impreza jest o tyle ciekawa, że dla wszystkich drużyn w niej uczestniczących były to pierwsze mecze od dawna – po raz ostatni międzynarodowe spotkania grały w 2017 (Togo, Benin) i 2018 roku (Niger).
Drużyny Japan Rugby League One spotkały się po raz drugi. Upokorzenie sprzed tygodnia nieco zamazali broniący tytułu Brave Lupus Tokyo – wygrali na wyjeździe z Shizuoka Blue Revs, choć tylko 26:22 (pierwsze przyłożenie i 11 punktów dla mistrzów zdobył Richie Mo’unga). Poza tym Spears Funabashi Tokyo-Bay pokonali Black Rams Tokyo 50:28 (gospodarze wypracowali sporą przewagę w pierwszej połowie, ale na kwadrans przed końcem prowadzili tylko jednym punktem – na koniec jednak pogrzebali nadzieje gości zaliczając serię trzech przyłożeń, z czego dwóch w wykonaniu wybranego graczem meczu Halatoi Vailei), w pojedynku dwóch magnatów finansowych Tokyo Sungoliath ograł 43:25 ekipę Toyota Verblitz (na 20 minut przed końcem goście prowadzili 25:15, w dużej mierze dzięki świetnej postawie Kazuki Himeno, ale tu również w końcówce przeważyli gospodarze, którzy zaliczyli serię czterech przyłożeń; jedno z nich zapisał na swoje konto Cheslin Kolbe, po drugiej stronie punktował m.in. Aaron Smith), Mie Heat uległo Kobe Steelers 23:28 (w ostatnich minutach gospodarze gonili wynik, ale brakło im czasu; graczem meczu wybrano kapitana gości Brodiego Retallicka), Sagamihara Dynaboars pokonali 17:10 Yokohama Eagles (w dużej mierze dzięki świetnemu początkowi spotkania), a Saitama Wild Knights zwyciężyła 37:19 Urayasu D-Rocks (hat-trick kapitana gospodarzy, młynarza Atsushi Sakate). Po dwóch kolejkach dwa zwycięstwa na koncie mają Wild Knights, Sungoliath i Spears. Po dwie porażki – Eagles, Heat i Black Rams. Publiczności mniej niż przed tygodniem, ale liczby wciąż imponują – na trzech stadionach było po kilkanaście tysięcy widzów.
Po zakończeniu na początku września sezonu ligowego w Rumunii odbywały się rozgrywki o puchar kraju (Cupa României). W gruncie rzeczy format podobny był do ligowego – ekipy Liga de Rugby zagrały najpierw każdy z każdym (tyle że bez rewanżów), a faza prawdziwie pucharowa zaczęła się od półfinałów, jak w lidze. Po trzech latach dominacji ekip z Bukaresztu, tym razem żadna stołeczna drużyna nie zagrała w finale – broniące trofeum Dinamo przegrało w półfinale 3:13 z SCM USV Timișoara, natomiast Steaua została pokonana na tym samym etapie rozgrywek 21:19 przez Științę Baia Mare. W efekcie w finale starły się dwie drużyny z zachodniej Rumunii (choć grano na Arcul de Triumph w stolicy), a zwycięsko wyszła z niego SCM USV Timișoara – było 18:11. W końcówce ekipa z Baia Mare miała swoje szanse, zwłaszcza, że Banatczycy mieli kłopoty z dyscypliną i nawet przez moment byli na boisku w trzynastkę. Timișoara zrewanżowała się w ten sposób swoim rywalom za porażkę z finału ligi i zdobyła trofeum piąty raz w historii (ostatni raz – przed 9 laty).
World Rugby nie tylko zarekomendowało obniżenie wysokości szarż do linii mostka w rugby amatorskim, ale w ślad za tym ogłosiło uwzględnienie tej zmiany w przyszłorocznych mistrzostwach świata U20, które odbędą się w Gruzji.
Tydzień temu pisałem o najlepszej setce rugbystów świata według portalu rugbypass.com, teraz najlepszą pięćdziesiątkę (ale tylko męską) zaczął ogłaszać portal planetrugby.com. Póki co znamy miejsca 31–50 i tutaj też nie ma nikogo spoza krajów elity…
Ellie Kildunne nie została brytyjską Sports Personality of the Year według BBC – w gronie sześciu nominowanych zajęła drugie miejsce, ulegając tylko golfiście Rory’emu McIlroy’owi. A swoją drogą, w meczu Harlequins z Bristol Bears (kobiety także zagrały na Twickenham w ramach The Big Day) Kildunne zaliczyła imponujące przyłożenie po solowej akcji. Tu zresztą, odwrotnie niż u facetów, Harlequins zwyciężyły 38:12.
Aż osiem drużyn zapowiedziało udział w przyszłorocznym turnieju Union’s Cup, gromadzącym reprezentacje krajów Azji południowo-wschodniej. Do Filipin (broniących tytułu), Tajlandii (gospodarza), Singapuru i Tajwanu, które wzięły udział w tegorocznej imprezie rozegranej na Tajwanie dołączą Malezja, Guam, Indonezja i Hongkong (a właściwie rezerwy reprezentacji tego kraju). Warto zwrócić uwagę, że impreza obecnie odbywa się pod skrzydłami regionalnej federacji SEARF, bez zaangażowania Asia Rugby.
Z wieści transferowych:
- spory ruch w Gloucesterze – latem z Ospreys trafią tu dwaj kapitanowie reprezentacji Walii, Dewi Lake i Jac Morgan, a z Pau wróci do Anglii Dan Robson. Natomiast odejdzie najlepszy zawodnik poprzedniego sezonu Premiership, Walijczyk Tomos Williams. Swoją drogą, eksodus najlepszych graczy Ospreys źle wróży tej drużynie w kontekście zamiaru zmniejszenia liczby walijskich drużyn w URC;
- Richard Cockerill, trener reprezentacji Gruzji i tamtejszej drużyny Black Lion, został zwolniony z tych funkcji po porażce tej ostatniej ekipy z Connachtem 0:52. Plotki o takim kroku krążyły już od paru tygodni (ponoć miał kontrakcie zobowiązanie do zwycięstwa w tym roku z kimś z Tier 1). Kto w to miejsce? Kandydatem miał być były trener Brive Pierre-Henry Broncan, obecnie numerem 1 na liście jest zwolniony ostatnio z Perpignan Franck Azéma (pojawiły się też plotki o Warrenie Gatlandzie);
- nową trenerką Black Ferns została Whitney Hansen, córka byłego trenera All Blacks Steve’a Hansena. Ostatnio prowadziła Matatū, drużynę z Super Rugby Aupiki, wcześniej była m.in. asystentką trenera reprezentacji;
- nowym trenerem kobiecej reprezentacji Szkocji został Sione Fukofuka, ostatnio szkoleniowiec kobiecej kadry Stanów Zjednoczonych;
- nowym szkoleniowcem męskiej kadry Holandii został Bryan Easson, ostatnio trener kobiecej reprezentacji Szkocji. Ciekawostka: wybór Eassona na trenera wyjaśniał dyrektor techniczny federacji holenderskiej, Jose Gorrotxategi;
- po zaledwie 6 miesiącach stanowisko trenera Sale Sharks opuścił Marco Bortolani;
- Sacha Feinberg-Mngomezulu przedłużył swój kontrakt ze Stormers aż do 2029.
Zmarła Lusanda Dumke, zaledwie 29-letnia była kapitan reprezentacji piętnastkowej Południowej Afryki, uczestniczka Pucharu Świata w 2022. Przerwała karierę z powodu choroby kilka miesięcy temu.
Polacy za granicą
Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.
Anglia:
- Max Łoboda (Caldy RFC, Champ): zagrał pierwszą połowę meczu z Coventry, przegranego 22:33. Caldy pozostało dziewiąte w lidze;
- Filip Nawrocki (Leeds Tykes RFC, National League 1): na ławce rezerwowych zaczął mecz z Blackheath, przegrany 28:36. Tykes zajmują trzynaste, przedostatnie miejsce w lidze;
- Ross Cooke (Oxford Harlequins, National League 2 East): zagrał 70 minut oraz zdobył przyłożenie i dwa podwyższenia w meczu z Sevenoaks przegranym 19:61. Quins pozostali na ostatnim miejscu w grupie;
- Daniel Tomanek (Tunbridge Wells RFC, Regional 1 South Central): zagrał cały mecz z Wimbledonem, wygrany 47:35. Jego ekipa wróciła na drugie miejsce w grupie;
- Jordan Tebbatt (Leicester Forest RFC, Counties 1 Midlands East (South)): zagrał od początku w meczu ze Stewarts & Lloyds, wygranym 52:0. Forest awansowało na czwarte miejsce w grupie.
Francja:
- Quentin Cieslinski (Stade Métropolitain, Nationale 2 – grupa 2): zagrał pierwszą połowę w meczu z Mâcon, przegranym 10:24. Métro jest dziewiąte w grupie;
- Thomas Toevalu (US Marmandaise, Nationale 2 – grupa 1): zagrał godzinę w meczu z Nantes, przegranym 24:26. Marmande spadło na dziewiąte miejsce w lidze;
- Mateusz Bartoszek (RC Bassin d’Arcachon, Fédérale 1 – grupa 1): na ławce rezerwowych zaczął mecz z Limoges, wygrany 18:16. RCBA pozostało wiceliderem grupy;
- Nicolas Saborit (CO Berre XV, Fédérale 1 – grupa 2): w podstawowym składzie zaczął spotkanie z Châteaurenard zakończone remisem 16:16. Berre l’Etang spadło do strefy spadkowej, na jedenaste miejsce w grupie;
- Andrzej Charlat (AS Monaco Rugby, Fédérale 2 – grupa 3): zagrał cały mecz z Millau, wygrany 27:13. Monaco wciąż jest wiceliderem grupy.
Irlandia:
- Jakub Wojtkowicz (Sligo RFC, All-Ireland League D2B): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Navan, wygranym 35:18. Sligo awansowało na czwarte miejsce w lidze;
- Wiktor Wilczuk (Bruff RFC, All-Ireland League D2C): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Thomond, przegranym 17:20. Bruff spadło na szóstą lokatę na swoim poziomie.
Szkocja:
- Zenon Szwagrzak (Melrose Rugby, Premiership): na ławce rezerwowych zaczął mecz z Kelso, przegrany 26:29. Melrose jest ósme w stawce dziesięciu drużyn.
Walia:
- Jake Wiśniewski (Pontypool RFC, Super Rygbi Cymru): zagrał 50 minut w meczu z RGC 1404, przegrany 12:26. Pontypool jest dziesiąte, ostatnie w lidze.
Zapowiedzi
Wkraczamy w świąteczny okres, a świąteczny okres to klasyki w najsilniejszych ligach Europy. Zobaczymy:
- trzynastą kolejkę Top 14 (m.in. starcie Tuluzy z La Rochelle czy Pau z Montpellier),
- ósmą kolejkę URC (w tym starcie irlandzkich gigantów, Leinsteru z Munsterem; tu tym razem tylko sześć spotkań, bo południowoafrykańskie derby przesunięto na przyszły rok),
- ósmą kolejkę Prem (m.in. mecz Bath z Northampton Saints),
- trzecią kolejkę Japan Rugby League One.