Po ankiecie

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zdecydowali się tym razem coś napisać do „szponów” i wypełnili ankiety. Ponad 60 odpowiedzi to solidna dawka informacji, choć pewnie to wszystko dałoby lepszy efekt, gdybym nieco inaczej ją przygotował. Tak czy owak jednak jest nad czym myśleć. A wszystkie dobre słowa, za które także bardzo dziękuję, to doskonała motywacja do ciągnięcia tego wózka. Poniżej zaś kilka zdań podsumowania.

Cóż, z metryczki wynika, że nie ma świetlanej przyszłości przed „szponami”: odpowiedzi przychodziły głównie od czytelników w wieku średnim (ponad 80% od 35 lat w górę), a odpowiedź od czytelnika do 20 lat była tylko jedna. To pewnie kwestia formatu, faktycznie mocno niedzisiejszego, ale nie sądzę, abym był gotów go zmienić – kładąc na szalach wartości „zajrzeć w każdy kąt rugby” i „fajniej wyglądać”, wobec niedostatku czasu aby zrealizować obie rzeczy naraz, stawiam jednak na informację. Cieszy mnie, że mimo to „szpony” mają wiernych towarzyszy (blisko połowa ankiet przyszła od osób, które czytają „szpony” od lat, w tym wielu od początku), ale cieszy także i to, że pojawiały się odpowiedzi od czytelników świeższych, nawet takich kilkumiesięcznych – a więc ciągle „szpony” trafiają pod nowe strzechy.

Zdecydowanie największe zainteresowanie budzą fragmenty „szponów” dotyczące naszego podwórka – reprezentacji i Ekstraligi. Na drugim końcu mamy siódemki (zwłaszcza krajowe), ligi spoza tier 1, czy wieści o naszych graczach z zagranicy. Cóż, siódemki to olimpijskie okno rugby na świat, więc nie da się tego zostawić na boku, a rugby z krajów spoza elity zawsze jakiś kawałek mojej uwagi przyciąga. Sporo było propozycji poszerzenia formatu, a jeden czy dwa poruszane tam tematy i mi chodzą po głowie, ale zawsze jest problem czasu. Choć od pierwszego wywiadu było kiedyś o krok 🙂

I na koniec kilka odniesień do konkretnych odpowiedzi:

  • padło pytanie, jak znajduję czas na całe to pisanie. Cóż, z dużym wysiłkiem, a najgorsze w tym biznesie jest to, że człowiek paradoksalnie ogląda mniej rugby, bo czas zabiera mu pisanie (a i samo oglądanie wygląda czasami inaczej – niedawny mecz z Czechami oglądałem w krakowskim barze „Non Iron” z Jackiem Wierzbickim i chyba trochę nietypowo musieliśmy wyglądać: dwóch facetów patrzących na sport w knajpie i robiących notatki ;));
  • propozycja umieszczania „informacji ze styku rugby i kultury, recenzji filmów, książek i komiksów, obecności rugby w kulturze popularnej, polityce i rozrywce” jest mi bardzo bliska. Może uda się wrócić do felietonów;
  • przewodniki raczej nie przerodzą się w papierowe programy rozdawane/sprzedawane przed meczami, bo ja tego nigdy nie ogarnę. Gdyby jednak ktoś chciał je wykorzystać w taki sposób, to nie mówię „nie”. W końcu sam bym chętnie wziął coś takiego do ręki wchodząc na stadion;
  • porównanie z „Rugbusiem” jest dla „szponów” bardzo nobilitujące. Swoją drogą, może warto byłoby „Rugbusia” uratować dla przyszłych pokoleń? Marzy mi się, aby ten kawał historii polskiego rugby był dostępny w formie cyfrowej, inaczej popleśnieje w piwnicach i pawlaczach… Może ktoś ma i chce się pozbyć albo może wypożyczyć?;
  • a prośbę Kamila postaram się zrealizować, choć cudów nie obiecuję 🙂

Pojawiła się propozycja, aby podawać tu linki do transmisji meczów – ale w tej kwestii kawał bardzo dobrej roboty odwala Michał Dudek, który publikuje takie informacje na rugbowych grupach na Facebooku (https://www.facebook.com/groups/5548103491941424/user/100000930955817/).

A, i o co chodzi z czcionką?

PS A ponieważ czas przedświąteczny, to i życzę wszystkim czytelnikom wesołych świąt i szczęśliwego roku 2026. Oby „nasi” (kimkolwiek oni są dla każdego z nas1) wygrywali 🙂

  1. No, może z wyjątkiem Springboków, oni mają już dość wygrywania 😉 ↩︎

Dodaj komentarz