W świąteczny weekend mieliśmy kilka imponujących pojedynków w europejskich pucharach – zwróciły uwagę efektowne wygrane Tuluzy i Bordeaux nad angielskimi przeciwnikami (francuskie potęgi zmierzą się w ćwierćfinale), odpadnięcie wszystkich ekip z RPA oraz wygrane w Challenge Cup dwóch ostatnich drużyn URC nad czołowymi zespołami ligi francuskiej. W kraju drugi tydzień z rzędu świetnie pokazały się nowe nabytki z południa w Lechii Gdańsk.
Ekstraliga
Ekstraliga w ten weekend tylko na dwóch boiskach – kluby grupy mistrzowskiej odpoczywały przy jajeczku, natomiast jajo w rękach miały ekipy grupy pucharowej.
Budmex Rugby Białystok – Lechia Gdańsk 15:26. Druga wygrana w sezonie Gdańszczan i zarazem druga kolejna – a w głównych rolach znowu nowe siły z południowej Afryki, obrońca Sphakanyiswa Ngcobo i łącznik ataku Michael Koopmann. W pierwszych chwilach mocno atakowali gospodarze, ale efektu to nie przyniosło, a potem cisnąć zaczęli goście. Ngcobo błysnął w trzech akcjach, zaliczając asystę i przyłożenie. Białostocczanie odpowiedzieli, a gdy wydawało się, że przed przerwą zmniejszą stratę do 2 punktów, Ngcobo zaliczył przechwyt i samotny sprint wyprowadzając drużynę na prowadzenie 19:5. W drugiej połowie gospodarze mieli ambicje zmiany wyniku, ale znowu stracili punkty (tym razem z ręki Koopmanna), a sami tylko zmniejszali stratę. Ostatnim przyłożeniem w meczu jedynie odebrali gościom ofensywny punkt bonusowy.
WizjaMed Grot Budowlani Łódź – AZS AWF Warszawa 85:10. Cóż, Budowlani zdecydowanie wyrastają poziomem ponad resztę stawki w grupie pucharowej i to było widać w tym spotkaniu – zaliczyli trzynaście przyłożeń, a stracili tylko jedno, i to dopiero w końcówce spotkania. Szalał na boisku Lucas Niedzwiecki, który skończył spotkanie z aż 35 punktami na koncie (hat-trick przyłożeń i 10 podwyższeń), zwracał też uwagę występ na boisku trenera Łodzian Theunsa Kotzé znakomicie dyrygującego grą zespołu z pozycji łącznika ataku (poprzednio zagrał dwukrotnie na początku sezonu).
W tabeli Budowlani Łódź pewnie prowadzą i powiększają przewagę nad resztą stawki. Lechia, która na starcie była ostatnia, kolejka po kolejce awansowała, i tym razem zameldowała się na drugim miejscu, robiąc spory krok w kierunku utrzymania się w lidze (dwie wygrane w meczach z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie, i to w obu na wyjeździe).
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | WizjaMed Grot Budowlani Łódź | 5 | 25 |
| 2. ↑ | Lechia Gdańsk | 5 | 10 |
| 3. ↓ | AZS AWF Warszawa | 5 | 9 |
| 4. | Budmex Rugby Białystok | 5 | 4 |
Oprócz tego miała odbyć się dziewiąta kolejka I ligi. Z czterech meczów doszedł do skutku tylko jeden – Rugby Wrocław pewnie pokonało ostatnią w lidze Watahę Zielona Góra 66:0 (trzy spośród dziesięciu przyłożeń Wrocławian zaliczył znany z boisk Ekstraligi Władysław Korotun, a 21 punktów dorzucił do dorobku zwycięzców Maksym Zabłockij). Mecz Hegemona Mysłowice z RK Warszawa nie doszedł do skutku (i można oczekiwać walkowera na korzyść gospodarzy; zdecydował udział Warszawiaków w turnieju mistrzostw Polski siódemek), a dwa pozostałe spotkania zostały przełożone na kolejny weekend (z udziałem innych ekip uczestniczących w MP7 – Posnanii i Legii).
Champions Cup
Jak napisał Robert Kitson w Guardianie, w poprzednich trzech sezonach w łącznie 24 meczach 1/8 finałów tylko dwukrotnie wygrali goście. I zasada potwierdziła się ponownie (bilans 7:1). Oprócz tego z obu rywalizacji odpadły wszystkie ekipy z Południowej Afryki – europejskie puchary od ćwierćfinałów będą prawdziwie europejskimi.
Glasgow Warriors – Bulls 25:21. To był chyba najbardziej wyczekiwany mecz tej rundy fazy pucharowej, tym bardziej, że ekipa z Południowej Afryki nie odpuściła wyprawy na drugi koniec świata. I faktycznie, emocji w tym meczu nie brakowało, a z biegiem czasu było ich coraz więcej. W pierwszej połowie ekipy wymieniały cios za cios i pięciokrotnie zmieniały się na prowadzeniu. Jedna z tych zmian nastąpiła pod koniec połowy po maulu autowym Szkotów, do którego dołączył niemal cały atak drużyny. W drugiej połowie, po kwadransie gry, Warriors w podobny sposób zaczęli akcję, która pozwoliła im trzeci raz w tym meczu wyjść na prowadzenie – tym razem jednak ostatecznie. Na 10 minut przed końcem zdobyli czwarte przyłożenie, zwiększając przewagę do ośmiu punktów. I choć Bulls zachowali nadzieję, zmniejszając stratę do zaledwie jednego oczka, ostatnie minuty należały do gospodarzy, którzy ruszyli do ataku po znakomitym przeboju bodajże Kyle’a Steyna, zachowali zimną krew i w ostatnim akordzie meczu jeszcze powiększyli przewagę.
Union Bordeaux-Bègles – Leicester Tigers 64:14. Cóż za pogrom w wykonaniu francuskiej ekipy. Zaczęła ostrożnie, pierwsze punkty zdobywając z karnego wykonywanego przez Maxime’a Lucu. To była jedyna zmiana na tablicy wyników przez pierwsze 20 minut. Potem jednak Bordeaux rozpędziło się i swoimi atakami wręcz rozrywało obronę angielskiej ekipy. Imponował zwłaszcza wybrany najlepszym graczem Pucharu Sześciu Narodów Louis Bielle-Biarrey – w krókim czasie pod koniec pierwszej połowy najpierw zaliczył dwie asysty po fantastycznych przebojach (a między nimi akrobatyczne przyłożenie unieważnione po TMO), a potem przyłożenie, po równie efektownej akcji (w drugiej połowie w pewnym momencie ustawił się nawet do autu!). Do przerwy było już 36:0. I choć po przerwie Tigers wreszcie zaczęli punktować, nie mieli najmniejszych szans na zmianę losów meczu. Gospodarze dorzucili jeszcze cztery przyłożenia (w tym dwa obrońcy Salesiego Rayasiego, który skompletował w tym meczu hat-tricka). Pełne trybuny, niesamowita atmosfera, a na boisku festiwal efektownego, szybkiego rugby.
Poza tym:
- Northampton Saints – Castres Olympique 49:41 (bardzo ciekawy pojedynek w Northampton – po dwóch przyłożeniach gości na początek, przetrwali 7 minut gry w trzynastkę tracąc tylko jedną piątkę i do przerwy prowadzili 15:14; zaraz po przerwie Saints wyszli na prowadzenie i nie oddali już do końca, ale kibice w tej części spotkania zobaczyli aż 9 przyłożeń; spektakl był znakomity, emocje ogromne – dość wspomnieć o ogromnej przepychance, w której centrum znalazł się oczywiście Henry Pollock);
- Bath – Saracens 31:22 (zacięte angielskie derby, zakończone zwycięstwem mistrzów kraju; pierwsza połowa wygrana 10:0 przez dominujących w stałych fragmentach gry Londyńczyków, ale w drugiej połowie Bath w końcu zaczęło punktować – w ciągu kwadransa zaliczyło trzy przyłożenia, w końcówce meczu dorzuciło kolejne dwa i dzięki temu ostatecznie przeważyło; Saracens wyeliminowani, ale po zażartej walce i wyniku znacznie odbiegającym od tego z ligowego spotkania sprzed dwóch tygodni, przegranego aż 15:62; zmian mieliśmy w tym meczu ciut więcej niż zwykle, bo boisko musiał opuścić także sędzia, Nika Amaszukeli);
- RC Toulonnais – Stormers 28:27 (kolejny niezwykle nasycony emocjami pojedynek, który z pewnością stanowił jeden z mocniejszych akcentów kolejki – pięć zmian na prowadzeniu, na kwadrans przed końcem gospodarze wygrywali 28:20; w ostatnich minutach goście z Kapsztadu jednak cisnęli, Tulończycy zostali najpierw w czternastkę i stracili przyłożenie, potem w trzynastkę po żółtym kartoniku weterana Ma’a Nonu, ale udało im się wytrzymać ostatnie sekundy i zachować jednopunktową wygraną; błysnęli młodzi – Gaël Dréan czy Mika Szioszwili w Tulonie, a po drugiej stronie rezerwowy w tym spotkaniu Sacha Feinberg-Mngomezulu);
- Stade Toulousain – Bristol Bears 59:26 (pewna wygrana faworytów spotkania; co prawda to goście zapunktowali jako pierwsi, ale po 20 minutach gospodarze mieli cztery przyłożenia na koncie i prowadzili 28:7, do przerwy było 40:7, a zaraz po przerwie przewaga Tuluzy sięgnęła 38 punktów; trzy przyłożenia Bears w drugiej połowie niewiele już znaczyły, tym bardziej, że dla gospodarzy punktował skrzydłowy Teddy Thomas, chyba największa gwiazda tego meczu);
- Harlequins – Sale Sharks 17:26 (jedyne zwycięstwo gości w tej rundzie Champions Cup – ale wobec kiepskiej postawy Quins w tym sezonie nie zaskoczyło; do przerwy Sharks prowadzili 16:0 i choć w drugiej połowie Londyńczycy zdobyli trzy przyłożenia, nie odrobili strat; wszystkie punkty dla zwycięzców zdobyli Luke Cowan-Dickie z dwóch przyłożeń – niestety skończył mecz z kontuzją – oraz świetny George Ford z sześciu skutecznych kopów);
- Leinster – Edinburgh 49:31 (gospodarze zagrali bez RG Snymana, który znowu zerwał więzadło i już w tym sezonie nie wyjdzie na boisku; mimo to zwyciężyli, choć długo walka toczyła się cios za cios i w pierwszej połowie na wszystkie przyłożenia Irlandczyków Szkoci odpowiadali swoimi – przy czym spora w tym była zasługa niedokładnych podań gospodarzy, które aż trzykrotnie zapoczątkowały akcje skończone straconymi piątkami; na początku drugiej połowy Edynburczycy nawet odwrócili na moment trend i po świetnej akcji Darcy’ego Grahama wyszli na prowadzenie 31:28, ale od tej pory punktowali już tylko Dublińczycy).
W ćwierćfinałach zobaczymy następujące pary: Bordeaux – Tuluza, Glasgow Warriors – Tulon, Leinster – Sale Sharks i Bath – Northampton Saints. Zwłaszcza pierwsze starcie, francuskich potęg, zapowiada się pasjonująco. W końcu według nagłówków The Telegraph w ten weekend Tuluza zagrała rugby bogów, a Bordeaux rozszarpało przeciwników na strzępy. W grze pozostają po trzy ekipy francuskie i angielskie oraz po jednej irlandzkiej i szkockiej.
Challenge Cup
W Challenge Cup bilans gospodarze vs. goście był podobny jak w Champions Cup – tu goście wygrali w dwóch meczach. Zwracają uwagę dwie niespodzianki w ostatnich, niedzielnych spotkaniach, w których wygrały ekipy z ogona URC.
Connacht – Sharks 29:12. Sharks przyjechali do Galway ze Springbokami w składzie, w tym wracającym po długim zawieszeniu Ebenem Etzebethem, ale drugi raz w tym sezonie w tym miejscu przegrali. Jeszcze w pierwszej połowie narzucili gospodarzom swoją przewagę i choć nie potrafili przebić się na pole punktowe, schodząc do szatni prowadzili po czterech karnych 12:7. Connacht wyprowadził w tej części spotkania tylko jeden groźniejszy, ale za to efektowny i skuteczny atak. Po przerwie to gospodarze przejęli kontrolę nad meczem – drugą połowę wygrali 22:0 i ostatecznie zwyciężyli w całym spotkaniu.
Poza tym:
- Montpellier Hérault – USA Perpignan 53:13 (Katalończycy dwa razy wychodzili na prowadzenie na początku spotkania, najpierw 3:0, a po 25 minutach 6:5, ale potem istniała już tylko jedna drużyna – Montpellier zdobyło trzy przyłożenia w pierwszej połowie, a w drugiej dorzuciło sześć i pewnie wygrało);
- Exeter Chiefs – Munster 31:21 (irlandzka potęga poległa w wyjazdowym pojedynku na angielskiej ziemi po fatalnej pierwszej połowie wygranej przez gospodarzy 31:0 – gwiazdą tej części spotkania był wracający po kontuzji Immanuel Feyi-Waboso; po przerwie skrzydłowy Chiefs zszedł z boiska, a Munster zaczął odrabiać straty – Jack Crowley zdobył 16 punktów, ale dystans był zbyt duży, a nadzieję na odmienienie losów meczu chyba ostatecznie pogrzebała żółta kartka Tadhga Beirne’a w końcówce);
- Benetton Treviso – Cardiff 38:35 (pasjonujący pojedynek w Treviso, w którym kibice na pierwsze przyłożenie czekali zaledwie 9 sekund – zdobył je Tommaso Menoncello; po pięciu minutach Włosi prowadzili 14:0, po kwadransie 28:7 i prowadzenia nie oddali już do końca; Menoncello przyłożeniem zaczął także drugą połowę, ale wtedy gospodarze przestali punktować, a w 55. minucie Walijczycy zmniejszyli stratę do zaledwie trzech oczek i do końca walczyli o to, aby jednak wyjść na czoło; na koniec meczu nawet cieszyli się z przyłożenia, którego jednak nie uznali francuscy sędziowie);
- Newcastle Red Bulls – Stade Rochelais 18:26 (goście zagrali bez Willa Skeltona, który zerwał ścięgno Achillesa i nie zagra do końca sezonu, oraz Dawita Niniaszwiliego, który pauzować będzie kilka tygodni – a także bez kilku innych zawodników, bo priorytetem jest walka o play-off w lidze francuskiej; mimo to kontynuują swoją pucharową przygodę wygrywając na wyjeździe z rywalem, który na europejskich boiskach w fazie grupowej radził sobie nieoczekiwanie dobrze);
- Ulster – Ospreys 28:24 (Ulster zdobył pierwsze przyłożenie zaraz na początku meczu, ale w ciągu kolejnej półgodziny zrobiło się 7:17; Irlandczycy odzyskali kontrolę nad spotkaniem i choć na 10 minut przed końcem Walijczycy zmniejszyli stratę do 4 punktów i zyskali przewagę jednego zawodnika, Ulster obronił swoje zwycięstwo);
- Stade Français – Dragons 31:36 (spora niespodzianka w Paryżu, gdzie przedostatni zespół ligi URC pokonał trzecią ekipę ligi Top 14; po 20 minutach Walijczycy prowadzili 17:0, ale przewagę roztrwonili i jeszcze czterokrotnie ekipy zmieniały się na prowadzeniu; zdecydowało 7 punktów w ostatniej minucie meczu, gdy przyłożył Wyn Jones);
- Zebre Parma – Section Paloise 31:15 (i kolejna niespodzianka, tym razem w wykonaniu ostatniej drużyny URC, która pokonała wicelidera ligi francuskiej; Włosi od początku budowali prowadzenie, a choć tracili punkty gdy dwukrotnie zostali na boisku w czternastkę, ich wygrana pozostała niezagrożona).
Pary ćwierćfinałowe: Montpellier – Connacht, Zebre – Dragons, Benetton – Exeter Chiefs, Ulster – La Rochelle. Po dwie drużyny francuskie, irlandzkie i włoskie, po jednej walijskiej i angielskiej. Trzy pojedynki faworytów rywalizacji i jeden, włosko-walijski, na który nikt przed sezonem nie postawiłby złamanego grosza.
Super Rugby Pacific
W ósmej kolejce Super Rugby Pacific pauzowała blisko połowa stawki – rozegrano tylko trzy spotkania.
Crusaders – Fijian Drua 69:26. Na pożegnanie z Apollo Projects Stadium (na który Crusaders trafili tymczasowo po trzęsieniu ziemi z 2012, które zniszczyło ich dotychczasowy obiekt) gospodarze zaliczyli na nim setną wygraną. W dużej mierze była to zasługa zabójczego początku – po 25 minutach mieli na koncie pięć przyłożeń (w tym dublety Sevu Reece’a i Codiego Taylora) i prowadzili 31:0. Goście odgryzali się i mimo dziurawej obrony mieli dobre momenty w ataku (m.in. zaliczyli najładniejsze przyłożenie w meczu), ale choć obraz meczu nieco się wyrównał, nie zagrozili poważniej Nowozelandczykom. Taylor w drugiej połowie zaliczył kolejne dwa przyłożenia (mimo obecności na boisku przez niewiele ponad 10 minut po przerwie) i w sumie czterema piątkami zwieńczył swój 150. mecz dla Crusaders. A kolejny domowy mecz w Christchurch odbędzie się już na nowym stadionie, One NZ Stadium.
Poza tym:
- Chiefs – Waratahs 42:14 (pewna wygrana Nowozelandczyków nad gośćmi z Australii, którzy nie przełamali swojej ponad 10-letniej niemocy w Hamiltonie);
- Reds – Western Force 19:42 (przed meczem najwięcej mówiło się o spodziewanym debiucie konwertyty z NRL, Zaca Lomaxa, który ostatecznie jednak nie doszedł do skutku z uwagi na uraz zawodnika; mimo to Western Force odniosło nieoczekiwane zwycięstwo, dopiero swoje drugie w tym sezonie; spory udział w nim miał Argentyńczyk Franco Molina, który zdobył trzy przyłożenia).
Na czele tabeli nadal Hurricanes – i to pomimo faktu, że mają rozegrany jeden mecz mniej od reszty stawki. Za nimi Blues i Chiefs i dopiero na czwartym miejscu pierwsza australijska ekipa, Brumbies.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Hurricanes | 6 | 25 |
| 2. | Blues | 7 | 25 |
| 3. ↑↑ | Chiefs | 7 | 22 |
| 4. ↓ | Brumbies | 7 | 20 |
| 5. ↑ | Crusaders | 7 | 19 |
| 6. ↓↓ | Reds | 7 | 18 |
| 7. | Waratahs | 7 | 14 |
| 8. | Highlanders | 7 | 14 |
| 9. ↑ | Western Force | 7 | 9 |
| 10. ↓ | Fijian Drua | 7 | 8 |
| 11. | Moana Pasifika | 7 | 4 |
Z kraju
Siedem drużyn stanęło na starcie w rozgrywanym w Lubinie szóstym turnieju mistrzostw Polski w rugby 7 panów. Mieliśmy niespodziankę – pierwszy raz w tym sezonie do finału nie awansowała drużyna RC Koszalin, która choć nie przegrała ani razu, zajęła tylko trzecie miejsce. Zadecydował remis z RK Warszawa w fazie grupowej i gorszy stosunek małych punktów. W finale stołeczna ekipa pokonała innego etatowego uczestnika decydujących spotkań, Posnanię. W klasyfikacji generalnej na czele Posnania z czterema punktami przewagi nad Koszalinem. Na trzecim miejscu z dużą stratą Tytan Gniezno – w zasadzie niezagrożony.
Przed świątecznym weekendem sporo się działo w rugby młodzieżowym. Piątą kolejkę fazy grupowej rozgrywali uczestnicy centralnej ligi juniorów. W grupie południowej Orkan Sochaczew rozgromił Budowlanych Łódź 67:0 (hat-trick Marcela Marczewskiego i niestety bójka na boisku skończona dwiema czerwonymi kartkami), a Juvenia Kraków ograła Budowlanych Lublin 30:19 i na mecz przed końcem fazy grupowej wyprzedziła Łodzian w tabeli (w ostatniej rundzie gra jednak z Orkanem). W grupie północnej Arka Rumia ograła Posnanię 46:0 i awansowała z czwartego na drugie miejsce w tabeli.
Wśród kadetów w centralnej lidze rozegrano jedno spotkanie (Lechia Gdańsk pokonała Arkę Gdynia 65:0, zdobywając podobnie jak sochaczewscy juniorzy 11 przyłożeń – w tym hat-trick Nikodema Karpika). W Krakowie odbył się turniej drugiej ligi, gdzie gra się w dziesiątki. Nawet 10 zawodników nie udało się uzbierać prowadzącym w klasyfikacji rugbystom z Częstochowy, w związku z czym nie zostali ostatecznie sklasyfikowani, a w jedynym „oficjalnym” meczu Gorce Raba Niżna pokonały Juvenię 47:5.
Ze świata
W Rugby Europe Trophy rozgrzewali się przed pojedynkiem z naszą reprezentacją Szwedzi – grali z Danią i niewątpliwie byli faworytem tego spotkania. Tymczasem okazało się ono nadspodziewanie wyrównane – w pierwszej połowie kilkakrotnie drużyny zmieniały się na prowadzenie, a po najładniejszej akcji meczu rozegranej tuż przed przerwą przez Duńczyków goście nieoczekiwanie prowadzili 20:12. I prowadzenie to długo w drugiej połowie utrzymywali, jeszcze na 10 minut przed końcem wygrywali 25:19. Wtedy jednak gospodarze zdobyli dwa przyłożenia z rzędu i siedmiopunktowa akcja Duńczyków w doliczonym czasie gry pozwoliła im jedynie zmniejszyć stratę do jednego oczka – Szwecja wygrała 33:32. Brakło w jej składzie Ale Lomana, który pozostał do dyspozycji klubu w Champions Cup. Duńczycy żałują szansy na nieoczekiwane zwycięstwo, ale i punkt bonusowy jest dla nich cenny – dzięki niemu mają już pewny byt w RET w kolejnym sezonie. Swoją drogą, to był 53. pojedynek tych rywali, którzy od 1949 do końca lat 90. grali ze sobą niemal co rok – ten mecz nastąpił po najdłuższej przerwie w historii, blisko 8-letniej.
Tradycyjnie dwie tabele – ta sezonu 2025/2026:
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Czechy | 4 | 18 |
| 2. | Polska | 4 | 16 |
| 3. | Szwecja | 4 | 14 |
| 4. ↑ | Dania | 4 | 5 |
| 5. ↓ | Chorwacja | 4 | 4 |
| 6. | Litwa | 4 | 1 |
I tabela łączona sezonów 2024/2025 i 2025/2026 (Szwedzi zachowali szansę na końcowe zwycięstwo, jeśli wygrają z nami za 5 punktów, ale mało prawdopodobne, aby Czesi zgubili punkty w Danii):
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Polska | 9 | 38 |
| 2. | Czechy | 9 | 34 |
| 3. | Szwecja | 9 | 33 |
| 4. | Chorwacja | 9 | 10 |
| 5. | Litwa | 9 | 6 |
| 6. | Dania | 4 | 5 |
| 7. | Luksemburg | 5 | 2 |
Poziom niżej, w rozgrywkach Rugby Europe na poziomie Conference, rozegrano w ten weekend trzy spotkania. W grupie B swój zwycięski marsz kontynuują Austriacy, którzy w trzecim kolejnym spotkaniu w tym sezonie zdobyli dwucyfrową liczbę przyłożeń (tym razem 13) i rozgromili Węgrów 86:7. Austria z kompletem zwycięstw pewnie prowadzi w grupie, Węgry z kompletem porażek są przedostatnie. W grupie C niecodzienna sytuacja – Mołdawia grała z Turcją i dla gospodarzy był to pierwszy mecz w sezonie, a dla gości ostatni. Górą byli Mołdawianie, 17:7 – Turcja kończy sezon z kompletem porażek. W grupie D zagrały dwie drużyny, które w swoich poprzednich meczach zwyciężały – Andora uległa Malcie 24:44 i goście umocnili się na pierwszym miejscu w tabeli grupy.
Na Markécie w Pradze doszło do egzotycznego spotkania towarzyskiego – reprezentacja Czech świętowała stulecie tamtejszego rugby grając z Meksykiem (goście występowali w Europie po raz pierwszy w historii). Czesi byli faworytem spotkania i wygrali 54:27, jednak zwraca uwagę spora liczba punktów zdobyta przez gości, którzy do przerwy przegrywali tylko 13:19. Ponoć świetna atmosfera, sporo widzów i sporo radosnego rugby.
Odbyło się ostatnie spotkanie w tym sezonie kobiecego Rugby Europe Trophy – w Trelleborgu przed meczem mężczyzn Szwecji z Danią zagrały Szwedki z Niemkami. Górą były Niemki, które zaaplikowały gospodyniom 5 przyłożeń, same nie straciły punktu i wygrały 29:0. Dzięki temu z dwiema wygranymi kończą sezon na pierwszym miejscu w stawce, a Szwedki zostały drugie.
We francuskim Vichy rywalizację zaczęli osiemnastolatkowie w ramach Six Nations Festival (wbrew nazwie – z udziałem ośmiu drużyn, bowiem na tym poziomie federacje elity dopuściły do gry także Gruzję i Hiszpanię). W pierwszej z trzech rund w starciach ekip brytyjskich Irlandia po zaciętym meczu pokonała Anglię 36:31 (rozstrzygając mecz przyłożeniem w ostatniej minucie), a Walia wygrała ze Szkocją 34:15. Dwie drużyny z tier 2 niestety przegrały – Hiszpania z Włochami 33:51 (choć zdobyła pięć przyłożeń, z których trzy padły łupem Lucasa Alvareza), a Gruzja z Francją 22:49.
Dziewczyny (tutaj w składzie sześciozespołowym – ciężko mi zrozumieć, dlaczego tu nie wpuszczono Hiszpanek) grały w angielskim Crowthorne i tu niespodzianka: Walijki pokonały Angielki 32:24, odbierając zwycięstwo rywalkom w ostatnich minutach meczu. Ponadto Francuzki ograły Irlandki 59:0, a w starciu Szkotek i Włoszek padł remis 26:26
Na pięć kolejek przed końcem fazy zasadniczej Pro D2 sześć czołowych zespołów umocniło się w swoich nadziejach na awans do play-offów, a lider z Vannes już jest absolutnie pewien swojego awansu. Utrzymał 18-punktową przewagę w tabeli dzięki wyjazdowemu zwycięstwu nad Agen 49:22 (to pierwsza wygrana Bretończyków w Agen w historii ich meczów w Pro D2). Gospodarze nie wykorzystali okresu przewagi po serii żółtych kartek gości w końcówce pierwszej połowy. Na drugim miejscu z kolejnymi 10 punktami przewagi nad resztą stawki Colomiers, które rozgromiło 66:21 przedostanie Dax (po półgodzinie było 38:7). Na trzecie miejsce po arcyciekawym pojedynku awansowało Valence Romans – pokonało na wyjeździe Grenoble 25:19 (mimo kolejnego świetnego meczu Raffaele Stortiego w ekipie gospodarzy i licznych kontuzji w składzie zwycięzców) i wykorzystało potknięcie Provence, które przegrało na wyjeździe z Brive aż 13:53 (hat-trick Benjamina Lefranca). Brive jest piąte, a szóste Oyonnax, które 48:14 odprawiło Biarritz. Poza tym Soyaux Angoulême pogrążyło na dnie tabeli Carcassonne, pokonując je 52:13 (strata beniaminka nie wzrosła, to wciąż 9 punktów, ale czasu do jej odrobienia coraz mniej), Mont-de-Marsan ograł 35:25 Aurillac, a Nevers po szalonym meczu z dwunastoma przyłożeniami pokonało Béziers 44:41.
W 22. kolejce Champ bez niespodzianek. Wygrywali w większości spotkań faworyci, a liderujący Ealing Trailfinders kontynuują swoje pasmo zwycięstw – tym razem wygrali 47:21 z Nottinghamem. W najciekawszym pojedynku trzeci w tabeli Bedford Blues pokonali Cornish Pirates 36:12.
W czternastej kolejce Japan Rugby League One, toczonej w deszczowej aurze, spora niespodzianka: prowadzący w tabeli Spears Funabashi Tokyo-Bay przegrali na wyjeździe z ekipą Toyota Verblitz 7:24. Zwycięzcy podtrzymali w ten sposób nadzieję na awans do play-off, choć wciąż tracą jeden punkt do szóstego Mie Heat. A ta ostatnia drużyna też sprawiła niespodziankę, wygrywając 24:17 z Tokyo Sungoliath (zdecydował świetny początek spotkania – trzy przyłożenia gospodarzy w pierwszym kwadransie, w tym pierwsze zdobyte przez uznanego graczem meczu Pabla Materę). Potknięcie Spears wykorzystali Saitama Wild Knights, którzy awansowali na pierwsze miejsce po wygranej nad Yokohama Eagles 42:15, oraz Kobe Steelers, którzy zajęli fotel wicelidera po zwycięstwie nad Black Rams Tokyo 40:19 (Brodie Retallick tym razem nie wpisał się na listę punktujących, ale dwa przyłożenia zaliczył Ardie Savea). Poza tym Sagamihara Dynaboars ulegli 41:45 Shizuoka BlueRevs (mimo 17-punktowej przewagi do przerwy), a Brave Lupus Tokyo przełamali serię siedmiu porażek wygrywając 40:24 z Urayasu D-Rocks (hat-trick Sety Tamanivalu).
Na początku tygodnia dokończono szóstą kolejkę Super Rugby Americas – w argentyńskich derbach Dogos pokonali Capibaras 29:17 i wrócili na drugie miejsce w tabeli, o punkt za Pampas. Capibaras utrzymali się w czołowej czwórce – nadal wypełniają ją ekipy z tylko jednego kraju.
W amerykańskiej Major League Rugby drugi weekend gier, ale tak naprawdę pierwsza pełna kolejka. Od niezwykle wysokiej porażki sezon zaczęli mistrzowie z Bostonu: California Legion, podrażniony przegraną sprzed tygodnia z Anthem, pokonał New England Free Jacks aż 43:5. Poza tym Seattle Seawolves wygrali z Old Glory DC 33:16, a Anthem RC uległo Chicago Hounds 19:33.
Cztery dublińskie drużyny zagrają w decydującej fazie najwyższego poziomu irlandzkiej All-Ireland League. W ostatniej kolejce mieliśmy spotkanie na szczycie ligowej tabeli pomiędzy drużynami pewnymi już awansu (być może próbę generalną finału) – Clontarf uległo w nim St. Mary’s College 10:14 i goście zepchnęli gospodarzy z pierwszego miejsca w lidze. Pewne kwalifikacji były też pozostałe dwie ekipy, które zameldowały się w półfinałach – Lansdowne (które przegrało 12:38 z Cork Constitution – ubiegłoroczny wicemistrz mimo wygranej zajął dopiero piąte miejsce i odpadł z rywalizacji) i Terenure College (pokonało UCD 19:15).
W gruzińskiej Didi 10 za nami drugi z czterech weekendów fazy play-off. W starciu dwóch najlepszych drużyn fazy zasadniczej Batumi pokonało 11:10 Ares Kutaisi, gwarantując sobie awans do finału. Pokonany Ares zagra o finał ze zwycięzcą rywalizacji drużyn z miejsc 3–6, którym okazało się Aja Kutaisi – w niedzielę wygrało z Charebi Rustawi 46:12.
W rumuńskiej Liga de Rugby rozegrano drugą kolejkę – tym razem z kompletem spotkań, choć wciąż do gry nie weszła broniąca mistrzowskiego tytułu Știința Baia Mare (tym razem pauzowała w związku z nieparzystą liczbą drużyn). Z rozegranych spotkań zwraca uwagę zwycięstwo 13:7 Rapidu Bukareszt w stołecznych derbach nad Steauą – doświadczenie młodej ekipy zdobyte w Rugby Europe Super Cup chyba procentuje.
World Rugby ogłosiło harmonogram pierwszej części rozgrywek Nations Cup przypadającej w lipcowym okienku. Stawka podzielona jest nie na Europę i resztę świata jak w Nations Championship, ale na Amerykę i Pacyfik oraz Europę, Afrykę i Azję. Wszystkie spotkania lipcowego okienka rozegrane zostaną w Ameryce – choć Samoa i Tonga będą teoretycznie gospodarzami swoich spotkań, wyspiarskie reprezentacje zagrają na obczyźnie (Samoa w Chile i Urugwaju, Tonga w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie). Przypuszczam, że w listopadzie podobny los czeka Hongkong i Zimbabwe, które zostaną zmuszone do rozgrywania „domowych” spotkań w Europie.
Komunikat potwierdza, że w przeciwieństwie do Nations Championship, w Nations Cup nie będzie finałów, ale dwóch zwycięzców – osobny w każdej z dwóch grup. W ogóle – sporo pięknych słów („kamień milowy”, „bezprecedensowa szansa”, „rozwój”, „ścieżka na najwyższy poziom” itd.), ale ani słowa, że poprzez te rozgrywki w praktyce odebrano ekipom z tier 2 szansę na grę z drużynami z elity. A na dodatek zero konkretów na temat ewentualnego awansu do Nations Championship – początkowo była mowa o takiej możliwości po dwóch edycjach, teraz jest tylko stwierdzenie, że taka możliwość począwszy od 2030 będzie przedmiotem analizy zainteresowanych stron (czytaj – tych, którzy trzymają władzę w World Rugby i będą ciągnąć kasę z Nations Championship, które jest w przeciwieństwie do Nations Cup poniekąd prywatnym biznesem federacji z tier 1).
W głosowaniu fanów wybrano oficjalnego najlepszego zawodnika Pucharu Sześciu Narodów. Drugi raz z rzędu laur ten zgarnął Louis Bielle-Biarrey. Cóż, szkoda trochę Stuarta McCloskey’a czy Tommaso Menoncello, ale francuski skrzydłowy nie pozostawia rywalom wiele szans. W końcu drugi rok z rzędu bił rekord turnieju w liczbie zdobytych przyłożeń. Jest trzecim zawodnikiem, który zdobył ten tytuł rok po roku (wcześniej – Brian O’Driscoll i Antoine Dupont).
Kobieca Premiership ogłosiła nabór nowych drużyn. Co ciekawe, zainteresowanie pojawiło się w Szkocji czy Irlandii.
Zamieszanie w Walii. Po tym jak dwóch działaczy, wobec których 13 kwietnia na nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu ma być głosowane wotum nieufności, zadeklarowało ustąpienie ze stanowisk latem, inicjator zwołania zgromadzenia (okręgowy związek Central Glamorgan RU) stwierdził, że w tej sytuacji nie ma ono sensu. Jednak federacja stwierdziła, że odwołanie zgromadzenia nie jest już formalnie możliwe i wnioski muszą być poddane pod głosowanie.
Z wieści transferowych:
- Mako Vunipola wraca z Francji do Anglii – przejdzie z Vannes do Leicester Tigers. Do tego samego klubu i także z Francji (z La Rochelle) trafi reprezentant Argentyny Joel Sclavi;
- Mick Byrne nieoczekiwanie w trybie natychmiastowym opuszcza posadę trenera reprezentacji Fidżi (przyczyną jest podobno choroba). Jego tymczasowym zastępcą został Senirusi Seruvakula.
Do posłuchania: kolejny bardzo ciekawy gość związany ze światem tier 2 w podkaście What’s All The Ruckus? – tym razem autorzy rozmawiali z pochodzącym z Holandii reprezentantem Nowej Zelandii, Fabianem Hollandem: https://open.spotify.com/episode/1Cm35grgQaphC7sIiBITAe
Polacy za granicą
Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.
Anglia:
- Max Loboda (Caldy RFC, Champ): zagrał godzinę w meczu z dominującymi na tym poziomie angielskiego rugby Ealing Trailfinders, przegranym 19:21. Caldy spadło na jedenaste miejsce w lidze;
- Daniel Tomanek (Tunbridge Wells RFC, Regional 1 South Central): zagrał 80 minut i zdobył 8 punktów z podwyższeń w meczu z liderem ligi z Jersey, przegranym 43:45. Jego ekipa pozostała trzecia w tabeli ligowej.
Francja:
- Quentin Cieslinski (Stade Métropolitain, Nationale 2, grupa 2): zagrał ostatnie 25 minut meczu z Servette Genewa, wygranego 25:22. Métro jest dziewiąte w swojej grupie;
- Thomas Toevalu (US Marmandaise, Nationale 2, grupa 1): zagrał 65 minut w meczu z liderem grupy, Orleanem, przegranym 28:33. Marmande jest przedostatnie, jedenaste w lidze;
- Nicolas Saborit (CO Berre XV, Fédérale 1, grupa 2): zagrał ostatnie 20 minut w meczu z Agde, wygranym 17:15. Berre l’Etang jest dziesiąte w grupie;
- Andrzej Charlat (AS Monaco Rugby, Fédérale 2, grupa 3): zagrał 80 minut i zdobył 2 przyłożenia w starciu z Avignon Le Pontet wygranym 38:27. Monako jest na czele swojej grupy z 14 punktami przewagi nad drugą drużyną.
Irlandia:
- Jakub Wojtkowicz (Sligo RFC, All-Ireland League D2B): wyszedł w podstawowym składzie (po drugiej stronie pierwszej linii młyna zagrał Arkadiusz Czech) i zdobył dwa przyłożenia w meczu z Buccaneers wygranym 33:26. Sligo pozostało czwarte miejsce na swoim poziomie;
- Wiktor Wilczuk (Bruff RFC, All-Ireland League D2C): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Monkstown, przegranym 24:36. Bruff pozostało siódme w swojej lidze.
Szkocja:
- Ronan Seydak (Heriot’RC, Scottish Cup): wyszedł w podstawowym składzie w ćwierćfinałowym meczu rozgrywek pucharowych, przegranym z Ayr 0:61.
Zapowiedzi
Głównym rugbowym wydarzeniem nadchodzącego weekendu dla nas będzie mecz Polski ze Szwecją w ramach Rugby Europe Trophy – spotkanie, które zdecyduje o tym, czy awansujemy do Rugby Europe Championship. Oprócz nas w europejskich rozgrywkach na naszym poziomie zmierzą się Dania i Czechy, a szczebel niżej – Malta z Izraelem, Ukraina z Mołdawią i Łotwa z Estonią.
Na arenie międzynarodowej dojdzie do tego sporo kobiecego rugby – wystartuje Puchar Sześciu Narodów (Francja – Włochy, Anglia – Irlandia i Walia – Szkocja), odbędzie się druga kolejka REC (Portugalia – Hiszpania i Belgia – Holandia), a do tego w kalifornijskim Sacramento rozpocznie się turniej Pacific Four Series (Stany Zjednoczone – Nowa Zelandia, Kanada – Australia).
Ogromne emocje będą budzić ćwierćfinały europejskich pucharów (w Champions Cup na pierwszym planie mecz Bordeaux z Tuluzą, natomiast w Challenge Cup mecz Ulsteru z La Rochelle), odbędzie się też dziewiąta kolejka Super Rugby Pacific. W Australii ruszą rozgrywki Shute Shield.
W kraju oprócz meczu reprezentacji grać będą I liga (dwa zaległe mecze z tego weekendu, w tym Sparty z Legią), II liga (pierwsza wiosenna runda spotkań), kobiece siódemki (pierwszy wiosenny, a piąty w ogóle turniej mistrzostw Polski w Mysłowicach), juniorzy (zaległy mecz centralnej ligi) i kadeci (kolejna kolejka spotkań centralnej ligi).