Pogoń gromi Ogniwo

W Ekstralidze Ogniwo Sopot po fatalnej pierwszej połowie przegrało mecz z Pogonią Siedlce i straciło na rzecz rywali (raczej bezpowrotnie) pierwsze miejsce w ligowej tabeli. Awans do czołowej czwórki zagwarantowała sobie Arka Gdynia. Drugi turniej z rzędu w mistrzostwach Polski siódemek pań wygrała Legia Warszawa. Za granicą m.in. porażki Tuluzy i Bordeaux w Top 14, pięć nowozelandzkich wygranych w superrundzie Super Rugby Pacific, wygrane Stormers i Northampton Saints w meczach na szczycie URC i Prem.

Ekstraliga

Za nami półmetek rozgrywek grupy mistrzowskiej – do rozegrania zostały już tylko dwie rundy. I zostaje coraz mniej niewiadomych.

Life Style Catering Arka Gdynia – Juvenia Kraków 32:14. Pierwsza niewiadoma została usunięta w sobotnie popołudnie w Gdyni – miejscowa Arka pokonała Juvenię Kraków i zapewniła sobie awans do półfinałów, natomiast goście skazani zostali na grę na koniec sezonu o piąte miejsce w lidze. Kluczowe znaczenie dla ostatecznego wyniku miało pierwsze pięć minut – kilka błędów Krakowian i dwa błyskawiczne przyłożenia po asystach Antona Szaszero w praktyce ustawiły mecz. Potem Juvenia zdobyła wizualną przewagę, z której jednak niewiele wynikało. Co prawda po indywidualnej akcji Michała Jurczyńskiego zmniejszyła stratę, ale inne ataki efektów nie dawały (dużo było przodów w kluczowych momentach), a dwa chyba jedyne wejścia Arki na połowę gości skończyły się kolejnymi dwoma przyłożeniami (w tym po indywidualnej akcji Szaszero). Druga połowa wyglądała podobnie, i to pomimo faktu, że Arka grała ją w czternastkę (najpierw żółta kartka Szaszero, potem czerwona Rakowskiego, któremu puściły nerwy do tego stopnia, że nie odpuścił nawet po obejrzeniu kartonika), a ostatnie 10 minut nawet w trzynastkę. Szaszero znów błysnął indywidualną akcją skrzydłem, a Krakusi zapunktowali tylko raz, gdy mieli przewagę dwóch graczy, ale wtedy było już za późno na odwrócenie losów spotkania.

Orlen Orkan Sochaczew – PGE Edach Budowlani Lublin 78:7. Ten mecz miał zdecydowanego faworyta i faworyt nie zawiódł – nawet mim sporej dawki młodości w składzie. Wstawiona do piętnastki młodzież nie wydawała się jednak osłabieniem tej drużyny – trzy przyłożenia zdobył najmłodszy na boisku Marcel Marczewski, kolejne dwa dorzucił niewiele starszy Patryk Stobiecki, a młyn z ich udziałem całkowicie dominował nad rywalami. Pierwszy groźniejszy atak w meczu przeprowadzili goście, ale gospodarze ich skontrowali i choć Marczewski po indywidualnym przeboju nie zapunktował, kilka chwil później gospodarze wyszli na prowadzenie. Drugie przyłożenie Orkan zdobył po 20 minutach gry, a potem worek z piątkami się rozwiązał – gdy Lublinianie zostali po żółtej kartce w czternastkę, stracili trzy przyłożenia, a potem Orkan nabijał licznik dalej i pierwszą połowę wygrał 47:0. Po przerwie grający pod wiatr Sochaczewianie punktowali nieco rzadziej, ale nadal powiększali przewagę. Rywale mieli kilka okazji, m.in. zmarnowali znakomitą sytuację po fatalnym rozegraniu karnego na 5 m, ale w końcu zaliczyli honorowe przyłożenie. W końcówce, przy żółtej kartce filara Budowlanych, mieliśmy młyny symulowane – goście przyjechali do Sochaczewa bez ani jednego zmiennika do pierwszej linii.

Pogoń Awenta Siedlce – Energa Ogniwo Sopot 43:14. Hitem kolejki było starcie w Siedlcach, gdzie wicelider podejmował lidera. I choć Ogniwo pierwsze miejsce w lidze zajmowało począwszy już od czwartej kolejki spotkań, po tym spotkaniu fotel lidera straciło i spadło aż na trzecią lokatę. A o przegranej zadecydowała pierwsza połowa spotkania, wygrana przez gospodarzy aż 33:0. Pogoń pierwszy raz zapunktowała już po dwóch minutach gry (znakomity przebój Vahy Halaifonuy zakończony kopem na dobieg do partnera), a potem dokładała kolejne przyłożenia – miało się wrażenie, że coraz łatwiej, gdy po stronie sfrustrowanego Ogniwa pojawiało się coraz więcej dziur w obronie. Pogoń dominowała też w młynach. Goście dwu- czy trzykrotnie zaatakowali, ale bez skutku. Na drugą połowę Ogniwo wyszło w zmienionym składzie, z Tomem Fiedlerem i Wojciechem Piotrowiczem, ustabilizowało młyn (a z czasem zdobyło przewagę w tym elemencie gry), i od początku zaatakowało, czego efektem było przyłożenie Wiktora Wilczuka. Jednak po kwadransie gry nastąpił fatalny aut na własnej połowie, a dzięki przytomności Witalija Kramarenki (który świetnie podkopnął piłkę) i Marcina Maciejewskiego Pogoń powiększyła prowadzenie. Potem atakowała, ale zdobyła już tylko 3 punkty z karnego, a Sopocianie zapunktowali dopiero tuż przed końcem, gdy znowu przyłożył Wiktor Wilczuk (potem jeszcze raz groźnie zaatakowali, ale tym razem bez efektu). Zasłużona wygrana Pogoni, Ogniwo pierwszą połowę właściwie przespało.

Przegrana w Siedlcach oznacza spadek Ogniwa z pierwszego na trzecie miejsce w lidze. Fotel lidera zajęła Pogoń, a wicelidera Orkan. Ogniwo w praktyce chyba straciło szansę na pierwsze miejsce na koniec fazy grupowej, a przypadnie ono zapewne zwycięzcy meczu Orkanu z Pogonią. O tyle jest istotne, że oznacza uniknięcie w półfinale rywala z czołowej trójki i grę z Arką, która wydaje się nieco łatwiejszym przeciwnikiem.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑Pogoń Awenta Siedlce833
2. ↑Orlen Orkan Sochaczew831
3. ↓↓Energa Ogniwo Sopot829
4.Life Style Catering Arka Gdynia819
5.Juvenia Kraków85
6.PGE Edach Budowlani Lublin80

Tydzień pierwszoligowy rozpoczął się od spodziewanej decyzji Komisji Gier i Dyscypliny, która orzekła walkower na korzyść Hegemonu Mysłowice w związku z nierozegranym meczem z RK Warszawa. Mysłowiczanie do pięciu punktów zyskanych przy zielonym stoliku w weekend dorzucili kolejne pięć wywalczone na boisku – pokonali Watahę Zielona Góra 48:15 (hat-tricki Kacpra Trama i Dmytro Prodeusa). Pozostali na drugim miejscu w lidze, a w walce o awans do finału rozgrywek liczą się obok nich jeszcze dwie ekipy z Wielkopolski: liderująca Sparta Jarocin, która na wyjeździe pokonała Rugby Wrocław 55:7 (hat-trick łącznika młyna Luki Miszwidze; ekipa z Dolnego Śląska bez trenera Łukasza Szablewskiego, który rozstał się z drużyną) oraz trzecia w tabeli Posnania, która pogromiła Legię Warszawa 81:26 (tu aż trzech rugbystów z hat-trickami, w tym jeden, Artur Bryl, po stronie pokonanych). Kluczowe dla ostatecznych rozstrzygnięć będą pozostałe dwa mecze Sparty Jarocin z oboma rywalami depczącymi jej po piętach. A w ostatnim meczu Arka Rumia nieoczekiwanie wygrała z RK Warszawa 8:3 – to dopiero drugie zwycięstwo Rumian w tym sezonie.

W II lidze rozegrano siódmą kolejkę spotkań. W meczu na szczycie lider ograł wicelidera – rezerwy Budowlanych Łódź pokonały Koma RT Olsztyn 55:27 (hat-trick przyłożeń Siaosi Vakapuny). Z Olsztynianami punktami zrównały się rezerwy Budowlanych Lublin, które zwyciężyły Miedziowych Lubin 54:17. A w starciu ekip z 4. i 5. miejsca padł remis – choć rezerwy AZS AWF Warszawa do przerwy prowadziły z Rugby Ruda Śląska 17:0, po przerwie Gryfy odpowiedziały swoimi 17 punktami i skończyło się wynikiem 17:17.

Top 14

We Francji odbyła się 22. kolejka Top 14 – z trzema bezpośrednimi starciami między zespołami z czołowej szóstki ligi. Było ciekawie.

Stade Français – Section Paloise 34:32. W meczu ekip z czwartego i drugiego miejsca tabeli bardzo długo przewagę miało Pau, które poza krótkim okresem w pierwszej połowie (gdy przez 8 minut zostało na boisku w trzynastkę) było na prowadzeniu praktycznie cały mecz, choć nigdy nazbyt wysokim, a jeszcze na trzy minuty przed końcem wygrywało 32:24. Spora była w tym zasługa Joego Simmondsa, który skutecznie wykonał pięć rzutów karnych, zaliczył jednak też dwa pudła z podwyższeń, a tych punktów jego drużynie potem zabrakło. Sytuacja się zmieniła w samej końcówce. Gości w ostatnich trzech minutach znowu zawiodła dyscyplina – karne przyłożenie (drugie w tym meczu) pozwoliło Paryżanom zmniejszyć stratę do jednego oczka, Pau zostało w czternastkę, a chwilę potem, już w doliczonym czasie gry, kolejny karny, kolejna żółta kartka i decydujące o wygranej gospodarzy trzy punkty z podstawki Louisa Carbonela. Na dodatek już w pierwszej połowie Pau straciło kontuzjowanych Bekę Gorgadzego i Théo Attissogbe.

Union Bordeaux-Bègles – Montpellier Hérault 21:23. Kolejny zacięty i emocjonujący mecz, z drużynami kilka razy zmieniającymi się na prowadzeniu. W końcówce dwóch graczy Montpellier zobaczyło żółte kartki, a Bordeaux po przyłożeniu czwarty raz w tym meczu wyszło na czoło, zdobywając jednopunktową przewagę. Wydawało się, że z dwoma zawodnikami więcej na boisku gospodarze są na dobrej drodze do wygranej, nawet mimo pudła Maxime’a Lucu z podwyższenia – tymczasem goście zaatakowali, wywalczyli karnego na połowie Bordeaux, a Domingo Miotti celnym kopem na koniec meczu przechylił szalę na ich korzyść. Gwiazdy Bordeaux, z ich skrzydłowymi na czele, były mocno przygaszone w tym meczu.

Stade Toulousain – ASM Clermont 24:27. A na koniec kolejki chyba największa niespodzianka, w starciu lidera z szóstą drużyną ligi. Mistrzowie kraju mimo braku w wyjściowej piętnastce kilku kluczowych zawodników z Antoine’m Dupontem na czele zaliczyli prawdziwy blitzkrieg w pierwszych 10 minutach spotkania – całkowicie zdominowali rywali, zdobyli trzy przyłożenia i prowadzili 21:0. Wydawało się, że Clermont jest bez szans, tym bardziej, że wkrótce potem jeden z graczy gości zaliczył pomarańczową kartkę, a pod koniec pierwszej połowy kolejny żółtą. Jednak ekipa spod znaku Michelina punktowała (nawet w osłabieniu), na koniec pierwszej połowy traciła już tylko 7 punktów. Na początku drugiej połowy Thomas Ramos trafił między słupy z karnego, ale to okazały się ostatnie punkty Tuluzy – tymczasem Clermont doprowadziło do remisu, a karny Harry’ego Plummera dał gościom nieoczekiwaną wygraną. Tym cenniejszą, że na wyjeździe.

Poza tym:

  • Lyon OU – Castres Olympique 26:21 (dwa razy goście wychodzili w pierwszej połowie na czoło, ale potem punktowali już tylko z karnych, podczas gdy gospodarze przykładali; porażka oznacza pożegnanie Castres z nadziejami na play-off, ale obie ekipy mogą jeszcze liczyć na awans do Champions Cup);
  • US Montauban – Racing 92 10:59 (po 25 minutach Paryżanie prowadzili 33:3, potem na pół godziny ogarnęła ich niemoc, ale w końcówce dorzucili jeszcze cztery przyłożenia);
  • RC Toulonnais – Aviron Bayonnais 52:26 (po 7 minutach było już 12:0; goście próbowali odrabiać straty, ale ostatecznie gospodarze zdobyli aż 8 przyłożeń i wygrali z bonusem; mimo półfinału Champions Cup za tydzień Tulończycy nie oszczędzali najlepszych, a dzięki wygranej wciąż pozostali w grze o czołową szóstkę; znów błyszczał Nacho Brex, znów zapunktował młody Michał Szioszwili);
  • USA Perpignan – Stade Rochelais 29:31 (Katalończycy potrafią wygrać na swoim boisku z każdym, ale ekipa znad Atlantyku wciąż marzy o awansie do czołowej szóstki i każdy punkt jest dla niej na wagę złota; na dodatek ma Nolanna Le Garreca, a ten zdobył w pierwszej połowie dwa przyłożenia, a w drugiej 12 punktów z karnych, które pozwoliły odnieść skromne zwycięstwo – skończył mecz z 26 punktami; błyszczał też swoimi świetnymi wejściami Dawit Niniaszwili).

Potknięcia Tuluzy i Pau nie miały większego znaczenia, ale to Bordeaux może być kosztowne – drużyna ta spadła na szóste miejsce w tabeli, a taką samą liczbę punktów ma ścigający czołówkę Racing 92; niedaleko są też Tulon i La Rochelle. A do końca fazy zasadniczej pozostały jeszcze cztery kolejki.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Stade Toulousain2277
2.Section Paloise2265
3.Montpellier Hérault2265
4.Stade Français2263
5. ↑ASM Clermont2261
6. ↓Union Bordeaux-Bègles2260
7.Racing 922260
8. ↑RC Toulonnais2255
9. ↓Stade Rochelais2254
10.Castres Olympique2248
11. ↑Lyon OU2248
12. ↓Aviron Bayonnais2245
13.USA Perpignan2224
14.US Montauban227

W 28. kolejce Pro D2 (tu do końca pozostały już tylko dwie rundy) dwa ważne spotkania. W górze tabeli tym ważnym był mecz szóstego Oyonnax z goniącym od kilku tygodni czołową szóstkę Agen. Długo wynik był na styku, ale w ostatnich 10 minutach Oyonnax zaliczyło trzy przyłożenia (ostatnie z nich dało mu także bonus) i wygrało 39:12. Agen pozostały już tylko matematyczne szanse na awans do fazy play-off. Z kolei ostatnią szansą ostatniego w lidze Carcassonne w walce o utrzymanie był pojedynek z także zagrożonym spadkiem Béziers – przegrało go jednak 20:30. To oznacza pewny już spadek Carcassonne i wyjście gości ze strefy spadkowej.

Poza tym lider z Vannes wrócił do wygrywania, zwyciężając 61:24 Aurillac, przegrało za to drugie Colomiers, ulegając na wyjeździe 14:31 walczącemu o utrzymanie Biarritz (które zaliczyło także bezcenny w jego sytuacji punkt bonusowy). Trzecie w lidze Provence pokonało 51:0 Soyaux Angoulême (Adrien Lapègue zdobył swoje 46. przyłożenie dla Provence, bijąc klubowy rekord), a w starciu drużyn z czwartego i piątego miejsca po sporych emocjach Valence Romans dzięki przyłożeniu zdobytym tuż przed końcem meczu pokonało 33:27 Brive. Oprócz tego Grenoble ograło Mont-de-Marsan 22:21 (spychając je na przedostatnie miejsce w lidze, do strefy spadkowej), a Dax ograło Nevers 36:10.

W czołowej szóstce nieodmiennie Vannes, Colomiers, Provence, Valence Romans, Oyonnax i Brive i tylko ta ostatnia drużyna może jeszcze wypaść z tej grupy, choć ryzyko jest minimalne. Szanse Agen na dogonienie rywali są już tylko matematyczne. Z kolei o utrzymanie walczy Mont-de-Marsan, które traci dwa punkty do Béziers i trzy o Biarritz.

United Rugby Championship

Ekipy URC wybiegły na boisko po raz szesnasty, co oznacza, że do końca fazy zasadniczej pozostały tu tylko dwie kolejki.

Stormers – Glasgow Warriors 48:12. Mecz na szczycie URC skończył się zmianą na fotelu lidera – Stormers zrehabilitowali się po porażce sprzed tygodnia, rozgromili ekipę prowadzącą w tabeli i po kilku miesiącach wrócili na pierwsze miejsce wlidze. Zaczął filar Ntuthuko Mchunu dwoma przyłożeniami w pierwszym kwadransie, a choć Warriors się odgryzali, do przerwy było 24:12. Wszelką nadzieję gospodarze odebrali gościom po przerwie, gdy zdobyli kolejne 3 przyłożenia i 24 punkty, tym razem samemu już nie tracąc ani jednego, a klasą sam dla siebie był Sacha Feinberg-Mngomezulu, który wypracował jedno przyłożenie, a kolejne zdobył sam i skończył mecz z 23 punktami (przyłożenie, 2 karne i komplet 6 podwyższeń).

Poza tym:

  • Cardiff – Ospreys 24:21 (walijskie derby na korzyść ekipy stołecznej, która od momentu zdobycia pierwszych punktów w meczu nie oddała już prowadzenia – choć w końcówce ambitni rywale z zachodu postraszyli gospodarzy odrabiając w ostatnim kwadransie 14 z 17 punktów straty, a w ostatnich minutach grając z przewagą jednego gracza; Ospreys zawiodła dyscyplina – stracili wszystkie trzy przyłożenia w okresach gry w osłabieniu);
  • Edinburgh – Sharks 33:28 (Sharks pewnie oddychają z ulgą ciesząc się, że to był ostatni ich mecz w Europie w tym sezonie; goście trzykrotnie wychodzili na 7-punktowe prowadzenie, ale fatalny moment między 60. i 70. minutą kosztował ich trzy stracone przyłożenia, w tym trzecie po efektownej akcji Darcy’ego Grahana, i w efekcie kolejny przegrany mecz na starym kontynencie; do tego doszły kolejne kontuzje ważnych graczy);
  • Zebre Parma – Dragons 18:19 (drugi mecz tych drużyn w ciągu kilku tygodni i drugi przegrany przez Zebre na własnym boisku; Dragons zawdzięczają zwycięstwo przyłożeniu zdobytemu w doliczonym czasie gry; tym cenniejsze, że to pierwsza ich ligowa wygrana na wyjeździe od czterech lat);
  • Lions – Connacht 33:21 (mecz dwóch ekip mających ostatnio kilkutygodniowe zwycięskie serie; walczący o awans do czołowej ósemki Irlandczycy tydzień temu nieoczekiwanie wygrali w Kapsztadzie, ale w drugim meczu RPA polegli – punktowali dopiero w końcówce, gdy to nie mogło wiele zmienić);
  • Munster – Ulster 41:14 (przedostatnie w tym sezonie irlandzkie derby były mocno jednostronne – co pewnie jest efektem dużego odmłodzenia składu przez Belfastczyków w wyniku kontuzji wielu podstawowych graczy – debiuty zaliczyło trzech graczy akademii; co prawda jeden z tych debiutatnów otworzył wynik przyłożeniem, jednak potem, mimo kontuzji już na rozgrzewce Jacka Crowley’a dominowali gospodarze, dla których cztery przyłożenia zdobył rwacz John Hodnett, a trzy – rezerwowy Alex Kendellen);
  • Benetton Treviso – Leinster 29:26 (zwycięstwo Włochów, pierwsze nad Leinsterem od 16 lat, musi im wyjątkowo smakować, zwłaszcza że goście nie oszczędzali swoich gwiazd mimo nadchodzącego półfinału Pucharu Mistrzów; krótko po przerwie Irlandczycy mieli już 14 punktów przewagi, ale gospodarze odrobili straty, dzięki dwóm przyłożeniom po maulach autowych na 10 minut przed końcem wyrównali, a w doliczonym czasie gry Jacob Umaga dał im karnym wygraną);
  • Scarlets – Bulls 21:23 (mocno postawili się Walijczycy faworyzowanym gościom z RPA i kto wie, jak to by się skończyło, gdyby nie Handré Pollard – łącznik ataku Bulls zdobył dla swojej drużyny 18 punktów, w tym przyłożenie w pierwszej połowie i kluczowe karne w końcówce).

W tabeli sporo przesunięć, ale zarówno czołowa czwórka, jak i czołowa ósemka pozostały w tych samych składach. Walka o lepsze rozstawienie przed fazą pucharową wciąż trwa, a Connacht nie porzuca nadziei na awans do czołowej ósemki (nikt inny z dolnej połówki tabeli nie może na to już liczyć nawet tylko matematycznie).

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑Stormers1656
2. ↓Glasgow Warriors1655
3. ↑Lions1653
4. ↓Leinster1653
5. ↑Munster1651
6. ↑Cardiff1650
7. ↑Bulls1649
8. ↓↓↓Ulster1647
9.Connacht1644
10. ↑Sharks1636
11. ↓Ospreys1635
12.Edinburgh1633
13.Benetton Treviso1633
14. ↑Dragons1625
15. ↓Scarlets1624
16.Zebre Parma1615

Prem

Za nami czternasta kolejka angielskiej Prem, a gwoździem programu był mecz na szczycie ligowej tabeli.

Northampton Saints – Bath 41:38. Saints wzięli rewanż za porażkę w niedawnym ćwierćfinale Champions Cup po niezwykle zaciętym i emocjonującym spotkaniu. Padło w nim aż 12 przyłożeń, po 6 po każdej stronie, a przy podobnej skuteczności z podwyższeń zadecydował jedyny karny w tym spotkaniu – kopnięty skutecznie przez Fina Smitha w doliczonym czasie gry. Johann van Graan może być jednak zadowolony – pojechał do Northampton bez najlepszych graczy odpoczywających przed półfinałem Champions Cup i jego drużyna była skazywana na porażkę, tymczasem pokazała pazura i o mało co nie wydarła zwycięstwa. Dla Saints punktowało tylko trzech zawodników: wspomniany Smith (16 oczek, w tym piątka na samym początku spotkania) oraz Tommy Freeman i Ollie Slightholme, którzy podzielili się pozostałymi pięcioma przyłożeniami.

Poza tym:

  • Newcastle Red Bulls – Bristol Bears 19:52 (trzy przyłożenia gospodarzy, w tym 95. w historii Premiership w wykonaniu Christiana Wade’a nie pomogły gospodarzom – ale jeśli 1/3 szarż była nieskuteczna, to trudno się dziwić; Pat Lam bardzo narzekał na sztuczną nawierzchnię w Newcastle – aż pięciu jego graczy doznało kontuzji, z czego pierwszy już na rozgrzewce);
  • Harlequins – Sale Sharks 33:52 (każda ekipa miała swoje momenty, ale goście mieli ich więcej: po 7 minutach było 0:12, po 25 – 21:12, do przerwy 21:24, po godzinie 33:24, a ostatecznie zdecydowały cztery przyłożenia Sharks zdobyte w ostatnich 20 minutach);
  • Saracens – Leicester Tigers 19:15 (zacięte spotkanie, w którym dwukrotnie Saracens wychodzili na prowadzenie w pierwszej połowie, a Tigers dwukrotnie wyrównywali; na początku drugiej połowy Londyczycy trzeci raz wyszli na czoło, ale tym razem przewagi nie oddali pomimo dwóch żółtych kartek w ostatnich 20 minutach; znów błysnął w barwach gospodarzy Noah Caluori);
  • Gloucester – Exeter Chiefs 34:31 (dopiero trzecie zwycięstwo Gloucesteru w tym sezonie, tym cenniejsze, że odniesione nad drużyną broniącą swojego miejsca w czołowej czwórce; w końcówce Chiefs odrobili większość 17-punktowej straty, ale gospodarzom udało się zachować trzy punkty przewagi).

W tabeli nie ma żadnych przesunięć na pozycjach. Exeter Chiefs uratowali czwarte miejsce dzięki dwóm punktom bonusowym, ale Bristol Bears tracą do nich tylko jedno oczko. Wciąż o awansie do play-off mogą myśleć też Saracens, choć ich strata jest już większa. Reszta stawki gra już tylko o awans do Champions Cup.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Northampton Saints1462
2.Bath1458
3.Leicester Tigers1452
4.Exeter Chiefs1449
5.Bristol Bears1448
6.Saracens1442
7.Sale Sharks1427
8.Gloucester1421
9.Harlequins1416
10.Newcastle Red Bulls147

Super Rugby Pacific

11. kolejka Super Rugby Pacific była kolejką szczególną, rozegraną w całości w jednym miejscu, na dodatek przy szczególnej okazji – pięć spotkań tej „superrundy” otworzyło nowy stadion w Christchurch, kryty dachem, Te Kaha (a ze względów sponsorskich – One NZ Stadium). I we wszystkich wygrali Nowozelandczycy. Jako pierwsi, oczywiście, na boisko wybiegli miejscowi Crusaders.

Crusaders – Waratahs 35:20. Taki moment zaowocował pełnymi 25-tysięcznymi trybunami (zresztą, nie tylko na tym meczu). Do przerwy wyrównany pojedynek – Australijczycy dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, a schodząc do szatni przegrywali zaledwie jednym punktem. W drugiej połowie gospodarze odskoczyli, zdobywając dwa przyłożenia. I choć w pewnym momencie Waratahs ponownie zredukowali dystans (do 8 oczek), ostatnie słowo należało znowu dla Crusaders. Sporą zasługę w wygranej miała przewaga gospodarzy w młynie – przejęli piłkę po 1/3 młynów z wrzutem gości.

Poza tym:

  • Hurricanes – Brumbies 45:12 (na drugi ogień poszedł pojedynek dwóch ekip ze ścisłej czołówki ligi, które jeszcze niedawno były jej liderami; Brumbies już przed meczem stracili Allana Ala’alatoę, a w fatalnej pierwszej połowie, w której koszmarnie kopali piłkę w grze, stracili trzy przyłożenia, które zaliczył arcyskuteczny Fehi Fineanganofo; po przerwie Australijczycy nieco się ogarnęli, ale Hurricanes jeszcze powiększyli przewagę, a Fineanganofo dorzucił czwarte przyłożenie; to dopiero pierwsza porażka Brumbies z ekipą z Nowej Zelandii w tym sezonie, ale jakże bolesna i kosztowna);
  • Blues – Reds 36:33 (w trzecim transtasmańskim pojedynku mnóstwo emocji, a na koniec znowu zwycięstwo ekipy z Nowej Zelandii; trzykrotnie Blues wychodzili na prowadzenie, ale trzykrotnie Reds doprowadzali do remisu – ostatni raz, gdy odrobili 12 punktów straty w ostatnich pięciu minutach meczu; doszło do dogrywki, a w tej odrobić straty już nie można – karny Beaudena Barretta dał Aucklandczykom „złote punkty”);
  • Highlanders – Moana Pasifika 27:17 (Moana zaczeła mecz od dwóch kontuzji, żółtej kartki i straty przyłożenia, ale do przerwy wyszła na 3-punktowe prowadzenie – m.in. dzięki świetnemu przyłożeniu rezerwowego Israela Leoty; po przerwie jednak to Nowozelandczycy zdobyli więcej punktów i choć w końcówce wyspiarze mocno atakowali, ostatecznie znowu przegrali);
  • Chiefs – Fijian Drua 42:22 (kompletu nowozelandzkich zwycięstw dopełnili Chiefs, ale spora tu zasługa błędów Fidżyjczyków; najlepszym przykładem jest ta chwila obłędu Iliasii Droasese we własnym polu punktowym– https://x.com/i/status/2048272881743020222).

W tabeli ligowej na czele już cztery drużyny nowozelandzkie. Brumnies i Reds znowu osunęli się w hierarchii, a za ich plecami czai się już kolejna ekipa z Nowej Zelandii, Highlanders.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Chiefs1036
2.Hurricanes936
3.Blues1033
4. ↑↑Crusaders1026
5. ↓Brumbies1025
6. ↓Reds923
7. ↑↑Highlanders1020
8. ↓Waratahs919
9. ↓Fijian Drua1016
10.Western Force914
11.Moana Pasifika104

Z kraju

W Rudzie Śląskiej odbył się szósty w tym sezonie turniej mistrzostw Polski kobiet w rugby 7. Pierwsze miejsce z poprzedniego turnieju obroniła Legia Warszawa, która jak burza przeszła pierwsze trzy mecze, aby w finale pokonać Energę Biało-Zielone Ladies Gdańsk 24:19. W jej szeregach szalała niedawno pozyskana zawodniczka rodem z Australii, Jessica Gentle. Trzecie miejsce dla ekstraligowego beniaminka, Arki Gdynia – wzmocnione w przerwie zimowej reprezentantkami kraju Gdynianki po awansie do ekstraligi w poprzednim turnieju, w tym zrzuciły z trzeciego miejsca Mazovię Mińsk Mazowiecki, którą pokonały w grupie, a w meczu o brąz ograły 47:5 AZS AWF Warszawa. Z ekstraligi spadają łódzkie Atomówki. W klasyfikacji generalnej Legia powoli goni Biało-Zielone (i losy mistrzostwa Polski są otwarte), natomiast trzeciej Mazovii brąz mógłby odebrać tylko kataklizm – czwarta Arka ma do niej 18 punktów straty. Do ekstraligi awansują krakowskie Bestie, które w meczach o czołowe miejsca w I lidze pokonały Budowlane z Łodzi i gospodynie turnieju, Diablice.

W centralnej lidze juniorów odbył się ostatni mecz rundy grupowej, który jednak już nic nie mógł zmienić. Ogniwo Sopot pokonało 67:0 Lechię Gdańsk i potwierdziło pierwsze miejsce w grupie. Skład półfinałów: Ogniwo Sopot – Budowlani Łódź i Orkan Sochaczew – Arka Rumia.

Odbyły się także trzy mecze centralnej ligi kadetów. W grupie 1 w bardzo ważnym spotkaniu Budowlani Łódź pokonali Lechię Gdańsk 35:14, awansując kosztem rywali na drugie miejsce w tabeli. Obie ekipy mają jednak jeszcze dwa mecze do rozegrania. W innym meczu tej grupy, pomiędzy zespołami z dwóch ostatnich miejsc, Arka Rumia rozgromiła Arkę Gdynia 78:7 (zwraca uwagę niecodzienne dokonanie Mateusza Kamińskiego – 5 przyłożeń). Liderem tej grupy, niemal pewnym awansu do finału, jest Ogniwo Sopot. W grupie 2 Budowlani Lublin pokonali na wyjeździe Rugby Białystok 27:5 i dzięki temu awansowali na drugie miejsce, dające awans do meczu o brąz mistrzostw Polski. Jednak w tej grupie do rozegrania pozostał jeszcze mecz pewnego pierwszego miejsca Orkana Sochaczew z Pogonią Siedlce i Siedlczanie wygrywając mogą jeszcze zepchną Lublinian z drugiej lokaty.

Ze świata

W trzeciej kolejce kobiecego Pucharu Sześciu Narodów nadal bez niespodzianek. Mistrzynie świata z Anglii, mimo sporych roszad i debiutantki w składzie poradziły sobie przy pełnych trybunach w Bristolu z Walijkami, wygrywając 62:24 i zdobywając 10 przyłożeń. Swoje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie odniosły Włoszki, które ograły Szkotki 41:14 – zadecydowało pięć przyłożeń w pierwszej połowie wygranej 29:0. Szkotkom pewnie nie pomogła utrata krótko przed meczem kontuzjowanej kapitan, Rachel Malcolm. W meczu Francji z Irlandią padł wynik 26:7, ale długo był remis – najpierw 0:0, a potem długo 7:7. Dopiero w 50. minucie Francuzki pierwszy raz w tym meczu wyszły na prowadzenie, ale 7-punktową przewagę powiększyły dopiero w ostatnich minutach. Irlandki mogą żałować – przez godzinę robiły dobre wrażenie, ale brakowało im skuteczności.

Z kompletem zwycięstw kobiecy turniej Pacific Four Series zakończyły Nowozelandki. W ostatnim meczu pewnie ograły mające przewagę własnego boiska Australijki 40:5. Drugie miejsce zapewniły sobie Kanadyjki, które w Chicago jeszcze wyżej pokonały Amerykanki – tu było 50:12 (a pierwsze przyłożenie dla zwyciężczyń zdobyła Sophie de Goede).

Na Fidżi rozegrano dwa ostatnie mecze mistrzostw Oceanii kobiet. W pierwszym z nich Samoa pokonało Tonga 50:5, a w ostatnim meczu turnieju, w praktyce decydującym o końcowym triumfie Fidżi rozgromiło Samoa 60:7. Ten mecz był pierwszym testem rozegranym na niedawno otwartym stadionie w Ba.

W męskim rugby międzynarodowym powoli dobiega końca sezon w Rugby Europe International Championships – rozgrywane są ostatnie mecze na najniższym poziomie, Conference. W ten weekend odbyły się dwa spotkania. W przedostatnim meczu grupy B Słowenia pokonała Słowację 45:17 (hat-tricka zaliczył w pierwszej połowie obrońca Matevž Kadunc; tuż po przerwie było już 38:3 i w praktyce po meczu). Obie ekipy skończyły w ten sposób rywalizację – Słoweńcy na trzecim miejscu w grupie, a Słowacy na piątym, ostatnim, z kompletem porażek. Z kolei w grupie C odbył się ostatni mecz, pomiędzy Bułgarią i Mołdawią. Stawką było drugie miejsce w grupie i sięgnęli po nie Mołdawianie, którzy zwyciężyli 26:23. Do tego ostatecznie skreślono z kalendarza mecz Cypru z Andorą, planowany pierwotnie na marzec. Żadnej drużynie nie dopisano jednak punktów w tabeli grupy D (wygranej przez Maltę).

W Harare odbyło się pierwsze spotkanie tradycyjnego już poniekąd wiosennego dwumeczu między reprezentacjami Zimbabwe (przygotowującą się do Pucharu Świata) i Zambii – „bitwa nad Zambezi„. I także tradycyjnie wygrali Zimbabwijczycy, choć nie było to zwycięstwo oczywiste – padł wynik 43:31. W składzie zwycięskiej drużyny pojawił się m.in. Kudawkashe Nyakufaringwa.

Z kolei pod egidą Rugby Americas North odbyło się w Georgetown spotkanie Gujany z Bermudami (pierwszy mecz turnieju drugiego poziomu rozgrywek RAN, w którym weźmą udział jeszcze Barbados i Kajmany). Gospodarze mieli przewagę terytorialną, jako pierwsi zdobyli przyłożenie, ale goście grali cierpliwie, ciułali punkty z karnych i ostatecznie wygrali 9:5.

A na Sri Lance odbył się mecz reprezentacji tego kraju z ekipą All Blacks do 85 kg. Nietypowe starcie wygrali Nowozelandczycy, ale tylko 27:16.

W Japonii odbyła się 16. kolejka Japan Rugby League One. Trzy czołowe ekipy solidarnie wygrały swoje domowe mecze i jeszcze zwiększyły dystans dzielący od nich resztę stawki. Liderujący Saitama Wild Knights pokonali Sagamihara Dynaboars 57:19, zajmujący drugie miejsce Kobe Steelers wygrali z mającym kiepską serię Tokyo Sungoliath 49:28 (a przypomniał o sobie Brodie Retallick, który ostatnio nie punktował przez dwa weekendy i teraz postanowił to nadrobić zdobywając dwa przyłożenia – ma ich już na koncie 16), a trzeci Spears Funabashi Tokyo-Bay wygrali 54:21 z Mie Heat (jedną z gwiazd meczu był Malcolm Marx). Poza tym Urayasu D-Rocks znowu przegrali, tym razem 26:49 z Shizuoka BlueRevs, broniący tytułu Brave Lupus Tokyo nieoczekiwanie przegrali 26:50 z broniącymi się przed spadkiem Yokohama Eagles (Tokijczycy utrzymali jednak się na szóstym miejscu w tabeli), a na koniec Black Rams Tokyo ulegli Toyota Verblitz 28:40 (dzięki czemu Verblitz ma już tylko dwa punkty straty do szóstych Brave Lupus).

Na początku tygodnia, w ostatnim meczu ósmej kolejki Super Rugby Americas urugwajski Peñarol kolejny raz nie sprostał argentyńskim rywalom – uległ 32:38 Capibaras, dzięki czemu rywale awansowali na czołowej czwórki, która na powrót stała się w 100% argentyńska (hat-trick dla zwycięzców zaliczył Franco Rossetto, w całości w pierwszej połowie zdominowanej przez przyjezdnych).

Dziewiąta kolejka tej ligi zaczęła się od meczu na szczycie, po którym na czoło ligowej tabeli wrócili Dogos – pokonali liderujących dotąd Pampas 43:28. Swoje ambicje pokrzyżowania planów Argentyńczykom i wypchnięcia kogoś z czołowej czwórki potwierdził Selknam, który na wyjeździe pokonał 34:13 Yacaré (zwracała uwagę największa w tym sezonie frekwencja na stadionie w Asunciónie, może po słowach ich właściciela, że los drużyny wisi na włosku, m.in. z powodu braku publiczności). I faktycznie, czwarte miejsce zdobył, bo zajmujący je Tarucas nieoczekiwanie przegrali 20:34 z Peñarolem – Tarucas spadli na piąte miejsce, a Urugwajczycy dzięki bonusowemu zwycięstwu tracą do nich tylko dwa punkty. Ponadto Cobras przegrali 19:40 z Capibaras.

W Major League Rugby zwycięską serię kontynuują Chicago Hounds – czwartą wygraną w czwartym meczu odnieśli na wyjeździe nad Seattle Seawolves (wygrali 59:21). Dla odmiany dopiero pierwsze zwycięstwo odnieśli broniący tytułu mistrzowskiego New England Free Jacks, którzy pokonali Anthem RC 38:26. A drugie miejsce w lidze zajmuje California Legion po wyjazdowym zwycięstwie na wschodnim wybrzeżu z Old Glory DC 36:23.

Od 20 lat w irlandzkiej All-Ireland League nie zdarzyło się, aby ktoś obronił tytuł mistrzowski sprzed roku. I ta seria trwa – broniący złota z 2025 Clontarf uległ w finale tegorocznych rozgrywek drużynie St. Mary’s College 31:46. Zwycięzcy, najlepsi także w fazie zasadniczej sezonu, sięgnęli po mistrzostwo kraju dopiero trzeci raz w historii, po 14-letniej przerwie. Sporo uwagi zwracał inny pojedynek, w którym starli się tradycyjni rywale, a stawką była obecność na najwyższym poziomie ligowym w kolejnym sezonie. Zwyciężyła broniąca się przed spadkiem ekipa UCD – wygrała z Dublin University 28:24. Niecodziennie zakończył się mecz o awans na poziom 1B – starcie UCC i Shannon zostało przerwane w drugiej połowie, gdy kapitan gospodarzy (prowadzących 19 punktami), Sam O’Sullivan, był przez 20 minut reanimowany na boisku.

Tytuł mistrzów Gruzji obroniła ekipa Batumi, która w finale ligi Didi 10 pokonała drużynę Aresi Kutaisi 38:6. Dla Batumi to piąte mistrzostwo w historii, natomiast dla ich rywali sam udział w finale był historycznym osiągnięciem.

W ćwierćfinałach walijskiej ligi Super Rygbi Cymru triumfowały cztery drużyny mające przewagę swojego boiska dzięki wyższym miejscom w fazie ligowej: Cardiff, Newport, Ebbw Vale i Llandovery. W półfinałach mamy więc dokładnie te same drużyny, co w poprzednim roku.

We Włoszech rozegrano ostatnią kolejkę fazy zasadniczej ligi Serie A Elite. Najlepszą drużyną tej części sezonu była ekipa Valorugby Emilia, która w sezonie zaliczyła tylko 2 potknięcia, a w ostatnim meczu ograła Mogliano 35:21. Za jej plecami uplasowały się dwie drużyny w ostatnich latach wymieniające się na najwyższym stopniu włoskiego podium – Petrarca Padwa i broniące mistrzowskiego tytułu Rovigo. Czwarte miejsce w fazie play-off wywalczyła Viadana, a to oznacza, że cztery pierwsze miejsca obsadziły te same drużyny, co w dwóch poprzednich sezonach (zmienia się tylko ich kolejność). Sezonu nie ukończyło Colorno, które wycofało się z rozgrywek na początku rundy rewanżowej z powodów finansowych.

O Arabii Saudyjskiej było przez chwilę głośno w rugbowym światku z uwagi na ambicje związane z organizacją Pucharu Świata. Kraj ten nie jest notowany w rankingu World Rugby, jego reprezentacja zagrała zaledwie trzy mecze w poprzedniej dekadzie, ale mają tam piętnastkową ligę. No, może „ligę” to za dużo powiedziane – cztery drużyny rozegrały po trzy mecze. Była to druga edycja tych rozgrywek i drugi raz z rzędu mistrzem kraju zostali Falcons z Rijadu.

A federacja hiszpańska na uroczystej gali ogłosiła oficjalnie kandydaturę do organizacji Pucharu Świata w 2035. Atutem mogą być Camp Nou i Santiago Bernabeu. W grze są Hiszpanie, Włosi, Japończycy i Argentyńczycy.

World Rugby ogłosiło zmianę formatu kobiecych, ogólnoświatowych rozgrywek WXV, które wracają po rocznej przerwie (spowodowanej Pucharem Świata). Zamiast turniejów na trzech poziomach, każdego z udziałem sześciu drużyn, w najbliższych trzech latach stawka 18 drużyn będzie podzielona na dwa poziomy. Na wyższym zagra 12 drużyn, a rywalizacja nie będzie odbywać się w całości w jednym miejscu, ale będzie miała formułę 8-tygodniowej serii testów, domowych i wyjazdowych (dzięki czemu każda z drużyn będzie mogła grać przed własną publicznością). Natomiast ostatnie 6 ekip – po staremu, rozegra turniej, którego gospodarzem będzie tym razem Hongkong (turniej będzie rozegrany pod szyldem Global Challenger Series WXV). Stawką tego turnieju w 2028 ma być ostatnie miejsce na Pucharze Świata w 2029 (awans mają zapewniony gospodarze i półfinaliści z poprzedniej edycji, do tego dojdzie osiem ekip z turniejów regionalnych rozgrywanych w 2027, dwie najlepsze drużyny dotąd niezakwalifikowane według światowego rankingu na koniec 2027 i wreszcie najlepsza spośród dotąd niezakwalifikowanych ekip w challengerze w 2028).

Swoją drogą, WXV Global Series czyli zawody elity, będą miejscem ważnego testu sprzętowego – panie będą grały piłką ciut mniejszą od panów, w rozmiarze 4,5 (używaną obecnie w kobiecym SVNS).

Niepowodzeniem zakończyły się prowadzone przez walijską federację negocjacje w sprawie sprzedaży spółce Y11 Sports & Media drużyny Cardiff. To oznacza, że póki co WRU nadal będzie właścicielem stołecznej ekipy, a ewentualne plany co do pozbycia się jednej drużyny walijskiej z URC cofają się o krok – koniec pomysłu na połączenie Cardiff z Ospreys w związku z jednym właścicielem. W tej sytuacji WRU miało zaoferować ponownie przystąpienie do porozumienia PRA25 ekipom Scarlets i Ospreys, ale związek podkreśla, że plan ograniczenia liczby drużyn do 2028 nadal jest aktualny.

Federacja australijska podała, że w roku wyprawy British & Irish Lions do tego kraju osiągnęła ona dochód w wysokości ponad 70 mln miejscowych dolarów, co w całości pokryło zadłużenie związku i pozwoliło pozostawić ponad 30 mln dolarów rezerwy w kasie. Co więcej, przed Australijczykami już wkrótce dwa Puchary Świata w tym kraju, co w praktyce oznacza kolejny zastrzyk finansowy.

Reforma w federacji angielskiej nieco przyblokowana. W lutym władze podjęły decyzję o drastycznym ograniczeniu kompetencji Rady RFU (na co sama Rada zresztą się zgodziła). W ubiegłym tygodniu odbyło się ostateczne głosowanie klubów i zapadła decyzja odmienna, definitywnie przekreślając ten pomysł.

EPCR ogłosiło krótką listę graczy nominowanych do nagrody European Player of the Year – z 20 graczy wskazanych pierwotnie pozostało tylko pięciu, wszyscy z ekip, które awansowały do półfinałów Champions Cup. Na liście są Mathieu Jalibert i Louis Bielle-Biarrey z Bordeaux, Finn Russell i Alfie Barbeary z Bath oraz Caelan Doris z Leinsteru. Brakuje tylko reprezentanta Tulonu.

Japończycy środkowego ze swoich trzech letnich meczów w The Nations Championship nie zagrają u siebie, ale na neutralnym gruncie w Australii. Zapewne po to, aby Irlandczycy nie musieli dodatkowo latać (poza tym grają z Australią i Nową Zelandią) – tymczasem na takie komplikacje skazali swoich rywali. Cóż, nie pierwszy to przypadek nierównego traktowania w tych rozgrywkach.

Ciekawostka z Ameryki Południowej – drużyna Stanów Zjednoczonych XV jednak nie weźmie udziału w Americas Rugby Championship. Ponoć zabrakło finansowania, co zaskakuje wobec pompowania funduszy do amerykańskiego rugby przez World Rugby. Organizatorom zostało pięć drużyn w stawce i problem zorganizowania sprawiedliwego formatu.

Z wieści transferowych:

  • legenda australijskiego rugby, Bernard Foley, obecnie grający w japońskiej drużynie Spears Funabashi Tokyo-Bay, zapowiedział zakończenie zawodowej kariery wraz z końcem tego sezonu;
  • południowoafrykański łącznik młyna Grant Williams opuści Sharks i w kolejnym sezonie zagra w Japonii;
  • Israel Folau odchodzi po tym sezonie z Urayasu D-Rocks;
  • do argentyńskich Capibaras dołączył reprezentant tego kraju Emiliano Boffelli;
  • Dan McFarland w kolejnym sezonie będzie głównym trenerem Newcastle Red Bulls – wróci z Japonii, gdzie pracuje w sztabie Kobe Steelers.

Zmarł Allan Hosie, pochodzący ze Szkocji sędzia międzynarodowy, przewodniczący Five Nations (a następnie Six Nations – pełnił tę funkcję w latach 1997–2002) oraz prezes szkockiej federacji.

Polacy za granicą

Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.

Anglia:

  • Max Loboda (Caldy RFC, Champ): zagrał cały mecz przeciwko Ampthill, przegrany 15:64. Caldy jest jedenaste w lidze.

Belgia:

  • Paweł Bartoszewicz-Malicki (ASUB Waterloo, D1): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Soignies, przegranym 20:24. ASUB pozostało szóste w lidze.

Francja:

  • Quentin Cieslinski (Stade Métropolitain, Nationale 2, grupa 2): zagrał 50 minut w meczu z La Seyne Sur Mer, wygranym 24:21. Métro skończyło sezon na dziewiątym miejscu w swojej grupie;
  • Thomas Toevalu (US Marmandaise, Nationale 2, grupa 1): zagrał cały mecz przeciwko Salles, przegrany 25:38. Marmande skończyło sezon 11, w strefie spadkowej;
  • Johan Janiec (Union Bordeaux Bègles, Espoir Elite, Challenge de France, grupa 1): zagrał godzinę i zdobył przyłożenie w meczu Espoirs przeciwko Narbonie, wygranym 45:12 (przyłożenia zdobywali także Zapędowski i zawodnik o nazwisku Malinowski). Bordeaux zajmuje pierwsze miejsce w swojej grupie.

Irlandia:

  • Jakub Wojtkowicz (Sligo RFC, All-Ireland League, D2A Promotion Playoff): wyszedł w podstawowym składzie w meczu półfinału baraży o awans na wyższy poziom, wygranym z Old Crescent 16:10. Więcej uwagi przyciągnął jednak jego kolega z drużyny Arkadiusz Czech, który zdobył dwa przyłożenia (do obejrzenia tutaj: https://www.facebook.com/watch/?v=1926836061306124) i został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu.

Walia:

  • Jake Wisniewski (Pontypool RFC, Super Rygbi Cymru): w pierwszej rundzie fazy play-off zagrał ostatnie 20 minut w meczu z Carmarthen Quins, przegranym 21:25.

Zapowiedzi

Za tydzień długi majowy weekend, wyjątkowo spokojny w rugbowym świecie.

W kraju czwarta kolejka grupy pucharowej Ekstraligi (Budmex Rugby Białystok – WizjaMed Grot Budowlani Łódź, Lechia Gdańsk – AZS AWF Warszawa).

Na świecie:

  • półfinały europejskich pucharów (w Champions Cup: Leinster – Tulon i Bordeaux – Bath, a w Challenge Cup: Ulster – Exeter Chiefs i Montpellier – Dragons),
  • 12. kolejka Super Rugby Pacific (m.in. mecz Hurricanes z Crusaders),
  • dwa mecze Rugby Europe Conference (Estonia – Norwegia, Czarnogóra – Kosowo),
  • dwa mecze kobiecych mistrzostw Azji (Kazachstan – Japonia, Japonia – Hongkong),
  • rewanżowy mecz Zimbabwe z Zambią,
  • pierwsza runda młodzieżowego The Rugby Championship,
  • 17. (przedostatnia) kolejka fazy zasadniczej Japan Rugby League One,
  • półfinały walijskiej Super Rygbi Cymru.

Dodaj komentarz