W Ekstralidze Ogniwo Sopot po fatalnej pierwszej połowie przegrało mecz z Pogonią Siedlce i straciło na rzecz rywali (raczej bezpowrotnie) pierwsze miejsce w ligowej tabeli. Awans do czołowej czwórki zagwarantowała sobie Arka Gdynia. Drugi turniej z rzędu w mistrzostwach Polski siódemek pań wygrała Legia Warszawa. Za granicą m.in. porażki Tuluzy i Bordeaux w Top 14, pięć nowozelandzkich wygranych w superrundzie Super Rugby Pacific, wygrane Stormers i Northampton Saints w meczach na szczycie URC i Prem.
Ekstraliga
Za nami półmetek rozgrywek grupy mistrzowskiej – do rozegrania zostały już tylko dwie rundy. I zostaje coraz mniej niewiadomych.
Life Style Catering Arka Gdynia – Juvenia Kraków 32:14. Pierwsza niewiadoma została usunięta w sobotnie popołudnie w Gdyni – miejscowa Arka pokonała Juvenię Kraków i zapewniła sobie awans do półfinałów, natomiast goście skazani zostali na grę na koniec sezonu o piąte miejsce w lidze. Kluczowe znaczenie dla ostatecznego wyniku miało pierwsze pięć minut – kilka błędów Krakowian i dwa błyskawiczne przyłożenia po asystach Antona Szaszero w praktyce ustawiły mecz. Potem Juvenia zdobyła wizualną przewagę, z której jednak niewiele wynikało. Co prawda po indywidualnej akcji Michała Jurczyńskiego zmniejszyła stratę, ale inne ataki efektów nie dawały (dużo było przodów w kluczowych momentach), a dwa chyba jedyne wejścia Arki na połowę gości skończyły się kolejnymi dwoma przyłożeniami (w tym po indywidualnej akcji Szaszero). Druga połowa wyglądała podobnie, i to pomimo faktu, że Arka grała ją w czternastkę (najpierw żółta kartka Szaszero, potem czerwona Rakowskiego, któremu puściły nerwy do tego stopnia, że nie odpuścił nawet po obejrzeniu kartonika), a ostatnie 10 minut nawet w trzynastkę. Szaszero znów błysnął indywidualną akcją skrzydłem, a Krakusi zapunktowali tylko raz, gdy mieli przewagę dwóch graczy, ale wtedy było już za późno na odwrócenie losów spotkania.
Orlen Orkan Sochaczew – PGE Edach Budowlani Lublin 78:7. Ten mecz miał zdecydowanego faworyta i faworyt nie zawiódł – nawet mim sporej dawki młodości w składzie. Wstawiona do piętnastki młodzież nie wydawała się jednak osłabieniem tej drużyny – trzy przyłożenia zdobył najmłodszy na boisku Marcel Marczewski, kolejne dwa dorzucił niewiele starszy Patryk Stobiecki, a młyn z ich udziałem całkowicie dominował nad rywalami. Pierwszy groźniejszy atak w meczu przeprowadzili goście, ale gospodarze ich skontrowali i choć Marczewski po indywidualnym przeboju nie zapunktował, kilka chwil później gospodarze wyszli na prowadzenie. Drugie przyłożenie Orkan zdobył po 20 minutach gry, a potem worek z piątkami się rozwiązał – gdy Lublinianie zostali po żółtej kartce w czternastkę, stracili trzy przyłożenia, a potem Orkan nabijał licznik dalej i pierwszą połowę wygrał 47:0. Po przerwie grający pod wiatr Sochaczewianie punktowali nieco rzadziej, ale nadal powiększali przewagę. Rywale mieli kilka okazji, m.in. zmarnowali znakomitą sytuację po fatalnym rozegraniu karnego na 5 m, ale w końcu zaliczyli honorowe przyłożenie. W końcówce, przy żółtej kartce filara Budowlanych, mieliśmy młyny symulowane – goście przyjechali do Sochaczewa bez ani jednego zmiennika do pierwszej linii.
Pogoń Awenta Siedlce – Energa Ogniwo Sopot 43:14. Hitem kolejki było starcie w Siedlcach, gdzie wicelider podejmował lidera. I choć Ogniwo pierwsze miejsce w lidze zajmowało począwszy już od czwartej kolejki spotkań, po tym spotkaniu fotel lidera straciło i spadło aż na trzecią lokatę. A o przegranej zadecydowała pierwsza połowa spotkania, wygrana przez gospodarzy aż 33:0. Pogoń pierwszy raz zapunktowała już po dwóch minutach gry (znakomity przebój Vahy Halaifonuy zakończony kopem na dobieg do partnera), a potem dokładała kolejne przyłożenia – miało się wrażenie, że coraz łatwiej, gdy po stronie sfrustrowanego Ogniwa pojawiało się coraz więcej dziur w obronie. Pogoń dominowała też w młynach. Goście dwu- czy trzykrotnie zaatakowali, ale bez skutku. Na drugą połowę Ogniwo wyszło w zmienionym składzie, z Tomem Fiedlerem i Wojciechem Piotrowiczem, ustabilizowało młyn (a z czasem zdobyło przewagę w tym elemencie gry), i od początku zaatakowało, czego efektem było przyłożenie Wiktora Wilczuka. Jednak po kwadransie gry nastąpił fatalny aut na własnej połowie, a dzięki przytomności Witalija Kramarenki (który świetnie podkopnął piłkę) i Marcina Maciejewskiego Pogoń powiększyła prowadzenie. Potem atakowała, ale zdobyła już tylko 3 punkty z karnego, a Sopocianie zapunktowali dopiero tuż przed końcem, gdy znowu przyłożył Wiktor Wilczuk (potem jeszcze raz groźnie zaatakowali, ale tym razem bez efektu). Zasłużona wygrana Pogoni, Ogniwo pierwszą połowę właściwie przespało.
Przegrana w Siedlcach oznacza spadek Ogniwa z pierwszego na trzecie miejsce w lidze. Fotel lidera zajęła Pogoń, a wicelidera Orkan. Ogniwo w praktyce chyba straciło szansę na pierwsze miejsce na koniec fazy grupowej, a przypadnie ono zapewne zwycięzcy meczu Orkanu z Pogonią. O tyle jest istotne, że oznacza uniknięcie w półfinale rywala z czołowej trójki i grę z Arką, która wydaje się nieco łatwiejszym przeciwnikiem.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. ↑ | Pogoń Awenta Siedlce | 8 | 33 |
| 2. ↑ | Orlen Orkan Sochaczew | 8 | 31 |
| 3. ↓↓ | Energa Ogniwo Sopot | 8 | 29 |
| 4. | Life Style Catering Arka Gdynia | 8 | 19 |
| 5. | Juvenia Kraków | 8 | 5 |
| 6. | PGE Edach Budowlani Lublin | 8 | 0 |
Tydzień pierwszoligowy rozpoczął się od spodziewanej decyzji Komisji Gier i Dyscypliny, która orzekła walkower na korzyść Hegemonu Mysłowice w związku z nierozegranym meczem z RK Warszawa. Mysłowiczanie do pięciu punktów zyskanych przy zielonym stoliku w weekend dorzucili kolejne pięć wywalczone na boisku – pokonali Watahę Zielona Góra 48:15 (hat-tricki Kacpra Trama i Dmytro Prodeusa). Pozostali na drugim miejscu w lidze, a w walce o awans do finału rozgrywek liczą się obok nich jeszcze dwie ekipy z Wielkopolski: liderująca Sparta Jarocin, która na wyjeździe pokonała Rugby Wrocław 55:7 (hat-trick łącznika młyna Luki Miszwidze; ekipa z Dolnego Śląska bez trenera Łukasza Szablewskiego, który rozstał się z drużyną) oraz trzecia w tabeli Posnania, która pogromiła Legię Warszawa 81:26 (tu aż trzech rugbystów z hat-trickami, w tym jeden, Artur Bryl, po stronie pokonanych). Kluczowe dla ostatecznych rozstrzygnięć będą pozostałe dwa mecze Sparty Jarocin z oboma rywalami depczącymi jej po piętach. A w ostatnim meczu Arka Rumia nieoczekiwanie wygrała z RK Warszawa 8:3 – to dopiero drugie zwycięstwo Rumian w tym sezonie.
W II lidze rozegrano siódmą kolejkę spotkań. W meczu na szczycie lider ograł wicelidera – rezerwy Budowlanych Łódź pokonały Koma RT Olsztyn 55:27 (hat-trick przyłożeń Siaosi Vakapuny). Z Olsztynianami punktami zrównały się rezerwy Budowlanych Lublin, które zwyciężyły Miedziowych Lubin 54:17. A w starciu ekip z 4. i 5. miejsca padł remis – choć rezerwy AZS AWF Warszawa do przerwy prowadziły z Rugby Ruda Śląska 17:0, po przerwie Gryfy odpowiedziały swoimi 17 punktami i skończyło się wynikiem 17:17.
Top 14
We Francji odbyła się 22. kolejka Top 14 – z trzema bezpośrednimi starciami między zespołami z czołowej szóstki ligi. Było ciekawie.
Stade Français – Section Paloise 34:32. W meczu ekip z czwartego i drugiego miejsca tabeli bardzo długo przewagę miało Pau, które poza krótkim okresem w pierwszej połowie (gdy przez 8 minut zostało na boisku w trzynastkę) było na prowadzeniu praktycznie cały mecz, choć nigdy nazbyt wysokim, a jeszcze na trzy minuty przed końcem wygrywało 32:24. Spora była w tym zasługa Joego Simmondsa, który skutecznie wykonał pięć rzutów karnych, zaliczył jednak też dwa pudła z podwyższeń, a tych punktów jego drużynie potem zabrakło. Sytuacja się zmieniła w samej końcówce. Gości w ostatnich trzech minutach znowu zawiodła dyscyplina – karne przyłożenie (drugie w tym meczu) pozwoliło Paryżanom zmniejszyć stratę do jednego oczka, Pau zostało w czternastkę, a chwilę potem, już w doliczonym czasie gry, kolejny karny, kolejna żółta kartka i decydujące o wygranej gospodarzy trzy punkty z podstawki Louisa Carbonela. Na dodatek już w pierwszej połowie Pau straciło kontuzjowanych Bekę Gorgadzego i Théo Attissogbe.
Union Bordeaux-Bègles – Montpellier Hérault 21:23. Kolejny zacięty i emocjonujący mecz, z drużynami kilka razy zmieniającymi się na prowadzeniu. W końcówce dwóch graczy Montpellier zobaczyło żółte kartki, a Bordeaux po przyłożeniu czwarty raz w tym meczu wyszło na czoło, zdobywając jednopunktową przewagę. Wydawało się, że z dwoma zawodnikami więcej na boisku gospodarze są na dobrej drodze do wygranej, nawet mimo pudła Maxime’a Lucu z podwyższenia – tymczasem goście zaatakowali, wywalczyli karnego na połowie Bordeaux, a Domingo Miotti celnym kopem na koniec meczu przechylił szalę na ich korzyść. Gwiazdy Bordeaux, z ich skrzydłowymi na czele, były mocno przygaszone w tym meczu.
Stade Toulousain – ASM Clermont 24:27. A na koniec kolejki chyba największa niespodzianka, w starciu lidera z szóstą drużyną ligi. Mistrzowie kraju mimo braku w wyjściowej piętnastce kilku kluczowych zawodników z Antoine’m Dupontem na czele zaliczyli prawdziwy blitzkrieg w pierwszych 10 minutach spotkania – całkowicie zdominowali rywali, zdobyli trzy przyłożenia i prowadzili 21:0. Wydawało się, że Clermont jest bez szans, tym bardziej, że wkrótce potem jeden z graczy gości zaliczył pomarańczową kartkę, a pod koniec pierwszej połowy kolejny żółtą. Jednak ekipa spod znaku Michelina punktowała (nawet w osłabieniu), na koniec pierwszej połowy traciła już tylko 7 punktów. Na początku drugiej połowy Thomas Ramos trafił między słupy z karnego, ale to okazały się ostatnie punkty Tuluzy – tymczasem Clermont doprowadziło do remisu, a karny Harry’ego Plummera dał gościom nieoczekiwaną wygraną. Tym cenniejszą, że na wyjeździe.
Poza tym:
- Lyon OU – Castres Olympique 26:21 (dwa razy goście wychodzili w pierwszej połowie na czoło, ale potem punktowali już tylko z karnych, podczas gdy gospodarze przykładali; porażka oznacza pożegnanie Castres z nadziejami na play-off, ale obie ekipy mogą jeszcze liczyć na awans do Champions Cup);
- US Montauban – Racing 92 10:59 (po 25 minutach Paryżanie prowadzili 33:3, potem na pół godziny ogarnęła ich niemoc, ale w końcówce dorzucili jeszcze cztery przyłożenia);
- RC Toulonnais – Aviron Bayonnais 52:26 (po 7 minutach było już 12:0; goście próbowali odrabiać straty, ale ostatecznie gospodarze zdobyli aż 8 przyłożeń i wygrali z bonusem; mimo półfinału Champions Cup za tydzień Tulończycy nie oszczędzali najlepszych, a dzięki wygranej wciąż pozostali w grze o czołową szóstkę; znów błyszczał Nacho Brex, znów zapunktował młody Michał Szioszwili);
- USA Perpignan – Stade Rochelais 29:31 (Katalończycy potrafią wygrać na swoim boisku z każdym, ale ekipa znad Atlantyku wciąż marzy o awansie do czołowej szóstki i każdy punkt jest dla niej na wagę złota; na dodatek ma Nolanna Le Garreca, a ten zdobył w pierwszej połowie dwa przyłożenia, a w drugiej 12 punktów z karnych, które pozwoliły odnieść skromne zwycięstwo – skończył mecz z 26 punktami; błyszczał też swoimi świetnymi wejściami Dawit Niniaszwili).
Potknięcia Tuluzy i Pau nie miały większego znaczenia, ale to Bordeaux może być kosztowne – drużyna ta spadła na szóste miejsce w tabeli, a taką samą liczbę punktów ma ścigający czołówkę Racing 92; niedaleko są też Tulon i La Rochelle. A do końca fazy zasadniczej pozostały jeszcze cztery kolejki.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Stade Toulousain | 22 | 77 |
| 2. | Section Paloise | 22 | 65 |
| 3. | Montpellier Hérault | 22 | 65 |
| 4. | Stade Français | 22 | 63 |
| 5. ↑ | ASM Clermont | 22 | 61 |
| 6. ↓ | Union Bordeaux-Bègles | 22 | 60 |
| 7. | Racing 92 | 22 | 60 |
| 8. ↑ | RC Toulonnais | 22 | 55 |
| 9. ↓ | Stade Rochelais | 22 | 54 |
| 10. | Castres Olympique | 22 | 48 |
| 11. ↑ | Lyon OU | 22 | 48 |
| 12. ↓ | Aviron Bayonnais | 22 | 45 |
| 13. | USA Perpignan | 22 | 24 |
| 14. | US Montauban | 22 | 7 |
W 28. kolejce Pro D2 (tu do końca pozostały już tylko dwie rundy) dwa ważne spotkania. W górze tabeli tym ważnym był mecz szóstego Oyonnax z goniącym od kilku tygodni czołową szóstkę Agen. Długo wynik był na styku, ale w ostatnich 10 minutach Oyonnax zaliczyło trzy przyłożenia (ostatnie z nich dało mu także bonus) i wygrało 39:12. Agen pozostały już tylko matematyczne szanse na awans do fazy play-off. Z kolei ostatnią szansą ostatniego w lidze Carcassonne w walce o utrzymanie był pojedynek z także zagrożonym spadkiem Béziers – przegrało go jednak 20:30. To oznacza pewny już spadek Carcassonne i wyjście gości ze strefy spadkowej.
Poza tym lider z Vannes wrócił do wygrywania, zwyciężając 61:24 Aurillac, przegrało za to drugie Colomiers, ulegając na wyjeździe 14:31 walczącemu o utrzymanie Biarritz (które zaliczyło także bezcenny w jego sytuacji punkt bonusowy). Trzecie w lidze Provence pokonało 51:0 Soyaux Angoulême (Adrien Lapègue zdobył swoje 46. przyłożenie dla Provence, bijąc klubowy rekord), a w starciu drużyn z czwartego i piątego miejsca po sporych emocjach Valence Romans dzięki przyłożeniu zdobytym tuż przed końcem meczu pokonało 33:27 Brive. Oprócz tego Grenoble ograło Mont-de-Marsan 22:21 (spychając je na przedostatnie miejsce w lidze, do strefy spadkowej), a Dax ograło Nevers 36:10.
W czołowej szóstce nieodmiennie Vannes, Colomiers, Provence, Valence Romans, Oyonnax i Brive i tylko ta ostatnia drużyna może jeszcze wypaść z tej grupy, choć ryzyko jest minimalne. Szanse Agen na dogonienie rywali są już tylko matematyczne. Z kolei o utrzymanie walczy Mont-de-Marsan, które traci dwa punkty do Béziers i trzy o Biarritz.
United Rugby Championship
Ekipy URC wybiegły na boisko po raz szesnasty, co oznacza, że do końca fazy zasadniczej pozostały tu tylko dwie kolejki.
Stormers – Glasgow Warriors 48:12. Mecz na szczycie URC skończył się zmianą na fotelu lidera – Stormers zrehabilitowali się po porażce sprzed tygodnia, rozgromili ekipę prowadzącą w tabeli i po kilku miesiącach wrócili na pierwsze miejsce wlidze. Zaczął filar Ntuthuko Mchunu dwoma przyłożeniami w pierwszym kwadransie, a choć Warriors się odgryzali, do przerwy było 24:12. Wszelką nadzieję gospodarze odebrali gościom po przerwie, gdy zdobyli kolejne 3 przyłożenia i 24 punkty, tym razem samemu już nie tracąc ani jednego, a klasą sam dla siebie był Sacha Feinberg-Mngomezulu, który wypracował jedno przyłożenie, a kolejne zdobył sam i skończył mecz z 23 punktami (przyłożenie, 2 karne i komplet 6 podwyższeń).
Poza tym:
- Cardiff – Ospreys 24:21 (walijskie derby na korzyść ekipy stołecznej, która od momentu zdobycia pierwszych punktów w meczu nie oddała już prowadzenia – choć w końcówce ambitni rywale z zachodu postraszyli gospodarzy odrabiając w ostatnim kwadransie 14 z 17 punktów straty, a w ostatnich minutach grając z przewagą jednego gracza; Ospreys zawiodła dyscyplina – stracili wszystkie trzy przyłożenia w okresach gry w osłabieniu);
- Edinburgh – Sharks 33:28 (Sharks pewnie oddychają z ulgą ciesząc się, że to był ostatni ich mecz w Europie w tym sezonie; goście trzykrotnie wychodzili na 7-punktowe prowadzenie, ale fatalny moment między 60. i 70. minutą kosztował ich trzy stracone przyłożenia, w tym trzecie po efektownej akcji Darcy’ego Grahana, i w efekcie kolejny przegrany mecz na starym kontynencie; do tego doszły kolejne kontuzje ważnych graczy);
- Zebre Parma – Dragons 18:19 (drugi mecz tych drużyn w ciągu kilku tygodni i drugi przegrany przez Zebre na własnym boisku; Dragons zawdzięczają zwycięstwo przyłożeniu zdobytemu w doliczonym czasie gry; tym cenniejsze, że to pierwsza ich ligowa wygrana na wyjeździe od czterech lat);
- Lions – Connacht 33:21 (mecz dwóch ekip mających ostatnio kilkutygodniowe zwycięskie serie; walczący o awans do czołowej ósemki Irlandczycy tydzień temu nieoczekiwanie wygrali w Kapsztadzie, ale w drugim meczu RPA polegli – punktowali dopiero w końcówce, gdy to nie mogło wiele zmienić);
- Munster – Ulster 41:14 (przedostatnie w tym sezonie irlandzkie derby były mocno jednostronne – co pewnie jest efektem dużego odmłodzenia składu przez Belfastczyków w wyniku kontuzji wielu podstawowych graczy – debiuty zaliczyło trzech graczy akademii; co prawda jeden z tych debiutatnów otworzył wynik przyłożeniem, jednak potem, mimo kontuzji już na rozgrzewce Jacka Crowley’a dominowali gospodarze, dla których cztery przyłożenia zdobył rwacz John Hodnett, a trzy – rezerwowy Alex Kendellen);
- Benetton Treviso – Leinster 29:26 (zwycięstwo Włochów, pierwsze nad Leinsterem od 16 lat, musi im wyjątkowo smakować, zwłaszcza że goście nie oszczędzali swoich gwiazd mimo nadchodzącego półfinału Pucharu Mistrzów; krótko po przerwie Irlandczycy mieli już 14 punktów przewagi, ale gospodarze odrobili straty, dzięki dwóm przyłożeniom po maulach autowych na 10 minut przed końcem wyrównali, a w doliczonym czasie gry Jacob Umaga dał im karnym wygraną);
- Scarlets – Bulls 21:23 (mocno postawili się Walijczycy faworyzowanym gościom z RPA i kto wie, jak to by się skończyło, gdyby nie Handré Pollard – łącznik ataku Bulls zdobył dla swojej drużyny 18 punktów, w tym przyłożenie w pierwszej połowie i kluczowe karne w końcówce).
W tabeli sporo przesunięć, ale zarówno czołowa czwórka, jak i czołowa ósemka pozostały w tych samych składach. Walka o lepsze rozstawienie przed fazą pucharową wciąż trwa, a Connacht nie porzuca nadziei na awans do czołowej ósemki (nikt inny z dolnej połówki tabeli nie może na to już liczyć nawet tylko matematycznie).
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. ↑ | Stormers | 16 | 56 |
| 2. ↓ | Glasgow Warriors | 16 | 55 |
| 3. ↑ | Lions | 16 | 53 |
| 4. ↓ | Leinster | 16 | 53 |
| 5. ↑ | Munster | 16 | 51 |
| 6. ↑ | Cardiff | 16 | 50 |
| 7. ↑ | Bulls | 16 | 49 |
| 8. ↓↓↓ | Ulster | 16 | 47 |
| 9. | Connacht | 16 | 44 |
| 10. ↑ | Sharks | 16 | 36 |
| 11. ↓ | Ospreys | 16 | 35 |
| 12. | Edinburgh | 16 | 33 |
| 13. | Benetton Treviso | 16 | 33 |
| 14. ↑ | Dragons | 16 | 25 |
| 15. ↓ | Scarlets | 16 | 24 |
| 16. | Zebre Parma | 16 | 15 |
Prem
Za nami czternasta kolejka angielskiej Prem, a gwoździem programu był mecz na szczycie ligowej tabeli.
Northampton Saints – Bath 41:38. Saints wzięli rewanż za porażkę w niedawnym ćwierćfinale Champions Cup po niezwykle zaciętym i emocjonującym spotkaniu. Padło w nim aż 12 przyłożeń, po 6 po każdej stronie, a przy podobnej skuteczności z podwyższeń zadecydował jedyny karny w tym spotkaniu – kopnięty skutecznie przez Fina Smitha w doliczonym czasie gry. Johann van Graan może być jednak zadowolony – pojechał do Northampton bez najlepszych graczy odpoczywających przed półfinałem Champions Cup i jego drużyna była skazywana na porażkę, tymczasem pokazała pazura i o mało co nie wydarła zwycięstwa. Dla Saints punktowało tylko trzech zawodników: wspomniany Smith (16 oczek, w tym piątka na samym początku spotkania) oraz Tommy Freeman i Ollie Slightholme, którzy podzielili się pozostałymi pięcioma przyłożeniami.
Poza tym:
- Newcastle Red Bulls – Bristol Bears 19:52 (trzy przyłożenia gospodarzy, w tym 95. w historii Premiership w wykonaniu Christiana Wade’a nie pomogły gospodarzom – ale jeśli 1/3 szarż była nieskuteczna, to trudno się dziwić; Pat Lam bardzo narzekał na sztuczną nawierzchnię w Newcastle – aż pięciu jego graczy doznało kontuzji, z czego pierwszy już na rozgrzewce);
- Harlequins – Sale Sharks 33:52 (każda ekipa miała swoje momenty, ale goście mieli ich więcej: po 7 minutach było 0:12, po 25 – 21:12, do przerwy 21:24, po godzinie 33:24, a ostatecznie zdecydowały cztery przyłożenia Sharks zdobyte w ostatnich 20 minutach);
- Saracens – Leicester Tigers 19:15 (zacięte spotkanie, w którym dwukrotnie Saracens wychodzili na prowadzenie w pierwszej połowie, a Tigers dwukrotnie wyrównywali; na początku drugiej połowy Londyczycy trzeci raz wyszli na czoło, ale tym razem przewagi nie oddali pomimo dwóch żółtych kartek w ostatnich 20 minutach; znów błysnął w barwach gospodarzy Noah Caluori);
- Gloucester – Exeter Chiefs 34:31 (dopiero trzecie zwycięstwo Gloucesteru w tym sezonie, tym cenniejsze, że odniesione nad drużyną broniącą swojego miejsca w czołowej czwórce; w końcówce Chiefs odrobili większość 17-punktowej straty, ale gospodarzom udało się zachować trzy punkty przewagi).
W tabeli nie ma żadnych przesunięć na pozycjach. Exeter Chiefs uratowali czwarte miejsce dzięki dwóm punktom bonusowym, ale Bristol Bears tracą do nich tylko jedno oczko. Wciąż o awansie do play-off mogą myśleć też Saracens, choć ich strata jest już większa. Reszta stawki gra już tylko o awans do Champions Cup.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Northampton Saints | 14 | 62 |
| 2. | Bath | 14 | 58 |
| 3. | Leicester Tigers | 14 | 52 |
| 4. | Exeter Chiefs | 14 | 49 |
| 5. | Bristol Bears | 14 | 48 |
| 6. | Saracens | 14 | 42 |
| 7. | Sale Sharks | 14 | 27 |
| 8. | Gloucester | 14 | 21 |
| 9. | Harlequins | 14 | 16 |
| 10. | Newcastle Red Bulls | 14 | 7 |
Super Rugby Pacific
11. kolejka Super Rugby Pacific była kolejką szczególną, rozegraną w całości w jednym miejscu, na dodatek przy szczególnej okazji – pięć spotkań tej „superrundy” otworzyło nowy stadion w Christchurch, kryty dachem, Te Kaha (a ze względów sponsorskich – One NZ Stadium). I we wszystkich wygrali Nowozelandczycy. Jako pierwsi, oczywiście, na boisko wybiegli miejscowi Crusaders.
Crusaders – Waratahs 35:20. Taki moment zaowocował pełnymi 25-tysięcznymi trybunami (zresztą, nie tylko na tym meczu). Do przerwy wyrównany pojedynek – Australijczycy dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, a schodząc do szatni przegrywali zaledwie jednym punktem. W drugiej połowie gospodarze odskoczyli, zdobywając dwa przyłożenia. I choć w pewnym momencie Waratahs ponownie zredukowali dystans (do 8 oczek), ostatnie słowo należało znowu dla Crusaders. Sporą zasługę w wygranej miała przewaga gospodarzy w młynie – przejęli piłkę po 1/3 młynów z wrzutem gości.
Poza tym:
- Hurricanes – Brumbies 45:12 (na drugi ogień poszedł pojedynek dwóch ekip ze ścisłej czołówki ligi, które jeszcze niedawno były jej liderami; Brumbies już przed meczem stracili Allana Ala’alatoę, a w fatalnej pierwszej połowie, w której koszmarnie kopali piłkę w grze, stracili trzy przyłożenia, które zaliczył arcyskuteczny Fehi Fineanganofo; po przerwie Australijczycy nieco się ogarnęli, ale Hurricanes jeszcze powiększyli przewagę, a Fineanganofo dorzucił czwarte przyłożenie; to dopiero pierwsza porażka Brumbies z ekipą z Nowej Zelandii w tym sezonie, ale jakże bolesna i kosztowna);
- Blues – Reds 36:33 (w trzecim transtasmańskim pojedynku mnóstwo emocji, a na koniec znowu zwycięstwo ekipy z Nowej Zelandii; trzykrotnie Blues wychodzili na prowadzenie, ale trzykrotnie Reds doprowadzali do remisu – ostatni raz, gdy odrobili 12 punktów straty w ostatnich pięciu minutach meczu; doszło do dogrywki, a w tej odrobić straty już nie można – karny Beaudena Barretta dał Aucklandczykom „złote punkty”);
- Highlanders – Moana Pasifika 27:17 (Moana zaczeła mecz od dwóch kontuzji, żółtej kartki i straty przyłożenia, ale do przerwy wyszła na 3-punktowe prowadzenie – m.in. dzięki świetnemu przyłożeniu rezerwowego Israela Leoty; po przerwie jednak to Nowozelandczycy zdobyli więcej punktów i choć w końcówce wyspiarze mocno atakowali, ostatecznie znowu przegrali);
- Chiefs – Fijian Drua 42:22 (kompletu nowozelandzkich zwycięstw dopełnili Chiefs, ale spora tu zasługa błędów Fidżyjczyków; najlepszym przykładem jest ta chwila obłędu Iliasii Droasese we własnym polu punktowym– https://x.com/i/status/2048272881743020222).
W tabeli ligowej na czele już cztery drużyny nowozelandzkie. Brumnies i Reds znowu osunęli się w hierarchii, a za ich plecami czai się już kolejna ekipa z Nowej Zelandii, Highlanders.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Chiefs | 10 | 36 |
| 2. | Hurricanes | 9 | 36 |
| 3. | Blues | 10 | 33 |
| 4. ↑↑ | Crusaders | 10 | 26 |
| 5. ↓ | Brumbies | 10 | 25 |
| 6. ↓ | Reds | 9 | 23 |
| 7. ↑↑ | Highlanders | 10 | 20 |
| 8. ↓ | Waratahs | 9 | 19 |
| 9. ↓ | Fijian Drua | 10 | 16 |
| 10. | Western Force | 9 | 14 |
| 11. | Moana Pasifika | 10 | 4 |
Z kraju
W Rudzie Śląskiej odbył się szósty w tym sezonie turniej mistrzostw Polski kobiet w rugby 7. Pierwsze miejsce z poprzedniego turnieju obroniła Legia Warszawa, która jak burza przeszła pierwsze trzy mecze, aby w finale pokonać Energę Biało-Zielone Ladies Gdańsk 24:19. W jej szeregach szalała niedawno pozyskana zawodniczka rodem z Australii, Jessica Gentle. Trzecie miejsce dla ekstraligowego beniaminka, Arki Gdynia – wzmocnione w przerwie zimowej reprezentantkami kraju Gdynianki po awansie do ekstraligi w poprzednim turnieju, w tym zrzuciły z trzeciego miejsca Mazovię Mińsk Mazowiecki, którą pokonały w grupie, a w meczu o brąz ograły 47:5 AZS AWF Warszawa. Z ekstraligi spadają łódzkie Atomówki. W klasyfikacji generalnej Legia powoli goni Biało-Zielone (i losy mistrzostwa Polski są otwarte), natomiast trzeciej Mazovii brąz mógłby odebrać tylko kataklizm – czwarta Arka ma do niej 18 punktów straty. Do ekstraligi awansują krakowskie Bestie, które w meczach o czołowe miejsca w I lidze pokonały Budowlane z Łodzi i gospodynie turnieju, Diablice.
W centralnej lidze juniorów odbył się ostatni mecz rundy grupowej, który jednak już nic nie mógł zmienić. Ogniwo Sopot pokonało 67:0 Lechię Gdańsk i potwierdziło pierwsze miejsce w grupie. Skład półfinałów: Ogniwo Sopot – Budowlani Łódź i Orkan Sochaczew – Arka Rumia.
Odbyły się także trzy mecze centralnej ligi kadetów. W grupie 1 w bardzo ważnym spotkaniu Budowlani Łódź pokonali Lechię Gdańsk 35:14, awansując kosztem rywali na drugie miejsce w tabeli. Obie ekipy mają jednak jeszcze dwa mecze do rozegrania. W innym meczu tej grupy, pomiędzy zespołami z dwóch ostatnich miejsc, Arka Rumia rozgromiła Arkę Gdynia 78:7 (zwraca uwagę niecodzienne dokonanie Mateusza Kamińskiego – 5 przyłożeń). Liderem tej grupy, niemal pewnym awansu do finału, jest Ogniwo Sopot. W grupie 2 Budowlani Lublin pokonali na wyjeździe Rugby Białystok 27:5 i dzięki temu awansowali na drugie miejsce, dające awans do meczu o brąz mistrzostw Polski. Jednak w tej grupie do rozegrania pozostał jeszcze mecz pewnego pierwszego miejsca Orkana Sochaczew z Pogonią Siedlce i Siedlczanie wygrywając mogą jeszcze zepchną Lublinian z drugiej lokaty.
Ze świata
W trzeciej kolejce kobiecego Pucharu Sześciu Narodów nadal bez niespodzianek. Mistrzynie świata z Anglii, mimo sporych roszad i debiutantki w składzie poradziły sobie przy pełnych trybunach w Bristolu z Walijkami, wygrywając 62:24 i zdobywając 10 przyłożeń. Swoje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie odniosły Włoszki, które ograły Szkotki 41:14 – zadecydowało pięć przyłożeń w pierwszej połowie wygranej 29:0. Szkotkom pewnie nie pomogła utrata krótko przed meczem kontuzjowanej kapitan, Rachel Malcolm. W meczu Francji z Irlandią padł wynik 26:7, ale długo był remis – najpierw 0:0, a potem długo 7:7. Dopiero w 50. minucie Francuzki pierwszy raz w tym meczu wyszły na prowadzenie, ale 7-punktową przewagę powiększyły dopiero w ostatnich minutach. Irlandki mogą żałować – przez godzinę robiły dobre wrażenie, ale brakowało im skuteczności.
Z kompletem zwycięstw kobiecy turniej Pacific Four Series zakończyły Nowozelandki. W ostatnim meczu pewnie ograły mające przewagę własnego boiska Australijki 40:5. Drugie miejsce zapewniły sobie Kanadyjki, które w Chicago jeszcze wyżej pokonały Amerykanki – tu było 50:12 (a pierwsze przyłożenie dla zwyciężczyń zdobyła Sophie de Goede).
Na Fidżi rozegrano dwa ostatnie mecze mistrzostw Oceanii kobiet. W pierwszym z nich Samoa pokonało Tonga 50:5, a w ostatnim meczu turnieju, w praktyce decydującym o końcowym triumfie Fidżi rozgromiło Samoa 60:7. Ten mecz był pierwszym testem rozegranym na niedawno otwartym stadionie w Ba.
W męskim rugby międzynarodowym powoli dobiega końca sezon w Rugby Europe International Championships – rozgrywane są ostatnie mecze na najniższym poziomie, Conference. W ten weekend odbyły się dwa spotkania. W przedostatnim meczu grupy B Słowenia pokonała Słowację 45:17 (hat-tricka zaliczył w pierwszej połowie obrońca Matevž Kadunc; tuż po przerwie było już 38:3 i w praktyce po meczu). Obie ekipy skończyły w ten sposób rywalizację – Słoweńcy na trzecim miejscu w grupie, a Słowacy na piątym, ostatnim, z kompletem porażek. Z kolei w grupie C odbył się ostatni mecz, pomiędzy Bułgarią i Mołdawią. Stawką było drugie miejsce w grupie i sięgnęli po nie Mołdawianie, którzy zwyciężyli 26:23. Do tego ostatecznie skreślono z kalendarza mecz Cypru z Andorą, planowany pierwotnie na marzec. Żadnej drużynie nie dopisano jednak punktów w tabeli grupy D (wygranej przez Maltę).
W Harare odbyło się pierwsze spotkanie tradycyjnego już poniekąd wiosennego dwumeczu między reprezentacjami Zimbabwe (przygotowującą się do Pucharu Świata) i Zambii – „bitwa nad Zambezi„. I także tradycyjnie wygrali Zimbabwijczycy, choć nie było to zwycięstwo oczywiste – padł wynik 43:31. W składzie zwycięskiej drużyny pojawił się m.in. Kudawkashe Nyakufaringwa.
Z kolei pod egidą Rugby Americas North odbyło się w Georgetown spotkanie Gujany z Bermudami (pierwszy mecz turnieju drugiego poziomu rozgrywek RAN, w którym weźmą udział jeszcze Barbados i Kajmany). Gospodarze mieli przewagę terytorialną, jako pierwsi zdobyli przyłożenie, ale goście grali cierpliwie, ciułali punkty z karnych i ostatecznie wygrali 9:5.
A na Sri Lance odbył się mecz reprezentacji tego kraju z ekipą All Blacks do 85 kg. Nietypowe starcie wygrali Nowozelandczycy, ale tylko 27:16.
W Japonii odbyła się 16. kolejka Japan Rugby League One. Trzy czołowe ekipy solidarnie wygrały swoje domowe mecze i jeszcze zwiększyły dystans dzielący od nich resztę stawki. Liderujący Saitama Wild Knights pokonali Sagamihara Dynaboars 57:19, zajmujący drugie miejsce Kobe Steelers wygrali z mającym kiepską serię Tokyo Sungoliath 49:28 (a przypomniał o sobie Brodie Retallick, który ostatnio nie punktował przez dwa weekendy i teraz postanowił to nadrobić zdobywając dwa przyłożenia – ma ich już na koncie 16), a trzeci Spears Funabashi Tokyo-Bay wygrali 54:21 z Mie Heat (jedną z gwiazd meczu był Malcolm Marx). Poza tym Urayasu D-Rocks znowu przegrali, tym razem 26:49 z Shizuoka BlueRevs, broniący tytułu Brave Lupus Tokyo nieoczekiwanie przegrali 26:50 z broniącymi się przed spadkiem Yokohama Eagles (Tokijczycy utrzymali jednak się na szóstym miejscu w tabeli), a na koniec Black Rams Tokyo ulegli Toyota Verblitz 28:40 (dzięki czemu Verblitz ma już tylko dwa punkty straty do szóstych Brave Lupus).
Na początku tygodnia, w ostatnim meczu ósmej kolejki Super Rugby Americas urugwajski Peñarol kolejny raz nie sprostał argentyńskim rywalom – uległ 32:38 Capibaras, dzięki czemu rywale awansowali na czołowej czwórki, która na powrót stała się w 100% argentyńska (hat-trick dla zwycięzców zaliczył Franco Rossetto, w całości w pierwszej połowie zdominowanej przez przyjezdnych).
Dziewiąta kolejka tej ligi zaczęła się od meczu na szczycie, po którym na czoło ligowej tabeli wrócili Dogos – pokonali liderujących dotąd Pampas 43:28. Swoje ambicje pokrzyżowania planów Argentyńczykom i wypchnięcia kogoś z czołowej czwórki potwierdził Selknam, który na wyjeździe pokonał 34:13 Yacaré (zwracała uwagę największa w tym sezonie frekwencja na stadionie w Asunciónie, może po słowach ich właściciela, że los drużyny wisi na włosku, m.in. z powodu braku publiczności). I faktycznie, czwarte miejsce zdobył, bo zajmujący je Tarucas nieoczekiwanie przegrali 20:34 z Peñarolem – Tarucas spadli na piąte miejsce, a Urugwajczycy dzięki bonusowemu zwycięstwu tracą do nich tylko dwa punkty. Ponadto Cobras przegrali 19:40 z Capibaras.
W Major League Rugby zwycięską serię kontynuują Chicago Hounds – czwartą wygraną w czwartym meczu odnieśli na wyjeździe nad Seattle Seawolves (wygrali 59:21). Dla odmiany dopiero pierwsze zwycięstwo odnieśli broniący tytułu mistrzowskiego New England Free Jacks, którzy pokonali Anthem RC 38:26. A drugie miejsce w lidze zajmuje California Legion po wyjazdowym zwycięstwie na wschodnim wybrzeżu z Old Glory DC 36:23.
Od 20 lat w irlandzkiej All-Ireland League nie zdarzyło się, aby ktoś obronił tytuł mistrzowski sprzed roku. I ta seria trwa – broniący złota z 2025 Clontarf uległ w finale tegorocznych rozgrywek drużynie St. Mary’s College 31:46. Zwycięzcy, najlepsi także w fazie zasadniczej sezonu, sięgnęli po mistrzostwo kraju dopiero trzeci raz w historii, po 14-letniej przerwie. Sporo uwagi zwracał inny pojedynek, w którym starli się tradycyjni rywale, a stawką była obecność na najwyższym poziomie ligowym w kolejnym sezonie. Zwyciężyła broniąca się przed spadkiem ekipa UCD – wygrała z Dublin University 28:24. Niecodziennie zakończył się mecz o awans na poziom 1B – starcie UCC i Shannon zostało przerwane w drugiej połowie, gdy kapitan gospodarzy (prowadzących 19 punktami), Sam O’Sullivan, był przez 20 minut reanimowany na boisku.
Tytuł mistrzów Gruzji obroniła ekipa Batumi, która w finale ligi Didi 10 pokonała drużynę Aresi Kutaisi 38:6. Dla Batumi to piąte mistrzostwo w historii, natomiast dla ich rywali sam udział w finale był historycznym osiągnięciem.
W ćwierćfinałach walijskiej ligi Super Rygbi Cymru triumfowały cztery drużyny mające przewagę swojego boiska dzięki wyższym miejscom w fazie ligowej: Cardiff, Newport, Ebbw Vale i Llandovery. W półfinałach mamy więc dokładnie te same drużyny, co w poprzednim roku.
We Włoszech rozegrano ostatnią kolejkę fazy zasadniczej ligi Serie A Elite. Najlepszą drużyną tej części sezonu była ekipa Valorugby Emilia, która w sezonie zaliczyła tylko 2 potknięcia, a w ostatnim meczu ograła Mogliano 35:21. Za jej plecami uplasowały się dwie drużyny w ostatnich latach wymieniające się na najwyższym stopniu włoskiego podium – Petrarca Padwa i broniące mistrzowskiego tytułu Rovigo. Czwarte miejsce w fazie play-off wywalczyła Viadana, a to oznacza, że cztery pierwsze miejsca obsadziły te same drużyny, co w dwóch poprzednich sezonach (zmienia się tylko ich kolejność). Sezonu nie ukończyło Colorno, które wycofało się z rozgrywek na początku rundy rewanżowej z powodów finansowych.
O Arabii Saudyjskiej było przez chwilę głośno w rugbowym światku z uwagi na ambicje związane z organizacją Pucharu Świata. Kraj ten nie jest notowany w rankingu World Rugby, jego reprezentacja zagrała zaledwie trzy mecze w poprzedniej dekadzie, ale mają tam piętnastkową ligę. No, może „ligę” to za dużo powiedziane – cztery drużyny rozegrały po trzy mecze. Była to druga edycja tych rozgrywek i drugi raz z rzędu mistrzem kraju zostali Falcons z Rijadu.
A federacja hiszpańska na uroczystej gali ogłosiła oficjalnie kandydaturę do organizacji Pucharu Świata w 2035. Atutem mogą być Camp Nou i Santiago Bernabeu. W grze są Hiszpanie, Włosi, Japończycy i Argentyńczycy.
World Rugby ogłosiło zmianę formatu kobiecych, ogólnoświatowych rozgrywek WXV, które wracają po rocznej przerwie (spowodowanej Pucharem Świata). Zamiast turniejów na trzech poziomach, każdego z udziałem sześciu drużyn, w najbliższych trzech latach stawka 18 drużyn będzie podzielona na dwa poziomy. Na wyższym zagra 12 drużyn, a rywalizacja nie będzie odbywać się w całości w jednym miejscu, ale będzie miała formułę 8-tygodniowej serii testów, domowych i wyjazdowych (dzięki czemu każda z drużyn będzie mogła grać przed własną publicznością). Natomiast ostatnie 6 ekip – po staremu, rozegra turniej, którego gospodarzem będzie tym razem Hongkong (turniej będzie rozegrany pod szyldem Global Challenger Series WXV). Stawką tego turnieju w 2028 ma być ostatnie miejsce na Pucharze Świata w 2029 (awans mają zapewniony gospodarze i półfinaliści z poprzedniej edycji, do tego dojdzie osiem ekip z turniejów regionalnych rozgrywanych w 2027, dwie najlepsze drużyny dotąd niezakwalifikowane według światowego rankingu na koniec 2027 i wreszcie najlepsza spośród dotąd niezakwalifikowanych ekip w challengerze w 2028).
Swoją drogą, WXV Global Series czyli zawody elity, będą miejscem ważnego testu sprzętowego – panie będą grały piłką ciut mniejszą od panów, w rozmiarze 4,5 (używaną obecnie w kobiecym SVNS).
Niepowodzeniem zakończyły się prowadzone przez walijską federację negocjacje w sprawie sprzedaży spółce Y11 Sports & Media drużyny Cardiff. To oznacza, że póki co WRU nadal będzie właścicielem stołecznej ekipy, a ewentualne plany co do pozbycia się jednej drużyny walijskiej z URC cofają się o krok – koniec pomysłu na połączenie Cardiff z Ospreys w związku z jednym właścicielem. W tej sytuacji WRU miało zaoferować ponownie przystąpienie do porozumienia PRA25 ekipom Scarlets i Ospreys, ale związek podkreśla, że plan ograniczenia liczby drużyn do 2028 nadal jest aktualny.
Federacja australijska podała, że w roku wyprawy British & Irish Lions do tego kraju osiągnęła ona dochód w wysokości ponad 70 mln miejscowych dolarów, co w całości pokryło zadłużenie związku i pozwoliło pozostawić ponad 30 mln dolarów rezerwy w kasie. Co więcej, przed Australijczykami już wkrótce dwa Puchary Świata w tym kraju, co w praktyce oznacza kolejny zastrzyk finansowy.
Reforma w federacji angielskiej nieco przyblokowana. W lutym władze podjęły decyzję o drastycznym ograniczeniu kompetencji Rady RFU (na co sama Rada zresztą się zgodziła). W ubiegłym tygodniu odbyło się ostateczne głosowanie klubów i zapadła decyzja odmienna, definitywnie przekreślając ten pomysł.
EPCR ogłosiło krótką listę graczy nominowanych do nagrody European Player of the Year – z 20 graczy wskazanych pierwotnie pozostało tylko pięciu, wszyscy z ekip, które awansowały do półfinałów Champions Cup. Na liście są Mathieu Jalibert i Louis Bielle-Biarrey z Bordeaux, Finn Russell i Alfie Barbeary z Bath oraz Caelan Doris z Leinsteru. Brakuje tylko reprezentanta Tulonu.
Japończycy środkowego ze swoich trzech letnich meczów w The Nations Championship nie zagrają u siebie, ale na neutralnym gruncie w Australii. Zapewne po to, aby Irlandczycy nie musieli dodatkowo latać (poza tym grają z Australią i Nową Zelandią) – tymczasem na takie komplikacje skazali swoich rywali. Cóż, nie pierwszy to przypadek nierównego traktowania w tych rozgrywkach.
Ciekawostka z Ameryki Południowej – drużyna Stanów Zjednoczonych XV jednak nie weźmie udziału w Americas Rugby Championship. Ponoć zabrakło finansowania, co zaskakuje wobec pompowania funduszy do amerykańskiego rugby przez World Rugby. Organizatorom zostało pięć drużyn w stawce i problem zorganizowania sprawiedliwego formatu.
Z wieści transferowych:
- legenda australijskiego rugby, Bernard Foley, obecnie grający w japońskiej drużynie Spears Funabashi Tokyo-Bay, zapowiedział zakończenie zawodowej kariery wraz z końcem tego sezonu;
- południowoafrykański łącznik młyna Grant Williams opuści Sharks i w kolejnym sezonie zagra w Japonii;
- Israel Folau odchodzi po tym sezonie z Urayasu D-Rocks;
- do argentyńskich Capibaras dołączył reprezentant tego kraju Emiliano Boffelli;
- Dan McFarland w kolejnym sezonie będzie głównym trenerem Newcastle Red Bulls – wróci z Japonii, gdzie pracuje w sztabie Kobe Steelers.
Zmarł Allan Hosie, pochodzący ze Szkocji sędzia międzynarodowy, przewodniczący Five Nations (a następnie Six Nations – pełnił tę funkcję w latach 1997–2002) oraz prezes szkockiej federacji.
Polacy za granicą
Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.
Anglia:
- Max Loboda (Caldy RFC, Champ): zagrał cały mecz przeciwko Ampthill, przegrany 15:64. Caldy jest jedenaste w lidze.
Belgia:
- Paweł Bartoszewicz-Malicki (ASUB Waterloo, D1): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Soignies, przegranym 20:24. ASUB pozostało szóste w lidze.
Francja:
- Quentin Cieslinski (Stade Métropolitain, Nationale 2, grupa 2): zagrał 50 minut w meczu z La Seyne Sur Mer, wygranym 24:21. Métro skończyło sezon na dziewiątym miejscu w swojej grupie;
- Thomas Toevalu (US Marmandaise, Nationale 2, grupa 1): zagrał cały mecz przeciwko Salles, przegrany 25:38. Marmande skończyło sezon 11, w strefie spadkowej;
- Johan Janiec (Union Bordeaux Bègles, Espoir Elite, Challenge de France, grupa 1): zagrał godzinę i zdobył przyłożenie w meczu Espoirs przeciwko Narbonie, wygranym 45:12 (przyłożenia zdobywali także Zapędowski i zawodnik o nazwisku Malinowski). Bordeaux zajmuje pierwsze miejsce w swojej grupie.
Irlandia:
- Jakub Wojtkowicz (Sligo RFC, All-Ireland League, D2A Promotion Playoff): wyszedł w podstawowym składzie w meczu półfinału baraży o awans na wyższy poziom, wygranym z Old Crescent 16:10. Więcej uwagi przyciągnął jednak jego kolega z drużyny Arkadiusz Czech, który zdobył dwa przyłożenia (do obejrzenia tutaj: https://www.facebook.com/watch/?v=1926836061306124) i został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu.
Walia:
- Jake Wisniewski (Pontypool RFC, Super Rygbi Cymru): w pierwszej rundzie fazy play-off zagrał ostatnie 20 minut w meczu z Carmarthen Quins, przegranym 21:25.
Zapowiedzi
Za tydzień długi majowy weekend, wyjątkowo spokojny w rugbowym świecie.
W kraju czwarta kolejka grupy pucharowej Ekstraligi (Budmex Rugby Białystok – WizjaMed Grot Budowlani Łódź, Lechia Gdańsk – AZS AWF Warszawa).
Na świecie:
- półfinały europejskich pucharów (w Champions Cup: Leinster – Tulon i Bordeaux – Bath, a w Challenge Cup: Ulster – Exeter Chiefs i Montpellier – Dragons),
- 12. kolejka Super Rugby Pacific (m.in. mecz Hurricanes z Crusaders),
- dwa mecze Rugby Europe Conference (Estonia – Norwegia, Czarnogóra – Kosowo),
- dwa mecze kobiecych mistrzostw Azji (Kazachstan – Japonia, Japonia – Hongkong),
- rewanżowy mecz Zimbabwe z Zambią,
- pierwsza runda młodzieżowego The Rugby Championship,
- 17. (przedostatnia) kolejka fazy zasadniczej Japan Rugby League One,
- półfinały walijskiej Super Rygbi Cymru.