W fazie grupowej europejskich pucharów jak zwykle – sporo meczów, które jedna strona odpuściła, ale było też kilka, które dostarczyły sporej dawki emocji. Wśród nich na czoło wysunęło się starcie w Dublinie, gdzie ze starcia dwóch różnych stylów gry zwycięsko wyszła obrona i konsekwencja gospodarzy. Ciekawie było też w Tulonie i Londynie. A my czekamy już na przyszłotygodniowe zmagania naszych pań w SVNS 3.
Champions Cup
Powrót Glasgow Warriors
W głównej roli rozgrywki grupowe europejskich pucharów, znów z rezerwami u gości w większości spotkań. Jednak kilka meczów dostarczyło prawdziwych emocji, a chyba największe były w Glasgow, gdzie Warriors odrobili 21 punktów straty i pokonali Tuluzę. Poza tym Bohemia Rugby Warriors w ostatniej akcji meczu stracili awans do półfinałów Super Cup, a Brave Lupus Tokyo zaczęli obronę mistrzostwa Japonii od klęski 0:46.
Bordeaux i Bath imponują na start Champions Cup
Nieco rozczarowujący był start tegorocznej edycji europejskich pucharów – sporo ekip potraktowało wyjazdy jako szanse do sprawdzenia młodzieży. Cóż, „zasługa” po części po stronie formatu ustalonego przez organizatorów. Poza tym najlepsi siódemkowicze świata grali w Kapsztadzie, a w Sydney rozlosowano grupy Pucharu Świata 2027.
Przy okazji jeszcze raz (ale już ostatni) przypominam się z prośbą o wypełnienie ankiety dostępnej pod linkiem https://forms.gle/88q3vGLAQXiVu84g7.
Bordeaux z pierwszym pucharem, Penaud z rekordem
W finałach europejskich pucharów remis 1:1 między Francją i Anglią. Jednak to Francuzi sięgnęli po cenniejsze trofeum – Bordeaux pierwszy raz w historii wygrało Champions Cup. Poza tym Portia Woodman zaliczyła siedem przyłożeń w meczu Pacific Four Nations, WR postanowiło wdrożyć 20-minutowe czerwone kartki, a EPCR ogłosiło klubowe mistrzostwa świata (w 2028).
Sensacja w Dublinie
Mało kto wierzył w wygraną Northampton Saints nad Leinsterem, tymczasem Tommy Freeman, Henry Pollock i ich koledzy sensacyjnie pokonali irlandzką potęgę w półfinale Champions Cup. Rywalem Anglików w finale będzie Bordeaux, które rozprawiło się z innym gigantem, Tuluzą. A w SVNS tytuły mistrzów świata dla Black Ferns i Blitzboks, a przy okazji oficjalnie ogłoszono nowy format cyklu, znowu odchudzający rozgrywki.
Panowie pierwsi, panie ostatnie
W Krakowie święto rugby, w którym brakło jednak miłego dla nas zakończenia – nasze panie zajęły w nim ósme miejsce. Z kolei męska reprezentacja wygrała ze Szwedami, triumfując w tegorocznym Rugby Europe Trophy – do pełni szczęścia potrzebny nam podobny wynik za rok. A na świecie najwięcej uwagi przyciągały europejskie puchary – w Champions Cup roli w faworyta umocnił się Leinster, który gromi jednego rywala po drugim.
Kłopoty w Luksemburgu
Nie tak wyobrażaliśmy sobie mecz Polski z Luksemburgiem – wygrany, ale po fatalnej pierwszej połowie. Na świecie Tulon i Leinster zaprezentowały ofensywne pokazy w Champions Cup, Moana Pasifika wygrała drugi mecz z rzędu w Super Rugby, Kenijczycy awansowali do finału turnieju SVNS po siedmiu latach przerwy, a Maddison Levi złamała barierę dwustu przyłożeń w tym cyklu jako najmłodsza zawodniczka w historii.
Penaud z sześcioma przyłożeniami, Tuluza – z dwunastoma
Ostatni weekend fazy grupowej europejskich pucharów zapisze się w pamięci przede wszystkim dzięki pogromom zgotowanym silnym rywalom przez dwie czołowe francuskie ekipy – Bordeaux i Tuluzę. Obie skończyły rywalizację na tym etapie niepokonane, w czym dorównał im tylko Leinster. Na drugim biegunie drużyny z Południowej Afryki – żadna z trzech nie przeszła do 1/8 finału elitarnych rozgrywek.
Bordeaux szaleje
Powróciły europejskie puchary – w ten i kolejny weekend kończona jest faza grupowa. Zobaczyliśmy z tej okazji zarówno wspaniałe pojedynki, jak i kilka meczów mocno jednostronnych, skończonych wysokimi wynikami. Dwa największe hity, wygrane przez Tuluzę i Leinster, były zaciętymi, ale niezbyt porywającymi widowiskami. Natomiast grą swojej drużyny mogli zachwycać się kibice Bordeaux.
Kiepski weekend drużyn z RPA
Głównym wydarzeniem weekendu były drugie kolejki europejskich pucharów – Champions Cup i Challenge Cup. Najwięcej po nim mówi się o kłopotach drużyn z RPA – bardzo wysoko przegrały obie drużyny grające w Champions Cup na wyjeździe, niespodziewanie uległa też ta, która z domu nie wyjeżdżała. Niewielkim pocieszeniem była wygrana Lions w Challenge Cup.