W finałach europejskich pucharów Francja górą – i to bezdyskusyjnie. Bordeaux i Montpellier pokonali wyraźnie irlandzkich rywali i sięgnęli po pucharowy dublet, już czwarty w rękach Francuzów w tej dekadzie. Poza tym Polki wygrały Costa Blanca 7s (panowie zajęli szóste miejsce), Posnania niemal na koniec sezonu wyszła przed Hegemona w wyścigu do finału I ligi, a Malta awansowała do Rugby Europe Trophy.
Champions Cup
Francja – Irlandia w finałach europejskich pucharów
W zapowiedziach ostatnio pisałem o spokojnym weekendzie. Ilościowo było tego rugby mniej niż zwykle, ale jakości nie zabrakło, a w głównej roli mieliśmy półfinały europejskich pucharów (mam wrażenie, że półfinały zwykle są bardziej emocjonujące od samych finałów). Ich efektem są francusko-irlandzkie zestawienia w finałach Champions Cup i Challenge Cup. Ciekawie było także w lidze japońskiej.
Powrót do Championship w świetnym stylu
Po dwóch latach nasza reprezentacja wraca do Rugby Europe Championship – i robi to w świetnym stylu, gromiąc Szwedów w Gdyni. Odkryciem meczu jest debiutant, obrońca Johan Janiec. Poza tym Bordeaux pokonało Tuluzę w ćwierćfinale Champions Cup, do półfinału Challenge Cup nie awansowała żadna włoska drużyna, a Legia Warszawa przełamała dominację Energi Biało-Zielonych Ladies Gdańsk w siódemkowych mistrzostwach Polski kobiet.
Tuluza i Bordeaux gromią
W świąteczny weekend mieliśmy kilka imponujących pojedynków w europejskich pucharach – zwróciły uwagę efektowne wygrane Tuluzy i Bordeaux nad angielskimi przeciwnikami (francuskie potęgi zmierzą się w ćwierćfinale), odpadnięcie wszystkich ekip z RPA oraz wygrane w Challenge Cup dwóch ostatnich drużyn URC nad czołowymi zespołami ligi francuskiej. W kraju drugi tydzień z rzędu świetnie pokazały się nowe nabytki z południa w Lechii Gdańsk.
Dubliński klasyk nie zawiódł
W fazie grupowej europejskich pucharów jak zwykle – sporo meczów, które jedna strona odpuściła, ale było też kilka, które dostarczyły sporej dawki emocji. Wśród nich na czoło wysunęło się starcie w Dublinie, gdzie ze starcia dwóch różnych stylów gry zwycięsko wyszła obrona i konsekwencja gospodarzy. Ciekawie było też w Tulonie i Londynie. A my czekamy już na przyszłotygodniowe zmagania naszych pań w SVNS 3.
Powrót Glasgow Warriors
W głównej roli rozgrywki grupowe europejskich pucharów, znów z rezerwami u gości w większości spotkań. Jednak kilka meczów dostarczyło prawdziwych emocji, a chyba największe były w Glasgow, gdzie Warriors odrobili 21 punktów straty i pokonali Tuluzę. Poza tym Bohemia Rugby Warriors w ostatniej akcji meczu stracili awans do półfinałów Super Cup, a Brave Lupus Tokyo zaczęli obronę mistrzostwa Japonii od klęski 0:46.
Bordeaux i Bath imponują na start Champions Cup
Nieco rozczarowujący był start tegorocznej edycji europejskich pucharów – sporo ekip potraktowało wyjazdy jako szanse do sprawdzenia młodzieży. Cóż, „zasługa” po części po stronie formatu ustalonego przez organizatorów. Poza tym najlepsi siódemkowicze świata grali w Kapsztadzie, a w Sydney rozlosowano grupy Pucharu Świata 2027.
Przy okazji jeszcze raz (ale już ostatni) przypominam się z prośbą o wypełnienie ankiety dostępnej pod linkiem https://forms.gle/88q3vGLAQXiVu84g7.
Bordeaux z pierwszym pucharem, Penaud z rekordem
W finałach europejskich pucharów remis 1:1 między Francją i Anglią. Jednak to Francuzi sięgnęli po cenniejsze trofeum – Bordeaux pierwszy raz w historii wygrało Champions Cup. Poza tym Portia Woodman zaliczyła siedem przyłożeń w meczu Pacific Four Nations, WR postanowiło wdrożyć 20-minutowe czerwone kartki, a EPCR ogłosiło klubowe mistrzostwa świata (w 2028).
Sensacja w Dublinie
Mało kto wierzył w wygraną Northampton Saints nad Leinsterem, tymczasem Tommy Freeman, Henry Pollock i ich koledzy sensacyjnie pokonali irlandzką potęgę w półfinale Champions Cup. Rywalem Anglików w finale będzie Bordeaux, które rozprawiło się z innym gigantem, Tuluzą. A w SVNS tytuły mistrzów świata dla Black Ferns i Blitzboks, a przy okazji oficjalnie ogłoszono nowy format cyklu, znowu odchudzający rozgrywki.
Panowie pierwsi, panie ostatnie
W Krakowie święto rugby, w którym brakło jednak miłego dla nas zakończenia – nasze panie zajęły w nim ósme miejsce. Z kolei męska reprezentacja wygrała ze Szwedami, triumfując w tegorocznym Rugby Europe Trophy – do pełni szczęścia potrzebny nam podobny wynik za rok. A na świecie najwięcej uwagi przyciągały europejskie puchary – w Champions Cup roli w faworyta umocnił się Leinster, który gromi jednego rywala po drugim.