Powrót do Championship w świetnym stylu

Po dwóch latach nasza reprezentacja wraca do Rugby Europe Championship – i robi to w świetnym stylu, gromiąc Szwedów w Gdyni. Odkryciem meczu jest debiutant, obrońca Johan Janiec. Poza tym Bordeaux pokonało Tuluzę w ćwierćfinale Champions Cup, do półfinału Challenge Cup nie awansowała żadna włoska drużyna, a Legia Warszawa przełamała dominację Energi Biało-Zielonych Ladies Gdańsk w siódemkowych mistrzostwach Polski kobiet.

Reprezentacja Polski / Rugby Europe International Championships

Głównym rugbowym wydarzeniem weekendu był mecz Polski ze Szwecją w ramach Rugby Europe Trophy – spotkanie, które zdecydowało o tym, czy awansujemy do Rugby Europe Championship (już przystępując do tego spotkania wiedzieliśmy, że Czesi ograli Danię, więc jakakolwiek porażka była wykluczona).

Polska – Szwecja 72:3. Wypełnione trybuny Narodowego Stadionu Rugby, transmisja telewizyjna o dobrej porze – kilka rzeczy poskładało nam się przed tym meczem całkiem nieźle. Nie było też poważniejszych ubytków w składzie, żałowaliśmy tylko, że ostatni raz w biało-czerwonych strojach oglądamy Piotra Zeszutka, Wojciecha Piotrowicza i – nieoczekiwanie – Jakuba Wojtkowicza. Szwedzi z kolei przyjechali bez swojego asa atutowego, zawodnika Leicester Tigers, filara Ale Lomana.

Mecz świetnie zaczęliśmy – w ciągu pierwszych 12 minut nasi zawodnicy przeważali i wyprowadzili trzy akcje punktowe: najpierw Piotrowicz kopnął karnego z ponad 40 m (chwilę potem w podobnej sytuacji nie trafił), potem Patryk Reksulak przedarł się skrzydłem przez czterech rywali, a wreszcie debiutant Johan Janiec zaczął akcję, a piłka przeszła przez boisko do Piotrowicza i było 15:0. Dopiero wtedy Szwedzi pierwszy raz weszli na naszą połowę, czego efektem były 3 punkty z karnego Jacka Tatu Robertsona – jak się potem okazało, ich jedyna zdobycz punktowa w meczu. W kolejnych 20 minutach gra się wyrównała, a obie drużyny miały swoje szanse. Szalejący Janiec zaliczył kolejne świetne wejście, z kolei Szwedzi pchając nas w młynie na dłużej zadomowili się w naszym polu 22 m – jednak nikt punktów nie zdobywał. Dopiero ostatnie minuty pierwszej połowy przyniosły trzy akcje naszej drużyny skończone trzema przyłożeniami i zrobiło się 36:3: najpierw znów zaczął Janiec, a Piotrowicz sprytnym szczurem obsłużył Kacpra Wróbla, potem znakomitą kontrę rozpoczął Reksulak, a skończył przez pół boiska ze świetnym zwodem Janiec, aż wreszcie przebojem wszedł w pole 22 m Szwedów Wojtkowicz, a akcję skończył Paweł Bartoszewicz. Już więc po pierwszej połowie mogliśmy być spokojni o zwycięstwo.

A drugą zaczęliśmy równie dobrze – już w pierwszej minucie imponującym 70-metrowym przebojem z ładnym podkopnięciem popisał się Janiec, a chwilę potem drużynową akcję skończył Jakub Małecki. Potem znowu sytuacja na boisku się uspokoiła. Naszym zawodnikom zdarzały się błędy, ale Szwedom nie wychodziły ataki. W końcu, około 60.minuty, impas przełamaliśmy maulem autowym, po którym zapunktował Wiktor Wilczuk. Zaczęliśmy dominować w młynie. Co prawda w kolejnych akcjach straciliśmy piłkę w dwóch własnych autach 10 m od linii bramkowej rywali, ale w ostatnich 10 minutach znowu zaczęliśmy zbierać punkty. Zaczął Piotrowicz z karnego (w sumie uzbierał 27 punktów), potem zaś przykładali Mateusz Plichta po asyście Jańca i w ostatniej akcji Wiktor Wilczuk znowu po maulu autowym.

Wygrana niezwykle pewna i wysoka. Piotrowicz w swoim ostatnim występie bliski był pobicia blisko 40-letniego rekordu reprezentacji Polski w liczbie zdobytych punktów w jednym meczu – 29 punktów Janusza Wilka z meczu z Bułgarią. Może żałować trzech spudłowanych kopów, dwóch z początku i jednego z ostatniej akcji meczu. Jego pożegnanie wypadło jednak okazale, a 27 punktów starczyło, aby wyszedł na pierwsze miejsce w klasyfikacji najlepiej punktujących zawodników w historii reprezentacji Polski – wyprzedził w niej Dawida Banaszka i skończył karierę z 260 punktami na koncie. Imponował swoimi znakomitymi wejściami debiutujący w drużynie młody Janiec – każdy jego kontakt z piłką był groźny dla rywali. Znakomite wejścia w ataku notowali też Patryk Reksulak czy Kacper Wróbel (który punktował w każdym meczu kadry w tym sezonie). Szwedzi byli dla naszej drużyny właściwie cieniem – i cieniem ekipy, która grała w RET przed rokiem.

Dania – Czechy 19:83. Aby pozostawić sobie szansę awansu do Championship Czesi potrzebowali wysokiego zwycięstwa nad Danią – za 5 punktów i różnicą minimum 30 oczek. Plan zrealizowali z nawiązką – zdobyli 12 przyłożeń i zdecydowanie wygrali. Po 20 minutach i koncercie gry Tristana Horaka (przyłożenie, ratująca szarża przy pierwszym groźnym ataku rywali, asysta przy szybkiej kontrze) było 21:0 dla Czechów. Duńczycy, mający przewagę w młynie co prawda wreszcie przycisnęli i po serii autów na 5 m zdobyli punkty, ale choć goście zostali w czternastkę w końcówce pierwszej połowy, to oni zaliczyli dwa przyłożenia swoich skrzydłowych i było 7:38. Po przerwie Czesi powoli powiększali przewagę, zdobyli dwa przyłożenia, aż do ostatniego kwadransa, w którym obie ekipy się rozluźniły i piątki zaczęły padać jedna po drugiej w obie strony. Horak skończył mecz z 29 punktami na koncie (część podwyższeń kopał pod koniec już z dropa), hat-tricka przyłożeń (i asystę) zaliczył skrzydłowy Adam Koblic, a dublety trzech innych graczy, w tym drugi skrzydłowy Adam Miřácký.

Wygrana Czechów dała im pierwsze miejsce w klasyfikacji Trophy w sezonie 2025/6, ale ostatecznie nie dała awansu do Championship. W tej klasyfikacji wygrali Polacy. Jedyną niewiadomą pozostała drużyna, która spadnie na poziom Conference – o tym zadecyduje bezpośrednie starcie Litwinów z Chorwatami w najbliższy weekend.

Tabela sezonu 2025/2026:

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Czechy523
2.Polska521
3.Szwecja514
4.Dania55
5.Chorwacja44
6.Litwa41

I tabela łączona sezonów 2024/2025 i 2025/2026, tak miło dla nas wyglądająca:

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Polska1043
2.Czechy1039
3.Szwecja1033
4.Chorwacja910
5.Litwa96
6.Dania55
7.Luksemburg52

Champions Cup

W ten weekend rozegrano ćwierćfinały europejskiej Ligi Mistrzów (choć tylko połowa stawki ćwierćfinalistów mogła poszczycić się mistrzowskim tytułem z poprzedniego sezonu ;)).

Union Bordeaux-Bègles – Stade Toulousain 30:15. Najwięcej smaku miał pojedynek potęg znad Garonny, starcie obrońcy pucharu sprzed roku i mistrza Francji. W meczu ligowym przed trzema tygodniami na tym samym stadionie Bordeaux wygrało i teraz ten sukces powtórzyło, choć początkowo się na to nie zanosiło. Tuluza od początku przeważała, i kilkakrotnie była bliska punktów. Niewykorzystane okazje zemściły się i po 25 minutach w swoim pierwszym groźniejszym ataku Bordeaux zdobyło pierwszą piątkę w meczu. Moment później odpowiedział jednak Romain Ntamack. Wydawało się, że wszystko zmieni 20-minutowa czerwona kartka Doriana Aldegheriego tuż przed końcem pierwszej połowy – Bordeaux to drużyna, która wykorzysta każdą wolną przestrzeń w obronie przeciwnika. Tymczasem to Tuluza zdobyła przyłożenie, a zaraz po przerwie Thomas Ramos podniósł jej prowadzenie do stanu 15:5. Na tym jednak osiągnięcia gości się skończyły – w drugiej połowie dominowało Bordeaux, którego gra w liczebnej przewadze przedłużyła się po żółtej kartce Antoine’a Duponta, a punkty zailały już tylko jego dorobek. Zaczął świetny Mathieu Jalibert, który uratował piłkę zmierzającą na aut po swoim podkopnięciu, jego znakomity kop zapoczątkował też akcję zakończoną czwartym przyłożeniem Bordeaux. Swoje dokładał z kopów Maxime Lucu, który kopnął karnego z własnej połowy, a karnym na dwie minuty przed końcem ustalił wynik meczu, i został uznany najlepszym graczem meczu (przyćmiewając w tym spotkaniu Duponta).

Poza tym:

  • Bath – Northampton Saints 43:41 (niesamowite angielskie derby; znakomicie zaczęli je Saints – na samym początku zapunktował Henry Pollock, po 20 minutach było 28:7, a po półgodzinie 35:14; potem jednak goście utknęli, a gospodarze stopniowo odrabiali stratę – po kolejnych czterech przyłożeniach wyszli na prowadzenie na kilka minut przed końcem, gdy goście zostali na boisku w czternastkę po kontrowersyjnej żółtej kartce Pollocka; mecz ogromnej walki, na bardzo dużej intensywności, a w nim aż 11 przyłożeń, z czego 9 przed przerwą);
  • Glasgow Warriors – RC Toulonnais 19:22 (kolejny zacięty pojedynek, trzymający w napięciu do samego końca – a na tym końcu bolesna porażka mających bardzo dobry sezon Szkotów, niepokonanych na swoim boisku od 12 meczów i wygrana mających dla odmiany kiepski rok Tulończyków, z rzadka zwyciężających poza Stade Mayol; Warriors dwukrotnie w pierwszej połowie mieli 7-punktową przewagę, a po przerwie wrócili na czoło – ostatecznie sprawę rozstrzygnęła jednak czwarta piątka gości, w wykonaniu niesamowitego tego dnia Nacho Brexa, który zaliczył 60-metrowy rajd; w końcówce Warriors bardzo długo parkowali na połowie gości, ale obrona Tulonu przetrzymała);
  • Leinster – Sale Sharks 43:13 (pierwsza połowa nie zwiastowała wysokiego zwycięstwa Irlandczyków – co prawda na początku zapunktował Dan Sheehan, zastępujący w roli kapitana nieobecnego Caelana Dorisa, ale potem wynik stanął i do przerwy było tylko 7:3; w drugiej połowie Dublińczycy zdobyli jednak pięć przyłożeń; gwiazdą meczu był Hugo Keenan, który zaliczył przyłożenie i dwie asysty, a do tego rozbroił groźną broń rywali panując nad kopami w grze George’a Forda; Sharks chyba stawiają na Premiership – w ich składzie brakowało kilku reprezentantów Anglii).

Pary półfinałowe to będą starcia potęg: Leinster – Tulon i Bordeaux – Bath.

Challenge Cup

Ćwierćfinały także w Challenge Cup. Niestety, choć pierwszy raz w historii na tym etapie mieliśmy dwie włoskie drużyny i obie grały na swoich boiskach, żadna z nich nie przeszła dalej.

Ulster – La Rochelle 41:24. Niezwykle utytułowane w europejskich rozgrywkach La Rochelle tym razem pożegnało się z nimi w ćwierćfinale. Okazało się, że gra w Challenge Cup nie jest priorytetem tej drużyny. Wciąż walcząca o awans do fazy play-off Top 14 oraz pokiereszowana kontuzjami ekipa z Francji wystawiła skład mocno rezerwowy – w efekcie portal planetrugby.com pisał o mężczyznach (z Ulsteru) grających z chłopcami (z La Rochelle). Ulster tuż przed przerwą prowadził 24:3 i choć wtedy goście zaczęli się wreszcie odgryzać, wypracowaną wówczas przewagę trzech przyłożeń gospodarze utrzymali także i na koniec spotkania.

Poza tym:

  • Montpellier Hérault – Connacht 45:22 (po cichu liczyłem na to, że mający dobry okres Connacht postawi się gospodarzom, ale już pierwsze minuty rozwiały nadzieje na niespodziankę – dwie żółte kartki i gra w trzynastkę przez blisko 10 minut, potem kolejne osłabienie, w sumie zaowocowały czterema straconymi przyłożeniami do przerwy, w tym trzech po potężnych maulach gospodarzy);
  • Zebre Parma – Dragons 32:35 (najbardziej nieoczekiwane zestawienie w ćwierćfinale europejskich pucharów, pojedynek dwóch drużyn zajmujących ostatnie miejsca w lidze URC i wielka szansa dla nich obu; wykorzystali ją Walijczycy, którzy na kwadrans przed końcem mieli 12 punktów przewagi i choć w końcówce Zebre przycisnęło, tylko zmniejszyło rozmiar porażki – dla Włochów jednak i tak ćwierćfinał europejskiego pucharu jest historycznym sukcesem);
  • Benetton Treviso – Exeter Chiefs 41:44 (także druga włoska drużyna przegrała zaledwie trzema punktami; Włosi długo mieli piłkę w ręku, ale przyłożenia padały równo po obu stronach – w tej statystyce było 5:5 – a drużyny raz po raz zmieniały się na prowadzeniu; w tej sytuacji decydowały kopy, a tu kluczowa się okazała zimna krew Henry’ego Slade’a, który tuż przed końcowym gwizdkiem, w siódmej swojej próbie z podstawki po raz siódmy trafił między słupy; gospodarze grali bez kapitana, Michele’a Lamaro, którego od rugby oderwały narodziny dziecka).

Skład półfinałów: Ulster – Exeter Chiefs i Montpellier – Dragons.

Super Rugby Pacific

Dwa australijskie zwycięstwa w starciach transtasmańskich okrasiły dziewiątą kolejkę Super Rugby Pacific.

Hurricanes – Blues 42:19. Przed weekendem jednak najciekawiej zapowiadały się nowozelandzkie derby, rozgrywane pomiędzy drużynami zajmującymi dwa czołowe miejsca w tabeli ligowej. Liderująca stołeczna ekipa nie pozostawiła specjalnych wątpliwości co do swojej wyższości. Już po kwadransie prowadziła 14:0, i choć goście z Auckland zmniejszyli dystans do 2 oczek, Canes potem ponownie odskoczyli i stopniowo budowali przewagę. Szaleli obrońca Callum Harkin (2 przyłożenia) i świetny łącznik ataku Cam Roigard, kolejne swoje przyłożenie Fehi Fineanganofo.

Poza tym:

  • Highlanders – Brumbies 10:14 (bardzo cenna, druga w tym sezonie wygrana Brumbies na wyjeździe w Nowej Zelandii; wrócił na to spotkanie po kontuzji Allan Ala’alatoa, ale główne skrzypce w wygranej grał Ryan Lonergan);
  • Moana Pasifika – Chiefs 17:62 (pewna wygrana Chiefs, w których szeregach szaleli m.in. Quinn Taupea – 2 przyłożenia i 2 asysty – oraz Damian McKenzie – 22 punkty, w tym dublet przyłożeń);
  • Fijian Drua – Western Force 24:22 (kibice drużyny z Perth doczekali się debiutu Zaca Lomaxa, ale ich drużyna wróciła z Lautoki na tarczy; Fidżyjczycy do przerwy prowadzili 19:7, a choć potem goście odrabiali straty, a ostatnie 10 minut grali z przewagą jednego gracza, nie zdołali przeważyć – w ostatnich minutach spudłowali dwa kopy, najpierw z podwyższenia, a w 80. minucie z karnego);
  • Reds – Crusaders 31:26 (kolejny zacięty pojedynek skończony porażką potęgi z Christchurch; jeszcze na sześć minut przed końcem było 19:19, ale dwa przyłożenia Reds w końcówce rozstrzygnęły mecz i Crusaders w ostatniej akcji walczyli już tylko o defensywny bonus; dla Reds to cenna wygrana – nie wygrali u siebie z tym przeciwnikiem od 15 lat – jednak okupiona kontuzją Cartera Gordona).

Hurricanes nadal na czele (a wciąż mają jeden mecz więcej do rozegrania od reszty czołówki). Za ich plecami Chiefs, Blues i Brumbies. Crusaders wciąż na krawędzi czołowej szóstki, a na dnie Moana Pasifika, wciąż z tylko jedną wygraną.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Hurricanes730
2. ↑Chiefs827
3. ↓Blues825
4.Brumbies824
5. ↑Reds822
6. ↓Crusaders820
7. ↑Highlanders815
8. ↓Waratahs714
9. ↑Fijian Drua812
10. ↓Western Force810
11.Moana Pasifika84

Z kraju

Rozegrano dwa zaległe mecze dziewiątej kolejki I ligi, przeniesione ze świątecznego weekendu z powodu udziału ich uczestników w siódemkowych mistrzostwach Polski. Wygrywały ekipy z Wielkopolski: Posnania pokonała Arkę Rumia 51:10 (hat-trick łącznika młyna z Wenezueli, Wuixandera Serrano Ojedy), a Sparta Jarocin rozgromiła Legię Warszawa 77:12 (drugi mecz z rzędu z hat-trickiem Patryka Jankowskiego).

Pierwszą wiosenną, a szóstą w ogóle kolejkę spotkań rozegrano w II lidze. Ekipy z czołowej trójki ligowej tabeli pewnie wygrywały na wyjazdach: zajmujące pierwsze miejsce rezerwy Budowlanych Łódź ograły Miedziowych Lubin 55:36 (tu było chyba najciekawiej – Miedziowi w tym sezonie tylko przegrywają, ale trzeci raz zrobili to zdobywając ponad 30 punktów, a na dodatek odebrali rywalom ofensywny punkt bonusowy), drugi w tabeli RT Olsztyn zwyciężył Rugby Ruda Śląska 70:14, a trzecia drużyna, AWF ANS WP Budowlani Lublin, pokonała rezerwy AZS AWF Warszawa 55:7 (hat-trick Filipa Sugiera). Zmian w tabeli nie ma, tylko zwiększył się dystans między czołową trójką a resztą stawki.

Z niecierpliwością czekaliśmy na powrót po zimowej przerwie mistrzostw Polski kobiet w rugby 7 – piąty turniej sezonu, rozgrywany w Mysłowicach, miał być pierwszym po serii spektakularnych transferów, które w dużej mierze osłabiły dominujące w lidze od lat Biało-Zielone Ladies Gdańsk. I faktycznie, mieliśmy tu inny obraz niż zwykle – co prawda ponownie w fazie grupowej Ekstraligi Biało-Zielone i Legia Warszawa nie miały sobie równych, ponownie obie te ekipy zameldowały się w finale, ale w nim to Legia była górą, wygrywając 19:0. Trzecie miejsce zajęła Mazovia Mińsk Mazowiecki, która w meczu o brąz ograła Atomówki z Łodzi. Z Ekstraligi spadają Diablice Ruda Śląska, z kolei awans na ten poziom wywalczyła poważnie wzmocniona w przerwie zimowej Arka Gdynia, za której plecami uplasowały się wracające do rozgrywek dziewczyny z Budowlanych Lublin.

W klasyfikacji generalnej Biało-Zielone zachowały 6 punktów przewagi nad Legią – a do końca sezonu pozostały trzy turnieje, więc tu jeszcze jest możliwość zmiany. Trzecia, niezagrożona, jest Mazovia Mińsk Mazowiecki.

Grała też młodzież. W zaległym meczu centralnej ligi juniorów Budowlani Lublin przegrali z Orkanem Sochaczew 14:81 (zwycięzcy z kompletem zwycięstw prowadzą w grupie 2, przegrani mają za to na koncie komplet porażek; 13 przyłożeń Sochaczewian, z czego 3 na koncie Krystiana Miazka). Taka sama para była w w centralnej lidze kadetów – tu Lublinianie też przegrali, ale tylko 5:22 (tu również Orkan prowadzi w grupie z kompletem wygranych). W innym meczu tej grupy drugie zwycięstwo w rozgrywkach odniosła ekipa Rugby Białystok, pokonując Pogoń Siedlce 15:12. W grupie 1 tych rozgrywek Ogniwo Sopot kontynuuje swój zwycięski marsz – tym razem wygrało 24:12 z Budowlanymi Łódź, natomiast Lechia Gdańsk pokonała Arkę Rumia 65:3 (cztery przyłożenia Karola Kneby).

Ze świata

W rozgrywkach Rugby Europe na poziomie Conference (czyli poziom niżej od naszego) rozegrano dwa spotkania. W grupie C na prowadzeniu umocniła się Ukraina – teoretycznie była gospodarzem spotkania, ale z Mołdawią zagrała w Kiszyniowie. To nie przeszkodziło jej w wygranej – ekipa z dobrze znanymi nam graczami Ekstraligi (Kramarenko, Szewczenko – który zdobył pierwsze przyłożenie w meczu, Owerczuk) zwyciężyła 31:15. A w grupie D z kompletem zwycięstw skończyła sezon Malta – na koniec swoich występów pokonała 50:25 Izrael i oczywiście zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie, a ponieważ zebrała też komplet bonusów – także sporą szansę na awans do barażu o awans do Trophy.

W Conference nie tylko grano, ale kilka spotkań rozstrzygnęło się przy zielonym stoliku. Problemy finansowe spowodowały, że reprezentacja Łotwy musiała oddać walkowerem dwa spotkania – zaplanowane na ten weekend domowe z Estonią i zaplanowane na przyszły weekend wyjazdowe z Luksemburgiem. Łotysze w ten sposób skończyli rywalizację w tym sezonie, a Luksemburczycy są liderem grupy A z kompletem trzech wygranych. W grupie C pierwszą wygraną dzięki walkowerowi zgarnęli Węgrzy – nie doszedł do skutku ich mecz ze Słowacją.

Towarzysko grała przygotowująca się do meczu o utrzymanie w Trophy Chorwacja z krążącym po Europie Meksykiem. Goście, którzy tydzień temu ulegli Czechom, teraz wygrali w Splicie 33:17.

Na arenie międzynarodowej mieliśmy sporo kobiecego rugby w najlepszym wydaniu. W Europie wystartował kobiecy Puchar Sześciu Narodów i zaczął się od pewnych zwycięstw dwóch drużyn będących faworytami tej rywalizacji. Francuzki pokonały Włoszki 40:7. Tutaj mimo wysokiego wyniku, to Włoszki zaczęły z ogromnym animuszem, Francuzki z 6 debiutantkami w składzie długo czekały na pierwszy atak, a pierwszą połowę wygrały tylko 5:0, ale ich przewaga stopniowo rosła i w drugiej połowie była już sukcesywnie zamieniana na punkty. Włoszki honorowe przyłożenie zdobyły dopiero na końcu. Z kolei Angielki pokonały Irlandki 33:12 i tutaj scenariusz był inny – gospodynie od początku przeważały, pierwszą połowę wygrały 21:0 i dopiero po przerwie dały dojść do głosu rywalkom. Mecz oglądało na Twickenham ponad 77 tys. widzów. Z ciekawostek – tutaj zapewne pierwszy raz w historii w testowym rugby stanęły przeciwko sobie dwie małżonki: Irlandka Cliodhna Moloney-MacDonald i Angielka Claudia Moloney-MacDonald. A w ostatnim spotkaniu, na Principality Stadium, Walia przegrała ze Szkocją 19:24 – końcówka była nerwowa, Szkotki już cieszyły się z wygranej, ale sędzia cofnął akcję, ukarał jedną z nich żółtą kartką i Walijki dostały jeszcze jedną szansę, ostatecznie nie wykorzystaną.

Odbyła się też druga kolejka kobiecego Rugby Europe Championship, czyli w praktyce drugiej europejskiej ligi – i oba mecze miały charakter lokalnych derbów. Podobnie jak w pierwszej rundzie, wysokie zwycięstwa faworytek – Portugalia uległa Hiszpanii 5:45, a Belgia przegrała z Holandią 0:41. Mecz ostatniej rundy pomiędzy Holandią i Hiszpanią rozstrzygnie o mistrzostwie.

Zwycięstwami faworytek rozpoczął się w amerykańskim Sacramento turniej czterech najlepszych kobiecych reprezentacji spoza Europy – Pacific Four Series. Nowa Zelandia pokonała Stany Zjednoczone 48:15 (hat-trick zaliczyła Mererangi Paul, która ma już 17 przyłożeń w 17 meczach reprezentacji; Nowozelandkom nie przeszkodziła gra przez większość drugiej połowy w osłabieniu, w tym kilka ostatnich minut w podwójnym), natomiast Kanada wygrała z Australią 24:0 (mecz był opóźniony o ponad godzinę z powodu burzy).

Zakończył się Six Nations Festival czyli rywalizacja 18-latków z czołowych federacji Europy. Chłopcy rozegrali w tym tygodniu dwie ostatnie kolejki spotkań. Ostatecznie z trzema zwycięstwami na koncie rywalizację skończyli Francuzi, którzy na koniec w pojedynku niepokonanych dotąd drużyn wygrali z Irlandią 43:29, oraz chyba odrobinę nieoczekiwanie Włosi, którzy pokonawszy we wtorek Szkocję, w sobotę pogromili Anglików 46:26. Zwróciły uwagę występy Gruzji i Hiszpanii. Młodzi Gruzini we wtorek mocno postawili się Anglikom, którym ulegli tylko 31:35, jednak w sobotę pewnie pokonali ich Szkoci (33:14 po czterech przyłożeniach jeszcze przed przerwą). Z kolei Hiszpanie we wtorek przegrali 17:38 z Irlandią, ale w sobotę zaszokowali Walijczyków, których pokonali 20:19.

Dziewczęta grały w nietypowym formacie. Tu były cztery kolejki, z czego dwie rozegrane w poniedziałek (ale tego dnia grano zdaje się tylko po jednej połowie). Niepokonane wyszły z tych starć tylko Francuzki, które swój znakomity występ ukoronowały w piątek pogromem zgotowanym Angielkom – było aż 75:7. Po trzy wygrane odniosły Irlandki i Walijki – obie te ekipy przegrały z Francją, a między sobą nie zagrały. Tu niestety występowały tylko drużyny z 6N.

Rozegrano także pierwszy mecz kwalifikacji do mistrzostw Europy U18 – Rumuni pokonali w nim Szwajcarów 22:12 i teraz czeka ich druga przeprawa, z ostatnią w finałowej stawce przed rokiem Belgią.

W 26. kolejce Pro D2 nastąpiło chyba ostateczne upokorzenie ekipy Grenoble – przez ostatnich parę lat dominującej w rozgrywkach i przegrywającej awans na ostatniej prostej, w tym roku jednak grającej w kratkę i pozostającą w środkowej strefie tabeli. W ten weekend grali z ostatnim w tabeli beniaminkiem, Carcassonne, i przegrali 22:25. Trzecia z rzędu porażka chyba już ostatecznie grzebie marzenia o awansie do czołowej szóstki, natomiast wygrana gospodarzy pozwala im wciąż liczyć na walkę o utrzymanie (choć nadal są ostatni ze sporą stratą).

Skład czołowej szóstki bez zmian. Liderujące Vannes znowu wygrało, i to aż 71:0 nad beznadziejnym Béziers (które spadło na przedostatnie miejsce w lidze, do strefy spadkowej). Na drugim miejscu pozostało Colomiers mimo wyjazdowej przegranej z trzecim Valence Romans 25:32 (22 punkty stuprocentowo skutecznego z kopów Lucasa Mereta). Czwarte jest Provence, które przełamało serię porażek i wygrało 42:33 z Mont-de-Marsan (jednak wypuściło z rąk punkt bonusowy, ostatnie pół godziny przegrywając 0:21), a o piątym miejscu zdecydowało bezpośrednie starcie Oyonnax i Brive – wygrało je 26:11 Oyonnax. Poza tym Aurillac uległo 21:38 Agen (zwycięzcy wciąż liczą na awans do czołowej szóstki, ale wciąż ta szóstka im umyka), Biarritz przegrało 38:41 z Nevers (i pozostało zaledwie punkt nad strefą spadkową, Nevers zaś od niej odskoczyło dzięki pierwszemu zwycięstwu na wyjeździe), a Dax wygrało 22:17 z Soyaux Angoulême (wygrzebując się w ten sposób ze strefy spadkowej – awans z 15. na 13. miejsce, choć różnica punktowa bardzo mała; Angoulême zaś w sytuacji podobnej jak Grenoble).

W najciekawszym meczu 23. kolejki Champ drudzy w tabeli Worcester Warriors grali z trzecimi Bedford Blues. Po tym meczu kolejność się odwróciła, bo Blues wygrali 28:14. Liderujący w lidze Ealing Trailfinders kontynuowali nieprzerwaną serię zwycięstw zwyciężając ekipę, która dla odmiany tylko przegrywa – w meczu z Cambridge było 31:7.

Siódma kolejka Super Rugby Americas zaczęła się od pojedynku wicelidera z obrońcą tytułu – argentyńscy Pampas pokonali urugwajski Peñarol 34:3, większość punktów zdobywając po przerwie (przegrani po zmianach wynikających z cięć finansowych po zmniejszeniu dotacji z WR są cieniem samych siebie z poprzedniego sezonu). Pampas awansowali na pierwsze miejsce, bo niespodziankę sprawili paragwajscy Yacaré, którzy po sześciu porażkach w sześciu meczach pokonali argentyńskich Dogos (obecnych wicemistrzów, przed tym meczem liderów ligowej tabeli) 41:20, i to mimo 30 minut osłabienia po kartkach swojego wiązacza. Bliscy drugiej wygranej w sezonie byli Cobras, którzy jednak po karnym tuż przed końcem meczu ostatecznie ulegli Selknamowi 26:27.

W kolejny weekend gier Major League Rugby druga porażka w drugim meczu broniących tytułu mistrzowskiego New England Free Jacks – tym razem ulegli stołecznej ekipie Old Glory DC 19:21. Anthem RC pokazało, że ich pierwsza wygrana nie była przypadkiem i pokonali 34:25 Seattle Seawolves. Jedyną niepokonaną drużyną w stawce pozostali Chicago Hounds po zwycięstwie 48:24 nad ekipą California Legion.

W Walii rozegrano ostatnią kolejkę fazy zasadniczej Super Rugbi Cymru. Pierwsze miejsce po sezonie zasadniczym zajęło Cardiff, na ostatniej prostej wyprzedzając długo dominującą ekipę Ebbw Vale (w pewnym momencie miała bilans 12:1, ale w ostatnich pięciu kolejkach poniosła cztery porażki, w tym na sam koniec 8:12 z Carmarthen). Ale to i tak nie ma większego znaczenia – w tamtejszym play-off bierze udział wszystkie 10 drużyn ligowych (mają tylko różną liczbę etapów do przejścia).

Ciekawie jest w hiszpańskiej División de Honor, gdzie rozegrano przedostatnią kolejkę fazy grupowej. W grupie mistrzowskiej prowadzi Valladolid RAC, ale zaliczył potknięcie, przegrywając 17:35 z zajmującymi trzecie miejsce Alcobendas. Wszystkie ekipy grupy mistrzowskiej i tak zagrają w play-off, natomiast w grupie spadkowej toczy się zacięta walka o dwa najlepsze miejsca wciąż dające szansę na walkę o tytuł. To do tej grupy trafiła broniąca mistrzowskiego złota inna ekipa z Valladolid, El Salvador, i wciąż ma problemy – przegrała 16:19 z Ordizią i zajmuje dopiero trzecie miejsce w grupie. Za tydzień zagra mecz o wszystko, z zajmującą drugie miejsce ekipą Ciencias Sewilla.

W Australii ruszą rozgrywki kolejnych lig stanowych, w tym Shute Shield w Nowej Południowej Walii. Ubiegłoroczni zwycięzcy, Warringah, zaczęli od wygranej z Sydney University 45:7, a wicemistrzowie, Eastern Suburbs także pewnie wygrali z Northern Suburbs – 47:19.

Z wieści transferowych:

  • dwukrotny mistrz świata Faf de Klerk po tym sezonie wróci z Japonii do Południowej Afryki. I to w nieoczekiwane miejsce – podpisał dwuletni kontrakt z ekipą Cheetahs, która nie gra w lidze URC;
  • reprezentant Anglii George Furbank, długoletni gracz Northampton Saints, po tym sezonie przejdzie do Harlequins;
  • ponad stukrotny reprezentant Anglii Courtney Lawes po dwóch latach spędzonych w Brive wróci do ojczyzny – podpisał kontrakt z Sale Sharks. Kto wie, może wróci też do kadry Albionu;
  • prawdopodobnie do La Rochelle trafi reprezentant RPA, odchodzący do Francji ze Stormers Salmaan Moerat;
  • inny Springbok rusza też do Japonii – Ruan Nortje odchodzi z Bulls, a zagra w Spears Funabashi Tokyo-Bay;
  • legenda włoskiego rugby, Sergio Parisse, dołącza do sztabu swojej ojczystej reprezentacji – ma być trenerem młyna (obecnie pełni taką funkcję w Tulonie).

Polacy za granicą

Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.

Francja:

  • Quentin Cieslinski (Stade Métropolitain, Nationale 2, grupa 2): zagrał do 55. minuty w meczu z liderem grupy, Vienne, przegranym 17:40. Métro pozostało dziewiąte w swojej grupie;
  • Thomas Toevalu (US Marmandaise, Nationale 2, grupa 1): zagrał do 71. minuty w meczu z Graulhet przegranym 32:40. Marmande nadal jest przedostatnie, jedenaste w lidze – i na kolejkę przed końcem fazy zasadniczej bez szans na wyjście ze strefy spadkowej.

Irlandia:

  • Jakub Wojtkowicz (Sligo RFC, All-Ireland League D2B): wyszedł w podstawowym składzie w meczu ze Skerries, wygranym 39:7. Sligo pozostało czwarte i awansowało do barażu o awans na poziom D2A;
  • Wiktor Wilczuk (Bruff RFC, All-Ireland League D2C): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Midleton, przegranym 14:26. Bruff na koniec sezonu spadło na ósme miejsce na swoim poziomie.

Zapowiedzi

Kolejny weekend będzie obfitował w okazje do oglądania rugby.

W kraju:

  • druga kolejka grupy mistrzowskiej Ekstraligi (PGE Edach Budowlani Lublin – Life Style Catering Arka Gdynia, Juvenia Kraków – Pogoń Awenta Siedlce, Energa Ogniwo Sopot – Orlen Orkan Sochaczew),
  • trzecia kolejka grupy pucharowej Ekstraligi (AZS AWF Warszawa – Budmex Rugby Białystok, Lechia Gdańsk – WizjaMed Grod Budowlani Łódź),
  • dziesiąta kolejka I ligi (RK Warszawa – Sparta Jarocin, Legia Warszawa – Rugby Wrocław, Wataha Zielona Góra – Posnania, Arka Rumia – Hegemon Mysłowice),
  • szósta kolejka centralnej ligi juniorów,
  • trzeci turniej mistrzostw Polski w rugby 7 kadetek w Rudzie Śląskiej.

Na świecie:

  • ostatni mecz Rugby Europe Trophy, decydujący o spadku z tego poziomu (Litwa – Chorwacja),
  • cztery mecze Rugby Europe Conference (Ukraina – Bułgaria, Kosowo – Bośnia i Hercegowina, Norwegia – Finlandia, Serbia – Słowenia),
  • druga kolejka kobiecego Pucharu Sześciu Narodów (Szkocja – Anglia, Walia – Francja, Irlandia – Włochy),
  • trzecia i zarazem ostatnia kolejka kobiecego Rugby Europe Championship (Holandia – Hiszpania, Belgia – Portugalia),
  • druga kolejka kobiecego Pacific Four Series (Kanada – Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone – Australia),
  • na Fidżi meczem gospodyń z Tonga wystartują mistrzostwa Oceanii kobiet,
  • 21. kolejka Top 14 (m.in. atlantyckie derby La Rochelle z Bordeaux i derby Paryża),
  • 15. kolejka United Rugby Championship (m.in. irlandzkie derby Ulsteru z Leinsterem, a także mecz Benettona z Munsterem),
  • 13. kolejka Prem (m.in. powtórka z niedawnego meczu Champions Cup, Sale Sharks – Saracens),
  • 10. kolejka Super Rugby Pacific (m.in. mecz Chiefs z Hurricanes),
  • 15. kolejka Japan Rugby League One,
  • półfinały irlandzkiej All-Ireland League,
  • mecz kwalifikacyjny do finału gruzińskiej Didi 10,
  • ostatnia kolejka rundy grupowej hiszpańskiej División de Honor,
  • pierwsze mecze play-off w walijskiej lidze Super Rygbi Cymru,
  • finał południowoafrykańskiego Varsity Cup (już w poniedziałek),
  • pierwsza z trzech rund SVNS Championship – w Hongkongu.

5 komentarzy do “Powrót do Championship w świetnym stylu”

  1. Brawo za awans!!! Duży sukces, który przeszedł całkowicie bez echa w kraju. Teraz praca, praca, praca. Mamy rok, by się przygotować od rywalizacji. Czy zagramy jakieś mecze jesienią, a może latem, w okienkach reprezentacyjnych? Zdaję sobie sprawę, że Gruzini czy Portugalczycy mogą nie chcieć z nami grać, ale już Niemcy, Holendrzy czy nawet Rumuni mogą być zainteresowani. Dyplomacja się kłania. Tylko czy jest ktoś na Marymonckiej, kto o tym pomyśli i „ogarnie”?
    Szacunek dla Panów kończących reprezentacyjne występy, przed trenerami dalsza selekcja i poszukiwania nowych ogniw zespołu. Oby ten czas nie został przespany.

    Odpowiedz
      • Za mało.
        W tym roku co najmniej 3 mecze powinniśmy jeszcze rozegrać.
        Czy już klepnęli że za dwa lata spadają 3 drużyny z REC?
        I jaki będzie podział grup? Będzie losowanie? Wiadomo coś?

        Odpowiedz
        • Ponoć klepnęli, że zmniejszą z 8 do 6 już za rok. Czy to oznacza spadek trzech drużyn – nie wiem, być może spadek dwóch i baraż trzeciej? Co do układu grup, to dwa lata temu rozdzielali drużyny według rankingu z poprzedniego cyklu (w jednej 1, 4, 5, 8, w drugiej 2, 3, 6, 7) – gdyby tak było ponownie, trafilibyśmy na Gruzję, Rumunię i Belgię.

          Odpowiedz

Dodaj komentarz