Irlandia wraca, Szwajcaria zaskakuje, Polki wchodzą do gry

Irlandczycy zaskoczyli pokonując na Twickenham Anglików i wracając do wielkiego grania, Walijczycy nieoczekiwanie postraszyli Szkotów, Szwajcarzy sensacyjnie pokonali Holendrów, Brumbies pierwszy raz od 26 lat pokonali w Christchurch Crusaders, a argentyńskie ekipy wygrywały na start Super Rugby Americas. W kraju poznaliśmy datę pierwszego występu reprezentacji Polski kobiet w rugby XV – 1 marca w Rudzie Śląskiej.

Puchar Sześciu Narodów

Za nami trzecia kolejka Pucharu Sześciu Narodów i trzecia niespodzianka – i znowu w szlagierze, jakim był pojedynek Irlandii z Anglią.

Anglia – Irlandia 21:42. Steve Borthwick dokonał kilku zmian w składzie, a chyba najistotniejszą z nich było pierwsze wyjście w piętnastce Henry’ego Pollocka. Zwracał uwagę setny występ międzynarodowy kapitana drużyny Maro Itoje oraz obecność Henry’ego Arundella, którego ominęło zawieszenie za czerwoną kartkę. U Irlandczyków nie znalazło się miejsce (nawet na ławce) dla podstawowego dotąd łącznika ataku Sama Prendergasta – zamiast niego na boisku od pierwszej minuty był Jack Crowley, a w rezerwie czekał Ciaran Frawley. Do piętnastki wrócili Tadhg Furlong i Josh van der Flier. Za Anglią przemawiała niemal roczna seria zwycięstw przerwana dopiero przed tygodniem na Murrayfield, a także 80 tys. kibiców na Twickenham. Natomiast Irlandczycy mieli ostatnimi czasy kłopoty, a wygrana sprzed tygodnia nad Włochami nie była nazbyt przekonująca. Tymczasem to oni na boisku dominowali od samego początku. Zaczęli od karnego Jacka Crowley’a, a potem poszli za ciosem. Imponował Jamison Gibson-Park, znakomite wejścia zaliczał Robert Bauloucoune, świetny był Tommy O’Brien, który wszedł z ławki rezerwowych już po kilku minutach meczu. Ta trójka rozdzieliła między siebie trzy przyłożenia, po których Irlandia prowadziła 22:0 (a mogła wyżej, gdyby Crowley trafiał lepiej z podstawki, albo gdyby sędzia nie cofnął akcji, w sytuacji, gdy Gibson-Park był o krok od drugiego przyłożenia). Anglicy tracili piłkę w autach, zaliczali liczne przody i nietrafione szarże, na dodatek już w pierwszej połowie wyczerpali zmiany w ataku po kontuzjach Alexa Mitchella i Freddiego Stewarda (ten ostatni zszedł z boiska moment po tym jak wrócił z ławki kar). Kontuzję zresztą zaliczył także sędzia Andrea Piardi, którego zastąpił Pierre Brousset. Anglikom nadzieję dało przyłożenie zdobyte w ostatniej akcji przed przerwą, ale drugą połowę zaczęli bez ukaranego kartką Pollocka, a chwilę po starcie stracili czwarte przyłożenie w wykonaniu Dana Sheehana. Ataki gospodarzy były groźniejsze niż przed przerwą, ale Irlandczycy twardo bronili. Dopiero po kwadransie Ollie Lawrence drugi raz zapunktował dla Anglii, ale znów brakło kontynuacji i to mimo 10 minut gry w przewadze. Tymczasem Crowley budował przewagę gości karnymi, kolejne przyłożenie zaliczył Jamie Osborne i trzecia „piątka” Anglików pod koniec nic już nie zmieniła. Skończyło się aż 21-punktową wygraną Irlandii, która zaliczyła swój najlepszy mecz od wielu miesięcy. Czy to zwiastun lepszych czasów? Cóż, warto pamiętać o tym, że to był triumf raczej doświadczenia niż młodości (choć może wreszcie Baloucoune i Crowley przekonali do siebie Andy’ego Farrella). Natomiast Anglicy zaliczyli kolejną wpadkę i w zasadzie pożegnali się z marzeniami o triumfie w tegorocznym turnieju.

Walia – Szkocja 23:26. Gospodarze dokonali kilku zmian, m.in. stawiając na Sama Costelowa w roli łącznika ataku oraz wstawiając na skrzydło debiutanta Gabriela Hammera-Webba. Goście przyjechali do Cardiff bez kilku kontuzjowanych bohaterów meczu o Calcutta Cup – Jamiego Dobiego czy Jamiego Ritchiego, ale za to w wyjściowej piętnastce pojawili się Blair Kinghorn i Duhan van der Merwe, a także Dave Cherry z drugoligowego francuskiego Vannes. Zaczęło się od żółtej kartki dla Walijczyka, ale nieoczekiwanie zaraz potem to gospodarze wyszli na prowadzenie po przyłożeniu. I choć Szkoci wykorzystali grę w przewadze rozrzucając szeroko piłkę i odpowiadając swoją piątką, Walijczycy, gdy byli już w komplecie, znakomicie rozegrali akcję i zaliczyli drugie przyłożenie – choć przed meczem byli skazywani na kolejną klęskę, po 20 minutach prowadzili 14:5. A potem przewagę powiększali – po karnych Costelowa przed i po przerwie wygrywali już 20:5, podczas gdy rywale zmarnowali doskonałą okazję. Jednak wtedy Szkoci wreszcie wzięli się do roboty (Gregor Townsend zmienił dwa najsłabsze ogniwa w ich młynie jeszcze pod koniec pierwszej połowy). Przyłożenie zapisał na swoje konto Finn Russell, Walijczycy znów odskoczyli po karnym, ale zaraz potem zaliczyli prawdziwą katastrofę – Russell kopnął na wznowienie bardzo głęboko, a rezerwowy w tym spotkaniu Darcy Graham zaliczył znakomity sprint, wyskoczył zza pleców Louisa Reesa-Zammita (walijska gwiazda zaliczała błąd także i kilka minut wcześniej, przy przyłożeniu Russella) i zrobiło się już tylko 23:19. I Szkoci atakowali dalej, aż w końcu zdobyli swoje czwarte, zwycięskie przyłożenie (choć walijskie media narzekają, że nie powinno być uznane). Różnica wynosiła co prawda tylko trzy oczka, ale w końcówce to Szkoci mieli szansę na podwyższenie prowadzenia – w ostatnim akordzie spotkania Russell spudłował karnego. Cóż, nadspodziewanie dobra postawa Walijczyków na początku meczu, ale wciąż muszą czekać na zwycięstwo (nagrodą pocieszenia był tylko bonus defensywny).

Francja – Włochy 33:8. W składzie gospodarzy awizowano tylko niewielkie zmiany (dwie w młynie), jednak w ostatniej chwili wypadł kontuzjowany Mathieu Jalibert, co spowodowało większą rotację i na skrzydle debiut zaliczył Gaël Dréan. W ekipie gości pojawił się natomiast wracający do gry po kontuzji znakomity Ange Capuozzo. Faworytem byli oczywiście gospodarze, ale Włosi pięknie pokazywali się w tym sezonie, a z Francuzami mieli niezałatwione porachunki – przed dwoma laty na wyjeździe byli o włos od wygranej po kontrowersyjnej końcówce, a rok temu ponieśli bolesną klęskę. Jednak pomsta się nie udała. Już w 4. minucie Francuzi upuścili gościom pierwszą krew – po kopie Antoine’a Duponta przyłożył Louis Bielle-Biarrey (rekordowy, ósmy kolejny mecz tego zawodnika w Pucharze Sześciu Narodów z przyłożeniem na koncie). Wkrótce potem było już 12:0. Ubrani na czerwono Włosi co prawda groźnie zaatakowali, ale dwukrotnie zostali zatrzymani w pobliżu pola punktowego, a chwilę potem niewykorzystane szanse zemściły się na nich po imponującym rajdzie Emilienia Gilletona i przyłożeniu Thomasa Ramosa. Włosi się jednak nie poddawali, zapunktował Capuozzo, karnego dorzucił Paolo Garbisi i do przerwy było 19:8. I ta 11-punktowa różnica trwała długo, a Włosi walczyli o jej zmniejszenie, jednak bez skutku. Aż wreszcie na 10 minut przed końcem żółtą kartkę zobaczył Louis Lynagh, a tę sytuację bezlitośnie wykorzystali Francuzi – brakło pokrycia na skrzydle i przyłożył tam w debiucie Drean, a ostatnią piątkę dorzucił Gailleton. Faworyt wygrał i zmierza po wielkiego szlema, ale rozmiar tego zwycięstwa chyba jest zbyt duży, biorąc pod uwagę to, co działo się na boisku. Nie da się odmówić Francuzom umiejętności tworzenia i wykorzystywania szans w szybkim ataku. Włosi imponowali w młynie, ale popełniali błędy w autach i w otwartej grze (kilka z nich kosztowało ich stratę przyłożeń).

Na czele tabeli niepokonani Francuzi, po dwa zwycięstwa mają Szkoci i Irlandczycy. Przed liderami jednak trudna droga po wielkiego szlema – niewygodne starcie na Murrayfield i mecz z Anglikami, którzy na wyjazd do Paryża na pewno będą próbowali się odbudować. W kolejnej rundzie graczy z Albionu czeka jednak wyjazd do Rzymu i kto wie, czy Włosi nie sprawią kolejnej niespodzianki.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Francja315
2.Szkocja311
3. ↑↑Irlandia39
4. ↓Anglia35
5. ↓Włochy35
6. Walia31

Rugby Europe International Championships

Zakończyła się faza grupowa Men’s Rugby Europe Championship.

Gruzja – Hiszpania 42:30. Gruzini zagrali już z Dawitem Niniaszwilim, a także kilkoma innymi graczami z Top 14 i Prem, Hiszpanie zaś z wielu swoich gwiazd skorzystać nie mogli. Mimo to dostaliśmy kawał niezłego i bardzo emocjonującego rugby, a goście do końca walczyli o zwycięstwo. Pierwsza połowa poszła wyraźnie na konto Gruzinów (choć Hiszpanie atakowali, to z 0:3 zrobiło się 21:6, a gospodarze zdobyli trzy przyłożenia – ostatnie z nich zapisał na swoje konto Niniaszwili), ale po przerwie Hiszpanie zaczęli odgryzać się na poważnie. Na boisko wszedł znakomity ostatnio Estanislao Bay i on był zdobywcą pierwszego z dwóch przyłożeń, po którym jego drużyna wyszła na nieoczekiwane prowadzenie (po 60-metrowej pogoni za kopniętą przez siebie piłką), a przy drugim zaliczył asystę. Co prawda Gruzini niemal natychmiast wrócili na czoło, ale na 10 minut przed końcem znowu było 30:28 dla gości. Jednak Hiszpanie na prowadzeniu się nie utrzymali, stracili przyłożenie. Nadzieję dała im jeszcze czerwona kartka dla jednego z rywali, ale mimo przewagi jednego zawodnika przez kilka ostatnich minut nie odrobili 5-punktowej straty, a Gruzini postawili kropkę nad i przyłożeniem Tedo Abżandadze.

Belgia – Niemcy 18:3. Niemcy mogli marzyć o sensacyjnym awansie do półfinału – potrzebowali jednak wygranej nad Belgami. A nie byli w stanie powtórzyć znakomitego wyniku z pierwszego spotkania grupowego, gdy pokonali Rumunów. Choć długo wynik był na styku (do przerwy 5:3, potem 8:3, a Belgowie stracili w pierwszej połowie dwóch graczy z kontuzjami), w ostatniej półgodzinie gospodarze zdobyli dwa przyłożenia, którymi rozstrzygnęli spotkanie. Wygrali, mimo że w ich składzie brakowało braci Floriana i Matiasa Remue, jednak to zwycięstwo im niewiele dało – na awans do półfinału już szans nie mieli.

Szwajcaria – Holandia 29:23. W walce o trzecie miejsce w grupie A mieliśmy sporą niespodziankę. Co prawda na początku meczu Holendrzy dominowali, zdobyli pierwsze przyłożenie i po 20 minutach wyszli na prowadzenie 13:3, ale potem Szwajcarzy zaczęli się odgryzać, przed przerwą zdobyli dwa przyłożenia (m.in. korzystając z 10 minut gry w przewadze) i schodzili do szatni z dwoma punktami przewagi. Drugą połowę znów zaczęli lepiej Holendrzy, którzy w ciągu 10 minut zdobyli 10 punktów, ale Szwajcarzy znowu się odbili, znowu zdobyli dwa przyłożenia, z czego drugie – na pięć minut przed końcem – dało im wygraną. W końcówce zostali na boisku w czternastkę, ale nie pozwolili gościom wykorzystać liczebnej przewagi mimo ich zaciętych ataków.

Portugalia – Rumunia 44:7. Po porażce Niemców Rumuni mieli już pewny awans do półfinału, ale wciąż mieli o co grać – bonusowa wygrana z Portugalią dałaby im pierwsze miejsce w grupie. Jednak nie mieli na to szans – grając w zmienionym składzie dawali rozpędzać się znakomitej formacji ataku gospodarzy i tracili punkty raz za razem. W pierwszej połowie szaleli Simão Bento i skrzydłowy Rodrigo Marta, z których ten drugi zaliczył dublet przyłożeń. Gwiazdą drugiej połowy był drugi skrzydłowy, Manuel Cardoso Pinto, który zdobył dwa przyłożenia, a trzecie odebrało mu TMO.

Skład półfinałów w walce o mistrzostwo MREC: Gruzja – Rumunia i zapowiadające się niezwykle ciekawie iberyjskie derby Portugalia – Hiszpania. W walce o miejsca 5–8 zagrają Belgia z Holandią i Szwajcaria z Niemcami. To ostatnie spotkanie będzie miało ogromne znaczenie w walce o utrzymanie (te dwa zespoły zajęły dwa ostatnie miejsca rok temu, przy niekorzystnym zbiegu okoliczności zagrożeni też mogą być Holendrzy).

Poz.DrużynaM.Pkt.Poz.DrużynaM.Pkt
1. Gruzja3151.Portugalia315
2. Hiszpania3102.Rumunia35
3. ↑Szwajcaria343. ↑Belgia35
4. ↓Holandia314. ↓Niemcy34

Super Rugby Pacific

W drugiej kolejce Super Rugby Pacific mieliśmy pierwsza starcia transtasmańskie.

Crusaders – Brumbies 24:50. Piękny dzień ekipy z Canberry w Christchurch – wygrali tam pierwszy raz od ponad ćwierć wieku. Szczególnie piękny był to dzień dla Jamesa Slippera – filar Australijczyków zagrał swój dwusetny mecz w lidze i uświetnił ten występ przyłożeniem, zdobytym w pierwszej połowie, podczas wymiany ciosów z gospodarzami. Spotkanie rozstrzygnięte zostało po przerwie – Brumbies przystąpili do drugiej odsłony meczu z pięcioma punktami przewagi, potem dwukrotnie odskakiwali, ale gospodarze trzymali dystans dający nadzieję na zmianę losów meczu. Jeszcze na 10 minut przed końcem różnica wynosiła tylko 7 punktów, ale w krótkim czasie pozostałym do ostatniego gwizdka goście z Australii trzykrotnie rozmontowali obronę gospodarzy.

Poza tym:

  • Hurricanes – Moana Pasifika 52:10 (pewna wygrana gospodarzy, którzy zaczęli sezon z tygodniowym opóźnieniem i na start zdobyli 8 przyłożeń; w pierwszej połowie dublet zaliczył skrzydłowy Fehi Fineanganofo, który mógłby mieć hat-tricka – przy trzeciej okazji podał jednak do swojego kolegi z drugiego skrzydła Josha Moorby’ego i to ten gracz skompletował trzy przyłożenia w meczu);
  • Waratahs – Fijian Drua 36:13 (druga porażka wyspiarskiej drużyny; tu gwiazdą meczu był Max Jorgensen – jednym ze swoich dwóch przyłożeń naprawdę błysnął, a trzeciej piątki pozbawiło go kontrowersyjne TMO);
  • Highlanders – Chiefs 23:26 (druga derbowa wygrana z rzędu Chiefs; debiut Japończyka Warnera Dearnsa w drużynie gospodarzy);
  • Western Force – Blues 32:42 (gospodarze do przerwy nieoczekiwanie prowadzili, ale po przerwie stracili cztery przyłożenia i nadal są ostatni w ligowej tabeli).

Trzy drużyny z dwoma wygranymi po dwóch kolejkach i wśród nich dwie australijskie – Brumbies i Waratahs. Bez wygranej natomiast dwie ekipy, w tym znowu zaczynający kiepsko sezon Crusaders.

Swoją drogą, władze ligi wydały oświadczenie o tym, że przyłożenie Tupou Vaa’i dla Chiefs z meczu z ubiegłego tygodnia z Blues nie powinno było być uznane – zawodnik tuż przed przyłożeniem przeskoczył szarżujących rywali (https://x.com/i/status/2022565143712804886).

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Brumbies210
2.Waratahs210
3. ↑Chiefs28
4. ↑↑↑↑↑↑↑Hurricanes15
5. ↑↑Blues25
6. ↓Highlanders25
7. ↓↓↓↓Moana Pasifika24
8. ↓↓Crusaders21
9.Reds10
10. ↓↓Fijian Drua20
11. ↓ Western Force00

Z kraju

Mamy potwierdzony debiut reprezentacji Polski kobiet w rugby piętnastkowym – historyczne, towarzyskie starcie z Czechami odbędzie się 1 marca w Rudzie Śląskiej. Trenerzy reprezentacji z Przemysławem Filarem na czele powołali do kadry przed tym spotkaniem 31 zawodniczek – największe grupy, siedmioosobowe, z dwóch klubów warszawskich, AZS AWF i Legii. Łatwo nie będzie, bo w Czechach piętnastkowe rugby kobiet ma już ponad 20 lat, ale to niewątpliwie historyczna chwila.

Pogoń Siedlce rozegrała kolejny przedsezonowy sezon – tym razem grała z półfinalistą poprzedniego sezonu holenderskiej Ereklasse, Eemlandem (w tym sezonie na półmetku jest czwarty) i wygrała 68:26.

Ze świata

W trzeciej kolejce Pucharu Sześciu Narodów U20: Walia pokonała Szkocję 31:21 (tu, podobnie jak u seniorów, Walijczycy w pierwszej połowie wypracowali przewagę, a Szkoci po przerwie gonili, ale przewaga była wyższa, a pogoń zbyt późna), Anglia uległa Irlandii 21:31 (nieoczekiwana podwójna porażka Anglików na swoim terenie – młodzież przegrała z rówieśnikami z Irlandii pierwszy raz od kilku lat), a Francja dość komfortowo pokonała Włochy 32:17 (choć pierwsze przyłożenie w meczu zdobyli goście). Na czele tabeli jedyna ekipa z kompletem zwycięstw, Francja, na drugim miejscu zaś Irlandczycy zmienili Anglików. Bez wygranej wciąż Włosi.

Grały też młodzieżowe reprezentacje Gruzji i Południowej Afryki – młodzi Springboks pojechali do Gruzji nadwumeczową serię. W pierwszym spotkaniu wygrali 35:0, wszystkie punkty zdobywając w pierwszej połowie. Po przerwie (gdy trener RPA zmienił większość składu) mecz się wyrównał, a goście musieli włożyć sporo wysiłku w defensywę, byli jednak w niej stuprocentowo skuteczni.

W Top 14 odbyło się spotkanie pierwotnie przeniesione z poprzedniego weekendu, w którym USA Perpignan mierzyło się z Section Paloise. Przedostatnia drużyna ligowej tabeli nieoczekiwanie poradziła sobie z jej wiceliderem (osłabionym jednak brakiem kilku reprezentantów kraju) – Katalończycy uradowali swoją publiczność wygrywając 40:24. Już przed przerwą gospodarze mieli 20 punktów przewagi i choć goście próbowali stratę zniwelować (m.in. dzięki przyłożeniu Aarona Grandiniera-Nkananga), jedynym osiągnięciem było odebranie gospodarzom bonusu ofensywnego. Perpignan nie zmienił pozycji w tabeli, jednak dzięki wygranej powiększył przewagę nad ostatnim Montauban do 11 punktów.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Stade Toulousain1762
2.Section Paloise1751
3.Union Bordeaux-Bègles1750
4.Montpellier Hérault1748
5.ASM Clermont1746
6.Racing 921745
7.Stade Français1744
8RC Toulonnais1743
9.Castres Olympique1741
10.Stade Rochelais1737
11.Lyon OU1737
12.Aviron Bayonnais1736
13.USA Perpignan1718
14.US Montauban177

Sporo ciekawego się działo w 21. kolejce Pro D2, gdzie mieliśmy kilka niespodzianek. Jedna z nich zdarzyła się w szlagierze rundy, rozegranym nietypowo w sobotni wieczór, w którym Grenoble przerwało serię porażek i pokonało inną potęgę, wyżej notowaną w tym sezonie, Brive. Było jednak tylko 20:18, do przerwy gospodarze przegrywali 12 punktami, a zacięta walka toczyła się do samego końca. Pozycja Brive w czołowej szóstce osłabła, natomiast wygrana wlała nadzieje na awans do play-off w serca kibiców Grenoble.

Niespodzianki mieliśmy także w trzech innych spotkaniach. Chyba największą w meczu Dax z Provence – broniący się przed spadkiem gospodarze pokonali wicelidera ligi 33:21. Pierwsza połowa szła po myśli gości, aż do ostatnich jej chwil – Provence prowadziło 14:6, ale straciło przyłożenie i zawodnika z czerwoną kartką. Po przerwie grało nawet przez 10 minut w trzynastkę, a gospodarze przewagę wykorzystywali. Ponadto Agen zbliżyło się do czołowej szóstki po wygranej 34:23 nad Valence Romans (i to była przekonująca wygrana – na kilka minut przed końcem Agen miało 23 punkty przewagi; dwa przyłożenia zdobył bardzo skuteczny młody portugalski skrzydłowy Lucas Martins), wygraną zaliczyła także czerwona latarnia ligowej tabeli – Carcassonne ograło Nevers 42:31 (ostatniego miejsca nie opuściło, ale zmniejszyło stratę do przedostatniej ekipy do tylko dwóch punktów – i może żałować utraty pod koniec meczu bonusu ofensywnego).

Poza tym nadspodziewanie ciekawie było w meczu Biarritz z liderującym w lidze Vannes (33:40 – lider zaliczył podwójne osłabienie przez 10 minut w końcówce, gospodarze mogą żałować niewykorzystania w pełni tej szansy, m.in. poprzez stratę przyłożenia w tym okresie, a także czterech chybionych w tym meczu kopów z podstawki), Aurillac wygrało 18:3 z Soyaux Angoulême (zwycięzcy także zbliżyli się do czołowej szóstki), Colomiers ograło 18:0 Béziers (długo było 3:0, a jedyne dwa przyłożenia padły w ostatnich 20 minutach), a Oyonnax rozgromiło aż 73:7 Mont-de-Marsan (goście honorowe przyłożenie zdobyli w ostatniej akcji meczu, natomiast wcześniej stracili aż 11 piątek – grali jednak młodą drużyną). W tabeli na czele niezmiennie Vannes z 9 punktami przewagi nad Colomiers i 12 nad Provence. W czołowej szóstce są też Valence Romans, Oyonnax i Brive, ale temu ostatniemu coraz bardziej zagrażają Agen i Aurillac.

W United Rugby Championship rozegrano jedno z zaległych spotkań ósmej, grudniowej kolejki – w południowoafrykańskich derbach Lions grali z Sharks. I drugi raz w tym sezonie wygrali, tym razem 34:22, zaliczając także bonus ofensywny. Co prawda pierwsze przyłożenie zdobyli goście z Durbanu, ale kolejne trzy zaliczyli gospodarze i pewnie wygrali. Sharks, których tymczasowy trener JP Pietersen w ubiegłym tygodniu został potwierdzony na stałe, mieli kłopoty z dyscypliną, które z pewnością przyczyniły się do przegranej.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Glasgow Warriors1144
2.Leinster1140
3.Stormers1036
4.Ulster1036
5.Cardiff1136
6.Munster1135
7. ↑↑↑Lions1129
8. ↓Bulls1025
9. ↓Ospreys1125
10. ↓Sharks1124
11.Benetton Treviso1121
12.Connacht1021
13.Edinburgh1018
14.Dragons1118
15.Scarlets1015
16.Zebre Parma1112

Nie ma już niepokonanych drużyn w Japan Rugby League One – w dziewiątej kolejce spotkań pierwszą porażkę poniósł dotychczasowy lider, Saitama Wild Knights. W najciekawiej zapowiadającym się spotkaniu weekendu grał na wyjeździe z zajmującymi trzecie miejsce w lidze Kobe Steelers i uległ 24:40. Po 20 minutach prowadził co prawda 12:0, ale potem już nie miał wiele do powiedzenia, a gospodarze zaliczyli 6 przyłożeń. Obie ekipy mają po 8 wygranych, podobnie jak kolejna, Spears Funabashi Tokyo-Bay, która po wygranej 26:10 nad Sagamihara Dynaboars awansowała na pierwsze miejsce w tabeli. Czołowa trójka ma już spora przewagę nad czwartą w tabeli ekipą Tokyo Sungoliath, która pokonała 54:22 Yokohama Eagles. Pokonani spadli z powrotem na ostatnie miejsce w tabeli po tym, jak zespół Toyota Verblitz przełamał niemoc, odniósł drugą wygraną w sezonie i to nad obrońcami mistrzowskiego tytułu – zwyciężył Brave Lupus Tokyo aż 52:21. Poza tym Black Rams Tokyo wygrali z Urayasu D-Rocks 41:19, a Mie Heat wygrał 26:21 z Shizuoka BlueRevs.

Na start Super Rugby Americas w trzech meczach trzy argentyńskie zwycięstwa. Zaczęli Tarucas od wygranej 41:13 nad chilijskim Selknamem (do przerwy było tylko 8:3, ale w drugiej połowie gospodarze zaliczyli pięć przyłożeń), Pampas na wyjeździe zwyciężyli paragwajskie Yacaré 30:17 (tu zdecydowała pierwsza połowa wygrana 22:7), a Capibaras zaliczyli imponujący debiut wygrywając z broniącym mistrzowskiego tytułu urugwajskim Peñarolem 34:7 (mistrzowie, grający jednak mocno zmienionym składem w porównaniu do poprzedniego sezonu, jedyne swoje punkty zdobyli dopiero pod koniec spotkania). Do rozegrania w nocy z poniedziałku na wtorek naszego czasu pozostało spotkanie Dogos z Cobras.

W osiemnastej kolejce Champ status niepokonanych podtrzymali Ealing Trailfinders, którzy 50:12 zwyciężyli Ampthill. Zachowali 20 punktów przewagi nad Worcester Warriors, którzy ograli 50:33 Caldy, a trzecie miejsce zajmują Bedford Blues po wygranej 54:26 nad London Scottish. Dalej też bez większych niespodzianek: Chinnor przegrało 19:36 z Doncaster Knights, Richmond pokonało 38:22 Cambridge (przegrani wciąż bez zwycięstwa w tym sezonie), Cornish Pirates wygrali 17:12 z Nottingham, a Coventry pokonało 31:19 Hartpury University.

Po dziewiątej, przedostatniej kolejce fazy grupowej Prem Rugby Cup dwie ekipy są już pewne awansu do półfinałów. W grupie A Exeter Chiefs, którzy pokonali 31:19 Bath. Na drugie miejsce wrócił Gloucester po zwycięstwie 43:17 nad Sale Sharks, a losy drugiego miejsca w półfinale rozstrzygnie bezpośrednie starcie Bath z Gloucesterem. W grupie B pewne pierwsze miejsce mają Leicester Tigers, którzy skończyli już rywalizację wygrywając 33:27 z Harlequins. O drugie miejsce powalczą Northampton Saints (w ten weekend 49:21 z Newcastle Red Bulls) z pauzującymi Saracens – Saints mają w tabeli 5 punktów przewagi.

W szkockiej Premiership niemal zakończył się sezon zasadniczy. „Niemal”, bo do rozegrania pozostało jeszcze jedno zaległe spotkanie, które może zdecydować o awansie do czołowej czwórki: jeśli GHA pokona Glasgow Hawks, awansuje na czwarte miejsce kosztem zajmujących je obecnie Watsonians (którzy mogli w ten weekend potwierdzić swój awans, ale przegrali z Glasgow Hawks; szansy nie wykorzystało też znajdujące się tuż za ich plecami Kelso, które uległo Selkirkowi). Dwa pierwsze miejsca w ligowej tabeli zajęli dwaj ostatni mistrzowie ligi. Na szczycie uplasowali się absolutnie dominujący obrońcy tytułu z Ayr – wygrali wszystkie swoje mecze i na koniec sezonu wypracowali aż 33-punktową przewagę nad drugimi Currie Chieftains. Trzecie miejsce dla Heriot’s.

Trzynasty raz w swojej historii mistrzem Sri Lanki została drużyna CR&FC. W emocjonującym finale pokonała najbardziej utytułowany zespół Kandy 23:21 w obecności 5 tysięcy widzów. Przegrani już po kwadransie zostali na boisku w czternastkę i choć w ciągu kolejnego kwadransa zdobyli dwa przyłożenia i wyszli na prowadzenie, ostatecznie ulegli. CR&FC było najlepsze już w sezonie zasadniczym, gdy także pokonali Kaldy. Spory wkład w mistrzowski tytuł mieli dwaj fidżyjscy trzecioliniowcy, Enesi Waqanisau i Saufa Billivanua, którzy wzmocnili zespół pod koniec ubiegłego roku.

Niedługo zaczyna się nowy sezon Major League Rugby – w najskromniejszej jak dotąd obsadzie, z tylko sześcioma drużynami. Póki co władze ligi ogłosiły, że finał rozgrywek odbędzie się w Chicago. Seattle Seawolves (dla których gra Dan Kriel) podpisały porozumienie z południowoafrykańskimi Stormers i wybierają się do Kapsztadu na treningi w ramach przedsezonowych przygotowań.

Zgodnie z zapowiedziami, został złożony wniosek o zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia federacji walijskiej w celu przegłosowania wotum nieufności dla szefa związku, Richarda Colliera-Keywooda, oraz przewodniczącego Professional Rugby Board Malcolma Walla. Wnioskodawcy chcą też zarządzenia wyborów pozostałych członków Rady WRU. Zgromadzenie ma odbyć się po Pucharze Sześciu Narodów.

Jak donosi Axel Lowe na łamach The Times, w nadchodzącym tygodniu władze RFU powinny zatwierdzić radykalne zmiany w angielskiej Prem – porzucony ma zostać całkowicie pozór sportowej rywalizacji prowadzącej do spadków i awansów („pozór”, bo przecież już od kilku lat nie ma faktycznej szansy na awans z Championship z powodu niewystarczającej zdaniem RFU infrastruktury czołowych klubów). Liga ma zmienić się w rozgrywki franczyzowe, a dołączenie do niej ma być możliwe tylko po złożeniu oferty i wykupieniu udziałów (na co trzeba będzie wyłożyć około 13,5 milionów funtów). Start „nowej” ligi miałby nastąpić w 2029, po rozszerzeniu o dwa nowe zespoły. Lidze ma zależeć na zespołach ulokowanych w nowych częściach kraju, jest mowa o rozszerzeniu nawet do 20 drużyn do 2040 r., trudno jednak w tym momencie uznać to za realne.

Polacy za granicą

Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.

Anglia:

  • Max Łoboda (Caldy RFC, Champ): zagrał 50 minut meczu z Cornish Pirates, przegranego 21:41. Caldy spadło na dziewiąte miejsce w lidze;
  • Ross Cooke (Oxford Harlequins RFC, National League 2 East): zagrał 70 minut i zdobył przyłożenie w spotkaniu z Henley, przegranym 12:54. Quins pozostają ostatni w grupie, a ich strata do przedostatniego Henley powiększyła się do 17 punktów;
  • Daniel Tomanek (Tunbridge Wells RFC, Regional 1 South Central): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Bracknell, wygranym 22:17. Jego ekipa jest trzecia w swojej grupie.

Francja:

  • Nicolas Saborit (CO Berre XV, Fédérale 1 – grupa 2): zagrał 50 minut w meczu z Bédarrides Châteauneuf, przegranym 19:20. Berre l’Etang pozostało dziesiąte w stawce;
  • Andrzej Charlat (AS Monaco Rugby, Fédérale 2 – grupa 3): zagrał pełne 80 minut i zdobył przyłożenie w meczu z Servian Boujan, wygranym 50:14. Monaco pozostało liderem swojej grupy.

Irlandia:

  • Wiktor Wilczuk (Bruff RFC, Munster Senior Plate): na ławce rezerwowych zaczął mecz drugiej rundy prowincjonalnych rozgrywek pucharowych, przegrany z Old Crescent 19:27.

Zapowiedzi

Za tydzień przerwa w Pucharze Sześciu Narodów i Men’s Rugby Europe Championship – wróci natomiast Rugby Europe Trophy z dwoma meczami. My czekamy szczególnie na mecz naszej reprezentacji na wyjeździe z Chorwatami, oprócz tego Czesi podejmą Litwinów. Zagra też nasza kobieca piętnastka, towarzysko z Czechami.

Do tego m.in. spotkania osiemnastej kolejki Top 14 (ciekawie zapowiadają się starcia Lyonu z Tulonem, Montpellier z Racingiem 92 i Pau z Bordeaux), dwunastej kolejki United Rugby Championship (z południowoafrykańskimi derbami) i trzeciej kolejki Super Rugby Pacific (m.in. mecz Chiefs z Crusaders).

3 komentarze do “Irlandia wraca, Szwajcaria zaskakuje, Polki wchodzą do gry”

Dodaj komentarz