Bez odpuszczania

Po pucharowej przerwie w Europie wróciły najlepsze ligi. I w ten weekend, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich, nie było mowy o odpuszczaniu – choć kilka wysokich wyników padło, to nie z takich powodów. Błysnęły Stade Français i Tuluza, Scarlets i Sharks, a także Saracens. Poza tym tematem tygodnia były kadry na Puchar Sześciu Narodów. A w kraju panowie grali pod balonem w siódemki.

Top 14

We Francji rozegrano piętnastą kolejkę Top 14 – emocji nie brakło, w większości spotkań przegrani zgarniali defensywne bonusy.

Union Bordeaux-Bègles – Stade Français 28:33. Pojedynek trzeciej i czwartej drużyny ligi zaczął się lepiej dla paryżan – po siedmiu minutach i dwóch przyłożeniach (w tym chyba najlepszego na boisku Peniasiego Dakuwaqi po kopie Léo Barré, który i przy drugiej z piątek zaliczył asystę) prowadzili 14:0. Potem wynik zmienił się dopiero gdy żółtą kartkę zobaczył Louis Carbonel – gospodarze wykorzystali liczebną przewagę i doprowadzili do remisu. Ten trwał jednak tylko moment, bo gdy tylko Carbonel wrócił, zaliczył asystę, paryżanie zapunktowali po raz trzeci i wrócili na czoło. Zaraz po przerwie mieliśmy znowu remis dzięki indywidualnej akcji Mathieu Jaliberta, ale w ciągu paru minut sytuacja zmieniła się jeszcze dwukrotnie – gości wyprowadził trzeci raz na prowadzenie Jeremy Ward, a gospodarzy – pierwszy raz w tym meczu Salesi Rayasi. Przez ostatnie pół godziny intensywność gry spadła, a jedyne punkty, zwycięskie, zaliczyło Stade Français.

USA Perpignan – US Montauban 31:8. Starcie dwóch ostatnich drużyn w ligowej tabeli miało ogromne znaczenie – trudno im liczyć na zwycięstwa nad innymi przeciwnikami, od których dzieli ich już bardzo duża strata punktowa, więc bezpośrednie starcie było kluczowe dla losów walki o utrzymanie (ostatnia drużyna ligi spada, przedostatnia ma jeszcze szansę utrzymania grając w barażu z wicemistrzem Pro D2). Z tej walki zwycięsko wyszli grający przed własną publicznością Katalończycy – nie tylko wygrali z beniaminkiem, ale zaliczyli przy tej okazji bonus ofensywny, dzięki czemu w tabeli zwiększyli przewagę nad swoimi rywalami do 7 punktów. Błysnął Fidżyjczyk Peceli Yato, który zaliczył dwa przyłożenia w pierwszej połowie.

Stade Toulousain – Section Paloise 59:22. Mecz na szczycie ligowej tabeli okazał się nieoczekiwanie jednostronny – Tuluza umocniła się na prowadzeniu w Top 14 po zdecydowanej wygranej nad wiceliderem z Pau, rewanżując się przy tym z nawiązką za porażkę z rundy jesiennej. Początek meczu jeszcze zapowiadał walkę – pierwsze przyłożenie zdobyli goście, a choć gospodarze odpowiedzieli błyskawiczną serią trzech piątek, Pau zaliczyło kolejne 10 punktów zmniejszając stratę (było 19:15). Końcówka pierwszej połowy była jednak pokazem siły Tuluzy – po kolejnych trzech przyłożeniach gracze schodzili do przerwy przy wyniku 40:15. Na początku drugiej połowy nadzieja mogła na chwilę zaświtać w sercach gości – Antoine Dupont zobaczył żółtą kartkę, goście zaliczyli przyłożenie i nie przestawali atakować. Jednak mimo okazji zmuszani byli do błędów pod linią bramkową i kolejnych punktów nie zdobywali. Za to gdy Tuluza z powrotem była w komplecie, w ostatnim kwadransie zdobyła kolejny tercet przyłożeń.

Poza tym:

  • Aviron Bayonnais – Castres Olympique 13:10 10:13 (pierwsza porażka Basków na swoim stadionie w tym sezonie ligowym; mecz rozstrzygnęły jedyne punkty w drugiej połowie po karnym rezerwowego Jérémy’ego Fernandeza; i jednej i drugiej drużynie trudno było w tym meczu wyjść z własnej połowy);
  • Racing 92 – Lyon OU 35:34 (pasjonujący pojedynek dwóch drużyn z dolnej części tabeli; w drugiej połowie goście dwukrotnie wychodzili na 11-punktowe prowadzenie, ale karny Antoine’a Giberta w 80. minucie dał wygraną gospodarzom);
  • RC Toulonnais – Montpellier Hérault 30:27 (mecz z uwagi na ryzyko ulew i burz przesunięto z soboty na niedzielę; w ciągu pierwszej półgodziny przyłożenia zdobywali tylko goście, a przeważający na boisku gospodarze trzymali kontakt tylko dzięki karnym; jednak na koniec pierwszej połowy sygnał do ataku dał Gaël Dréan, na początku drugiej połowy Tulon wyszedł na prowadzenie i nie oddał go już do końca, choć Montpellier do końca walczyło)
  • ASM Clermont – Stade Rochelais 32:27 (zaczęło się od 3:10 po 10 minutach, ale potem mecz zaczęli kontrolować gospodarze, którzy po 55 minutach prowadzili 32:10; dopiero wtedy La Rochelle się przebudziło i zaczęło odrabiać straty; dwa przyłożenia pozwoliły im zmniejszyć dystans do 8 oczek, potem dłuższy okres naporu skończył się niczym, ale tuż przed końcem znowu zaatakowali – karnym zmniejszyli stratę do 5 punktów, a w ostatniej akcji otwierali sobie miejsce na skrzydle, aby jednym złym podaniem zmarnować starania; na pocieszenie pozostał im bonus defensywny).

Tuluza umocniła się na prowadzeniu, zwiększając przewagę nad Pau do 6 punktów. Wicelider ma z kolei 4 punkty przewagi nad kolejnymi drużynami, z Paryża i Tulonu. W czołowej szóstce są jeszcze Clermont i Bordeaux. Na dole tabeli Montauban właśnie mocno przybliżył się do powrotu do Pro D2 – 7 punktów straty do Perpignan wydaje się trudne do odrobienia.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Stade Toulousain1553
2.Section Paloise1547
3.Stade Français1543
4. ↑RC Toulonnais1543
5. ↑↑↑↓ASM Clermont1540
6. ↓↓Union Bordeaux-Bègles1540
7. ↓Montpellier Hérault1539
8. ↑↑Castres Olympique1537
9. ↓↓Stade Rochelais1537
10. ↑Racing 921537
11. ↓↓Aviron Bayonnais1535
12.Lyon OU1528
13.USA Perpignan1514
14.US Montauban157

Hitem osiemnastej kolejki Pro D2 było wieńczące ją spotkanie w piątkowy wieczór, w którym spotkały się drużyny Grenoble i Vannes. Gospodarze co prawda w tym sezonie nie grają na miarę oczekiwań, ale wciąż trzeba traktować ich jako drugoligową potęgę, goście z Bretonii natomiast to spadkowicze z Top 14 i zdecydowani liderzy ligi. Emocji nie brakło: obie drużyny wyprowadzały ciosy, gospodarze więcej punktowali z karnych, z kolei goście z przyłożeń, do przerwy było 13:17, a na 10 minut przed końcem – 19:17. Wtedy zaczął się prawdziwy rollercoaster – przyłożenie dla Vannes, na cztery minuty przed końcem odzyskanie prowadzenia przez Grenoble, żółta kartka dla jednego z gości, ale na sam koniec mimo osłabienia decydująca piątka dla Bretończyków, którzy ostatecznie wygrali na niezwykle trudnym terenie 29:26.

Solidarnie wygrywały także pozostałe ekipy z czołowej szóstki: Provence 26:10 z Aurillac (na dodatek z ofensywnym bonusem), Colomiers 18:8 na wyjeździe z Agen (choć do przerwy prowadzili gospodarze), Valence Romans 24:17 z beniaminkiem z Carcassonne, Oyonnax 23:11 z Soyaux Angoulême, a Brive aż 43:6 z Béziers (w przyłożeniach 6:0, na listę punktujących wpisał się m.in. John Cooney). Poza tym Nevers zremisowało 29:29 z Mont-de-Marsan (w ostatnich minutach obie drużyny wymieniały się karnymi), a Dax odskoczyło od strefy spadkowej po wygranej 24:15 z Biarritz.

United Rugby Championship

Dziesiątą kolejkę rozegrano w URC. Mocno przyćmioną pozaboiskowymi wieściami dotyczącymi Ospreys, o których w wieściach ze świata.

Connacht – Leinster 23:34. Irlandzkie derby z potęgą ze stolicy uświetniły otwarcie na Dexcom Stadium nowej trybuny ( dzięki niej mieliśmy rekord publiczności w Galway – 12,5 tysiąca). Niestety, nie uświetniło ich zwycięstwo gospodarzy, choć Connacht popsuł gościom nadspodziewanie dużo krwi i długo wydawało się, że zwycięstwo jest w jego zasięgu. W pierwszej połowie ilekroć jedna drużyna wyszła na prowadzenie, druga zaraz wyrównywała: z 0:7 zrobiło się 7:7, z 10:7 po kilku minutach było 10:10, a z 10:13 – po zaledwie momencie 13:13. W drugiej połowie ten schemat został przełamany. Connacht wyszedł na czoło po ładnej akcji, Leinster wyrównał dzięki przyłożeniu RG Snymana, ale potem poszedł za ciosem i nie oddał prowadzenia już do końca. Connacht walczył przynajmniej o punkt bonusowy, ale w końcówce przegrywał walkę na kopy i tracił piłkę przy próbach wyjścia do ataku. Andy’ego Farrella natomiast na pewno zaniepokoiła kontuzja Jacka Boyle’a – zaczyna się robić kryzys wśród irlandzkich filarów.

Poza tym:

  • Ospreys – Lions 24:24 (wiele wskazuje na to, że Ospreys padną ofiarą redukcji w WRU, ale ani kibice, ani zawodnicy się nie poddają: ci pierwsi zorganizowali akcję protestu na trybunach, ci drudzy natomiast zacięcie walczyli z rywalami z Południowej Afryki i wywalczyli remis z bonusem ofensywnym; w ostatnim kwadransie mieli 10 minut gry w przewadze, tuż przed końcem Dan Edwards miał okazję z karnego, ale nie wykorzystali szansy na wygraną – inna sprawa, że rywale w ostatniej akcji byli o włos od przyłożenia; kapitan reprezentacji Walii Dewi Lake był za to o włos od czerwonej kartki);
  • Edinburgh – Bulls 17:19 (starcie dwóch drużyn sąsiadujących ze sobą w dolnej części tabeli; do przerwy Szkoci po trzech przyłożeniach prowadzili 17:5 – przy czym dwa z ich trzech przyłożeń zdobyli byli gracze Bulls – ale drugą połowę przegrali 0:14; sporą zasługą w wygranej Bulls miał młynarz Johann Grobbelaar, który spędził na boisku pełne 80 minut; pod koniec obie drużyny walczyły o czwarte przyłożenie, które dałoby im punkt bonusowy, a Szkotom także wygraną, ale bezskutecznie);
  • Munster – Dragons 22:20 (zwycięstwo gospodarzy spodziewane, nawet mimo braku reprezentantów kraju w składzie i mimo sześciu porażek w ostatnich ośmiu meczach, ale przyszło im ono nadzwyczaj trudno; ratowali ich rezerwowy Gavin Coombes i zastępujący Jacka Crowley’a Tony Butler – na 25 minut przed końcem było 7:20, ale natychmiast po pojawieniu się na boisku Coombes przyłożył, chwilę potem to powtórzył, a Butler dorzucił do tego jedno podwyższenie i na kilka minut przed końcem kluczowego karnego; w końcówce w ostatnich chwilach byli pod linią bramkową rywali, ale czwartego, bonusowego przyłożenia nie udało im się już zdobyć; ładny debiut zaliczył Sean Edogbo, którego starszy brat Edwin dostał powołanie do kadry Irlandii na Puchar Sześciu Narodów);
  • Scarlets – Ulster 27:22 (nieoczekiwana wygrana ostatnich w lidze Walijczyków nad będącym w dobrej formie Ulsterem; już pierwsza połowa nadspodziewanie wyrównana, rozpoczęta od prowadzenia gospodarzy 10:0; w drugiej połowie długo bez punktów, choć Ulster miał swoje szanse – dwa razy przyłożenia odebrało im TMO, raz utrzymana w górze piłka; w końcówce znowu wymiana ciosów, z której zwycięsko wyszli Scarlets dzięki przyłożeniu w doliczonym czasie gry);
  • Stormers – Sharks 19:30 (drugie derby tego weekendu, tym razem w RPA – i pierwsza porażka Stormers w tym sezonie, nieoczekiwana, bo na swoim boisku i w starciu z rywalem, który mimo wielu gwiazd radzi sobie na ogół kiepsko; pierwsza połowa z wymianą ciosów; w drugiej długo punktowali tylko goście, a gospodarze zaliczyli karne przyłożenie dopiero tuż przed końcem, za późno aby coś zmienić; w następnej kolejce, za tydzień, rewanż w Durbanie);
  • Cardiff – Benetton Treviso 17:8 (niezbyt piękne spotkanie, w którym zadecydowała skuteczność z podstawki; do przerwy Walijczycy prowadzili po dwóch karnych 6:0, po przerwie dorzucili swoje jedyne przyłożenie i kolejne dwa karne; swoją drogą tutaj też kibice protestowali przeciwko decyzji WRU dotyczącej potencjalnej sprzedaży klubu właścicielowi Ospreys);
  • Zebre Parma – Glasgow Warriors 21:26 (wygrana Szkotów pozwoliła zostać im pierwszy raz w tym sezonie liderem ligowej tabeli; po 25 minutach prowadzili 14:0; od tego momentu Włosi dwukrotnie zmniejszali stratę do 7 oczek, ale Szkoci zaraz z powrotem odskakiwali; na 10 minut przed końcem po przechwycie Lorenzo Paniego zrobiło się tylko 5 punktów różnicy, ale potem wynik się już nie zmienił i gospodarze musieli zadowolić się bonusem defensywnym – który i tak nie zapobiegł osunięciu się na ostatnie miejsce w tabeli; nie pomogły im z pewnością trzy żółte kartki).

Stormers po kilku miesiącach stracili wreszcie pierwsze miejsce w tabeli na rzecz Glasgow Warriors – jednak ekipa z RPA ma jedno spotkanie zaległe do rozegrania. Kolejne miejsca zajmują Leinster, Cardiff, Munster i Ulster. Przewaga czołowej szóstki nad resztą stawki jest już spora – w tym momencie szósty Ulster dzieli od siódmych Lions aż 8 punktów.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑Glasgow Warriors1039
2. ↓Stormers936
3. ↑↑Leinster1035
4.Cardiff1035
5. ↑Munster1034
6. ↓↓↓Ulster932
7.Lions924
8. ↑Ospreys1021
9. ↑↑Bulls920
10. ↓↓Benetton Treviso1019
11. ↑↑↑Sharks919
12. ↓↓Edinburgh918
13.Dragons1017
14. ↓↓Connacht916
15. ↑Scarlets913
16. ↓Zebre Parma1012

Prem

Prem wróciło po europejskich pucharach na dziesiątą kolejkę, ale to tylko jednoweekendowy wyskok – na kolejne spotkania w tej lidze kibice będą musieli poczekać niemal dwa miesiące.

Gloucester – Bath 26:30. Trudno było spodziewać się emocji po pierwszym spotkaniu ligowej kolejki, piątkowym, w którym mający fatalny sezon i zajmujący przedostatnie miejsce w lidze Gloucester podejmował wicelidera i obrońcę mistrzowskiego tytułu. Tymczasem okazało się, że outsider, choć przegrał, to nieznacznie, a po drodze mocno postraszył faworyzowanego rywala, pozostając na prowadzeniu przez większość meczu i w sumie zaliczył chyba swój najlepszy występ sezonu. Do przerwy mieliśmy wymianę ciosów – co prawda wynik otworzyli goście po akcji zainicjowanej przez byłego gracza gospodarzy, Santiago Carrerasa, ale Gloucester szybko odpowiedział i wyszedł na czoło. Do przerwy obie drużyny miały po 3 przyłożenia na koncie i gospodarze prowadzili 21:19.Po przerwie powiększyli prowadzenie do siedmiu oczek, ale świeże siły wprowadzone na boisko przez Johanna van Graana, zwłaszcza w młynie gości zdominowały grę. Gra toczyła się do końca, ale decydującą rolę odegrał Finn Russell, który w ostatnich 10 minutach wykorzystał dwa karne, dające wygraną gościom. W Gloucesterze mogą być jednak zadowoleni z postawy swych ulubieńców, a dwa punkty bonusowe pozwoliły im awansować o jedno oczko w ligowej tabeli.

Poza tym:

  • Exeter Chiefs – Bristol Bears 3:8 (pojedynek dwóch ekip z czołówki nieco zawiódł – padło zaledwie jedno przyłożenie, po akcji zainicjowanej przez Louisa Reesa-Zammita; taki obraz gry w dużej mierze zawdzięczamy zapewne wyjątkowo potężnej ulewie, w której zawodnicy popełniali błędy);
  • Harlequins – Leicester Tigers 7:36 (jednostronny pojedynek, w którym jedyne punkty londyńczycy zdobyli dopiero na sam koniec; imponował zwłaszcza Jack van Poortvliet, który m.in. zaliczył imponujące solowe przyłożenie);
  • Sale Sharks – Northampton Saints 29:43 (liderzy ligowej tabeli zaczęli od prowadzenia 14:0 po 10 minutach, ale gospodarze w pierwszej połowie zmniejszyli stratę do dwóch oczek, a w pierwszych 20 minutach drugiej połowy mieliśmy aż sześć zmian na prowadzeniu; ostatecznie goście przeważyli dzięki dwóm przyłożeniom w ostatnich 5 minutach spotkania)
  • Saracens – Newcastle Red Bulls 73:14 (goście z północy zapunktowali w tym meczu tylko dwa razy – na jego otwarcie i jego zakończenie; chwilę po tym pierwszym jeszcze zmarnowali w niewytłumaczalny sposób szansę na kolejne, ale poza tym nie ustawały ataki gospodarzy, którzy zaliczyli 11 przyłożeń, z czego aż cztery na swoje konto zapisał pominięty przez Steve’a Borthwicka w powołaniach na Puchar Sześciu Narodów Noah Caluori).

Głowna zmiana w tabeli to wypadnięcie Exeter Chiefs z czołowej czwórki – wyprzedzili ich Bristol Bears i Leicester Tigers. Na czele wciąż Northampton Saints i dwa punkty za nimi Bath. Coraz wyraźniejszy jest dystans pomiędzy czołową szóstką a resztą stawki.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Northampton Saints1043
2.Bath1041
3. ↑Bristol Bears1037
4. ↑Leicester Tigers1036
5. ↓↓Exeter Chiefs1035
6.Saracens1032
7.Sale Sharks1020
8. ↑Gloucester1011
9. ↓Harlequins1010
10.Newcastle Red Bulls105

W czternastej kolejce Champ opór niepokonanym dotąd Ealing Trailfinders stawił Chinnor – do przerwy był bezpunktowy remis, ale ostatecznie ekipa z Londynu wygrała 21:15. Poza tym Nottingham wygrało z London Scottish 27:12, Bedford Blues 38:31 z Coventry, Cambridge zremisowało 12:12 z Doncaster Knights, Cornish Pirates przerwali serię porażek i pokonali 45:24 Ampthill, Richmond zwyciężyło 31:12 Caldy, a Worcester Warriors nieoczekiwanie ulegli Hartpury University 28:34 – zwycięzcy tego spotkania awansowali na czwarte miejsce w tabeli, tuż za plecy swoich rywali. Na czele nieodmiennie Ealing z 14 punktami przewagi nad Bedford.

Z kraju

W Warszawie rozegrano czwarty turniej mistrzostw Polski w rugby 7 panów – w wyjątkowo nietypowej formule, bo pod balonem, bez kopów, rozstrzygany wyłącznie przyłożeniami. Szczerze mówiąc – rozumiem potrzebę grania pod balonem w takich warunkach atmosferycznych, ale nie rozumiem potrzeby urządzania turnieju w okresie, gdy nie jest to konieczne i pozbawiania zawodów dość istotnego elementu. W turnieju miało brać udział osiem drużyn, nie dotarła jednak Arka Gdynia. Rywalizację wygrała Posnania, która w grupie odniosła komplet pewnych zwycięstw nad trzema warszawskimi drużynami, a w finale ograła RC Koszalin 35:5. O trzecie miejsce zagrały drużyny AZS AWF Warszawa i Tytana Gniezno – górą byli akademicy, którzy wygrali 30:10. Pozostały do rozegrania cztery wiosenne turnieje, ale grono medalistów jest już chyba znane: o złoto walczą Posnania i RC Koszalin (Wielkopolanie prowadzą czterema punktami), a na trzecim miejscu jest AZS AWF Warszawa Tytan Gniezno (12 punktów straty do Koszalinian i aż 44 punkty przewagi nad czwartą w klasyfikacji Legią).

Pogoń Siedlce była w Heidelbergu sparingpartnerem przygotowującej się do REC reprezentacji Niemiec. W 100-minutowym pojedynku uległa 24:43. Przy tej okazji swój debiut w drużynie miał zaliczyć pochodzący z Tonga środkowy Jamie Vakalahi, mający na koncie starty w młodzieżowych reprezentacjach Japonii.

Ze świata

Zakończyły się rozgrywki Rugby Europe Super Cup. Decydujące spotkania rozgrywano w Amsterdamie, a po końcowy triumf sięgnęła pierwszy raz w pięcioletniej historii tych rozgrywek hiszpańska ekipa Castilla y León Iberians. Pokonała ona w finale portugalskich Lusitanos 42:17: zdecydowanie dominowała i w drugiej połowie miała nawet 32 punkty przewagi; swoje dwa przyłożenia Portugalczycy zdobyli dopiero w ostatniej fazie meczu, gdy ten był już rozstrzygnięty. Więcej emocji w meczu o brąz między Deltą a Brussels Devils – tu drużyny zmieniały się na prowadzeniu wielokrotnie, a choć Devils mieli w pewnym momencie nawet 12 punktów przewagi, ostatecznie przegrali. Bohaterem gospodarzy był skrzydłowy Bjorn Dolman, który w końcówce zdobył decydujące przyłożenie, a łącznie uzbierał 16 punktów.

W szóstej kolejce Japan Rugby League One mieliśmy dwa szlagierowe pojedynki. W pierwszym z nich broniący mistrzowskiego tytułu Brave Lupus Tokyo sięgnęli po swoją piątą wygraną z rzędu, zwyciężając 24:20 niepokonanych dotąd Spears Funabashi-Tokyo Bay. Wygraną zapewniło gospodarzom siedem punktów zdobytych w ostatniej akcji meczu przez Richiego Mo’ungę. W drugim szlagierze Saitama Wild Knights grali z Tokyo Sungoliath i pozostali ostatnią ekipą w stawce z kompletem wygranych na koncie – ale zwyciężyli najniższym możliwym marginesem, zaledwie jednym punktem, 31:30. Na 10 minut przed końcem prowadzili 15 oczkami, ale goście byli bliscy zniwelowania całości strat, m.in. dzięki przyłożeniu Cheslina Kolbego, który uzbierał w tym meczu 15 punktów. Poza tym Mie Heat wygrało 32:23 z Urayasu D-Rocks (pierwsza wygrana gospodarzy w tym sezonie), Yokohama Eagles przegrali 24:32 z Kobe Steelers (gwiazdą meczu znowu był Brodie Retallick), Sagamihara Dynaboars ulegli 24:33 Black Rams Tokyo, a Shizuoka BlueRevs ograła 43:19 Toyota Verblitz (już po 20 minutach było 24:0; dla podopiecznych Iana Fostera i Steve’a Hansena sezon zamienia się w koszmar – spadli na przedostatnie miejsce w tabeli).

Także w Japonii zakończono rozgrywki tamtejszej 4. ligi czyli najwyższego poziomu rozgrywek amatorskich. W rozgrywce o National Amateur Championship uczestniczyło 9 drużyn – po trzy najlepsze z trzech lig regionalnych (zachodniej, wschodniej i z wyspy Kiusiu). Wszystkie trzy drużyny z Kiusiu odpadły już na etapie ćwierćfinałów. W półfinałach ekipy z ligi wschodniej pokonały te z zachodniej, a w finale AZ-COM Maruwa Motomaro (mistrz ligi wschodniej) wygrało 34:14 z Tokyo Gas Blue Flames (wicemistrzem tych samych rozgrywek). Zwycięzcy mają ambicję przyłączenia do Japan Rugby League One (oczywiście, na trzeci poziom) i właśnie spełnili podstawowe kryterium sportowe. Decyzję władz ligi mamy znać w ciągu tygodnia.

Trenerzy ogłosili składy reprezentacji na zbliżający się wielkimi krokami Puchar Sześciu Narodów. I tak:

  • Anglia: Steve Borthwick nie chce nadmiernie mieszać w zwycięskiej ekipie (11 meczów wygranych z rzędu) i stawia na nazwiska, które w ostatnim czasie w kadrze się pojawiały – co jednak nie oznacza, że młodości tam nie ma. A wśród tej młodości w 36-osobowej grupie trzech potencjalnych debiutantów z młyna: Greg Fisilau, Emmanuel Iyogun i Vilikesa Sela. Kapitanem jest Maro Itoje, który podczas tegorocznej imprezy zapewne przekroczy próg stu międzynarodowych występów (bardziej doświadczeni od niego są tylko George Ford i Jamie George). Nie ma oczywiście Owena Farrella, kontuzjowanego Fina Smitha, ale także Alfiego Barbeary’ego, Noah Caluoriego czy George’a Hendy’ego;
  • Francja: Fabien Galthié wybrał szeroki, 42-osobowy skład. Oczywiście, główną postacią jest kapitan Antoine Dupont, wracający do tej rywalizacji po paskudnej kontuzji sprzed roku, nie ma za to innych niezwykle ważnych postaci, Grégory’ego Alldritta, Damiana Penaud czy Gaëla Fickou. Jak to zwykle u Galthié, w kadrze mamy dużą grupę potencjalnych debiutantów – aż dwunastu (m.in. błyszczący ostatnio Gaël Dréan czy Ugo Seunes, a także urodzony w Anglii Aaron Grandidier Nkanang). Najwięcej graczy pochodzi z Tuluzy (13), ale w ataku przeważają zawodnicy z Bordeaux i Pau (odpowiednio 8 i 6 zawodników);
  • Irlandia: znacznie skromniej na nowe siły postawił Andy Farrell, który widzi miejsce w składzie dla dwóch graczy bez doświadczenia międzynarodowego – Edwina Edogbo z Munsteru i Nathana Doaka z Ulsteru (kolejni dwaj tacy zawodnicy dołączają jako partnerzy treningowi). Brakuje kilku kontuzjowanych graczy, w tym Andrew Portera i Macka Hansena, wraca natomiast Robert Baloucoune. W sumie jak zwykle dominują gracze Leinsteru (aż 19), ponadto jest 8 z Munsteru, 7 z Ulsteru i 3 z Connachtu. A pierwsze dwie zmiany w składzie zaszły już w ten weekend;
  • Szkocja: Gregor Townsend, którego los na stanowisku trenera kadry jest zagrożony, stawia na doświadczonych graczy. Aż 19 z nich pochodzi z będących ostatnio na fali Glasgow Warriors, zaś z drugiego szkockiego, Edynburga, jest ich 10. Do tego mamy tuzin graczy z zagranicy (7 z Anglii i 5 z Francji). Zwraca uwagę Jonny Grey z Bordeaux;
  • Walia: mieszanka młodości i doświadczenia w ekipie Steve’a Tandy’ego, który pierwszy raz poprowadzi drużynę w 6N. W gronie powołanych jest dwóch debiutantów, na co dzień grających w Prem – Gabriel Hamer-Webb i Louie Hennessey. Kapitanem jest Dewi Lake, brakuje zaś jego partnera, kontuzjowanego Jaca Morgana, nie ma też Rio Dyera. Zwraca uwagę filar z Pro D2, Tomas Francis, którego nie było w kadrze od ponad dwóch lat. W składzie mamy 23 zawodników z klubów walijskich (najwięcej, 9, ze Scarlets, najmniej, tylko 2, z Dragons) i 13 zza granicy (11 z Anglii i 2 z Francji);
  • Włochy: także dwóch debiutantów powołał Gonzalo Quesada – dwóch zawodników Zebre Parma, Samuele Locatelliego i Damiano Mazzę. Większość graczy oczywiście pochodzi z włoskich klubów z URC – 15 z Benettona i 8 z Zebre. Do tego mamy po piątce zawodników z klubów angielskich i francuskich. Na pewno bardzo bolesną wyrwą w składzie jest brak kontuzjowanego Ange Capuozzo, z tego samego powodu nie ma też Tommaso Allana.

Przy tej okazji portal americasrugbynews.com ogłosił swoją tradycyjną listę zawodników w składach na Puchar Sześciu Narodów, którzy nie pochodzą z krajów, które mają reprezentować. Najlepiej na tej liście wyglądają Francuzi i Anglicy (po sześciu takich graczy), a najgorzej Szkoci (czternastu): https://www.americasrugbynews.com/2026/01/23/foreign-born-players-homegrown-players-and-eligibility-in-2026-six-nations/.

A swoją drogą, dobra wiadomość: Tomek Płosa znów zagonił kilku fascynatów rugby do roboty i przed startem imprezy pojawi się coś do poczytania po polsku 🙂 Szkoda tylko, że nikt nie kupił praw do pokazywania tej imprezy polskim kibicom.

World Rugby ogłosiło listę stadionów, na których zostanie rozegrany Puchar Świata w Australii. W porównaniu do informacji sprzed roku („szpony” z 2 lutego 2025) jedna zmiana – zamiast dziewięciu stadionów mamy osiem, wypadł bowiem jeden z dwóch obiektów w Melbourne. Jest to jednak bardzo znaczący ubytek – brakuje Melbourne Cricket Ground czyli obiektu, który może pomieścić 100 tys. widzów. Niemal całą „śmietankę” zgarnia Stadium Australia w Sydney, który będzie gościć oba mecze o medale, półfinały i dwa spośród ćwierćfinałów – pozostałe dwa odbędą się w Brisbane. Mecze 1/8 finału zostaną rozegrane w Brisbane, Melbourne, Sydney (na Sydney Football Stadium) i Perth. W tym ostatnim mieście odbędzie się też mecz otwarcia. Wyłącznie mecze grupowe odbywać się będą w Adelajdzie, Newcastle i Townsville.

Zarząd federacji walijskiej dał zielone światło do przejęcia drużyny URC Cardiff Rugby przez firmę Y11 Sports and Media (po roku bezpośredniego administrowania zespołem przez związek) – umowa nie jest podpisana, ale Y11 jest preferowanym kupcem z wyłącznością na negocjacje. Informacja wywołuje sporo emocji, bo ta sama firma posiada już pakiet kontrolny w Ospreys. Jest to więc wyraźną wskazówką, że to Ospreys mogliby być wykluczeni z grona czterech walijskich drużyn w URC (wspólny właściciel uczyniłby ten proces ciut łagodniejszym, łącząc zasoby dwóch drużyn). Zawodnicy tej drużyny żądali wyjaśnień, nawet nie odbył się jeden z ich planowanych w ubiegłym tygodniu treningów, ale jedynym zapewnieniem jakie dostali jest zapowiedź gry w URC w przyszłym sezonie (wydana po ultimatum wystosowanym pod adresem federacji przez organizację zawodowych graczy rugby z Walii, WRPA). Co dalej? Całe to zamieszanie oznacza także zamrożenie planu modernizacji stadionu St Helen’s przez lokalne władze w Swansei, które nie chcą ponosić kosztów inwestycji w tak niepewnej sytuacji. Dodało też zapewne paliwa zbieraniu poparcia do zwołania nadzwyczajnego zgromadzenia delegatów WRU, czemu federacja starała się zapobiec – Central Glamorgan Rugby Union ogłosiło, że zebrało już podpisy wymaganych 10% spośród walijskich klubów, ale wystąpi o zwołanie zgromadzenia nieco później, w terminie umożliwiającym jego odbycie się po Pucharze Sześciu Narodów.

Swoją drogą, zainteresowanie zastąpieniem Ospreys w URC wyrazili południowoafrykańscy Cheetahs – wykluczeni z tej ligi decyzją SARU przed kilku laty. Są oni także w orbicie interesów Y11 (choć ich właścicielem jest lokalny związek), mieli podpisaną z Ospreys umowę wymiany zawodników.

Po rundzie grupowej europejskich pucharów EPCR wytypowało dziesiątkę graczy nominowanych do nagrody najlepszego zawodnika sezonu. Mamy w tej grupie po trzech Anglików (Alfie Barbeary, George Hendy, Tom Willis) i Francuzów (Louis Bielle-Biarrey, Mathieu Jalibert, Thomas Ramos), dwóch Szkotów (Jack Dempsey, Finn Russell) i po jednym zawodniku z Irlandii (Calean Doris) i RPA (Sacha Feinberg-Mngomezulu). Tylko dwa kluby mają po dwóch swoich reprezentantów – Bordeaux i Bath.

Ogłoszono program wyprawy British & Irish Lions kobiet do Nowej Zelandii. Pięć spotkań, trzy testy z reprezentacją gospodyń, na start mecz z ich rezerwami (Black Ferns XV), a do tego śródtygodniowe starcie z Invitational XV. Wszystkie mecze – we wrześniu 2027 (krótko przed startem męskiego Pucharu Świata).

Gospodarzem ostatniego z czterech zaplanowanych na ten rok spotkań pomiędzy Springboks i All Blacks (organizowanych pod szyldem Rugby’s Greatest Rivarly) będzie miasto na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, Baltimore. Wcześniejsze trzy starcia odbędą się w RPA.

Intrygująca innowacja w przepisach będzie zastosowana w nadchodzącej edycji południowoafrykńskich rozgrywek uniwersyteckich Varsity Cup. Mianowicie po zdobyciu przyłożenia drużyna będzie miała wybór: albo kopać podwyższenie za dwa punkty, albo grać z linii 22 m (przy obronie cofniętej o 10 m), aby zdobyć przyłożenie nazwane „Tap Try”. Jednak będą mieć na to tylko dwie minuty, każdy błąd lub aut kończy tę okazję, nie mogą też próbować drop goala. Taki wybór drużyna będzie mogła podjąć dwukrotnie w czasie połowy, także po karnym przyłożeniu – wówczas będzie warte 5 punktów, a nie 7. Inspiracja przychodzi z NFL. Swoją drogą, warto zwrócić uwagę na fakt, że różnych wariacji jest tam więcej – m.in. zagranie 50:22 oznacza rzut wolny 15 m od linii bocznej, a nie aut, przyłożenie zdobyte po akcji ze swojej połowy daje dodatkowy punkt, a kapitanowie mają możliwość dwóch reklamacji do sędziego w trakcie meczu (pomysł kiedyś testowany w Super Rugby, bez pozytywnego efektu).

Z wieści transferowych:

  • gwiazda NRL z Sydney Roosters, Angus Crichton, podpisał kontrakt z Rugby Australia i od 2027 będzie grać w Waratahs;
  • Jamie George zapowiedział zawieszenie butów na kołku w 2027 (teraz przedłużył kontrakt z Saracens o jeden, ostatni już sezon);
  • z kolei Walijczyk Rian Williams ogłosił koniec gry w kadrze, natomiast wciąż zamierza grać dla Newcastle Red Bulls;
  • gruziński filar Nika Abuladze wróci po tym sezonie z Montpellier do Exeter Chiefs;
  • w Saracens zmiana dyrektora rugby – po tym sezonie odejdzie pełniący tę funkcję przez półtorej dekady Mark McCall, a zastąpi go Brendan Venter, były reprezentant RPA, który piastował to stanowisko przez dwa lata przed McCallem;
  • jedna z czołowych rugbowych sędzin, Sara Cox, ogłosiła koniec międzynarodowej kariery.

Polacy za granicą

Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.

Anglia:

  • Tomasz Pozniak (Esher RFC, National League 2 East): zagrał cały mecz przeciwko Bury St. Edmunds, przegrany 19:47. Esher jest jedenaste w grupie;
  • Daniel Tomanek (Tunbridge Wells RFC, Regional 1 South Central): wszedł na boisko z ławki rezerwowych w meczu z Hammersmith & Fulham, wygranym 49:14. Jego zespół zajmuje trzecie miejsce w grupie;
  • Ross Cooke (Oxford Harlequins II, Regional 2 Thames): wyszedł w podstawowym składzie drugiej drużyny swojego klubu w meczu z Grashoppers, przegranym 27:38. Druga ekipa Quins jest ostatnia w swojej lidze.

Francja:

  • Quentin Cieslinski (Stade Métropolitain, Nationale 2 – grupa 2): zagrał trzy kwadranse w meczu z Fleurance, wygranym 24:8. A przed dwoma tygodniami zaliczył ostatnie 20 minut i zdobył przyłożenie w meczu z Aubenas, przegranym 17:28. Métro jest dziesiąte w stawce dwunastu drużyn;
  • Thomas Toevalu (US Marmandaise, Nationale 2 – grupa 1): zagrał pełne 80 minut w meczu z Langon, przegranym 23:33. Marmande spadło na ósme miejsce w lidze;
  • Mateusz Bartoszek (RC Bassin d’Arcachon, Fédérale 1 – grupa 1): wszedł z ławki na ostatnie pół godziny meczu z Saint Malo, w którym jego drużyna zaliczyła drugi remis z rzędu – było 23:23. RCBA spadło z drugiego na trzecie miejsce w grupie;
  • Nicolas Saborit (CO Berre XV, Fédérale 1 – grupa 2): zagrał 50 minut meczu z Nuits Saint Georges, przegranego 13:14. Jego drużyna jest jedenasta, przedostatnia w grupie.

Szkocja:

  • Zenon Szwagrzak (Melrose Rugby, Premiership): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Selkirk, wygranym 22:19. Jego zespół jest siódmy w lidze.

Zapowiedzi

Za tydzień prym w piętnastkach na świecie wiodą znowu rozgrywki ligowe, choć Anglicy już odpoczywają przed Pucharem Sześciu Narodów. Grać będą za to Top 14 (szesnasta kolejka, na czoło wysuwa się mecz Pau z Tulonem) i United Rugby Championship (jedenasta kolejka, tu m.in. dwie pary południowoafrykańskich derbów i mecz Glasgow Warriors z Munsterem).

Z kolei w rugby 7 trzecie w tym sezonie turnieje SVNS 1 rozgrywane w Singapurze.

2 komentarze do “Bez odpuszczania”

Dodaj komentarz