Nastrój wyczekiwania

Grały europejskie ligi, ale bez najlepszych zawodników, grały na drugim końcu świata najlepsze siódemki, ale bez realnej stawki na stole, w kraju głównymi tematami były transfery (Martyny Wardaszki i wyjazd PW Steenkampa), Adam Zapędowski zadebiutował w Top 14, ale rugbową Europę wypełniał nastrój wyczekiwania na Puchar Sześciu Narodów (w związku z czym redaktor Płosa gonił nas do roboty niczym nadzorca niewolników ;)).

Top 14

W szesnastej kolejce Top 14 zabrakło 28 reprezentantów kraju – jednak zgodnie z umową FFR z LNR Fabien Galthié zwolnił 14 członków kadry na spotkania ligowe, grało też kilka gwiazd niepowołanych przez niego na Puchar Sześciu Narodów. Szczególnym momentem ligowych spotkań były ich trzecie minuty, gdy na trybunach wszystkich stadionów (z La Rochelle na czele) rozlegały się owacje w hołdzie dla Uiniego Atonia, którego karierę nieoczekiwanie przerwał atak serca i przebywa w szpitalu.

Section Paloise – RC Toulonnais 32:12. Nie było w piętnastce gości świetnego skrzydłowego Gaëla Dréana, ale jego zmiennik Setariki Tuicuvu napędził akcję drużyny dającą jej prowadzenie już w siódmej minucie meczu. Była to jedyna okazja gości w pierwszej połowie – przy kilku innych wejściach na połowę gospodarzy nie pomagały im błędy w autach. Natomiast Pau kilkakrotnie groźnie atakowało. Za pierwszym razem skończyło stratą, przy kolejnych takich okazjach już nie ryzykowało i zamieniało karne na kopy, dzięki którym wyszło na prowadzenie 6:7. Druga połowa zaczęła się ciekawiej. Przez chwilę wydawało się, że jako pierwsi znów zapunktują goście, ale zamiast tego przyniosła przyłożenia dla gospodarzy, dwa Juliána Montoyi po maulach autowych (efekt karnych licznie darowanych gospodarzom przez gości), trzecie po fatalnym błędzie Tuicuvu w obronie. Zrobiło się 22 punktów różnicy i choć Tomás Albornoz przyłożył dla gości, niewiele to już zmieniło – zwłaszcza że pod koniec Pau trzeci raz wjechało maulem na ich pole punktowe.

Poza tym:

  • Montpellier Hérault – Stade Français 44:7 (dominacja gospodarzy chyba w każdym aspekcie gry; po godzinie prowadzili 39:0 i dopiero wtedy gościom udało się zdobyć jedyne przyłożenie w spotkaniu);
  • Castres Olympique – ASM Clermont 28:23 (bardzo zacięty mecz zakończony zwycięstwem gospodarzy nad będącymi ostatnio „w gazie” gośćmi; decydującą rolę odegrał w drugiej połowie rezerwowy łącznik młyna Jérémy Fernandez);
  • US Montauban – Union Bordeaux-Bègles 16:31 (do przerwy goście prowadzili tylko jednym punktem, ale w drugiej połowie odskoczyli gospodarzom; co prawda tuż przed końcem Montauban zdobyli przyłożenie odbierające gościom bonus ofensywny, ale w ostatniej akcji meczu Bordeaux dodatkowy punkt odzyskało; był wówczas na boisku Adam Zapędowski, który wszedł na boisko w 71. minucie i w ten sposób zadebiutował w pierwszej drużynie Bordeaux – pierwszy Polak na najwyższym zawodowym poziomie ligowym od czasu Grzegorza Kacały);
  • Racing 92 – USA Perpignan 37:31 (nieoczekiwanie emocjonujące widowisko; po 5 minutach 14:0, a po półgodzinie, gdy gospodarze na chwilę zostali w trzynastkę, już tylko 20:14; tuż przed przerwą czerwoną kartkę zobaczył Josua Tuisova, ale gdy w drugiej połowie także i goście zostali na 10 minut w czternastkę, Racing odskoczył na 20 punktów; to jednak nie był koniec – w ostatnich kilku minutach meczu Katalończycy przycisnęli, zdobyli dwa przyłożenia, a na koniec, gdy mieli okazje na kopy na słupy aby zaliczyć bonus defensywny, grali o zwycięstwo i byli o włos od przyłożenia);
  • Stade Rochelais – Lyon OU 24:44 (kiepski okres Roszelczyków trwa – przegrali z Lyonem, który w wyjazdowym pojedynku nie odniósł zwycięstwa od dobrych kilku miesięcy; gospodarze starali się, ale długo ich wysiłki spełzały na niczym, a tymczasem goście bezlitośnie punktowali i po 35 minutach prowadzili już 31:0; dopiero wtedy znowu najlepszy w swojej drużynie Dawit Niniaszwili dał sygnał do walki i do 60 minuty La Rochelle zmniejszyło stratę do 7 oczek; końcówka jednak znowu należała do Lyonu);
  • Stade Toulousain – Aviron Bayonnais 31:10 (przez prawie 40 minut punktów było jak na lekarstwo – ten wyrównany okres gry skończył się wynikiem 3:3; potem Baskowie zaczęli zbierać żółte kartki, a mistrzowie kraju ten fakt bezlitośnie wykorzystywać; Tuluza grając z przewagą zaliczyła cztery przyłożenia, a rywale swoje honorowe zdobyli dopiero pod sam koniec spotkania).

W tabeli bez wielkich zmian. Tuluza powiększyła swoją przewagę nad Pau do 7 oczek, to z kolei jest już o 6 punktów przed Bordeaux. Znów w dół tabeli osunęło się La Rochelle (ponownie aż na 10. miejsce).

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Stade Toulousain1658
2.Section Paloise1651
3. ↑↑↑Union Bordeaux-Bègles1645
4. ↑↑↑Montpellier Hérault1644
5. ↓↓Stade Français1643
6. ↓↓RC Toulonnais1643
7. ↑Castres Olympique1641
8. ↓↓↓ASM Clermont1641
9. ↑Racing 921641
10. ↓Stade Rochelais1637
11.Aviron Bayonnais1635
12.Lyon OU1628
13.USA Perpignan1614
14.US Montauban167

Ciekawie było w dziewiętnastej kolejce Pro D2: zaczęło się od emocjonującego starcia dwóch ekip z czołówki, a potem mieliśmy kilka niespodzianek. Tym emocjonującym startem było spotkanie Oyonnax z liderem z Vannes – gospodarze szybko wyszli na prowadzenie 12:0 i potem dość długo pozostawali na czele. Bretończycy jednak odrobili straty i w ostatnich 20 minutach aż pięcokrotnie drużyny zmieniały się na prowadzeniu. Zadecydowało przyłożenie Vannes na sam koniec meczu (drugie w tym ostatnim okresie łącznika młyna Michaela Ruru), które dało liderowi cenną wyjazdową wygraną 32:29 i pozwoliło umocnić się na pierwszej pozycji w lidze.

Niespodzianki mieliśmy w dwóch spotkaniach. Mające na koncie w ostatnich tygodniach cztery kolejne porażki Aurillac po zaciętym meczu pokonało 32:28 Valence Romans (17 punktów dla zwycięzców zdobyli grający w ich barwach Gruzini), a walczące o utrzymanie Mont-de-Marsan sensacyjnie pokonali w ulewnym deszczu Brive 20:3. Mimo porażek przegrani zachowali miejsca w czołowej szóstce. Poza tym Agen rozgromiło 53:7 Nevers (m.in. dwa przyłożenia Portugalczyka Lucasa Martinsa; mecz dwóch drużyn z bezpośredniego zaplecza czołowej szóstce – dzięki wygranej Agen zbliżyło się do szóstego miejsca na 2 punkty), Béziers wygrało 10:6 z Dax (zacięty mecz dwóch drużyn walczących o utrzymanie), Carcassonne uległo Provence 19:23 (goście dzięki wygranej pozostali na drugim miejscu w lidze), Colomiers rozgromiło 42:0 Soyaux Angoulême (pomogła im seria kartek gości w ostatnim kwadransie, ale już do przerwy było 21:0; zwycięzcy mimo gęstego deszczu zaliczyli 6 przyłożeń; Colomiers kontynuuje serię zwycięstw i jest trzecie w lidze), a Biarritz ograło 25:15 Grenoble.

W tabeli Vannes ma 7 punktów przewagi nad Provence. Tracące do wicelidera punkt Colomiers ma 7 punktów przewagi nad Valence Romans, a te z kolei kolejne 7 punktów nad Oyonnax. Dalsze 5 punktów traci Brive, a potem robi się ciaśniej. W strefie spadkowej Dax (mające jednak niewielką stratę do kolejnych drużyn), a ostatnie jest Carcassonne.

United Rugby Championship

Jedenasta kolejka URC także obyła się bez gwiazd i sporo zespołów grało w składach rezerwowych (no, nie dotyczyło to południowoafrykańskich derbów). Jednak mimo to (a może właśnie dlatego) było ciekawie.

Glasgow Warriors – Munster 31:22. Liderzy ligowej tabeli podejmowali irlandzką ekipę, która długo szła z nimi łeb w łeb i dopiero ostatnio nieco spuściła z tonu. Brakowało reprezentantów kraju (a także kontuzjowanych, których zwłaszcza u gości jest sporo), ale ich zmiennicy chcieli pokazać się trenerom. I było ciekawie, choć niektóre przyłożenia padły nieco zbyt łatwo. Zaczęło się od dwóch ciosów, jeden zaraz po drugim w wykonaniu gospodarzy (drugie przyłożenie padło po przechwycie zaraz po wznowieniu po pierwszym, zdobytym po znakomitej akcji). Chwilę potem kolejny przechwyt i kolejne przyłożenie, tyle że w drugą stronę, ale to był wyjątkowy moment w pierwszej połowie, kontrolowanej przez Szkotów i wygranej przez nich 28:5. Po przerwie goście zabrali się wreszcie do roboty i dzięki trzem przyłożeniom (pierwsze po ładnej indywidualnej akcji Dana Kelly’ego) skrócili dystans do 6 punktów (zawodziła skuteczność z kopów). Nie poszli jednak za ciosem, w kluczowym momencie chybiony kop w aut z karnego pozbawił ich impetu, a karny Szkotów w końcówce pozbawił ich nie tylko szans na wygraną, ale i defensywnego punktu bonusowego. Imponujący występ Warriors, których personalne ubytki były chyba ciut bardziej dotkliwe niż te Munsteru. Pierwszy raz od miesięcy zagrał Oli Jager, ale już po kwadransie znowu musiał zejść z boiska z kontuzją; inną bolesną stratą Munsteru jest Gavin Coombes.

Sharks – Stormers 36:24. Drugi weekend z rzędu mieliśmy pojedynek tych dwóch drużyn, a jego efektem była druga – zarazem w ogóle druga w całym ligowym sezonie – porażka Kapsztadczyków. Co prawda zaczęli od przyłożenia po 22 sekundach gry, a potem karne Sachy Feinberga-Mngomezulu pompowały ich wynik (ostatni, tuż przed zejściem do szatni, zaliczony z połowy boiska). Do przerwy było 14:17 (mimo gry w przeważającej mierze toczonej na połowie Stormers, przy czym Sharks nie pomagali sobie m.in. marnując dwa auty w pobliżu linii 5 m), a zaraz po niej zrobiło się 14:24. Jednak w tym goście momencie stanęli, a punkty zaczęli zdobywać gospodarze. Dwa przyłożenia i karny dały im siedmiopunktową przewagę, a pięczęć nad wygraną przystawili swoim piątym przyłożeniem, zdobytym w kuriozalnej sytuacji – Warrick Gelant czekał o ułamek sekundy za długo z podniesieniem piłki, która wpadła na pole punktowe Sharks, i wykorzystał to 20-letni Jaco Williams. Czyżby JP Pietersen wyprowadzał Sharks na prostą?

Poza tym:

  • Benetton Treviso – Scarlets 20:20 (gęsta mgła nie pomagała zawodnikom, a już szczególnie kibicom; zacięty pojedynek, w którym Walijczycy byli o włos do wygranej – w samej końcówce Carwyn Leggatt-Jones spudłował proste podwyższenie; potem jeszcze z kolei Włosi dwukrotnie próbowali karnych, ale już z trudnych pozycji);
  • Lions – Bulls 17:52 (ekipa z Johannesburga nie miała wiele do powiedzenia w derbowym pojedynku – już do przerwy przegrywała 3:26; po przerwie, choć gospodarze zdobyli dwa przyłożenia, goście dorzucili swoje kolejne cztery i wysoko wygrali; zdecydowana przewaga fizyczna i świetna gra Handré Pollarda);
  • Zebre Parma – Connacht 15:31 (w pierwszej połowie jedyną zdobyczą punktową był karny gospodarzy, choć goście zaliczyli przyłożenie – nieuznane po TMO, którego w istocie nie było, bo powtórki nie pokazały się na stadionowym ekranie; w drugiej połowie Connacht punktował od pierwszej do ostatniej akcji – w tej ostatniej, już dobre 10 minut po upływie regulaminowego czasu gry, wywalczył punkt bonusowy);
  • Leinster – Edinburgh 28:20 (Gregor Townsend zwolnił na ten mecz z kadry Duhana van der Merwe, ale choć skrzydłowy zdobył pierwsze przyłożenie dla swojej drużyny, niewiele to pomogło; co prawda do przerwy Szkoci prowadzili 15:7, ale po niej hat-tricka przyłożeń zaliczył rwacz Scott Penny, komplet podwyższeń dorzucił Charlie Tector i w ostatniej akcji goście grali już tylko o punkt bonusowy; także i tu zawiedli – zdobyli przyłożenie, ale zabrakło udanego podwyższenia);
  • Ospreys – Dragons 19:13 (mecz pod znakiem kolejnych protestów kibiców Ospreys przeciwko WRU oraz właścicielowi klubu, firmie Y11; a na boisku kolejny dobry wynik ich ulubieńców – derbowa wygrana wyszarpana w ostatnich minutach meczu, z decydującą akcją na sam jego koniec; wykorzystali przy tym najpierw pojedyncze po żółtej kartce, a potem podwójne po kontuzji osłabienie rywali);
  • Ulster – Cardiff 21:14 (Ulster w pierwszej połowie wyszedł na prowadzenie 14:0, ale po przerwie Cardiff zaczął odrabiać straty – i choć Walijczycy stracili trzecie prowadzenie, byli bardzo bliscy wyrównania w ostatnich minutach, gdy mocno przycisnęli gospodarzy; Ulster też na koniec walczył o czwarte przyłożenie, jednak, choć zdobyte, zostało unieważnione po TMO).

Na czele tabeli nadal Glasgow Warriors, a na drugie miejsce (najlepsze w tym sezonie) awansował Leinster. Druga kolejna porażka kosztowała natomiast Stormers spadek z drugiej na trzecią lokatę. Wciąż spora przerwa między czołową szóstką a resztą stawki, w której zwraca uwagę marsz w górę Sharks (dziewiąte miejsce to ich najlepsze w tym sezonie).

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Glasgow Warriors1144
2. ↑Leinster1140
3. ↓Stormers1036
4. ↑↑Ulster1036
5. ↓Cardiff1136
6. ↓Munster1135
7. ↑↑Bulls1025
8.Ospreys1125
9. ↑↑Sharks1024
10. ↓↓↓Lions1024
11. ↓Benetton Treviso1121
12. ↑↑Connacht1021
13. ↓Edinburgh1018
14. ↓Dragons1118
15.Scarlets1015
16.Zebre Parma1112

SVNS

Trzecim w tym sezonie przystankiem najlepszych siódemek na świecie rywalizujących w ramach SVNS 1 był Singapur.

W kobiecym turnieju tradycyjnie dominowały dwie drużyny z antypodów. W fazie grupowej zarówno Nowozelandki, jak i Australijki odniosły komplet zwycięstw. Nowozelandki absolutnie zdominowały dwie ekipy z Europy, natomiast miały kłopoty w starciu z Kanadyjkami, które wygrały 19:12 dopiero dzięki przyłożeniu świetnej Jorjy Miller w 14. minucie spotkania. O drugim miejscu w tej grupie zadecydował emocjonujący mecz Kanadyjek z Francuzkami, rozstrzygnięty przez te pierwsze dopiero w dogrywce. W drugiej grupie Australijki zaczęły od pewnego zwycięstwa z Fidżyjkami, potem pokonały Japonki (choć w końcówce pozwoliły im zbliżyć się na 7 punktów), a w ostatnim meczu miały kłopoty z Amerykankami – wygrały 26:19 dzięki przyłożeniu z ostatniej minuty (wcześniej hat-tricka zaliczyła Maddison Levi). Drugie miejsce w grupie przypadło Amerykankom, które w meczach z Fidżi i Japonią wygrywały niewielką liczbą punktów.

W półfinałach ani Nowozelandki, ani Australijki nie miały żadnych problemów. Australia (znów hat-trick Maddison Levi) pokonała Kanadę 35:10, a Nowa Zelandia (tu trzy przyłożenia Kelsey Teneti) ograła Stany Zjednoczone 44:7. W efekcie mieliśmy tradycyjny finał i w nim górą były tym razem Black Ferns – wygrały 36:7 (m.in. dublet Miller), pozwalając rywalkom na zdobycie honorowego przyłożenia dopiero pod sam koniec spotkania. Trzecie miejsce dla Kanadyjek, które weszły na podium pierwszy raz w tym sezonie po wygranej 24:19 nad USA. Kolejne lokaty zajęły Francja, Fidżi, Japonia i najsłabsza w całej stawce Wielka Brytania.

W klasyfikacji generalnej Nowa Zelandia wróciła na prowadzenie z dwoma punktami przewagi nad Australią. Potem ogromna luka, na trzecim miejscu Stany Zjednoczone, a cztery punkty mniej mają Kanadyjki, Francuzki i Japonki.

W męskiej rywalizacji w grupie A Fidżi i Południowa Afryka nie miały większych problemów z poradzeniem sobie z ekipami z Europy. W meczu, którego stawką było pierwsze miejsce, do rozstrzygnięcia konieczna była dogrywka – ostatecznie wyspiarze wygrali 24:19. Ciekawiej było w grupie B – tu z kompletem porażek rywalizację skończyła Argentyna, ale w każdym spotkaniu zdobyła bonus defensywny i niewiele brakowało do innych wyników. Ostatecznie awans z tej grupy wywalczyli Francuzi i Nowozelandczycy (górą w ich bezpośrednim starciu była drużyna z Europy).

W półfinałach obaj zwycięzcy grup także wygrali, choć w obu przypadkach różnica na tablicy wyników wyniosła 7 punktów i w ostatnich minutach przegrani walczyli o wyrównanie i szansę na awans do finału – Francja pokonała Blitzboks 12:5, a Fidżi wygrało z All Blacks 21:14. W finale górą była reprezentacja Fidżi, która obroniła w ten sposób tytuł z Singapuru sprzed roku – wygrała z Francją 21:12, choć do przerwy przegrywała 0:12. Trzecie miejsce dla Nowozelandczyków, którzy tylko 2 punktami wygrali z RPA. Kolejne miejsca dla Australii, Hiszpanii, Argentyny i Wielkiej Brytanii. Zwraca uwagę wygrana Hiszpanii z Argentyną 26:12 w półfinale zmagań o miejsca 5–8.

W klasyfikacji ogólnej stawka ciut bardziej wyrównana niż u kobiet. Na czele Fidżi z czterema punktami przewagi nad Nową Zelandią, a kolejne dwa punkty dalej są Południowa Afryka i Francja. Dopiero tu jest nieco większa różnica punktowa.

Z kraju

Kolejny sparing zaliczyła Pogoń Awenta Siedlce – tym razem wygrała pod balonem w stolicy Czech 40:5 z RC Praga, spadkowiczem z czeskiej Extraligi.

Z wieści transferowych:

  • Pieter W. Steenkamp odchodzi po pięciu latach z Orlen Orkana Sochaczew. Niektórzy liczyli na to, że zobaczymy go w biało-czerwonej koszulce, ale z komunikatu można wnioskować, że wyjeżdża z Polski. Spore osłabienie Orkana;
  • reprezentantka Polski Martyna Wardaszka jest kolejną zawodniczką, która zimą opuści Biało-Zielone Ladies Gdańsk – wraca do Legii Warszawa. Wygląda na to, że w wiosennej części mistrzostw Polski może zrobić się tak ciekawie, jak nie było od lat;
  • Juvenia Kraków żegna się z Namibijczykiem MJ Atkinsonem;
  • Budowlani Łódź ściągają z Południowej Afryki łącznika ataku/środkowego Trenta Sivertsena.

Ze świata

W piętnastej kolejce angielskiej drugiej ligi Champ piętnaste kolejne zwycięstwo Ealing Trailfinders (65:7 nad Richmond). Ich przewaga nad drugimi w lidze Bedford Blues wzrosła do 16 punktów, po tym jak wicelider przegrał 13:18 z Hartpury University. Poza tym: Ampthill przegrało 14:41 z Worcester Warriors (goście nadal na trzecim miejscu w ligowej tabeli), Caldy wygrało 21:19 z Nottingham (choć do przerwy było 0:19), Coventry uległo 14:19 Chinnor, Doncaster Knights pokonali 44:12 Cornish Pirates, a London Scottish wygrał 27:10 z Cambridge (goście wciąż ostatni w lidze i wciąż bez wygranej).

Nie gra Prem, ale za to rezerwowe składy drużyn z tej ligi kontynuują rywalizację w Prem Rugby Cup. W szóstej kolejce fazy grupowej Newcastle Red Bulls ulegli 12:35 Saracens (zdecydowały dwa przyłożenia, jedno do szatni, a drugie „z szatni”), Exeter Chiefs pokonali 59:14 Sale Sharks, Northampton Saints wygrali 40:22 z Leicester Tigers, a Bristol Bears przegrali 8:16 z Gloucesterem. W tabelach grup na czele Gloucester i Leicester Tigers.

Pierwszy raz w historii mistrzem Japonii kobiet została ekipa Yokohama TKM, która w finale wygrała z Musashino Artemi-Stars 21:12. Zdecydowała sytuacja na pięć minut przed końcem – karne przyłożenie zwyciężczyń, które pozwoliło im zwiększyć przewagę z 2 do 9 punktów, podczas gdy ich rywalki zostały osłabione na ostatnie minuty z powodu żółtej kartki.

Przed Pucharem Sześciu Narodów zmiany w ogłoszonych w ubiegłym tygodniu składach:

  • Francja: wypadł Thibault Flament (towarzyszy żonie w zabiegach medycznych) oraz Uini Atonio, który w dramatycznych okolicznościach ogłosił nagły koniec kariery – po incydencie sercowym trafił do szpitala. Na ten weekend Fabien Galthié zwolnił do klubów 14 spośród 42 powołanych pierwotnie zawodników, w tym 10 spośród 12 graczy bez reprezentacyjnego doświadczenia; wśród zwolnionych są też Cyrill Baille czy Cameron Woki);
  • Irlandia: wypadło kilku zawodników, w tym kontuzjowani Jack Boyle (kolejny reprezentacyjny lewy filar) i Hugo Keenan (urazu doznał już na zgrupowaniu kadry, uszkodził sobie kciuk) oraz Bundee Aki, który został ukarany za potraktowanie sędziego w ostatnim meczu ligowym (dostał czterotygodniowe zawieszenie). Zamiast Boyle’a mamy nieoczekiwanie Billy’ego Bohana z akademii Connachtu;
  • Walia: wypadł kontuzjowany Keiron Assiratti, a na jego miejsce po ponad trzech latach przerwy wraca do kadry Sam Wainwright;
  • Włochy: bolesna strata 19-letniej rewelacji sezonu z Prem, Edoardo Todaro, który zerwał więzadła na obozie treningowym;
  • Anglia: tu inna sytuacja – Maro Itoje opuścił zgrupowanie i pojechał do Nigerii na powrót matki, ale zapowiedziany jest jego powrót do drużyny.

Poznaliśmy też powołania do kadry Anglii A, która zagra z Irlandią XV. W składzie kilku znakomitych graczy, m.in. Raffi Quirke, Ollie Hassell-Collins czy Alex Dombrandt.

Za moment startuje nie tylko Puchar Sześciu Narodów, ale także druga europejska liga, Rugby Europe Championship. W składzie Gruzji przyciąga uwagę brak Dawita Niniaszwiliego, ale podobno zawodnik La Rochelle ma dołączyć do kadry przed półfinałami. Rugby Europe ogłosiło, że w tym roku runda finałowa, zaplanowana na 15 marca, odbędzie się na dwóch stadionach w Madrycie. A Hiszpanie zapowiedzieli, że domowe mecze reprezentacji do 2029 będą mogli rozgrywać na 14,5-tysięcznym Estadio Butarque w podmadryckim Leganés (ma też być bazą treningową). I ciekawostka: RE zaczęło stosować nowy skrót dla rozgrywek, MREC, zapewne dla odróżnienia dla WREC.

O kuriozalności fazy grupowej w obecnym formacie europejskich pucharów Champions Cup i Challenge Cup chyba nie trzeba przekonywać. Niezrozumiały format (grupy liczące po sześć zespołów, a każda drużyna rozgrywa tylko po cztery mecze), nikłe szanse braku kwalifikacji (w Champions Cup pozostają cztery drużyny z grupy, piąta trafia do Challenge Cup i tylko szósta odpada, a więc z 24 ekip aż 20 ma zagwarantowaną dalszą grę), a w efekcie tego ostatniego mnóstwo meczów, w których przyjezdne drużyny wysyłają rezerwy, oszczędzając najlepszych na rozgrywki ligowe i licząc, że dwa domowe spotkania wystarczą, aby wywalczyć awans (czasami wystarczy nawet tylko jedna wygrana). Dodatkowo, dla klubów z Francji walka o utrzymanie w lidze jest ważniejsza od występów w niewiele znaczącym Challenge Cup. Tymczasem niedawno dyrektor wykonawcy ECPR Jacques Raynaud stwierdził, że choć może format nie jest doskonały, to dostarcza mnóstwo znakomitego rugby, przyciąga wielkie zainteresowanie i nie będzie istotnie zmieniany do 2030. Prawdziwe były chyba tylko te jego słowa, w których odniósł się do formuły finansowej, korzystnej dla sponsorów, telewizji i miast gospodarzy (choć pewnie należałoby tu wymienić także samo EPCR). Tej oceny nie podzielają jednak podobno władze lig, których kluby uczestniczą w rozgrywkach. Jak donosi Charles Richardson na łamach The Telegraph, właściciele klubów Prem rozważają akcję zmierzającą do zmiany formatu rozgrywek pucharowych. Przede wszystkim ich celem jest ich ich skrócenie i zmniejszenie liczby drużyn (z 24 do 16), w czym wspierać ich mają także URC i Top 14. Możliwe byłoby wówczas rozgrywanie go w formacie pucharowym (dwumecz w 1/8 finału, a potem pojedyncze spotkania w kolejnych rundach). Ponoć taka opcja była rozważana kilka lat temu, ale nie została z powodu nierównej liczby drużyn z poszczególnych lig (a ja wyczuwam w tym raczej niechęć do ograniczenia liczby spotkań z powodów finansowych). Cóż, byłoby mniej grania, ale z pewnością nie doszłoby do tak kuriozalnych wydarzeń jak w obecnym sezonie.

Trwa obrona Ospreys – planowana jest szeroko zakrojona akcja kibiców w obronie bytu walijskiej drużyny, a przeciwko jej likwidacji opowiedziała się też legenda klubu i walijskiego rugby, Alun Wyn Jones – wraz z kilkoma innymi graczami drużyny chciałby się spotkać z szefami WRU. Także przewodniczący rady miasta Swansea zapowiedział jakieś kroki prawne.

Dwie nowinki zza oceanu: święto rugby zapowiada się w Brazylii – 29 sierpnia reprezentacja tego kraju zagra w São Paulo z Classic All Blacks. Z kolei jedno ze spotkań nadchodzącego sezonu MLR zostanie rozegrane w Nashville (mecz Chicago Hounds z New England Free Jacks), które chciałoby być jednym z miast-gospodarzy rugbowego mundialu w 2031.

Z wieści transferowych:

  • Braydon Ennor, były reprezentant Nowej Zelandii, opuszcza Crusaders i przenosi się do Perpignan;
  • kolejne zakupy Newcastle Red Bulls – wśród nowych nabytków jest m.in. reprezentant Fidżi (i srebrny medalista olimpijski z Paryża) Joji Nasova;
  • Will Connors przechodzi po tym sezonie z Leinsteru do Connachtu;
  • wobec powołań łączników młyna do kadry, Ospreys awaryjnie ściągnęli na tę pozycję z Leinsteru Cormaca Foley’a;
  • na kołku wiesza buty z powodów zdrowotnych były reprezentant Australii Ned Hanigan, ostatnio w Provence;
  • Mark Robinson, który w przeszłości zarządzał federacją nowozelandzką, stanął na czele nowo powołanej w World Rugby komórki Rugby Division, która ma zajmować się „doskonałością na boisku”.

Do posłuchania: sam jeszcze czasu nie miałem, ale tego wywiadu jestem ciekawy. Gościem podcastu What’s All the Ruckus?, którego autorzy zajmującą się drugim i trzecim światem rugbowym, był tym razem Dawit Niniaszwili: https://open.spotify.com/episode/5wrwYdomIIyEg4ItUJkOLh?si=f8300fe9c9b24ea1&nd=1&dlsi=c399cfc9ec4a417d.

Polacy za granicą

Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.

Anglia:

  • Max Łoboda (Caldy RFC, Champ): zagrał cały mecz przeciwko Richmond, przegrany 12:31. Caldy zajmuje dziesiąte miejsce w lidze;
  • Tomasz Pozniak (Esher RFC, National League 2 East): zagrał cały mecz przeciwko London Welsh, przegrany 29:31. Esher pozostało jedenaste w grupie.

Francja:

  • Quentin Cieslinski (Stade Métropolitain, Nationale 2 – grupa 2): zaczął na ławce rezerwowych mecz z Auch, przegrany 3:23. Métro pozostało dziesiąte w grupie;
  • Thomas Toevalu (US Marmandaise, Nationale 2 – grupa 1): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Tyrosse, przegranym 15:22. Marmande nadal jest na ósmym miejscu w lidze;
  • Andrzej Charlat (AS Monaco Rugby, Fédérale 2 – grupa 3): zagrał cały mecz przeciwko Les Angles, wygrany 56:9. Monaco jest liderem grupy.

Irlandia:

  • Jakub Wojtkowicz (Sligo RFC, All-Ireland League D2B): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Enniscorthy, wygranym 39:15, a w tym zwycięstwie miał spory udział zdobywając w ciągu kwadransa w drugiej połowie trzy przyłożenia. Sligo jest czwarte w lidze;
  • Wiktor Wilczuk (Bruff RFC, All-Ireland League D2C): wyszedł w podstawowym składzie i zdobył przyłożenie w meczu z Clonmel, wygranym 19:18. Jego ekipa zajmuje siódme miejsce na swoim poziomie.

Szkocja:

  • Zenon Szwagrzak (Melrose Rugby, Premiership): na ławce rezerwowych zaczął mecz z Watsonians, wygrany 28:19. Jego zespół jest siódmy w lidze.

Walia:

  • Jake Wisniewski (Pontypool RFC, Super Rugbi Cymru Cup): w pierwszej rundzie pucharu kraju zagrał ostatnie 10 minut w meczu z RGC 1404, wygranym 21:10;
  • Dawid Rubaśniak (Newbridge RFC, Premiership): wrócił do gry w meczu z Beddau, przegranym 12:17. Newbridge zajmuje dziesiąte miejsce w lidze.

Zapowiedzi

Za tydzień rusza wielkie międzynarodowe granie. Na pierwszym planie Puchar Sześciu Narodów – już w czwartek jeden ze szlagierów turnieju, Francja – Irlandia, a w weekend mecze Włochy – Szkocja i Anglia – Walia. Do tego pierwsza kolejka także w fazie grupowej Rugby Europe Championship: Holandia – Hiszpania, Belgia – Portugalia, Szwajcaria – Gruzja, Niemcy – Rumunia.

W tle towarzyski mecz Anglii A z Irlandią XV oraz start międzynarodowego turnieju kobiet z udziałem reprezentacji z Azji południowo-wschodniej (w niedzielę mecz Malezji z Singapurem).

A w siódemkach zobaczymy czwartą turę SVNS 1, tym razem w australijskim Perth.

2 komentarze do “Nastrój wyczekiwania”

  1. Z ciekawostek sparingowych Pogoni – jedno przyłożenie zdobył Michał Gadomski. W zeszłym sezonie grał w Orkanie, nawet w finale. W tym roku wg Twojej rozpiski zgłoszony przez Orkan, ale jak dobrze widzę, to nie zagrał żadnego meczu w rundzie. Teraz w Pogoni?

    No chyba że to jakaś zbieżność nazwisk

    Odpowiedz

Dodaj komentarz