Starcie o Calcutta Cup znów zaskoczyło: Szkoci wygrali swój najważniejszy mecz w turnieju (złośliwi mówią, że jedyny, na którym im zależało), natomiast Henry Arundell zaliczył zejście „od bohatera do zera”. Poza tym Włosi postraszyli Irlandczyków, Clermont sensacyjnie pokonało Tulon, wystartowało Super Rugby Pacific, a w kobiecej rywalizacji SVNS 2 zwyciężyły nieoczekiwanie Argentynki.
Puchar Sześciu Narodów
Za nami druga kolejka Pucharu Sześciu Narodów. I znów jeden z faworytów zawiódł – blisko roczna seria wygranych Anglii została przerwana w prestiżowym pojedynku o Calcutta Cup.
Irlandia – Włochy 20:13. Niespodzianką zapachniało jednak już w pierwszym spotkaniu, w którym Włosi mocno postawili się Irlandczykom. W ekipie gospodarzy mieliśmy sporo zmian, a uwagę zwracały m.in. nieobecności Josha van der Fliera i Tadhg Beirne’a oraz pojawienie się Roberta Baloucoune’a, Jamesa Lowe’a, a na ławce Tadhga Furlonga i debiutanta Edwina Edogbo (a także kolejna szansa dla Sama Prendergasta). Włosi wyszli na boisko z tylko jedną zmianą: stracili kontuzjowanego Ignacio Brexa. Mecz okazał się nadspodziewanie wyrównany – i choć Irlandczycy ostatecznie wygrali, losy spotkania ważyły się do końca. W pierwszej połowie obie drużyny wymieniły się przyłożeniami zdobytymi w momentach, w których przeciwnicy grali w osłabieniu po żółtych kartkach, ale dzięki kopom Paola Garbisiego to Włosi schodzili do szatni wygrywając 10:5. Zaraz po przerwie Irlandczycy wyrównali – znów zawiódł z podwyższenia Prendergast, ale gdy na boisku został zmieniony przez Jacka Crowley’a, Irlandczycy w ciągu paru minut zbudowali 10 punktów przewagi (przyłożenie Baloucoune’a, dwa skuteczne kopy łącznika ataku z Munsteru). To był kluczowy moment meczu, ale Włosi walczyli. Garbisi odpowiedział karnym, a w ostatnich minutach meczu goście wręcz zamieszkali w polu 22 m gospodarzy. Blisko było przyłożenia i wyrównania (zwłaszcza po sprytnym kopie Garbisiego, za którym pogonił Tommaso Menoncello), ale wszystko skończyło się fatalnym podaniem wprost w ręce Jamesa Lowe’a i cudem uratowanym defensywnym punktem bonusowym. Jednak niewiele brakło do innego wyniku, Włosi zdominowali gospodarzy w młynie (m.in. wręcz upokarzając Furlonga), jedno przyłożenie w świetnej sytuacji mieli unieważnione po TMO i mam wrażenie, że za rok w Italii wynik może być już odwrotny. Tym razem jednak znakomita ławka rezerwowych uratowała gospodarzy.
Swoją drogą, rozjemczynią pierwszy raz w historii Pucharu Sześciu Narodów była kobieta – sędziowała Szkotka Hollie Davidson i zebrała bardzo dobre oceny.
Szkocja – Anglia 31:20. Szkoci, po bolesnej porażce, przystąpili do tego meczu z przebudowanym młynem i bez ani jednego gracza Edynburga w wyjściowej piętnastce. Anglicy z kolei mający na koncie serię zwycięstwa, wystartowali z tylko dwoma zmianami – wszedł do składu Maro Itoje, na ławkę trafił zaś zastępujący go poprzednio w roli kapitana Jamie George. Wciąż tylko rezerwowym był Henry Pollock. Jednak w meczu o Calcutta Cup wszelkie przedmeczowe wskazania faworytów mogą zawieźć i tak było tym razem. Szkoci od początku zaskoczyli Anglików – gdy żółtą kartkę zobaczył bohater Anglików sprzed tygodnia Henry Arundell, gospodarze zdobyli dwa przyłożenia, które dały im prowadzenie 17:0 po zaledwie kwadransie gry. Arundell co prawda odpowiedział przyłożeniem po powrocie na boisko, George Ford dwukrotnie trafił z podstawki, ale gospodarze znowu odskoczyli po trzecim przyłożeniu, a na dodatek kolejną żółtą kartkę (i w efekcie – 20-minutową czerwoną) zobaczył Arundell. W okresie gry w przewadze po przerwie Huw Jones zdobył czwarte, bonusowe przyłożenie dla Szkotów (po kontrze, rozpoczętej spektakularnym blokiem Matta Fagersona na próbującym drop goala Fordzie) i było po meczu. Przyłożenie Bena Earla pod koniec nic już nie zmieniło. Cóż, byliśmy świadkami zdumiewającej przemiany Szkotów, którzy wygrali spotkanie, które zawsze jest dla nich najważniejszym w tej rywalizacji. Imponowali zwłaszcza łącznicy i środkowi. Kto wie, może ten wynik uratował też posadę Gregorowi Townsendowi.
Walia – Francja 12:54. Mało kto spodziewał się wygranej Walii w tym spotkaniu, nie spodziewali się jej też tamtejsi kibice – na trybunach było sporo pustych miejsc (ponoć najgorsza frekwencja w historii meczów na Principality Stadium w 6N, 15 tys. niesprzedanych biletów na 72-tysięczny stadion). Jakby gospodarze mieli mało kłopotów, na treningu stracili trenera młyna, Duncana Jonesa, który po zderzeniu z graczem musiał przejść operację nóg. W składzie – cztery zmiany. Z kolei u gości tylko dwie rotacje w podstawowej piętnastce (pojawili się Émilien Gailleton i debiutant Fabien Brau-Boirie, brak natomiast kontuzjowanego Nicolasa Depoortère’a), ale sporo zmian na ławce rezerwowych (w tym kolejny debiutant Noah Nene). Już po pierwszym kwadransie wszelkie złudzenia Walijczyków się ulotniły – w pierwszej akcji zapunktował Gailleton (świetne przełamanie Théo Attissogbe po pięknym podaniu Antoine’a Duponta), chwilę potem niezawodny Louis Bielle-Biarrey (po dalekim przekopie Mathieu Jaliberta), a następnie świeżak Brau-Boirie i było 19:0. Walijczycy co prawda odpowiedzieli przyłożeniem, ale ono nic nie zmieniło – Francuzi dalej punktowali i zatrzymali się na ośmiu przyłożeniach (z czego dwa zdobył młody skrzydłowy Attissogbe, wyrastający na kolejną gwiazdę turnieju – odegrał decydującą rolę także w dwóch przyłożeniach z pierwszej połowy). Imponowali nie tylko skrzydłowi i środkowi, ale także Mathieu Jalibert, znakomicie uruchamiający kolegów kopami. Walijczycy zaliczyli jeszcze jedno przyłożenie, ale ono było już ostatnim akordem spotkania i nic nie zmieniło. Gospodarze często mieli piłkę w ręku, ale byli bezradni wobec szybkich akcji Francuzów, których umiejętność przejścia z obrony do kontrataku jest niesamowita. Walijczycy zaimponowali tego dnia chyba tylko wykonaniem przed meczu hymnu…
Po dwóch rundach Francuzi pozostali jedyną drużyną z kompletem zwycięstw, a Walijczycy – jedyną z kompletem porażek. Trójkolorowi zbliżyli się mocno do obrony tytułu sprzed roku – potknięcie Anglii w Edynburgu daje im rezerwę na błąd w pozostałych trzech rundach spotkań.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. ↑ | Francja | 2 | 10 |
| 2. ↑↑ | Szkocja | 2 | 6 |
| 3. ↓↓ | Anglia | 2 | 5 |
| 4. ↓ | Włochy | 2 | 5 |
| 5. | Irlandia | 2 | 4 |
| 6. | Walia | 2 | 0 |
Rugby Europe International Championships
Po drugiej kolejce fazy grupowej MREC poznaliśmy już trzy drużyny pewne awansu do półfinału. Tym razem żaden z faworytów nie zawiódł.
Niemcy – Portugalia 12:68. Niemcy nie powtórzyli znakomitego występu sprzed tygodnia, ale też ich przeciwnik był tym razem znacznie mocniejszy. Portugalczycy raz po raz szybkimi akcjami przerywali ich linie obronne – i choć nie było w ich składzie Samuela Marquesa czy Raffaele Stortiego, dublety ustrzelili Rodrigo Marta po dwóch świetnych przebojach i Manuel Vareiro, a gracze ataku zdobyli aż 8 z 10 przyłożeń drużyny. Zawodnikiem meczu wybrano łącznika ataku Domingosa Cabrala.
Hiszpania – Szwajcaria 53:14. Nieco ciekawiej było w Valladolid, gdzie już przed meczem gospodarze przeżywali przygody i musieli zmienić zarówno miejsce (miano grać w Palencii), jak i godzinę rozegrania spotkania. Emocje były w pierwszej połowie, gdy Szwajcarzy dwukrotnie wychodzili na prowadzenie – zdobyli pierwsze przyłożenie w meczu, a gdy Hiszpanie wyrównali (przyłożył najlepszy na boisku Estanislao Bay), ponownie odskoczyli na siedem oczek. Jednak ostatecznie pierwszą połowę wygrali 21:14 gospodarze, a w drugiej już całkiem otrząsnęli się z kłopotów, dorzucili sześć przyłożeń i zdecydowanie zwyciężyli.
Holandia – Gruzja 12:61. Także i Holendrzy nieco zaskoczyli Gruzinów na początku spotkania odpowiadając na pierwsze przyłożenie przyjezdnych, ale potem już wszystko poszło zgodnie z planem. Goście zaliczyli aż 9 przyłożeń, ich łącznik ataku Luka Matkawa zdobył aż 26 punktów (tylko raz spudłował z podwyższenia, natomiast w pierwszej połowie zaliczył dwa przyłożenia) i ostatecznie skończyło się na kolejnej lekcji dla Holendrów.
Rumunia – Belgia 23:6. Spotkanie w Jassach, toczone w fatalnych warunkach atmosferycznych, zapowiadało się najciekawiej w tej rundzie. Rumuni wszak przeżywają kryzys, tydzień temu ulegli Niemcom, podczas gdy Belgowie nie tak dawno byli o włos od awansu do Pucharu Świata. Ostatecznie jednak faworyci zwyciężyli, choć losy meczu ważyły się bardzo długo – w pierwszej połowie drużyny wymieniały się tylko karnymi i jeszcze niemal po godzinie gry na tablicy wyników był remis 6:6. Dopiero w ostatnich 20 minutach Rumuni rozstrzygnęli spotkanie dwoma przyłożeniami. Do szczęścia brakło im trzeciego (no, było trzecie, ale nie ostało się próbie TMO) i w efekcie nie zdobyli punktu bonusowego.
W grupie A sytuacja jasna – w fazie pucharowej o zwycięstwo w MREC zagrają Gruzja i Hiszpania, a przyszłotygodniowy pojedynek tych dwóch drużyn rozstrzygnie, która z nich będzie miała w półfinale przewagę swojego boiska. W grupie B pewna awansu jest Portugalia, natomiast w trzeciej kolejce rozstrzygną się losy drugiego miejsca w półfinale. Zbliżyli się do niego Rumuni, ale jeśli nie pokonają na koniec Portugalii (co będzie trudne), a Niemcy wygrają z Belgią, będziemy mieli sensację.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. | Poz. | Drużyna | M. | Pkt |
| 1. | Gruzja | 2 | 10 | 1. | Portugalia | 2 | 10 |
| 2. | Hiszpania | 2 | 10 | 2. ↑ | Rumunia | 2 | 5 |
| 3. | Holandia | 2 | 0 | 3. ↓ | Niemcy | 2 | 4 |
| 4. | Szwajcaria | 2 | 0 | 4. | Belgia | 2 | 0 |
Top 14
Puchar Sześciu Narodów się rozkręca, a tymczasem w jego cieniu grała francuska liga Top 14. Cóż, biznes musi się kręcić, trybuny mimo wszystko się zapełniają.
Union Bordeaux-Bègles – Castres Olympique 57:32. W Bordeaux mimo powołań do kadry pozostało dość jakości, by zaaplikować rywalom 8 przyłożeń – wrócił po kontuzji Maxime Lucu, z dubletami przyłożeń skończyli mecz Damian Penaud i Salesi Rayasi, punktował też Cameron Woki. Tuż przed upływem regulaminowego czasu gry było 43:32, ale gospodarze mieli przewagę tylko jednego przyłożenia – jednak piątki Rayasiego i Penaud w samej końcówce dały im bonus ofensywny. Mimo braku Mathieu Jaliberta nie zagrał Joey Carbery, który na treningu zaliczył fatalną kontuzję i w tym sezonie już na boisko nie wyjdzie.
Poza tym:
- Aviron Bayonnais – Racing 92 36:41 (przewaga Basków w statystyce przyłożeń, ale zbyt wiele karnych darowanych gościom i w efekcie porażka po niezwykle zaciętym pojedynku – ostatecznie zadecydowały kopy Ugo Seunesa w końcówce);
- Lyon OU – US Montauban 73:12 (prawdziwy ofensywny festiwal Lyonu, którego zawodnicy zdobyli 11 przyłożeń; prawdziwą gwiazdą był Jiuta Wainiqolo, najskuteczniejszy gracz Top 14, który podbił swój licznik zdobywając imponującego hat-tricka już w pierwszych niespełna 10 minutach meczu; swoją drogą, Fidżyjczyk mógł w tym meczu skończyć jeszcze dwie akcje, ale podawał piłkę kolegom);
- Stade Rochelais – Montpellier Hérault 33:43 (kolejny zły dzień Roszelczyków – choć zdobyli tyle samo przyłożeń co goście, problemy z kopami, przy jednoczesnych problemach z dyscypliną i dobrej skuteczności z podstawki Domingo Miottiego, zadecydowały o wygranej gości; szanse La Rochelle na awans do czołowej szóstki maleją);
- RC Toulonnais – ASM Clermont 14:34 (spora niespodzianka w Tulonie – milionerzy z Lazurowego Wybrzeża po zabójczym kwadransie gości przegrywali 0:19 i choć potem odrobili część strat, w drugiej połowie stracili kolejne dwa przyłożenia, które dały Clermont ofensywny punkt bonusowy);
- Stade Français – Stade Toulousain 9:13 (tylko jedno przyłożenie w starciu odradzających się w tym sezonie Paryżan z mocno osłabionymi mistrzami kraju; fajerwerków nie było, punkty padały głównie z kopów, ale napięcie było do końca).
Nie odbył się mecz USA Perpignan – Section Paloise – we francuskiej Katalonii od początku tygodnia pogoda płatała psikusy i już wtedy padły jedne ze słupów na stadionie USAP. Mecz odwołano z powodu fatalnych prognoz na sobotę i przeniesiono na następny weekend.
W tabeli na czele i na dole bez zmian, ale walka o miejsca w czołowej szóstce jest bardzo zacięta. Po tym weekendzie wypadły z niej drużyny Stade Français i Tulonu, zastąpione przez Clermont i Racing 92 (po kiepskim początku sezonu obie te drużyny wyraźnie zwyżkują).
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Stade Toulousain | 17 | 62 |
| 2. | Section Paloise | 16 | 51 |
| 3. | Union Bordeaux-Bègles | 17 | 50 |
| 4. | Montpellier Hérault | 17 | 48 |
| 5. ↑↑↑ | ASM Clermont | 17 | 46 |
| 6. ↑↑↑ | Racing 92 | 17 | 45 |
| 7. ↓↓ | Stade Français | 17 | 44 |
| 8. ↓↓ | RC Toulonnais | 17 | 43 |
| 9. ↓↓ | Castres Olympique | 17 | 41 |
| 10. | Stade Rochelais | 17 | 37 |
| 11. ↑ | Lyon OU | 17 | 37 |
| 12. ↓ | Aviron Bayonnais | 17 | 36 |
| 13. | USA Perpignan | 16 | 14 |
| 14. | US Montauban | 17 | 7 |
W dwudziestej kolejce Pro D2 najciekawszy pojedynek stoczyły dwie ekipy ze ścisłej czołówki, Provence i Oyonnax. Gospodarze chwilę po przerwie prowadzili już 23:3, ale goście podjęli pogoń i byli bliscy sukcesu – zdobyli 5 przyłożeń, ale zabrakło im jednego punktu i ostatecznie Provence wygrało 35:34. Nie zawodziły inne zespoły z czołowej szóstki – liderujące Vannes bez problemu pokonało 26:0 Carcassonne, Colomiers na wyjeździe wygrało 39:27 z Nevers, Valence Romans zwyciężyło Biarritz 15:9 (wszystkie punkty z karnych, wygrana mimo gry przez ostatnie 20 minut w osłabieniu po czerwonej kartce), a Brive było górą w pojedynku z Agen (18:13; wszystkie punkty zwycięzców z karnych zdobył John Cooney). Poza tym Soyaux Angoulême ograło 23:13 Mont-de-Marsan, Béziers zwyciężyło Grenoble 26:17 (pojedynek Portugalczyków: dla gospodarzy 14 punktów z kopów Samuela Marquesa, dla gości dwa przyłożenia Raffaele Stortiego, dla Grenoble to trzecia porażka z rzędu oznaczająca spadek na jedenaste miejsce w lidze), a Dax wygrało z Aurillac 19:15 (goście w ostatnim kwadransie, po ośmiu jednoczesnych zmianach zaczęli odrabiać 19-puntkową stratę, ale w ostatniej akcji postawili na kop z karnego i bonus defensywny, ale nie walczyli o remis). Na czele tabeli Vannes przed Provence i Colomiers. Ze strefy spadkowej wydostało się Dax, spychając do niej z powrotem Mont-de-Marsan. Strata ostatniego Carcassonne wzrosła do sześciu punktów.
Super Rugby Pacific
Ruszył trzydziesty sezon Super Rugby. Poniekąd jubileuszowy, ale trudno Super Rugby z 1996 porównywać do obecnego – rozpoczęło się z przytupem, potem rosło, a teraz mamy wersję odrobinę kadłubową, choć cieszy obecność drużyn wyspiarskich, których w „lepszych” czasach do tej ligi nie dopuszczano.
Highlanders – Crusaders 25:23. A zaczęło się od ekscytujących nowozelandzkich derbów w Dunedin. Gospodarze zagrali bez Fabiana Hollanda – wschodząca gwiazda All Blacks doznała w przedsezonowym sparingu tak poważnej kontuzji ramienia, że opuści cały sezon ligowy. Mimo to pokonali znakomitą ekipę gości. Punktowanie zaczął po świetnej akcji Caleb Tangitau, objawienie sprzed roku. Co prawda gospodarze prowadzenie stracili, ale wrócili na nie na początku drugiej połowy po dwóch kolejnych przyłożeniach (drugie z nich – po świetnej, 60-metrowej akcji pełnej offloadów). Potem na boisku pojawił się Will Jordan i za jego sprawą Crusaders zdobyli jednopunktową przewagę. Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy – Cameron Millar wykorzystał ponad 45-metrowego karnego w końcówce. Ta wygrana Highlanders to może być mały kroczek w kierunku posady trenera All Blacks dla Jamiego Josepha.
Poza tym:
- Waratahs – Reds 36:12 (mimo sporych zmian w składzie pewna wygrana ekipy z Sydney, dla której dwa przyłożenia zdobył Max Jorgensen, błysnął także debiutujący w drużynie Clem Halaholo);
- Fijian Drua – Moana Pasifika 26:40 (w wyspiarskich derbach górą Moana mimo utraty przed tym sezonem swojego niekwestionowanego lidera, Ardiego Savei – w Lautoce błysnął hat-trickiem inny trzecioliniowiec, który zastąpił Saveę w roli kapitana drużyny, Miracle Fai’ilagi);
- Blues – Chiefs 15:19 (zacięty pojedynek, w którym Blues zdawali się mieć nieco więcej z gry, ale zawalili końcówkę – najpierw zwycięskie przyłożenie dla gości zdobył Cortez Ratima, a gospodarze w krótkim czasie jaki im pozostał zaliczyli jeszcze żółtą kartkę i stratę w aucie);
- Western Force – Brumbies 24:56 (zaczęło się od 10:0 dla gospodarzy, ale potem mecz obrócił się w drugą stronę; w ponad 35-stopniowym upale goście z Canberry zaliczyli aż 8 przyłożeń).
Dwie australijskie drużyny na czele tabeli Super Rugby Pacific to niecodzienny widok, ale to w końcu dopiero pierwsza kolejka.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Brumbies | 1 | 5 |
| 2. | Waratahs | 1 | 5 |
| 3. | Moana Pasifika | 1 | 4 |
| 4. | Chiefs | 1 | 4 |
| 5. | Highlanders | 1 | 4 |
| 6. | Crusaders | 1 | 1 |
| 7. | Blues | 1 | 1 |
| 8. | Fijian Drua | 1 | 0 |
| 9. | Reds | 1 | 0 |
| 10. | Western Force | 1 | 0 |
| Hurricanes | 0 | 0 |
Z kraju
Kamil Bobryk i Tomasz Stępień powołali 28-osobowy skład reprezentacji Polski seniorów na wyjazdowy mecz z Chorwacją, który zostanie rozegrany za dwa tygodnie. W grupie tej jest czterech potencjalnych debiutantów, z czego trzech z nich bardzo młodych: Johan Janiec z ekipy espoirs Bordeaux oraz bracia Lechowscy z Budowlanych Łódź – pierwszy grał na ostatnich mistrzostwach Europy w kadrze U20, a łódzcy bracia byli podporami pierwszej linii na analogicznej imprezie w reprezentacji U18. Do tego jest Eryk Święch z wyspy Jersey, który o kadrę już kiedyś się przelotnie otarł. Zwracają uwagę powroty Jakuba Burka, Patryka Reksulaka i Piotra Wiśniewskiego, ale też absencje – Dawida Plichty, Dominika Mohyły czy Jonathana O’Neilla.
Z wieści transferowych: Ogniwo Sopot sprowadza z Australii 23-letniego Coopera Hansena, łącznika ataku/obrońcę, który zdaje się grał w rozgrywkach Shute Shield.
Ze świata
W organizowanym przez Federację Azji Południowo-Wschodniej kobiecym turnieju SEA Women’s XV rozegrano dwa ostatnie mecze. Po remisie Malezji z Singapurem sprzed tygodnia, w ostatnich dniach obie te ekipy pokonały Filipiny – Singapurki zrobiły to stosunkiem 51:0, a gospodynie turnieju, Malezyjki, 78:0 i dzięki lepszemu dorobkowi w tym ostatnim meczu zwyciężyły w całym turnieju.
Druga kolejka Pucharu Sześciu Narodów U20 przyniosła drugie wygrane faworytów rywalizacji – Anglików i Francuzów. Anglia ograła na wyjeździe Szkocję 33:17, w dużej mierze dzięki drugiej połowie. Z kolei Francja wygrała z Walią, choć młodzieży nie przyszło to tak łatwo jak seniorom – było 44:34, ale Walijczycy po kwadransie wygrywali 14:0. Bardzo ciekawie było w meczu Irlandii z Włochami, gdzie zwycięstwo ważyło się do samego końca – ostatecznie gospodarze wygrali 30:27, ale w ostatnich minutach przeżywali ciężkie chwile (w sumie podobnie jak u seniorów).
W Nairobi odbył się pierwsza z serii trzech rund SVNS 2. Na starcie stanęło w rywalizacji kobiet i mężyczyzn po sześć drużyn – po cztery zdegradowane z ubiegłorocznych rozgrywek elity i dwie, które awansowały z SVNS 3 po styczniowej rywalizacji w Dubaju. Grano systemem każdy z każdym. Wśród pań spora niespodzianka: triumfowały Argentynki, które były kwalifikantkami z trzeciego poziomu rozgrywek. Już w pierwszym meczu rywalizacji ograły Chinki, potem wygrywały z Hiszpankami (tylko 19:17, przegrywały już 12 punktami), Brazylijkami i Kenijkami (tu było 5:0), by na koniec ulec po dogrywce Południowej Afryce. Ekipa z RPA zaliczyła jednak wcześniej wpadkę z Brazylią i ostatecznie zajęła drugie miejsce – o wyższej lokacie Argentyny zadecydował bonusowy punkt defensywny z ostatniego spotkania. Wśród panów triumfowali Niemcy, którzy co prawda zaliczyli porażkę z Kenią, ale gospodarzom końcowy triumf odebrała przegrana w zamykającym turniej meczu ze Stanami Zjednoczonymi i ostatecznie zajęli dopiero trzecie miejsce (wyprzedzili ich także Amerykanie – trzy pierwsze drużyny miały po cztery wygrane). Tu także końcowy rezultat to mała niespodzianka. Pozostałe dwa turnieje tego poziomu w marcu w Ameryce Południowej, a awans do trzech turniejów Championship mają zdobyć po cztery najlepsze drużyny w łącznej klasyfikacji.
W najciekawszym meczu ósmej kolejki Japan Rugby League One ponad 13 tys. widzów oglądało zajmujące odpowiednio czwarte i trzecie miejsce w tabeli ekipy Brave Lupus Tokyo i Kobe Steelers. Górą byli goście, którzy jednak pokonali obrońców mistrzowskiego tytułu tylko jednym punktem, 34:33. Zaczęli od prowadzenia 20:0 po 25 minutach, ale potem gospodarze gonili wynik i od zwycięstwa oddzieliło ich tylko pudło Richiego Mo’ungi z podwyższenia tuż przed końcem meczu. Na prowadzeniu nadal Saitama Wild Knights, którzy zaliczyli ósmą wygraną – 26:20 nad pogrążoną w ogromnym kryzysie drużyną Toyota Verblitz. Drugie miejsce nadal zajmują Spears Funabashi Tokyo-Bay, którzy na wyjeździe ograli Shizuoka BlueRevs 42:19 (graczem meczu wybrano Malcolma Marxa). Poza tym Yokohama Eagles przegrali 31:53 z Black Rams Tokyo, Sagamihara Dynaboars pokonali 44:34 Mie Heat (zadecydowały cztery przyłożenia w ostatnich 20 minutach), a Urayasu D-Rocks ulegli 19:41 Tokyo Sungoliath (tu graczem meczu był Cheslin Kolbe, który dla zwycięzców zdobył 16 punktów, z kolei dla gospodarzy wszystkie trzy przyłożenia zdobył Israel Folau).
W siedemnastej kolejce Champ siedemnasta wygrana Ealing Trailfinders, tym razem 46:19 z Hartpury University na wyjeździe. Poza tym: London Scottish ulegli 7:66 Worcester Warriors (dwa przyłożenia Matta Kvesica, niegdyś reprezentanta Anglii o chorwackich korzeniach), Nottingham pokonało Cambridge 21:17, Coventry wygrało z Richmond 48:21, Ampthill przegrało z Chinnor 29:30, Caldy uległo 21:41 Cornish Pirates, a Doncaster Knights wygrali 50:12 z Bedford Blues.
W ósmej kolejce fazy grupowej Prem Rugby Cup prowadzenie stracił w grupie A Gloucester – wyprzedzili go nie tylko Exeter Chiefs, którzy wygrali bezpośredni pojedynek 48:14, ale także Bath po zwycięstwie 33:24 nad Bristol Bears. W grupie B Harlequins przegrali 24:40 z Northampton Saints (zdecydowało ostatnie pół godziny, które goście wygrali dzięki czterem przyłożeniom 24:0), a na prowadzeniu umocnili się Leicester Tigers po wyjazdowej wygranej 31:26 nad Saracens – wyrwanej w ostatnich minutach, gdy na boisku brakowało aż trzech graczy (w efekcie Saints zepchnęli londyńczyków z drugiego miejsca).
Dziennikarze L’Equipe podejrzewają przekroczenie limitu wynagrodzeń w Tuluzie. Z ich śledztwa wynika, że dwie gwiazdy mistrza Francji, Antoine Dupont i Anthony Jelonch, miały otrzymywać od firmy S3-Alyzia wynagrodzenie za wykorzystanie prawa do ich wizerunku. Podejrzenia budzą fakty, że firma ta jest powiązana z klubem (jest jego sponsorem) i że wykorzystuje zakupionych praw w skali, która uzasadniałaby wypłacone kwoty (dla Duponta jest to 1,5 mln euro, a dla Jeloncha 170 tys. euro). Tuluza już w tym sezonie została ukarana za nieprawidłowości związane z transferem Melvina Jamineta (m.in. potrąceniem dwóch punktów), co będzie teraz?
W Azji powstała kolejna regionalna federacja (efekt kryzysu w Asia Rugby) – Federacja Azji Środkowej i Południowej. Przystąpiło do niej jedenaście państw: Afganistan, Bangladesz, Indie, Iran, Kazachstan, Kirgistan, Mongolia, Nepal, Pakistan, Uzbekistan i wyróżniająca się na tym tle Sri Lanka.
Z wieści transferowych:
- Mark Nawaqanitawase porzuca futbol australijski i wraca do rugby union – jednak nie w Australii, ale w Japonii, gdzie podpisał kontrakt z Saitama Wild Knights;
- reprezentant Włoch, filar Marco Rizzioni przechodzi z Saracens do francuskiego Perpignan;
- pochodzący z Konga skrzydłowy Madosh Tambwe po dwóch latach w Montpellier po tym sezonie wróci do Bordeaux;
- Kurt-Lee Arendse, który niedawno wrócił z Japonii i gra dla Bulls, ponoć zamierza ponownie wyjechać do Azji.
Polacy za granicą
Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.
Anglia:
- Max Łoboda (Caldy RFC, Champ): zagrał 56 minut meczu z Cambridge, wygranego 26:24. Caldy pozostało ósme w lidze.
Belgia:
- Paweł Bartoszewicz-Malicki (ASUB Rugby Waterloo, D1): wyszedł w podstawowym składzie w pierwszym wiosennym meczu z Kituro, przegranym 17:20. ASUB zajmuje szóste miejsce w lidze.
Francja:
- Quentin Cieslinski (Stade Métropolitain, Nationale 2 – grupa 2): zagrał ostatnie 25 minut w meczu z Rumilly, nieoczekiwanie wygranym 21:18. Métro jest dziesiąte w grupie;
- Thomas Toevalu (US Marmandaise, Nationale 2 – grupa 1): spędził na boisku 80 minut w roli kapitana drużyny w meczu z Anglet, przegranym 5:17. Marmande zajmuje ósmą lokatę w grupie;
- Mateusz Bartoszek (RC Bassin d’Arcachon; Fédérale 1 – grupa 1): zagrał ostatnie pół godziny i zdobył przyłożenie w meczu z Beauvais, wygranym 40:23. RCBA jest wiceliderem grupy;
- Nicolas Saborit (CO Berre XV, Fédérale 1 – grupa 2): zagrał ostatnie 20 minut w starciu z Gruissan, przegranym 8:23. Berre l’Etang jest dziesiąte w stawce;
- Andrzej Charlat (AS Monaco Rugby, Fédérale 2 – grupa 3): zagrał całe spotkanie przeciwko Pézenas, przegrane 16:18. Mimo to jego drużyna prowadzi w swojej grupie.
Irlandia:
- Jakub Wojtkowicz (Sligo RFC, All-Ireland League D2B): wyszedł w podstawowym składzie i zdobył przyłożenie w meczu z Malone, przegranym 25:29. Sligo spadło na piąte miejsce na swoim poziomie;
- Wiktor Wilczuk (Bruff RFC, All-Ireland League D2C): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Malahide, wygranym 32:31. Jego ekipa awansowała na piąte miejsce w lidze.
Szkocja:
- Zenon Szwagrzak (Melrose Rugby, Premiership): zaczął na ławce rezerwowych mecz z Hawick, przegrany 22:26. Jego zespół skończył fazę ligową na ósmym miejscu.
Zapowiedzi
Przed nami trzeci tydzień międzynarodowego grania w Europie. W Pucharze Sześciu Narodów najciekawiej zapowiada się mecz Anglii z Irlandią, a oprócz tego zmierzą się Walia ze Szkocją i Francja z Włochami. W fazie grupowej Men’s Rugby Europe Championship mecze Gruzji z Hiszpanią, Belgii z Niemcami, Szwajcarii z Holandią i Portugalii z Rumunią – tu wszędzie może być ciekawie.
Poza tym druga kolejka Super Rugby Pacific (i pierwsze mecze transtasmańskie, m.in. Crusaders – Brumbies) i start Super Rugby Americas.
Max Łoboda w Caldy- super!