Powrót Wilczuka do Sopotu – nie do przegapienia

W kraju mieliśmy mecz na szczycie Ekstraligi wygrany przez Energę Ogniwo Sopot jednym punktem, w dużej mierze dzięki hat-trickowi Wiktora Wilczuka, który właśnie wrócił z Irlandii. Na świecie sporo rugby ligowego, a u kobiet także międzynarodowego. Zwróciły uwagę zwłaszcza nieoczekiwane zwycięstwa Western Force i Fijian Drua w Super Rugby oraz Connachtu w URC.

Ekstraliga

Po raz drugi tej wiosny spotkały się drużyny grupy mistrzowskiej. A najciekawiej zapowiadającym się spotkaniem było to, w którym zmierzyły się lider z wiceliderem.

Energa Ogniwo Sopot – Orlen Orkan Sochaczew 29:28. I faktycznie, emocji nie brakło, a sopoccy kibice przeżyli huśtawkę nastrojów zakończoną happy endem. Po kwadransie walki wynik otworzyli gospodarze przyłożeniem wracającego do kraju z Irlandii Wiktora Wilczuka po maulu autowym. Sopocianie zdobyli jeszcze dwa przyłożenia i prowadzili 17:3, ale wówczas żółtą kartkę zobaczył Mateusz Plichta, a goście zaczęli się odgryzać i do przerwy było już tylko 17:15. W drugiej połowie Sochaczewianie kontynuowali dobrą serię, zaraz po przerwie wyszli na prowadzenie, a ich przewaga powoli rosła – aż do stanu 17:28 – i byli o krok od wygranej. Jednak w ostatnich minutach gospodarze się przebudzili, Wilczuk zdobył kolejne dwa przyłożenia po maulach autowych (najgroźniejszej broni Ogniwa w tym meczu – aż 4 przyłożenia zdobyte w ten sposób) i zapewnił swojej drużynie minimalną wygraną. Był bohaterem swojej drużyny, natomiast po drugiej stronie zwracały uwagę dokonania młodego Marcela Marczewskiego (dwa przyłożenia swojej drużyny w końcówce pierwszej połowy) i Harrisona Astley’a (18 punktów).

PGE Edach Budowlani Lublin – Life Style Catering Arka Gdynia 28:61. Faworyt nie zawiódł. Już w pierwszej połowie Gdynianie zdominowali rywali – punktowali raz za razem, tuż przed przerwą prowadzili 35:0, a schodzili na nią przy wyniku 42:7. Gospodarze nie tylko wysoko przegrywali, ale stracili też kontuzjowanych dwóch pierwszoliniowców (najpierw Robizona Kelberaszwiliego, a potem jego zmiennika). Zaraz po przerwie Gdynianie podnieśli prowadzenie, a choć potem Budowlani zaczęli się odgryzać i zdobyli trzy przyłożenia, nie mogli marzyć o odebraniu gościom wygranej. Hat-tricka zaliczył łącznik młyna Arki, Sean Cole.

Juvenia Kraków – Pogoń Awenta Siedlce 22:52. Także i w Krakowie łatwo można było wskazać faworyta do wygranej i po przyłożeniu zdobytym w pierwszej akcji wydawało się, że jest ona absolutnie pewna. Tymczasem Krakowianie niemal natychmiast odpowiedzieli, a potem nastąpił długi okres gry, w której znakomitą obroną nie pozwalali rywalom rozwinąć skrzydeł, choć im samym na drodze do punktów stawały przegrywane auty. Dopiero pod koniec pierwszej połowy Siedlczanie zdobyli dwa przyłożenia i do przerwy było 5:19. Po przerwie znowu Pogoń uderzyła w pierwszej akcji, a potem gra nieco się wyrównała. Tym razem punkty padały w obie strony, a były momenty, gdy pachniało utratą przez gości bonusu ofensywnego. Siedlczanie zaliczyli też sporo żółtych kartek po niebezpiecznych zagraniach (efektem była czerwona kartka Grzegorza Muszyńskiego, który znokautował Patryka Różyckiego, bardzo długo opatrywanego), ale nawet grając w osłabieniu (w tym podwójnym) zdobywali w drugiej połowie przyłożenia.

Ogniwo zachowało pierwsze miejsce, ale za jego plecami zmiana: punkt za Sopocianami jest Pogoń, która wyprzedziła Orkana. Wszystkie trzy czołowe drużyny są pewne awansu do półfinałów. Czwartą Arkę będzie próbowała dogonić Juvenia, która jednak dwa kluczowe spotkania rozegra na wyjazdach.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Energa Ogniwo Sopot729
2. ↑Pogoń Awenta Siedlce728
3. ↓Orlen Orkan Sochaczew726
4.Life Style Catering Arka Gdynia714
5.Juvenia Kraków75
6.PGE Edach Budowlani Lublin70

Drużyny grupy pucharowej spotkały się już po raz trzeci.

Lechia Gdańsk – WizjaMed Grod Budowlani Łódź 25:52. I po raz trzeci wygrali Budowlani Łódź – w starciu dwóch drużyn, które od podziału na grupy tylko wygrywały, pokonali Lechię Gdańsk. Co prawda gospodarze dobrze zaczęli spotkanie i po przyłożeniu Sphakanyiswy Ngcobo prowadzili 8:0, ale potem prowadzenie stracili – chociaż potem kolejną piątkę dorzucił inny z wiosennych nabytków Gdańszczan, Michael Koopmann, to goście w międzyczasie położyli trzy przyłożenia, a jeszcze przed przerwą czwarte. Zaraz po przerwie Lechia zmniejszyła stratę po znakomitym rajdzie Ngcobo, który obsłużył Koopmanna, a po karnym na 20 minut przed końcem było już tylko 25:26. Na dodatek dwóch graczy Budowlanych zobaczyło żółte kartki za próbę powstrzymania kolejnego ataku Ngcobo (jeden za podcinanie, drugi za niezamkniętą szarżę). Jednak mimo gry w trzynastkę to Budowlani przeważali, w osłabieniu zdobyli dwa przyłożenia, a gdy byli z powrotem w komplecie – kolejne dwa i wysoko wygrali.

Budmex Rugby Białystok – AZS AWF Warszawa 35:12. Po dwóch porażkach w drugiej fazie sezonu Białostocczanie wreszcie wygrali po meczu, w którym prowadzili niemal od początku do końca. W pierwszej połowie wyszli na prowadzenie 8:0. Akademicy zmniejszyli stratę do jednego punktu, gospodarze kopnęli karnego i do przerwy było 11:7. Ten wynik utrzymywał się bardzo długo – dopiero po 20 minutach drugiej połowy zaczął się zmieniać. Białostocczanie w ostatniej kwarcie meczu dominowali, a przewagę zamieniali na kolejne przyłożenia – jedyne punkty po przerwie stracili dopiero w ostatniej akcji meczu (były one jednak bardzo ważne – przyłożenie akademików odebrało gospodarzom ofensywny punkt bonusowy, dzięki czemu AZS AWF ma o punkt więcej w tabeli).

Budowlani pewni już są awansu do gry o piąte miejsce na koniec sezonu. Za ich plecami bardzo ciekawie – trzy drużyny w jednopunktowych odstępach, a stawką jest tylko jedno miejsce dające gwarancję utrzymania się już na koniec fazy grupowej.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.WizjaMed Grot Budowlani Łódź630
2.Lechia Gdańsk610
3.AZS AWF Warszawa69
4.Budmex Rugby Białystok68

W I lidze rozegrano dziesiątą kolejkę spotkań. Zespoły z czołowej trójki ligowej tabeli solidarnie wygrały wyjazdowe spotkania: Sparta Jarocin zwyciężyła RK Warszawa 16:9 (mimo czerwonej kartki jednego ze swoich rwaczy już po pierwszym kwadransie gry), Hegemon Mysłowice po zaciętym pojedynku pokonał Arkę Rumia 24:20 (do przerwy przegrywał 0:8), a Posnania rozgromiła Watahę Zielona Góra 117:8 (niemal cały mecz młynów symulowanych po kontuzji na początku jednego z pierwszoliniowców gospodarzy; aż 48 punktów łącznika ataku Posnanii Dominika Machlika). W jedynym meczu, gdzie wygrała niżej notowana ekipa, Legia Warszawa poradziła sobie z Rugby Wrocław 61:21 (zwracają uwagę dwa przyłożenia znanego z boisk ekstraligowych Artura Bryla). W tabeli bez zmian.

Top 14

We Francji odbyła się 21. kolejka Top 14 – i mieliśmy rundę bonusów ofensywnych (pojawiły się w aż sześciu spośród siedmiu spotkań).

Stade Rochelais – Union Bordeaux-Bègles 45:15. Obie drużyny uczestniczące w tych atlantyckich derbach miały za sobą dwa mecze w europejskich pucharach w ostatnie dwa weekendy. Jednak podczas gdy La Rochelle trochę odpuściło ćwierćfinał Challenge Cup, Bordeaux grało w Champions Cup na całego i w ten weekend wystawiło rezerwowy skład dając odpocząć bohaterom ostatnich spotkań (a Salesi Rayasi, który mimo wszystko wyszedł na boisko, był jednym z najsłabszych graczy). Dla Roszelczyków to była szansa na dobry wynik i ją wykorzystali. Co prawda to goście zapunktowali jako pierwsi, a po 20 minutach był remis, ale potem gospodarze budowali swoją przewagę, a na koniec meczu zapewnili sobie ofensywny punkt bonusowy. Problem w tym, że spory już szpital w drużynie La Rochelle powiększył się o kolejnych trzech zawodników.

Poza tym:

  • Aviron Bayonnais – Section Paloise 22:54 (wysoka wygrana wicelidera tabeli, który jednak bonus ofensywny wywalczył dopiero dzięki trzem przyłożeniom zdobytym w ciągu kilku ostatnich minut meczu; najlepszym graczem meczu był Théo Attissogbe, który w drugiej połowie zdobył dwa przyłożenia dla Pau);
  • ASM Clermont – Lyon AU 41:23 (pierwsze przyłożenie poszło na konto gości, ale sześć kolejnych zdobyli gospodarze i nic już nie zmieniła zdobyta na koniec meczu piątka lidera statystyki przyłożeń w Top 14, Jiuty Wainiqolo; warto zwrócić uwagę, że mecz sędziowała Szkotka Hollie Davidson – pierwsza kobieta w historii ligi, swoją drogą zachwycona atmosferą na trybunach);
  • US Montauban – RC Toulonnais 22:47 (seria porażek praktycznie skazanego na spadek beniaminka trwa; Tulon wykorzystał okazję i wrócił do ligowego wygrywania po długiej przerwie; bardzo dobry był Baptiste Serin, a na listę punktujących wpisał się młody Gruzin Michaił Szioszwili);
  • Montpellier Hérault – USA Perpignan 42:31 (Katalończycy, którzy ani razu w tym sezonie nie wygrali na wyjeździe, także i tym razem nie przeważyli; walczyli jednak do końca i kilkakrotnie zbliżali się na niewielki dystans do gospodarzy);
  • Castres Olympique – Stade Toulousain 25:42 (prawdziwa huśtawka: po 8 minutach grająca w sporej mierze rezerwami Tuluza prowadziła 14:0, ale potem się zatrzymała, a gospodarze nie tylko odrobili stratę, ale wyszli na prowadzenie 19:14; dopiero w ostatnich 25 minutach, wykorzystując osłabienie Castres po dwóch żółtych kartkach mistrzowie wrócili na czoło, a kilka minut przed końcem zapewnili sobie także bonus ofensywny);
  • Racing 92 – Stade Français 47:20 (derbowy pojedynek w stolicy padł łupem Racingu, który na dodatek w ostatnich 10 minutach zdobył dwa przyłożenia dające mu bonus ofensywny).

W tabeli bez wielkich zmian. Racing 92, La Rochelle i Tulon gonią czołową szóstkę, ale ta wciąż pozostaje w tym samym składzie i pościgowi umyka.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Stade Toulousain2176
2.Section Paloise2164
3. ↑↑Montpellier Hérault2161
4. ↓Stade Français2159
5. ↓Union Bordeaux-Bègles2159
6.ASM Clermont2157
7.Racing 922155
8. ↑Stade Rochelais2150
9. ↑↑RC Toulonnais2150
10. ↓↓Castres Olympique2147
11. ↓Aviron Bayonnais2145
12.Lyon OU2144
13.USA Perpignan2123
14.US Montauban217

27. kolejka Pro D2 przyniosła sporą niespodziankę: niemające już szans na awans do play-off, ale pragnące ostatecznie odgonić ryzyko spadku Soyaux Angoulême przerwało serię zwycięstw Vannes po 11 meczach i wygrało z liderem tabeli 29:26. Większość punktów padło w znakomitej pierwszej połowie, do przerwy goście prowadzili 26:19, ale potem zaczęły dominować błędy, aż wreszcie w ostatniej akcji meczu padło przyłożenie, dzięki któremu gospodarze jednak zwyciężyli. Niespodziankami były też porażki dwóch innych drużyn z czołowej szóstki (które mimo to z niej nie wypadły): Valence Romans przegrało na wyjeździe z Nevers 35:36 (mimo szalonej końcówki, gdy w ostatnich trzech minutach goście byli bliscy odrobienia 13-punktowej straty – do szczęścia brakło im skutecznego podwyższenia po ostatnim przyłożeniu; dla Nevers to bardzo ważny krok w drodze do utrzymania się), a Oyonnax także poza domem przegrało z Grenoble 26:31 (hat-trick dla gospodarzy w wykonaniu łącznika młyna Barnabé Couilloud).

Inne ekipy z czołówki wygrywały: na drugim miejscu umocniło się Colomiers po wygranej 59:29 nad Carcassonne (niewiele dały beniaminkowi cztery przyłożenia – skoro pierwsze zdobył, gdy po 25 minutach przegrywał już 31:0 – zdołał jedynie zmniejszyć dystans do 10 punktów, a potem faworyci znowu odjechali; Carcassonne coraz bliżej do powrotu do Nationale), na trzecie miejsce wyszło Provence po wyjazdowej wygranej nad Béziers 31:30 (zadecydowało 7 punktów w ostatniej akcji młodego Portugalczyka, Manuela Vareiro, a gospodarzom nie pomogło, że prowadzili w tym meczu m.in. 13:0 i 20:10), a Brive wróciło na piątą lokatę po pogromie 75:9 zgotowanym Aurillac (po 30 minutach było 0:6, ale potem padło 11 przyłożeń gospodarzy). Do czołowej szóstki odrobinę zbliżyło się Agen, które po wygranej 26:7 nad Biarritz traci do szóstego Oyonnax tylko 5 punktów (dwa przyłożenia Lucasa Martinsa – dzięki drugiemu, w samej końcówce, gospodarze zaliczyli punkt bonusowy). Poza tym w starciu dwóch drużyn walczących o utrzymanie Mont-de-Marsan przegrało z Dax 21:35. W strefie spadkowej oczywiście Carcassonne, a 9 punktów ponad nim Béziers i Biarritz, ledwie jedno oczko więcej ma Mont-de-Marsan.

United Rugby Championship

Po piętnastej kolejce URC w tej lidze zostały każdej drużynie już tylko po trzy mecze fazy zasadniczej do rozegrania.

Ulster – Leinster 21:29. Głównym punktem programu były irlandzkie derby rozgrywane pomiędzy świetnie radzącym sobie ostatnio Ulsterem, a dublińską potęgą. Jednak w tym spotkaniu bardzo długo punkty padały tylko po jednej stronie – Leinster rozpędzał się powoli, ale przez pierwsze 50 minut zbudował dużą przewagę, wypracowując prowadzenie aż 29:0. I dopiero wtedy, mimo osłabienia po żółtej kartce, gospodarze zaczęli się odgryzać, a gdy czerwony kartonik zobaczył u gości Max Deegan, przycisnęli jeszcze mocniej. Udało im się jednak zdobyć tylko trzy przyłożenia, a przez ostatni kwadrans, mimo liczebnej przewagi, swojego dorobku już nie powiększyli. Zbyt wiele błędów gospodarzy, na dodatek kontuzja Angusa Bella.

Poza tym:

  • Dragons – Bulls 7:47 (pierwsza połowa wyrównana, przegrana przez gospodarzy tylko 7:12, ale po przerwie dominacja gości, którzy zdobyli jeszcze 5 przyłożeń – z czego trzy w ostatnich pięciu minutach);
  • Edinburgh – Zebre Parma 31:30 (niezwykle emocjonujący pojedynek, w którym czerwona latarnia ligowej tabeli mocno pogroziła Szkotom; aż siedem zmian na prowadzeniu, a ostatnia, decydująca, praktycznie na sam koniec meczu, gdy siedmiopunktową akcją gospodarze wyszarpali zwycięstwo najmniejszą możliwą różnicą punktów);
  • Stormers – Connacht 24:33 (wydawało się, że walka Connachtu o wejście do czołowej ósemki jest skazana na porażkę biorąc pod uwagę konieczność wyjazdu na koniec fazy ligowej do Południowej Afryki, a tymczasem Irlandczycy stali się drugą europejską drużyną, która w tym sezonie wygrała na wyjeździe z RPA; po żółtej kartce Deona Furiego goście zdobyli pierwsze przyłożenie w meczu, ale gospodarze szybko wyrównali, a po 55 minutach gry prowadzili 17:7; Irlandczycy zanotowali jednak znakomity finisz, w którym zdobyli cztery przyłożenia, z których część zawdzięczali błędom przeciwników; przed meczem upamiętniono zmarłego niedawno menedżera Stormes, Christophera Solomona);
  • Lions – Glasgow Warriors 54:12 (druga ekipa z RPA grająca na własnym terenie nie dała żadnych szans Szkotom, którzy jednak wyjazd na drugą półkulę nieco odpuścili; liderzy ligi przez większość meczu mieli piłkę w ręku, ale niewiele z tego wynikało – więcej mieli strat niż przełamań linii obrony rywali; dla Lions to dziewiąty kolejny mecz bez porażki);
  • Scarlets – Cardiff 24:28 (znakomity powrót Cardiff – choć zdobyli pierwsze przyłożenie w meczu, na 10 minut przed końcem przegrywali 7:24; odrobili jednak te 17 punktów dzięki trzem przyłożeniom w końcówce, zdobytym przy grze z przewagą najpierw jednego, a potem dwóch zawodników);
  • Benetton Treviso – Munster 15:45 (Irlandczycy mogli niepokoić się przed wyjazdem do Włoch, ale na miejscu odnieśli bardzo pewne zwycięstwo, aplikując rywalom aż 7 przyłożeń; Włosi stracili kontuzjowanego Sebastiana Negriego, który dopiero co wrócił do gry po kontuzji i rozgrywał swój setny mecz w ich barwach);
  • Ospreys – Sharks 21:17 (Sharks przyzwyczaili nas już trochę do porażek w Europie, jednak dla Ospreys to i tak bardzo cenna wygrana; w barwach gości bardzo dobry debiut zaliczył 18-latek, obrońca Zekhethelo Siyaya; z poważną kontuzją mecz skończył Ethan Hooker brutalnie potraktowany podczas zdobywania przyłożenia).

W tabeli bez wielkich zmian. Zwraca uwagę awans Lions do czołowej czwórki. Jedyną ekipą, która ma realną szansę na wejście do czołowej ósemki jest Connacht, wciąż jednak mający o punkt za mało – za tydzień gra w Johannesburgu właśnie z Lions.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Glasgow Warriors1555
2.Stormers1551
3. ↑Leinster1551
4. ↑Lions1548
5. ↓↓Ulster1547
6. ↑Munster1546
7. ↓Cardiff1546
8.Bulls1545
9.Connacht1544
10. ↑Ospreys1534
11. ↓Sharks1534
12. ↑Edinburgh1528
13. ↓Benetton Treviso1528
14.Scarlets1523
15.Dragons1521
16.Zebre Parma1514

Prem

Za nami 13. kolejka Prem, a w niej jedno spotkanie z emocjami i cztery absolutnie jednostronne.

Exeter Chiefs – Northampton Saints 28:35. Ze starcia dwóch ekip z miejsc promowanych awansem do play-off zwycięsko wyszli liderzy ligowej tabeli, ale o wygraną musieli mocno powalczyć. Już na samym początku przyłożył Immanuel Feyi-Waboso, a po ośmiu minutach gospodarze prowadzili 14:0. Goście wyrównali w ostatniej akcji przed przerwą, ale po niej ponownie Chiefs wyszli na czoło. Gospodarzy zawiodła jednak w końcówce dyscyplina – najpierw żółtą kartkę zobaczył Feyi-Waboso, potem jeden z jego kolegów i w okresie gry w osłabieniu (w tym przez moment w trzynastkę) stracili trzy przyłożenia.

Poza tym:

  • Bristol Bears – Gloucester 53:12 (jednostronny pojedynek, w którym Bears bonus mieli na swoim koncie już po półgodzinie; pomagał im brak dyscypliny i żółte kartki rywali – choć ci w osłabieniu po żółtych kartkach nie tylko tracili przyłożenia, ale też je zdobywali);
  • Leicester Tigers – Newcastle Red Bulls 62:3 (kolejny mecz do jednej bramki; Red Bulls zaczęli od dwóch kartek w pierwszych pięciu minutach – w tym 20-minutowej czerwonej, a gospodarze zaliczyli 10 przyłożeń, z czego połowę zapisał na swoje konto skrzydłowy Gabe Hamer-Webb);
  • Bath – Harlequins 48:15 (świetny mecz Argentyńczyka Santiago Carrerasa, który zaliczył prawie 200 m z piłką, dwa efektowne przyłożenia i asystę; Quins nie dość że przegrali, to stracili 3 zawodników z kontuzjami, w tym Cadana Murley’a);
  • Sale Sharks – Saracens 19:85 (prawdziwe upokorzenie Sale Sharks, którzy stracili aż 13 przyłożeń, a sami punktowali, gdy w praktyce było już po meczu; gwiazdą spotkania był Noah Caluori, który zdobył pięć przyłożeń – powtarzając wyczyn z jesiennego meczu z tym samym przeciwnikiem).

W tabeli bez zmian, czołowa czwórka wciąż wyraźnie przeważa, a jedyną drużyną z realnymi nadziejami na jej doścignięcie są Bristol Bears.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Northampton Saints1357
2.Bath1356
3.Leicester Tigers1351
4.Exeter Chiefs1347
5.Bristol Bears1343
6.Saracens1338
7.Sale Sharks1322
8.Gloucester1316
9.Harlequins1315
10.Newcastle Red Bulls137

W 24. kolejka Champ nieoczekiwaną wyjazdową porażkę ponieśli Worcester Warriors – przegrali 22:33 z Chinnor. Ich potknięcie wykorzystało Coventry, które gromiąc ostatnie w tabeli Cambridge awansodwało na trzecie miejsce w tabeli. Wygrane odniosły dwie prowadzące w lidze drużyny: Ealing Trailfinders w ciekawym pojedynku pokonali 41:26 Cornish Pirates, a Bedford Blues na wyjeździe wygrali 52:33 z Richmond.

Super Rugby Pacific

Głównym punktem programu dziesiątej kolejki Super Rugby Pacific był mecz na szczycie ligowej tabeli między Chiefs i Hurricanes.

Chiefs – Hurricanes 22:17. Spotkanie dwóch czołowych drużyn tabeli i dwóch ekip z Wyspy Północnej rozstrzygnęła dopiero dogrywka. Pierwszą połowę wygrali liderzy tabeli z Wellingtonu 12:3. Po przerwie jednak los się odwrócił – choć goście zdobyli swoje trzecie przyłożenie, Chiefs odrobili straty, wyrównując stan meczu kilka minut przed końcem po imponującej akcji z własnej połowy boiska. Po kilku minutach dogrywki Chiefs rozstrzygnęli losy meczu złotymi punktami – Damian McKenzie spróbował drop goala, piłka co prawda została wyblokowana, ale tuż przed słupami dopadł jej rozpędzony Wallace Sititi i nikt nie zdołał go powstrzymać. Nie rozumiem chęci południowców do eliminowania remisów z rugby, ale z drugiej strony – na to rozstrzygnięcie warto było poczekać.

Poza tym:

  • Blues – Highlanders 47:40 (drugie nowozelandzkie derby, a w nich aż 11 przyłożeń – o jedno więcej od rywali zdobyli gracze z Auckland i dzięki temu zwyciężyli; w końcówce Highlanders walczyli o wyrównanie w polu 22 m gospodarzy, ale bezskutecznie; brak czerwonej kartki Zarna Sullivana za uderzenie ramieniem w głowę Caleba Tangitau, po którym ten ostatni stracił przytomność, spowodował pomeczowy komentarz trenera gości: „Jeśli to nie była czerwona kartka, to co nią jest?”);
  • Waratahs – Moana Pasifika 29:14 (pierwszy mecz po ogłoszeniu rozwiązania drużyny po tym sezonie na pewno był ciężki dla graczy Moany, a wynik nie przyniósł pocieszenia; co prawda do przerwy wyspiarze prowadzili, ale w drugiej połowie punktowali już tylko gospodarze; pod koniec pierwszej połowy mecz został na kilkanaście minut przerwany z powodu burzy);
  • Brumbies – Fijian Drua 28:33 (spora niespodzianka w Canberze – mający dobry sezon Brumbies ulegli ekipie z Fidżi; wyspiarze wypracowali sobie sporą przewagę w pierwszej połowie – po trzech przyłożeniach prowadzili 22:7 – a po przerwie skutecznie jej bronili);
  • Western Force – Crusaders 31:26 (kolejna australijska wygrana nad nowozelandzką ekipą w tym sezonie, i to wyjątkowo wymowna – jednej z najsłabszych drużyn ligi nad potęgą; po 20 minutach goście prowadzili 19:0 i niewiele wskazywało, że mogą przegrać, tymczasem gospodarze odwrócili losy meczu i zwyciężyli, a swoje pierwsze przyłożenie w Super Rugby Pacific zdobył znakomity Zac Lomax).

Niespodziewane zwycięstwa Fijian Drua i Western Force przypomniały, że te dwie ekipy też marzą o awansie do play-off, podobnie jak inna drużyna goniąca czołową szóstkę i wygrywająca w ten weekend – Waratahs. W czołówce aż trzy drużyny przegrały swoje mecze. Na pierwsze miejsce po wygranej nad dotychczasowym liderem awansowali Chiefs.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑Chiefs931
2. ↓Hurricanes831
3.Blues929
4.Brumbies925
5.Reds822
6.Crusaders921
7. ↑Waratahs819
8. ↑Fijian Drua916
9. ↓↓Highlanders916
10. ↓Western Force914
11.Moana Pasifika94

SVNS

Pierwsza z trzech rund SVNS Championship, czyli rywalizacji mającej wyłonić najlepsze siódemki świata w tym sezonie, została rozegrana w szczególnym miejscu w szczególnym momencie. To Hongkong był matecznikiem dla elity rugby 7 przez długie lata, tu organizowano najważniejsze turnieje na świecie, a w tym roku wypada ich 50-lecie. Zresztą, godnie obchodzone – na Kai Tak Sports Park pobito tutejszy rekord frekwencji, przekraczając w sobotę 40 tys. widzów.

W turniejach Championship wróciły 12-zespołowe rywalizacje, były zatem aż trzy dni grania, zamiast tradycyjnych ostatnio dwóch. Wśród pań jak zwykle dominowały Australijki i Nowozelandki. Obie te reprezentacje wygrały wszystkie swoje mecze grupowe, choć Nowozelandkom odrobinę postawiły się awansujące z SVNS 2 Brazylijki (12:29), a z Australijkami wyrównany bój stoczyły Kanadyjki (wygrana tylko 19:17, a w pierwszej połowie było 0:12). Aż 6 przyłożeń w fazie grupowej zdobyła Jorja Miller, z kolei Maddison Levi przyłożeniem z trzeciego spotkania wyrównała wynik Portii Woodman-Wickliffe – 256 przyłożeń w historii turniejów (przed nią w tej klasyfikacji już tylko Michaela Brake). W trzeciej grupie brylowały Francuzki, do których składu wróciła Anne-Cécile Ciofani. Z ekip awansujących z SVNS 2 do ćwierćfinału zdołała awansować tylko jedna – Hiszpania (dzięki zwycięstwu po dogrywce z Argentyną), a z elity odpadła na tym etapie z rywalizacji Wielka Brytania, która zaliczyła komplet porażek.

W ćwierćfinałach wszystkie trzy czołowe ekipy kontynuowały swoje zwycięskie serie, a grona półfinalistów dopełniły Kanadyjki po wygranej nad Stanami Zjednoczonymi. Ciekawiej mogło być w półfinałach, ale tu faworytki pewnie wygrały i w finale znowu mieliśmy pojedynek ekip z antypodów. I znowu (już szósty raz w tym sezonie) górą były Nowozelandki, które wygrały 19:14. Trzecie miejsce dla Francji. Hiszpanki ostatecznie skończyły ósme, a Brytyjki dziesiąte (przegrały jeszcze z Brazylią).

W rywalizacji panów trudniej wytypować faworytów i już w fazie grupowej było ciekawie. Z kompletami zwycięstw swoje grupy wygrały reprezentacje Fidżi (mająca wielkie tradycje tu w Hongkongu – dwukrotnie sięgnęła tu po siódemkowy puchar świata) i Australii. Fidżyjczycy mieli jednak po drodze problemy z Francją (wygrana tylko 26:24), a Australijczycy z Nową Zelandią (12:5). W trzeciej grupie było ciekawiej – nikt nie zaliczył kompletu zwycięstw, a trzy drużyny skończyły rywalizację z dwoma wygranymi i jedną porażką na koncie: Południowa Afryka, Hiszpania i Argentyna. Wróciło uwagę zwłaszcza imponujące zwycięstwo Hiszpanów nad Blitzbokami (zwycięzcami SVNS 1) – 31:12. Także i tutaj jedyną drużyną z SVNS 1, która nie przeszła do ćwierćfinałów była reprezentacja Wielkiej Brytanii (i także tu Brytyjczycy zaliczyli komplet porażek w grupie – najbardziej bolesna była pewnie ta ostatnia, 14:17 z Niemcami, rozstrzygnięta przez rywali kopem z karnego w ostatniej akcji meczu). Ich miejsce w ósemce przejęli Kenijczycy.

Obie niepokonane drużyny z fazy grupowej nie przeszły ćwierćfinałów – Fidżi przegrało z odradzającą się Argentyną 17:24 (wyspiarze zaliczyli po drodze najpierw żółtą, a potem czerwoną kartkę; dla Fidżi oznaczało to pierwsze w tym sezonie wypadnięcie poza podium), a Australia nieoczekiwanie uległa Hiszpanii 5:19. Fantastyczny pojedynek na tym etapie pokazali kibicom gracze RPA i Kenii – Blitzboks wygrali 24:22, ale jeszcze na dwie minuty przed końcem przegrywali ośmioma punktami. Czwartym półfinalistą zostali Nowozelandczycy, którzy wygrali z Francją. W półfinałach Hiszpanie po zaciętej walce przegrali z Argentyną 12:19, a Południowa Afryka wygrała z Nową Zelandią 26:14. A w finale wygrali gracze z Południowej Afryki, kolejny raz w tym sezonie – gromiąc Argentynę 35:7. Trzecie miejsce po kolejnym fantastycznym sukcesie zajęli Hiszpanie (32:28 nad Nową Zelandią po dwóch przyłożeniach w ostatnich minutach), Fidżi było piąte, a Kenia (która na koniec pokonała Francję) – siódma. Także i tu Wielka Brytania dopiero dziesiąta (na koniec przegrała z Urugwajem).

Z kraju

W ostatniej kolejce fazy zasadniczej centralnej ligi juniorów toczyła się zacięta rywalizacja o drugie miejsca w grupach, dające awans do półfinałów (pierwsze miejsca już wcześniej zapewniły sobie Ogniwo Sopot i Orkan Sochaczew). W grupie 1 tę lokatę zapewniła sobie Arka Rumia po wygranej 54:12 w pojedynku z bezpośrednim rywalem, Lechią Gdańsk. Ponadto ostatnia w tabeli Posnania wysoko przegrała z liderem, Ogniwem – było 5:68, a hat-tricka zaliczył filar gości, Konstanty Mach. W tej grupie nie rozegrano dotąd meczu Ogniwa z Lechią, ale jego wynik nie będzie miał już znaczenia dla układu tabeli. W grupie 2 bezcenne zwycięstwo odnieśli Budowlani Łódź nad swoimi imiennikami z Lublina – dzięki wygranej 66:0 (niecodzienny wyczyn Bartosza Cisaka – 36 punktów, w tym 4 przyłożenia i 8 podwyższeń) wrócili na drugą lokatę spychając w dół Juvenię Kraków, która po zaciętym meczu uległa Orkanowi Sochaczew 17:22 (trzy przyłożenia dla zwycięzców obrońcy Dawida Stobieckiego).

W Częstochowie odbył się czwarty turniej II ligi kadetów (z rozgrywkami w składach 10-osobowych). Tradycyjnie już zwyciężyła ekipa RC Częstochowa, drugie miejsce zajęły Gorce Raba Niżna, a trzecie Juvenia Kraków.

Siedem drużyn uczestniczyło w trzecim turnieju mistrzostw Polski w rugby 7 kadetek rozegranym w Rudzie Śląskiej. Skład finału był identyczny jak w dwóch poprzednich turniejach – zagrały w nim Biało-Zielone Ladies Gdańsk oraz Pogoń Siedlce. Po raz drugi górą były Gdańszczanki, które wygrały 28:15. Trzecie miejsce dla Venol Atomówek Łódź, które w meczu o brąz pokonały Amazonki – już nie z Lublina, ale z podlubelskiego Kłoczewa.

Ze świata

W ostatnim meczu tego sezonu w Rugby Europe Trophy swój byt na tym poziomie uratowali Litwini. Odnieśli swoje jedyne zwycięstwo w sezonie nad Chorwatami – mimo że rok temu w Zagrzebiu triumfowali rywale. Litwini od początku dominowali i już do przerwy prowadzili 30:3, a ostatecznie zwyciężyli 47:8 (Chorwaci swoją jedyną piątkę zdobyli, gdy przegrywali już różnicą 44 punktów). Aż cztery przyłożenia dla zwycięzców zdobył niesamowicie szybki skrzydłowy Kęstutis Karbauskas, znany nam z występów na polskich boiskach w barwach Tytana Gniezno.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Czechy523
2.Polska521
3.Szwecja514
4. ↑↑Litwa56
5. ↓Dania55
6. ↓Chorwacja54

W rozgrywkach europejskich panów dobiega też końca powoli sezon na poziomie Conference. W grupie A Norwegia przegrała z Finlandią 15:38. Ten wynik oznacza, że o zwycięstwie w grupie zdecyduje planowany w maju mecz Finlandii z Luksemburgiem. W grupie B zwycięski marsz kontynuowali Serbowie, którzy wygrali ze Słowenią 35:14. Z kompletem wygranych jest tu także Austria i o pierwszym miejscu zdecyduje bezpośredni pojedynek Austrii z Serbią w maju. W grupie C Ukraina (w której składzie znaleźli się Kramarenko i Szewczenko – i mimo to dzień później zagrali z Juvenią w Krakowie) pokonała ostatnią przeszkodę na drodze do zwycięstwa w grupie – w Kiszyniowie wygrała 46:0 z Bułgarią. A w grupie E (trzyzespołowej) końcowy triumf zapewniła sobie Bośnia i Hercegowina, która rozgromiła 70:5 Kosowo.

W drugiej kolejce kobiecego Pucharu Sześciu Narodów solidarne i pewne zwycięstwa odnosiły faworytki: na Murrayfield w obecności około 30 tys. widzów Szkocja przegrała 7:84 z Anglią (dwa przyłożenia Ellie Kildunne eksperymentalnie ustawionej na skrzydle, rzadko spotykana u pań stuprocentowa skuteczność z kopów przy 12 podwyższeniach Zoe Harrison), Walia uległa 7:38 Francji (walka do przerwy – Walia prowadziła 7:0 po karnym przyłożeniu, na koniec pierwszej połowy było 7:7, ale potem Francuzki zdobyły pięć przyłożeń), a Irlandia odniosła swoje pierwszą wygraną w turnieju – 57:20 z Włochami (hat-trick w pierwszej połowie Beibhinn Parsons). W tabeli Angielki prowadzą przed Francuzkami (obie ekipy mają po 10 punktów), a Irlandki awansowały na trzecie miejsce, spychając z niego Szkocję.

Decydujące pojedynki odbyły się w kobiecym Rugby Europe Championship. Na koniec turnieju mieliśmy starcie dwóch niepokonanych w poprzednich meczach drużyn, Holandii i Hiszpanii. I mimo przewagi własnego boiska Holenderek, wyraźnie przewyższające poziomem całą stawkę Hiszpanki zwyciężyły 43:19 i po raz dziewiąty z rzędu triumfowały w kobiecym REC. W starciu, którego stawką było trzecie miejsce w turnieju, Belgijki pokonały Portugalki 15:5.

W drugiej kolejce kobiecego Pacific Four Series, rozegranej w Kansas City, mieliśmy chyba najbardziej wyczekiwane spotkanie tego turnieju (tym bardziej wyczekane, że opóźnione aż trzy godziny z powodu zagrożenia burzami), rewanż za półfinał ostatniego Pucharu Świata, w którym Kanadyjki pokonały Nowozelandki. Tym razem wynik był odwrotny – choć ekipa z Ameryki prowadziła do przerwy 14:5, drugą połowę przegrała 0:31 i cały mecz 14:36. W drugim spotkaniu (także mocno opóźnionym) Amerykanki pokonały Australijki 33:12. Ostatnia kolejka, w najbliższy weekend, będzie miała charakter derbowy – ekipy z Ameryki zmierzą się w Chicago, natomiast te z antypodów wrócą do siebie i zagrają w Australii.

Na Fidżi rozpoczęły się mistrzostwa Oceanii kobiet z udziałem trzech wyspiarskich drużyn. W pierwszym meczu gospodynie turnieju nie dały żadnych szans ekipie Tonga – 13 przyłożeń dało im zwycięstwo 83:5.

W najciekawszych meczach piętnastej kolejki Japan Rugby League One Tokyo Sungoliath uległo Spears Funabashi Tokyo-Bay 22:27 (miejscowi dominowali, długo nawet prowadzili, ale trzecia drużyna tabeli imponowała obroną; po tym meczu różnica między trzecimi w tabeli Spears a czwartym Sungoliath wzrosła do aż 19 punktów), a Toyota Verblitz uległa 24:38 wiceliderowi, Kobe Steelers (hat-trick nadziei japońskiego rugby, Shunsuke Uenobo). Poza tym Mie Heat uległo 5:49 Black Rams Tokyo (zwycięzcy umocnili się w czołowej szóstce), Yokohama Eagles pokonali 33:15 Urayasu D-Rocks (po dobrym początku sezonu D-Rocks spadli na ostatnie miejsce i tracą 7 punktów do poprzedzającej ich ekipy Dynaboars), Sagamihara Dynaboars przegrali 26:45 z Brave Lupus Tokyo (przegrani przebudzili się w końcówce, gdy hat-tricka zaliczył Matt Vaega, ale było już za późno; obrońcy tytułu wciąż bronią się na szóstym miejscu – mają 5 punktów przewagi nad ekipami z Toyoty i Mie), a Shizuoka BlueRevs uległa liderowi ligi, Saitama Wild Knights, 24:34 (choć w pierwszej połowie gospodarze prowadzili nawet 14 punktami).

W ostatnim meczu siódmej kolejki Super Rugby Americas cenną wygraną odniósł beniaminek, Capibaras, który 39:28 pokonał inną argentyńską ekipę, Tarucas. W ten sposób liga osiągnęła półmetek fazy zasadniczej. Przekroczono go w ten weekend, gdy rozegrano trzy spotkania ósmej kolejki: liderujący w Pampas zachowali pierwsze miejsce pokonując 31:14 Yacaré, Selknam pokonał Tarucas 37:13 i tymczasowo nadwątlił dominację argentyńskich drużyn awansując na czwarte miejsce w lidze (Chilijczycy zagrali swój najlepszy mecz w tym sezonie), a Cobras ulegli 19:48 wiceliderowi, Dogos.

W Major League Rugby Anthem RC przegrał 14:31 z Old Glory DC, Chicago Hounds wygrali 50:26 z New England Free Jacks (Hounds jako jedyni mają na koncie komplet zwycięstw, natomiast obrońcy tytułu jako jedyni – komplet porażek), a w starciu ekip z zachodniego wybrzeża California Legion wygrał 38:29 z Seattle Seawolves i awansował na drugie miejsce w tabeli.

W półfinałach irlandzkiej All-Ireland League dwa derbowe pojedynki w stolicy, zakończone zwycięstwami ekip wyżej notowanych po fazie zasadniczej: St. Mary’s College pokonało 20:13 Terenure College, a broniący tytułu Clontarf ograł 39:28 Landsowne. Ciekawy będzie też skład pojedynku o utrzymanie/awans na najwyższy poziom AIL – zagrają ze sobą dwaj tradycyjni rywale, broniący się przed spadkiem Univesity College Dublin i walczący o awans Dublin University.

Rywalem Batumi w meczu finałowym gruzińskiej ligi Didi 10 będzie Aresi Kutaisi – w meczu kwalifikacyjnym do finału w derbowym pojedynku pokonał 35:22 drużynę Aja Kutaisi (miał słabszy moment, gdy po okresie osłabienia w wyniku dwóch żółtych kartek rywale wyszli na prowadzenie, ale dwa przyłożenia rezerwowego młynarza w końcówce pozwoliły mu jednak wygrać). To historyczny sukces tej drużyny, która w finale mistrzostw Gruzji jeszcze nigdy nie grała (a w Didi 10 występuje od 2020).

Ostatnią kolejkę rundy grupowej rozegrano w hiszpańskiej División de Honor. W najciekawszym pojedynku grupy mistrzowskiej Burgos uległo Valladolid RAC 29:31 – VRAC zwycięstwo zapewniło sobie punktami na koniec meczu i potwierdziło w ten sposób pewne już przed meczem pierwsze miejsce w tabeli. Z kolei grupie spadkowej Ciencias Sewilla starła się w bezpośrednim starciem z broniącą tytułu mistrzowskiego ekipą El Salvador w meczu, którego stawką było drugie miejsce w grupie, ostatnie zapewniające awans do fazy play-off. Ostatecznie swoją szansę na obronę tytułu zachował El Salvador wygrywając 28:13, natomiast Ciencias zostało zepchnięte z nieba do piekła – spadło dwa miejsca niżej, co oznacza także spadek z División de Honor. A już w pierwszej rundzie fazy pucharowej, w ćwierćfinałach, czeka nas hiszpański klasyk – derby Valladolid pomiędzy VRAC i El Salvador.

Pierwsze mecze play-off rozegrano w walijskiej lidze Super Rygbi Cymru. Ze starć czterech najsłabszych ekip ligi zwycięsko wyszły Bridgend i Carmarthen, które dzięki temu awansowały do ćwierćfinałów.

W Południowej Afryce rozegrano finał rozgrywek drużyn uniwersyteckich, czyli Varsity Cup. Po raz szósty w historii po puchar sięgnęła ekipa uniwersytetu w Pretorii, Tuks, która 31:3 pokonała Eagles z North-West University. Tuks ostatni tytuł zdobyli w 2022, ale rok później spadli poziom niżej i obecne mistrzostwo jest świadectwem ich wielkiego powrotu. Mistrzowie sprzed roku, UCT Ikey Tigers, nie weszli do fazy play-off, a wicemistrzowie, Maties, odpadli w półfinale. Najlepszym graczem turnieju wybrano Thabanga Mphafiego, zawodnika innego półfinalisty, drużyny uniwersytetu johannesburskiego. Z kolei w finale rywalizacji kobiet UFH Baby Blues pokonały 24:21 ekipę UWC, niwelując w drugiej połowie 14-puntkową stratę do przerwy.

Świat obiegła informacja o rozwiązaniu drużyny Moana Pasifika po tym sezonie (w zamierzeniu była przeznaczona dla zawodników z Samoa i Tonga, ale mecze rozgrywała w Nowej Zelandii i spośród emigrantów o wyspiarskich korzeniach w tym kraju pochodziła większość graczy). Ma to być efekt wycofania się z jej finansowania przez World Rugby (to było rocznie ok. 1,9 mln dolarów przy szacowanych kosztach utrzymania drużyny ok. 10 mln dolarów). Jedyną szansą byłoby znalezienie nowego inwestora, ale jego poszukiwania były bezowocne. Cóż, mimo wszystko to bolesny cios w marzenia o rozwoju wyspiarskiego rugby, jest to też znak dalszego „zwijania się” rozgrywek – i to chwilowo bez perspektyw na odbicie, bo prawdopodobnie liga zmniejszy skład do 10 drużyn.

Pojawiły się też informacje o tym, że na krawędzi upadku znajduje się klub uczestniczący w Super Rugby Americas, Yacaré. Byłby to spory cios dla paragwajskiego rugby, które niewątpliwie dzięki tej drużynie ostatnio urosło w siłę na arenie międzynarodowej (i to pomimo faktu, że władze klubu mają problem z zebraniem wystarczająco dużej grupy rodzimych zawodników). Problemem jest strata finansowa i puste trybuny (których nie zapełniają nawet akcje rozdawania darmowych wejściówek). W tej lidze jednak są perspektywy rozwoju o nowe drużyny.

Z kolei angielscy Exeter Chiefs (którzy zanotowali w ostatnim roku obrotowym ok. 10 mln funtów straty) są o krok od zmiany właściciela – głosowanie nad amerykańską ofertą ma odbyć się w klubie na początku maja. Przez długie lata finanse klubu opierały się na kwotach od firm kontrolowanych przez Tony’ego Rowe’a (stojącego na czele klubu), jednak ostatnio ten biznesmen zadeklarował koniec takiego wsparcia.

Nadzwyczajne zgromadzenie przedstawicieli w federacji walijskiej zakończyło się bez rewolucji – przeciwnicy zmian szykowanych przez związek, w tym obcięcia liczby zawodowych drużyn w URC z 4 do 3, pozostali w mniejszości. Wciąż jednak nie wiadomo, kiedy do tej redukcji dojdzie oraz czy właściciel Ospreys, Y11 Sports & Media, kupi Cardiff.

Plotka, póki co niezweryfikowana, ale ciekawa: kilka federacji organizuje nowe międzynarodowe rozgrywki klubowe w środkowej Europie, w których mają mierzyć się kluby z Niemiec (SC Frankfurt 1880 i być może selekcja z innych klubów Bundesligi), Holandii (The Dukes), Belgii (Boitsfort RC) i Czech (Tatra Smichov). Rozgrywki mają rozpocząć się w sierpniu i mieć format pięciu turniejów (każdy z udziałem czterech ekip i zapewne skróconymi meczami, aby zamknąć turniej w ciągu weekendu). Do nas za daleko?

Arabia Saudyjska ponoć nie będzie ubiegać się o organizację Pucharu Świata w 2035 – nowa strategia finansowa, do tego kryzys spowodowany wojną w Zatoce Perskiej, spowodował, że pomysł został porzucony. Cóż, nieśmiały oddech ulgi, przynajmniej jedna niezdrowa pokusa odsunięta od World Rugby.

Z wieści transferowych:

  • Gaël Fickou po tym sezonie wróci z Racingu 92 do Tulonu (na rok przed planowanym wygaśnięciem kontraktu z paryskim klubem),
  • Nicolas Martins ma w przyszłym sezonie być zawodnikiem Racingu 92. W to miejsce Colomiers ściąga z Ealing Trailfinders Richarda Hardwicka, reprezentanta Namibii, który zakładał też w przeszłości koszulkę Wallabies;
  • buty na kołku po tym sezonie zawiesi reprezentant Anglii i zawodnik Harlequins, Joe Launchbury;
  • Glen Jackson po tym sezonie opuści funkcję trenera Fijian Drua;
  • nie tylko Piotr Zeszutek kończy reprezentacyjną karierę – taką samą decyzję ogłosił jego vis-à-vis z meczu przed tygodnia, kapitan reprezentacji Szwecji, Philip Murphy.

Polacy za granicą

Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.

Anglia:

  • Eryk Świech (Jersey RFC): wyszedł w podstawowym składzie w meczu drugiej drużyny swojego klubu z drugą drużyną Wimbledon RFC. Jego drużyna wygrała 38:19.

Francja:

  • Andrzej Charlat (AS Monaco Rugby, Fédérale 2, grupa 3): zagrał 80 minut i zdobył 2 przyłożenia w meczu z Cavaillon, wygranym 30:13. Monaco na mecz przed końcem fazy zasadniczej pewne jest pierwszego miejsca w swojej grupie.

Zapowiedzi

Za tydzień w kraju:

  • trzecia kolejka grupy mistrzowskiej Ekstraligi (Orlen Orkan Sochaczew – PGE Edach Budowlani Lublin, Pogoń Awenta Siedlce – Energa Ogniwo Sopot, Life Style Catering Arka Gdynia – Juvenia Kraków),
  • jedenasta kolejka I ligi (Arka Rumia – RK Warszawa, Hegemon Mysłowice – Wataha Zielona Góra, Posnania – Legia Warszawa, Rugby Wrocław – Sparta Jarocin),
  • siódma kolejka II ligi (AZS AWF II Warszawa – Rugby Ruda Śląska, AWF ANS WP Budowlani II Lublin – Miedziowi Lubin, Budowlani II Łódź – RT Olsztyn),
  • szósty turniej mistrzostw Polski kobiet w rugby 7,
  • mecze centralnej ligi kadetów.

Na świecie:

  • dwa mecze Rugby Europe Conference (Bułgaria – Mołdawia, Słowenia – Słowacja),
  • trzecia kolejka kobiecego Pucharu Sześciu Narodów (Anglia – Walia, Włochy – Szkocja, Francja – Irlandia),
  • trzecia kolejka kobiecego Pacific Four Series (Stany Zjednoczone – Kanada, Nowa Zelandia – Australia),
  • dwa ostatnie mecze mistrzostw Oceanii Kobiet (Tonga – Samoa, Fidżi – Samoa),
  • 22. kolejka Top 14 (m.in. mecz Stade Français z Pau),
  • 16. kolejka United Rugby Championship (m.in. irlandzkie derby Munsteru z Ulsterem),
  • 14. kolejka Prem (m.in. pojedynek Northampton Saints z Bath – rewanż za niedawny ćwierćfinał Champions Cup),
  • 11. kolejka Super Rugby Pacific (m.in. pojedynek Hurricanes z Brumbies),
  • 16. kolejka Japan Rugby League One,
  • finał irlandzkiej All-Ireland League,
  • finał gruzińskiej Didi 10,
  • ćwierćfinały walijskiej Super Rygbi Cymru,
  • ostatnia kolejka fazy zasadniczej włoskiej Serie A Elite.

2 komentarze do “Powrót Wilczuka do Sopotu – nie do przegapienia”

Skomentuj Grzegorz B Anuluj pisanie odpowiedzi