Czas rozstrzygnięć nadciąga

Sezony w czołowych ligach nieubłaganie zbliżają się do końca. W Ekstralidze rozwiały się ostatnie niewiadome przed fazą pucharową, natomiast zacięta walka toczy się wciąż w Top 14 (gdzie czołowa szóstka solidarnie wygrywała), w URC (gdzie Connacht wciąż walczy o ósmekę) czy Prem (gdzie porażki ponieśli lider i wicelider).

Ekstraliga

Drużyny Ekstraligi mają za sobą przedostatnie spotkania fazy grupowej – i w gruncie rzeczy ostatnią istotną niewiadomą mamy już rozstrzygniętą.

Orlen Orkan Sochaczew – Pogoń Awenta Siedlce 17:21. W Sochaczewie rozegrano mecz na szczycie ligowej tabeli, od którego wyniku w praktyce zależało to, który z jego uczestników zajmie na koniec fazy grupowej pierwsze miejsce i w półfinałach trafi na Arkę Gdynia (najłatwiejszego możliwego przeciwnika z czołowej czwórki), i będzie miał sporą szansę zostać gospodarzem finału. Cel osiągnęli broniący tytułu Siedlczanie, choć długo w tym meczu przewagę mieli gospodarze. Co prawda to goście jako pierwsi mieli groźną okazję do przyłożenia, dominowali w młynach, ale to Orkan spędził większość pierwszej połowy w ataku. Długo nie stwarzał sobie klarownych sytuacji, ale gdy jeden z rywali zobaczył żółtą kartkę, wreszcie padło pierwsze przyłożenie i gospodarze prowadzili 10:0. Goście zapunktowali w pierwszej połowie tylko raz, z karnego tuż przed przerwą. Drugą połowę zaczęli od kolejnego karnego, ale chwilę później było już 17:6. Od tego momentu jednak rosła przewaga Pogoni. Dwa przyłożenia pozwoliły jej kilka minut przed końcem wyjść na czoło, a w ostatnich chwilach meczu kontrolowała sytuację.

Energa Ogniwo Sopot – Life Style Catering Arka Gdynia 47:12. Trójmiejskie derby miały zdecydowanego faworyta i ten faworyt od początku dominował na boisku. Ogniwo dominowało fizycznie i miało punktowe szanse (m.in. po rajdzie Marzuqa Maarmana), ale długo nic z tego nie wynikało. Dopiero po półgodzinie Mateusz Plichta zaczął punktowanie, a do przerwy Sopocianie prowadzili już 19:0. Po przerwie zapunktował Maarman po kolejnym imponującym wejściu i było już właściwie po meczu. Co prawda potem Arka zdobyła wreszcie punkty (m.in. Eujaan Botha po świetnym zwodzie), ale Ogniwo też się nie zatrzymywało, a Plichta skompletował w drugiej połowie hat-tricka. Niestety, przy trzecim jego przyłożeniu, skutkiem efektownej szybkiej akcji było tylko 5 punktów Ogniwa, ale także kontuzja sędziego Łukasza Jasińskiego – i drugi tydzień z rzędu Dominik Jastrzębski musiał podczas meczu wejść z linii na środek boiska.

PGE Edach Budowlani Lublin – Juvenia Kraków 22:36. Krakowianie przyjechali do Lublina w roli faworytów i w pierwszej połowie całkowicie zdominowali obraz gry. Przeważali w młynie, wyprowadzali szybkie akcje i do przerwy mieli na koncie pięć przyłożeń oraz przewagę 31:3. Lublinianie rzadko kiedy wychodzili ze swojej połowy, tymczasem Krakowianie korzystali m.in. z kopów 50:22 czy podkopnięć. Biorąc pod uwagę kadrowe kłopoty gospodarzy można się było spodziewać podobnego obrazu meczu po przerwie, ale okazało się, że drugą połowę wygrali Budowlani, którzy zdobyli trzy przyłożenia. Sporo było w tej części spotkania młynów, a gra mocno szarpana.

Pogoń w praktyce zapewniła sobie pierwsze miejsce na koniec fazy grupowej – za tydzień zagra w domu z Budowlanymi Lublin i trudno przewidywać inny rezultat niż zwycięstwo obrońców tytułu.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Pogoń Awenta Siedlce937
2. ↑Energa Ogniwo Sopot934
3. ↓Orlen Orkan Sochaczew932
4.Life Style Catering Arka Gdynia919
5.Juvenia Kraków910
6.PGE Edach Budowlani Lublin90

W fazie pucharowej także grano przedostatni raz.

Lechia Gdańsk – Budmex Rugby Białystok 41:36. Gdańska Lechia tym zwycięstwem zapewniła sobie utrzymanie w Ekstralidze, ale nie przyszło to jej łatwo. Brakło w ich składzie Sphakanyiswi Ngcobo, ale decydującą rolę odegrał innych z ich nabytków, Michael Koopmann. Początkowo jednak mocno przycisnęli Białostocczanie, którym dwie świetne okazje przeszły przed nosem po błędach w ostatnich podaniach. W końcu zdobyli przyłożenie, ale odpowiedział Koopman, który potem zaliczył też asystę. Na przerwę zawodnicy schodzili przy czteropunktowym prowadzeniu Białegostoku, wypracowanym dzięki konsekwentnym kopom z karnych Lusandy Xakwany. Po przerwie obie ekipy znowu zmieniały się na prowadzeniu, ale w końcu przewagę osiągnęli gracze Lechii, m.in. dzięki kolejnemu przyłożeniu Koopmanna (który uzbierał w tym spotkaniu 21 punktów). Białystok musiał zadowolić się defensywnym punktem bonusowym, który wielkiego znaczenia już nie ma.

AZS AWF Warszawa – WizjaMed Grot Budowlani Łódź 31:99. W drugim meczu grupy pucharowej zdecydowane zwycięstwo dominującej w tej części stawki Budowlanych z Łodzi. Spotkanie było festiwalem radosnej ofensywy – padło aż 20 przyłożeń, z czego 15 zapisali na swoje konto goście. Szalał w ich barwach Lucas Niedzwiecki, który zdobył aż cztery przyłożenia, dorzucił 11 podwyższeń i w sumie uzbierał aż 42 punkty. Trzeba jednak podkreślić postawę gości, którzy nie poddawali się i zaliczyli aż pięć piątek. Jako pierwsi wyszli na prowadzenie, do 30. minuty remisowali, tuż przed przerwą zredukowali stratę do dwóch oczek, a powtórzyli to zaraz po wyjściu na drugą połowę. Potem jednak ruch na boisku był już niemal wyłącznie jednokierunkowy, a przyłożenia gości sypały się jedno za drugim.

Budowlani już od dawna są pewni pierwszego miejsca na koniec fazy grupowej, a w ten weekend drugie zapewniła sobie Lechia.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.WizjaMed Grot Budowlani Łódź840
2.Lechia Gdańsk820
3.AZS AWF Warszawa89
4.Budmex Rugby Białystok89

W dwunastej kolejce I ligi pierwszej porażki w sezonie doznała liderująca Sparta Jarocin – w niezwykle zaciętych derbach Wielkopolski uległa Posnanii 29:33 (straciła prowadzenie krótko przed 80. minutą, ale była bardzo bliska jego odzyskania niemal na sam koniec). Dla Poznaniaków wygrana oznacza umocnienie się na trzecim miejscu i zmniejszenie punktowego dystansu do drugiego miejsca – zajmujący je Hegemon Mysłowice pojechał do Warszawy i tam przegrał z Legią 26:57 (znów Warszawiaków poprowadzili Saba Chariszwili i Artur Bryl; mocny finisz w sezonie Legii, ale zbyt spóźniony, aby myśleć o awansie). W efekcie na dwie kolejki przed końcem Mysłowiczanie mają tylko dwa punkty przewagi nad Posnanią i sprawa awansu do finału ligi jest jeszcze otwarta. Poza tym w starciu dwóch ostatnich drużyn ligi Wataha Zielona Góra uległa Arce Rumia 6:64 (co oznacza już definitywnie ostatnie miejsce Zielonogórzan i w efekcie prawdopodobnie spadek do II ligi), a drużyna RK Warszawa pokonała Rugby Wrocław 35:12.

W ósmej kolejce II ligi zwyciężały drużyny z dwóch czołowych miejsc w tabeli. Rezerwy łódzkich Budowlanych pokonały czwarte w lidze rudośląskie Gryfy 45:39 (aż 13 przyłożeń w meczu, w tym hat-trick w drugiej połowie rezerwowego łodzian Siaosiego Vakapuny), a Koma RT Olsztyn pokonał rezerwy Budowlanych Lublin 75:12 (to był mecz drużyn zajmujących odpowiednio drugie i trzecie miejsce w lidze, z identyczną liczbą punktów, ale Lublinianie przyjechali do Olsztyna w niepełnym składzie i cały mecz grali w osłabieniu; sytuacja kadrowa w Lublinie jest zresztą nieciekawa – w meczu seniorów w niedzielę też mieli niepełną ławkę, a zasiedli na niej trzej gracze występujący dzień wcześniej w Olsztynie). Nie odbył się mecz Miedziowych Lubin z rezerwami AZS AWF Warszawa – akademicy nie dojechali do Lubina i zanosi się na to, że na konto Miedziowych pójdzie pierwsza wygrana w tym sezonie, choć odniesiona poza boiskiem.

Top 14

W Top 14 23. kolejka spotkań – i coraz goręcej.

Aviron Bayonnais – Union Bordeaux-Bègles 38:40. W Bajonnie emocje były ogromne. Gospodarze mieli resztki nadziei na awans do Champions Cup, z kolei goście będący finalistami Champions Cup walczyli o utrzymanie się w pierwszej szóstce. Yannick Bru oszczędzał jednak część swoich gwiazd – Louis Bielle-Biarrey i Mathieu Jalibert usiedli na ławce rezerwowych, a Damian Penaud znalazł się w ogóle poza składem – i do przerwy jego drużyna straciła cztery przyłożenia, a to, że przegrywała tylko 19:26 zawdzięczała głównie karnym zmiennika Jaliberta, Hugo Reusa. Po przerwie na boisku znaleźli się Bielle-Biarrey i Jalibert, ale początkowo to Bajonna powiększyła swoja przewagę do 19 punktów. Dopiero w ostatnich 20 minutach goście wrócili do meczu (sygnał do ataku dała właśnie wymieniona para zmienników), zdominowali gospodarzy uciszając trybuny, zdobyli 3 przyłożenia i wyszarpali bezcenne dla nich zwycięstwo. Jeszcze na sam koniec losy meczu mógł odwrócić Joris Segonds, ale nie wykorzystał karnego z bardzo dużego dystansu.

RC Toulonnais – Stade Toulousain 27:51. Arcyważny pojedynek walczącego o awans do czołowej szóstki Tulonu z liderem z Tuluzy zaczął się dobrze dla gospodarzy, ale skończył znacznie gorzej. Na siedmiopunktową akcję pary łączników Antoine’a Duponta i Romaina Ntamacka Tulończycy odpowiedzieli dwoma własnym przyłożeniami, dorzucili karnego i w 25. minucie prowadzili 17:7. Od tego momentu jednak dominowali goście. Jeszcze w pierwszej połowie zdobyli dwa przyłożenia (jedno z nich zaliczył Dupont), skutecznie kopał Ntamack (w sumie 22 punkty w meczu) i wyszli na prowadzenie 24:20. Drugą połowę zaczęli od błyskawicznych 10 punktów (świetna asysta Duponta), potem Ntamack dorzucił trzeciego karnego. Resztki nadziei Tulonu obudzone po przyłożeniu na kwadrans przed końcem zgasły w ostatnich minutach, gdy zmiennicy gości, Japończyk Naoto Saito i Belg Matias Remue przypieczętowali wygraną dwoma kolejnymi piątkami. Tulończycy stanęli pod ścianą i muszą wygrać za tydzień, aby pozostawić nadzieję na awans do szóstki. W Tuluzie zaś odrodzenie pary Dupont i Ntamack, najlepszych zawodników na boisku.

Poza tym:

  • Section Paloise – Castres Olympique 27:15 (Pau walczyło o utrzymanie drugiego miejsca, a Castres o awans do czołowej ósemki; po kilku zmianach na prowadzeniu w pierwszej i na początku drugiej połowy, Pau rozstrzygnęło spotkanie skutecznymi kopami z rzutów karnych);
  • ASM Clermont – USA Perpignan 45:14 (pierwsze przyłożenie w meczu zdobyli Katalończycy, ale kolejne sześć poszło na konto gospodarzy, którzy zdecydowanie wygrali utrzymując cenne miejsce w czołowej szóstce);
  • Montpellier Hérault – US Montauban 59:7 (absolutnie jednostronny pojedynek finalisty Challenge Cup i drużyny skazanej na spadek do Pro D2; 9 przyłożeń zwycięzców, z których cztery zaliczył argentyński środkowy Justo Piccardo);
  • Stade Français – Lyon OU 59:17 (na pierwsze przyłożenie Paryżan ekipa z Lyonu jeszcze odpowiedziała, ale potem gospodarze zdecydowanie odjechali rywalom punktując aż do samego końca meczu i ostatecznie zatrzymali się na ośmiu przyłożeniach);
  • Racing 92 – Stade Rochelais 24:26 (niezwykle ważne i zacięte spotkanie pomiędzy dwoma ekipami sklasyfikowanymi tuż za plecami czołowej szóstki; La Rochelle po półgodzinie wyszło na prowadzenie, straciło je tuż przed końcem, ale odzyskało je dzięki karnemu Nolanna le Garreca; kopacze zresztą w tym meczu odgrywali kluczowe role, a na koniec drop goalem próbował przechylić szalę na stronę Paryżan Ugo Seunes, jednak bezskutecznie).

Drużyny z czołowej szóstki zaliczyły komplet zwycięstw i uciekają goniącym je rywalom. W ich gronie zacięta walka toczy się o drugie miejsce i bezpośredni awans do półfinałów. Liczyć na dogonienie czołówki i awans do play-off mogą już w praktyce tylko Racing 92 (który zmarnował sporą szansę w ten weekend) i La Rochelle. Tulon już powoli może żegnać się z marzeniami.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Stade Toulousain2382
2. ↑Montpellier Hérault2370
3. ↓Section Paloise2369
4.Stade Français2368
5.ASM Clermont2366
6.Union Bordeaux-Bègles2364
7.Racing 922361
8. ↑Stade Rochelais2358
9. ↓RC Toulonnais2355
10.Castres Olympique2348
11.Lyon OU2348
12.Aviron Bayonnais2346
13.USA Perpignan2324
14.US Montauban237

Po przedostatniej kolejce fazy zasadniczej Pro D2 w lidze pozostały już tylko dwie istotne niewiadome: Colomiers i Provence walczą o drugie miejsce i bezpośredni awans do półfinału, natomiast o uniknięcie barażu zmagają się Biarritz i Mont-de-Marsan.

Provence utrzymało się w walce o drugie miejsce dzięki nieoczekiwanemu zwycięstwu nad zdecydowanym liderem ligi, Vannes. Bretończycy prowadzili do przerwy 24:0 i wydawało się, że nic im nie odbierze zwycięstwa, tymczasem po przerwie to Prowansalczycy zdobyli cztery przyłożenia, dorzucili dwa karne w końcówce i siedmioma punktami z ostatniej akcji meczu Vannes zapewnili sobie już tylko bonus defensywny. Skończyło się zwycięstwem ekipy z Aix-en-Provence 34:31. Ta wygrana jednak nie pozwoliła awansować zwycięzcom na drugie miejsce – utrzymało je Colomiers, które popkonało 19:13 broniące się przed spadkiem Mont-de-Marsan. Ten wynik oznaczał, że przegrani pozostali na przedostatnim miejscu w tabeli. Trzy punkty nad nimi jest Biarritz, które w pojedynku wielkich niegdyś ekip (w sumie 16 tytułów mistrzów Francji) uległo na wyjeździe Béziers 17:43. Gospodarze zapewnili sobie w ten sposób utrzymanie, a w wysokim zwycięstwie pomogła im nie tylko dobra forma Samuela Marquesa (16 punktów), ale i pół godziny gry rywali w osłabieniu. Wygranej Béziers na Stade Raoul-Barrière przyglądało się 12 tys. widzów, a zobaczyli m.in. żółtą kartkę dla Kyliana Jamineta za zderzenie z sędzią (https://twitter.com/i/status/2053007971618054392).

Agen pokonało 45:14 Soyaux Angoulême (aż pięć kartek, w tym dwie pomarańczowe gości) – mimo wygranej straciło już nawet matematyczne szanse na awans do fazy play-off, bo swoje mecze wygrały Brive (44:28 na wyjeździe ze skazanym na spadek Carcassonne) i Oyonnax (47:26 także poza domem z Nevers; Oyonnax wciąż ma nadzieję na wskoczenie na czwarte miejsce i domowy ćwierćfinał). Poza tym Aurillac uległo 36:38 Grenoble (spektakularną akcję zakończoną akrobatycznym przyłożeniem zaliczył Raffaele Storti, ale po TMO zostało ono anulowane), a Dax przegrało 31:33 z Valence Romans (goście po półgodzinie prowadzili 25:0, ale potem ratowali zwycięstwo przyłożeniem w końcówce mimo osłabienia po czerwonej kartce).

Sporo emocji w półfinałach trzeciej ligi francuskiej, Nationale. Ubiegłoroczny spadkowicz z Pro D2, Nicea (która w ubiegłym roku zmieniła nazwę ze Stade Niçois na Nissa Rugby – Nissa to lokalna nazwa miasta), pokonał Chambéry 25:19 po meczu trzymającym w napięciu do ostatniej minuty. A jeszcze goręcej było w meczu Albi z Narboną, który został rozstrzygnięty dopiero w rzutach karnych. Tu ekipy szły łeb w łeb, większość punktów zdobywając z podstawek. Tuż przed upływem 80 minut było 22:22 i gdy Narbona zdobyła przyłożenie, wydawała się zapewnić sobie zwycięstwo – ale w ostatniej akcji meczu najlepsza ekipa fazy zasadniczej odpowiedziała tym samym i wyrównała. W dogrywce nikt punktów nie zdobył (bliższe wygranej było Albi, ale Narbona imponowała obroną), doszło zatem do karnych wykonywanych z linii 22 m. Pechowcem okazał się w ich siódmej serii obrońca Albi Téo Dospital – Narbona, piąta po sezonie zasadniczym wygrała w tej ruletce 7:6. Finał ligi między Niceą i Narboną za tydzień, w Bourg-en-Bresse.

United Rugby Championship

Sporo zaciętej walki zarówno o awans do ósemki, jak i o lepszą pozycję w jej ramach widzieliśmy w siedemnastej, przedostatniej kolejce United Rugby Championship.

Ulster – Stormers 38:38. Najwięcej uwagi przyciągało starcie walczącego o utrzymanie się w ósemce Ulsteru z chcącymi zachować pozycję lidera Stormers. I dostaliśmy znakomite, pełne emocji widowisko, które zakończyło się podziałem punktów. Stormers nie oszczędzili swoich gwiazd i Sacha Feinberg-Mngomezulu okazał się jednym z głównych aktorów spotkania (21 punktów), ale to nie wystarczyło mimo luk w składzie gospodarzy. Drużyny zmieniały się na prowadzeniu raz po raz, a niemiłym akcentem był paskudny croc roll Iaina Hendersona na Deonie Furiem – ofiara odniosła kontuzję, sprawca natomiast zobaczył zaledwie 20-minutową czerwoną kartkę. Na 10 minut przed końcem były as Blitzboks Werner Kok skompletował hat-tricka dla Ulsteru (a dorzucił też do tego dorobku asystę) doprowadzając do remisu, chwilę potem jego koledzy dorzucili kolejne przyłożenie, a jeden z gości zobaczył żółtą kartkę. Jednak Ulster nie dowiózł wygranej do końca – mecz skończył się karnym przyłożeniem Kapsztadczyków, zdobytym mimo osłabienia (Ulsterczycy już cieszyli się z tego, że Nathan Doak uratował ich przed stratą punktów, ale sędziowie uznali, że lider gospodarzy przekroczył przepisy).

Connacht – Munster 26:7. Wynik ostatnich irlandzkich derbów tego sezonu miał ogromne znaczenie. Wygrana Connachtu nie pozwoliła Munsterowi awansować do czołowej czwórki (która ćwierćfinały zagra u siebie) i w ogóle postawiła pod znakiem zapytania ich awans do fazy pucharowej, natomiast zwycięzcy zachowali nadzieję na wejście do czołowej ósemki (zmniejszyli dystans do ekip z siódmego i ósmego miejsca do 1 punktu, a do tej z szóstego Munsteru do dwóch oczek). Connacht rozstrzygnął spotkanie już w pierwszej połowie, w której zdobył trzy przyłożenia wykorzystując m.in. 20-minutową czerwoną kartkę jednego z rywali i do przerwy prowadził 21:0. Munster z impetem zaczął drugą połowę, ale przyłożenie będące jego efektem zostało unieważnione przez TMO i jedyne punkty zdobył dopiero kilkanaście minut przed końcem. Później jednak to Connacht zapunktował jeszcze raz, zdobywając ofensywny punkt bonusowy. Pewnym wytłumaczeniem postawy gości są luki w składzie spowodowane kontuzjami (m.in. Jacka Crowley’a i Tadhga Beirne’a).

Poza tym:

  • Glasgow Warriors – Cardiff 40:17 (potknięcie Stormers wykorzystali Glasgow Warriors, którzy dzięki zwycięstwu wrócili na fotel lidera; ważna wygrana Szkotów po trzech porażkach z rzędu; gwiazdą meczu był łącznik młyna gospodarzy George Horne);
  • Bulls – Zebre Parma 54:19 (zdecydowany faworyt wysoko wygrał, zdobywając 9 przyłożeń);
  • Sharks – Benetton Treviso 46:7 (poległa także druga włoska drużyna podróżująca po RPA na koniec sezonu, a gospodarze także zaliczyli aż 9 przyłożeń; hat-tricka zapisał na swoim koncie młodzieżowy reprezentant Południowej Afryki Jurenzo Julius);
  • Leinster – Lions 31:7 (Leinster na koniec sezonu rozgrywa dwa spotkania w Dublinie i w pierwszym z nich mimo gry w rezerwowym składzie pokonał świetnie radzącą sobie ostatnio ekipę z Południowej Afryki, na rzecz której dwa tygodnie temu stracił trzecie miejsce w tabeli; Irlandczycy zaczęli punktowanie na samym początku spotkania, potem bardzo długo utrzymywał się niepewny wynik 14:7, a na kwadrans przed końcem Lions byli bliscy wyrównującego przyłożenia; dopiero w ostatnich 10 minutach gospodarze trzema przyłożeniami rozstrzygnęli spotkanie; znów zawiódł Sam Prendergast);
  • Ospreys – Scarlets 27:20 (zwycięstwo w walijskich derbach dał Ospreys w pożegnalnym spotkaniu przed własną publicznością kapitan reprezentacji Walii Jac Morgan, którzy zdobył decydujące przyłożenie w końcówce spotkania; to było drugie 7-punktowe zwycięstwo Ospreys nad Scarlets w tym sezonie – a te pojedynki nabrały szczególnego znaczenia wobec planów likwidacji przez WRU jednej z franszyz z zachodniej części walijskiego wybrzeża);
  • Dragons – Edinburgh 15:24 (przez pierwsze 50 minut drużyny co chwila zmieniały się na prowadzeniu; potem, choć Szkoci przez 20 minut grali w osłabieniu, zdołali nie tylko utrzymać się na czele, ale i ostatecznie rozstrzygnąć mecz przyłożeniem Duhana van der Merwe).

W czołowej ósemce wciąż rotacje, a Connacht wciąż ma szansę wejść do niej. Musi jednak wygrać na wyjeździe z Edynburgiem i liczyć na potknięcie Ulsteru w meczu z Glasgow Warriors, Cardiff ze Stormers czy Munsteru z Lions (to starcie dwóch ekip w zasięgu Connachtu, więc szanse są tym większe). Na fotel lidera wrócili Glasgow Warriors, a gdyby obecny układ tabeli był zachowany, dwa ćwierćfinały zostałyby rozegrane w RPA.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑Glasgow Warriors1760
2. ↓Stormers1759
3. ↑Leinster1758
4. ↑↑↑Bulls1754
5. ↓↓Lions1753
6. ↓Munster1751
7. ↓Cardiff1750
8.Ulster1750
9.Connacht1749
10.Sharks1741
11.Ospreys1739
12.Edinburgh1738
13.Benetton Treviso1733
14. ↑Scarlets1725
15. ↓Dragons1725
16.Zebre Parma1715

Prem

W Anglii rozegrano piętnastą kolejkę Prem – w fazie zasadniczej zostały jeszcze trzy rundy.

Leicester Tigers – Northampton Saints 41:17. Na szlagier kolejki zapowiadał się pojedynek dwóch zespołów z czołowej trójki ligi – trzeci Tigers podejmowali liderujących Saints. Emocji było jednak jak na lekarstwo – jeszcze na pierwsze przyłożenie gospodarzy goście odpowiedzieli swoim, ale potem punkty padały już tylko po jednej stronie boiska. Ekipa z Leicesteru zaliczyła dwa szybkie dublety przyłożeń – jeden w pierwszej połowie, drugi po przerwie, i chociaż nie wykorzystała blisko 10 minut gry z podwójną przewagą, wypracowała niezagrożoną przewagę. Na 10 minut przed końcem Freddie Steward podniósł ich prowadzenie (mimo gry w osłabieniu) do stanu 41:5, ostatecznie upokarzając rywali. I choć Saints w końcówce zdobyli dwa przyłożenia (dla odmiany wykorzystując podwójną przewagę), one już nic nie zmieniły. Na boisku iskrzyło, przykrymi elementami meczu były kartki (aż sześć, w tym czerwona w końcówce) i piwo rzucone z trybun w graczy. Najlepszym podsumowaniem drugiej porażki Northamptończyków w tym sezonie są statystyki we własnych młynach (60%) i autach (56%), przy czym do tej drugiej przyczynił się Henry Pollock, zastępujący siedzącego na ławce kar młynarza w tym elemencie z beznadziejnym skutkiem (a do kiepskiego obrazu swojego występu dorzucił i inne grzeszki).

Poza tym:

  • Gloucester – Sale Sharks 21:15 (rzadkie w tym sezonie zwycięstwo Gloucesteru – pierwszy raz w tym sezonie wygrali w dwóch kolejkach z rzędu; Sharks początkowo przeważali i krótko przed przerwą prowadzili nawet 12:0, a kilka minut przed końcem po drop goalu George’a Forda niemal z połowy boiska wygrywali jeszcze 15:14, ale ostatecznie gospodarze przeważyli);
  • Bristol Bears – Saracens 26:41 (ten wynik stanowi cios dla ścigających czołową czwórkę Bristolczyków i przywraca nadzieję Londyńczykom; już w pierwszej połowie padło osiem przyłożeń, z czego większość zaliczyli Saracens, którzy szczególnie zabójczy byli w ciągu kwadransa między 15. i 30. minutą; znakomicie pokazał się u gości Fergus Burke);
  • Newcastle Red Bulls – Harlequins 17:76 (w starciu dwóch drużyn z ostatnich miejsc tabeli prawdziwy pogrom – aż 12 przyłożeń Quins, którzy dzięki wygranej zachowali jeszcze szansę na wejście na miejsce ósme premiowane awansem do Champions Cup; w Newcastle szykuje się rewolucja w składzie i ostatnie mecze tego sezonu to już tylko wyczekiwanie na zmiany);
  • Exeter Chiefs – Bath 35:12 (Bath po przegranej miało szansę wyjścia na pierwsze miejsce w tabeli, ale jej nie wykorzystało; powodem porażki obrońców tytułu nie była 20-minutowa czerwona kartka na początku spotkania, ale znakomita gra Chiefs, których piętnastka nie miała słabych ogniw – szalał zwłaszcza grający niemal całe spotkanie filar Josh Iosefa-Scott).

W tabeli bez żadnych roszad na miejscach, ale kilka różnic punktowych mocno się zmniejszyło – ciasno się zrobiło zwłaszcza w czołowej czwórce, gdzie ekipy z miejsc trzeciego i czwartego wygrały z tymi z pierwszego i drugiego, redukując dystans dzielący ich od domowego meczu w półfinale. W pogoni za czołową czwórką wciąż Bristol Bears (którzy stracili dystans do Exeter Chiefs) i Saracens (ale 7 punktów do czwartego miejsca to może być za dużo do odrobienia).

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Northampton Saints1562
2.Bath1558
3.Leicester Tigers1557
4.Exeter Chiefs1554
5.Bristol Bears1549
6.Saracens1547
7.Sale Sharks1528
8.Gloucester1525
9.Harlequins1521
10.Newcastle Red Bulls157

W ostatniej kolejce Champ mieliśmy mecz na szczycie – a w nim kompletu zwycięstw w tym sezonie dopełnili Ealing Traiflinders pokonując wicelidera, Bedford Blues, 52:14. Także wynik spotkania trzeciej i czwartej ekipy tabeli oddał przedmeczowe status quo: Coventry pokonało Worcester Warriors 64:28. Zwycięstwa w Champ nie doczekało się skazane na spadek Cambridge, przegrywając na koniec 33:75 z Ampthill.

Skład ćwierćfinałów: Coventry – Hartpury University oraz Worcester Warriors – Chinnor. Richmond i London Scottish zagrają o utrzymanie.

Super Rugby Pacific

W Super Rugby Pacific rozegrano trzynastą kolejkę – do końca fazy zasadniczej pozostały trzy weekendy.

Crusaders – Blues 36:20. Gwoździem programu był nowozelandzki klasyk, starcie dwóch wielkich firm z Wyspy Południowej i Wyspy Północnej. Gospodarze na swoim nowym stadionie szaleli, a w ich szeregach wyróżniał się niesamowity Leicester Fainga’anuku, który zagrał w tym meczu zarówno w młynie, jak i w ataku, a trzykrotnie odegrał kluczowe role w przyłożeniach drużyny. Co prawda po dwóch pierwszych Blues odpowiedzieli i do przerwy to oni prowadzili jednym punktem, ale w drugiej części spotkania długo punktowali tylko gospodarze. I dopiero gdy w ostatnich 10 minutach zostali na boisku w trzynastkę, Hoskins Sotutu zdobył przyłożenie dla Blues – ale Crusaders mimo podwójnego osłabienia i tak zdołali kolejny raz ukąsić, już szósty w tym spotkaniu. Z ciekawostek: filar George Bower zdobył swoje pierwsze przyłożenie w setnym meczu dla Crusaders.

Poza tym:

  • Reds – Chiefs 21:31 (Australijczycy na swoim boisku zaczęli od prowadzenia, ale pierwszą połowę przegrali 7:10; potem dwukrotnie zmniejszali stratę do 3 punktów, ale rywale za każdym razem ponownie odskakiwali; gwiazdą meczu był Wallace Sititi, który niedawno wrócił do gry po kontuzji);
  • Highlanders – Waratahs 31:26 (Waratahs potrzebowali wygranej z najsłabszą nowozelandzką ekipą, aby poważnie liczyć na play-off, jednak już po 20 minutach było 21:0 dla ekipy z Dunedin, do przerwy 28:12, a dwa ostatnie przyłożenia Tahs zdobyli już zbyt późno, aby odwrócić losy spotkania – starczyło tylko na defensywny punkt bonusowy);
  • Moana Pasifika – Hurricanes 17:50 (pewna wygrana liderów ligi, mimo braku na boisku kontuzjowanego ostatnio Cama Roigarda, który jest wyłączony co najmniej do końca fazy zasadniczej; aż cztery przyłożenia skrzydłowego Josha Moorby’ego);
  • Brumbies – Western Force 32:15 (do niezwykle potrzebnego stołecznej ekipie zwycięstwa poprowadził ją kapitan Ryan Lonergan, który zdobył przyłożenie po asyście swojego brata, wykorzystał dwa karne w kluczowych momentach i świetnie dyrygował grą; szanse Force na awans do play-off są już tylko matematyczne).

Pauzowali Fijian Drua. Na czterech czołowych miejscach ponownie cztery drużyny z Nowej Zelandii, właściwie już pewne udziału w pucharowej części sezonu. Tuż za czołową szóstką piąta z nich, Highlanders, wciąż walczący o awans.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Hurricanes1145
2. ↑Chiefs1140
3. ↓Blues1238
4. ↑Crusaders1232
5. ↑Brumbies1229
6. ↓↓Reds1127
7. ↑↑Highlanders1224
8.Waratahs1121
9. ↓↓Fijian Drua1120
10.Western Force1118
11.Moana Pasifika124

Z kraju

Rozegrano półfinały centralnej ligi juniorów. W sobotę Orkan Sochaczew mimo braku na boisku oszczędzanego na mecz Ekstraligi Marcela Marczewskiego pewnie pokonał Arkę Rumia 61:3, a w niedzielę Ogniwo Sopot zwyciężyło Budowlanych Łódź 29:0. W finale zobaczymy zatem dwie najlepsze drużyny fazy grupowej.

Trener Chris Davies powołał reprezentacje Polski w rugby 7 (zarówno pań, jak i panów) na zaplanowany za dwa tygodnie turniej Costa Blanca 7s. Obecność naszych drużyn w Benidormie jest już poniekąd tradycją. U pań mamy silny skład, w którym zwraca uwagę obecność Flory Micoud-Terreau z francuskiego Montpellier, a także Dorota Krawczyk (która w kadrze grała dotąd tylko raz). Swoją drogą, czołowe zawodniczki naszego teamu, Natalia Pamięta i Martyna Wardaszka w tym tygodniu w barwach Hammerheads wygrały w turnieju UK Super Sevens Series, a kapitan naszej reprezentacji została uznana najlepszą zawodniczką tej rywalizacji. Z kolei w reprezentacji panów na wyjazd do Hiszpanii spośród 13 zawodników aż siedmiu na co dzień gra za granicą, a w ramach „krajowej” szóstki mamy pięciu graczy z Siedlec i jednego rodzynka z Białegostoku.

Ze świata

W czwartej kolejce kobiecego Pucharu Sześciu Narodów wysokie zwycięstwa odniosły dwie niepokonane dotąd ekipy, zmierzające do nieoficjalnego finału za tydzień w Bordeaux – Anglia i Francja. Angielki pokonały w Parmie Włochy 61:33, a spory wkład w zwycięstwo miała zdobywczyni czterech przyłożeń Marlie Packer. Już po kwadransie Angielki prowadziły 26:0 i choć Włoszki zaczęły się odgryzać, były bez szans w starciu z mistrzyniami świata. Francuzki wygrały w Edynburgu ze Szkotkami jeszcze wyżej – 69:28. Punktowanie zaczęły już w pierwszej minucie meczu, ale wygraną okupiły kontuzją zdobywczyni dwóch przyłożeń, Siobhan Soqety. Szkotki są jedyną jak dotąd drużyną, która zdobyła w starciu z Francuzkami cztery przyłożenia. Na trzecim miejscu w klasyfikacji Irlandki, które odniosły drugą wygraną w turnieju – pokonały Walię 33:12. Główną aktorką spotkania była Aoife Wafer. Walijki za to ostatnie w stawce z kompletem porażek.

W Ałmatach rozegrano dwa ostatnie mecze mistrzostw Azji kobiet. Już we wtorek swój ostatni mecz zagrały Japonki – pokonując Hongkong 71:12 (znów hat-trick Rinki Matsudy) zapewniły sobie tytuł mistrzowski. Ostatnie spotkanie Kazachstanu z Hongkongiem było w tej sytuacji starciem o drugie miejsce – w ulewnym deszczu padł remis 26:26, który dał srebrne medale gospodyniom turnieju. Zawodniczki z Hongkongu jednak i tak cieszyły się z remisu wywalczonego w dramatycznych okolicznościach, siedmioma punktami zdobytymi w ostatniej akcji meczu mimo osłabienia po żółtej kartce.

W Tunisie rozpoczął się turniej drugiego poziomu kobiecych mistrzostw Afryki. W pierwszym meczu gospodynie rozgromiły Wybrzeże Kości Słoniowej 85:0. W turnieju bierze udział także debiutujące na międzynarodowej arenie Maroko, a z udziału wycofały się Zimbabwe i Maroko Nigeria. Zwycięzca awansuje na najwyższy poziom i zastąpi ostatnią ekipę z turnieju zaplanowanego w Nairobi na koniec maja (gdzie zagrają Kenia, Uganda, RPA i Madagaskar).

Na trzecim poziomie męskich rozgrywek Rugby Europe International Championships, Conference, rozegrano dwa ostatnie spotkania grupowe, decydujące o pierwszych lokatach w grupach A i B. W grupie A starły się niepokonane dotąd reprezentacje Finlandii i Luksemburga – ostatecznie gospodarze nie podołali ubiegłorocznemu spadkowiczowi z Trophy mimo 12-punktowego prowadzenia w drugiej połowie. Luksemburczycy zdołali wyrównać, a na sam koniec meczu zdobyli zwycięskie przyłożenie i wygrali 22:17. Zwyciężyli w grupie A, ale do pełni szczęścia brakło im punktu bonusowego, przez co nie znaleźli się wśród dwóch najlepszych zwycięzców grup. Podobna sytuacja w grupie B, gdzie Austria pokonała Serbię 39:29, ale nie zdobyła bonusa ofensywnego. Kto zagra w finale Conference? Tego jeszcze nie wiadomo. Pierwsze dwa miejsca w korespondencyjnej rywalizacji zwycięzców grup zajęły Malta oraz Bośnia i Hercegowina, ale trudno wyobrazić sobie tę ostatnią drużynę w decydującym pojedynku. Prędzej spodziewałbym się więc meczu Malty z Austrią, ale z Rugby Europe nic nie wiadomo, a do tego nie wiemy, czy przed sezonem obie te drużyny zgłosiły chęć ubiegania się o awans do Trophy.

Przed trzecią kolejką The Rugby Championship U20 doszło do zamieszania z punktacją – okazało się, że przed startem turnieju SANZAAR w zakresie przyznawania ofensywnych punktów bonusowych przeszedł z systemu 3+ na system 4, ale nie podał tej informacji. W związku z tym ogłoszenia sprzed tygodnia o pewnym tytule młodych Springboków już po dwóch meczach i ich świętowanie z tego powodu były przedwczesne. Ostatecznie jednak i tak sięgnęli po tytuł, remisując w ostatnim meczu z młodymi All Blacks po niezwykle zaciętym spotkaniu 29:29. Niewiele brakło im do zwycięstwa – Nowozelandczycy wyrównali karnym przyłożeniem w końcówce mimo gry w osłabieniu po czerwonej kartce. W drugim spotkaniu ostatniej rundy swoje pierwsze zwycięstwo w turnieju odnieśli Australijczycy – pokonali 32:30 Argentynę. W końcówce było jednak gorąco – w ostatnim kwadransie Argentyna zdobyła 20 punktów i niemal dogoniła przeciwników. W końcowej klasyfikacji pierwsze zwycięstwo w historii (krótkiej – to dopiero trzeci turniej) RPA, drugie miejsce dla Nowej Zelandii, trzecie dla Argentyny i czwarte dla Australii.

Rozegrano też inny oficjalny mecz młodzieżowy – Belgia obroniła swoje miejsce w mistrzostwach Europy U18 pokonując w ostatniej trze kwalifikacji Rumunię aż 80:7. Ten wynik to kiepski prognostyk dla przyszłości rumuńskiego rugby.

W najciekawszym starciu ostatniej kolejki fazy zasadniczej Japan Rugby League One starły się dwa zespoły z czołowej trójki, z których tylko zwycięzca miał zapewnić sobie bezpośredni awans do półfinału: Spears Funabashi Tokyo-Bay podejmowali Kobe Steelers. Do przerwy prowadzili gospodarze 19:17, ale pod koniec drugiej połowy przyłożeniem przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść goście – skończyło się wynikiem 19:24, a najlepszym graczem meczu uznano Brodiego Retallicka (który tym razem nie wpisał się na listę punktujących, co rzadkie w tym sezonie). Drugim półfinalistą zostali Saitama Wild Knights, którzy rozgromili 45:0 inną ekipę z czołowej szóstki, Brave Lupus Tokyo. Poza tym Shizuoka BlueRevs pokonali Yokohama Eagles 42:15, Mie Heat dokonało upokorzenia milionerów z Toyota Verblitz wygrywając z nimi 38:26 i wyprzedzając ich w ligowej tabeli, w meczu dwóch ostatnich drużyn ligi, skazanych na baraże o utrzymanie, Sagamihara Dynaboars uległa 22:29 Urayasu D-Rocks (D-Rocks wskoczyli na przedostatnie miejsce, dające teoretycznie słabszego przeciwnika w barażu), a Tokyo Sungoliath pokonał 39:22 Black Rams Tokyo (szalał środkowy Shoko Nagano, który m.in. zaliczył 3 asysty). Skład ćwierćfinałów: Spears – Brave Lupus i Sungoliath – Black Rams. Na zwycięzców w półfinałach czekają Steelers i Wild Knights.

Zakończyły się rozgrywki na drugim poziomie japońskiej ligi zawodowej. Zwycięzcą zostali Shuttles Aichi, który na koniec rywalizacji zmierzyli się w meczu na szczycie z Hanazono Liners i wygrali 34:27 (14 punktów Noaha Lolesio dla zwycięzców, 12 oczek dla pokonanych Maniego Libboka). Wygrana dała im pierwsze miejsce na koniec sezonu (w barażu o awans na pierwszy poziom zagrają czwarty rok z rzędu – dotąd przegrywali), natomiast Liners porażka kosztowała bardzo drogo, bo oznaczała spadek na trzecie miejsce w lidze – przeskoczyli ich Koto Blue Sharks i to oni są drugą drużyną, która zagra o awans na najwyższy poziom rozgrywek. Blue Sharks są największym zaskoczeniem sezonu – rok temu grali w barażach o utrzymanie się na drugim poziomie.

Po jedenastej kolejce Super Rugby Americas na pierwszym miejscu w stawce umocnili się Dogos, którzy po zwycięstwie na wyjeździe 35:28 z Selknamem jako pierwsza drużyna zagwarantowali sobie awans do ćwierćfinału. Dla Selknamu ta porażka oznaczała przerwanie zwycięskiej serii, ale Chilijczycy mimo to pozostali na czwartym miejscu w stawce. Poza tym Capibaras pokonali Yacaré 53:21, a Cobras ulegli Peñarolowi 12:35. Kończące kolejkę argentyńskie derby Pampas z Tarucas odbędą się w nocy z poniedziałku na wtorek.

Rewanżowa część sezonu w Major League Rugby zaczęła się od dopiero drugiego zwycięstwa w tym roku broniących tytułu mistrzowskiego New England Free Jacks – pokonali 26:21 wiceliderów ligi, ekipę California Legion. Zwycięską serię kontynuują za to Chigago Hounds – ograli 61:36 Anthem RC. Poza tym Old Glory DC przegrało 25:30 ze Seattle Seawolves, którzy dzięki temu awansowali na trzecie miejsce w tabeli.

W finale walijskiej ligi Super Rygbi Cymru Ebbw Vale uległo Llanodovery 10:27. W ten sposób po mistrzostwo Walii sięgnęła ekipa, która była dopiero czwarta po sezonie zasadniczym. Trzeci raz w historii została najlepszą drużyną kraju – poprzednie dwa tytuły mistrzowskie zdobywała w 2023 i 2024, gdy triumfowała w Premiership (Super Rygbi Cymru zainaugurowano dopiero w poprzednim sezonie).

Finały mieliśmy też w rozgrywkach w Kenii. W decydującym pojedynku w męskim Kenya Cup zagrały ekipy Kabras Sugar z położonej na zachodzie niewielkiej Mwery i stołeczny KCB – obie gromiły w tym sezonie resztę rywali, a w jednym wcześniejszym ich bezpośrednim pojedynku padł remis 10:10. W rozgrywanym na błocie finale Kabras Sugar wygrali 14:8 i w ten sposób sięgnęli po piąty tytuł mistrzowski z rzędu (i szósty w ogóle) – a serię spotkań bez porażki rozciągnęli do 54 (trwa od 2022). U pań Mwamba Ladies pokonały 30:20 Kenya Harlequin i sięgnęły po swój piąty tytuł mistrzowski w piątej edycji rozgrywek.

We Włoszech rozegrano pierwsze spotkania półfinałowych dwumeczów w Serie A Elite i oba wygrały zespoły niżej notowane przed startem play-off. Lider po sezonie zasadniczym, Valorugby Reggio Emilia, przegrał na wyjeździe z zespołem Viadana 1970 11:17 (mimo prowadzenia 8:0 do przerwy). Z kolei w pojedynku dwóch ostatnich mistrzów Petrarca Padwa wygrała 9:8 z Rovigo (tu bardzo długo było 0:0, punkty padały dopiero w ostatniej półgodzinie).

W hiszpańskiej División de Honor rozegrano ćwierćfinały. Najwięcej uwagi przyciągał pierwszy z nich, derby Valladolid, w którym mierzyli się dwaj ostatni mistrzowie kraju (w poprzedniej dekadzie regularnie mierzący się w finale): najlepsze w fazie zasadniczej VRAC oraz broniący tytułu El Salvador, który jednak dostał się do play-off z ostatniego miejsca, wywalczonego w grupie spadkowej rzutem na taśmę. Niespodzianki nie było – VRAC rozwiał marzenia lokalnych rywali o powtórzeniu sukcesu sprzed roku i wyeliminował ich wygrywając 24:11. Odpadli także ubiegłoroczni wicemistrzowie – Complutense Cisneros przegrali 16:32 z objawieniem sezonu, beniaminkiem Liceo Frances. Poza tym Burgos pokonało AMPO Ordizia 17:13, a Alcobendas wygrali 31:5 z La Vilą. Skład półfinałów: VRAC –Liceo Frances i Burgos – Alcobendas.

W rumuńskiej Liga de Rugby niecodzienna sytuacja – Steaua Bukareszt oddała walkowerem derbowy mecz z prowadzącym w lidze z kompletem wygranych Dinamem z powodu braku wymaganej liczby zawodników (tylko 15 graczy, podczas gdy ligowe minimum to 18).

Zakończyła się faza zasadnicza SA Cup czyli południowoafrykańskich rozgrywek dla reprezentacji prowincjonalnych, których stawką są cztery miejsca w Currie Cup. Na czterech czołowych miejscach dokładnie te same drużyny co przed rokiem – Griquas, Pumas, Cheetahs i Boland Kavaliers. Awans rzutem na taśmę wywalczyli Cheetahs, którzy w ostatniej kolejce zadali pierwszą porażkę w sezonie Griquas, wygrywając 32:31.

Pojawił się szeroki skład reprezentacji Fidżi na nadchodzące rozgrywki Nations Championship i dwa nazwiska zwracają szczególną uwagę – ponad 30-krotny były reprezentant Francji Virimi Vakatawa oraz ponad 20-krotny reprezentant Anglii Nathan Hughes.

World Rugby opublikowało interpretację przepisów dotyczących gry w maulu. Wskazało, że zawodnicy, którzy znajdą się po niewłaściwej stronie maula, za piłką (czyli np. z drużyny broniącej, którzy zaczynają wisieć na rywalach i przeszkadzać w wyjściu piłki z maula), powinni maula opuścić.

Członkowie Exeter Chiefs zaakceptowali ofertę kupna klubu ze strony amerykańskiej firmy Cannae Holdings Inc’s, właściciela m.in. Bournemouth FC. Głosowanie nie oznacza jednak jeszcze finalizacji transakcji, ale otwiera ono drogę do finałowych negocjacji. Z kolei do właścicieli Cornish Pirates dołączył amerykański inwestor (Stonewood Capital Management, Inc.) – to o tyle ważny krok, że jeszcze niedawno mówiło się o finansowych kłopotach Kornwalijczyków, a cena za mniejszościowy udział ma być 7-cyfrowa.

Z wieści transferowych:

  • ponad 40-krotny reprezentant Szkocji Chris Harris jest kolejnym zawodnikiem ściąganym przed kolejnym sezonem przez Newcastle Red Bulls;
  • inna szkocka gwiazda, Jamie Ritchie, były kapitan Edynburga, po pobycie we francuskim Perpignan wraca do ojczyzny, ale tym razem będzie grać dla Glasgow Warriors;
  • 74-krotny reprezentant Australii Scott Sio przechodzi z Exeter Chiefs do Cardiff;
  • koniec kariery ogłosiła kolejna gwiazda walijskiego rugby, Leigh Halfpenny;
  • buty na kołku wiesza także gnębiony ostatnio kontuzjami były reprezentant RPA i wieloletni gracz Montpellier, Jan Serfontein;
  • były reprezentant Irlandii Jack Carty odchodzi z Connachtu.

Do poczytania dwa teksty z Guardiana:

  • Rugby needs to stop the screen-obsessed, finger-pointing, hair-trigger arguments Roberta Kitsona (na kanwie ostatnich pomstowań w angielskich mediach dotyczących braku odpowiednich powtórek dla TMO w meczu z Bordeaux – Kitson rozprawa się zarówno z kontrowersyjnymi sytuacjami z tego meczu, jak i w ogóle z takim podejściem);
  • Rugby union’s Pacific heartlands threatened by NRL spree after Moana Pasifika’s collapse nowego publicysty tej gazety, Angusa Fontaine’a (o konsekwencjach upadku Moany, chińskich wpływach na Pacyfiku, a do mnie najbardziej trafiła ocena dlaczego Drua w Super Rugby się udało, a Moanie nie – bo Moana gra na Fidżi, a Moana zawitała do Samoa i Tonga zaledwie dwukrotnie w pięcioletniej historii drużyny – i smutna konstatacja, że te dwa wyspiarskie kraiki nigdy nie będą w stanie wypracować rynku wystarczającego na zaplecze dla zawodowej drużyny).

Polacy za granicą

Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.

Anglia:

  • Max Loboda (Caldy RFC, Champ): zagrał pierwsze 18 minut meczu z Doncaster Knights, przegranego 17:37. Caldy jest jedenaste w lidze;
  • Dan Tomanek (Tunbridge Wells RFC, mecz o awans do National 2): wyszedł w podstawowym składzie i zdobył 4 punkty z powyższeń w meczu z Letchworth Garden City, wygranym 43:32. Ostatnim rywalem w drodze do awansu na czwarty poziom ligowy w Anglii są Henley Hawks.

Zapowiedzi

Za tydzień w kraju:

  • ostatnia kolejka grupy mistrzowskiej Ekstraligi (Pogoń Awenta Siedlce – PGE Edach Budowlani Lublin, Life Style Catering Arka Gdynia – Orlen Orkan Sochaczew, Juvenia Kraków – Energa Ogniwo Sopot),
  • ostatnia kolejka grupy pucharowej Ekstraligi (Budmex Rugby Białystok – AZS AWF Warszawa, WizjaMed Grot Budowlani Łódź – Lechia Gdańsk),
  • siódmy turniej mistrzostw Polski w rugby 7 panów w Warszawie,
  • siódmy turniej mistrzostw Polski w rugby 7 pań w Gdyni,
  • finał centralnej ligi juniorów,
  • mecz grupowe centralnej ligi kadetów,,
  • czwarty turniej mistrzostw Polski w rugby 7 kadetek.

Na świecie:

  • 24. kolejka Top 14, ostatnia kolejka fazy zasadniczej Pro D2 i finał Nationale 1,
  • osiemnasta, ostatnia kolejka United Rugby Championship,
  • szesnasta kolejka Prem,
  • czternasta kolejka Super Rugby Pacific,
  • ostatnia runda Pucharu Sześciu Narodów kobiet (Walia – Włochy, Irlandia – Szkocja i szlagier Francja – Anglia),
  • dwa ostatnie mecze drugiego poziomu mistrzostw Afryki kobiet (Maroko – Wybrzeże Kości Słoniowej i Tunezja – Maroko),
  • mecze rozgrywek Rugby America North – panów między Bermudami i Kajmanami oraz pań między Trynidadem i Tobago oraz Jamajką,
  • turniej CASA 7s w Taszkiencie (kraje środkowej Azji),
  • ćwierćfinały Japan Rugby League One,
  • rewanżowe spotkania półfinałów włoskiej Serie A Elite,
  • półfinały hiszpańskiej División de Honor,
  • półfinały belgijskiej D1.

7 komentarzy do “Czas rozstrzygnięć nadciąga”

  1. Mnóstwo dziwnych i niezrozumiałych decyzji podjął sędzia Marcus Playle w meczu Reds-Chiefs. Dziwnym trafem większość z nich była na korzyść nowozelandzkiego zespołu.

    Odpowiedz
    • No tak, Australijczycy się skarżą. Oskarżyli, że w jego meczach australijska drużyna nigdy nie wygrała. Jednak ponoć tylko trzy razy w Super Rugby sędziował Australijczykom, a to ciut mała próbka na wyciąganie tak daleko idących wniosków 🙂

      Odpowiedz
  2. Jak są przeliczane te punkty w Conference??? Skąd wiadomo, że Bośnia miała lepszy bilans od Luksemburga?

    Odpowiedz
    • Średnia dużych punktów z wszystkich meczów (komplet bonusowych zwycięstw miały Malta i Bośnia, Austria i Luksemburg w ostatnich meczach zaliczyły wygrane za 4 punkty), a potem średnia różnica małych punktów z wszystkich meczów (dlatego Austria jest przed Luksemburgiem – cóż, ten dostał 28 punktów za walkower z Łotwą, kto wie ile zdobyłby na boisku). Ponoć Bośnia nie aplikowała do awansu, a zatem Malta powinna awansować, ale (znowu ponoć) ma być finał Malta – Austria. Ale cóż, grupa E (z Bośnią) zbierała zespoły, które mocno odstają od reszty stawki i bardziej pasowałaby pod dawny poziom Development.

      Odpowiedz
  3. „W turnieju bierze udział także debiutujące na międzynarodowej arenie Maroko, a z udziału wycofały się Zimbabwe i Maroko”
    😉

    Odpowiedz

Skomentuj Grzegorz B Anuluj pisanie odpowiedzi