Budowlani z kolejnym medalistą na rozkładzie

Nie zatrzymują się w Ekstralidze Budowlani Łódź i Orkan Sochaczew – obie ekipy wygrały swoje spotkania, a zwycięstwo Łodzian jest o tyle cenniejsze, że tydzień po tygodbniu pokonali obu finalistów z poprzedniego sezonu. Poza tym Nowa Zelandia pokonała Australię w pierwszym starciu o Bledisloe Cup, Tuluza umocniła się na prowadzeniu w Top 14, a na szczycie tabeli URC pojawiły się dwa szkockie teamy.

Ekstraliga

Tydzień temu zrobiło się w Ekstralidze ciekawie i ostrzyliśmy sobie zęby na ciąg dalszy w szóstej kolejce spotkań. I emocji nie brakło. Nie brakło też niestety kartek (18 żółtych i 4 czerwone).

Pogoń Awenta Siedlce – Juvenia Kraków 43:12. Na początek kolejki pewna wygrana Siedlczan, ale i Krakowianom nie można odmówić woli walki – i gdyby nie kilka błędów Arsenija Pastiuchowa, pewnie postraszyliby gospodarzy. Już na samym początku znakomity kop Paula Waltersa i pechowa interwencja łącznika ataku Juvenii dały prowadzenie Pogoni (Pastiuchow ratując piłkę przed wyjściem w aut po kopie 50:22 wepchnął ją we własne pole punktowe, a tam najszybciej dopadł do niej Martin Mangongo). Krakowianie szybko odrobili straty. Dominowali w młynie dyktowanym, ale tracili piłki w aucie, a gra była wyrównana. Także na kolejne prowadzenie gospodarzy 14:7 goście odpowiedzieli przyłożeniem i zredukowali stratę do 2 oczek, a na dodatek Siedlczanie zostali na boisku w trzynastkę. Paradoksalnie jednak, to oni w osłabieniu zdobyli boiskową przewagę i 10 punktów (w tym przyłożenie po zaskakującej akcji Michała Gadomskiego), które dały im prowadzenie do przerwy 24:12. Po przerwie słaby wykop Pastiuchowa z pola punktowego pozwolił Pogoni podnieść przewagę i choć Juvenia próbowała się odgryzać, jej wysiłki pozostały bez efektu, a w samej końcówce meczu Pogoń, która wtedy na dłużej przycisnęła gości, dorzuciła jeszcze dwie piątki. Mecz sędziował arbiter z Francji – stanowi część delegacji FFR, która przyjechała do Polski na tydzień.

Energa Ogniwo Sopot – Wizjamed Grot Budowlani Łódź 33:51. Wciąż przegrywa Ogniwo Sopot, wciąż nie zatrzymują się łódzcy Budowlani – po wygranej nad obrońcą tytułu mistrzowskiego, w ten weekend pokonali wicemistrza. I to pokonali zdecydowanie. Znowu zanotowali znakomity początek. Jeszcze na ich pierwsze przyłożenie gospodarze odpowiedzieli swoim, ale w ciągu kolejnego kwadransa Łodzianie zdobyli trzy przyłożenia (w tym dwa po błyskawicznych, trochę szczęśliwych akcjach), dorzucili karnego i z 5:7 zrobiło się 5:31. Ogniwo niewiele miało do powiedzenia, dopiero pod koniec tej części spotkania dłużej zaatakowało i w końcu zapunktowało, ale Budowlani dorzucili jeszcze jednego karnego i w efekcie w drugiej połowie Sopocianie mieli do odrobienia 22-punktową stratę. Przez pierwsze 20 minut drugiej części spotkania faktycznie ją odrabiali – Łodzianie zbierali żółte kartki (aż 3 w ciągu 10 minut), a Ogniwo dwukrotnie przyłożyło i traciło już tylko 11 oczek. Jednak potem wynik stanął, aż w końcu to goście zaczęli go zmieniać, zdobywając dwa przyłożenia, które ostatecznie rozstrzygnęły spotkanie. Co prawda zdobywca ostatniego z nich, Makary Madej, pod koniec zobaczył po bezsensownym faulu drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną, ale to już nic nie zmieniło. Budowlani pokonali kolejnego przeciwnika i udowodnili, że wygrana sprzed tygodnia nie była przypadkiem – są jednym z najważniejszych kandydatów do medali. Wygrana pewna, ale na pewno trenerowi zgrzytają poważne problemy z dyscypliną.

Orkan Sochaczew – Life Style Catering Arka Gdynia 31:14. Nie udało się Arce Gdynia drugi raz z rzędu pokonać ekipy z czołowej trójki poprzedniego sezonu – choć na boisku w Sochaczewie postawiła się Orkanowi, i przez większość meczu na boisku przeważała. Zaczęła od ataków, ale to Orkan jako pierwszy zdobył 7 punktów. Goście wyrównali po karnym przyłożeniu (seria trzech akcji po maulach przerwanych karnymi), a na dodatek zyskali przewagę jednego gracza. Ta przewaga jednak im nie posłużyła – po kilku minutach oddała piłkę Orkanowi i ten wyprowadził akcję zakończoną przyłożeniem. Nieudany kop Arki ze wznowienia dał Orkanowi platformę do następnego ataku i zdobycia kolejnej piątki, a chwilę potem historia się powtórzyła i zrobiło się już 24:7 dla Orkana – fatalne 7 minut Arki, które zadecydowały o losach spotkania. W końcówce pierwszej połowy Arka otrzymała jeszcze dwa ciosy: najpierw żółtą kartkę po przepychance, a potem znokautowanego Seana Cole’a. Po przerwie Gdynianie znowu ruszyli do ataku. Bardzo długo bez efektu mimo kilku szans i czerwonej kartki Clebera Diasa za atak na głowę – dopiero po 20 minutach i kolejnym maulu zmniejszyli stratę do 10 punktów. Kolejne punkty dla gości jednak nie padły, mimo niemal ciągłej ofensywy. Aż przyszedł moment szaleństwa, przepychanka skończona dwoma żółtymi kartkami dla graczy obu drużyn, przy schodzeniu zawodników doszło do kolejnego starcia, w efekcie mieliśmy bójkę na pięści i czerwoną kartkę dla ukaranego wcześniej żółtkiem Gdynianina, Norwina Latu. Ostatnie minuty toczyły się zatem przy grze trzynastu na trzynastu, a Orkan wreszcie groźniej zaatakował i na koniec meczu zdobył przyłożenie dające mu bonus ofensywny.

Budmex Rugby Białystok – PGE Edach Budowlani Lublin 34:40. Kolejny raz Białostocczanie postawili się rywalom, kolejny raz prowadzili po pierwszej połowie, ale ostatecznie przegrali i wciąż muszą czekać na pierwsze zwycięstwo w sezonie. Pierwsze przyłożenie dla gospodarzy zdobył po niespełna minucie Patryk Romanowski. Po półgodzinie to Lublinianie prowadzili 14:12, ale wtedy stracili zawodnika z żółtą kartką, a gospodarze liczebną przewagę wykorzystali i w ostatnich minutach pierwszej połowy zdobyli dwie piątki. 10 punktów przewagi nie wystarczyło. Choć w drugiej połowie gospodarze atakowali, swoich szans nie wykorzystywali, tymczasem Lublinanie zapunktowali dwukrotnie po ponad 20-metrowych maulach autowych, do tego 10 minut przed końcem Brenden Venter przeprowadził rajd przez pół boiska i było 24:35. Dopiero wtedy Białstocczanie odzyskali skuteczność i tuż przed końcem zmniejszyli stratę do jednego oczka. W ostatnich chwilach akcja toczyła się jednak na ich połowie i to Budowlani przypieczętowali swoje zwycięstwo – chybione podwyższenie Lublinian pozwoliło gospodarzom zachować jedynie bonus defensywny, ich pierwszy punkt w sezonie.

Sparta Jarocin – Lechia Gdańsk 25:53. Po wyrównanym początku meczu i punktach z karnych było 6:6. Dopiero po 20 minutach padło pierwsze przyłożenie, zdobyte dla gości przez niezawodnego Erica Ngcobo po 60-metrowym rajdzie. Chwilę potem przewaga Lechii wzrosła po karnym przyłożeniu, przy którym na dodatek żółtą kartkę obejrzał Saba Nikolaszwili, a Gdańszczanie w przewadze zdobyli jeszcze jedną piątkę i zrobiło się 6:27. Wtedy Sparta się przebudziła i zaczęła odrabiać straty – dwa przyłożenia pozwoliły jej zniwelować różnicę do 7 oczek. Dodatkowo przepychanka na boisku kosztowała Lechię stratę z czerwoną kartką Aleksandra Czerniaka (a zawodnicy z obu drużyn zobaczyli po żółtej kartce) i całą drugą połowę gospodarze mieli grać w przewadze. Jednak mimo jednego gracza więcej na boisku i przewagi w młynie, nie odrabiali strat – najpierw nadziali się na 100-metrową kontrę, a potem, gdy znowu zmniejszyli stratę, oddali inicjatywę gościom. Gdańszczanie mimo osłabienia zdobyli jeszcze trzy przyłożenia (dwa w samej końcówce meczu). Imponował Ngcobo rozpoczynający akcje swoich kolegów, a Dylan Cranko zdobył 26 punktów.

Zmiana na fotelu lidera – wywalczony w ostatniej chwili bonus Orkana pozwolił mu wyprzedzić Budowlanych na szczycie tabeli. Kto będzie mistrzem jesieni, dowiemy się pewnie za dwa tygodnie po bezpośrednim starciu tych drużyn. Na trzecie miejsce wróciła Pogoń Siedlce, coraz większą stratę do czołówki ma Ogniwo Sopot, z którym zrównała się punktami Lechia Gdańsk.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑Orkan Sochaczew628
2. ↓Wizjamed Grot Budowlani Łódź628
3. ↑Pogoń Awenta Siedlce620
4. ↓Juvenia Kraków618
5.Life Style Catering Arka Gdynia514
6.Energa Ogniwo Sopot610
7.Lechia Gdańsk610
8.PGE Edach Budowlani Lublin58
9.Sparta Jarocin62
10.Budmex Rugby Białystok61

W piątej kolejce I ligi mieliśmy stołeczne derby – w tych jednak było chyba więcej emocji negatywnych niż pozytywnych: Legia uległa AZS AWF Warszawa 3:80, a sędzia pokazał aż 8 kartek (6, w tym 2 czerwone dla graczy Legii). Poza tym przegrywali gospodarze: RK Warszawa (który w protokole meczowym wystąpił pod nazwą Fundacja na rzecz Rozwoju i Promocji Rugby „Czas na Rugby”) uległ 10:24 beniaminkowi, Komie RT Olsztyn (wszystkie punkty dla zwycięzców zdobył jeden zawodnik – Eimantas Bagarauskas), Rugby Wrocław przegrało z Arką Rumia 7:31, a Hegemon Mysłowice doznał porażki 19:48 z rąk Posnanii (dla zwycięzców hat-trick pochodzącego z Barbadosu wiązacza Simona Johna). W tabeli na czele wciąż AZS AWF (niepokonany i z jednym spotkaniem zaległym) o punkt przed Posnanią. Zwraca uwagę słaba postawa Hegemona, w poprzednim sezonie długo znajdującego się w czołówce ligi, teraz przedostatniego.

W trzeciej kolejce II ligi dwie setki: Rugby Ruda Śląska pokonało rezerwy Pogoni Siedlce 118:5 (17 przyłożeń gospodarzy, w tym po cztery zaliczyli David Caceres i Dominik Ludwikowski, a Andrij Makoszko dorzucił 31 punktów z kopów), a Biało-Czarni Nowy Sącz ulegli 7:100 rezerwom Ogniwa Sopot (tu 14 przyłożeń zwycięzców, a zwracają uwagę indywidualne dokonania wiązacza Konstantego Macha – 6 przyłożeń, i łącznika ataku Tomasza Macha – 21 punktów z kopów). Mecz Miedziowych Lubin z Watahą Zielona Góra przełożono na wiosnę na prośbę gości – sytuacja niepokojąca, lubuska ekipa rozegrała dotąd tylko jedno spotkanie. Na czele tabeli sobotni zwycięzcy – Ogniwo II Sopot z kompletem wygranych przed rudośląskimi Gryfami (przegrały dotąd tylko z Sopocianami).

Top 14

W Top 14 jak w Ekstralidze – rozegrano szóstą kolejkę spotkań.

Stade Toulousain – Aviron Bayonnais 45:34. Na koniec kolejki starły się dwie drużyny z czołowej trójki ligowej tabeli. Spotkanie było pełne efektownych akcji, mogło podobać się kibicom. Baskowie stawiali solidny opór mistrzom kraju i po 20 minutach prowadzili 20:12, a po 55 minutach 27:24 (po okresie przewagi na początku drugiej połowy i żółtej kartce Tommasa Menoncello). Na koniec mistrzowie kraju odsadzili ich jednak wyraźnie i zainkasowali bonus ofensywny. Zdobyli 7 przyłożeń, z czego dublety ustrzelili grający swój pierwszy mecz w sezonie Julien Marchand bezlitośnie wykorzystujący przewagę Tuluzy w maulach autowych oraz znakomity Antoine Dupont (pierwsze po ładnej akcji po maulu, do tego dorzucił znakomitą asystę kopem do Romaina Ntamacka). Po drugiej stronie błysnął zwłaszcza fidżyjski środkowy Sireli Maqala.

Poza tym:

  • Stade Français – Montpellier Hérault 30:22. Cenna wygrana Paryżan mimo kontuzji trzech zawodników.
  • Lyon OU – Stade Rochelais 16:28. Po trzech wygranych na początku sezonu teraz seria trzech porażek w wykonaniu Lyonu. Na dodatek Roszelczycy wygrali z bonusem.
  • RC Toulonnais – Racing 92 29:15. Obie ekipy zdobyły po dwa przyłożenia, a o zwycięstwie gospodarzy zdecydowały kopy Argentyńczyka Tomása Albornoza, który zdobył 19 punktów. Tulończycy nie tylko przetrwali dwie żółte kartki, ale w osłabieniu zdobywali punkty. Dla nich był to pierwszy mecz po rezygnacji dyrektora rugby Pierre’a Mignoniego.
  • Section Paloise – Castres Olympique 35:26. Zacięte spotkanie, w którym kilkakrotnie na tablicy wyników widniał remis. Jeszcze w 80. minucie Pau prowadziło zaledwie dwoma punktami.
  • USA Perpignan – RC Vannes 21:12. Beniaminek grał z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie, ale w katalońskiej twierdzy przegrał. Do przerwy było 0:0, wszystkie punkty padły w ostatniej półgodzinie: na dwa przyłożenia gospodarzy Bretończycy odpowiedzieli swoimi, ale za trzecie już nie zdołali się zrewanżować. Zdecydowała ławka gospodarzy.
  • ASM Clermont – Union Bordeaux-Bègles 22:23. Pierwsza domowa porażką ekipa spod znaku Michelina i pierwsze wyjazdowe zwycięstwo gości – i to pomimo faktu, że Clermont zdobyło o jedno przyłożenie więcej. Nietypowo, w Bordeaux trochę zawiódł atak (z Louisem Biellem-Biarrey’em na czele) – swoje jednak robił łącznik młyna Maxime Lucu (15 punktów w tym przyłożenie) i gracze młyna.

Na szczycie tabeli Tuluza z dwoma punktami przewagi nad Pau. Nieco większą stratę ma już reszta stawki, na której czoło wysforowało się Bordeaux. Na dole tabeli strata Vannes do najbliższego rywala wzrosła już do 8 punktów.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Stade Toulousain624
2.Section Paloise622
3. ↑Union Bordeaux-Bègles619
4. ↑↑↑Stade Rochelais618
5. ↓↓Aviron Bayonnais617
6. ↑↑↑Stade Français614
7. ↓↓Montpellier Hérault614
8. ↓↓Lyon OU614
9. ↑↑USA Perpignan613
10. ↑↑↑RC Toulonnais612
11. ↓↓↓ASM Clermont611
12. ↓↓Racing 92610
13. ↓Castres Olympique69
14.RC Vannes61

W szóstej kolejce Pro D2 Montauban przerwało serię zwycięstw Brive – spadkowicz z Top 14 wygrał 32:24, a goście nie tylko przegrali, ale i stracili na samym początku meczu kontuzjowanego Johna Cooney’a. Swoje serie wygranych kontynuują natomiast Oyonnax i Provence. Lider z Oyonnax wysoko pokonał na wyjeździe beniaminka z Narbony 57:14 (22 punkty Gruzina Luki Matkawy), a Prowansalczycy także poza domem zwyciężyli 28:26 Soyaux Angoulême. Zwraca uwagę też druga w sezonie wygrana beniaminka z Nicei – 32:17 nad bogatym Nevers i to z bonusem ofensywnym wywalczonym w ostatniej akcji meczu. Poza tym Agen pokonało Dax 49:30, Valence Romans wygrało z Béziers 47:20, Aurillac zwyciężyło Biarritz 52:33 (katastrofalna końcówka gości – cztery kartki w ciągu kwadransa), a Grenoble ograło Colomiers 23:20 (18 punktów Sama Daviesa).

United Rugby Championship

W trzeciej kolejce United Rugby Championship połowa pojedynków miała charakter derbowy (z czego dwa rozegrano w RPA).

Ulster – Munster 26:26. Pierwsze irlandzkie derby w sezonu zakończyły się remisem (swoją drogą już drugim w dorobku Ulsteru w tym sezonie). Znacznie lepiej zaczęli to spotkanie goście. To oni zdobyli pierwsze przyłożenie (na które Ulster jeszcze szybko odpowiedział), a potem dorzucili kolejne trzy (w tym dwa przy grze w przewadze) – tu odpowiedzi nie było i do przerwy Munster wygrywał 26:5. Po przerwie jednak nie zdobył już ani jednego punktu, tymczasem Ulster gonił wynik i im bliżej było końca, tym bardziej naciskał. Kilka minut przed końcowym gwizdkiem przyłożenie Stuarta McCloskey’a podwyższone przez Jacka Murphyego dało gospodarzom wyrównanie. A potem jeszcze przycisnęli – wygrali aut i wysłali Roba Baloucoune’a w 50-metrowy rajd, który skończył się jednak martwą piłką, a nie punktami.

Poza tym:

  • Dragons – Ospreys 31:38. Trzecie walijskie derby w tym sezonie i wygrana trzeciego zespołu. Ekipy kilkakrotnie zmieniały się na prowadzeniu i Ospreys przeważyli dopiero dwoma przyłożeniami Morgana Morrisa w końcówce. Na koniec meczu karny Dragons dał im drugi punkt bonusowy;
  • Glasgow Warriors – Connacht 36:19. Trzeci mecz zespołu z Glasgow z irlandzką drużyną i trzeci bez porażki. Kosztowne dla Connachtu okazało się 20 minut w osłabieniu po przerwie. Cztery z pięciu przyłożeń zwycięzców padło po maulach autowych;
  • Bulls – Lions 57:15. Pierwsze południowoafrykańskie derby sezonu. Jeszcze na pierwsze przyłożenie gospodarzy goście odpowiedzieli, ale po żółtej kartce Morne van der Berga Bulls przejęli całkowitą kontrolę nad spotkaniem (a i po powrocie ukaranego zawodnika się nie zatrzymali). Gwiazdą meczu był wiązacz Cameron Hanekom.
  • Stormers – Sharks 39:22. Scenariusz podobny jak w Pretorii – przyłożenie gospodarzy, odpowiedź gości, a potem tama puściła, gdy goście zostali na boisku w czternastkę. Tu zresztą było gorzej, bo za jedną żółtą kartką poszła druga, Sharks grali przez chwilę w trzynastu, a okres osłabienia skończyli z czterema straconymi przyłożeniami (i własna piątka zdobyta na jego koniec niewiele już zmieniła). Szalał Sacha Feinberg-Mngomezulu (choć miał problemy z podstawki), natomiast kontuzję odniósł Eben Etzebeth.
  • Zebre Parma – Edinburgh 12:29. Trzeci mecz i trzecia wygrana Edynburga. Co prawda Włosi przez dwa okresy 10-minutowe mieli przewagę jednego gracza i w obu zaliczyli przyłożenia, znacznie więcej punktów stracili.
  • Scarlets – Benetton Treviso 27:26. Włosi prowadzili na koniec pierwszej połowy 21:7, ale Scarlets dzięki serii trzech przyłożeń w krótkim czasie wyszli na czoło. Benetton odzyskał prowadzenie, ale ostatnie słowo należało do Walijczyków – tuż przed końcem Sam Costelow kopnął zwycięskiego karnego.
  • Leinster – Cardiff 29:5. Pierwsza wygrana Dublińczyków w sezonie i pierwsza porażka ekipy z Cardiff. Wygrana pewna, a byłaby pewniejsza, gdyby mieli lepszą skuteczność z podwyższeń. Po 20 minutach było 15:0. Pokazał się bardzo aktywny w ataku Sam Prendergast (sam przyłożeń nie zdobywał, ale wypracowywał kolegom).

Niecodzienny widok w tabeli ligowej: na czele dwie ekipy ze Szkocji (a liderem jest ostatnia niepokonana drużyna, Edynburg). Na kolejnych pięciu miejscach cztery druzyny z RPA przedzielone jedną walijską. Irlandzkie prowincje nadal w komplecie w drugiej połówce tabeli, a dwa ostatnie miejsca zajmują Włosi.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑↑↑Edinburgh314
2. ↑↑↑Glasgow Warriors312
3. ↑↑↑↑Bulls311
4. ↑↑↑↑Stormers311
5. ↓↓↓↓Sharks310
6. ↓↓↓↓Cardiff39
7. ↓↓↓↓Lions39
8. ↓↓Dragons39
9.Munster39
10. ↑↑↑Leinster38
11.Ulster38
12. ↑↑Scarlets37
13. ↑↑Ospreys36
14. ↓↓↓↓↓Connacht35
15. ↓↓↓Benetton Treviso35
16.Zebre Parma31

Prem

W trzeciej kolejce Prem znów ofensywa zdecydowanie królowała nad defensywą.

Northampton Saints – Bath 71:48. Sporo się mówi o wysokich dorobkach punktowych i kłopotach z grą w defensywie w Prem w tyn sezonie – ale mecz Saints z Bath przebił pod tym względem wszystkie dotychczasowe spotkania, a efektem był wynik rodem z koszykówki. Obie drużyny w sumie zdobyły aż 18 przyłożeń (a 119 punktów w meczu to drugi najwyższy wynik w historii ligi). Bardzo długo szły łeb w łeb. W pierwszej połowie czterokrotnie zmieniały się na prowadzeniu, a na koniec tej części spotkania goście mieli trzy punkty przewagi. Wygrywali jeszcze 10 minut i 4 przyłożenia później, ale wtedy gospodarze wypracowali sobie przewagę już nie do odrobienia (m.in. dzięki dwóm piątkom Olliego Sleightholme’a, który skompletował hat-tricka, zaliczył 101 metrów do przodu i 9 pokonanych obrońców).

Poza tym:

  • Leicester Tigers – Gloucester 38:31. Pierwsze potknięcie w tym sezonie liderującego przed tą kolejką Gloucesteru – i to pomimo prowadzenia 14:0 już po niespełna 10 minutach. W ostatnich minutach meczu goście zapewnili sobie jednak dwa punkty bonusowe.
  • Saracens – Bristol Bears 30:7. Wrócił do gry Noah Caluori i zaczął od przyłożenia na samym początku spotkania (a potem cały mecz szarpał). Do tej piątki w pierwszej połowie gospodarze dorzucili tylko dwa karne, ale gdy na początku drugiej odsłony meczu Bears zdobyli przyłożenie, Londyńczycy obudzili się i w odpowiedzi zapunktowali jeszcze trzykrotnie.
  • Exeter Chiefs – Newcastle Red Bulls 34:28. Przez 50 minut drużyny wymieniały przyłożenie za przyłożenie i Red Bulls trzykrotnie wychodziło na dwupunktowe prowadzenie. W końcówce jednak Chiefs ostatecznie przeważyli. Dla gości hat-tricka zaliczył Christian Wade – doszedł w ten sposób do setki przyłożeń w Prem i tylko jednego brakuje mu do wyrównania rekordu ligi Chrisa Ashtona.
  • Sale Sharks – Harlequins 28:24. Trzecia kolejna porażka Quins, choć po powrocie Marcusa Smitha do składu wreszcie nawiązali walkę, po dwóch jego przyłożeniach prowadzili nawet 17:7 (w pierwszej połowie mieli jeszcze dwie piątki unieważnione po TMO), a prowadzenie stracili dopiero w samej końcówce, po karnym przyłożeniu rywali – mecz kończyli przy młynach symulowanych w trzynastkę.

Gloucester mimo przegranej pozostał na czele ligowej tabeli. W tabeli jednak wciąż bardzo ciasno – jeden punkt straty do lidera mają cztery wielkie marki, a na przestrzeni czterech punktów mieści się 8 drużyn. Odstają tylko wciąż czekające na pierwszą wygraną zespoły Newcastle Red Bulls i Harlequins.

A bilans bonusów ofensywnych w ten weekend? 9/10 (tylko Bears się nie załapali). Naprawdę, chyba nie o to chodzi.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Gloucester312
2. ↑↑Northampton Saints311
3. ↑↑↑Saracens311
4. ↑Leicester Tigers311
5. ↓↓Bath311
6. ↓↓↓↓Bristol Bears310
7.Sale Sharks39
8.Exeter Chiefs38
9.Newcastle Red Bulls34
10.Harlequins32

W czwartej kolejce Champ ze zmiennym szczęściem zagrali beniaminkowie: Rotherham Titans wygrali trzeci raz w sezonie, tym razem 41:26 z Caldy, natomiast Blackheath uległo na wyjeździe Coventry 36:38, choć było bardzo blisko odrobienia 20-punktowej straty z pierwszej połowy. Pierwszą porażkę w sezonie poniósł zespół Ampthill – 26:56 z Doncaster Knights i w efekcie jedyną niepokonaną drużyną pozostali Worcester Warriors, którzy ograli 49:24 Nottingham. Do wygrywania wrócili Ealing Trailfinders, którzy rozgromili aż 71:7 Hartpury.

Z kraju

Przygotowujące się do listopadowych mistrzostw Europy reprezentacje Polski U18 i U20 rozegrają w nadchodzącym tygodniu w angielskim Chester spotkania z drużynami tamtejszego klubu Wirral RFC.

W meczach centralnej ligi juniorów Orkan Sochaczew pokonał Pogoń Siedlce 64:20 (trzecie zwycięstwo Sochaczewian w trzecim meczu i znowu popis Krystiana Miazka – 32 punkty, w tym 4 przyłożenia), a Lechia Gdańsk ograła Arkę Rumia 26:20 (w przyłożeniach 4:4, zdecydowała skuteczność z podwyższeń). Natomiast w ubiegłym tygodniu w pojedynku drużyn z klubów-medalistów z poprzedniego sezonu Ogniwo Sopot uległo Budowlanym Łódź 24:45.

Z kolei w centralnej lidze kadetów wchodzące do gry Gorce Raba Niżna wygrały z Pogonią Siedlce 27:24 (a po meczu jeden z zawodników gości na dodatek obejrzał czerwoną kartkę za obrazę sędziego). Grały też drużyny ubiegłorocznych medalistów, Ogniwo Sopot z Budowlanymi Łódź, ale tu wynikiem nikt się nie pochwalił.

Ze świata

Za nami pierwsze z dwóch tegorocznych starć o Bledisloe Cup, rozegrane w Auckland, i już wiadomo, że trofeum na kolejny rok pozostanie w Nowej Zelandii. Australijczycy, mimo znaczącej poprawy postawy w ostatnim czasie i pokonania Springboków, tym razem niewiele mieli do powiedzenia i ponieśli pierwszą porażkę pod rządami trenera Lesa Kissa. Nowozelandczycy przystąpili do meczu bez kontuzjowanego na treningu Richiego Mo’ungi i Fehiego Fineanganofo, za to po kontuzjach wrócili Scott Barrett i Anton Segner (obaj jednak opuścili boisko z nowymi urazami). Australijczycy nie mogli skorzystać z usług Huntera Paisamiego (zawieszenie), a jako łącznicy zagrali Ryan Lonergan i Ben Donaldson. Pierwsza połowa jeszcze nie zapowiadała wysokiej wygranej All Blacks – walka była wyrównana, pierwszą krew utoczyli goście, a do przerwy gospodarze wygrywali tylko 17:14. Po przerwie jednak Nowozelandczycy zdobyli przewagę fizyczną, zmuszali gości do błędów i co parę minut punktowali, dzięki czemu wypracowali wysoką przewagę – ostatecznie zwyciężyli 50:19. W tej połowie Nowozelandczycy zyskali wyraźną przewagę, w czym pomogła im pewnie kontuzja Lena Ikitau. Najlepsi na boisku byli nowozelandzcy łącznicy – Cam Roigard i Damian McKenzie.

W ramach Rugby Europe International Championships rozegrano kolejne trzy mecze na poziomie Conference. W pierwszym spotkaniu grupy A Finlandia bez problemu pokonała Estonię 34:3 (to najniższa porażka Estończyków od dekady). W grupie B zagrali zwycięzcy pierwszych dwóch spotkań – Austria uległa Chorwacji 18:24, choć w pierwszej połowie dwukrotnie wychodziła na prowadzenie (na koniec jednak musiała karnym ratować defensywny punkt bonusowy). Chorwaci na pewno żałują braku bonusu ofensywnego, który przy kwalifikacji do Trophy może być istotny. A w grupie E do gry weszli Grecy – pokonali Kosowo aż 65:0 (dla Kosowian to już koniec sezonu, w którym nie zdobyli ani jednego punktu, a do rozegrania pozostał mecz Czarnogóry z Grecją planowany na wiosnę).

W Sudamericano de Seven stawką były awans do SVNS 3, Igrzysk Panamerykańskich i kwalifikacji olimpijskich. Impreza odbywała się pod Córdobą w Argentynie z udziałem 12 drużyn męskich oraz 10 żeńskich, przy czym w stawce było kilka reprezentacji z krajów geograficznie poza Ameryką Południową (Dominikana, Gwatemala, a tylko w rywalizacji męskiej Honduras). W obu turniejach triumfowały reprezentacje gospodarzy. U pań Argentynki przeszły przez fazę grupową z kompletem wysokich zwycięstw bez straty punktu, a na koniec pokonały w finale Brazylijki 19:10. Nieźle znowu pokazały się Paragwajki, które w grupie wygrały z Urugwajem, ale ostatecznie skończyły bez medalu – w meczu o brąz uległy Kolumbii, która wcześniej minimalnie przegrała z Brazylią. U panów stawka była podzielona na dwa poziomy. Argentyna pewnie przeszła przez fazę grupową, w półfinale pokonała Urugwaj 19:12, a w finale pewnie wygrała z Chile 24:5. Brąz dla Urugwaju, który w starciu o trzecie miejsce pokonał Kolumbię.

W drugiej kolejce fazy grupowej World Rugby U20 Challenger w Chile po drugie zwycięstwa sięgnęły drużyny Belgii i Chile. Belgowie pokonali Kanadę 41:14, natomiast gospodarze turnieju zwyciężyli Rumunię 50:9. Natomiast w starciach ekip, które w pierwszej kolejce przegrały swoje mecze, Portugalia pokonała Namibię 67:12, a Brazylia wygrała z Hongkongiem 22:10.

Ruszyły rozgrywki Rugby Europe Super Cup (jeśli wierzyć plotkom, to może być ich ostatnia edycja). Do gry weszły cztery z pięciu uczestniczących w nich drużyn (pauzowali Lusitanos, którzy niedawno skończyli swój udział w Tbilisi Cup). W pierwszej kolejce Romanian Wolves (w tym sezonie oparci zdaje się w całości o graczy Rapidu Bukareszt, piątej drużyny rumuńskiej ligi) pokonali Brussels Devils 50:46 (przez połowę meczu prowadzili Belgowie, ale po przerwie na czoło wyszli Rumuni i pozostali na prowadzeniu do końca), a Bohemia Rugby Warriors ulegli holenderskiej Delcie 12:27.

W nowozelandzkich rozgrywkach NPC odbyły się ćwierćfinały. Znakomity sezon kontynuuje Northland, który wygrał 26:21 z Tasman (przegranym nie pomogło przyłożenie niezwykle skutecznego Kyrena Taumoefolau). Najlepsze w sezonie zasadniczym Canterbury pokonało Waikato 62:26 (hat-trick młynarza Brodiego McAlistera). Poza tym Otago ograło Hawke’s Bay 50:14 (goście kończą sezon piątą porażką z rzędu, do wygranej gospodarzy przyczynił się karnym z własnej połowy Cam Millar), a jedynym gospodarzem, którzy przegrał, był North Harbour – uległ 31:50 Taranaki (mała niespodzianka, czwarty mecz Taranaki z rzędu z 50 zdobytymi punktami i hat-trick młynarza Bradley’a Slatera). Skład półfinałów: Canterbury – Taranaki i Northland – Otago (dwa pojedynki Wyspy Północnej z Wyspą Południową).

Także w Nowej Zelandii odbył się finał prowincjonalnych mistrzostw kobiet – Farah Palmer Cup. Grano na nowym One New Zealand Stadium w Canterbury, a gospodynie meczu po trzech kolejnych porażkach w finałach wreszcie zwyciężyły i sięgnęły po swój szósty tytuł w historii (cztery lata po poprzednim). W decydującym pojedynku pokonały Auckland 50:24. Gwiazdą spotkania była młoda skrzydłowa Binku Muamua, zdobywczyni dwóch przyłożeń.

W finale Baltic Top League pierwszy raz zabraknie drużyny z Litwy – w obu półfinałach wygrały drużyny zagraniczne, najlepsze zresztą w fazie zasadniczej. Łotewska Livonia Garkalne, broniąca tytułu mistrzowskiego, pokonała 31:16 Vairas Szawle, natomiast debiutujący w rozgrywkach szwedzcy Stockholm Exiles ograli wileńskich Geležinis Vilkas 24:12.

W hiszpańskiej División de Honor odbyła się trzecia kolejka spotkań. Jedyną niepokonaną dotąd drużyną pozostają obrońcy mistrzowskiego tytułu, Valladolid RAC, którzy w ten weekend w powtórce finału z poprzedniego sezonu pokonali wicemistrzów z Burgos 24:19. Na drugim miejscu w tabeli druga drużyna z Valladolid, El Salvador, która chyba odradza się po poprzednim kiepskim sezonie.

Zakończyły się tegoroczne mistrzostwa Mongolii. Stawka powiększyła się z trzech do czterch drużyn, a a zwycięzcą okazał się zespół, który dołączył do rywalizacji w tym roku – Khartsaga RC. Ekipa ta wygrała wszystkie swoje trzy mecze, zaczynając od wygranej 68:12 z obrońcami tytułu, Khan Uul (ci przegrali też swoje dwa pozostałe pojedynki, choć niewielką różnicą punktów, i zajęli ostatnie miejsce). O tytule zadecydował w praktyce mecz, w którym Khartsaga pokonała Hunter Lions 40:39.

World Rugby wydało nowe wytyczne w zakresie przepisów dotyczących szarż. Zabronione są dwie specyficzne szarże: hip drop, polegająca na chwycie przeciwnika od tyłu lub z boku, jego obrocie lub obejściu, a następnie opuszczeniu ciężaru swojego ciała na nogi schwytanego przeciwnika, a także knee drop czyli szarża, do której zawodnik przystępuje z co najmniej jednym kolanem znajdującym się na ziemi (to właściwie przypomnienie o zakazie szarżowania, jeśli szarżujący zawodnik jest na ziemi – nie ma natomiast przeciwwskazań do takiego szarżowania, w trakcie którego kolano znajdzie kontakt z ziemią). Nie wiedzieć tylko czemu zakaz hip drop wejdzie w życie za miesiąc, choć przecież ma być tylko doprecyzowaniem istniejącego zakazu niebezpiecznych szarż. Akcja, w której chyba oba przypadki się trafiły (a hip drop doprowadził do ciężkiej kontuzji): https://twitter.com/i/status/2107788254611202269.

Argentyna wraz z Urugwajem, Chile i Brazylią zgłosiła oficjalnie kandydaturę do organizacji Pucharu Świata w 2035. Imprezę zaplanowano na 11 stadionach, z czego 8 w Argentynie i po jednym w pozostałych krajach. 4 z tych stadionów były gospodarzami meczów finałowych mistrzostw świata w piłce nożnej: Monumental w Bueanos Aires (1978), Maracaná w Rio de Janeiro (1950 – jeśli nawet nie formalnie, to faktycznie – i 2014), Centenario w Montevideo (1930) i Estadio Nacional w Santiago (1962). Argentyna ubiegała się o organizację imprezy w 2027, ale wycofała się z przyczyn ekonomicznych. Swoje kandydatury potwierdziły już wcześniej Hiszpania i Japonia, czekamy na Włochy, a może także i na Południową Afrykę.

Z wieści transferowych:

  • reprezentant USA, filar David Ainuu, po tym sezonie przejdzie z Tuluzy do Bordeaux;
  • trener obrony reprezentacji Anglii, Joe El-Abd, po najbliższym Pucharze Świata przejdzie do francuskiego klubu ASM Clermont;
  • Mario Ledesma i Shaun Edwards dołączyli do sztabu trenerskiego reprezentacji Argentyny. Ledesma był już głównym szkoleniowcem tej kadry, teraz zajmie się młynem, z kolei Shaun Edwards, podobnie jak w reprezentacji Francji, zajmie się obroną (chciałaby go mieć w tej roli pewnie każda reprezentacja na świecie);
  • koniec kariery ogłosił 49-krotny reprezentant Australii Andrew Kellaway.

Zmarła Cheryl Waaka, była reprezentantka Nowej Zelandii, dwukrotna mistrzyni świata (z 1998 i 2002).

Zapowiedzi

W nadchodzącym tygodniu w kraju przerwa w rozgrywkach ligowych panów, natomiast w Białymstoku odbędzie się czwarty (i ostatni jesienią) turniej mistrzostw Polski kobiet w rugby 7. Męskie reprezentacje U18 i U20 zagrają w ciągu tygodnia mecze towarzyskie w Anglii. A Kaliszu w sobotę międzynarodowe spotkanie rozegra reprezentacja Polski w rugby league – jej przeciwnikiem będą Czechy.

A na świecie:

  • rewanżowy mecz Australii z Nową Zelandią w ramach zmagań o Bledisloe Cup;
  • mecze kobiet w ramach WXV, w tym dwa szlagiery, pojedynki Kanady z Anglią i Nowej Zelandii z Francją (poza tym zagrają Australia ze Szkocją i Stany Zjednoczone z Włochami);
  • towarzyski mecz pań Chile – Meksyk;
  • cztery mecze mecze Rugby Europe International Championships na poziomie Conference (Gibraltar – Cypr, Izrael – Andora, Chorwacja – Słowenia, Estonia – Luksemburg);
  • pierwsza kolejka fazy grupowej europejskich pucharów (w Champions Cup m.in. Bath zagra z Montpellier, a Clermont z Leinsterem; w Challenge Cup Edynburg z Tulonem, a Lyon z Sharks);
  • druga kolejka Rugby Europe Super Cup;
  • trzecia kolejka fazy grupowej World Rugby U20 Challenger w poniedziałek, a pod koniec tygodnia mecze decydujące o miejscach;
  • kolejne rundy Pro D2 i Champ;
  • półfinały NPC;
  • finał Baltic Top League;
  • start Serie A Elite we Włoszech.

Dodaj komentarz