Tytan mistrzem Polski

W ten weekend w kraju po historyczny złoty medal mistrzostw Polski (w rugby 7) sięgnął Tytan Gniezno, kolejny smutny dzień zaliczyła reprezentacja juniorów, a na szczycie I ligi bardzo wysoką wygraną odnieśli Budowlani Łódź. Wszyscy jednak czekamy na to, co zdarzy się w dwa kolejne weekendy – nasza reprezentacja kobiet właśnie poleciała na turnieje kwalifikacyjne do World Rugby Sevens Series. Na świecie coraz bliżej ostatecznych rozstrzygnięć w czołowych ligach europejskich i lidze japońskiej.

Top 14

W 22. kolejce Top 14 niezwykle emocjonujący pojedynek stoczyły walczące o awans do czołowej szóstki Racing 92 i Bordeaux. W pierwszej połowie padały punkty tylko z karnych i goście prowadzili do przerwy 12:3. Po przerwie zrobiło się 19:3, ale potem gracze Racingu (teoretycznie gospodarze, ale mecz rozegrano w Lens, a nie w Paryżu), wzmocnieni Finnem Russellem, zdobyli cztery przyłożenia. Co prawda kopy Maxime’a Lucu (w sumie 23 punkty) długo utrzymywały Bordeaux na prowadzeniu (jeszcze w 79. minucie po karnym Lucu Bordeaux miało 4 punkty prezwagi), ale w ostatniej akcji meczu karne przyłożenie przesądziło o wygranej paryżan 31:28 (tylko trzy punkty różnicy, ale także przewaga trzech przyłożeń i dzięki temu punkt bonusowy Racingu).

Ciekawie było też w drugim hicie kolejki, ostatnim jej spotkaniu, w którym grały Tuluza i Lyon. W Tuluzie chciano dać odpocząć kilku kluczowym graczom, ale zarówno Thomas Ramos, jak i Antoine Dupont musieli wejść na boisko już w pierwszym kwadransie gry w wyniku kontuzji kolegów z drużyny (m.in. Angego Capuozzo). Jednak gdy Dupont wchodził na murawę, jego ekipa przegrywała już 0:14 po dwóch przyłożeniach Lyonu, w których duży udział miał Josua Tuisova. Potem przyłożenia zdobywali jednak gospodarze i na koniec pierwszej połowy prowadzili 20:17. Drugą połowę rozpoczęli od powiększenia tego prowadzenia dzięki dwóm karnym Ramosa (w sumie 19 punktów z kopów), a potem przyłożenie dołożył Dupont, który nie wystąpił tu w roli łącznika młyna. W końcówce, gdy Tuluza grała w osłabieniu po żółtej kartce Romaina Ntamacka, Lyon zaczął odrabiać straty, ale starczyło tylko na wywalczenie punktu bonusowego – ostatecznie Tuluza wygrała 36:31.

Poza tym:

  • w rewanżu za ubiegłoroczny finał Montpellier nieoczekiwanie uległo Castres 19:28 (w tym momencie jednak obie ekipy są w dolnej połówce tabeli, a ta porażka zmniejsza szansę Montpellier na obronę tytułu mistrzowskiego);
  • Tulon pokonał Perpignan 37:15 (już do przerwy prowadził 20:7, a całą drugą połowę grał z przewagą jednego zawodnika – 10 minut nawet z przewagą dwóch; przyłożenie decydujące o punkcie bonusowym tulończyków w ostatniej akcji meczu zdobył włoski weteran Sergio Parisse);
  • Pau wygrało z Clermont 23:18 (niezwykle cenne zwycięstwo gospodarzy walczących o utrzymanie, które mocno zmniejsza szanse Clermont na awans do play-off);
  • Brive przegrało ze Stade Français 22:27 (mimo prowadzenia 14:0 po 20 minutach gry);
  • La Rochelle wygrało z Bajonną 26:6 (więcej żółtych kartek niż przyłożeń; cenne zwycięstwo roszelczyków walczących o bezpośredni awans do półfinału play-off).

Na cztery kolejki przed końcem fazy zasadniczej pewna awansu do play-off jest tylko Tuluza, spore szanse ma La Rochelle, a o resztę miejsc zapewniających kwalifikację toczy się zacięta walka sporej grupy drużyn. Na dole tabeli przewagę nad strefą spadkową do 6 punktów zwiększyło Pau.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Tuluza2271
2. La Rochelle2265
3. Stade Français2260
4. ↑↑Tulon2257
5. ↓Lyon2256
6. ↑Racing 922256
7. ↓↓Bordeaux Bègles2254
8. Bajonna2250
9. Montpellier2248
10. Clermont2246
11. Castres2244
12. Pau2241
13. Perpignan2235
14. Brive2227

W Pro D2 pod koniec sezonu przycisnęły zespoły z czołowej szóstki tabeli ligowej i na dwie kolejki przed końcem znamy już komplet ekip pewnych awansu do play-off – niepewne jest tylko to, która z pięciu drużyn obok Oyonnax zakwalifikuje się wprost do półfinału. W jedynym bezpośrednim starciu dwóch drużyn z czołówki Nevers wygrało 31:14 z wiceliderem, Grenoble. Poza tym Oyonnax pokonało Provence 27:7, Mont-de-Marsan wygrało z Montauban 25:13 (obie ekipy większość meczu grały w czternastkę), Agen wygrało z Aurillac 38:12 (znakomicie wykorzystało grę w przewadze w drugiej połowie), a najbardziej chyba nieoczekiwany ćwierćfinalista, Vannes, pokonał Carcassonne 31:22. Resztki nadziei na awans straciły Provence, a także Colomiers (nieoczekiwanie przegrało z Rouen-Normandie 17:18, dla którego cztery punkty stanowią niezwykle cenny dorobek w kontekście walki o utrzymanie – ozdobą meczu był decydujący o zwycięstwie normandzkiej ekipy drop goal reprezentanta Holandii Petera Lydona z połowy boiska: https://twitter.com/i/status/1646987896916783107). Pewne już ostatniego miejsca na koniec sezonu i spadku Massy niespodziewanie pokonało w ten weekend Béziers 24:19.

A poziom niżej, w Nationale, lider ligi Dax pokonał w przedostatniej kolejce Tarbes 52:24, a spory udział w wygranej miał portugalski skrzydłowy Rodrigo Marta, który zaliczył hat-tricka przyłożeń.

Premiership

W 22. kolejce Premiership w najciekawszym starciu mierzyły się Northampton Saints i Saracens – londyńczycy, liderujący w tabeli, ponieśli czwartą porażkę w sezonie w starciu z ekipą, która walczy o awans do fazy play-off. Saracens objęli prowadzenie 7:0 już po trzech minutach gry, ale po upływie kolejnych trzech minut zostali na boisku w czternastkę po czerwonej kartce Duncana Taylora. Potem przez moment było jeszcze 10:0 dla Saracens, ale Saints zdobyli po trzy przyłożenia w każdej połowie meczu i wygrali 38:29. Graczem meczu został David Ribbans, który tego dnia ostatni raz w sześcioletniej karierze w barwach Saints zagrał na Franklin Gardens – po tym sezonie odchodzi do Francji.

Na koniec weekendu imponujące zwycięstwo odnieśli Leicester Tigers nad Exeter Chiefs – wygrali aż 62:19, zdobywając dziewięć przyłożeń. Już po 10 minutach prowadzili 14:0 i choć Chiefs w pierwszej połowie odrabiali straty i utrzymywali możliwy do odrobienia dystans, w drugiej połowie nie mieli już nic do powiedzenia. Na jej początku stracili z kontrowersyjną czerwoną kartką Olly’ego Woodburna (i przy okazji równie kontrowersyjne karne przyłożenie), a gospodarze punktowali raz za razem, robiąc niezwykle ważny krok w stronę play-off i już nieodwracalnie grzebiąc nadzieje na awans Chiefs. Ale tym, co przyciągnęło uwagę wszystkich komentatorów, były wyczyny Chrisa Ashtona, który zaliczając hat-tricka przyłożeń jako pierwszy w historii Premiership przełamał barierę 100 przyłożeń w Premiership (ma ich na koncie 101). Zrobił to w pierwszym meczu po ogłoszeniu zamiaru przejścia na emeryturę po tym sezonie. Miał jeszcze szansę na jedno – druga żółta kartka Woodburna i karne przyłożenie dla Tigers były skutkiem powstrzymania Ashtona od zdobycia symbolicznego, setnego przyłożenia.

Poza tym:

  • Bristol Bears przegrali z Sale Sharks 20:36 (aż 21 punktów z kopów George’a Forda, w tym m.in. 3 punkty z drop goala, a przy okazji powrót do gry po kontuzji Toma Curry’ego);
  • Gloucester uległ Bath 24:33 (miłe złego początki gospodarzy – zaczęli od prowadzenia 17:0, ale mimo to przegrali),
  • Harlequins pokonali Newcastle Falcons 48:20 (przez niemal pół godziny nie było tu żadnych punktów, pierwsze przyłożenie zdobyli Falcons, ale znacznie lepsi byli gospodarze – morderczy w ich wykonaniu był zwłaszcza ostatni kwadrans; swoją drogą, nieprawdopodobnym pudłem pożegnał się z kibicami na Stoop Joe Marchant: https://twitter.com/i/status/1647328943350087680).

Do końca sezonu pozostały już tylko dwie rundy. Wciąż tylko jedna ekipa jest pewna awansu do play-off – liderujący Saracens. Tylko katastrofa mogłaby odebrać awans Sale Sharks, a sytuacja trzecich Leicester Tigers i czwartych Northampton Saints jest o tyle trudna, że do końca sezonu pozostało im tylko po jednym meczu, podczas gdy czający się za ich plecami London Irish zagrają ich jeszcze dwa. Na dole tabeli Bath po kolejnej wygranej może włączyć się do walki o miejsce w Champions Cup (to swoją drogą kuriozum – do „mistrzowskich” teoretycznie rozgrywek awansuje aż osiem z jedenastu drużyn ligi, taka dewaluacja wielkich słów…).

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Saracens1868
2. Sale Sharks1860
3. Leicester Tigers1958
4. ↑Northampton Saints1953
5. ↓London Irish1851
6. ↑↑Harlequins1846
7. ↓Exeter Chiefs1843
8. ↓Bristol Bears1841
9. Gloucester1840
10. Bath1837
11. Newcastle Falcons1831

W Championship ekipy z czołówki wygrywały swoje spotkania (liderzy, Ealing Trailfinders, aż 73:14 z Caldy, a Jersey Reds utrzymali tylko punkt straty dzięki wygranej 26:19 nad Bedford Blues). Zwraca też uwagę druga wygrana w sezonie London Scottish – pokonali na wyjeździe Hartpury University 22:12, ale pozostali na ostatnim miejscu w tabeli.

United Rugby Championship

W dotychczasowych 17 meczach tego sezonu, rozegranych w Południowej Afryce z udziałem ekip z Europy, te z północy wygrały zaledwie trzykrotnie (raz Cardiff i dwa razy Ulster). Na dwie ostatnie kolejki rundy zasadniczej na południe poleciały dwie kolejne ekipy irlandzkie, Leinster i Munster, i obie w ten weekend pokonały lokalnych przeciwników, choć po niezwykle zaciętych meczach. W Johannesburgu, przy niemal pustych trybunach, Lions jeszcze w pierwszej połowie meczu z Leinsterem zdobyli cztery przyłożenia, w drugiej połowie powiększyli przewagę do 15 punktów, ale potem to dublińczycy piłkę przykładali i kilka minut przed końcem meczu wrócili na prowadzenie stracone po kwadransie gry – mecz skończył się wynikiem 36:39. Lions nie pomógł fakt, że Leinster przyjechał na południe bez reprezentantów Irlandii, za to z paroma zawodnikami, którzy nigdy jeszcze w składzie tej ekipy nie wystąpili (już po minucie gry przyłożenie zdobył Wachtang Abdaładze, który w pierwszej piętnastce znalazł się pierwszy raz, a graczem meczu został w ogóle debiutujący w składzie Sam Prendergast, który zdobył 14 punktów z kopów – czyżby rósł następca Sextona?), a w drugiej połowie zaliczył kwadrans gry w osłabieniu (w tym kilka minut w trzynastkę – i ten okres wygrał 3:0). Z kolei w Kapsztadzie obrońcy tytułu, Stormers, nieoczekiwanie ulegli Munsterowi 24:26 (kluczowa była skuteczność z podwyższeń, której brakło Manniemu Libbokowi) – Irlandczycy przerwali serię 19 zwycięstw Stormers z rzędu na swoim boisku.

Nie powiodło się natomiast innej europejskiej ekipie, Benettonowi, która walczyła o wyższą stawkę – o awans do czołowej ósemki, uczestniczącej w play-off. W ten weekend jej nadzieje przyjęły pierwszy cios – w Durbanie przegrała z Sharks. Co prawda Włosi błyskawicznie zdobyli dwa przyłożenia i wygrywali 14:0, ale gospodarze do przerwy wyrównali. Zaraz po przerwie Siya Kolisi przyłożył piłkę i wyprowadził Sharks na prowadzenie – Durbańczycy nie oddali go do końca, choć niemal do ostatniej minuty Benetton utrzymywał dystans pozwalający zmienić wynik meczu w jednej akcji. Dopiero karny Curwina Boscha tuż przed końcem rozstrzygnął spotkanie ustalając rezultat na 43:33. Ciekawa sytuacja miała miejsce pod koniec meczu, gdy sędzia Ben Whitehouse uznał, że Ox Nche udając kontuzję próbuje uzyskać karnego dla swojej drużyny i podyktował rzut karny w drugą stronę: https://twitter.com/i/status/1646934649153658899.

Drugie bezpośrednie starcie ekip walczących o awans odbyło się w Galway, gdzie Connacht grał z Cardiff. Tu już po pierwszej połowie gospodarze mieli na koncie cztery przyłożenia i prowadzili 26:7. Co prawda w drugiej odsłonie meczu dwukrotnie punktował z przyłożeń dla gości Thomas Young, ale Connacht utrzymał przewagę i ostatecznie wygrał 38:19, gwarantując sobie miejsce w fazie play-off i pogrążając nadzieje ostatniej walijskiej ekipy, która miała szansę na kwalifikację do decydującej fazy rozgrywek.

Poza tym w meczach bez tak wielkiej stawki:

  • w innym pojedynku południowoafrykańsko-włoskim Bulls rozgromili Zebre Parma 78:12 (11 przyłożeń zwycięzców, z czego trzy zaliczył skrzydłowy Canan Moodie, do tego 23 punkty z samych kopów Johana Goosena);
  • pewni awansu, ale chcący zapewnić sobie domowy ćwierćfinał Glasgow Warriors pokonali Scarlets 12:9 (było mokro i zimno, a mecz nie zachwycił – dla gospodarzy ważny był jedynak nie styl, ale zwycięstwo, które jednak mogło wymknąć się im z rąk)
  • Ulster wyraźnie wygrał z inną walijską drużyną, Dragons, 40:19 (trzy przyłożenia zdobył młynarz ekipy z Belfastu, Tom Stewart – i to w drugim ligowym meczu z rzędu, w sumie ma ich już w tym sezonie 16);
  • Edynburg dopełnił kompletu porażek walijskich ekip, wygrywając z Ospreys 45:21 (15 punktów Emiliano Boffellego; zwycięstwo Szkotom jednak już w niczym nie pomoże).

W tabeli już praktycznie wszystko jasne. Tylko matematyka daje szanse Benettonowi na awans do play-off, ale w praktyce jest to niemożliwe. W decydującej fazie sezonu zobaczymy więc wszystkie cztery drużyny irlandzkie, trzy południowoafrykańskie i jedną szkocką. Ćwierćfinały odbędą się w Dublinie, Belfaście, Kapsztadzie i Glasgow. Otwarta jest natomiast kwestia awansu do Champions Cup – ponieważ musi awansować drużyna walijska (zdecyduje ostatni mecz Ospreys z Cardiff), odpadnie ktoś z grona Connacht, Bulls i Sharks.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Leinster1779
2. ↑Ulster1764
3. ↓Stormers1763
4. Glasgow Warriors1758
5. Munster1753
6. Connacht1748
7. Bulls1748
8. Sharks1746
9. Benetton Treviso1741
10. ↑Lions1740
11. ↓Cardiff1739
12. ↑↑Edynburg1738
13. ↓Ospreys1735
14. ↓Scarlets1734
15. Dragons1719
16. Zebre Parma1710

Super Rugby Pacific

Ósmą kolejkę Super Rugby Pacific zaczęły dwa spotkania z udziałem ekip wyspiarskich. Szczególną uwagę przyciągał pierwszy w historii mecz Super Rugby na Samoa – Moana Pasifika w Apia grała z australijskimi Reds. Ekipa z Queenslandu przyjechała w mocno zmienionym składzie po trzech porażkach z rzędu i kiepską serię zdołała przełamać. Na początku meczu na każde przyłożenie Reds gospodarze odpowiadali swoim przyłożeniem i po półgodzinie było 14:14, ale potem Queenslandczycy przeciwnikom odjechali. Prowadzili już 40:14, ale w końcówce gospodarze zdobyli jeszcze dwa przyłożenia, które pozbawiły Reds punktu bonusowego – Moana ostatecznie przegrała 28:40. Zaprezentowała się jednak w tym meczu naprawdę nieźle, a dwóch przyłożeń pozbawiły ich podania do przodu.

Mieliśmy też mecz na szczycie ligowej tabeli, nowozelandzkie starcie liderów, Hurricanes, i niepokonanych dotąd Chiefs. Swoją serię samych zwycięstw w tym sezonie podtrzymali goście, którzy wygrali to spotkanie 33:17. Co prawda po pierwszej połowie to Hurricanes prowadzili 17:8 (mimo świetnego otwarcia rywali), ale Chiefs rozegrali znakomitą drugą połowę – zdobyli w niej trzy przyłożenia i 25 punktów, nie tracąc ani jednego oczka i to pomimo faktu, że spotkanie kończyli w osłabieniu.

Poza tym:

  • w Canberrze Brumbies ograli Fijian Drua 43:28 (po 25 minutach było już 19:0 m.in. dzięki dwóm przyłożeniom Bena O’Donnella, który potem jeszcze dorzucił trzecie, ale po kolejnych 25 minutach Fidżyjczycy zmniejszyli straty do trzech punktów i tylko TMO oddzieliło ich od wyjścia na prowadzenie – mecz rozstrzygnął się dopiero w ostatnich paru minutach; przytomnością umysłu i zręcznością pokazał się podczas meczu Nic White: https://twitter.com/i/status/1646838119982075906; a tutaj fajna scena, jaka miała miejsce też z jego udziałem po meczu: https://twitter.com/i/status/1646839948274966528);
  • w starciu dwóch ekip z końcówki tabeli Waratahs wygrali z Western Force 36:16 (zwycięzcy przerwali w ten sposób serię czterech porażek).

Na prowadzenie w tabeli wrócili Chiefs, a na drugim miejscu z identyczną liczbą punktów (ale jednym spotkaniem rozegranym więcej) znaleźli się Brumbies, natomiast Hurricanes spadli na trzecie miejsce.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑Chiefs731
2. ↑Brumbies831
3. ↓↓Hurricanes827
4. Crusaders723
5. Blues721
6. ↑↑Reds815
7. ↓Highlanders714
8. ↓Fijian Drua713
9. ↑↑Waratahs713
10. ↓Rebels710
11. ↓Western Force79
12. Moana Pasifika82

Z kraju

Nie udało się reprezentacji Polski juniorów awansować do finałów mistrzostw Europy – w meczu kwalifikacyjnym rozgrywanym na stadionie Juvenii uległa Szwajcarii 15:27. W pierwszej połowie więcej z gry miała Szwajcaria i do przerwy było 0:8. Po przerwie nasi gracze zdobyli pierwsze punkty z karnego, ale goście odpowiedzieli przyłożeniem i było już 3:13. Wreszcie po ładnej akcji przyłożenie zdobył Artur Polgun i strata naszej drużyny zmalała do trzech oczek. Taki wynik długo się utrzymywał, kibice liczyli na wygraną, ale w końcówce Szwajcarzy podręcznikowo wykorzystali osłabienie naszej drużyny po żółtej kartce i zdobyli dwa przyłożenia. Niemal na sam koniec przyłożył dla Polski Tomasz Tkaczuk, ale to były już tylko punkty na otarcie łez.

W Poznaniu rozdano pierwsze medale rugbowych mistrzostw Polski w tym roku – odbył się tam finałowy turniej mistrzostw Polski w rugby 7 seniorów. Pierwotnie miało w nim wystąpić dziewięć drużyn, po tym jak z gry wypadła Skra Warszawa zostało ich osiem, a ostatecznie do stolicy Wielkopolski zawitało ich siedem – zabrakło mającej kwalifikację Legii Warszawa, która zdecydowała zapewne, że ważniejszy jest dla niej pierwszoligowy mecz w piętnastkach. Nie sprzyjała pogoda, trudno też oglądało się finał, rozgrywany przy oświetleniu niewystarczającym przynajmniej dla internetowej transmisji, ale na boisku było ciekawie.

Trzy drużyny, które zdobyły medale przed rokiem i nie musiały walczyć o kwalifikację do turnieju finałowego, w komplecie zameldowały się w meczach o medale. Jednak żadna z nich nie sięgnęła po złoto – uczyniła to najlepsza drużyna Polskiej Ligi Rugby 7, Tytan Gniezno, sięgając po historyczny, pierwszy triumf w rozgrywkach rangi mistrzowskiej (dotąd klub miał w dorobku tylko jeden medal imprezy takiej rangi – brązowy, także z mistrzostw w rugby 7, sprzed siedmiu lat). Gnieźnianie w grupie pokonali Juvenię i zremisowali z Posnanią. Drugą grupę wygrał Orkan Sochaczew (gdzie świetnie pokazał się nowy nabytek, Emil Szydełko) przed Lechią Gdańsk. W finale Tytan (w składzie którego w tym turnieju brylowali pochodzący z Południowej Afryki Ronnie du Randt oraz Litwini Jonas Mikalčius i Kęstutis Karbauskas) pewnie pokonał Orkana 31:5 – sochaczewianie wciąż ze srebrem, już piąty rok z rzędu.

Po brąz sięgnęła Posnania, która w meczu o trzecie miejsce pokonała Lechię Gdańsk, a w starciu o piątą lokatę Juvenia Kraków pokonała AZS AWF Warszawa. Ostatnie, siódme miejsce przypadło Biało-Czarnym Nowy Sącz.

Odbył się też turniej mistrzostw Polski w rugby 7 seniorek. Tu co prawda medali na szyjach nie wieszano, ale w praktyce rozstrzygnął on ostatnie wątpliwości co do miejsc na podium. Złote medale mają zapewnione Biał0-Zielone Ladies Gdańsk, które wygrały wszystkie turnieje sezonu, a srebrne – Legia Warszawa. Te ekipy znów spotkały się w finale i Biało-Zielone wygrały go 10:5 po nadspodziewanie zaciętej walce (ale warto pamiętać, że w Biało-Zielonych brakło wielu reprezentantek kraju, które tego samego dnia wylatywały do Południowej Afryki). Na brąz miały szansę dwie ekipy – Black Roses Posnania i Diablice Ruda Śląska. W fazie grupowej w meczu tych ekip padł remis (cóż, pewnie by go nie było, gdyby nie niemal identyczne stroje obu ekip), natomiast w meczu o trzecie miejsce górą były poznanianki – wygrały 29:7, powiększyły przewagę nad rudziankami w klasyfikacji generalnej o dwa oczka i zapewniły sobie, że w ostatnim turnieju, który w maju ma być rozegrany w Warszawie, tej przewagi nie stracą (bowiem to Diablice spadły do I ligi). W I lidze niespodzianka – pierwszy raz od dłuższego czasu nie wygrały jej rezerwy Legii Warszawa, które w finale uległy Budowlanym Łódź.

Janusz Urbanowicz podał skład reprezentacji Polski kobiet w rugby 7, która powalczy w Stellenbosch (pierwszy z dwóch turniejów już za tydzień) o awans do World Rugby Sevens Series. W składzie reprezentacji brakuje nadal jej kontuzjowanej kapitan, Karoliny Jaszczyszyn. Poza tym bez niespodzianek, a cieszy spora grupka młodych zawodniczek wybierająca się na południową półkulę.

W cieniu tych wydarzeń rozgrywano mecze ligowe piętnastek. W I lidze zmiana na prowadzeniu. W meczu na szczycie wicelider, Budowlani Commercecon Łódź, podejmował lidera, Spartę Jarocin. Jarocinianie przyjechali do Łodzi niemal bez rezerwowych, a na boisku dominowali gospodarze. Już do przerwy po siedmiu przyłożeniach prowadzili 41:0, a ostatecznie zatrzymali się na jedenastu i wygrali 67:10. Znów dwukrotnie przykładał piłkę Kacper Palamarczuk, ale jego dokonania przebił skrzydłowy Adrian Stańczykowski, który na swoje konto zapisał aż cztery przyłożenia. Ciekawie było w meczu drużyn z trzeciego i czwartego miejsca ligowej tabeli – Legia Warszawa pokonała Rugby Białystok 22:20 (białostocczanom w doprowadzeniu do remisu przeszkodził słupek w ostatnim kopie meczu). Do walki o półfinały próbuje przyłączyć się Arka Rumia – w niedzielę po świetnej ostatniej fazie meczu wygrała na wyjeździe z AZS AWF Warszawa 38:25 i traci tylko 2 punkty do Legii i Białegostoku.

W II lidze niespodziankę sprawiła ekipa Res Energy RT Olsztyn, która wygrała z wiceliderem ligowej tabeli, Watahą Zielona Góra, 22:5. Pewnie wygrali liderzy – rezerwy Budowlanych Lublin pogromiły Rugby Ruda Śląska 50:3. Trzecie miejsce na rzecz olsztynian stracili rugbyści Miedziowych Lubin, którzy zostali pokonani u siebie przez Rugby Wrocław 7:28 (spory udział w zwycięstwie Dawida Białka, który z karnych zdobył 18 punktów). W tabeli przewaga rezerw Budowlanych nad Watahą wzrosła do 7 punktów, natomiast Wataha nad kolejna ekipą ma pięć oczek przewagi.

Wraca do Ekstraligi były reprezentant kraju – Michał Jurczyński ma pojawić się w najbliższym czasie w barwach Juvenii Kraków po dwuletniej przerwie, podczas której m.in. zdobył mistrzostwo Szwecji.

Ze świata

Po przerwie wrócił kobiecy Puchar Sześciu Narodów. Nie było niespodzianek, w trzeciej kolejce wygrywały faworytki. W starciu niepokonanych dotąd drużyn, w obecności ponad 12 tys. widzów zgromadzonych na Cardiff Arms Park, Walijki tylko przez chwilę prowadziły po karnym. Potem nie zdobyły już ani jednego punktu, natomiast Angielki zaliczyły dziewięć przyłożeń, z czego sześć w drugiej połowie, i wygrały 59:3. Francja pokonała Szkocję 55:0, a hat-trickiem przyłożeń wyróżniła się Emily Boulard. Pewne zwycięstwo odniosły też Włoszki nad Irlandkami – 24:7, przy czym Irlandki jedyne swoje punkty zdobyły dopiero pod koniec meczu. W tabeli na czele Angielki z punktem przewagi nad Francją (obie ekipy niepokonane).

W kobiecym Rugby Europe Trophy rozegrano przedostatni mecz – pewne już końcowego triumfu Portugalki pokonały Niemki 20:5 i zakończyły sezon z kompletem zwycięstw (ciekawostka: punkty padały tylko z przyłożeń, niecelne były wszystkie kopy na bramkę). Na drugim miejscu (niezależnie od wyniku ostatniego meczu) sezon skończy Finlandia, a na trzecim Niemcy.

W przedostatniej kolejce rundy zasadniczej Japan Rugby League One dwie niespodzianki. Pierwszego zwycięstwa wreszcie doczekali się Hanazono Kintetsu Liners, którzy po dreszczowcu pokonali Kobelco Kobe Steelers 34:33. Do przerwy Liners przegrywali 3:26, a zwycięstwo wyszarpali dzięki siedmiu punktom w ostatniej akcji meczu. Ten wynik powoduje, że w ostatniej kolejce czeka nas ciekawa walka o uniknięcie bezpośredniego spadku (na to liczą Liners) i uniknięcie barażu o utrzymanie (nadal grożą one Steelers). Druga sensacja to pierwsza w sezonie porażka Saitama Wild Knights (i tak pewnych awansu do play-off) z Shizuoka Blue Revs – w tym meczu padł wynik 25:44. Na górze w walce o czołową czwórkę pozostała ekipa Toshiba Brave Lupus Tokyo po wygranej 52:19 z Mitsubishi Sagamihara Dynaboars (trzy przyłożenia Masakiego Hamady). Tym cenniejsza była to wygrana, że czwarci w tabeli Yokohama Canon Eagles przegrali z Tokyo Sungoliath 9:11 (w obecności ponad 15 tys. widzów) i w efekcie Brave Lupus i Eagles dzieli w tabeli tylko jeden punkt. Sungoliath natomiast zapewniło sobie awans do półfinału, podobnie jak wspomnieni Wild Knights oraz Kubota Spears (59:17 z Green Rockets Tokatsu). Wielkiej stawki nie miał mecz BlackRams Tokyo z Toyota Verblitz, ale obejrzało go ponad 11 tys. widzów (mimo burz, które opóźniły mecz o godzinę i potem go przerwały) i emocji w nim nie zabrakło – gospodarze przegrali zaledwie 34:36, decydujące 7 punktów tracąc w ostatniej akcji.

W południowoafrykańskim Currie Cup nadal na czele stawki Cheetahs po wygranej 26:17 nad Western Province oraz Pumas po zwycięstwie nad Griffons 64:6. Poza tym Sharks przegrali z Bulls 20:24, a Lions ulegli Griquas 18:25 (szalę zwycięstwa goście przechylili na swoją korzyść w ostatniej akcji). Na drugim poziomie rozgrywek, w Mzansi Challenge, po raz pierwszy zobaczyliśmy na boisku kenijskich Simbas i zimbabwijskich Goshawks. Simbas ulegli San Clemente Rhinos (dla ekipy z Ameryki to pierwsza wygrana w rozgrywkach), a Goshawks przegrali w Harare z namibijskimi Welwitshias (26:31).

W Major League Rugby na prowadzeniu w konferencji wschodniej umocnili się New England Free Jacks, którzy zgotowali pogrom kanadyjskim Toronto Arrows – padł tu rekordowy w historii MLR wynik 80:5. Na drugim miejscu są New York Ironworkers mimo porażki 31:42 ze stołecznymi Old Glory DC. Na zachodzie zażarta walka czterech czołowych ekip, które wszystkie celują w finał, a tymczasem dla jednej z nich zabraknie w ogóle miejsca w play-off. W ten weekend Utah Warriors pokonali Seattle Seawolves 41:35 (ekipa ze Seattle miała świetny początek sezonu, ale teraz przegrała drugi mecz z rzędu i spadła na trzecie miejsce w konferencji). Na czele tej grupy San Diego Legion po wygranej nad Chicago Hounds 48:24, drudzy są Houston SaberCats (w ten weekend zwyciężyli Dallas Jackals).

W Super Rugby Americas na prowadzeniu nadal argentyńscy Dogos, którzy wygrali z brazylijskimi Cobras 45:29 (jeszcze tuż przed końcem Brazylijczycy przegrywali zaledwie dwoma punktami). Dwa punkty do lidera traci obrońca mistrzowskiego tytułu, urugwajski Peñarol, który pokonał paragwajską drużynę Yacare 43:17. Trzeci są Pampas, którzy pokonali American Raptors 63:0 (ekipa z Denver wciąż czeka na pierwszą wygraną). Pauzował Selknam, który zagrał w piątek z gruzińską drużyną Black Lion – przegrał mecz 30:33 (w drugiej połowie przegrywał już 18 punktami i odrobił tę stratę, ale Akaki Tabucadze przyłożeniem przesądził jednak o wygranej Gruzinów). Ponadto przygotowująca się do mistrzostw świata U20 młodzieżowa reprezentacja Argentyny pokonała USA Hawks 33:21 (powtórka w tym tygodniu, tym razem w Stanach).

W rumuńskiej Liga Națională de Rugby wyniki z najlepszej grupy: Timișoara pokonała Universitateę Kluż 47:10, natomiast Dinamo Bukareszt ograło Științę Baia Mare 31:17. Ten ostatni wynik to druga porażka w drugim meczu obrońców tytułu mistrzowskiego (na dodatek – drugi raz ze stołeczną ekipą). Przewaga Steauy, Timișoary i Dinama rośnie.

Zakończyła się faza zasadnicza w irlandzkiej All-Ireland League. Do fazy play-off pewnie awansowali z dwóch pierwszych miejsce finaliści sprzed roku – Clontarf i Terenure College. Trzecie miejsce z niewielką stratą zajął inny z ubiegłorocznych półfinalistów, Cork Constitution, a czwartą ekipą jest Young Munster. Mamy zatem dwie ekipy z Dublina i dwie z głównych miast Munsteru. Z pierwszą ligą żegnają się dwie drużyny z zachodu wyspy – Garryowen i Shannon.

W decydującą fazę wejdzie walka o medale w hiszpańskiej División de Honor. Najlepszą drużyną grupy mistrzowskiej została Valladolid RAC, drugie miejsce zajęło Burgos, a trzecie Ciencias Sewilla. W play-off zobaczymy też Santboianę (obrońców mistrzowskiego tytułu), El Salvador i Barcelonę. Na drugim froncie pewnie po awans zmierza karnie zdegradowany przed rokiem z elity Alcobendas – jak dotąd wygrał wszystkie mecze w sezonie i trudno wyobrazić sobie, aby powinęła mu się noga w fazie play-off.

Runda zasadnicza zakończyła się w belgijskiej D1. Zdecydowanie najlepszą drużyną było Dendermondse RC – wygrało wszystkie swoje pojedynki z wyjątkiem ostatniego, w tę niedzielę, przegranego z obrońcą mistrzowskiego La Hulpe 10:13. Drugą ekipą z bezpośrednim awansem do półfinału jest ubiegłoroczny wicemistrz, Soignies. La Hulpe zajęło trzecie miejsce i play-off zacznie od ćwierćfinałów. Z ligi spada beniaminek, Liège, który przegrał wszystkie spotkania w sezonie, a w barażu o utrzymanie zagra Frameries.

W Gujanie Francuskiej rozegrano turniej o mistrzostwo Antyli i Gujany. Drużyny tylko z terytoriów francuskojęzycznych. W finale US Robert z Martyniki wygrało z Barracudas z St. Barthélemy 21:20 i wygrało turniej trzeci raz z rzędu. W półfinałach ekipy z Antyli pokonały dwie drużyny z Gujany Francuskiej (Cosma i Kourou). Grała też młodzież, zarówno chłopcy jak i dziewczęta.

Światowe rugbowe media potwierdzają informacje o rozmowach na temat pomarańczowych kartek do wprowadzenia na Pucharze Świata. Dla przypomnienia: miałyby być pokazywane w wątpliwych sytuacjach, aby uniknąć długich przeglądów powtórek. W ciągu kilku minut TMO miałoby podejmować decyzję, czy pomarańcz stanie się żółcią, czy czerwienią.

Spore wzburzenie w środowisku kobiecego rugby spowodowała propozycja trenera reprezentacji Anglii Simona Middletona – zwrócił on na niewysoką w porównaniu z męskim rugby skuteczność w kopach z podwyższeń i zaproponował, aby w kobiecym rugby pozwolić wykonywać podwyższenia z bardziej dogodnych pozycji (w przypadku przyłożenia piłki przy linii bocznej pozwolić przesunąć piłkę bliżej osi boiska o 10 m). Była kapitan kobiecej reprezentacji Australii Ash Hewson uznała taką propozycję za policzek dla dziewczyn grających w rugby.

Z różnych stron świata docierają informacje o przymiarkach do kandydowania do organizacji Pucharów Świata w 2035 (męskiego) i 2037 (kobiecego). Zamiar zgłoszenia kandydatury ogłosili Japończycy, natomiast jeszcze ciekawsza byłaby organizacja imprezy we Włoszech (taka informacja pojawiła się przy okazji informacji o wspieraniu przez włoską federację rugby kandydatury Włoch do organizacji piłkarskiego Euro w 2032 – przygotowana wówczas infrastruktura mogłaby stanowić podstawę do organizacji wielkich rugbowych imprez). No i nie zapominajmy o Anglii, która też chciałaby zgarnąć imprezę z 2035 dla siebie.

Angus Blyth, czarny bohater poprzedniego tygodnia (paskudna, głupia szarża w meczu Reds z Brisbane) został zawieszony przez panel dyscyplinarny Super Rugby Pacific zaledwie na trzy tygodnie (nie dopatrzono się celowości w jego „zagraniu”, a do tego zmniejszono podstawowy wymiar kary o połowę).

Szkocja to kolejny kraj, w którym federacja przymierza się do wprowadzenia w rozgrywkach amatorskich przepisów obniżających poziom szarży do wysokości mostka.

Rozegrano Puchar Świata w Rugby 7 osób głuchych i niedosłyszących. Z turnieju w Argentynie najszczęśliwsi wrócili reprezentanci i reprezentantki Walii – te drużyny sięgnęły po złote medale. Mężczyźni pokonali w finale Australię 20:5 (to już trzeci tytuł Walii), a kobiety pokonały Angielki 32:0.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden, który przebywa w Irlandii, porównał rugby do futbolu amerykańskiego i stwierdził, że wolałby aby jego dzieci grały w rugby (argumentując to faktem, że rugby jest bezpieczniejsze dla zawodników). Przy okazji zaliczył wpadkę – pomylił „All Blacks” z „Black and Tens”, niesławnymi brytyjskimi pomocniczymi oddziałami zbrojnymi z okresu irlandzkiej wojny o niepodległość.

Z wieści transferowych:

  • po Pucharze Świata zmieni się nie tylko trener Nowej Zelandii – także Jacques Nienaber odejdzie ze stanowiska selekcjonera Springboks. Ma dołączyć do sztabu trenerskiego Leinsteru;
  • Jonathan Sexton potwierdza przypuszczenia o końcu jego kariery po Pucharze Świata – z jego słów wynika, że nie zagra już dla Leinsteru (końcówkę sezonu klubowego musi opuścić z powodu kontuzji);
  • potwierdziły się zapowiedzi o pozostaniu Jacka Willisa we Francji – Tuluza poinformowała o podpisaniu trzyletniego kontraktu z Anglikiem. To najpewniej będzie oznaczać brak możliwości występu Willisa w reprezentacji Anglii m.in. na najbliższym Pucharze Świata. We Francji pozostaje też inna angielska gwiazda – Christian Wade przedłużył kontrakt z Racingiem 92;
  • reprezentant Anglii Charlie Ewels, ostatnio kontuzjowany gracz Bath, podpisał krótkoterminowy kontrakt z południowoafrykańskimi Bulls (wyzdrowiał wcześniej niż zakładano i w ten sposób ratuje klub przed przekroczeniem salary cap);
  • kolejni reprezentanci Walii wyjeżdżają z tego kraju – Dillon Lewis i Jarrod Evans zamieniają Cardiff na Harlequins, a Ross Moriarty opuszcza Dragons i wyjeżdża do Brive;
  • Chris Ashton, były wielokrotny reprezentant Anglii (także w rugby league) i zdobywca największej liczby przyłożeń w historii Premiership (w ten weekend jako pierwszy w historii przekroczył setkę), obecnie w składzie Leicester Tigers, zapowiedział ukończenie kariery po tym sezonie;
  • potwierdzono, że Josua Tuisova, złoty medalista olimpijski z Rio, po tym sezonie przejdzie z Lyonu do Racingu 92.

Polacy za granicą

Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia:

Francja:

  • Aleksander Nowicki (RC Hyères Carqueiranne La Crau, Nationale 1): zagrał pierwszą połowę meczu z liderem ligowej tabeli, Dax, przegranym 16:28 (ale gdy schodził z boiska, jego drużyna prowadziła). RCHCC zajmuje jedenaste miejsce w czternastozespołowej lidze i na dwie kolejki przed końcem jest pewne utrzymania;
  • Kamil Bobryk (CS Vienne Rugby, Nationale 2 – grupa 1): zagrał 56 minut meczu z Graulhet, wygranego 25:22. Vienne na kolejkę przed końcem fazy zasadniczej jest w lidze czwarte, pewne awansu do play-off i ma szansę awansu nawet na drugie miejsce;
  • Mateusz Bartoszek (RC Bassin d’Arcachon, Nationale 2 – grupa 2): rozegrał cały mecz przeciwko Auch, wygrany 22:6. RCBA na kolejkę przed końcem jest dziewiąte w tabeli;
  • Jędrzej Nowicki (CA Pontarlier, Fédérale 2 – grupa 1): grał 50 minut w meczu z Saint Claude, wygranego 24:23. CAP na rundę przed końcem jest w lidze ósme.

Szkocja:

  • Ronan Seydak (Heriot’s, Super Series Spring): w pierwszej kolejce wiosennych rozgrywek drużyn z Super6 zagrał cały mecz przeciwko Edinburgh A, przegrany 19:36.

Zapowiedzi

W najbliższy weekend z międzynarodowego grania nas najbardziej będzie interesować pierwszy z serii dwóch turniejów kwalifikacyjnych do World Rugby Sevens Series kobiet, który zostanie rozegrany w Stellenbosch z udziałem naszej reprezentacji. Ponadto granie piętnastkowe: przedostatnia runda kobiecego Pucharu Sześciu Narodów i trzy mecze męskich Rugby Europe International Championships (na niższych poziomach).

W klubowym graniu przede wszystkim:

  • 23. kolejka francuskiej Top 14 (m.in. La Rochelle – Clermont, Bajonna – Montpellier, Stade Français – Tuluza, Bordeaux – Lyon);
  • przedostatnia kolejka fazy zasadniczej angielskiej Premiership (najciekawiej zapowiada się chyba mecz Saracens z London Irish);
  • ostatnia runda fazy zasadniczej w URC (tu sporo jest już jasne, ale na pewno ciekawie będzie w walijskim starciu Ospreys i Cardiff, którego stawką jest awans do Champions Cup);
  • dziewiąta kolejka Super Rugby Pacific (ponownie tylko cztery spotkania).

W kraju czternasta kolejka Ekstraligi (Ogniwo – Lechia, Orkan – Budowlani L., Pogoń – Budo 2011, Juvenia – Arka). Grać będą też I liga (m.in. mecz Białegostoku z Budowlanymi Commercecon Łódź) i II liga. Oprócz tego mecze ligowe piętnastek juniorów.

7 komentarzy do “Tytan mistrzem Polski”

  1. Czytając wiadomości na stronie PZRugby nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nasze dziewczyny miały w RPA wyjątkowego pecha trafić do grupy 5-cio zespołowej. Zagrają kolejno z (cytat z strony PZR): Polska zmierzy się z Kolumbią, Hongkongiem, Chinami i Paragwajem. Z kolei Chinki są wyraźnie faworyzowane grając w dwóch grupach. Oprócz naszej jeszcze w grupie F. Jakby im nie poszło w „naszej” grupie zawsze mogę się odkuć w innej😊 Aż żal czytać takie teksty pisane (kopiowane?) bez zrozumienia.

    Odpowiedz

Skomentuj Grzegorz B Anuluj pisanie odpowiedzi