Hurricanes powstrzymani

Wydarzeniem tygodnia była pierwsza porażka Hurricanes w Super Rugby Pacific – Brumbies mają na nich jakiś patent na swoim boisku. Ligowego grania było sporo, Tuluza znowu wysoko pokonała Racing 92, Bajonna przegrała w Bajonnie pierwszy raz od ponad dwóch lat, Leicester Tigers stracili szansę na awans do play-off, a Munster zaliczył drugie zwycięstwo w RPA. Poza tym Angielki pokonały Francuzki, a Gujańczycy w niesamowitych okolicznościach wygrali z Trynidadem i Tobago.

Top 14

W dwudziestej drugiej kolejce francuskiej Top 14 padło sporo ciekawych rozstrzygnięć, w tym kilka zwycięstw ekip z samego dołu ligowej tabeli.

Stade Toulousain – Racing 92 32:12. Na początek kolejki kibice oczekiwali świetnego widowiska w starciu dwóch potęg – tymczasem powtórzyła się historia z niedawnego meczu w fazie play-off w Champions Cup, w którym Tuluza wysoko wygrała z Racingiem. Co prawda to paryżanie pierwsi zdobyli w tym meczu przyłożenie, ale dzięki karnym Thomasa Ramosa Tuluza wyszła na prowadzenie, a potem zaczęła zdobywać przyłożenia. Zaczął Blair Kinghorn jeszcze przed przerwą, kontynuował Antoine Dupont, a potem następni. W efekcie zrobiło się 32:5 i przyłożenie Henry’ego Arundella dla Racingu z samego końca spotkania wyniku już nie mogło zmienić, choć odebrało zwycięzcom ofensywny punkt bonusowy.

Aviron Bayonnais – Union Bordeaux-Bègles 15:34. Niepokonani na stadionie w Bajonnie (nie tylko w tym sezonie, ale od 27 miesięcy) gospodarze znaleźli wreszcie swego pogromcę. Bordeaux już na początku meczu wyszło na prowadzenie po przyłożeniu Louisa Bielle’a-Biarrey’a i tego prowadzenia nie oddało już do końca. Przeciwnie, stopniowo rozbudowywało przewagę, m.in. dzięki kopom Maxime’a Lucu (16 punktów) i kolejnemu przyłożeniu młodego Bielle’a-Biarrey’a. A wisienką na torcie był drop goal Matthieu Jaliberta.

Stade Rochelais – RC Toulon 27:17. Hit niedzielnego wieczoru francuskiej ligi smakował nieco mniej, niż by mógł, bo tulończycy przyjechali nad Atlantyk w mocno przetasowanym składzie. Mimo to już na początku spotkania goście zaskoczyli gospodarzy przyłożeniem. Roszelczycy rychło jednak wyrównali, a pod koniec pierwszej połowy Levani Botia (grający po raz dwusetny w barwach klubu) wyprowadził ich na prowadzenie 20:10. Wydawało się, że doświadczenie bierze górę, ale na początku drugiej połowy po przechwycie goście zmniejszyli różnicę do 3 punktów. Botia co prawda zdobył drugie przyłożenie, to jednak sędzia unieważnił, w efekcie walka o zwycięstwo toczyła się aż do ostatniej akcji, a w tej ostateczny cios zadało La Rochelle.

Poza tym:

  • Lyon OU – Section Paloise 38:20 (cenna wygrana chcących oddalić się od strefy spadkowej lyończyków; po świetnym początku drugiej połowy walka toczyła się przede wszystkim o ofensywny punkt bonusowy, który gospodarzom o mało co nie wymknął się z rąk; przyłożenie na swoje konto zapisał m.in. Dawit Niniaszwili, a także Baptiste Couilloud, dla którego to było już trzynaste w tym sezonie);
  • Montpellier Hérault – USA Perpignan 20:25 (niesamowita seria Perpignan trwa – zaliczył szóste zwycięstwo z rzędu, pogrążając walczących o utrzymanie milionerów z Montpellier, którzy prowadzili przez większość spotkania);
  • Oyonnax – Castres Olympique 22:19 (nieoczekiwany cios w nadzieje Castres na awans do play-off – i to pomimo prowadzenia 13:0 tuż przed przerwą; kastryjczycy zaliczyli jednak dwie czerwone kartki w drugiej połowie i prowadzenie stracili; dla beniaminka to pierwsze zwycięstwo w tym roku);
  • ASM Clermont – Stade Français 41:18 (imponująca wygrana broniących się przed spadkiem graczy z Clermont, i to nad liderem ligowej tabeli; gospodarze wykorzystali grę z przewagą jednego zawodnika przez większość spotkania i świetną dyspozycję Aliveretiego Raki, który zdobył trzy przyłożenia, imponując zarówno szybkością, jak i zdolnością przełamania szarż rywali).

Na czele tabeli nadal Stade Français, ale jego przewaga nad Tuluzą mocno zmalała. Skład czołowej szóstki pozostał ten sam, ale wciąż jest spora grupa drużyn, które dobijają się do jej bram. Co nieoczekiwane, na czoło tych pretendentów wysunęło się Perpignan, które przecież przez pół sezonu było w strefie spadkowej. Na dole tabeli wygrana Oyonnax dała beniaminkowi cień szansy na dogonienie Montpellier i wyrwanie się z ostatniego miejsca (przedostatnie daje jeszcze szansę na utrzymanie w barażu).

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Stade Français2267
2. Stade Toulousain2265
3. ↑↑Union Bordeaux-Bègles2258
4. ↓Racing 922257
5. ↑Stade Rochelais2256
6. ↓↓RC Toulon2255
7. ↑USA Perpignan2253
8. ↑Castres Olympique2250
9. ↓↓Section Paloise2250
10. ↑Lyon OU2247
11. ↑ASM Clermont2247
12. ↓↓Aviron Bayonnais2244
13. Montpellier Hérault2239
14. Oyonnax2230

Już tylko dwie kolejki zostały do rozegrania w fazie zasadniczej Pro D2 i coraz więcej rzeczy jest jasne. Dwie ekipy są już pewne awansu do półfinału play-off – liderujące Vannes (rozgromiło ostatnie w lidze Rouen 52:14) i będące punkt za nim Provence (43:8 nad inną drużyną z dołów tabeli, Valence Romans). Blisko awansu do ćwierćfinałów są trzy kolejne drużyny: Béziers, Grenoble i beniaminek Dax. Béziers co prawda w ten weekend przegrało (a swojego dorobku nie zwiększył Storti, który mimo to został rekordzistą Pro D2 w liczbie przyłożeń w sezonie po weryfikacji poprzedniego najlepszego wyniku), ale pozostało trzecie. Arcyważne zwycięstwa odniosły za to Grenoble (34:19 właśnie nad Béziers) i Dax, które pokonało bezpośredniego rywala w walce o awans, Mont-de-Marsan, 18:13. Mont-de-Marsan pozostało w szóstce, ale czuje na plecach oddech Nevers (to też przegrało, nieoczekiwanie i boleśnie 15:16 z Angoulême), Brive i Colomiers (obie ekipy odniosły w ten weekend zwycięstwa). W strefie spadkowej, na dwóch ostatnich miejscach, Montauban i Rouen z matematycznymi już tylko szansami na zmianę tego stanu. Między nimi będzie jednak toczyć się walka – drużyny dzielą 3 punkty i Rouen może mieć nadzieję na wskoczenie na przedostatnie miejsce i walkę o utrzymanie w barażu. Uratowało się natomiast Biarritz dzięki wygranej nad Agen.

Na trzecim poziomie francuskich rozgrywek, w Nationale, w ten weekend zakończono rundę zasadniczą. Na koniec mieliśmy mecz na szczycie pomiędzy Niceą i Albi, wygrany zdecydowanie przez gospodarzy 47:15. Gwiazdą meczu był Andrzej Charlat, który zdobył w nim trzy przyłożenia. Ekipa z Lazurowego Wybrzeża dzięki tej wygranej awansowała na pierwsze miejsce, a Albi spadło na czwarte i udział w play-off zacznie od ćwierćfinałów. Bezpośredni awans do półfinałów wraz z Niceą wywalczyła Narbona.

United Rugby Championship

Jeszcze bliżej do finiszu rundy zasadniczej w URC, gdzie rozegrano piętnastą kolejkę spotkań – z osiemnastu zaplanowanych.

Ulster – Benetton Treviso 38:34. Już w piątek doszło do bardzo ciekawego starcia dwóch drużyn walczących o awans do play-off. Punktowanie zaczęli w tym meczu Włosi – w rogu przyłożył Tommaso Menoncello, ale brakło skutecznego podwyższenia (jednego z dwóch chybionych w tym meczu przez Włochów, co okazało się potem mieć kluczowe znaczenie). Ulster dość długo czekał na pierwszą wizytę w polu 22 m rywali, ale już za pierwszym razem po przełamaniu linii przez Johna Cooney’a wyszedł na prowadzenie. A do przerwy gospodarze prowadzili już 21:8, przy czym znów architektem jednego z przyłożeń był Cooney. Po przerwie sytuacja się zmieniła: to Włosi gonili wynik, zdobywając cztery przyłożenia przy tylko dwóch gospodarzy. Ale ani razu nie wyszli na prowadzenie, a przyłożeniem w ostatniej akcji uratowali tylko defensywny punkt bonusowy (ofensywny, za cztery przyłożenia, mieli na koncie już wcześniej).

Lions – Munster 13:33. Drugi mecz na południu i drugie zwycięstwo Munsteru. Irlandczycy zaczęli od konsekwentnego punktowania z karnych, a gdy gospodarze zaczęli odpowiadać, Munster zaczął zdobywać przyłożenia. Uzbierał ich aż cztery, podczas gdy Lions potrafili odpowiedzieć tylko jednym. Błysnął Jack Crowley, nie tylko skutecznymi kopami, ale także szarżą ratującą zespół przed utratą przyłożenia w kluczowym momencie w ostatniej fazie pierwszej połowy.

Stormers – Leinster 42:12. O wiele gorzej w Południowej Afryce radzą sobie zawodnicy z Dublina, którzy jednak grają tam w mocno rezerwowym składzie. Drugi mecz i druga wysoka porażka, tym razem w Kapsztadzie ze Stormers. Południowoafrykańczycy po pierwszej połowie prowadzili 23:0, a chwilę po przerwie już 30:0. I choć w krótkim odstępie czasu dublińczycy zdołali zdobyć dwa przyłożenia, nie na wiele im się to zdało, a gospodarze przypieczętowali dwoma kolejnymi przyłożeniami w końcówce meczu.

Poza tym:

  • Scarlets – Sharks 27:32 (starcie dwóch ekip rozczarowanych sezonem rozstrzygnęli na swoje konto napakowani Springbokami goście z południa, ale łatwo im to nie przyszło; skrzydłowy Werner Kok zaliczył dla zwycięzców hat-tricka przyłożeń, dwa z nich dzięki perfekcyjnym kopom w narożnik Siyi Masuku);
  • Zebre Parma – Glasgow Warriors 9:40 (wysokie zwycięsto Szkotów, ale na pierwsze punkty czekali aż pół godziny, gdy przegrywali 0:6);
  • Bulls – Ospreys 61:24 (nie udało się Walijczykom sprawić drugiej sensacji w Południowej Afryce i stracili aż dziewięć przyłożeń w meczu z Bulls, w których składzie błyszczeli m.in. Kurt-Lee Arendse i Canan Moodie; gościom nie pomógł powrót po kontuzji Dewiego Lake’a);
  • Cardiff – Edinburgh 7:24 (Walijczycy bez Taulupe Faletau, którego kontuzja okazała się na tyle poważna, że w tym sezonie na boisko już nie wróci, i bez trenera Matta Sherratta ukaranego za odnoszenie się do sędziów podczas meczu z Ulsterem – niestety tylko jednym meczem zawieszenia);
  • Dragons – Connacht 27:34 (nadspodziewanie trudna przeprawa Irlandczyków mimo prowadzenia dwunastoma punktami po półgodzinie; na 20 minut przed końcem Walijczycy doprowadzili do remisu, ale stracili z czerwoną kartką jednego z graczy, a Connacht wywalczył zwycięskie przyłożenie).

Odpuszczenie przez Leinster wyprawy do Południowej Afryki zaowcowało utratą przed dublińczyków prowadzenia w ligowej tabeli. Ich miejsce na jej czele zajęli Glasgow Warriors. Do czołowej ósemki awansowały dwie brakujące irlandzkie drużyny, wypadł z niej natomiast walijski rodzynek, Ospreys. Kwestie awansu do play-off nie są jednak rozstrzygnięte – na trzy kolejki przed końcem moga o nim marzyć nawet zajmujący obecnie jedenaste miejsce Lions.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑Glasgow Warriors1558
2. ↓Leinster1554
3.Munster1553
4.Bulls1551
5. ↑Stormers1545
6. ↑↑↑Connacht1544
7. ↓↓Benetton Treviso1544
8. ↑↑Ulster1544
9. ↓Edinburgh1543
10. ↓↓↓Ospreys1540
11. Lions1539
12. Cardiff1525
13. Sharks1523
14. Scarlets1517
15. Dragons1516
16. Zebre Parma1516

Premiership

W szesnastej kolejce najciekawiej zapowiadające się spotkanie mieliśmy na sam początek, już w piątek.

Bath – Saracens 12:15. Zmierzyły się w nim ekipy z drugiego i trzeciego miejsca w tabeli, wciąż niepewne jeszcze awansu do fazy play-off. Lepiej mecz zaczęli londyńczycy, którzy w pierwszej połowie zdobyli dwa przyłożenia (drugie tuż przed przerwą) i prowadzili 12:0. Bath grało bez Finna Russella, ale wrócił na boisko Cameron Redpath i to on zdobył jedno z dwóch przyłożeń tej ekipy w drugiej połowie, dzięki której na kwadrans przed końcem doprowadziła do remisu. Mecz rozstrzygnęli jednak na swoją korzyść Saracens – szalę zwycięstwa przechylił na ich korzyść Owen Farrell (któremu jego drużyna zawdzięczała też jedno z przyłożeń z pierwszej połowy) rzutem karnym w ostatnich minutach spotkania.

Harlequins – Northampton Saints 41:32. Bardzo potrzebna Quins wygrana, która utrzymała ich w walce o awans do play-off. Tym cenniejsza, że odniesiona nad świetnie ostatnio radzącym sobie liderem ligowej tabeli. Po emocjonującym widowisku rozegranym na Twickenham. A dodatkowym smaczkiem był pojedynek dwóch Smithów, łączników ataku – Marcusa i Fina. Ostatecznie londyńczycy zdobyli aż sześć przyłożeń, po trzy w każdej połowie, i to pomimo problemów z dyscypliną – trzykrotnie zostawali na boisku w czternastkę po żółtych kartkach. Nie brakło zresztą kontrowersji – Danny Care, ukarany żółtą kartką na początku spotkania, w drugiej połowie popełnił przewinienie, które według kibiców rywali powinno także skutkować żółtkiem, a tym samym wykluczeniem definitywnym. Tymczasem sędzia Karl Dickson nie ukarał go, Care został zmieniony, a zastępujący go Will Porter zdobył w końcówce dwa przyłożenia. Dodatkowym argumentem krytyków decyzji sędziego jest fakt, że Dickson grał w przeszłości w Harlequins.

Poza tym:

  • Leicester Tigers – Bristol Bears 19:21 (katastrofa Tigers – praktycznie pogrzebali szasne na play-off i to pomimo prowadzenia 19:0 na kwadrans przed końcem spotkania; bristolczycy zanotowali znakomitą końcówkę spotkania, wykorzystując m.in. osłabienie gospodarzy po drugiej żółtej kartce Mike’a Browna, a podwyższenie AJ McGinty’ego na koniec spotkania dało im zwycięstwo; Bears długo mieli problemy w tym sezonie, ale końcówkę mają znakomitą);
  • Gloucester – Exeter Chiefs 17:38 (Chiefs szybko wypracowali 17-punktową przewagę, i choć gospodarze kilka razy ją redukowali, ekipa z Exeteru znowu odskakiwała; znów zapunktował młody Immanuel Feyi-Waboso).
  • Newcastle Falcons – Sale Sharks 14:35 (Falcons nadal bez wygranej, choć w tym meczu nieoczkiewanie zniwelowali 14 punktów straty i na 25 minut przed końcem remisowali).

Jedyna zmiana w tabeli to ta w czołówce – Saracens dzięki wygranej w bezpośrednim spotkaniu zmienili na drugim miejscu Bath. Jednak walka o miejsce w play-off wciąż się toczy. W grze w praktyce pozostało siedem drużyn (Leicester Tigers mają szanse już tylko matematyczne) i choć trudno sobie wyobrazić, aby awans wymknął się z rąk Northampton Saints, losy pozostałych drużyn wciąż są niepewne.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Northampton Saints1655
2. ↑Saracens1651
3. ↓Bath1650
4.Bristol Bears1649
5.Harlequins1649
6.Sale Sharks1647
7.Exeter Chiefs1645
8.Leicester Tigers1640
9. Gloucester1627
10. Newcastle Falcons165

Super Rugby Pacific

W Super Rugby Pacific w ten weekend dziesiąta kolejka, pierwsza od kilku tygodni z udziałem wszystkich drużyn i na dodatek w wyjątkowym kształcie – pięciu pojedynkom australijsko-nowozelandzkim towarzyszyły ceremonie upamiętniające ofiarę poniesioną przez narody ANZAC podczas pierwszej wojny światowej.

Brumbies – Hurricanes 27:19. I właśnie w tej rundzie nastąpiło wreszcie pierwsze potknięcie niepokonanych dotąd nowozelandzkich Hurricanes, w starciu z najwyżej notowaną ekipą z Australii. Liderzy tabeli przed tym starciem dwóch drużyn ze stolic krajów mieli jednak kłopoty – kryzys na pozycji młynarza próbowali zażegnać ściągając z Japonii weterana Dane’a Colesa, ale ten akurat nabawił się akurat kontuzji. Znakomita gra formacji młyna i Noaha Lolesio (17 punktów, w tym pierwsze przyłożenie w meczu, a do tego tylko jeden spudłowany kop na koniec spotkania) dała ekipie z Canberry już po półgodzinie prowadzenie 24:5. Krótko po przerwie goście z Wellingtonu zmniejszyli stratę do ośmiu punktów, ale przez ostatnie pół godziny spotkania wynik już się nie zmienił mimo ich zaciętych starań. Piękny sukces Brumbies, zwłaszcza biorąc po uwagę ubiegłotygodniowy pogrom tej drużyny z rąk Blues. Z drugiej strony – Canberra od lat jest dla Canes pechowa.

Reds – Blues 34:41. Blisko drugiej australijskiej wygranej byli Reds, którzy mierzyli się z Blues. Blisko, ale jednak przegrali, a zwycięstwo uciekło im w dramatycznej końcówce. Zaczęli co prawda kiepsko, bo po pierwszej połowie na sześciopunktowym prowadzeniu byli Blues (a przewaga mogłaby być wyższa gdyby nie kiepska skuteczność Harry’ego Plummera z kopów – tylko 1/4 w tej części spotkania). Jednak po przerwie, w ciągu 25 minut gospodarze zdobyli aż cztery przyłożenia (w tym trzy debiutującego w podstawowym składzie 20-latka, Tima Ryana, z czego jedno naprawdę rewelacyjne: https://twitter.com/i/status/1784179191736603040) i prowadzili 31:20. Co prawda Blues zaliczyli przyłożenie, ale na pięć minut przed końcem Reds wciąż wygrywali 34:27. Końcówka była jednak katastrofą – Blues zaaplikowali gospodarzom dwa przyłożenia, najpierw doprowadzając do remisu, a w doliczonym czasie gry zapewniając sobie wygraną (w taki sposób: https://twitter.com/i/status/1784186274586427559).

Poza tym:

  • Crusaders – Rebels 39:0 (dopiero druga wygrana Crusaders w tym sezonie, za to wyjątkowo okazała i bez straty punktu, i to na dodatek nad ekipą z czołowej czwórki; o dominacji Crusaders świadczy choćby fakt, że trener Rebels wymienił pierwszą linię młyna jeszcze przed przerwą; do składu mistrzów ligi wrócił po długiej nieobecności Scott Barrett; swoją drogą los Rebels nadal jest niepewny – RA miało nie odpowiedzieć na dwie oferty przejęcia drużyny od chętnego do tego konsorcjum);
  • Chiefs – Waratahs 38:22 (tu wygrała dla odmiany drużyna wyżej notowana, zmniejszając szansę rywali z Australii na awans do play-off; Waratahs świetnie zaczęli spotkanie, po 20 minutach prowadzili 12:0, ale potem stracili aż pięć przyłożeń z rzędu – już przed przerwą był remis, a w pierwszych minutach po przerwie gospodarze rozstrzygnęli spotkanie na swoją korzyść; jak zwykle świetnie drużyną Chiefs dyrygował Damian McKenzie);
  • Fijian Rugby – Moana Pasifika 24:17 (wyspiarskie derby pewnie rozstrzygnięte na swoją korzyść przez gopsodarzy z Fidżi, którzy wyszli na prowadzenie po dwóch minutach, do przerwy prowadzili 17:0, a rywale większość swoich punktów zdobyli za późno, by realnie zagrozić zmianą wyniku; za tydzień Moana zagra swój mecz na Tonga);
  • Highlanders – Western Force 7:6 (sporo błędów po obu stronach, w tym przodów mimo gry pod dachem – to jeden z najniższych wyników w historii ligi, a w mediach społecznościowych pojawiają się oceny, że to jej najgorszy mecz; w Perth mają poczucie straconej szansy na drugie zwycięstwo z rzędu nad drużyną z Nowej Zelandii).

Na pierwszym miejscu w tabeli utrzymali się mimo porażki Hurricanes, ale już tylko punkt tracą do nich Blues. Do czołowej ósemki kosztem Moany awansowali Highlanders, ale o dwa ostatnie miejsca w play-off wciąż walczy cała dolna połówka tabeli, włącznie z ostatnim Western Force.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Hurricanes937
2. Blues936
3. Brumbies931
4. ↑Chiefs928
5. ↓Rebels924
6. Reds923
7. Fijian Drua917
8. ↑↑Highlanders915
9. ↓Moana Pasifika914
10. ↑↑Crusaders912
11. ↓↓Waratahs912
12. ↓Western Force910

Z kraju

Ekstraligowicze nie grali, natomiast dwunasta kolejka odbyła się w I lidze. Tu w czterech meczach cztery wysokie wygrane faworytów – lider z Białegostoku pokonał w Mysłowicach z Hegemonem 88:10 (pięć przyłożeń Ryana Mutandwy), a druga w tabeli Posnania ograła Wrocław 68:5 (tu trzy przyłożenia Jesusa Canizalesa). Wygrały też dwie ekipy goniące czołówkę (choć chyba już bez większych nadziei) – Arka Rumia uległa 6:40 Legii Warszawa, a Sparta Jarocin wygrała z AZS AWF Warszawa 35:17.

W oficjalnych rozgrywkach zadebiutowała nowa drużyna – Piraci Katowice. Była ona organizatorem turnieju Polskiej Ligi Rugby 7 w Katowicach i zajęła w nim czwarte miejsce. Całkiem nieźle jak na pierwszy występ. W turnieju zwyciężyli liderzy klasyfikacji generalnej, RC Koszalin, drugie miejsce zajęła Juvenia Kraków (której najlepsi siódemkowicze byli na zgrupowaniu kadry), a trzecie – ekipa Politechniki Gdańskiej Ogniwa Sopot (czyli wicelidera zbiorczej tabeli). Przed drużynami jeszcze jeden turniej, ale siedem spośród ośmiu drużyn kwalifikujących się do turnieju o Puchar Polski jest już znane (Koszalin, Sopot, Gniezno, Szczecin, Biesal, Częstochowa i Juvenia Kraków).

W centralnej lidze kadetów powoli kończy się runda zasadnicza – jako pierwsza komplet spotkań zaliczyła Pogoń Siedlce, która w ostatnim w ten weekend przegrała z Orkanem Sochaczew 6:63 (brylowała para Marcelów – Marczewski zaliczył cztery przyłożenia, a Wilamowski trzy; siedlczanie z kolei zaliczyli w tym meczu drop goala). Ponadto niepokonane dotąd Ogniwo Sopot kontynuowało swoją serię gromiąc Budowlanych Łódź 33:0, a Juvenia Kraków pokonała Budowlanych Lublin 19:10. Reszcie drużyn poza Pogonią pozostała jedna kolejka do rozegrania.

W Rudzie Śląskiej odbył się czwarty w tym sezonie (z sześciu) turniej turniej mistrzostw Polski kadetek w rugby 7. Do wygrywania po turnieju przerwy wróciły lubelskie Amazonki, a drugie miejsce zajęły łódzkie Atomówki. To między tymi drużynami rozstrzygnie się walka o złote medale mistrzostw Polski – po tym turnieju Amazonki wyprzedzają Atomówki o włos (czyli dwa punkty). Na trzecie miejsce w drugi raz w tym roku wspieły się dziewczęta z Tytana Gniezno. W turnieju brało udział sześć drużyn.

W poprzednim tygodniu nasza kobieca siódemka poznała rywali w fazie grupowej turnieju barażowego o awans do igrzysk olimpijskich, natomiast w ostatnim RE ogłosiło skład grup w pierwszych turniejach Rugby Europe Sevens. Nasze panie grają na poziomie Championship, panowie na poziomie Trophy. Kobieca reprezentacja w drugi weekend czerwca będzie grać w Makarskiej, a rywalami w grupie będą Wielka Brytania, Włochy i Portugalia (bardzo ciekawa jest grupa pierwsza, w której spotkają się najlepsze w Europie Francuzki i Irlandki, a do tego Czeszki). Męska reprezentacja tydzień później będzie rywalizować w pierwszym turnieju w Zagrzebiu, a tam w grupie napotka Czechów, Węgrów i Turków.

Polskie reprezentacje będą też walczyć o mistrzostwo Europy w rugby 7 w kategorii U18. Tu tylko pojedyncze turnieje, ale rozkład naszych drużyn na poziomach identyczny jak wśród seniorów. Dziewczęta na początku lipca w Strasbourgu w rywalizacji Championship w grupie zmierzą z Hiszpankami, Czeszkami i Walijkami. Chłopcy tydzień później w Ząbkach na poziomie Trophy zaczną od rywalizacji z Izraelem, Chorwacją i Bułgarią.

Ze świata

Głównym międzynarodowym wydarzeniem tygodnia była ostatnia kolejka kobiecego Pucharu Sześciu Narodów. A w nim niewątpliwie mecz w Bordeaux, w którym Francja mierzyła się z Anglią. W starciu dwóch niepokonanych dotąd drużyn górą były faworyzowane Angielki, które wygrały 42:21. Już w pierwszej połowie zdobyły pięć przyłożeń i prowadziły po niej 35:14, a niemal całą drugą połowę grały z przewagą jednej zawodniczki (po czerwonej kartce jednej z Francuzek zaraz po przerwie). Dla Angielek to trzeci wielki szlem z rzędu. Sporą stawkę miało też spotkanie Irlandii ze Szkocją, wygrane przez gospodynie 12:10 (choć większość meczu to Szkocja była na prowadzeniu). Irlandki dzięki temu wywalczyły awans na kobiecy Puchar Świata, natomiast Szkotki będą o niego walczyć w turnieju WXV. Piękny sukces Irlandek, które w rankingu WR były najsłabszą ekipą z całej turniejowej stawki. Szansę na trzecie miejsce utraciły Włoszki, które uległy na wyjeździe Walijkom 20:22. Walijki, zdobywając zwycięskie przyłożenie w ostatnich minutach spotkania, odniosły dzięki temu pierwszą wygraną w turnieju – ale i tak zajęły w nim ostatnie miejsce.

Kobiecy Puchar Sześciu Narodów się skończył, a jednocześnie zaczęły się elitarne rozgrywki dla drużyn pań z reszty świata – Pacific Four Series. W pierwszym pojedynku, w Los Angeles, Kanada rozgromiła Stany Zjednoczone 50:7. Znów gwiazdą Kanadyjek była ich kapitan, Sophie de Goede, która zaliczyła 18 punktów, w tym dwa przyłożenia.

Wśród mężczyzn (seniorów) międzynarodowe granie na Antylach. Tu zapowiedziano ostatnio kilka spotkań w ramach wracających po pandemii Rugby America North Championship, a w pierwszym z nich Trynidad i Tobago przegrał z Gujaną 23:24. Gujana po pół godzinie przegrywała już 0:13, ale odrobiła straty. W ostatniej akcji meczu gospodarze byli o włos od przyłożenia, ale Gujańczycy wyratowali się w przegranej wydawałoby się sytuacji: https://twitter.com/i/status/1784577598002995401. Rewanż w Gujanie zapowiedziano na 1 czerwca. Grała też reprezentacja Hongkongu, choć nie w oficjalnym meczu – przegrali w Australii z rezerwami Brumbies 0:68.

W Harare rozegrano drugą i trzecią kolejkę afrykańskiej rywalizacji w kategorii U20 – Barthes Trophy. W środę Zimbabwe przed własną publicznością ograło Namibię 34:26 (to już kolejna porażka Namibijczyków z tym rywalem i w tej kategorii w ostatnich latach), a Kenia zwyciężyła Tunezję 56:17. W efekcie mecz ostatniej kolejki między Kenią i Zimbabwe decydował o zwycięstwie w całym turnieju. Wygrali Kenijczycy 28:13, choć przegrywali już 0:10. Pierwsze przyłożenie, dzięki któremu zaczęli odrabiać straty, było efektem kilkunastometrowego pchnięcia młynem: https://twitter.com/i/status/1784637289320399132. A potem dalej w tym młynie dominowali. Dzięki zwycięstwu w tej rywalizacji (będącej jednocześnie rewanżem za ubiegłoroczną porażkę) Kenijczycy awansowali do World Rugby U20 Trophy. Brąz wywalczyła Namibia pokonując w niedzielę Tunezję 26:15.

Młodzieżowe granie także w naszym kontynencie – w kwalifikacjach do mistrzostw Europy U20 pogromcy naszej reprezentacji, Niemcy, pokonali także Szwajcarów (20:15, choć zdobyli jedno przyłożenie mniej) i to oni pojadą na turniej finałowy.

W Japan Rugby League One rozegrano przedostatnią rundę sezonu zasadniczego. Pojawiają się głosy za jego wydłużeniem i zorganizowaniem dwóch pełnych rund – w obecnym rozwiązaniu niektóre drużyny mają więcej słabszych przeciwników od innych. W każdym razie w ten weekend większość rzeczy było już rozstrzygniętych i nawet hitowe spotkanie Brave Lupus Tokyo z Tokyo Sungoliath nie miało specjalnej stawki – a zwycięstwem 36:27 Brave Lupus umocnił się na drugim miejscu tabeli (tracąc 10 punktów do Saitama Wild Knights i jednocześnie mając 10 punktów przewagi nad Sungoliath). Poza tym Saitama Wild Knights pokonali Hanazono Liners 33:24, Toyota Verblitz pokonała Yokohama Ealges 35:31 (gwiazdą meczu był Beauden Barrett, ale mimo tego wyniku to Eagles awansują do play-off), Kobe Steelers pokonali Shizuoka BlueRevs 63:19 (przyłożenia dla zwycięzców zdobywali m.in. Ardie Savea czy Brodie Retallick), Sagamihara Dynaboars przegrali z Black Rams Tokyo 24:31 (mimo to to Dynaboars uratowali ligowy byt, a Black Rams zagraja w barażu o utrzymanie), a Spears Funabashi Tokyo-Bay wygrali z Mie Heat 61:24 (graczem meczu był Bernard Foley).

W Major League Rugby bardzo ważne zwycięstwo odnieśli Houston SaberCats, którzy pokonali mającą spore ambicje drużynę San Diego Legion aż 33:0. Wygrana pozwoliła im odzyskać fotel lidera konferencji zachodniej (dotychczasowy, Seattle Seawolves, w ten weekend pauzował), a obie drużyny w tym momencie zrównały się w liczbie rozegranych spotkań. Na wschodzie bez zmian – New England Free Jacks na czele konferencji na półmetku rywalizacji z ośmioma punktami przewagi nad Chicago Hounds po wygranej 34:12 z RFC Los Angeles.

W Super Rugby Americas kolejny dowód przebudzenia chilijskiego Selknamu – w ten weekend rozgromił Cobras 43:15. Pierwszej porażki w sezonie doznali Dogos, którzy ulegli paragwajskim Yacaré 19:22. Mimo to pozostali na pierwszym miejscu w lidze z punktem przewagi nad pauzującymi w ten weekend Pampas. Yacaré mimo wygranej wciąż daleko – trzecie miejsce, ale do drugiego tracą 11 punktów. Peñarol z kolei wygrał w Kolorado, ale wciąż jest dopiero piąty.

W finale All-Ireland League sporo emocji, a końcowym triumfatorem rozgrywek okazała się jedyna drużyna spoza Dublina, która awansowała do play-off. Munsterczycy z Cork Constitution w decydującym spotkaniu pokonali Terenure College 33:22. To siódmy triumf Cork w historii (bardziej utytułowana jest tylko ekipa Shannon) i odzyskanie tytułu po przerwie trwającej od 2019. Tym cenniejsze, że przez godzinę drużyna grała w czternastkę (jeden z graczy zobaczył czerwoną kartkę przy stanie 10:0). Spory udział w zwycięstwie miał James Taylor, który trafił wszystkie siedem kopów, zdobywając 18 punktów.

W finale gruzińskiej ligi Didi 10 chyba niespodzianka. Zdecydowanie najlepsza drużyna fazy zasadniczej, Lelo Tblisi, dostała chyba zadyszki na koniec sezonu. Najpierw miała kłopoty z awansem do finału (musiała przedzierać się przez baraż), a w finale uległa drużynie Aja Kutaisi 3:19. Gracze z Kutaisi zdobyli tytuł mistrzowski po raz piąty w historii – ostatni raz udało się im to przed trzema laty. Inna sprawa, że jako jedyni w tym sezonie mieli patent na Lelo – wygrali jedno z bezpośrednich starć w sezonie zasadniczym (to była jedyna porażka Lelo po drodze do play-off), a potem dwukrotnie zwyciężyli w fazie pucharowej.

Rozegrano jeszcze jeden finał – w ten weekend rozstrzygnięto losy pucharu Szkocji. Jego obrońcy, Hawick, grali z Edinburgh Academicals i wygrali 32:29 (prowadząc w tym meczu od początku do końca).

W Korei Południowej zakończyły się rozgrywki Korea Super Rugby League. Przed ostatnią kolejką w tabeli prowadził OK Financial Group Okman przed Hyundai Glovis. W ten weekend doszło do decydującego starcia między tymi drużynami, które bezapelacyjnie wygrali broniący mistrzowskiego tytułu Glovis – 54:19.

W Australii rozegrano finał kobiecej ligi Super W. Spotkały się w nim dwie jedyne drużyny, które wygrywały ją w historii – i po dwóch sezonach przerwy tytuł mistrzowski odzyskały Waratahs. Pokonały one zespół Fijiana Drua aż 50:14 i zapisały na swoim koncie piąty tytuł w historii. Bohaterką spotkania była zdobywczyni trzech przyłożeń, Desiree Miller.

Po trzeciej kolejce rumuńskiej Liga de Rugby już tylko jedna drużyna zachowała status niepokonanej – Știința Baia Mare, która w ten weekend pokonała Rapid Bukareszt 47:20. Straciła go natomiast Timișoara, która uległa mistrzom kraju, Dinamu Bukareszt, 27:29. W ostatnim spotkaniu Steaua wygrała z Universitateą Kluż 38:20 (klużanie pozostają jedyną ekipą bez punktu, aczkolwiek bez wygranej jest też Rapid).

W Południowej Afryce rozegrano finał rywalizacji drużyn uczelnianych czyli Varsity Cup. Po dziewięciu latach oczekiwania po swój drugi w historii tytuł sięgnęli Shimlas – drużyna uczelni z Bloemfontein (Free State University). W szalonym finale, rozstrzygniętym karnym w dogrywce, pokonała 45:42 Ikeys z Kapsztadu (przegrali w finale drugi raz z rzędu, poprzednio tylko dwoma punktami – a w tym roku pod koniec regulaminowego czasu gry mieli podwyższenie na wygraną). Swoją drogą, w rywalizacji stosowano przepisy o obniżonej szarży i działacze SARU wskazują, że wraz z trwaniem rozgrywek malała zarówno liczba karnych za zbyt wysokie szarże, jak i za zbyt niskie pochylanie głowy. Na drugim poziomie rozgrywek, w Varisty Shield, triumfowali Tuks z Pretorii.

Rugby Europe Championships w ten weekend bez spotkań, ale RE podało, kto będzie grać w finale na poziomie Conference. Gospodarzem spotkania będzie Luksemburg, natomiast to, kto będzie jego rywalem, zależy od wyniku spotkania Mołdawii z Bułgarią w grupie C (do finału awansuje zwycięzca tego spotkania, a w przypadku remisu do finału awansuje Łotwa). Wygląda na to, że czynnikiem decydującym, zgodnie z przewidywaniami (choć niezapisanymi w regulaminie rozgrywek) jest stosunek zdobytych punktów (dużych) do liczby spotkań.

Problem ma EPCR – finał Champions Cup zaplanowano na 25 maja, na godz. 14:45 (czasu londyńskiego). Tymczasem angielska federacja piłkarska wyznaczyła finał FA Cup (także rozgrywanego w Londynie) na godz. 15:00 (mimo że zwykle odbywa się o 17:15). Dwa mecze jednocześnie, które będą rywalizować o telewizyjną publiczność. Ponieważ prawa do obu rywalizacji ma w Wielkiej Brytanii ITV, już wiadomo, że jedno z tych spotkań (zapewne to rugbowe) spadnie z głównego kanału…

Opublikowano harmonogram jesiennych testów w Europie – przynajmniej tych z udziałem krajów z elity. Kilka imponujących starć w planie (m.in. Nowa Zelandia zagra z Anglią, Irlandią i Francją, Anglia zmierzy się też z Południową Afryką). Niestety, w grafiku Walijczyków nie znalazło się miejsce na mecz z Gruzinami, do którego dostali wyzwanie (zagrają z Fidżi, Australią i RPA). Nie będzie zatem starcia między ostatnią ekipą Pucharu Sześciu Narodów z najlepszą ekipą z REC, chyba że Walijczycy zdecydują się jeszcze je rozegrać poza międzynarodowym okienkiem (ale to znacznie umniejszy jego znaczenie z uwagi na liczne absencje po obu stronach). Gruzini w tym grafiku pojawiają się zresztą tylko raz – mają zagrać z Włochami. Temat meczu z Walią jest jednak ponoć wciąż aktualny w kontekście przyszłorocznego lata – ale to też byłaby Walia bez graczy z drużyny British & Irish Lions (mogłaby się zatrzymać w drodze do lub z Japonii, dokąd się wybiera na dwa mecze).

Portal Welsh Online podaje, że Owen Farrell ma stać się najlepiej zarabiającym rugbystą świata – podobno w Racingu 92 może liczyć na wynagrodzenie w wysokości 1,2 mln funtów rocznie (przebijając Finna Russella, który w Bath zarabia około miliona). Swoją drogą, rezygnacja z występów w kadrze tej wiosny i transfer do Francji od nowego sezonu zamknęły mu drogę do międzynarodowego rugby, ale nie do końca – ma znaleźć się w składzie drużyny World XV na czerwcowy mecz z Francją w Bilbao. Zagra w nim u boku m.in. swoich kolegów z Saracens, Billy’ego i Mako Vunipolów, a także Semiego Radradry.

Bardzo ciekawy jest za to plan przygotowań reprezentacji Gruzji do mistrzostw świata w kategorii U20 – w maju zagra w Tbilisi z Francją, w czerwcu także na swoim podwórku dwukrotnie z Anglią.

Swoją drogą, australijsko-nowozelandzkie pojedynki w pobliżu dnia ANZAC to już tradycja różnych sportów i stąd m.in. taki a nie inny układ ostatniej kolejki Super Rugby Pacific. Australijczycy wpadli jednak na pomysł, aby pójść o krok dalej i w przyszłym roku jedno ze spotkań o Bledisloe Cup zorganizować właśnie w tej dacie.

Rugby Australia opublikowało wyniki finansowe za ostatni rok. Strata 9,2 mln dolarów austalijskich (z czego 2,6 mln stanowi nieautoryzowane przekroczenie wydatków związanych z ostatnim, zresztą katastrofalnym dla nich Pucharem Świata) nie jest niczym zaskakującym. Kolejny rok też nie będzie łatwy – dojdzie przecież nieplanowane chyba wsparcie dla Rebels. Jednak Australijczycy liczą na duże dochody w 2025 (Lions) i 2027 (Puchar Świata w Australii).

Nations Championship – nowy turniej, nowe możliwości. Także w dawaniu się przekupić naftowym szejkom. Nieźle poinformowany w rugbowych sprawach Daily Mail podał, że Katar chce zorganizować finały tej rywalizacji (pod hasłem „rugbowego Superbowl” w formacie trzydniowego wydarzenia). Arabowie obiecują 6N i SANZAAR 800 mln funtów zarobku w ciągu czterech pierwszych edycji (turniej ruszy w 2026). Oprą się?

Z rynku transferowego:

  • reprezentant Szkocji Jonny Gray nieoczekiwanie przed końcem sezonu rozwiązał kontrakt z Exeter Chiefs. W przyszłym sezonie ma grać dla Bordeaux, a co zrobi w międzyczasie?;
  • także Gruzin Nika Abuladze opuści ekipę z Exeter i przeniesie się do Montpellier.

Niemiłe wieści z Majorki: Billy Vunipola nad ranem w niedzielę awanturował się w klubie nocnym, na miejsce przybyła policja i aby go poskromić, musiała dwukrotnie użyć tasera. Reprezentanta Anglii aresztowano, oskarżono, ale wrócił już do Anglii. Niespecjalną reklamę rugby zrobił.

Polacy za granicą

Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.

Anglia:

  • Eryk Luczka (Hornets RFC): wyszedł w podstawowym składzie na mecz rozgrywek Papa John’s Men’s Community Cup przeciwko Harpenden, przegrany 24:29.

Francja:

  • Jędrzej Nowicki (CAP Pontarlier, Fédérale 2 – grupa 1): zagrał od 45. minuty w meczu z Rillieux la Pape, wygranym 43:16. Dzięki temu zwycięstwu w ostatnim meczu sezonu jego drużyna wyrwała się ze strefy spadkowej i ostatecznie zajęła dziesiąte miejsce w grupie;
  • Aleksander Nowicki (AS Monaco, Fédérale 2 – grupa 2): był kapitanem drużyny i zagrał 80 minut w meczu z Saint Marcellin, wygranym 22:17. Musiało być nerwowo – w danych meczowych są cztery żółte, a pod koniec meczu także cztery czerwone kartki. Monaco zakończyło fazę zasadniczą na drugim miejscu w grupie i awansowało do fazy play-off;
  • Nicolas Saborit (Stade Niçois, Espoirs Accession – Championnat – grupa 1): zagrał cały mecz z Montauban, zremisowany 24:24. Po trzech spotkaniach Nicea bez zwycięstwa zajmuje czwarte, ostatnie miejsce w grupie.

Irlandia:

  • Jakub Wojtkowicz (Sligo RFC, All-Ireland League D2B): w meczu półfinałowym swojej dywizji zdobył przyłożenie, ale jego drużyna uległa Bohemians 12:13 po kontrowersyjnej końcówce meczu (sędzia odgwizdał koniec spotkania, a potem zdecydował o powtórzeniu chybionego wcześniej kopu z podwyższenia rywali).

Szkocja:

  • Zenon Szwagrzak (Southern Kings, Super Series Sprint): w pierwszej kolejce nowego sezonu Super Series Sprint nasz reprezentant zaczął rywalizację w nowej drużynie. Pierwszy mecz przeciwko Edynburgowi A zaczął na ławce rezerwowych, a jego ekipa przegrała 19:54. Craig Bachurzewski nie grał z powodu kontuzji i chyba w tej serii nie zagra;
  • Max Loboda (Boroughmuir Bears, Super Series Sprint): zagrał do 50. minuty w meczu z Glasgow Warriors A, wygranym 26:17;
  • Ronan Seydak (Heriot’s RC, Super Series Sprint): zagrał cały mecz przeciwko Watsonians, wygrany 39:21.

Szwajcaria:

  • Kacper Ławski (RC Yverdon, LNA): na ławce rezerwowych zaczął mecz z Zurychem, wygrany 19:10. Yverdon pozostaje liderem ligi.

Zapowiedzi

W kolejny weekend spora zmiana krajobrazu. Znikają ligi europejskie, wracają puchary, wraca też Ekstraliga.

W kraju szesnasta kolejka Ekstraligi z meczami Orlen Orkanu Sochaczew z Drew Pal 2 Lechią Gdańsk, Budowlanych WizjaMed Łódź z Pogonią Awentą Siedlce i Ogniwa Sopot z Juvenią Kraków. Ostatnie spotkanie zapowiada się bardzo ciekawie, to w praktyce bezpośrednia walka o medale. Poza tym trzynasta kolejka I ligi i druga kolejka rundy finałowej II ligi. W Gdańsku będą już rozdawać medale – odbędzie się finałowy turniej mistrzostw Polski kobiet w rugby 7. Do tego przed nami mecze kadetów.

Zamiast grania ligowego w Europie czekają nas półfinały rozgrywek pucharowych. W Champions Cup Tuluza gra z Harlequins, a Leinster z Northampton Saints, natomiast w Challenge Cup zmierzą się Sharks z Clermont i Gloucester z Benettonem. Normalnie natomiast zagra Super Rugby Pacific.

W starciach międzynarodowych trzy mecze Rugby Europe International Championships na poziomie Conference (w tym pojedynek Mołdawii i Bułgarii, który wyłoni zwycięzcę jednej z grup), rozgrywki drugiego poziomu Asia Rugby Championship (dwie rundy, półfinały we wtorek i finały w sobotę), a w Afryce start mistrzostw kontynentu kobiet.

A jakby międzynarodowego grania było mało, to przed nami przedostatnia runda cyklu SVNS – najlepsze siódemki na świecie zmierzą się w Singapurze.

2 komentarze do “Hurricanes powstrzymani”

Skomentuj Anonim Anuluj pisanie odpowiedzi