To był ligowy weekend pełną gębą. We Francji Pau obroniło pozycję lidera w Top 14 wygrywając w dramatycznych okolicznościach z Tuluzą. W Top 14 Ulster zaskoczył naszpikowanych Springbokami Sharks na ich boisku, a w irlandzkich derbach Munster pokonał Leinster. W Anglii Leicester Tigers wzięli na Bath rewanż za porażkę w ostatnim finale ligi. A w kraju pierwsze zwycięstwo zapisał na swoje konto AZS AWF Warszawa.
Ekstraliga
Zanim doszło do rozegrania szóstej kolejki Ekstraligi Komisja Gier i Dyscypliny podjęła wreszcie decyzję w sprawie meczu z trzeciej kolejki między Juvenią Kraków i Lechią Gdańsk (który został w ostatniej chwili odwołany z powodu decyzji właściciela obiektu). Mimo propozycji krakowian, aby mecz jednak rozegrać, w dowolnym miejscu, KGiD orzekła walkower na korzyść Lechii. Cóż, na pewno to utrudni krakowianom walkę o wejście do grupy mistrzowskiej, dla gdańszczan były to natomiast pierwsze punkty zdobyte w tym sezonie. Na dorzucenie kolejnych lechiści liczyli w weekend – tymczasem wyszło inaczej.
AZS AWF Warszawa – Drew Pal 2 Lechia Gdańsk 15:13. To był pierwszy bezpośredni mecz w gronie trzech najsłabszych drużyn tego sezonu: kibice Lechii liczyli na wygraną, biorąc pod uwagę, że ich rywalem był beniaminek, ten z kolei liczył na pierwsze punkty w Ekstralidze. Pierwsza faza meczu poszła po myśli przyjezdnych – lechiści przeważali, zaliczyli dwa przyłożenia (żadne niepodwyższone) i pod koniec pierwszej połowy wygrywali 13:0. Jednak jeszcze przed przerwą młody Tomasz Tkaczuk zdobył przyłożenie, które zmniejszyło stratę gospodarzy, a po przerwie już tylko akademicy punktowali – i drugie przyłożenie Tkaczuka na kwadrans przed końcem wyprowadziło AZS AWF na prowadzenie. W ostatnich minutach na coraz bardziej błotnistym boisku żadna drużyna nie stworzyła sobie już okazji (jedyną wizytę w polu 22 m rywali zaliczyli pod koniec gospodarze, ale spektakularnie ją zmarnowali przodem przy próbie szybkiego wykonania karnego).
Pogoń Awenta Siedlce – Budowlani WizjaMed Łódź 22:0. Obie drużyny mogą być ciut zawiedzione po tym spotkaniu. Szczególnie goście, którzy wyjechali bez ani jednego punktu, choć co najmniej dwukrotnie mieli znakomite szanse na przyłożenia i mogli co najmniej pozbawić obrońców tytułu mistrzowskiego bonusu ofensywnego (brakło im też szczęścia w kopach). Siedlczanie jednak także mogą czuć niedosyt – co prawda wygrali, i to do zera, z bonusem ofensywnym, ale sporo było po ich stronie błędów w ataku (szczególnie piłek wypadających z rąk), a trzy zdobyte przyłożenia to chyba ciut mniej niż oczekiwali kibice w starciu z niżej notowanym rywalem. Na pierwsze przyłożenie czekali ponad 20 minut i to była jedyna taka zdobycz w pierwszej połowie, wygranej 10:0. Po przerwie siedlczanie zaliczyli po ciężkiej walce kolejne dwa przyłożenia, z czego drugie, dające im bonus ofensywny, niemal na sam koniec spotkania. Warto zwrócić na powrót do gry po długiej przerwie (i w dobrym stylu) Paula Waltersa.
Energa Ogniwo Sopot – Life Style Catering Arka Gdynia 45:29. Derby Trójmiasta (i zarazem trzecie kolejne spotkanie Arki z medalistą poprzedniego sezonu) toczyły się w sporej części w ulewnym deszczu, ale emocji nie brakło. Punktowanie jeszcze przy słoneczku zaczął Mateusz Plichta, ale goście zrewanżowali się przyłożeniem na skrzydle Szymona Sirockiego, a potem, po wybronieniu kilku akcji gospodarzy, nawet wyszli na prowadzenie po potężnym maulu autowym. Ogniwo błyskawicznie odpowiedziało, a potem nagle obie ekipy zostały w czternastkę: Arkowcy postawili Piotra Zeszutka na głowie, ten zrewanżował się ciosem, w efekcie sędzia pokazał po czerwonej kartce graczom obu drużyn (cóż, niepokoi brak zimnej krwi kapitana naszej kadry, choć na transmisji nie dało się tej sytuacji w całości zobaczyć). Arka zaliczyła przy tej okazji karnego, który dał jej ostatni raz w tym meczu prowadzenie. Kilka minut później fatalny błąd Antona Szaszero dał kolejne przyłożenie gospodarzom, po nim przyszło kolejne i do przerwy było 26:15. Początek drugiej połowy zapowiadał dalsze emocje: co prawda pierwszy atak zaowocował podniesieniem przewagi Ogniwa do 18 punktów, ale dwa przyłożenia Arki w ciągu kilku kolejnych minut zmniejszyły dystans do zaledwie czterech oczek. Goście nie poszli jednak za ciosem – przez ostatnie pół godziny ani razu nie weszli w pole 22 m Ogniwa, to natomiast zdobyło dwa przyłożenia (drugie – w ostatniej akcji – dało im bonus ofensywny).
Budmex Rugby Białystok – Edach Budowlani Lublin 21:33. To był najlepszy mecz białostocczan w tym sezonie, niemniej podobnie jak poprzednie skończył się przegraną (i to pomimo faktu, że ławka rezerwowa gości jest coraz krótsza – choć w tym meczu żadna z drużyn nie wypełniła protokołu). Gospodarze bardzo dobrze zaczęli mecz – jednak efektem kwadransa przewagi było przyłożenie, które ostatecznie nie zostało uznane przez sędziego. Za to moment później wynik po błyskawicznej akcji uruchomionej przez Grzegorza Szczepańskiego, a wykończonej przez Percy’ego Majiedta otworzyli goście. Gra się wyrównała, a lublinianie wykorzystali swoje dwie kolejne szansy i tuż przed przerwą prowadzili 19:0 (podobać się mogła zwłaszcza ich trzecia piątka). Gospodarze wpisali się na tablicę wyników dopiero w ostatniej akcji pierwszej połowy. Po przerwie po okresie gry w środkowej strefie boiska kolejny przebój Szczepańskiego pozwolił Budowlanym podwyższyć prowadzenie, a chwilę potem zaliczyli piąte przyłożenie i wygrywali już 33:7. Dopiero w ostatnim kwadransie ambitni gospodarze znowu się rozpędzili, a efektem naporu były dwa przyłożenia. Nie tylko poprawiły wynik, ale ostatnie z nich, zdobyte tuż przed końcem, odebrało Budowlanym ofensywny punkt bonusowy.
Orlen Orkan Sochaczew – Juvenia Kraków 75:28. Zdecydowanym faworytem meczu byli gospodarze, a goście ułatwili im sprawę w pierwszej połowie seryjnymi błędami. Już pierwsze podanie krakowian skończyło się przodem na własnej połowie, co zainicjowało pierwszą punktową akcję sochaczewian. Takich przodów było kilka (m.in. ten, po którym Dawid Plichta podniósł piłkę i nie miał żadnych kłopotów ze zdobyciem przyłożenia), a przyłożeń Orkana do przerwy aż sześć. Tuż przed końcem pierwszej połowy gospodarze prowadzili już 42:7, ale wtedy przebudzili się goście. Zdobyli przyłożenie w ostatniej akcji przed przerwą, a przez pierwszy kwadrans drugiej dorzucili kolejne dwa. Gra była wyrównana, Juvenia zbliżyła się na 14 punktów, ale potem Orkan wreszcie przełamał obronę rywali, którzy nie byli już w stanie powstrzymywać wejść w pole punktowe zawodników gospodarzy. Swoje dorzuciło osłabienie gości przez ostatni kwadrans po czerwonej kartce ich rezerwowego młynarza Adama Grabskiego (który zobaczył ją za niewybredny komentarz pod adresem sędziego). W efekcie Orkan punktował coraz częściej i do swojego dorobku dorzucił kolejne pięć przyłożeń.
W tabeli bez wielkich zmian. Czołowa trójka pozostała na swoich miejscach, powiększając przewagę nad resztą stawki. A tam kotłuje się na miejscach 4–7, gdzie toczy się walka o awans do grupy mistrzowskiej (w tej chwili na czwartym miejscu zameldowali się lubelscy Budowlani). Na dole nie tylko pierwsze punkty Lechii Gdańsk, ale także zmiana na ostatniej lokacie, którą opuścił AZS AWF Warszawa, a jego miejsce zajęło Budmex Rugby Białystok.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Energa Ogniwo Sopot | 6 | 26 |
| 2. | Orlen Orkan Sochaczew | 6 | 25 |
| 3. | Pogoń Awenta Siedlce | 6 | 23 |
| 4. ↑↑ | Edach Budowlani Lublin | 6 | 18 |
| 5. ↓ | Budowlani WizjaMed Łódź | 6 | 16 |
| 6. ↓ | Life Style Catering Arka Gdynia | 6 | 15 |
| 7. | Juvenia Kraków | 6 | 12 |
| 8. | Drew Pal 2 Lechia Gdańsk | 6 | 6 |
| 9. ↑ | AZS AWF Warszawa | 6 | 3 |
| 10. ↓ | Budmex Rugby Białystok | 6 | 0 |
Top 14
W Top 14 rozegrano w ten weekend siódmą kolejkę spotkań – a głównym jej wydarzeniem było starcie na szczycie ligowej tabeli.
Section Paloise – Stade Toulousain 30:26. W starciu tym Pau ukoronowało swój znakomity początek sezonu wywalczonym w heroiczny sposób zwycięstwem nad broniącą mistrzowskiego tytułu Tuluzą. Goście świetnie zaczęli ten mecz i po dwunastu minutach i dwóch przyłożeniach prowadzili 14:0. Co prawda Pau prosto ze wznowienia odpowiedziało przyłożeniem, ale skazane było na pogoń za wynikiem. Do przerwy przegrywało 13:20, po przerwie zaliczyło drugie przyłożenie (znowu prosto ze wznowienia, tym razem po straconym karnym) i zmniejszyło dystans do trzech oczek. Na kwadrans przed końcem doprowadziło nawet do remisu, ale Blair Kinghorn znów dał trzypunktową przewagę Tuluzie. Pau grało jednak do końca. W 80. minucie miało karnego, który mogło kopać na remis, ale zdecydowało się grać o pełną pulę i okazało się, że było warto – po maulu autowym i walce na linii wywalczyło zwycięskie przyłożenie.
Poza tym:
- Aviron Bayonnais – ASM Clermont 44:17 (pewna wygrana Basków, którzy nie pozwolili gościom na skuteczny rewanż za porażkę z meczu w fazie pucharowej w poprzednim sezonie; już do przerwy bajończycy mieli na koncie 3 przyłożenia, podczas gdy Clermont tylko 1 karnego; ostatecznie zwycięzcy zapisali na swoje konto także bonus ofensywny);
- Castres Olympique – Stade Français 29:24 (dobre początki obu połów gospodarzy, którzy zdobywali w tych okresach po dwa przyłożenia; w końcówce zaliczyli kilka minut gry w trzynastkę i drżeli o wynik, ale ostatecznie paryżanie karnym w doliczonym czasie gry tylko ratowali bonus defensywny);
- Montpellier Hérault – Lyon OU 35:13 (zdecydowana wygrana gospodarzy – goście zaczęli zdobywać przyłożenia dopiero w ostatnich 20 minutach, gdy przegrywali już 3:30);
- Stade Rochelais – US Montauban 54:19 (dopiero gdy po 50 minutach było 42:0 odreagowujący po dwóch porażkach roszelczycy pozwolili nieco rozhulać się beniaminkowi, który uratował honor trzema przyłożeniami – stracił ich jednak aż osiem)
- USA Perpignan – Union Bordeaux-Bègles 12:27 (podobnie jak La Rochelle, także Bordeaux chciało zapomnieć o poprzednim tygodniu, a rywala miało z najniższej półki; i wygrało, choć do pełni szczęścia zabrakło stylu i punktu bonusowego; to dopiero pierwsza wygrana Bordeaux na wyjeździe, natomiast dla Katalończyków to siódma porażka z rzędu);
- RC Toulonnais – Racing 92 45:21 (na pierwsze przyłożenie Ignacio Brexa paryżanie jeszcze odpowiedzieli, ale potem gospodarze im wyraźnie odskoczyli; w końcówce gra toczyła się już tylko o ofensywny punkt bonusowy Tulonu, który zagwarantował sobie go w doliczonym czasie gry; znowu przyłożenie zaliczył śrubujący rekordy weteran Ma’a Nonu, natomiast z kontuzją opuścił boisko Baptiste Serin).
Na czele tabeli Pau, które zdobyło niewielką przewagę nad rywalami. Na drugie miejsce awansowała Bajonna, a trzecie zajmuje Tuluza. Niewielkie poprawy nastroju w Bordeaux i La Rochelle, na dnie tabeli natomiast nieodmiennie Perpignan i Montauban.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Section Paloise | 7 | 23 |
| 2. ↑↑↑↑ | Aviron Bayonnais | 7 | 21 |
| 3. ↓ | Stade Toulousain | 7 | 20 |
| 4. ↓ | Stade Français | 7 | 20 |
| 5. ↑↑↑↑ | RC Toulonnais | 6 | 19 |
| 6. ↑ | Castres Olympique | 7 | 19 |
| 7. ↑↑↑↑ | Montpellier Hérault | 7 | 18 |
| 8. ↑↑ | Union Bordeaux-Bègles | 7 | 18 |
| 9. ↓↓↓↓↓ | Lyon OU | 7 | 18 |
| 10. ↓↓↓↓↓ | Racing 92 | 7 | 17 |
| 11. ↑ | Stade Rochelais | 6 | 16 |
| 12. ↓↓↓↓ | ASM Clermont | 7 | 14 |
| 13. | US Montauban | 7 | 3 |
| 14. | USA Perpignan | 7 | 0 |
Po weekendzie przerwy wróciło do gry Pro D2. Prowadzenie w lidze zachowała ekipa Colomiers, która na wyjeździe mierzyła się z beniaminkiem z Carcassonne i wygrała, choć z trudem – tylko 15:13. Z liderem zrównał się w liczbie punktów wicelider, spadkowicz z Top 14, Vannes, który na początek kolejki z bonusem ofensywnym ograł Oyonnax 36:17 (pewna wygrana, było tu nawet 26 punktów przewagi; mecz sędziował wspomniany przed tygodniem 23-letni Japończyk Katsuki Furuse). Trzecie miejsce zajmuje Agen, które w bardzo ciekawie zapowiadającym się pojedynku pokonało aż 41:10 Brive. Tutaj aż do 64. minuty widzowie widzieli tylko jedno przyłożenie, ale gospodarze budowali przewagę dzięki karnym Craiga Willisa. W końcówce przyłożenia zaczęły padać (aż trzy w ostatnich pięciu minutach), a dzięki ostatniemu, zdobytemu w doliczonym czasie gry przez Portugalczyka Lucasa Martinsa (jego piątemu w tym sezonie), Agen zapisało na swoje konto także bonus ofensywny. Na czwartym miejscu Valence Romans, które na wyjeździe pokonało Béziers 37:29 (Lucas Meret był znacznie skuteczniejszy z podstawki od Samuela Marquesa). Poza tym czwartą porażkę z rzędu poniosło Soyaux Angoulême, które uległo 20:21 Biarritz (Baskowie decydujące punkty zdobyli w doliczonym czasie z karnego), Aurillac pokonało 36:33 Dax, Mont-de-Marsan przerwało serię porażek wygrywając 32:18 z Grenoble, a Provence zwyciężyło Nevers 39:33 (tu błyszczał m.in. Fidżyjczyk Caleb Muntz, który zdobył 16 punktów).
United Rugby Championship
W czwartej kolejce United Rugby Championship czekaliśmy zwłaszcza na irlandzkie derby Leinsteru i Munsteru – ale emocji dostarczyły nam także dwie pozostałe irlandzkie drużyny.
Leinster – Munster 14:31. Klasyk, rozegrany na Croke Park (mateczniku futbolu gaelickiego, na którym zasiadło ponad 50 tys. widzów), przyniósł rozczarowanie dublińskim kibicom. Chociaż to ich ulubieńcy otworzyli wynik spotkania przyłożeniem Ronana Kellehera, na kolejne punkty drużyna Leinsteru czekała do 81. minuty. W międzyczasie Munster nie tylko odrobił straty (już po kwadransie gry), ale wyszedł na wyraźne prowadzenie, karnym przyłożeniem kilka minut przed końcem pieczętując zwycięstwo bonusem ofensywnym. Leinster w międzyczasie miał swoje szanse, ale niewiele przyniosły – najlepszym przykładem sytuacja z pierwszej połowy, gdy miał przewagę, ale Ethan Coughlan przechwycił podanie Jamisona Gibsona-Parka i zamiast punktów dla gospodarzy było trzecie przyłożenie dla gości. W drugiej połowie Leinster też długimi okresami przeważał, a Munster bronił się niezwykle zażarcie na linii pola punktowego i m.in. dwukrotnie utrzymał piłkę w górze. Tak wysokiej przegranej gospodarzy nie spodziewał się chyba nikt. Efektem jest czwarte kolejne zwycięstwo Munsteru i już trzecia porażka Leinsteru w tym sezonie. Imponowali uznany najlepszym graczem meczu Jack Crowley, który całkowicie przyćmił Sama Prendergasta, oraz będący prawdziwą maszyną w obronie Tadhg Beirne.
Sharks – Ulster 26:34. W Durbanie spora niespodzianka – drużyny przyjeżdżające do RPA zazwyczaj mają tu ogromnie pod górę, a do tego próżno szukać w Ulsterze gwiazd pokroju tych, które wybiegły na boisko w trykotach Sharks (w wyjściowym składzie było trzynastu Springboków). Tymczasem to belfastczycy od początku nadali ton temu spotkaniu, po kilku minutach wyszli na prowadzenie i nie oddali go już do końca meczu. Sharks po tym, gdy na początku przegrywali już 0:17 (m.in. wskutek utrzymania Ebena Etzebetha nad linią bramkową i dwóch pudeł Siyi Masuku z podstawki), próbowali odrabiać straty, ale ani razu nie zbliżyli się do gości na dystans mniejszy niż 8 punktów. Nie pomogła im dominacja w młynach i autach, a także dwie żółte kartki, obie za szarże na Mike’u Lowrym (z czego ta Makazole Mapimpiego została zmieniona na 20-minutową czerwoną, co oznaczało pięć minut gry w trzynastkę). Ulster grał swoje, łatwiej przechodził przez obronę, przejmował piłki i dokładniej kopał (znakomity występ młodego Nathana Doaka).
Poza tym:
- Connacht – Bulls 27:28 (duże emocje w Galway – gospodarze byli na prowadzeniu tylko chwilę, ale po czerwonej kartce dla jednego z nich to Bulls wyszli na czoło; Connacht gonił, kilkakrotnie zmniejszał stratę do 6 punktów, ale gdy tuż przed końcem Mack Hansen zdobył przyłożenie w narożniku boiska – przy którym zresztą doznał kontuzji – dwie próby z podwyższenia spod bocznej linii nie dały efektu i zabrakło jednego punktu; na pocieszenie Connachtowi zostały dwa punkty bonusowe);
- Dragons – Cardiff 17:24 (pierwsze walijskie derby sezonu padły łupem stołecznej ekipy, która po 20 minutach miała trzy przyłożenia na koncie; gospodarze karnym na koniec uratowali bonus defensywny);
- Edinburgh – Benetton Treviso 43:0 (pierwsze zwycięstwo Szkotów w tym sezonie i to jakie – siedem przyłożeń i stuprocentowo skuteczna obrona; wśród punktujących byli obaj znakomici skrzydłowi, Duhan van der Merwe i Darcy Graham);
- Lions – Scarlets 29:18 (w meczu dwóch ostatnich drużyn ligowej tabeli pierwsza wygrana Lions, którzy na własnym boisku pokonali wizytujących RPA Walijczyków; gospodarze prowadzili 16:6 po dwóch przyłożeniach, gdy na kwadrans przed końcem zapachniało niespodzianką – sędzia przyznał Scarlets karne przyłożenie, a gospodarze zostali w czternastkę; jednak Lions grając w osłabieniu zdobyli dwa przyłożenia, oba w wykonaniu Morne Brandona, rezerwowego młynarza);
- Ospreys – Glasgow Warriors 17:42 (Walijczycy dobre mieli w tym meczu tylko momenty; już na początku sędzia odebrał im początkowo przyznane karne przyłożenie);
- Zebre Parma – Stormers 13:31 (Włosi tuż przed przerwą nawet prowadzili dwoma punktami, ale dwa przyłożenia Sachy Feinberga-Mngomezulu pozwoliły gościom odskoczyć).
W górnej połowie tabeli bez żadnych zmian. Wciąż niepokonane są ekipy Stormers, Munsteru i Ulsteru (ten na piątym miejscu, bo ma jeden mecz rozegrany mniej). Zwracają uwagę bardzo kiepskie pozycje Leinsteru i Sharks (ci wciąż bez wygranej, podobnie jak dwie walijskie ekipy, Dragons i Scarlets).
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Stormers | 4 | 19 |
| 2. | Munster | 4 | 19 |
| 3. | Glasgow Warriors | 4 | 16 |
| 4. | Cardiff | 4 | 16 |
| 5. | Ulster | 3 | 15 |
| 6. | Bulls | 4 | 14 |
| 7. | Benetton Treviso | 4 | 9 |
| 8. | Zebre Parma | 4 | 9 |
| 9. ↑↑↑ | Edinburgh | 3 | 8 |
| 10. ↓ | Connacht | 3 | 8 |
| 11. ↑↑↑↑ | Lions | 4 | 6 |
| 12. ↓↓ | Leinster | 4 | 6 |
| 13. ↓↓ | Ospreys | 4 | 5 |
| 14. ↓ | Sharks | 4 | 3 |
| 15. ↓ | Dragons | 4 | 3 |
| 16. | Scarlets | 3 | 0 |
Prem
Czwarta kolejka Prem przyniosła zmianę na pozycji lidera i pierwszą porażkę obrońców mistrzowskiego tytułu.
Leicester Tigers – Bath 22:20. Mistrzowie Anglii z Bath pokonani zostali przez Leicester Tigers, choć początkowo nic nie wskazywało na taki rezultat. Już na samym początku meczu zdobyli przyłożenie i choć chwilę później Tigers odpowiedzieli, po 25 minutach Bath miało na koncie trzy przyłożenia i prowadziło 17:7. Tuż przed przerwą gospodarze zmniejszyli stratę do pięciu oczek, a zaraz po przerwie wyszli na dwupunktowe prowadzenie – wykorzystując przewagę w maulach i młynach. Losy meczu ważyły się do końca. Na 10 minut przed ostatnim gwizdkiem Finn Russell karnym dał znowu Bath punkt przewagi, ale ostatnie słowo należało do gospodarzy: ich presja w ostatniej akcji przyniosła żółtą kartkę Thomasa du Toita za faul na Billy’m Searle’u i trzy punkty z karnego zdobyte przez poszkodowanego – na wagę zwycięstwa i rewanżu za porażkę w finale ostatniego sezonu.
Saracens – Sale Sharks 65:14. Sharks po 20 minutach prowadzili 14:5, a tuż przed przerwą przegrywali tylko 14:15, ale wtedy zaliczyli prawdziwą katastrofę – na sam koniec pierwszej połowy stracone karne przyłożenie i żółta kartka, a na sam początek drugiej połowy kolejna stracona piątka i czerwona kartka Luke’a Cowana-Dickiego. W efekcie w ciągu paru minut w podwójnym osłabieniu stracili jeszcze dwa przyłożenia, a przez ostatnie pół godziny londyńczycy dorzucili kolejne cztery. Bohaterem meczu był młodziutki skrzydłowy Noah Caluori, który zaliczył aż pięć piątek, a i karne przyłożenie zostało podyktowane po faulu na nim.
Poza tym:
- Gloucester – Bristol Bears 34:49 (dalszy ciąg kiepskiego startu do sezonu gospodarzy, którzy przegrali czwarty mecz – i to mimo zdobycia 5 przyłożeń; długo ich strata wydawała się do odrobienia, jeszcze na 10 minut przed końcem to był tylko 1 punkt, ale dwa przyłożenia Kalavetiego Ravouvou rozstrzygnęły mecz na rzecz gości; Gloucester na dodatek stracił kontuzjowanego Olliego Thorley’a);
- Newcastle Red Bulls – Northampton Saints 19:36 (także i Red Bulls przegrali na własnym terenie, notując czwartą porażkę; tym cenniejsze zwycięstwo Saints, że pół godziny byli osłabieniu po kartkach, jakie zobaczył JJ van der Mescht);
- Exeter Chiefs – Harlequins 38:0 (przed tygodniem Quins odnieśli cenne zwycięstwo w derbach stolicy, ale teraz przyszedł czas na sromotną porażkę; w barwach Chiefs debiuty zaliczyli reprezentanci Australii, Len Ikitau i Tom Hooper, ale prawdziwą gwiazdą był Henry Slade – 23 punkty, w tym dwa przyłożenia, do tego kluczowa rola przy innym przyłożeniu).
Nie ma już niepokonanych drużyn w Prem – ostatnia, Bath, po porażce z Tigers straciła fotel lidera na rzecz Northampton Saints, a wyprzedzili ją także Saracens.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. ↑ | Northampton Saints | 4 | 18 |
| 2. ↑ | Saracens | 4 | 16 |
| 3. ↓↓ | Bath | 4 | 16 |
| 4. ↑ | Bristol Bears | 4 | 14 |
| 5. ↑ | Exeter Chiefs | 4 | 14 |
| 6. ↑ | Leicester Tigers | 4 | 11 |
| 7. ↓↓↓ | Sale Sharks | 4 | 10 |
| 8. | Harlequins | 4 | 5 |
| 9. | Gloucester | 4 | 3 |
| 10. | Newcastle Red Bulls | 4 | 0 |
Po trzeciej kolejce Champ wciąż niepokonane są ekipy Ealing Trailfinders (43:12 z beniaminkiem z Richmond) i Caldy (31:24 z Nottingham). Drugie zwycięstwo w sezonie odnieśli Worcester Warriors, tym razem 56:28 nad Ampthill. Zwraca uwagę remis 15:15 Cornish Pirates i Doncaster Knights. Poza tym Bedford Blues wygrali 38:30 z Hartpury University, Cambridge uległo 15:38 London Scottish, a Chinnor wygrało z Coventry 47:26.
Z kraju
Aż 17 drużyn stanęło na starcie czwartego (i zarazem ostatniego jesienią) turnieju mistrzostw Polski w rugby 7 kobiet, który w sobotę rozegrano w Mińsku Mazowieckim. W zmaganiach o najcenniejsze laury triumfowały jak zwykle Energa Biało-Zielone Ladies Gdańsk, które bez straty punktu dotarły do finału, a tu jak pokonały Legię (tracąc jedyne przyłożenie w turnieju – wygrały 24:5). Legionistki jak zwykle dominowały nad innymi rywalkami, ale z gdańszczankami przegrały. Na trzecie miejsce wróciła Mazovia Mińsk Mazowiecki, która w meczu o brąz pokonała Diablice Ruda Śląska, natomiast z Ekstraligi spada Arka Gdynia. W I lidze bezproblemowy (i bez straty ani jednego punktu) triumf rezerw Biało-Zielonych. Awans poziom wyżej wywalczyła pokonana przez gdańszczanki w finale (37:0) ekipa AZS AWF Warszawa. Trzecie miejsce dla Black Roses Posnanii. Pierwszy raz w tym sezonie na starcie stanęła ekipa Rugby Biesal (14. miejsce).
W rozegranym w Lubinie trzecim turnieju mistrzostw Polski w rugby 7 mężczyzn wzięło udział znacznie mniej drużyn – tylko sześć. Pierwsze miejsce drugi raz w tym sezonie zajęła Posnania, która w finale pokonała 31:19 RC Koszalin (te dwie drużyny wymieniają się na dwóch pierwszych miejscach od początku sezonu). Trzecie miejsce tradycyjnie zajął już Tytan Gniezno. W klasyfikacji generalnej kolejność na trzech pierwszych miejscach identyczna jak w turnieju w Lubinie.
Rozegrano trzecią kolejkę centralnej ligi juniorów. W grupie południowej trzecią wygraną odnieśli Budowlani Łódź, którzy na wyjeździe wygrali z Budowlanymi Lublin 33:12, a za ich plecami w tabeli jest Orkan Sochaczew, który pokonał Juvenię Kraków 26:8 (m.in. po dwóch przyłożeniach Marcela Marczewskiego). W grupie północnej niepokonane jest Ogniwo Sopot, które w ten weekend odprawiło z kwitkiem Posnanię, natomiast swoją pierwszą wygraną zanotowała Arka Rumia (35:20 z Lechią Gdańsk).
Trenerzy naszej reprezentacji powołali 26 zawodników do kadry na mecz Rugby Europe Trophy z Litwą, który odbędzie się w kolejny weekend. W grupie mamy ośmiu zawodników z lig zagranicznych (w tym wracających Mateusza Bartoszka i Dana Tomanka oraz potencjalnego debiutanta Pawła Bartoszewicza-Malickiego). Z kraju mamy 7 graczy Pogoni Siedlce (w tym kolejny potencjalny debiutant Kacper Skup), po czterech Ogniwa Sopot i Budowlanych Łódź, a także po jednym z Arki Gdynia, Juvenii Kraków i Orkana Sochaczew. Z graczy, którzy w poprzednim sezonie częściej grali brakuje Aleksandra Nowickiego, Thomasa Toevalu, Dawida Plichty czy Szymona Sirockiego.
Ze świata
Pierwszym akcentem jesiennego okienka testowego był mecz rozegrany w ramach przystanku reprezentacji Australii podczas podróży do Europy. W Osace zagrały Japonia XV i Australia A – w tym starciu rezerw zdecydowanie lepsi byli goście, którzy dominowali właściwie w każdym aspekcie gry i zwyciężyli 71:7, aplikując rywalom aż 11 przyłożeń.
Tydzień temu kibice reprezentacji Paragwaju cieszyli się z nieoczekiwanej wygranej nad Brazylią. Spodziewano się, że w sobotę Brazylijczycy wezmą rewanż, choć odrobienie strat z pierwszego spotkania miało być trudne. Tymczasem nic z tego – znowu wygrał Paragwaj, zajmując trzecie miejsce w kwalifikacjach do Pucharu Świata w Ameryce Południowej i zapewniając sobie awans do międzykontynentalnego barażu planowanego na listopad (wezmą w nim udział Belgia, Namibia, Samoa i właśnie Paragwaj). W Jacareí goście zwyciężyli 31:24, mimo że w pierwszej połowie Brazylia prowadziła najpierw 10:0, a potem 17:7. Ponadto na tym samym kontynencie towarzyski mecz rozegrały w Medellín Kolumbia i Peru – górą byli gospodarze spotkania, którzy zwyciężyli 38:24.
W Europie rozegrano dwa kolejne mecze w ramach Rugby Europe International Championships – ponownie na poziomie Conference, gdzie weszły do gry ekipy z grupy A. Wyniki bardzo wysokie, a zwycięzcy w obu meczach zaaplikowali rywalom po 10 przyłożeń: Norwegia uległa Luksemburgowi (spadkowiczowi z Trophy) 6:60, natomiast Finlandia wygrała z Estonią 62:0.
W stolicy Sri Lanki, Colombo, odbyła się druga odsłona cyklu Asia Rugby Sevens Series czyli siódemkowych mistrzostw Azji. Zarówno w rywalizacji mężczyzn, jak i kobiet triumfowały te same drużyny, które wygrały pierwsze turnieje w Chinach. U panów Hongkong pokonał w finale Japonię 12:7, a trzecie miejsce zajęła reprezentacja gospodarzy, która w meczu o brąz wygrała 19:14 z Chinami. U pań tradycyjnie dominacja Japonek i Chinek – te dwie drużyny znowu spotkały się w finale i ponownie Japonia wygrała (tym razem 29:0 – bilans tej drużyny w całym turnieju wyniósł 145:0). Trzecie miejsce dla Tajlandii, która w decydującym o nim pojedynku pokonała 10:5 Hongkong. Gospodynie zajęły jedenaste miejsce (w stawce dwunastu drużyn).
W Rugby Europe Super Cup rozegrano drugą kolejkę spotkań. Swoje drugie zwycięstwa odniosły drużyny z Półwyspu Iberyjskiego, obie grające na wyjeździe: hiszpańscy Iberians ograli holenderską Deltę 50:17, a portugalscy Lusitanos zwyciężyli 41:17 belgijskich Devils. Bardzo ciekawy wynik padł natomiast w trzecim meczu – owszem, rumuńscy Wolves są w tym sezonie bardzo młodą drużyną, ale mimo wszystko ich porażka z czeską drużyną Bohemia Rugby Warriors (24:39) chyba trzeba uznać za niespodziankę.
W NPC rozegrano półfinały – dwa starcia pomiędzy drużynami z Wyspy Południowej i Wyspy Północnej padły łupem tych pierwszych. W pierwszym pojedynku Otago zdecydowanie wygrało z Bay of Plenty 41:17 (choć jedno z przyłożeń zwycięzców padło po ewidentnym przodzie), a w drugim Canterbury zwyciężyło Hawke’s Bay 43:19 (kluczowe były dwa przyłożenia Dallasa McLeoda zdobyte w odstępie kilku minut po przerwie). Finał: Canterbury – Otago.
W jednym z półfinałów Primera División w Chile mieliśmy powtórkę z dwóch ostatnich finałów finału. Broniąca tytułu mistrzowskiego i najlepsza w fazie zasadniczej ekipa Old Boys była faworytem derbowego starcia z COBS (Craighouse Old Boys), tymczasem przegrała 10:20. Drugim finalistą została drużyna Old Macks, jedyna w czwórce spoza Santiago (z Viña del Mar) – pokonała 31:17 PWCC (Prince of Wales Country Club).
Z towarzyskiego grania klubowego – gruziński Black Lion poleciał do Południowej Afryki i w pierwszym meczu pokonał Cheetahs 39:38 (gospodarze w ostatniej akcji zdobyli kontaktowe przyłożenie, ale do zwycięstwa brakło im skutecznego podwyższenia).
Ogłaszane są składy na listopadowe okienko testowe. Chyba najgłośniejsze powołanie mamy w kadrze Australii – do Europy pojedzie Carter Gordon, który ostatnio miał kontrakt w NRL. Australijczycy postawili tylko na zawodników krajowych (na początek, potem być może uzupełnią kilku zamorskich), w tym dwóch zawodników bez występów dla Wallabies – Kalaniego Thomasa i Aidana Rossa. Szansę na debiut w barwach All Blacks będzie miał Tevita Mafileo. U Irlandczyków doświadczony skład z Caelanem Dorisem na czele i jednym potencjalnym debiutantem – Paddym McCarthym. Fidżi w składzie ma byłego reprezentanta Nowej Zelandii, Pitę Gusa Sowakulę, a także dwie inne nowe twarze. Do reprezentacji Włoch wracają m.in. Ange Capuozzo czy Paolo Garbisi. W Anglii sporo mówi się o tym, że braknie w kadrze Owena Farrella, a póki co na obóz treningowy załapał się m.in. Adam Radwan, a także gwiazda ostatniego weekendu, Noah Caluori.
Nie tylko federacje rugby union podejmują działania mające storpedować plany nowej ligi R360. Także Australian Rugby League Commission ogłosiła, że zawodnicy, którzy podpiszą kontrakty z nową ligą, będą mieli 10-letni zakaz występów w lidze NRL. A plotka głosi, że trochę zainteresowanych tam jest. Tymczasem Daily Mail podało, że aż 10 reprezentantów Walii zgodziło się na grę w nowej lidze – wśród nich nie tylko Louis Rees-Zammit, ale także inne gwiazdy (m.in. Taulupe Faletau, Josh Adams, Tomos Williams czy współkapitan kadry Dewi Lake). Znamienne, że WRU nie przyłączyła się do oświadczenia innych federacji wykluczających graczy R360 z występów w kadrze. Cóż, z drugiej strony mamy groźbę redukcji zawodowych drużyn w Walii… A nowa liga ujawniła swoje logo i ogłosiła, że poszukuje kandydatów na stanowisko o niezwykłej nazwie: head of celebrity management.
Federacje Południowej Afryki i Nowej Zelandii oficjalnie potwierdziły zorganizowanie w przyszłym roku wyprawy All Blacks do RPA i rozegranie tam przez nich w sierpniu i wrześniu 8 spotkań (4 testów i 4 meczów z franczyzami URC). Impreza ma nosić szumną nazwę Greatest Rivalry. To ostatecznie przekreśla rozegranie The Rugby Championship w 2026, choć impreza ma wrócić w kolejnych latach. Jednak nie w 2030, gdy znowu All Blacks mają rywalizować ze Springboks (odbędzie się rewizyta). Cóż, z jednej strony, to trochę powrót do wypraw w dawnym stylu (na wzór ostatnich wyjazdów British & Irish Lions). Z drugiej, to zostawienie Australii i Argentyny na lodzie (choć Bledisloe Cup w jakiejś formie ma się odbyć).
W Australii rozdawano nagrody za ostatni rok – medal Johna Ealesa dla najlepszego rugbysty otrzymał Len Ikitau, pierwszy środkowy w historii. Najlepszą zawodniczką została Tabua Tuinakauvadra. W rozgrywkach ligowych wyróżniono odpowiednio Carla Tizzano z Western Force oraz Georginę Friedrichs z Waratahs. Odkryciem roku musiał być Joseph Aukuso Sua’ali’i, a wśród siódemkowiczek nagrodzono Faith Nathan.
Urugwajski dziennikarz Ignacio Chains, zwykle świetnie poinformowany, podał, że turnieje SVNS 2 odbędą się w lutym w Kenii, 21/22 marca w Montevideo i tydzień później w Sao Paulo.
Z wieści transferowych:
- wspomniany Carter Gordon nie tylko rzuca NRL i zagra dla Australii, ale także wystąpi w kolejnych dwóch sezonach Super Rugby Pacific w barwach Reds;
- Thomas du Toit po tym sezonie opuści Bath i wróci do ojczyzny – będzie grać dla Sharks;
- także Tom Willis wyjedzie z Anglii – wróci do Bordeaux, gdzie już występował przed dwoma laty.
Do poczytania: tekst Charlesa Richardsona w The Telegraph o francuskich nowinkach w sędziowaniu (przede wszystkim o zwalczaniu krzywych wrzutów do młyna): Scrum feeding refereed properly in France after Churchill-inspired law change. Początkowy koszt tej zmiany jest spory (41 błędów odgwizdanych przez sędziów przy tej okazji przez kilka pierwszych weekendów w tym sezonie, podczas gdy w całym poprzednim było ich w sumie 23), ale to krok, który ma procentować na przyszłość. Szkoda, że autor nie porównał statystyk przegrywanych młynów.
Polacy za granicą
Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.
Anglia:
- Max Loboda (Caldy RFC, Champ): tydzień temu w wyjściowej piętnastce w meczu z London Scottish 26:10, tym razem na ławce rezerwowych w meczu z Richmond, wygranym 27:21. Caldy ma dobry początek sezonu i zajmuje czwarte miejsce w lidze;
- Ross Cooke (Oxford Harlequins, National League 2 East): zagrał 80 minut w meczu z Barnes, przegranym 5:52. Jego ekipa jest ostatnia w grupie;
- Daniel Tomanek (Tunbridge Wells RFC, Regional 1 South Central): zagrał cały mecz i zdobył 14 punktów z podwyższeń w meczu z Hammersmith & Fulham, wygranym 49:28. Jego ekipa awansowała na czwarte miejsce w grupie.
Francja:
- Quentin Cieslinski (Stade Métropolitain, Nationale 2 – grupa 2): zagrał 55 minut w meczu z Rumilly, przegranym 3:26. Jego ekipa spadła na dziesiąte miejsce w grupie;
- Thomas Toevalu (US Marmandaise, Nationale 2 – grupa 1): zagrał 80 minut i zdobył przyłożenie w meczu z Anglet, wygranym 44:15. Marmande awansowało na dziewiąte miejsce w grupie;
- Mateusz Bartoszek (RC Bassin d’Arcachon, Fédérale 1 – grupa 1): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Beauvais, wygranym 34:8. Opuszczenie boiska już w 4. minucie sugeruje jakiś kłopot, ale pojawił się też w protokole po przerwie. RCBA awansowało na szóste miejsce w grupie;
- Nicolas Saborit (CO Berre XV, Fédérale 1 – grupa 2): zagrał 75 minut w meczu z Gruissan, wygranym 36:10. Berre l’Etang jest dziewiąte w grupie;
- Andrzej Charlat (AS Monaco Rugby, Fédérale 2 – grupa 3): zagrał 75 minut w meczu z Pézenas, wygranym 37:22. Monaco wciąż przewodzi grupie.
Irlandia:
- Jakub Wojtkowicz (Sligo RFC, All-Ireland Leauge D2B): wyszedł w podstawowym składzie (podobnie jak Arkadiusz Czech) w meczu z Rainey wygranym 22:19. Sligo nadal na drugim miejscu na swoim poziomie;
- Wiktor Wilczuk (Bruff RFC, All-Ireland League D2C): zagrał od początku w meczu z Bective Rangers, wygranym 25:15. Jego drużyna awansowała na piąte miejsce w lidze.
Szkocja:
- Zenon Szwagrzak (Melrose Rugby, Premiership): na ławce rezerwowych zaczął mecz z Watsonians, przegrany 21:28. Melrose spadło na ostatnie, dziesiąte miejsce w lidze.
Zapowiedzi
W kolejny weekend głównym punktem programu będzie mecz reprezentacji Polski z kadrą Litwy w ramach Rugby Europe Trophy.
Ponadto w kraju zobaczymy:
- zaległy mecz I ligi między Rugby Wrocław i Arką Rumia,
- czwartą kolejkę II ligi (m.in. derby rezerw Budowlanych),
- trzecią kolejkę centralnej ligi kadetów.
A na świecie:
- mecz Japonii z Australią,
- inny mecz Rugby Europe Trophy pomiędzy Szwecją i Chorwacją,
- dwa mecze Rugby Europe Conference (Finlandia – Łotwa i Serbia – Słowacja),
- trzecie i ostatnie turnieje siódemkowych mistrzostw Azji,
- ósma kolejka Top 14 (m.in. zagrają Tuluza z Tulonem i – o pierwsze zwycięstwo w sezonie – Montauban z Perpignan),
- piąta kolejka United Rugby Championship (m.in. irlandzkie derby Munsteru z Connachtem i starcie Glasgow Warriors z Bulls),
- piąta kolejka Prem (m.in. mecz Bath z Bristol Bears),
- trzecia kolejka Rugby Europe Super Cup,
- finał NPC w Nowej Zelandii,
- finał Primera División w Chile,
- półfinały URBA Top 12 w Argentynie,
- półfinały drugiej tury Primera División w Urugwaju,
- półfinały Skipper Cup w Fidżi.
Czy jest szansa na skarby kibica przed meczami z Danią i Czechami ?
Jest spora szansa na Danię, choć statystyki rywali będą uboższe niż zwykle (chyba że zdarzy się jakiś cud). Z Czechami – jeszcze nie wiem.
bałem się jednoznacznego nie, a jest nadzieja 🙂