Przed meczem z Czechami

Jutro o trzynastej zagramy w Gdyni z Czechami, a wydarzenie to pokaże TVP Sport z komentarzem Roberta Grzędowskiego. W „Szponach” z tej okazji tradycyjny przewodnik dla kibiców – dostępny pod linkiem: https://bit.ly/488JHZN. Były wątpliwości, czy się uda, ale przeciwności udało się pokonać. W materiale jak zwykle statystyki i informacje o naszych przeciwnikach.

Przed nami decydujące rozstrzygnięcia w dwuletnim cyklu Rugby Europe Trophy. Po świetnie zakończonym pierwszym sezonie, z kompletem zwycięstw, przyszedł czas na potwierdzenie dominacji w grupie w drugim sezonie. Zagraliśmy już dwa mecze, oba zwycięskie, jednak z najsłabszymi przeciwnikami, Litwinami i Duńczykami – tam nasze porażki byłyby sensacją, a obowiązkiem były wygrane bonusowe. Teraz jednak trafimy na jednego z dwóch głównych rywali, wciąż jeszcze mającego resztki nadziei na awans do Championship, zwłaszcza po imponującej wygranej ze Szwedami sprzed tygodnia.

Czesi to ekipa, z którą w historii mierzyliśmy się niemal najczęściej (więcej spotkań mamy tylko z Niemcami, jeśli zliczyć wspólnie Wschodnie, Zachodnie i zjednoczone). Bilans mamy korzystny, a ostatnio zaliczyliśmy trzy kolejne zwycięstwa. Jednak patrząc w liczby można też dostrzec, że przez 67 lat sportowych kontaktów (i 40 rozegranych w tym czasie spotkań) nigdy nie udało nam się dociągnąć serii wygranych z tym przeciwnikiem do czterech.

Na dodatek nasi rywale mają bardzo dobry okres. Budują kadrę na solidnych podstawach, także finansowych i organizacyjnych. Dość wspomnieć o obecności rugby w telewizji, gdzie obecnie mają mecze kadry, młodzieżówek na trwających mistrzostwach Europy i Bohemia Rugby Warriors. Szkolą młodzież, która na odbywających się właśnie mistrzostwach Europy U18 i U20 walczy w ten weekend o brązowe medale. Zresztą także i w kadrze seniorów stawiają na młodość – zdecydowana większość graczy debiutowała w reprezentacji w ostatnich paru latach po pandemii (dłużej w kadrze gra tylko 3 graczy). Zawodnicy grają na co dzień w większości w krajowej lidze, ale ta toczy się wiosną, a jesienią większość kadrowiczów zgrywa się w rozgrywkach Super Rugby Europe Cup w drużynie Bohemia Rugby Warriors (aż 18 z 23-osobowego składu zagrało w jej tegorocznych meczach). To właśnie ich występy w Super Cup tej jesieni, zwycięstwa nad rumuńskimi Romanian Wolves i belgijskimi Brussel Devils, jako pierwsze pokazały, że wygrać mogą naprawdę z każdym. Mają za sobą pięć weekendów spędzonych razem na boisku i czego jak czego, ale zgrania na pewno im nie brakuje. Do tego w czterech ostatnich meczach wygrali i to były naprawdę cenne zwycięstwa, dodające mnóstwo pozytywnej energii.

A są wśród nich zawodnicy wyjątkowi. Niezwykle groźny jest Adam Koblic, który ostatnio notuje imponującą serię – przykładał nie tylko w każdym z sześciu ostatnich meczów reprezentacji, ale także w trzech ostatnich meczach Bohemia Rugby Warriors. W pięciu ostatnich weekendach uzbierał aż 35 punktów. Znakomicie prezentują się środkowy Jindřich Kulhavý (i reżyseruje, i wykańcza) i szybki skrzydłowy Adam Miřácký (dwa przyłożenia przeciwko Szwecji). Siłą Czechów jest niesamowity atak, ale w młynie znakomicie czarną robotę wykonują Jakub Havel czy Patrik Průcha. W meczu z Polakami zabraknie jednak dwóch niezwykle doświadczonych, poniekąd etatowych reprezentantów – łącznika młyna Zbyńka Schütza, który ze Szwedami zobaczył czerwoną kartkę, oraz kapitana Dana Hoška, który w tym meczu doznał kontuzji.

Kamil Bobryk i Tomasz Stępień wystawiają przeciwko Czechom prawie wszystko co mamy najlepszego. Dużo doświadczenia, żadnych debiutantów. Czas na eksperymenty był w dwóch ostatnich spotkaniach (zwłaszcza w Siedlcach). Z nazwisk, które chcielibyśmy zobaczyć na boisku, brakuje przede wszystkim Aleksandra Nowickiego i kontuzjowanego Lucasa Niedzwieckiego (a jak dla mnie także Michała Jurczyńskiego, który debiutował przecież też z Czechami). Ściągamy posiłki z zagranicy – pierwszy raz w tym sezonie zagra Thomas Toevalu, który wnosił bardzo wiele do drużyny przed rokiem, wracają nieobecni w Siedlcach Mateusz Bartoszek czy Zenon Szwagrzak. Liczymy też na młodzież z ataku, w tym skutecznego w ostatnich meczach Kacpra Wróbla, ale ogromne znaczenie może mieć pewna stopa Wojciecha Piotrowicza.

Czy to wystarczy? Cóż, choć mecz przed rokiem wygraliśmy, nie był to spacerek dla naszej kadry. Rwany, pełen walki i błędów. Czesi popełnili tych ostatnich więcej, co dało nam wygraną po kopach z rzutów karnych Piotrowicza i przyłożeniu w ostatniej akcji. Tym razem też łatwo nie będzie. W końcu Szwedzi grają podobnie do nas i Czesi tydzień temu koncertowo sobie z nimi poradzili. Przydałoby się jednak nie tylko zwycięstwo, które bardzo przybliżyłoby nas do awansu do Championship, ale i efektowne widowisko, bo rugby po przerwie wraca na antenę w otwartym kanale TVP Sport. Oby nie na jeden raz.

Oczywiście, liczymy na wygraną i kibicujemy naszej kadrze. Zwycięstwo bardzo przybliżyłoby nas do awansu (dałoby nam minimum 7 punktów przewagi nad drugą drużyną przy dwóch meczach do rozegrania). Ale warto byłoby pomyśleć o tym, nad czym pracują Czesi. Nad młodzieżą, organizacją, pieniędzmi. Oni chyba we wszystkich tych aspektach nas wyprzedzają, więc niezależnie od (zapewne) braku ich awansu do Championship w tym roku, ich przyszłość rysuje się chyba w ciut jaśniejszych barwach niż nasza.

Dodaj komentarz