Weekend o mało co bez rugby

To nie tak, że to był weekend bez rugby. Ale po odwołaniu europejskich pucharów, półfinałów Currie Cup i pierwszej kolejki japońskiej Top League było tego rugby niewiele. Tu i ówdzie jednak w rugby się grało. Największą niespodziankę weekendu sprawili Ealing Trailfinders pokonując Saracens. A z okazji małej ilości rugby w ramach cyklu „O innych ligach” zaglądam do Czech.

Champions Cup / Challenge Cup

No i zgodnie z oczekiwaniami dwa weekendy z europejskimi pucharami odwołano. Rząd francuski nie chciał, aby kluby z tego kraju grały z brytyjskimi przeciwnikami, co najmniej w styczniu, a to oznacza paraliż pucharów. Ogłoszono zatem przerwę. Co dalej? Nie ma jeszcze oficjalnego komunikatu, ale z informacji z poszczególnych krajów wynika, że zrezygnowano z tych dwóch kolejek fazy zasadniczej, natomiast poszerzono play-off w Champions Cup z ośmiu do szesnastu drużyn. W cztery pozostałe weekendy uda się zmieścić 1/8 finału, ćwierćfinały, półfinały i finał (pierwotnie play-off miały rozpocząć dwumecze ćwierćfinałowe, dość egzotyczny dla rugby wynalazek). Cóż, to chyba sensowne rozwiązanie – daje szansę drużynom, które ucierpiały z powodu walkowerów i angażuje większą liczbę ekip.

Tydzień temu pojawił się też pomysł, aby we wszystkich ligach przyspieszyć harmonogram o dwa tygodnie, tak aby wygospodarować czas na dodatkowe dwa weekendy europejskich pucharów później, ale od samego początku był mało prawdopodobny do realizacji.

Pro14

Nieoczekiwane okienko wykorzystano do rozegrania jednego zaległego spotkania: odbył się drugi mecz o Puchar 1872 czyli derby Glasgow Warriors – Edynburg (wcześniej aż dwukrotnie przekładany: pierwszy raz z powodu koronawirusa, drugi raz z powodu zamrożonego boiska w Glasgow). Po pierwszej połowie gospodarze przegrywali 9:10, ale na początku drugiej dwa szybkie przyłożenia dały im prowadzenie 23:10. Edynburg odpowiedział: najpierw przyłożeniem po fantastycznej akcji z serią podań na offloadzie, a na dwie minuty przed końcem chyba jeszcze piękniejszym przyłożeniem skrzydłowego Eroni Saua w rogu boiska. Było już tylko 23:22 dla Glasgow. Podwyższenie, które mogło dać Edynburgowi jednopunktowe prowadzenie, przeszło jednak obok bramki. Najlepszym graczem meczu był występujący w barwach Glasgow zaledwie po raz drugi gracz akademii Ross Thompson, który zdobył 13 punktów.

Kto wie, jak skończyłby się ten mecz, gdyby nie kuriozalna sytuacja z końca pierwszej połowy. Na kilkadziesiąt sekund przed wybiciem 40. minuty Nic Groom z Edynburga, wykopał piłkę za boisko. Chwilę wcześniej usłyszał sygnał, który uznał za zwiastun końca regulaminowego czasu gry – pomylił się, ten dźwięk wydał przejeżdżający pociąg. Glasgow Warriors dostali aut na połowie rywali, potem karnego, Ross Thompson go wykorzystał, a na koniec edynburczykom brakło jednego punktu… Sytuację można zobaczyć np. tutaj: https://twitter.com/liltriprincess/status/1350509142256066560.

W starciach o Puchar 1872 w tym roku mamy remis 1:1 (w małych punktach górą jest Edynburg). Czy zostanie rozegrane trzeci mecz w tym sezonie? Cóż, rozkładu meczów Pro14 na pozostałe pięć kolejek sezonu zasadniczego wciąż nie mamy.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Ulster1146
2. Leinster941
3. Ospreys1022
4. ↑↑Glasgow Warriors1015
5. ↓Dragons914
6. ↓Zebre1013
Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Munster937
2. Connacht926
3. Scarlets1024
4. Cardiff Blues1122
5. Edynburg915
6. Benetton94

Duncan Weir, po tym sezonie zamierza powrócić z Worcester Warriors do Glasgow Warriors (grał tam do 2016). Zastąpi tam Adama Hastingsa, który powędruje do Anglii, do Gloucester.

Top 14

W najwyższej lidze francuskiej rozegrano cztery zaległe spotkania – prawie połowę nierozegranych dotąd meczów w tej lidze. Odrabianie zaległości rozpoczęło spotkanie Bordeaux z Clermont, planowane na czwartą kolejkę. I zobaczyliśmy trzeci remis w tym sezonie: na każdy cios zadany przez Bordeaux, Clermont odpowiadało prędzej czy później identycznym. Jedyne przyłożenia padły na początku meczu: po dwóch żółtych kartkach dla graczy z Clermont Bordeaux niemal natychmiast wykorzystało przewagę i zdobyło przyłożenie. Jednak mimo tak poważnego osłabienia już po pięciu minutach Clermont zaskoczyło gospodarzy i odpowiedziało tym samym (a akcję sfinalizował Damian Penaud). Ostatniego karnego dla Clermont wykonał Jean-Pascal Barraque – to był jego pierwszy karny w lidze od ponad czterech lat, bowiem zawodnik ten występował dla Francji w World Rugby Sevens Series i dopiero z powodu zawieszenia tych rozgrywek zaczął z powrotem grać w piętnastki. Na dodatek był to karny z połowy boiska.

Najciekawiej w ten weekend zapowiadało się starcie Racingu 92 z Tulonem (z piątej kolejki) i faktycznie w Paryżu nie wiało nudą – zwłaszcza w pierwszej połowie. Mecz świetnie zaczęli goście, którzy po dwudziestu minutach prowadzili 17:3. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do Racingu, który na dwa przyłożenia tulończyków odpowiedział dwoma własnymi (akcje naprawdę pierwszorzędne) i gracze schodzili na przerwę przy remisie 20:20. W drugiej połowie przyłożeń nie oglądaliśmy. Maxime Machenaud dał prowadzenie Racingowi po karnym, ale potem trzy karne dla Tulonu wykonał Louis Carbonel (łącznie 19 punktów) i Tulon ostatecznie wygrał 29:23. Choć w ostatniej chwili jego trener zadrżał, bo wykop poza linię boczną nie doleciał do celu… Paryżanie mogą mieć żal do świetnego skądinąd w tym meczu Virimiego Vakatawy. Reprezentant Francji, przy wyniku 3:17, przedarł się na pole punktowe Tulonu i tam – przeświadczony, że nic mu nie grozi – zatrzymał się i chciał powoli dotknąć piłką ziemi. Za jego plecami czaił się jednak rywal i skuteczna szarża uratowała tulończyków w sytuacji zdawałoby się beznadziejnej: https://twitter.com/PlanetRugby/status/1351096285483433986. Cóż, tego właśnie przyłożenia brakło potem gospodarzom do zwycięstwa…

Poza tym, w zaległym meczu z trzynastej kolejki Bajonna wróciła do gry po czterotygodniowej przerwie i minimalnie uległa Pau 22:23, a z kolei Montpellier zanotowało już siódmą porażkę z rzędu – w zaległym meczu trzeciej kolejki uległo Castres 19:21, choć przez większość meczu prowadziło. Gracze Altrada zdobyli jednak już ósmy punkt bonusowy w sezonie (szósty za niewysoką przegraną), a to pozwala zachować im rozsądny kontakt do wyprzedzających ich ekip.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Tuluza1447
2. La Rochelle1344
3. Racing 921341
4. ↑↑Tulon1337
5. ↑↑↑Clermont1335
6. ↑Bordeaux Bègles1435
7. ↓↓↓Lyon1334
8. ↓↓↓Stade Français1334
9. ↑Castres1329
10. ↓Brive1426
11. Pau1425
12. Bajonna1222
13. Montpellier1320
14. Agen142

Kiepskie wieści z La Rochelle. Niedawny lider tabeli, który stracił tę pozycję po odwołaniu ostatniego meczu z powodu epidemii w swoich szeregach, poinformował, że w ostatnim tygodniu stwierdzono aż 15 nowych przypadków zachorowań (w tym 5 wśród zawodowych graczy). Efekt: izolacja, kwarantanna i zamknięte centrum treningowe. Dopiero w niedzielę zdrowi zawodnicy wznowili treningi (w badaniach na koniec tygodnia stwierdzono tylko 1 przypadek, poza pierwszym zespołem).

Nieuchronnie zmierzający w kierunku Pro D2 Agen opuszcza Gabriel Ibitoye, który przed sezonem przeszedł tu z Harlequins, a teraz tymczasowo zagra w Montpellier (jego kontrakt i tak zawierał klauzulę odejścia w przypadku spadku). Plotki transferowe wiążą z Tulonem byłego reprezentanta Anglii Kierana Brookesa (obecnie Wasps) oraz pochodzącego z Południowej Afryki reprezentanta Szkocji Cornella du Preeza (obecnie Worcester Warriors). Ale prawdziwym hitem byłby inny transfer, na temat którego pojawiają się spekulacje: ściągnięcie na powrót do rugby union kontrowersyjnej australijskiej gwiazdy Israela Folaua, któremu kończy się kontrakt w klubie rugby league Catalan Dragons (tu oprócz Tulonu pojawia się też Bajonna). Niewiele mniej głośne może być zatrudnienie Michaela Cheiki (do niedawna trenera reprezentacji Australii) od nowego sezonu w Montpellier.

Drobne

Reprezentacja Polski

Piotr Zeszutek poinformował na Facebooku, że skończyła się umowa o prowadzenie reprezentacji Polski zawarta z Duaine’m Lindsay’em. Za dwa miesiące mamy zaczynać nowy sezon w RET, tymczasem właśnie będzie ogłaszany konkurs na nowego trenera kadry. Inna sprawa, że start RET wciąż należy traktować jako niepewny…

Polski Związek Rugby

Polski Związek Rugby szykuje na połowę lutego imprezę, podczas której chce nagrodzić najlepszych – zawodników i zawodniczek, trenerów, sędziów itd. – ostatniej dekady. Coś na kształt tegorocznych World Rugby Awards. Może uda się przy okazji pograć w rugby, ale w jakim formacie i z kim, tego jeszcze nie wiadomo. Głosowania mają ruszyć już wkrótce.

Polacy za granicą

Andrzej Charlat znowu w składzie Provence przez cały mecz. Niestety, jego ekipa przegrała kolejne spotkanie, tym razem 19:23 z Nevers. Ostatni kwadrans drużyna Charlata grała z przewagą jednego zawodnika, ale nie zdołała w tym okresie zdobyć ani jednego punktu. Provence jest na siódmym miejscu tabeli, ale do liderów (Perpignan i Vannes) traci już ponad 20 punktów.

Premiership

Wraca temat rezygnacji ze spadków w Premiership. Podobno pięć klubów Premiership opowiada się za likwidacją spadków z Premiership w tym sezonie (nie ma natomiast mowy o rezygnacji z awansu z Championship, pojawiły się więc spekulacje o 14-zespołowej lidze). Niby to jest zrozumiałe, bo punkty przyznawane za odwołane mecze mogą wypaczyć walkę o utrzymanie. Jednak jest to bardzo niebezpieczny precedens, który może powtórzyć się w przyszłości (głosy o likwidację spadków pojawiają się w PRL od dawna, nie tylko w okresie pandemii). Nawet teraz mówi się o dwóch latach, tak aby kluby Premiership mogły „odkuć się” finansowo, a to odarłoby ligę z części prawdziwej, sportowej rywalizacji. Na dodatek po dwóch latach miałby zostać wprowadzony play-off o utrzymanie. Cóż, regułę nieprzekładania spotkań wymyślili sobie sami włodarze PRL – w innych ligach spotkania są przekładane i rozgrywane i póki co dalecy jesteśmy od ustalania tabeli przy zielonym stoliku. Powołując się na problem, który stworzyło się samemu, człowiek ociera się o hipokryzję.

Dwa weekendy, z których wymazano europejskie puchary, przeznaczono na odpoczynek dla zawodników i zahamowanie rozwoju epidemii w klubach. W testach koronawirusowych w Premiership przeprowadzonych w ubiegłym tygodniu stwierdzono 18 pozytywnych przypadków z dziewięciu klubów (w tym 13 zawodników). To praktycznie bez zmian w porównaniu z badaniami sprzed dwóch tygodni. Nie wszyscy z tej przerwy są zadowoleni: głośno wyraził swoją dezaprobatę m.in. gracz Harlequins, Chris Ashton. Nie jest wykluczone, że przerwa się przedłuży – rząd brytyjski rozważa wprowadzenie dalszych ograniczeń obejmujących rozgrywki sportowe na poziomie zawodowym.

Głównym rugbowym wydarzeniem tego weekendu w Anglii był mecz Ealing Trailfinders – Saracens czyli pierwsze spotkanie turnieju z udziałem trzech drużyn Championship. W starciu dwóch ekip z Londynu górą byli Trailfinders, którzy wygrali 27:26 (do przerwy to oni z kolei przegrywali jednym punktem). Sporo przyłożeń w tym meczu padło po maulach wpychających się na pole punktowe przeciwników. W składzie Saracens nie zobaczyliśmy co prawda kilku największych gwiazd (spośród nich grał tylko Billy Vunipola), a także ósemki zawodników pokutujących za incydent przed meczem Barbarians, ale i tak zwycięstwo Ealing robi wrażenie. Trailfinders od paru lat próbują dobijać się do angielskiej elity (nie tylko chodzi o awans, ale też spekuluje się o możliwości wykupienia udziałów w PRL) i tym występem pokazali, że być może zasługują na miejsce w jej szeregach.

Saracens zresztą pojawili się w rugbowych nagłówkach ostatniego tygodnia także z innego powodu. Po tym, jak z biznesu wycofał się Nigel Wray, jego córka szuka nowego inwestora dla klubu. Ponoć zainteresowany nabyciem większości udziałów jest amerykański fundusz inwestycyjny MSD Capital (znany w angielskim światku sportowym z pożyczek udzielonych klubom piłkarskim takim jak Sunderland czy Southampton).

Kyle Sinckler z Bristol Bears został ukarany za swój chamski okrzyk pod adresem sędziego Karla Dicksona. Został odsunięty od gry na dwa tygodnie, co oznacza, że nie zagra w pierwszym meczu Pucharu Sześciu Narodów. Na dodatek kwestionuje orzeczenie panelu dyscyplinarnego.

Z wieści transferowych: wielokrotny reprezentant Argentyny Julián Montoya dołączy do Leicester Tigers wcześniej niż planowano. Miał dotrzeć dopiero przed nowym sezonem, jednak nie wypełni kontraktu z australijskim Western Force – jego rodzina nie mogła do niego dołączyć w Perth. Wiemy też, kto zastąpi ostatecznie Steve’a Diamonda w kierowaniu Sale Sharks: będzie to dotychczasowy asystent trenera Saracens, Alex Sanderson.

Zawieszenie dotknęło nie tylko Premiership, ale także ligę kobiecą, Premier 15s. Tu także z powodu epidemii postanowiono wstrzymać rozgrywki na kolejne dwa weekendy (zaplanowane na te terminy kolejki, 11. i 12., zostaną przeniesione). RFU zastanawia się nad wprowadzeniem wśród kobiet testów koronawirusowych – niezbędnych, aby rozgrywki mogły się toczyć zgodnie z wymaganiami rządowymi.

Puchar Sześciu Narodów

Po ostatnich decyzjach rządu francuskiego skutkujących odwołaniem europejskich pucharów, start Pucharu Sześciu Narodów też zaczął być przedmiotem wątpliwości. Początkowo pewny był pierwszy mecz Francji – w Rzymie przeciwko Włochom, ale pozostałe, z drużynami z Wysp Brytyjskich, stały pod znakiem zapytania. Francuzi domagali się gwarancji bezpieczeństwa (oczywiście w zakresie możliwości zarażenia) dla swojej reprezentacji. Organizatorzy deklarują, że turniej ma odbędzie się zgodnie z założonym wcześniej harmonogramem. Co się jednak okaże w praniu – zobaczymy. Zwłaszcza, że francuskie władze zamierzają dokonać przeglądu procedur antyepidemicznych w innych krajach uczestniczących w Pucharze.

Mniej szczęścia mają kobiety i młodzieżowcy. Ich rozgrywki na pewno nie odbędą się zimą. Wstępnie przewidziano, że kobiety będą miały szanse zagrać wiosną lub wczesnym latem, ale póki co żadnych konkretów nie ma. O młodzieżowcach póki co brak nawet takich wieści.

Fabien Galthié ogłosił 37-osobowy skład drużyny francuskiej. Są w niej wszyscy młodzi, którzy ostatnio błyszczeli (z wyjątkiem kilku kontuzjowanych, w tym Romaina Ntamacka, który połamał sobie ostatnio szczękę). Tym razem w 37-osobowym składzie jest tylko trzech potencjalnych debiutantów, wszyscy trzej z drużyn paryskich: Georges-Henri Colombe i Donovan Taofifénua (niesamowicie skuteczny w tym sezonie skrzydłowy) z Racingu 92 oraz Julien Delbouis ze Stade Français. Z tego ostatniego klubu pochodzi też najbardziej doświadczony zawodnik kadry, Gaël Fickou. W kadrze znalazł się także Mohamed Haouas, który 29 stycznia miał stanąć przed sądem oskarżony o włamanie sprzed sześciu lat. Sąd jednak zgodził się na odroczenie procesu na okres po turnieju.

Mniejsze pole manewru będzie miał Eddie Jones. Zgodnie z porozumieniem zawartym przez RFU z władzami ligi (PRL) i związkiem zawodników (RPA) na zgrupowanie przed turniejem będzie mógł zabrać 28 graczy. Anglia będzie obrońcą tytułu w tych rozgrywkach.

A przy okazji w prasie pojawiły się informacje o szczegółach kontraktu między 6 Nations i funduszem CVC. Rozmowy w sprawie kupienia przez CVC udziałów w 6N trwają już od dawna, a w dużym stopniu spowolniła je pandemia (były podobno bliskie ukończenia tuż przed jej wybuchem). Jednak spowodowała też ona straty finansowe, które organizatorzy pragną wyrównać. Transakcja ma dotyczyć 14,5% udziałów w zamian za 365 mln funtów (największy kawałek tego tortu – ok. 70 mln funtów – ma otrzymać RFU, najmniejszy federacja włoska). Około 15% tej kwoty uzależnione jest od osiągnięcia określonych w umowie celów dotyczących trzech kolejnych sezonów rozgrywek. Płatności mają zostać rozłożone na okres 5 lat. Wejście CVC do tego biznesu łączone jest z krokiem bardzo niepopularnym w środowiskach brytyjskich kibiców rugby: sprzedażą praw telewizyjnych do turnieju na Wielką Brytanię płatnej telewizji (dotąd mecze można było oglądać w kanałach naziemnych, bezpłatnych) – wszystko po to, aby zwiększyć zyski i udziały dawały większe dywidendy. Finalizacja transakcji ma ponoć zostać ogłoszona jeszcze przed tegorocznym turniejem, a zatem w ciągu najbliższych dni. Francuska federacja już ogłosiła akceptację transakcji.

British & Irish Lions

Pomysł, aby tegoroczną wyprawę British & Irish Lions zamienić na serię testów rozgrywanych na Wyspach Brytyjskich – wobec nikłych szans na jej realizację w Południowej Afryce, jak planowano – wzbudził ogromne kontrowersje wśród brytyjskich kibiców. Dużą popularność zdobywa petycja, w której żądają oni, aby wyprawę przesunąć o rok, tak aby mogła być przeprowadzona przy udziale publiczności i zgodnie ze 133-letnią tradycją – właśnie w formie wyprawy na drugi koniec świata. Każda inna forma turnieju będzie ogromnym ciosem dla fanów w Południowej Afryce, a także dla turystyki w tym kraju (wszak za „Lwami” podążają dziesiątki tysięcy fanów). Podkreślają, że obie istniejące alternatywy (rozgrywki na Wyspach lub wyprawa do Południowej Afryki, ale bez udziału publiczności) tak naprawdę będą miały bardzo nielicznych beneficjentów. Wygląda jednak na to, że opcja rozgrywania spotkań na Wyspach jest tą, która ma największe szanse na wybór.

Mecze towarzyskie

Australijczycy wpadli na ciekawy pomysł. Chcą połączyć zaplanowaną na lipiec wizytę reprezentacji Francji z The Rugby Championship i rozegrać „mini-Puchar Świata”. Australijczycy planują także wystąpić do innych reprezentacji z zaproszeniem do gry. Kto wie, być może do Fidżi, Japonii czy Stanów.

Południowa Afryka

Za dwa tygodnie skończy się Currie Cup (planowane pierwotnie na ten weekend półfinały przełożono o tydzień), ale rugbowe władze w Południowej Afryce chcą pójść za ciosem. Na luty zaplanowano kolejny turniej, tym razem pod nazwą Franchise Cup (Puchar Franszyz). W turnieju mają wziąć udział Bulls, Cheetahs, Lions, Sharks i Stormers, choć głośno domagają się włączenia także Pumas.

Południowoafrykański organ do spraw regulowania działalności telekomunikacyjnej (w tym telewizyjnej) zaproponował radykalne zmiany w zakresie sprzedaży praw telewizyjnych do imprez sportowych. Propozycja obejmuje ograniczenie czasu trwania takich kontraktów do 3 lat oraz obowiązek podziału praw na różne pakiety i udostępnienia ich różnym nadawcom. Szef tamtejszej federacji rugby, Jurie Roux, oświadczył, że jeśli te propozycje wejdą w życie, SA Rugby zostanie „zrujnowane”. Aby podkreślić dramatyzm swej wypowiedzi stwierdził, że w takim przypadku sukces z 2019 nigdy nie zostanie powtórzony. Prawa telewizyjne dają federacji 58% przychodów, podczas gdy tylko 0,3% pochodzi od państwa.

Japonia

Problem przed startem Top League: wyjątkowo niekorzystne wyniki badań na obecność koronawirusa. Początkowo stwierdzono ponad 40 zakażonych graczy i członków personelu w co najmniej trzech klubach: najwięcej w Canon Eagles (24 osoby), ale sporo też w Toyota Verblitz (13 osób) i Suntory Sungoliath (7 osób). W tej sytuacji początkowo planowano odwołać dwa mecze pierwszej kolejki, w tym starcie Toyota Verblitz z Suntory Sungoliath, gdzie naprzeciw siebie mieli stanąć Kieran Read (wspomagany m.in. przez Micheala Hoopera) i Beauden Barrett. Późniejsze wyniki powiększyły liczbę zarażonych do 67 i ostatecznie postanowiono przesunąć start ligi o kolejny miesiąc, do pierwszej połowy lutego. Może zostać też zmieniony format rozgrywek.

Ciekawostka: obecnie Japończycy wpuszczają widzów na zawody sportowe – do połowy pojemności obiektu, jednak nie więcej niż 5000 osób.

Japończycy ogłosili też 25 drużyn, które znajdą się w formacie rozgrywek, który zastąpi Top League od przyszłego roku. Nie ma wśród nich Sunwolves… Nowa liga będzie trzypoziomowa: na najwyższym będzie grać dwanaście drużyn podzielonych na dwie konferencje, na drugim będzie siedem drużyn, a na trzecim sześć. Najniższy poziom będzie grupował drużyny korporacyjne i lokalne, niebędące w tej chwili zagrozić najlepszym. Ma obowiązywać system spadków i awansów.

A przy okazji – w portalu rugby365.com ciekawy tekst o przyszłości rozgrywek ligowych w Japonii – Japan: Becoming the Epicentre of Rugby. Sporo wspólnego z tym, o czym pisałem kilka miesięcy temu w tekście Japonia – ziemia obiecana rugby?

Nowa Zelandia

Wygląda na to, że bardzo zaawansowane są rozmowy dotyczące sprzedaży 15% udziałów w utworzonej przez federację spółce do zarządzania jej komercyjnymi aktywami. Inwestorem ma być prywatny fundusz Silver Lake, który jest członkiem konsorcjum, które przed kilku laty przejęło kontrolę nad UFC. Negocjacje toczą się już od pewnego czasu i można spodziewać się podpisania umowy jeszcze w tym miesiącu.

Ciekawy transfer Crusaders. W awaryjnej roli, dla zaklejenia dziury wywołanej kontuzją, ściągnięty został do Christchurch Rene Ranger – były reprezentant Nowej Zelandii, ostatnio grający w amerykańskiej MLR w zespole Colorado Raptors, który jednak po przerwanym sezonie 2020 wycofał się z rozgrywek tej ligi.

Australia

Obawy związane z epidemią spowodowały, że ograniczona została liczba przedsezonowych meczów testowych dla superrugbowych franszyz z tego kraju. Będą mogły zagrać tylko po jednym takim spotkaniu. Waratahs zrezygnowali w tej sytuacji z meczu przeciwko Brumbies i postanowili zagrać z Reds, mecz planowany jest na 5 lutego.

Włochy

Europejskie puchary stanęły, Japonia miała ruszyć, a nie ruszyła, w Południowej Afryce odłożono półfinały Currie Cup, można zatem zajrzeć do innych lig. A w Europie kilka z nich odbywało swoje zmagania. We Włoszech odbyła się dziewiąta kolejka Top 10 – rozegrano cztery z pięciu zaplanowanych spotkań. W najciekawszym meczu kolejki Petrarca z Padwy pokonała Valorugby Emilia 19:13. W tabeli prowadzi Rovigo przed Emilią i Petrarcą, ale tylko ta ostatnia drużyna ma na koncie komplet zwycięstw i trzecia pozycja wynika raczej z faktu, że ma aż cztery mecze zaległe. Na dnie tabeli rzymskie Lazio, które rozegrało dotąd tylko cztery spotkania i wszystkie przegrało. W sumie zaległych spotkań mamy w tej lidze aż 13, a jedyną ekipą, która rozegrała komplet meczów są Rugby Lyons z Piacenzy (na szóstym miejscu w lidze).

Hiszpania

W Hiszpanii rozegrano cztery z sześciu zaplanowanych spotkań ósmej kolejki ligowej. A w niej dwa hitowe pojedynki: zmierzyły się ze sobą zespoły z czołowej czwórki tabeli. W meczu na absolutnym szczycie obrońcy tytułu, VRAC, ulegli na własnym boisku Alcobendas 19:20. Zwycięstwo drużynie spod Madrytu dał karny w ostatniej akcji meczu. Równie dramatycznie było w meczu Barcelony z El Salvador z Valladolid. Tu także wyżej klasyfikowani przed meczem gospodarze przegrali jednym punktem: 28:29. Na dwie minuty przed końcem Salvador dzięki przyłożeniu z podwyższeniem wyszedł na prowadzenie, a w ostatniej akcji meczu Barça miała szansę z karnego – piłka jednak nie doleciała do bramki. W tabeli Alcobendas zajęło pierwsze miejsce przed VRAC, a El Salvador awansował na trzecie miejsce kosztem Barcelony. W lidze jest tylko jedna ekipa z kompletem spotkań (baskijskie Getxo), ale w sumie zaległych jest tylko siedem meczów (przełożonych w większości wskutek opadów śniegu).

Portugalia

W Portugalii rozegrano tylko jedno spotkanie, w grupie drużyn walczących o utrzymanie. Trzy zaplanowane na środę spotkania w grupie mistrzowskiej zostały odłożone. Drużyny w niej walczące mają rozegrane dotąd po trzy kolejki, a liderem jest jedyna ekipa z kompletem zwycięstw, Direito z Lizbony. Rozegrano też jedno z ćwierćfinałowych spotkań mistrzostw kobiecych.

Gruzja

W Gruzji rozegrano dwa spotkania stanowiące nadrabianie wcześniejszych zaległości Didi 10: AIA Kutaisi pokonała Armazi Tbilisi 33:13, obejmując dzięki temu fotel lidera grupy B (Armazi zajmuje w niej ostatnie miejsce). Z kolei w grupie A starły się dwie najsłabsze drużyny i ostatnie w tabeli Vepkhvebi z położonego na wschodzie kraju Patardzeuli uległo Kharebi Rustavi 13:28. W tej grupie liderem jest Academia Tbilisi. W Didi 10 zostało w ten sposób już tylko jedno zaległe spotkanie, a za tydzień ma się odbyć regularna siódma kolejka spotkań.

Rugby league

W październiku tego roku ma ruszyć Puchar Świata w rugby league, rozgrywany w Anglii. Reprezentacje szykujące się do startu w imprezie sięgają po pomoc z zewnątrz. Już wcześniej wspominałem, że Libańczyków będzie trenować Michael Cheika. Z kolei Anglicy postanowili wspomóc się doradztwem byłego piłkarskiego kapitana reprezentacji tego kraju, Johna Terry’ego.

Payne Haas, zawodnik Brisbane Broncos (uznawany za najlepszego gracza zespołu przez ostatnie dwa lata) i reprezentant Australii, został w sobotę zatrzymany za znieważanie funkcjonariuszy policji.

O innych ligach: Czechy

Początki rugby w Czechach sięgają okresu międzywojennego. Całą historię zaczął Ondřej Sekora, człowiek renesansu, najbardziej znany jako autor książek dla dzieci. W 1926 przyjechał z Francji do Brna, przywożąc ze sobą piłkę i przetłumaczone przez siebie zasady gry. W 1927 reprezentacja (nieoficjalnie, zasilona zawodnikami z Wiednia) zagrała w Bratysławie przeciwko Rumunii. Rok później zawiązano federację, która w 1934 stała się jednym z członków-założycieli FIRA. Przed wojną nie brała jednak udziału w organizowanych przez tę instytucję turniejach. W 1930 za to z klubami czeskimi grał Stade Français, a pierwszy oficjalny mecz reprezentacji odbył się w 1931 w Lipsku przeciwko Niemcom. Po wojnie Czechosłowacja była jednym z pierwszych krajów, w którym rugby się odrodziło. Już w 1946 reprezentacja wyjechała do Holandii, by pokonać ją 14:8, w 1948 wznowiono rozgrywki ligowe, a zanim na dobre zapadła „żelazna kurtyna”, wyjeżdżała też do Włoch. W czasach stalinowskich jednak te kontakty zamarły i Czechosłowacja nie wzięła nawet udziału w zainaugurowanych w 1952 rozgrywkach europejskich pod szyldem FIRA. Jednak podczas festiwalu młodzieży (przodka uniwersjady) w Moskwie w 1957 zagrała z Francją, którą prowadził nieśmiertelny Jean Prat (przegrywając 18:36). A gdy w 1965 FIRA wznowiła europejskie rozgrywki pod szyldem Pucharu Narodów, Czechosłowacja do nich przystąpiła i już w 1969 zajęła trzecie miejsce. Sukcesu tego już nigdy nie powtórzyła. Kolejne lata na przemian spadała z pierwszej dywizji do drugiej i awansowała w odwrotnym kierunku. Po przerwie w udziale w rozgrywkach na przełomie lat 70. i 80. zadomowiła się na drugim poziomie, a po kolejnej dekadzie (już jako Czechy) spadła na trzeci. W obecnym stuleciu gra raz na drugim, raz na trzecim poziomie. Warte wspomnienia są mecze reprezentacji Czech przeciwko Waratahs w 2005 czy przeciwko Barbarians w 2016 (zagrał wtedy m.in. Richie Mo’unga, który zdobył dwa przyłożenia). Za najlepszego zawodnika w historii często uważany jest Martin Jágr, który w pierwszej dekadzie naszego stulecia długo występował we francuskim Tulonie, wówczas jednak jeszcze bez wielkich pieniędzy i zwykle w Pro D2.

Liga rugbowa w Czechosłowacji powstała już w 1929. I choć pierwsze kluby rugby Sekora utworzył w Brnie, od początku ligę zdominowali prażanie (tu rugby zaczęło się rozwijać w 1927). Pierwszym mistrzem kraju została Slavia Praga, która zdobyła ten tytuł przed wojną sześciokrotnie, tylko raz oddając go Sparcie Praga. Rozgrywki przerwano w 1936, ale powróciły stosunkowo szybko po wojnie, już w 1948. Mistrzem został Sokol Praha, a Slavia wicemistrzem – na tron mistrzowski powróciła dopiero w 1964. W 45 edycjach powojennych mistrzostw Czechosłowacji praskie kluby triumfowały aż 31-krotnie – podzieliło się nimi kilka klubów, z których najczęściej po to trofeum sięgał TJ Praga (czternastokrotnie, przy czym zdominował ligę w latach 80., a pierwsze tytuły zdobywał pod innymi nazwami, m.in. LTC, Textilia i Spartak). Wysoko w tej klasyfikacji jest drużyna spoza Pragi: TJ Vyškov z niewielkiego miasta na Morawach, który tytuł mistrzów Czechosłowacji wywalczył 11-krotnie (dominował zwłaszcza w latach 70.). Tylko trzykrotnie mistrzostwo trafiło w inne strony – dwa razy do Brna i raz do Přelouča pod Pardubicami. Kiepsko wypadały kluby ze Słowacji – tylko dwukrotnie na podium mistrzostw wspięły się ekipy z Bratysławy: srebro zdobyła Slavia w pierwszych mistrzostwach w 1929, a brąz Dukla w 1958. Od czasu rozdziału Czech i Słowacji w czeskich rozgrywkach nadal dominuje Praga. Aż siedem mistrzostw zdobył klub RC Říčany spod stolicy, a kluby z samej Pragi dorzuciły do tego jeszcze piętnaście kolejnych: Tatra Smichov, RC Praga (kontynuatorka TJ Praga), Sparta i Slavia. Klub z Vyškova triumfował już tylko dwukrotnie, a Dragon Brno raz. Od sezonu 1995/1996 wprowadzono play-off z finałem kończącym sezon (początkowo finał rozgrywano w oryginalnej formule do dwóch wygranych meczów). W 2009 tytułu mistrzowskiego nie przyznano: przechodzono wówczas z systemu wiosna – jesień na odwrotny (od 2018 zmieniono go z powrotem).

Struktura ligowa przez te wszystkie lata oczywiście się zmieniała. W XXI w. rozgrywki klubowej elity nosiły nazwę Extraligi lub Top 6, ale w ostatnich latach powrócono do tradycyjnego nazewnictwa (najwyższy poziom to I liga). Jeszcze parę lat temu mieliśmy trzy poziomy z sześcioma zespołami na każdym (Top 6, liga narodowa i I liga), ostatnio są jednak tylko dwie ligi (I i II), choć zespołów jest w nich więcej.

W ostatnim ukończonym sezonie, w 2019, w I lidze grało sześć drużyn, każdy z każdym, mecz i rewanż, a cztery najlepsze ekipy awansowały do półfinałów. W 2020, w niedokończonym sezonie (który miał być skrócony, zaczął się bowiem w sierpniu i miał skończyć w listopadzie), rozgrywki przerwano na półmetku, choć z powodu przekładanych meczów mało która drużyna zdołała rozegrać komplet spotkań. Tym razem jednak w I lidze grało osiem drużyn – połowa z Pragi, piąta z Říčan (tuż pod Pragą), a tylko trzy z reszty kraju (Vyškov, Brno, Přelouč). W chwili przerwania rozgrywek na czele były Říčany i Vyškov, ale pozostająca na trzecim miejscu Tatra Smichov z pięcioma punktami straty miała o jeden mecz rozegrany mniej.

Poniżej mamy II ligę. W 2019 grało w niej osiem drużyn, natomiast w ostatnim sezonie, w 2020 – siedem ekip. Tu jest tylko jedna drużyna ze stolicy, natomiast poza tym są dwie drużyny z południowych Czech (z Nýrska i Czeskich Budziejowic), dwie z Moraw (z Brna i Zlina, gdzie polska reprezentacja grała swój ostatni mecz wyjazdowy z Czechami dwa lata temu) i dwie ze Śląska (z Ostrawy i Hawierzowa).

W Czechach grają też kobiece piętnastki. W 2013 zagrały pierwszy mecz międzynarodowy przeciwko Szwajcarii. Zorganizowane rozgrywki krajowe trwają od 2012, ale początkowo nieoficjalne. Na początku grały przeciwko sobie mieszane drużyny złożone z zawodniczek różnych klubów (np. Spatra z klubów praskich, Vydra z głównie morawskich – ale i początkowo słowackiego Slovanu Bratysława, a Petroučany grupowały zawodniczki z Petrovic, Říčan i Přelouča). Pierwszym klubem, który zbudował kompletną piętnastkę były praski RK Petrovice, który przystąpił do zawodów w sezonie 2016/2017 i wygrał je. Jesienią 2017 zorganizowano pierwsze oficjalne mistrzostwa kobiet, ale nadal wszystkie cztery drużyny były łączone (nawet pod szyldem Petrovic grały też dziewczyny z Přelouča). Po fazie zasadniczej rozegrały półfinały, a następnie finał, w którym Spartia (złożona z zawodniczek Sparty, Slavii i Říčan) pokonała Petrovice. Rok później zarówno skład, jak i wynik finału był identyczny. W ostatnim sezonie, w 2019, tytuł zdobyła grająca już samodzielnie Tatra Smichov, która pokonała w finale Spatrię 17:10.

Zapowiedzi

Przed nami kolejny weekend odwołanych z powodu koronawirusa europejskich pucharów. Z tej okazji rozgrywki poniekąd zastępcze: w Pro 14 aż cztery zaległe mecze: szlagierowe derby Irlandii Munster – Leinster (zapewne próba generalna przed zaplanowanym na marzec finałem ligi), a ponadto starcia Zebre – Edynburg, Scarlets – Cardiff Blues i Connacht – Ospreys.

We Francji z kolei odbędzie się 19 kolejka spotkań, przeniesiona z 20 marca. Dzięki temu w lidze będą mogli zagrać reprezentanci – 20 marca to ostatni weekend Pucharu Sześciu Narodów. Najciekawiej zapowiadają się mecze drużyn z Paryża: Racing 92 podejmie Bordeaux, a Stade Français zagra na wyjeździe w Tulonie.

A na południu półfinały Currie Cup.

2 komentarze do “Weekend o mało co bez rugby”

  1. Mam nadzieję że Lindsay przedłuży kontrakt, bo mimo, że suche wyniki nie świadczą na jego korzyść, to nasza reprezentacja z meczu ma mecz wyglądała coraz lepiej.

    Czytam tak sobie i czytam o tych ligach zagranicznych i zastanawiam się dlaczego nasze zespoły klubowe nie grają więcej z rywalami zza miedzy. Już nie mówię o jakichś pucharach piątej kategorii bo może faktycznie byłoby to śmieszne ale nawet mecze towarzyskie mogłyby sporo dać naszym ligowym drużynom. Litwa, Niemcy, Czechy, Ukraina. Jest z kim grać. Białoruś i Słowacja to już chyba dla nas za niskie progi, ale kluby z Bratysławy czy Homelu pewnie by na tym skorzystały. Kibice też pewnie z ciekawością obejrzeliby taka rywalizację. Nawet o medal z ziemniaka;).

    WAZNE ŻEBY WYJŚĆ POZA POLSKIE POLETKO I ZMIERZYĆ SIĘ Z RYWALAMI Z I NYCH KRAJÓW.

    Odpowiedz
    • Juvenii zdarzało się jeszcze parę lat temu grać z czeskim Hawierzowem. Chciałby człowiek zobaczyć coś takiego, ale nawet gdyby komuś po głowie to chodziło, to teraz na wiosnę kalendarz jest taki, że trudno szpilkę wcisnąć 🙂

      Ps. Dziewczyny z Posnanii grały jakoś ostatnio z Niemkami, choć, cóż, poza nimi nie ma piętnastek w Polsce.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz