Niezłomne Cardiff

Głównym bohaterem rugbowego weekendu znowu był covid-19, który sparaliżował rozgrywki europejskich pucharów. Rozegrano tylko 8 z 18 zaplanowanych spotkań. Warto zwrócić uwagę na występ improwizowanej drużyny Cardiff, która po ładnym występie przeciwko mistrzom Francji przed tygodniem, tym razem długo walczyła jak równy z równym z mistrzem Anglii. Znowu przegrała, ale trudno nie czuć do niej sympatii.

Heineken Champions Cup

Powtórka w ubiegłego sezonu? Covid coraz bardziej panoszy się nam w europejskich pucharach, spotkań odwoływanych i przenoszonych coraz więcej. W tygodniu poprzedzającym drugą kolejkę kolejno pojawiały się informacje o odwoływanych spotkaniach: najpierw Pau – Saracens w Challenge Cup, a kolejne Montpellier – Leinster i Racing 92 – Ospreys w Champions Cup. We wszystkich trzech orzeczono walkowery dla gospodarzy z Francji z powodu zarażeń i kłopotów zebraniem składu u gości. Żal zwłaszcza starcia z Montpellier, które miało być jednym z najciekawszych meczów weekendu – przed odwołaniem stopniowo dochodziły sygnały o kolejnych zakażeniach w obu ekipach, w obu drużynach odwoływano treningi. Ostatecznie EPCR zdecydowało o walkowerze dla Montpellier, wzbudzając w ten sposób niezadowolenie drużyny z Dublina – uważała, że jest w stanie wystawić zdrowy skład (zresztą, przed odwołaniem meczu ogłosiła skład, w którym w pierwszej piętnastce było 11 reprezentantów kraju) i zamierza decyzję EPCR oprotestować.

A potem runęła lawina: władze Francji podjęły decyzję o ograniczeniu podróży spoza Unii Europejskiej jedynie do tych koniecznych (i aktywność sportowa w to się nie wpisuje). W efekcie w piątek EPCR ogłosiła, że kolejne siedem spotkań obu pucharów (wszystkich zaplanowanych na sobotę i niedzielę, w których miały się mierzyć ekipy z Francji oraz Wielkiej Brytanii) nie odbędzie się i mecze zostaną przełożone. W Champions Cup dotyczyło to meczów Bath z La Rochelle, Sale Sharks z Clermont, Scarlets z Bordeaux, Stade Français z Bristol Bears oraz Tuluzy z Wasps (ekipa z Coventry poniekąd uratowana – lista kontuzjowanych jeszcze się powiększyła po meczu z Munsterem i pozostało dostępnych naprawdę niewielu zawodników, choć dzięki apelacji udało się przywrócić do gry Brada Shieldsa, po czerwonej kartce sprzed tygodnia pierwotnie zawieszonego na cztery tygodnie). W efekcie z całej drugiej kolejki Champions Cup rozegrano w weekend tylko pięć spotkań (i na boisku zobaczyliśmy tylko jedną drużynę francuską).

Mowa o przełożeniu tych meczów, ale na kiedy? Przy obecnych kalendarzach jedyną teoretyczną możliwością jest ich rozegranie w środku tygodnia. Francuskie kluby sugerowały raczej przeniesienie całej kolejki na termin, w którym przewidziano pierwsze spotkania z dwumeczów 1/8 finału (i rozegranie tej fazy w formie jednego spotkania). Jednak teraz trzeba się obawiać raczej o losy kolejnych dwóch kolejek zaplanowanych na styczeń…

Na początek mieliśmy starcie Ulsteru z Northampton Saints. Belfastczycy mieli zabójczy początek – już po kilkudziesięciu sekundach przyłożenie zdobył ich młynarz Rob Herring. Zdobytego w ten sposób prowadzenia nie oddali już do końca. Po pierwszej połowie mieli na koncie już trzy przyłożenia, podczas gdy Northampton starał się utrzymywać dystans dzięki karnym (było 19:12). Po przerwie Ulster zdobył dające mu bonus czwarte przyłożenie (po świetnym przekopie Billy’ego Burnsa) i dopiero wtedy goście odpowiedzieli przyłożeniem. Wynik 27:17 utrzymywał się potem dość długo i wydawało się, że Ulster kontroluje spotkanie – jednak na dwie minuty przed końcem dziurę w obronie wykorzystał Courtnall Skosan i przewaga gospodarzy stopniała do 5 punktów. Saints już ich nie odrobili – w ostatniej akcji piłkę stracili i Ulster zasłużenie wygrał mecz, choć pozwolił rywalom na zdobycie bonusu defensywnego.

W sobotę znów świetnie zaprezentowała się wciąż improwizowana drużyna Cardiff, która na londyńskim Stoop zagrała z mistrzami Anglii, Harlequins. W pierwszej połowie niespodziewanie Walijczycy dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, a pod koniec tej części spotkania po znakomitym przyłożeniu grającego dopiero drugi raz w drużynie młodziutkiego Theo Cabango doprowadzili do remisu 17:17. Mieli szansę nawet na ponowne wyjście na prowadzenie – ten sam Cabango był bliski kolejnego przyłożenia. Do przerwy mieliśmy jednak remis, a po przerwie bardzo długo się on utrzymywał. Dopiero w ostatnich niewiele ponad 20 minutach Harlequins zdobyli przewagę – cztery przyłożenia (w tym dwa Alexa Dombrandta) w tym okresie dały londyńczykom zwycięstwo 43:17. Znów błysnął Marcus Smith, m.in. przyłożeniem po akcji z Dombrandtem w pierwszej połowie i świetną asystą w drugiej.

W Glasgow miejscowi Warriors mierzyli się z Exeter Chiefs, a obie drużyny zmagały się nie tylko z przeciwnikami, ale i gęstą mgłą. Do tego dochodził prywatny pojedynek dwóch braci, Richiego i Jonny’ego Gray’ów. Do przerwy wynik piłkarski: 3:0 dla gospodarzy. Po przerwie młody Ross Thompson kontynuował zdobywanie punktów z karnych (uzbierał w spotkaniu 15 oczek) i przewaga Glasgow rosła – świetnie bronili, niemal nie dopuszczając Exeter na własne pole 22 m. Dopiero na 10 minut przed końcem meczu Anglicy się przedarli na pole punktowe gospodarzy i przyłożenie zdobył Sam Simmonds. Jednak to było wszystko, na co było stać Chiefs. W ostatnich minutach to Warriors atakowali i w ostatniej akcji meczu sami zdobyli swoje jedyne przyłożenie w tym spotkaniu. Ostatecznie wygrali 22:7. Ten sezon zdaje się dla nich lepszy niż poprzednie, póki co.

Jedyną francuską drużyną w grze było Castres, które wybrało się do Limerick na mecz z Munsterem (ich meczu nie przełożono, bo jechali do Irlandii, a nie Wielkiej Brytanii). I tu też górą byli gospodarze – Irlandczycy mimo braku Joey’a Carbery’ego, którego kontuzja okazała się poważna, a także części graczy pierwszego składu pozostających w izolacji, wygrali 19:13. W pierwszej połowie punkty padały tylko z karnych: Munster prowadził już 9:0, a pierwszą połowę skończył z przewagą 9:3. Po przerwie zdobył pierwsze przyłożenie w meczu, dorzucił kolejnego karnego i zrobiło się 19:6. Francuzi jednak walczyli – na dwie minuty przed końcem, po przyłożeniu Kevina Kornatha, zmniejszyli stratę do sześciu punktów. Jednak gdy zegar zamienił kolor na czerwony, choć mieli piłkę w rękach na połowie boiska, nie walczyli o zwycięstwo, a wykopali piłkę z aut, aby skończyć mecz – pewnie chcieli zachować defensywny punkt bonusowy, ale szkoda, że nie walczyli do końca… Ostateczny wynik: 19:13 dla Munsteru.

W ostatnim spotkaniu weekendu marsz od zwycięstwa do zwycięstwa w tym sezonie kontynuowali Leicester Tigers. Pokonali u siebie Connacht, ale zwycięstwo nie przyszło im łatwo. Do przerwy mieliśmy wyrównany pojedynek – z 0:3 zrobiło się 12:3, a potem (m.in. dzięki przechwytowi Jacka Carty’ego i przebojowi przez pół boiska) 12:17. Po przerwie Connacht powiększył przewagę do ośmiu punktów, ale wtedy trener Tigers Steve Borthwick wymienił pierwszą linię młyna (wszedł na boisko m.in. Dan Cole, który uznawany jest za tego gracza, który odmienił obraz meczu), i młyn gospodarzy zaczął dominować nad młynem Irlandczyków. Seria powtarzanych karnych pod linią pola punktowego zaowocowała najpierw żółtą kartką dla jednego z graczy Connachtu, a potem przyłożeniem. Chwilę potem grając w przewadze Anglicy zdobyli kolejne przyłożenie, a kolejny problem z młynem kosztował Connacht trzy punkty z karnego. W ostatniej akcji meczu Carty (w sumie 18 punktów w meczu) drop goalem dał Irlandczykom przynajmniej defensywny punkt bonusowy: ostatecznie Tigers wygrali 29:23.

European Rugby Challenge Cup

Szanse na sukces Saracens w Challange Cup nieco spadły – po porażce w pierwszej kolejce z Edynburgiem, drugi mecz oddali walkowerem. Mieli grać we francuskim Pau i byli zdecydowanym faworytem spotkania, ale sporą grupę zawodników dopadł covid. Londyńczycy zamknęli centrum treningowe, a wszyscy członkowie ekipy zostali odizolowani i wrócą do treningów nie wcześniej niż 24 grudnia. Zaplanowany na 26 grudnia ligowy mecz z Worcester Warriors londyńczycy zamierzają jednak rozegrać. Swoją drogą, wyniki testów covidowych w Premiership w ostatnim tygodniu były wyjątkowo kiepskie: aż 54 przypadki zachorowań (z 9 klubów, w tym 47 graczy – ogromny skok w porównaniu z poprzednimi dwoma tygodniami, gdy było tylko po pięć przypadków).

Dwa spotkania przełożone (na nie wiadomo kiedy) z powodu ograniczeń w podróżowaniu do Francji to Worcester Warriors – Biarritz i London Irish – Brive. Odbyły się zatem tylko trzy mecze, wszystkie w piątek. A w nich:

  • Dragons przegrali z Lyonem 28:41 (pierwsza połowa wyraźnie dla Francuzów, którzy na krótko przed jej końcem prowadzili 22:6, w drugiej połowie pogoń Walijczyków, ale nieskuteczna – w końcówce dzięki serii karnych Lyon znów odskoczył i jako pierwsza drużyna w Challenge Cup w tym sezonie odniósł drugie zwycięstwo);
  • Gloucester rozgromił Benettona Treviso 54:25 (zaaplikował Włochom aż osiem przyłożeń, ale jeszcze do przerwy między drużynami był tylko jeden punkt różnicy);
  • Tulon pokonał inną włoską drużynę, Zebre Parma, 28:14 (we francuskiej ekipie zadebiutował świetny południowoafrykański skrzydłowy Cheslin Kolbe).

Rugby Europe International Championships

Skończył się wreszcie sezon 2020/2021: w ten weekend odbyło się ostatnie spotkanie Rugby Europe Championship, tradycyjnie rozgrywanego wiosną. Mecz bez wielkiej stawki, jeśli chodzi o końcową klasyfikację turnieju, ale z niezwykle dużą biorąc pod uwagę kwalifikacje do Pucharu Świata we Francji – tu bowiem liczą się łącznie wyniki z dwóch sezonów, a więc jesteśmy dopiero w połowie rywalizacji.

W Amsterdamie Holandia, skazana już na ostatnie miejsce w rywalizacji REC (ale porządnie przygotowująca się do tego meczu), mierzyła się z Hiszpanią, która mogła awansować z piątego na czwarte miejsce. Pierwsze minuty dla gospodarzy, którzy zaskoczyli gości i błyskawicznie wyszli na prowadzenie 7:0. Ale to były tylko miłe złego początki: Hiszpanie w pierwszej połowie odpowiedzieli trzema przyłożeniami, w drugiej połowie dorzucili kolejne pięć, podczas gdy Holendrzy nie powiększyli swojego dorobku już o ani jeden punkt i ostatecznie przegrali aż 7:52. W ten sposób dopełnili kompletu porażek. Jednak spadek im nie grozi (w sezonie 2020/2021 nie odbyły się rozgrywki Rugby Europe Trophy), więc na tych porażkach mogą budować drużynę na kolejne sezony – być może wyniesiona z tych występów nauka zaprocentuje za rok czy dwa (choć ten „rok” jest tu bardzo umowny – kolejny sezon ma ruszyć już za półtora miesiąca).

Zwycięstwo Hiszpanów zbliżyło ich na dystans dwóch punktów do Rumunii i Portugalii i rywalizacja o awans na Puchar Świata we Francji zapowiada się na wiosnę pasjonująco. Gruzini mają sporą przewagę nad resztą drużyn, ale kolejne cztery ekipy mają realne szanse na walkę o drugie miejsce premiowane bezpośrednim awansem i trzecie, które pozwoli awansować do międzykontynentalnego repasażu.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Gruzja524
2. Rumunia514
3. Portugalia514
4. ↑Hiszpania512
5. ↓Rosja59
6.Holandia50

Z kraju

Na początku stycznia odbędzie się konsultacja szerokiej kadry rugby 7. W powołaniach zwraca zwłaszcza jedno nazwisko: jedyny powołany z zagranicy Grzegorz Szczepański, którego tej jesieni na próżno było szukać w naszej reprezentacji piętnastkowej. Z klubów krajowych najliczniej reprezentowana jest Juvenia Kraków, z której powołano aż 8, w większości bardzo młodych zawodników.

Na Torwarze rozegrano finałowe turnieje Szkolnej Ligi Rugby Tag. Zwycięstwami (i większością medali) podzieliły się ekipy z Małopolski (zwycięstwo w klasach szóstych – Lubień), Podlasia (klasy piąte – Sobolewo) i Lubelszczyzny (klasy czwarte – Łuszczów).

Zmarł jeden z twórców gdyńskiego rugby, wieloletni prezes Arki, Jerzy Zając.

Ze świata

Rozegrano jeden towarzyski mecz międzynarodowy, Włochy Emergenti – Rumunia A. Co prawda mierzyły się rezerwy, ale spotkanie było oficjalne (ostatni test na świecie w tym roku) i Włosi wykorzystali to wystawiając urodzonego w Nowej Zelandii Toę Halafihiego z Benettona i pochodzącego z Południowej Afryki Entienne’a Swanepoela z Rovigo – dzięki grze w tym meczu zyskali status Włocha w rozumieniu przepisów WR. Włosi generalnie wystawili młody skład i wygrali pewnie 50:26. Hat-trick przyłożeń zdobył włoski skrzydłowy, Simone Gesi.

W Rugby Europe Super Cup rozegrano dwa zaległe spotkania w grupie wschodniej. W pierwszym, w Tbilisi, Tel Aviv Heat grał z Jenisiejem-STM Krasnojarsk. Obie drużyny zafundowały kibicom festiwal przyłożeń: po pięć z każdej strony. Po 5 minutach było 14:0 dla Rosjan, po 12 minutach zaś 19:7. Tuż przed końcem pierwszej połowy drużyna z Izraela wykorzystała przewagę jednego zawodnika i zmniejszyła stratę do 7 punktów, a zaraz na początku drugiej – do tylko dwóch. Rosjanie co prawda szybko odskoczyli znowu na 14 punktów, ale rywale podjęli pogoń i mimo gry w osłabieniu na 12 minut przed końcem mieliśmy remis 31:31. W 79 minucie Ramił Gajsin wykorzystał karnego, z kolei w ostatniej akcji Heat miał młyn na linii 5 m, lecz dał się odepchnąć od linii bramkowej. W efekcie Jenisiej zwyciężył 34:31. Trzy dni później, w kolejnym zaległym spotkaniu Heat mierzył się z Black Lion (trzeci z rzędu mecz Izraelczyków w roli gospodarza, ale pierwszy z nich faktycznie rozegrany w Izraelu). I znów porażka – goście z Gruzji wygrali 52:28, prowadząc przez cały mecz. W ten sposób ekipa z Izraela (aczkolwiek na boisku udział graczy z tego kraju był symboliczny) straciła szansę na awans. Półfinalistami z grupy wschodniej zostały STM-Jenisiej Krasnojarsk oraz Black Lion. O tym, kto z nich zajmie pierwsze miejsce w grupie, zadecyduje zaległe bezpośrednie starcie tych ekip – prawdopodobnie zostanie rozegrane na wiosnę.

We francuskiej drugiej lidze – Pro D2 – zwraca uwagę wysokie zwycięstwo wicelidera z Oyonnax nad czerwoną latarnią z Narbonny: aż 70:0. Wygrał też lider, Mont-de-Marsan, 27:9 z inną drużyną z czołówki, Colomiers. Najciekawiej było jednak w dwóch innych meczach, które skończyły się zaledwie jednopunktową różnicą. Carcassone pokonało Nevers z Andrzejem Charlatem w składzie 26:25 (choć do przerwy przegrywało 9:25; Nevers dzięki bonusowi defensywnemu wyprzedziło w tabeli Colomiers i awansowało na czwarte miejsce). Z kolei blisko sensacji było w meczu jednej z najsłabszych drużyn, Rouen Normandie, z celującą w powrót do Top 14 Bajonną: gospodarze niemal cały mecz prowadzili, i dopiero na 12 minut przed końcem Bajonna wyszła na jednopunktowe prowadzenie, którego nie oddała do ostatniego gwizdka (mecz skończył się wynikiem 27:28). W tabeli czołowa trójka (Mont-de-Marsan, Oyonnax i Bajonna) zwiększyła przewagę nad resztą stawki.

Z kolei w angielskiej Championship uderzył covid: zdecydowano o przełożeniu dwóch spośród pięciu spotkań (Richmond – Cornish Pirates, problemy u gospodarzy, oraz Hartpury – Ealing Trailfinders, gdzie covid pojawił się u gości). W rozegranych spotkaniach pewne zwycięstwa odniosły drużyny z czołówki, Jersey nad London Scottish 31:13, a Doncaster Knights nad Coventry 31:9. Jersey dzięki zwycięstwu wskoczyło na drugie miejsce, przeskakując Cornish Pirates.

Covid uderzył też (i to na samej końcówce sezonu) w rozgrywki w kraju, w którym rugby jest sportem numer jeden – nie odbył się finał mistrzostw Madagaskaru czyli ligi Doppel Top20, który miał być rozegrany w niedzielę.

Prezes japońskiej League One udzielił wywiadu, z którego wynika, że w 2025 do 24 ekip aktualnie obecnych w strukturach rozgrywek będą mogły dołączyć kolejne. Przy czym Japończycy mają myśleć o uwzględnieniu konkurencji z zespołami z Korei Południowej i Hongkongu. Cóż, data odległa, wiele się może zmienić, ale kierunek ciekawy. Póki co, gromadka gwiazd zebranych w japońskiej lidze robi wrażenie (a trzeba pamiętać, że tamtejszy limit obcokrajowców wynoszący trzech na zespół, obejmuje tylko tych, którzy reprezentowali barwy innego kraju – nie ma ograniczeń dla zawodników bez meczów międzynarodowych na koncie).

W lidze URC pojawiają się głosy opowiadające się za wprowadzeniem limitu wynagrodzeń dla zawodników (obecnego już w dwóch pozostałych wielkich ligach europejskich). Jednak nie będzie to łatwe z uwagi na różne waluty i modele organizacyjne (w tym modele własności klubów). Jednak obecnie między drużynami są duże dysproporcje finansowe i na pewno jest tu pole do działania.

Inny problem w URC: nadchodzące w ciągu najbliższych dwóch tygodni irlandzkie derby cieszyły się ogromnym zainteresowaniem kibiców. Tymczasem rząd irlandzki wprowadził limit widzów na trybunach (5000). Teraz jest kłopot: część biletów trzeba oddać. Których?

Z kolei władze zawodowego rugby francuskiego (LNR) omawiały kwestię obniżenia salary cap w ligach Top 14 i Pro D2. Obecnie wynosi on 11,3 mln euro na klub, natomiast od 2024 ma podobno zostać zredukowany do 10 mln euro. Inna sprawa, że to i tak znacznie więcej, niż w angielskiej Premiership.

Legenda włoskiego rugby, Sergio Parisse, który ostatni raz zagrał w niebieskiej koszulce na Pucharze Świata w 2019, ujawnił, że rozmawia z nowym trenerem reprezentacji Italii na temat powrotu do gry w kadrze podczas przyszłorocznego Pucharu Sześciu Narodów.

W Nowej Zelandii rozdano nagrody dla najlepszych rugbystów w kończącym się roku. Najlepszym graczem został wybrany Ardie Savea, ale najwięcej nagród (aż trzy) zebrała kapitan żeńskiej reprezentacji kraju Sarah Hirini. Zespołem roku zostali Crusaders, a najlepszym graczem w Super Rugby Richie Mo’unga.

Z kolei w Argentynie najlepszym rugbystą roku została gwiazda siódemkowej reprezentacji, która wywalczyła medal olimpijski: Marcos Moneta. W piętnastkowej reprezentacji ma szansę zadebiutować w przyszłym roku.

W Anglii dobre wieści do siódemkowiczów. RFU postanowiło podpisać kontrakty z zawodnikami rugby 7 po przerwie spowodowanej kryzysem finansowym. Umowy zaoferowano 7 mężczyznom i 10 kobietom.

Z rynku transferowego:

  • wielkie przesunięcie na ławkach trenerskich: Johann van Graan opuści po sezonie Munster i zostanie głównym trenerem angielskiego Bath. Cóż, to na pewno będzie wyzwanie. Kto będzie prowadzić Munster? Irlandzka prasa zastanawiała się, czy nie będzie to okazja do wielkiego powrotu do Munsteru Ronana O’Gary, obecnie prowadzącego La Rochelle, ale ten poinformował, że odrzucił tę propozycję. Media sugerują, że do Limerick może wrócić Declan Kidney, autor wielkich sukcesów Munster sprzed kilku lat, który obecnie ma świetne wyniki w London Irish – miałby jednak zostać raczej dyrektorem rugby, a nie trenerem;
  • Ellis Genge po tym sezonie pożegna się z Leicester Tigers – zdecydował się nie przedłużać kontraktu po siedmiu latach pobytu w Leicester, zgodzić się na obniżenie zarobków i wrócić do Bristolu, gdzie zaczynał swoją karierę;
  • były trener Irlandii, a ostatnio członek kadry kierowniczej World Rugby, Joe Schmidt, został zatrudniony w sztabie kadry All Blacks;
  • a były wielokrotny reprezentant Francji, wicemistrz świata z 2011, łącznik ataku François Trinh-Duc, zapowiedział na koniec sezonu zakończenie kariery zawodniczej.

Były kapitan reprezentacji Australii, David Pocock, ogłosił, że wystartuje w przyszłorocznych wyborach do australijskiego senatu.

Zmarł były gracz Blues i reprezentant Samoa, Taniela Moa. Miał 36 lat. Z kolei młynarz Cardiff, Ifan Phillips, który doznał poważnych obrażeń w wypadku motocyklowym jakiś przed poprzednim weekendem, ostatecznie stracił nogę.

Polacy za granicą

Wieści o naszych reprezentantach z lig zagranicznych – jak zwykle sprzed tygodnia.

Anglia:

  • National League 2 North: Ross Cooke cały mecz w grze w zespole Tynedale, który wygrał 48:12 z Bournville i awansował o jedno miejsce w tabeli (z 11. na 10.);
  • Midlands Premier: obie ekipy naszych reprezentantów grały na wyjeździe, obaj też pojawili się w podstawowych składach swych drużyn. Bromsgrove z Edem Krawieckim przegrało z Sandbach 24:28, ale utrzymało się na prowadzeniu w lidze. Bridgnorth z Grzegorzem Szczepańskim dla odmiany wygrało 12:7 z Sheffield i pozostaje na czwartym miejscu;
  • London & SE Premier: Stasio Maltby wyszedł w podstawowym składzie Brighton w meczu z Westcombe Park – przegranym 26:43. Blues spadli z 9. na 10. lokatę.

Francja:

  • Pro D2: Andrzej Charlat wrócił po kilku meczach przerwy do składu Nevers i rozegrał całe spotkanie. Jego ekipa pokonała spadkowiczów z Top 14, Agen, 41:8 i awansowała na piąte miejsce w ligowej tabeli;
  • Fédérale 1, grupa 2: Kamil Bobryk wyszedł w podstawowej piętnastce Vienne i zagrał 52 minuty w meczu z La Seyne sur Mer wygranym 13:11. Zacięty mecz, niestety na jego koniec krótka bójka i w efekcie dwie czerwone kartki (rozdzielone solidarnie między zawodników obu ekip). Aleksander Nowicki wreszcie wrócił do podstawowego składu Hyères-Carqueiranne-La Crau, a jego drużyna pokonała Rumilly 41:15. Nowicki zapisał się w protokole meczowym żółtą kartką pod sam koniec spotkania. Ekipy Polaków na czele tabeli: RCHCC z 11 punktami przewagi nad Vienne;
  • Fédérale 2, grupa 2: Jędrzej Nowicki, podobnie jak brat, w podstawowym składzie swojej drużyny – Pontarlier przegrało jednak z dotychczasowym liderem tabeli, Orsay 19:26 i obsunęło się na siódmą lokatę;
  • Fédérale 2, grupa 3: Servette Genewa Grzegorza Jańca miało w ten weekend grać z Annecy, ale mecz odwołano ze względu na warunki pogodowe;
  • Fédérale 2, grupa 6: Tomasz Hebda wyszedł w pierwszym składzie Lourdes w meczu z Villefranche de Lauragais – jego ekipa przegrała 20:34 i spadła na jedenaste (przedostatnie) miejsce w tabeli.

Zapowiedzi

Przed nami święta Bożego Narodzenia – to tradycyjnie czas rozgrywania meczów w najlepszych europejskich ligach, powracających po przerwie pucharowej. Zwłaszcza w URC to szczególny okres, bo zobaczymy same krajowe derby. Najciekawiej zapowiadają się te w Irlandii (Munster – Leinster oraz Ulster – Connacht) i Szkocji (Glasgow – Edynburg). We francuskiej Top 14 ostatnia kolejka pierwszej rundy spotkań, a w niej m.in. mecze Tuluzy ze Stade Français, La Rochelle z Lyonem i Tulonu z Bordeaux. Jedenasta kolejka w angielskiej Premiership, a tu m.in. mecze Wasps z Irish i Harlequins z Saints.

A biorąc pod uwagę sporą liczbę spotkań zaplanowanych na boxing day czyli drugi dzień świąt – który w tym roku wypada w niedzielę – może się okazać, że przyszłotygodniowe „szpony” uda się opublikować dopiero w poświąteczny wtorek. A skoro o świętach mowa – Wesołych Świąt 🙂

Dodaj komentarz