Calcutta Cup znów w rękach Stuarta Hogga

Na pierwszy międzynarodowy weekend 2022 narzekać nie możemy: Szkoci po dreszczowcu pokonali Anglię, Irlandczycy pokazali klasę w meczu z Walią, Portugalia wywalczyła remis z Gruzją. To dobre wróżby na kolejne kilka tygodni. Poza tym w Top 14 wygrywali beniaminkowie, a w Ameryce Północnej ruszył piąty sezon MLR. W kraju natomiast kolejna potężna awantura w Ekstralidze.

Puchar Sześciu Narodów

Wróciło rugby międzynarodowe: przede wszystkim Puchar Sześciu Narodów czyli rugbowe święto Europy. Na dodatek z kibicami na trybunach.

Imprezę zaczął mecz Irlandii, opromienionej jesiennym zwycięstwem nad Nową Zelandii, z Walią, broniącą tytułu mistrzowskiego, ale bardzo pokiereszowaną kontuzjami. Andy Farrell wystawił piętnastkę z aż 11 zawodnikami Leinsteru (w tym z Sextonem na kluczowej pozycji) i z jednym debiutantem – skrzydłowym Connachtu Mackiem Hansenem. Z kolei Walia zagrała nie tylko bez swego kapitana Aluna Wyna Jonesa, ale całego szeregu innych doświadczonych zawodników (m.in. Faletau, Tipuric, Navidi, North, Ken Owens) – w roli kapitana zadebiutował Dan Biggar. Zaczęło się od fantastycznej akcji Hansena lewym skrzydłem. Punktów nie przyniosła, ale parę minut później znów miał piłkę w rękach i zaliczył asystę podając ją do Bundee Akiego. Irlandia dominowała, ale Sexton spudłował dwa karne, trafił za to w 20. minucie przy trzeciej próbie, zresztą po akcji, w której stworzeniu miał wielki udział. Dopiero wtedy gościom udało się postawić stopę na polu 22 m gospodarzy – ale bez efektu punktowego albo choć poważniejszego zagrożenia dla Irlandczyków. Osiągnięciem dla Walii było utrzymywanie piłki z dala od własnej linii bramkowej i dowiezienie do końca pierwszej połowy tylko 10-punktowej straty. Warto zwrócić uwagę, że gospodarze nie podarowali jej do przerwy ani jednego karnego. Druga połowa zaczęła się znowu od przyłożenia na skrzydle (tym razem prawym) – punkty zdobył Andrew Conway, Sexton znowu podwyższył z trudnej pozycji i było 17:0. Gdy Josh Adams zobaczył żółtą kartkę za atak na Sextona Irlandczycy natychmiast to wykorzystali, znów punktował Conway i Sexton podwyższył spod linii bocznej. Przyłożenie na wagę punktu bonusowego dla Irlandii dorzucił Garry Ringrose. Dopiero pod koniec meczu przechwyt zanotował jeden z najmłodszych (i najlepszych tego dnia) graczy walijskiej ekipy, Taine Basham i zdobył honorowe przyłożenie dla Walii – jednak Walijczycy niespecjalnie na nie w tym meczu zasłużyli. Irlandia ich zdeklasowała, klasą sam dla siebie był Sexton, a do debiutu marzeń Hansenowi brakło tylko przyłożenia – asysta, ponad 150 zdobytych metrów i tytuł najlepszego zawodnika spotkania.

Także w sobotę, w meczu o Calcutta Cup, Szkoci (w niezwykle doświadczonym składzie) z zmierzyli się Anglikami. Ci z kolei zagrali z kapitanem trzeciego wyboru, Tomem Currym: o nieobecności Farrella było wiadomo już znacznie wcześniej, a Courtney Lawes przymierzany na jego miejsce potknął się na testach pozwalających zakończyć protokół antywstrząśnieniowy. Na pozycji 10 Jones postawił na Marcusa Smitha. Mecz zaczął się od ataków Anglików, jednak efektem ich dominacji były tylko 3 punkty Smitha z karnego. Szkoci na dodatek mieli problem, bo na HIA musiał zejść Ali Price i zastąpił go debiutujący w kadrze Nick White. Jednak po zaledwie paru minutach i świetnym przeboju Darcy’ego Grahama właśnie White zdobył przyłożenie i Szkoci prowadzili 7:3. Po chwili wyrównanej gry przewaga Anglików zaczęła wracać (m.in. dzięki kopom z gry Smitha). Jej efektem były tylko trzy punkty Smitha z karnego, na co w ostatnim akordzie pierwszej połowy tym samym odpowiedział Finn Russell – i było 10:6. W drugiej połowie znowu Anglia miała przewagę. Pierwsza jej świetna sytuacja zakończyła się ponownie tylko trójką Smitha z karnego, ale parę minut późnej ten sam Smith zdobył przyłożenie (brakło podwyższenia i Anglia prowadziła tylko 14:10). Szkoci potrafili przerywać linie Anglików (m.in. znów Darcy Graham), ale nie docierali w pobliże pola punktowego – za to Anglicy im poważnie zagrażali i Smith tuż przed zejściem z boiska zaliczył kolejnego karnego (w sumie 17 punktów w meczu). Na kwadrans przed końcem nadszedł moment, który zmienił obraz meczu: kolejna szarża Szkotów, świetny przekop Finna Russella na drugie skrzydło w kierunku Grahama, Luke Cowan-Dickie ratując się w kiepskiej sytuacji (młynarz w walce ze skrzydłowym o górną piłkę) popełnił błąd i odbił piłkę przed siebie. Sędzia przyznał gospodarzom karne przyłożenie, zrobił się remis, Szkoci poczuli krew, grali z przewagą, atakowali. Tym razem to oni po niezłej sytuacji postanowili wybrać kopa z karnego – Finn Russell trafił, wyszli na prowadzenie 20:17 i dowieźli je do końca (Anglicy mieli szansę kopać dalekiego karnego na wyrównanie, ale grali o pełną stawkę – bezskutecznie). Prawdziwy dreszczowiec, Szkoci pierwszy raz od 38 lat wygrali dwa razy z rzędu mecz o Calcutta Cup, a dwie głośne ósemki Anglików, Simmondsa i Dombrandta, przyćmił szkocki gracz z tej pozycji, Matt Fagerson, wybrany najlepszym na boisku. Jones niby nie narzeka na sędziego, a Anglicy narzekają na Jonesa, przede wszystkim za zdjęcie z boiska Smitha.

W niedzielę Francja grała z Włochami i chyba nikt nie stawiał tu na zwycięstwo gości. Francuzi wystawili swoją świetną parę łączników, jeszcze niedawno chorujących na covid – Ntamacka i Duponta (ten ostatni w roli kapitana). Na ławce brakło jednak ich trenera, Fabiena Galthié, który pozytywny wynik testu miał w piątek i trafił do izolacji. Z kolei trener Włoch Kieran Crowley postawił na dwóch debiutantów, Tommaso Menoncello i Toę Halafihiego. Francuzi szybko wyszli na prowadzenie 3:0, a Włosi początkowo niespecjalnie się popisywali, ale pozbierali się i to oni zdobyli pierwsze przyłożenie po świetnym przekopie Paolo Garbisiego na skrzydło do Menoncello (Garbisi dorzucił trudne podwyższenie). Francuzi na poważniej zagrozili rywalom dopiero po 20. minucie. Chwilę potem odzyskali też prowadzenie po przyłożeniu Anthony’ego Jelloncha, który dostał piłkę w ręce od rywali. Schodząc na przerwę wygrywali już 18:10 po przyłożeniu Gabina Villière’a. Ten sam zawodnik w drugiej połowie powtórzył swoje osiągnięcie dwukrotnie – Francuzi dorzucili trzy przyłożenia, a Włosi przez większość tej części spotkania nie byli w stanie wyjść ze swojej połowy. Skończyło się zwycięstwem gospodarzy 37:10 (a mogło być sporo wyżej) i pierwszym krokiem do wieszczonego im sukcesu.

Poz.DrużynaMPkt
1. Francja15
2. Irlandia15
3. Szkocja14
4. Anglia11
5. Walia10
6. Włochy10

Swoją drogą, o jakie pieniądze toczy się gra? Zwycięzca turnieju dostanie 7,1 mln euro (a jeśli zgarnie wielkiego szlema – 7,7 mln euro). Pozostałe ekipy: druga 4,2 mln, trzecia 3 mln, czwarta 2,4 mln, piąta 1,8 mln, a szósta 1,2 mln euro. Jest więc o co grać.

Rugby Europe International Championships

Tegoroczne rozgrywki Rugby Europe Championship zaczął mecz Rumunii z Rosją. Gospodarze na Arcul de Triumph chcieli zrewanżować się gościom za odrobinę nieoczekiwane porażki z dwóch ostatnich edycji turnieju i to im się udało. Co prawda to Rosjanie, wzmocnieni trzema doświadczonymi zawodnikami, którzy zmienili barwy narodowe, zaliczyli pierwsze punkty w meczu – karne przyłożenie po maulu – ale potem Rumuni mieli przewagę na boisku. Po dwóch maulach i dwóch przyłożeniach młynarza Ovidiu Cojocaru wyszli na prowadzenie 14:7, a w drugiej połowie mieli jeszcze kilka innych świetnych przełamań obrony, z których ostatecznie jedno zamienili na przyłożenie – do przerwy zasłużenie prowadzili 24:7. Po przerwie jednak to Rosjanie punktowali: najpierw dwa karne, potem przyłożenie po kolejnym maulu i na 20 minut przed końcem zmniejszyli stratę do 4 punktów. Rumuni swoich szans w tym okresie nie umieli wykorzystać. Zrobili to dopiero, gdy Rosjanie zostali na boisku w czternastu, ale chwilę potem goście odpowiedzieli (przyłożenie znów po maulu, Antona Makarenki, byłego reprezentanta Kazachstanu) i na 6 minut przed końcem było 6 punktów różnicy. Ten sam Makarenko jednak moment później zobaczył żółtą kartkę, Rumuni wykorzystali rzut karny i ostatecznie wygrali 34:25, robiąc ważny krok w kierunku powrotu do Pucharu Świata. W drugim sobotnim meczu Hiszpanie nie dali żadnych szans Holendrom (którzy w poprzednim sezonie nie zdobyli ani jednego punktu do tabeli) i pokonali ich niezwykle pewnie 43:0 (siedem przyłożeń).

A w ostatnim spotkaniu pierwszej kolejki, w niedzielę, mieliśmy niemałą niespodziankę: Gruzini, choć osłabieni (nie było chociażby ich młodej gwiazdy ataku, Niniaszwiliego), byli zdecydowanymi faworytami spotkania z Portugalią (tu z kolei brakowało także młodego Raffaele Stortiego). Jednak Portugalczycy pokazali, że rozwijają się stopniowo i marzenie o powrocie po latach na Puchar Świata może być całkiem realne do realizacji. W pierwszej połowie długo punkty padały z karnych, a Portugalczycy prowadzili dzięki nim 6:3. Dopiero po połowie godziny Gruzini zdobyli pierwsze przyłożenie. Rywale odpowiedzieli tym samym (piękna akcja), ale gospodarze pod sam koniec pierwszej połowy przyłożyli piłkę po raz drugi i prowadzili 15:11. Na początku drugiej połowy podnieśli nawet swoją przewagę do siedmiu punktów, ale gdy Romain Poite pokazał żółtą kartkę Mirianowi Monebadze, goście to bezlitośnie wykorzystali i po dwóch szybkich przyłożeniach to oni mieli siedem punktów przewagi. Co prawda na kwadrans przed końcem Gruzini wyrównali, ale nie zdołali pójść za ciosem i przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Remis oznacza pierwsze stracone przez Gruzinów punkty w REC od czasu porażki z Rumunią przed pięcioma laty. Nie pomogła im postawa w autach i błędy chwytu piłki. Dla Portugalczyków to kontynuacja świetnej jesieni. Kalendarz mają niełatwy, ale jeśli remisują z Gruzją na wyjeździe, to nie ma dla nich w tej stawce niczego niemożliwego.

Poz.DrużynaMPkt
1. Hiszpania15
2. Rumunia14
3. Gruzja12
Portugalia12
5. Rosja10
6. Holandia10

A to połączona tabela sezonów 2021 i 2022, czyli klasyfikacja w walce o awans na Puchar Świata – Gruzja nadal zdecydowanie prowadzi, Portugalia co prawda spadła o jedno oczko, ale najtrudniejszego rywala w tym sezonie ma już za sobą, w trudnej sytuacji są natomiast Rosjanie:

Poz.DrużynaMPkt
1. Gruzja626
2. Rumunia618
3. ↑Hiszpania617
4. ↓Portugalia616
5. Rosja69
6. Holandia60

Top 14

W siedemnastej kolejce Top 14 ponownie zamieszał covid – najciekawiej zapowiadające się spotkanie Clermont z Bordeaux zostało przełożone z powodu zachorowań w ekipie gospodarzy. Odbyły się pozostałe mecze, choć oczywiście przyćmił je Puchar Sześciu Narodów.

Kolejkę od niemałej niespodzianki zaczął beniaminek, Perpignan, który pokonał Tuluzę 36:13. Oczywiście, to była Tuluza osłabiona brakiem licznych reprezentantów, ale wysokość wygranej, jak i fakt zdobycia pierwszego ofensywnego bonusa w sezonie przez Katalończyków robi wrażenie. Perpignan mocno rozpoczął mecz, zaskoczył rywali i po 20 minutach prowadząc już 19:3. Co prawda obrońcy tytułu odpowiedzieli dwoma przyłożeniami, ale w ostatnich 20 minutach Perpignan dwukrotnie wykorzystało grę w przewadze po dwóch żółtych kartkach tuluzańczyków. Ciekawostka: podczas meczu kontuzji doznał sędzia, Maxime Chalon.

Zwycięstwa Perpignan pozazdrościł drugi beniaminek, Biarritz, który grał w atlantyckich derbach z La Rochelle (czyli ubiegłorocznymi finalistami). Pierwsza połowa wyrównana: obie drużyny wymieniły po jednym przyłożeniu i po dwa karne i Baskowie prowadzili skromnie 13:11. Drugą część spotkania lepiej zaczęli goście, którzy mimo osłabienia po żółtej kartce z końca pierwszej połowy, a potem kolejnej już po paru minutach po gwizdku zdobyli kolejne 13 punktów i osiągnęli 11-punktową przewagę. Biarritz jednak nie odpuszczało: na kwadrans przed końcem zredukowało stratę do 4 oczek, a gdy w końcówce roszelczycy zaliczyli trzecią żółtą kartkę w tym meczu, Baskowie poszli za ciosem i w ostatniej akcji meczu przyłożenie Josha Tyrrella dało im zwycięstwo 27:24.

Poza tym Racing 92 rozgromił Brive 57:19 (po kwadransie bez punktów w ciągu morderczych 18 minut wyszedł na prowadzenie 36:0; w sumie zdobył 8 przyłożeń), Montpellier pokonało Pau 29:12 (trzy przyłożenia Cobusa Reinacha, mecz wbrew pozorom rozstrzygnięty dopiero w końcówce, ale z ofensywnym punktem bonusowym – gospodarze nie pozwolili gościom na zdobycie ani jednego przyłożenia), Lyon wygrał ze Stade Français 26:22 (paryżanie prowadzili po pierwszej połowie, ale brak dyscypliny – żółte kartki i karne – odebrał im zwycięstwo), a Tulon przegrał z Castres 10:22 (do przerwy 7:7, w drugiej połowie bez przyłożeń i jeszcze na 10 minut przed końcem 10:10, w końcówce szalę na korzyść Castres przechylił z kopów Benjamin Udrapilleta – w sumie 17 punktów, w tym podwyższenie, 4 karne i drop goal).

Mimo przymusowej pauzy Bordeaux nadal na czele, z pięcioma punktami przewagi nad Montpellier i sześcioma nad Lyonem. Do szóstki kwalifikującej się do play-off powrócił Racing 92. W dole tabeli zwycięstwa Perpignan i Biarritz dały beniaminkom skromne awanse, a rolę czerwonej latarni przejął nieoczekiwanie Tulon. Ma kilka zaległych spotkań do rozegrania, ale mimo wszystko miejsce wyjątkowo symboliczne.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Bordeaux Bègles1554
2. Montpellier1549
3. Lyon1748
4. ↑Castres1745
5. ↓Tuluza1542
6. ↑↑Racing 921639
7. ↓La Rochelle1637
8. ↓Clermont1534
9. Pau1632
10. Stade Français1632
11. ↑Perpignan1729
12. ↓Brive1627
13. ↑Biarritz1724
14. ↓Tulon1423

W Pro D2 nadrobiono niemal wszystkie covidowe zaległości. Niemal, bo jedyny mecz z udziałem zespołu z czołówki znowu odwołano. Gracze Montauban mogli liczyć na awans z szóstego na czwarte miejsce, ale może powinni być zadowoleni z ponownego przełożenia – w trzech pozostałych spotkaniach wygrywały drużyny niżej notowane. Szczególną niespodziankę sprawiła ostatnia w tabeli Narbona, która dzięki przyłożeniu z podwyższeniem w ostatniej akcji meczu pokonała Provence 34:33. Zakończyła w ten sposób serię aż 12 meczów bez zwycięstwa, ale nadal jest ostatnia i traci 10 punktów do najbliższego rywala.

Swoją drogą, władze Top 14 musiały zmienić datę finału ligi z niecodziennych powodów – przyspieszono go z 25 na 24 czerwca z powodu zaplanowanych na noc 25/26 czerwca prac na linii kolejowej obsługującej Stade de France. Półfinały odbędą się w Nicei 17 i 18 czerwca.

Zapowiedziano także, że w 2023 sezon Top 14 rozpocznie się przed Pucharem Świata (zostaną rozegrane trzy kolejki), po to, aby po jego zakończeniu zapewnić zawodnikom możliwość odpoczynku.

Premiership

W piętnastej kolejce ligi angielskiej chyba najciekawiej zapowiadał się mecz Gloucesteru z London Irish. Swoją świetną ostatnio passę kontynuowali gospodarze, którzy pewnie wygrali 24:7. Co prawda początek meczu należał do Irish, ale kwadrans ich przewagi skończył się przyłożeniem Gloucesteru. Długo było 7:0, w drugiej połowie dość szybko zrobiło się 14:7 i ten wynik ponownie długo się utrzymywał. Gloucester przypieczętował zwycięstwo dopiero w ostatnich minutach, karnym Adama Hastingsa i kolejnymi siedmioma punktami w ostatniej akcji. Graczem meczu został Ruan Ackermann i trener Gloucesteru wskazał, że powinien on zainteresować Eddiego Jonesa – jednak na pozycji wiązacza ten ostatni ma przecież Simmondsa i Dombrandta, obu w świetnej formie.

Sporo emocji było w meczu Exeter Chiefs z Wasps. Pierwsze punkty na początku meczu zdobyli z przyłożenia goście, ale oprócz trzech punktów z karnego w pierwszej połowie swego dorobku nie powiększyli, natomiast punktowali gospodarze: trzy kolejne przyłożenia, czwarte na początku drugiej połowy i było 26:8. Goście zmniejszyli stratę do 11 oczek, ale potem długo wynik się nie zmieniał. Na 10 minut przed końcem Chiefs zdobyli przyłożenie, które rozstrzygnęłoby wynik spotkania, jednak po TMO zostało unieważnione. A końcówka spotkania należała do Wasps: zwolniony z kadry Alfie Barbeary zdobył przyłożenie, po którym ich strata zmalała do 4 punktów, a tuż przed końcem Paolo Odogwu czwartym przyłożeniem w ostatniej akcji dał im jednopunktowe zwycięstwo 27:26.

Poza tym Harlequins ulegli Sale Sharks 14:36 (do składu Sharks wrócili Manu Tuilagi i Faf de Klerk – obaj weszli z ławki rezerwowych na ostatnie pół godziny meczu, w chwili, gdy ich drużyna prowadziła już 29:7), Saracens rozgromili Bath aż 40:3 (15 punktów z kopów Alexa Lozowskiego), Leicester Tigers pokonali Worcester Warriors 36:16 (powrót Tigers do zwycięstw po dwóćh porażkach z rzędu), a Bristol Bears także wysoko wygrali z Newcastle Falcons 37:21 (po 20 minutach prowadzili 21:0).

W tabeli Harlequins stracili dystans do prowadzącej dwójki, Leicester Tigers i Saracens, a na dodatek dali się przegonić Gloucesterowi. Pogromcy Quins, Sale Sharks, nie awansowali, ale doszlusowali do grupy w środku tabeli, ścigającej czołówkę. Mimo zwycięstwa sporą stratę do niej mają Bristol Bears.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Leicester Tigers1456
2. Saracens1449
3. ↑Gloucester1447
4. ↓Harlequins1443
5. Northampton Saints1340
6. ↑↑Wasps1437
7. Exeter Chiefs1436
8. ↓↓London Irish1435
9. Sale Sharks1434
10. ↑Bristol Bears1326
11. ↓Newcastle Falcons1424
12. Worcester Warriors1421
13. Bath1414

W Championship nadrabiano covidowe zaległości. W trzech rozegranych meczach grały trzy czołowe drużyny: Jersey Reds wygrali na wyjeździe z Nottingham 41:31 (aż 11 przyłożeń, w tym 7 zwycięzców), a Ealing Trailfinders także na wyjeździe pokonali Hartpury 33:14. Potknięcie zaliczyli tylko Cornish Pirates, którzy mierzyli się z Richmondem i mimo prowadzenia na początku meczu potem musieli gonić wynik i uratowali remis 24:24.

Ekstraliga

W Ekstralidze wielkie zamieszanie: Komisja Gier i Dyscypliny zmieniła wynik meczu Ogniwa Sopot z Edachem Budowlanymi Lublin (wygranego na boisku jeszcze w październiku przez sopocian 56:19) na walkower dla gości. Kompletnie zmieniło to obraz czołówki ligowej tabeli: Budowlani zamiast na piątym miejscu, zostali jej liderami, a Ogniwo podążyło w przeciwnym kierunku, spadając z pierwszego na czwarte miejsce. Dystans punktowy między liderem a piątym zespołem zmniejszył się z ośmiu do zaledwie czterech punktów, a zatem nagle wszystko okazało się możliwe.

Jeszcze boleśniejszy niż strata tych kilku punktów i lokat może być dla Ogniwa powód takiego orzeczenia: KGiD uznała, że Ogniwo wystawiło do gry co najmniej sześciu obcokrajowców, podczas gdy limit wynosi pięciu. Lublinianie zarzucali wystawienie aż trzech zawodników traktowanych jako krajowi, którzy nie powinni posiadać takiego statusu. KGiD uznało sprawę jednego z nich (Władysława Grabowskiego) za oczywistą i zarzut uwzględniło. Szkoda, że nie zajęło stanowiska w sprawie pozostałych dwóch graczy (mimo ponad trzech miesięcy orzekania), bo w tej sytuacji i Ogniwo, i jego rywale, mogą mieć wątpliwości co do Oleksandra Czasowskiego i Romana Żuka. Jeśli Ogniwo będzie ich traktować „po staremu”, będziemy mieć kolejne protesty i kolejną wielką niewiadomą? Nie zazdroszczę Ogniwu i czarno widzę rundę wiosenną, która może być obciążona wielką niepewnością, a afera ta może przyćmić to, co będzie działo się na boisku. Swoją drogą – w niemal wszystkich jesiennych spotkaniach Ogniwa miała miejsce identyczna sytuacja – terminy na protesty minęły, ale jeśli sprawa faktycznie tak wygląda, spory niesmak pozostanie.

Trudno uwierzyć, że Ogniwo nie ma w tej sytuacji absolutnie żadnych argumentów (choć nie udzieliło Komisji żadnych wyjaśnień) – zapewne Komisja Licencyjna wpisała Grabowskiego na listę zawodników krajowych, skoro w systemie PZR jest oznaczony jako gracz ze statusem zawodnika krajowego. Warto jednak zwrócić uwagę, że § 32 pkt. 3.4 przepisów PZR wprost stwierdza, że występy dla innej reprezentacji oznaczają, że zawodnik nie jest uprawniony do występów w reprezentacji Polski (Grabowski niewątpliwie dla Ukrainy grał), a regulamin Ekstraligi nie posługuje się pojęciem zawodnika krajowego, ale zawodnika uprawnionego do występów w reprezentacji…

Przy okazji warto zwrócić uwagę na fakt, że przepisy PZR wymagają chyba dostosowania do zmienionych od 1 stycznia zasad World Rugby – m.in. wspomniany § 32 pkt. 3.4, bowiem obecnie zagranie w przeszłości meczu dla innej drużyny nie zamyka całkowicie drogi do gry w reprezentacji innego kraju – trzeba jednak spełnić określone warunki i otrzymać potwierdzenie od WR (paradoksalnie, być może miałby na to szansę Władysław Grabowski); poza tym dochodzi kwestia nabycia prawa reprezentowania danego kraju dopiero po pięciu, a nie trzech latach mieszkania w nim.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑↑↑↑Edach Budowlani Lublin832
2. Orkan Sochaczew830
3. Lechia Gdańsk830
4. ↓↓↓Ogniwo Sopot729
5. ↓Up Fitness Skra Warszawa828
6. Master Pharm Rugby Łódź719
7. Arka Gdynia814
8. Juvenia Kraków810
9. Posnania86
10. Awenta Pogoń Siedlce83

Przy okazji wieści transferowe. Z Lechii odchodzi łącznik ataku Lusanda Xakwana, który będzie grał na drugim poziomie Currie Cup, a jego miejsce zajmie Ralton October (przychodzący z tych właśnie rozgrywek, z SWD Eagles, ale tam nie miał stałego miejsca w składzie). Do Edachu Budowlanych Lublin trafia filar Marzuq Maarman, który w przeszłości grał w Eastern Province, a ostatnio był w kadrze Krasnego Jaru. Zmiany też w Juvenii: do Krakowa przybyli zawodnicy z Argentyny (pierwsza linia) i Namibii (łącznik ataku z historią w Welwitshias). Hegemon Mysłowice chwali się pozyskaniem Krzysztofa Joperta, kiedyś gracza krakowian.

Z kraju

Po powrocie siódemkowej reprezentacji kobiet z turniejów World Rugby Sevens Series w Hiszpanii okazuje się, że ma ona szansę na ponowne zaproszenie w tym sezonie do tego cyklu – najprawdopodobniej uda się jej zagrać w ostatnim jego turnieju zaplanowanym w maju w Tuluzie. Z kolei Robert Grzędowski donosi, że PZR negocjuje kontakty z potencjalnymi sponsorami dziewczyn. Cóż, byłoby pięknie.

KGiD zajęła się zaległym meczem juniorskich piętnastek z jesieni pomiędzy Lechią i Orkanem. Orzekła walkower, ale Orkan chyba dostał znacznie więcej niż mógł oczekiwać: przyznano mu 5 punktów, podczas gdy w tych rozgrywkach za zwycięstwo dostaje się tylko 3 punkty i nie ma bonusów (podobnie Lechia – dostała punkt ujemny, choć regulamin ligi mówi o tym, że za walkower jest po prostu 0).

Do poczytania: obszerny wywiad Jakuba Kędziora z Januszem Wilkiem, byłym graczem i trenerem Juvenii, reprezentantem kraju, wreszcie sędzią – https://sport.interia.pl/rugby/news-janusz-wilk-bylem-wtedy-naprawde-w-gazie,nId,5805827. Szczególnie podoba mi się tam wątek sędziowski i ten fragment wypowiedzi: „Czasem z ławki w kierunku sędziów jest wiele okrzyków. Trenerzy nie widzą błędów swoich zawodników, tylko cała wina zawsze jest u sędziego. (…) Niech trener, oglądając mecz, zobaczy na błędy, które popełniają jego podopieczni, czasem bardzo proste, zamiast analizować pomyłki sędziowskie.”

Ze świata

W United Rugby Championships nadrabialiśmy zaległości derbowe w Irlandii i Południowej Afryce. W Belfaście Ulster pewnie pokonał Connacht 32:12 (gwiazdami wieczoru byli dwaj gracze Ulsteru zwolnieni ze zgrupowania reprezentacji, obrońca Michael Lowry i skrzydłowy Robert Baloucoune, który obie połowy meczu kończył przyłożeniami).

W Południowej Afryce dwa spotkania: Bulls pokonali Lions 21:13, a Stormers ograli Sharks 20:10. W tabeli Edynburg stracił pierwsze miejsce na rzecz Ulsteru, ale tym razem to Szkoci mają jedno spotkanie rozegrane mniej.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑↑Ulster1036
2. ↓Edynburg934
3. ↓Glasgow Warriors932
4. Leinster830
5. Munster829
6. Ospreys1026
7. Benetton Treviso923
8. Connacht920
9. Cardiff718
10. ↑↑Stormers818
11. ↓Sharks816
12. ↑Bulls816
13. ↓↓Scarlets716
14. Lions812
15. Dragons811
16. Zebre Parma71

W Japan Rugby League One w piątej rundzie rozegrano wreszcie komplet sześciu spotkań. We wszystkich zwycięstwa odnieśli faworyci. Trzecie zwycięstwo z rzędu w trzecim rozegranym w tym sezonie spotkaniu odnieśli obrońcy tytułu mistrzowskiego, Wild Knights – wygrali na wyjeździe z Shining Arcs aż 48:5 (przegranym nie pomogło przyłożenie Israela Folaua, zdobyte pod koniec meczu). Ich rywale z ubiegłorocznego finału, liderzy tabeli, Tokyo Sungholiath, mimo rezerwowego w sporej mierze składu poradzili sobie bez problemu z najsłabszą drużyną ligi, NTT Docomo Red Hurricanes Osaka, 22:3. W czołówce umocniły się też Toshiba Brave Lupus (59:28 z Blue Revs), Kubota Spears (50:21 z Canon Eagles, 20 punktów byłego reprezentanta Australii Bernarda Foley’a) i Toyota Verblitz (23:19 z Black Rams w chyba najbardziej wyrównanym meczu kolejki; przegranym nie pomogło nawet takie przepiękne przyłożenie: https://twitter.com/i/status/1489161739954442243). Drugie zwycięstwo w sezonie odnieśli Kobelco Steelers – 48:17 z Green Rockets (hat-trick przyłożeń zaliczył pochodzący z Tonga skrzydłowy Ataata Moeakiola, a Steelers dzięki temu zwycięstwu przeskoczyli w tabeli swoich rywali).

W Ameryce Północnej rozpoczął się piąty sezon Major League Rugby. W stawce jest o jedną drużynę więcej niż przed rokiem, Dallas Jackals, co nieco skomplikowało format: mamy 13 ekip, w konferencji zachodniej 7, a we wschodniej 6. Pozostały dwie gwiazdy z poprzedniego sezonu: Matt Giteau w LA Giltinis i Chris Robshaw w San Diego Legion (które zmuszone było porzucić dotychczasowy stadion i przenieść się na ponad 30-tysięczny Snapdragon Stadium).

Sezon rozpoczął mecz w Atlancie, gdzie ubiegłoroczni finaliści, Rugby ATL, pokonali stołecznych Old Glory DC 55:22, rozstrzygając go czterema przyłożeniami zdobytymi w ostatnich 20 minutach (aż 25 punktów zdobył łącznik ataku z Argentyny, Joaquín de la Vega Mendía – przyłożenie, 7 podwyższeń i 2 karne). Swojemu pierwszemu wyzwaniu nie podołali natomiast obrońcy tytułu z Los Angeles – co prawda grając w trzynastkę przez 6 minut pierwszej połowy uniknęli strat i do przerwy nawet prowadzili, ostatecznie jednak przegrali na wyjeździe z Houston SaberCats 11:21. Poza tym inny z faworytów ligi, San Diego Legion, pokonał ubiegłorocznych finalistów konferencji, Utah Warriors, 31:29 (graczom z Salt Lake City do remisu brakło podwyższenia po przyłożeniu przed końcem meczu), Austin Gilgronis pokonali Dallas Jackals aż 43:7 (surowa lekcja dla debiutantów, choć to oni zdobyli pierwsze przyłożenie w spotkaniu), NOLA Gold przegrała z New England Free Jacks 13:24, a Seattle Seawolves pokonało Kanadyjczyków z Toronto Arrows 21:8.

W południowoafrykańskim Currie Cup znów mecze w środku tygodnia (aby nie odbierać zainteresowania meczom drużyn uczestniczących w United Rugby Championship?). Cheetahs (na powrót z Ruanem Pienaarem w składzie) odnieśli drugie zwycięstwo w drugim meczu – pokonali 38:25 Bulls (obrońcy tytułu dotąd mieli dwie wygrane na koncie, a to ich pierwsza porażka). Podobny bilans do Cheetahs zbudowali Sharks, którzy pokonali Western Province 35:20. W ostatnim meczu Griquas pokonali Pumas 41:20 (tu odznaczył się 21-letni Zander du Plessis, który zdobył dla zwycięzców 24 punkty z karnych, pudłując za to z podstawki dwa podwyższenia – jednego z tych karnych ustrzelił z aż 65 m: https://youtu.be/YXI6fPhGaYY; goście zobaczyli cztery żółte kartki, a na koniec meczu jeden z wcześniej ukaranych zobaczył żółtą po raz drugi – za używany język).

Potwierdziły się doniesienia nowozelandzkich mediów: franczyzy Super Rugby z tego kraju (w tym Moana Pasifika) przenoszą się do położonego na Wyspie Południowej Queenstownu, aby zmniejszyć ryzyko związane z covidem. W „bańce” będą przebywać co najmniej trzy tygodnie, jeździć będą tylko na mecze do Dunedin (3 godziny drogi). Co z dalszym ciągiem sezonu, w szczególności meczami transtasmańskimi – tu wciąż niepewność. Wchodzi w grę rozegranie reszty sezonu wyłącznie na wschodnim wybrzeżu Australii – ale dla władz ligi to ostateczność. Póki co premier Nowej Zelandii zapowiedziała luzowanie obostrzeń związanych z wjazdem do kraju od końca lutego, co daje nadzieję, że po ostateczne rozwiązania nie trzeba będzie sięgać.

Swoją drogą, kapitanem nowej drużyny Moana Pasifika został znakomity, już 36-letni filar Sekope Kepu. Pochodzi z Tonga, ale występował najpierw w młodzieżowych reprezentacjach Nowej Zelandii, a potem zaliczył ponad setkę występów dla seniorskiej reprezentacji Australii. Debiut w nowej roli zaliczył kiepski: w przedsezonowej rozgrzewce Moana przegrała z Chiefs aż 7:61.

Japońska federacja rozwiązała spółkę Japan Super Rugby Association odpowiedzialną za prowadzenie Sunwolves. Ekipa uczestniczyła w rozgrywkach Super Rugby w latach 2016–2020. Przerwała tę przygodę pandemia, ale i tak sezon 2020 miał być ostatni z powodu zbyt wysokich wymagań finansowych organizatorów w stosunku do Japończyków. Ostatni mecz drużyna rozegrała zdaje się latem, z przygotowującą się do starcia z British & Irish Lions reprezentacją Japonii.

Ekipa Glandale Raptors, która w 2020 odeszła z północnoamerykańskiej Major League Rugby (obecnie nosząca nazwę American Raptors) ponoć rozgląda się za miejscem, w którym mogłaby rywalizować. I pojawiają się spekulacje, że w przyszłości mogłaby dołączyć do południowoamerykańskiej ligi SLAR.

Namibijscy Welwitschias nie wrócą na drugi poziom Currie Cup (co niedawno było zapowiadane). Tamtejsza federacja uznała, że ją po prostu na to nie stać. Zresztą wycofanie się Namibijczyków z tych rozgrywek w 2019 miało dokładnie takie same powody, tamtejsza federacja ma od kilku lat problemy finansowe. Także notująca straty federacja południowoafrykańska nie może sobie pozwolić na finansowanie podróży Welwitschias do Południowej Afryki ani podróży południowoafrykańskich drużyn do Namibii, jak robiła to dawniej. Pytanie, jak to załatwią Zimbabwijczycy, którzy także zapowiedzieli swój udział: czyżby tam federacja brała to na siebie?

Podano konkretne miejsca (Marsylia i Aix-de-Provence) oraz daty (od 1 do 10 lipca), w których zostanie rozegrana finałowa faza Rugby Africa Cup 2022 – pucharowa, stanowiąca jednocześnie kluczowy etap afrykańskich kwalifikacji do Pucharu Świata w 2023 (zwycięzca awansuje bezpośrednio na tę imprezę, a przegrany z finału do międzykontynentalnego turnieju barażowego). To będzie jeden z ostatnich etapów kwalifikacji kontynentalnych: europejskie skończą się (oby) w marcu, azjatyckie w maju (przekładano je już kilka razy, więc trudno mieć pewność, że tym razem wreszcie się uda), a w lipcu obok zmagań afrykańskich mają być zakończone kwalifikacje w Ameryce oraz baraż między mistrzem Azji i Tonga. Baraż międzykontynentalny odbędzie się w listopadzie.

EPCR opublikowało krótką listę zawodników nominowanych do tytułu European Player of the Year 2022. Trochę wcześnie – wśród nominowanej piętnastki są gracze, których drużyny w europejskich pucharach rozegrały zaledwie dwa spotkania. Może warto było jednak poczekać chociaż dwie kolejne rundy rozgrywek i ogłosić to po 1/8 finału?

Podczas gdy światowa czołówka siódemkowa tydzień temu walczyła o punkty WRSS w Sewilli, w stolicy Lesotho, Maseru, odbył się międzynarodowy turniej siódemkowy z cyklu Rugby Africa Regional Sevens. W męskim turnieju z udziałem czterech drużyn wygrała reprezentacja Mauritiusu przed gospodarzami, Botswaną i Eswatini (czyli do niedawna Suazi). W żeńskim turnieju drużyn było pięć, wygrało Zimbabwe, a kolejne miejsca zajęły Namibia, Mauritius, Botswana i Lesotho (dla dziewczyn z tego kraju był to międzynarodowy debiut). Turniej stanowił dla drużyn z południowej Afryki wstępny etap kwalifikacji do Pucharu Świata w Rugby 7. Awans do głównego etapu afrykańskich eliminacji zdobyli zwycięzcy.

Z wieści transferowych:

  • środkowy Malakai Fekitoa, były mistrz świata z All Blacks, a obecnie reprezentujący Tonga, którego odejście z Wasps już sygnalizowano, podpisał kontrakt z Munsterem;
  • powołany na Puchar Sześciu Narodów do kadry Francji łącznik młyna Léo Coly z drugoligowego Mont-de-Marsan w przyszłym roku zagra w Montpellier.

Zmarł Tom Kiernan, legenda irlandzkiego rugby, rekordzista (w swoim czasie) pod względem liczby występów i zdobytych punktów w reprezentacji, kapitan British & Irish Lions z 1968, trener Munsteru (m.in. w czasie zwycięstwa nad All Blacks w 1978) i Irlandii.

Reprezentant Francji, gracz Montpellier, Mohamed Haouas, doczekał się wyroku za udział w napadach na sklepy tytoniowe przed ośmioma laty: został skazany na półtora roku więzienia w zawieszeniu i 15 tys. euro grzywny.

Polacy za granicą

Wieści o naszych reprezentantach z lig zagranicznych – jak zwykle sprzed tygodnia.

Anglia:

  • National League 2 North: Ross Cooke zagrał 80 minut w składzie Tynedale w wyjazdowym meczu z Hull, przegranym aż 10:60 (rywale zdobyli aż 10 przyłożeń). Jego drużyna spadła z dwunastego na trzynaste miejsce w tabeli;
  • Midlands Premier: Grzegorz Szczepański wyszedł w podstawowej piętnastce Bridgnorth w wygranym 29:27 wyjazdowym meczu z Dudley Kingswinford. Polak zdobył na początku drugiej połowy jedno z przyłożeń swojej ekipy, która pozostała wiceliderem ze stratą jednego punktu do lidera. Także Ed Krawiecki znalazł się w podstawowym składzie Bromsgrove, ale jego ekipa przegrała (po raz kolejny), tym razem 15:30 z Burton. Osuwa się w dół tabeli, po tym meczu z miejsca piątego na szóste;
  • North Premier: Sam Stelmaszek od pierwszej minuty zagrał w składzie Macclesfield w meczu z Sandal – jego drużyna wygrała na wyjeździe 23:14, ale pozostała na ósmym miejscu tabeli;
  • London & SE Premier: Stasio Maltby również w pierwszym składzie swoich Brighton Blues w meczu przegranym 12:41 z Sevenoaks; dwunaste miejsce w tabeli (na czternaście zespołów)
  • South West Premier: Eryk Łuczka w meczowej piętnastce Hornets na mecz z Royal Wootton Bassett, wygranym aż 64:7. Nasz reprezentant zdobył jedno z 10 przyłożeń swojej ekipy, która zachowała trzecie miejsce w tabeli;
  • Midlands Reserve League Division 1: Jakub Kijak zagrał w drugiej drużynie Bournville w meczu przeciwko rezerwom Nuneaton. To był pojedynek drużyn z dolnych rejonów tabeli, Bournville jest dziewiąte, a jego rywal dziesiąty w stawce jedenastu drużyn.

Francja:

  • Pro D2: Andrzej Charlat zagrał cały mecz dla Nevers przeciwko spadkowiczom z Top 14, Bajonnie – jego drużyna przegrała 13:41 i wypadła ze strefy promowanej awansem do play-off (spadek z piątej na siódmą lokatę);
  • Fédérale 1, grupa 1: Mateusz Bartoszek zagrał całe spotkanie Bassin d’Arcachon przeciwko Beauvais, przegrane 12:32. Jego drużyna spadła o jedno oczko, na siódme miejsce w tabeli, zepchnięta w dół przez rywali z tego weekendu;
  • Fédérale 1, grupa 2: Kamil Bobryk po meczu przerwy wrócił do podstawowego składu Vienne na spotkanie z Beaune – zagrał 46 minut, a Vienne wygrało 36:26 i utrzymało drugą pozycję w tabeli. Z kolei Hyères-Carqueiranne-Le Crau Aleksandra Nowickiego grało z La Seyne sur Mer. Drużyna Polaka wygrała 22:6, ale derbowy charakter spotkania wpłynął na jego przebieg – były dwie bójki, a sędzia po każdej sprawiedliwie rozdzielał czerwone kartki równo na obie strony (w sumie cztery). Nowicki był awizowany na ławce rezerwowych przed meczem, ale w sprawozdaniu w Midi-Olympique nie został wymieniony w składzie (cały mecz do obejrzenia pod linkiem https://www.facebook.com/watch/live/?ref=watch_permalink&v=666336404411834, na trybunach było ponad 1000 widzów). RCHCC jest liderem tabeli ze sporą przewagą nad Vienne;
  • Fédérale 1, grupa 3: Quentin Cieśliński wszedł z ławki na pół godziny meczu Lavaur z Mazamet, przegranym przez jego zespół 3:14. Lavaur wciąż przedostatnie;
  • Fédérale 2, grupa 2: Jędrzej Nowicki miał zasiąść na ławce rezerwowych Pontarlier w meczu z Pontault Combault, ale spotkanie odwołano z powodu koronawirusa w szeregach rywali. Pontarlier zachowało siódmą lokatę;
  • Fédérale 2, grupa 6: Tomasz Hebda ponownie wyszedł w podstawowym składzie Lourdes, a jego drużyna zremisowała z Morlaas 20:20 (spadła z dziesiątego na jedenaste, przedostatnie miejsce w lidze, a jej rywal z tego weekendu jest ostatni).

Swoją drogą, we Francji zastanawiają się, co począć z coraz liczniejszymi meczami zaległymi w Fédérale 1 (już tylko nieliczne drużyny mają komplet rozegranych na koncie): zastosować dla przelicznik matematyczny na podstawie pozostałych wyników czy przesunąć zakończenie fazy zasadniczej o dwa tygodnie.

Szkocja:

  • Premiership: Zenon Szwagrzak pojawił się na boisku w piętnastce Selkirk (pierwszy raz od ponad czterech miesięcy) w meczu przeciwko Glasgow Hawks, przegranym 10:20. Jego drużyna jest przedostatnia w ligowej tabeli;
  • National League Division 1: Daniel Tomanek zaczął na ławce rezerwowych mecz Stirling County z Dundee, przegrany 19:31. Stirling spadło na dziewiąte miejsce w tabeli, wyprzedzone przez swych pogromców;
  • East Reserve League Division 1: Craig Bachurzewski zagrał w drugiej drużynie Biggar w meczu z rezerwami Stewart’s Melville, wygranym 19:12.

Walia:

  • League 2 West: Burry Port Jakuba Małeckiego pokonało 38:8 Loughor. Ma na koncie komplet zwycięstw i jest na drugim miejscu w lidze.

Zapowiedzi

Za tydzień przede wszystkim druga kolejka Pucharu Sześciu Narodów z absolutnie szlagierowo zapowiadającym się spotkaniem pogromców Nowej Zelandii z jesieni, Francja – Irlandia (poza tym mecze Walii ze Szkocją i Włoch z Anglią). W Rugby Europe Championship także druga kolejka (Rumunia – Portugalia, Holandia – Gruzja i Rosja – Hiszpania – chyba kluczowy dla Rosjan, jeśli marzą o wyjeździe do Francji). Poza tym wraca do gry Rugby Europe Trophy – po raz pierwszy na boisko wybiegną Belgowie, którzy zmierzą się z Ukrainą.

Z czołowych lig europejskich „na całego” (choć bez reprezentantów europejskich potęg) będzie grać angielska Premiership – tu m.in. derby Londynu między Saracens i Harlequins oraz spotkanie Leicester Tigers z Northampton Saints. W pozostałych dwóch czołowych ligach tylko nadrabianie zaległości (choć sporo ich, bo w obu odbędą się po cztery spotkania). W Top 14 zagra m.in. Tuluza ze Stade Français oraz Tulon z Bordeaux, a w URC Leinster z Edynburgiem i Glasgow Warriors z Munsterem (oprócz tego derby Południowej Afryki).

Poza tym oczywiście Currie Cup, Japan Rugby League One i Major League Rugby.

5 komentarzy do “Calcutta Cup znów w rękach Stuarta Hogga”

  1. Uwielbiam szpony!

    Doszukałem się małej nieścisłości gdyż Gruzami tracili już punkty w ostatnich latach wygrywając bez bonusa. Swoją drogą jestem ciekaw jak długo potrwa jeszcze ich seria meczów bez porażki w REIC 🙂
    Mecze w Viaplay bardzo ciekawe! Cieszę się że sięgnięto po polskich komentatorów 🙂 Fajne jest to, ze można było na spokojnie obejrzeć mecz z odtworzenia i przeanalizować grę zespołów, zwłaszcza gdy trwaj igrzyska olimpijskie i część konkurencji nakładała się na rywalizację e P6N 🙂

    Mam też pytanie dotyczące awansów i spadków z REIC. Czy już wiadomo, że awansują dwa zespołu z RET czy nadal Włochy B są brane pod uwagę? Jak coś było na ten temat to musiało mi umknąć.

    Co do naszego polskiego piekiełka, to zastanawiam się z prawnego punktu widzenia czy jest możliwość zmiany tej decyzji? Czy regulamin zakłada coś takiego jak obustronny walkower gdyby okazało się, że jednak Czasowski i Żuk nie spełniają kryteriów zawodnika krajowego? Wiem, że już nie można zgłaszać protestów ale czy KGiD sama nie może też sprawy przeanalizować?

    P.S. Z tymi juniorami Orkana to parodia 😉

    Odpowiedz
    • O awansie do REC nie widziałem żadnych nowych informacji – zanosi się na to, że spadku po prostu nie będzie.
      Co do piekiełka, to nie wiem komu ten obustronny walkower miałby być nakładany, skoro Czasowski i Żuk to też Ogniwo 🙂 A z prawnego punktu widzenia wydaje mi się, że nawet gdyby można było decyzję zmienić, raczej to w grę nie wchodzi (ale też nie znam argumentów Ogniwa, mogę się tylko ich domyślać). KGiD różne rzeczy może robić z urzędu, ale nie wiem, czy wszystkie i jaki ma na to termin, trzeba byłoby poszperać.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz