Przed stu laty, czyli Puchar Pięciu Narodów 1922

Właśnie ruszył Puchar Sześciu Narodów 2022. Kibicom polecam efekt zbiorowej pracy, zorganizowanej (można już chyba powiedzieć, że tradycyjnie) przez Tomasza Płosę: Skarb fana rugby: Six Nations 2022. Nie tylko cyferki, ale i sporo do poczytania. A tutaj z tej okazji coś zupełnie innego: rzut oka na imprezę sprzed 100 lat, Puchar Pięciu Narodów z 1922. Wtedy Irlandczycy nie zmiażdżyli Walii, przeciwnie – przegrali 5:11.

W 1922 Europa podnosiła się z traumy wojny, którą wówczas nazywano „wielką”. W Wielkiej Brytanii i Francji przedwojenne szeregi rugbystów były mocno przerzedzone wskutek strat frontowych. W Irlandii właśnie zawarto traktat kończący walkę o niepodległość i nadający większości wyspy status dominium, ale w kraju zaczęła się wojna domowa. A szkocka federacja kupowała w tym roku grunt pod budowę Murrayfield.

Puchar Pięciu Narodów rozgrywano wówczas zaledwie po raz trzeci od zakończenia działań wojennych. Nie było rzecz jasna telewizji, nie było nawet transmisji radiowych. Nie było też żadnego trofeum, poza Calcutta Cup wręczanym zwycięzcy meczu Anglii i Szkocji. Za przyłożenie liczono tyle samo punktów co za rzut karny i gola po chwycie mark (po 3), za podwyższenie – 2, a za drop goala – 4.

Była to ósma seria zawodów w składzie pięciozespołowym – Francja dołączyła do turnieju w 1910 i przed 1922 zdołała w swoich zmaganiach odnieść tylko cztery zwycięstwa (po dwa razy ze Szkocją i Irlandią). W poprzedniej edycji, w 1921, osiągnęła swój najlepszy jak dotąd rezultat, zajmując wspólnie z Walią drugie miejsce z dwoma wygranymi na koncie. Generalnie jednak Francuzi i Irlandczycy byli w tym okresie „chłopcami do bicia”. Walijczycy mieli swoje kłopoty – wynik z 1921 zdołali osiągnąć wbrew staraniom swoich selekcjonerów, którzy niemiłosiernie mieszali w składzie. Faworytem byli Anglicy, którzy rok wcześniej sięgnęli po wielkiego szlema, tracąc w czterech meczach zaledwie 9 punktów (swoją drogą, po kolejne szlemy mieli sięgnąć w dwóch kolejnych edycjach: 1923 i 1924).

Zawody trwały ponad trzy miesiące, od 2 stycznia do 8 kwietnia. Rozpoczął je remis 3:3 Francji ze Szkocją – w tym meczu swój międzynarodowy debiut (pierwszy z siedmiu rozegranych w swojej karierze testów) zaliczył Eric Liddell, późniejszy mistrz olimpijski w biegu na 400 m z Paryża, unieśmiertelniony w znakomitym filmie z 1981 „Rydwany ognia” (dwa miesiące później, w wygranym domowym meczu z Irlandią, zdobył przyłożenie).

Trzy tygodnie po pierwszym meczu weszły do gry drużyny Walii i Anglii. Na Cardiff Arms Park, w obecności 35 tys. widzów, gospodarze wystawili drużynę składającą się w większości z debiutantów. Jednak nie tylko wygrali mecz, robiąc pierwszy krok do zwycięstwa w całym turnieju, ale wręcz rozgromili Anglię. Było 28:6, Walijczycy zdobyli 8 przyłożeń i 2 podwyższenia – nigdy wcześniej Anglicy nie stracili w oficjalnym meczu aż tylu przyłożeń. Gwiazdą spotkania był jeden z walijskich debiutantów, Dai Hiddlestone – nie tylko zdobył jedno z przyłożeń, ale niezwykle skutecznie uniemożliwiał Anglikom rozwijanie szybkich ataków, na które się nastawili. Gościom w realizacji planu nie pomogło też bardzo błotniste boisko – słynny Wavell Wakefield po meczu narzekał, że trudno w ogóle było na nim ustać. W Internecie można znaleźć fantastyczny, choć króciutki film z tego meczu: https://youtu.be/Mb89swT_V3M.

Inną niespodziankę turniejową sprawili Francuzi, którzy 25 lutego przełamali swoją passę samych porażek z Anglikami w 12 dotychczasowych meczach i w Londynie, w obecności 40 tys. widzów, w tym króla Jerzego V, wywalczyli wyjazdowy remis 11:11. Byli zresztą bliscy zadania Anglikom pierwszej porażki w historii meczów turniejowych na Twickenham – choć Anglia do przerwy prowadziła 6:0, potem zrobiło się 6:11. Gospodarze uratowali remis pod koniec meczu dzięki akcji swego kapitana, Dave’a Daviesa. Francuzi na pierwsze zwycięstwo nad Anglią musieli poczekać jeszcze pięć lat.

Ostatecznie w turnieju triumfowała Walia (3 zwycięstwa i 1 remis – szansę na wielkiego szlema straciła remisując 4 lutego na Inverleith w Edynburgu ze Szkocją 9:9), przed Anglią i Szkocją. Irlandia i Francja podzieliły się czwartym miejscem (Irlandia miała na koncie jedynie zwycięstwo nad Francją, wywalczone w ostatnim meczu turnieju, Francja za to dwa remisy). Najwięcej przyłożeń w turnieju (po 4) zdobyli angielski skrzydłowy Cyril Lowe z Blackheath i walijski wspieracz Jack Whitfield z Newport. Najwięcej punktów – 13 (trzy przyłożenia i drop goal, punktował we wszystkich czterech meczach) – uzbierał walijski środkowy Islwyn Evans ze Swansei.

Coś czuję, że Walijczycy w tym roku wielkich szans na powtórzenie tamtego sukcesu nie mają…

1 komentarz do “Przed stu laty, czyli Puchar Pięciu Narodów 1922”

Dodaj komentarz