Gruzja i Hiszpania jadą do Francji

Chyba najciekawsze rugby w tym tygodniu zobaczyliśmy na zapleczu elity – w meczu Hiszpanii z Portugalią. Hiszpanie wygrali i wraz z Gruzją (która pokonała Rumunię) awansowali na Puchar Świata w 2023. Do obsadzenia pozostały w nim już tylko cztery miejsca. Poza tym Arka postraszyła Master Pharm Rugby Łódź, Irlandia wygrała na Twickenham, a Szwajcaria nieoczekiwanie pokonała Belgię w RET.

Ekstraliga

W Ekstralidze zaczęła się runda wiosenna. Niestety, najciekawiej zapowiadające się spotkanie pomiędzy liderem, Edachem Budowlanymi Lublin, i trzecim w tabeli Orkanem Sochaczew, poprzedzone zostało przepychankami przy zielonym stoliku i sam fakt jego rozegrania otoczony był kontrowersjami. Lublinianie zwrócili się do Komisji Gier i Dyscypliny o przełożenie spotkania, powołując się na zmrożoną i zaśnieżoną murawę stadionu oraz przypadki covidu w drużynie. Komisja (swoją drogą, znowu jakieś roszady w składzie, bowiem w orzeczeniu pojawia się osoba, której nie ma na stronie PZR) zajrzała na internetowe kamery z Lublina i prognozę pogody i sprawę śniegu zbagatelizowała (zresztą, na transmisji widać było zieloną murawę), a w kwestii covidu uznała, że trzech zarażonych to za mało, skoro w składzie lublinianie mają 50 zawodników. I nakazała spotkanie rozegrać. A Budowlani w tej sytuacji zdecydowali się na grę bez publiczności, nie było także planowanej transmisji na stronie www TVP Sport. Publiczność ponoć jakaś się pojawiła (sochaczewska za ogrodzeniem stadionu), ale na boisku emocji było niewiele. Orkan już do przerwy prowadził 33:0, a całe spotkanie wygrał 45:7, w drugiej połowie nieco zmniejszając tempo i dokładając dwa przyłożenia dopiero pod jej koniec. Honorowe przyłożenie dla gospodarzy znów zdobył filar. Lublinianie zagrali bez kilku podstawowych zawodników, z kolei w drużynie z Sochaczewa zadebiutował południowoafrykański pierwszoliniowiec Rehann Baumann.

W pozostałych spotkaniach wygrywali faworyci, w większości pewnie. Lechia Gdańsk gościła Awentę Pogoń Siedlce i zwyciężyła 40:14. Już po pierwszej połowie prowadziła 21:0, w drugiej wyszła na prowadzenie 40:0. Sześć przyłożeń, wszystkie zdobyte przez graczy ataku, w większości po akcjach lewą stroną boiska. Siedlczanie odpowiedzieli dwoma przyłożeniami dopiero pod koniec meczu, ratując honor. W drużynie gospodarzy debiutował nowy łącznik ataku, Ralton October z Południowej Afryki, ale meczu do udanych nie zaliczy – opuścił boisko z kontuzją po niespełna 30 minutach.

W Krakowie Juvenia podejmowała Up Fitness Skrę Warszawa w meczu, którego dodatkową stawką było Trofeum Królów. Tarcza z królem Zygmuntem Wazą po raz kolejny pojechała do Warszawy – goście bezlitośnie rozprawiali się z obroną krakowian, a celowali w tym Arkadiusz Janeczko (hat-trick przyłożeń) i Bercho Botha (kolejne dwa). Gospodarze kilka razy podeszli pod pole punktowe rywali, ale w kluczowych momentach tracili piłkę. Skra w ostatnich sekundach została na boisku w trzynastkę po dwóch żółtych kartkach, ale i to Juvenii nie pomogło – chwilę po odesłaniu z boiska Bercho Bothy straciła piłkę i spotkanie się skończyło, a Juvenia przegrała 3:43.

Także Posnania przyjmowała u siebie faworyzowanego rywala z czołówki – Ogniwo Sopot, które w swoim trzecim meczu po przerwie zimowej pierwszy raz grało na wyjeździe. Zaczęło się od zapachu niespodzianki: trzy punkty Daniela Gduli z karnego, potem przyłożenie Bartosza Kubalewskiego po 70-metrowym rajdzie i było 8:0 dla gospodarzy. Jednak Ogniwo, które już wcześniej miało przewagę na boisku, wtedy zaczęło zamieniać ją na punkty: do przerwy prowadziło już 19:8, zaraz po przerwie 26:8, a mecz skończył się wynikiem 31:15 (ostatnie przyłożenie w meczu zdobył debiutujący w Ekstralidze Olgierd Sawicki). Cieniem na zwycięstwie obrońców tytułu kładą się kontuzje, w tym reprezentacyjnego łącznika młyna Mateusza Plichty, która może wykluczyć go z meczu z Belgią (podejrzenie złamanego żebra).

W ostatnim sobotnim spotkaniu też wygrał faworyt, ale emocji tu było najwięcej. Arka Gdynia grała z drużyną Master Pharm Rugby Łódź. Mecz lepiej zaczęli faworyzowani goście, którzy dość szybko wyszli na prowadzenie 8:0. Potem jednak obraz meczu się zmienił. W pierwszej połowie padło jeszcze tylko jedno przyłożenie, ale zdobyli je gdynianie (Szymon Sirocki), Anton Szaszero dołożył swoje z podstawki i do przerwy to Arka prowadziła 16:11. A po przerwie poszła za ciosem i dzięki przyłożeniu Philipa Bothy prowadziła już 23:11. Jednak łodzianie przebudzili się, niemal natychmiast odpowiedzieli przyłożeniem Dawita Nibladze, a gdy po raz drugi w tym meczu zapunktował Witalij Kramarenko odzyskali prowadzenie (choć było ono skromne, zaledwie dwupunktowe). W końcówce Anton Szaszero co prawda znów dał przewagę Arce po karnym, ale tym samym odpowiedział Kamil Brzozowski i ostatecznie łodzianie wygrali – trzeci raz z rzędu po zimowej przerwie, w tym drugi raz na wyjeździe. Wynik 26:28 dał jednak Arce bonus defensywny.

W tabeli zmiany na trzech czołowych miejscach (na fotel lidera wróciło Ogniwo, na drugie miejsce awansował Orkan, a z pierwszej na trzecią lokatę spadli lublinianie), ale w czołówce nadal ciasno: pierwszą od czwartej drużyny dzielą zaledwie cztery punkty, a i dwie kolejne nie mają daleko.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑Ogniwo Sopot1040
2. ↑Orkan Sochaczew1039
3. ↓↓Edach Budowlani Lublin1037
4. Lechia Gdańsk1036
5. Up Fitness Skra Warszawa1033
6. Master Pharm Rugby Łódź1031
7. Arka Gdynia1020
8. Juvenia Kraków1010
9. Posnania106
10. Awenta Pogoń Siedlce103

Puchar Sześciu Narodów

Przedostatni weekend Pucharu Sześciu Narodów zaczął się od meczu w Cardiff, gdzie Walia grała z Francją. Gospodarze przed meczem cieszyli się z powrotu po długiej kontuzji Josha Navidiego, z kolei gości spotkały nieprzyjemności w postaci pozytywnych testów covidowych Damiana Penaud (tu jednak wrócił na boisko Gabin Villière) i Romaina Taofifenuy. Mecz nieco zawiódł. Zaledwie jedno przyłożenie, gra toczona praktycznie non stop pomiędzy liniami 22 m, brak błysku po stronie którejkolwiek z drużyn. Przyłożenie Anthony’ego Jelloncha padło już po 10 minutach gry i dało prowadzenie Francuzom 10:3 (a na dodatek wcześniej boisko musiał opuścić Tomos Williams, po ciężkim urazie głowy). Goście w tamtej fazie meczu przeważali, ale potem niewiele już z tego wynikło – tymczasem Dan Biggar konsekwentnie zamieniał karne na punkty i do przerwy Walia przegrywała tylko 9:10. Krótko po przerwie Melvyn Jaminet wykorzystał karnego, dzięki któremu Francja odskoczyła na cztery oczka. Walijczycy w drugiej połowie mieli przewagę, ale właściwie chyba tylko raz byli bliscy zdobycia przyłożenia (piłka trafiła wtedy w ręce Duponta). Francuzi dwukrotnie próbowali dalekich drop goali (w pierwszej połowie Jaminet, w drugiej Ntamack), ale bez powodzenia. Ostatecznie wygrali 13:9 i zachowali szansę na wielkiego szlema, ale nie było to piękne zwycięstwo. Dobrą informacją dla Walijczyków jest tylko zapowiedź powołania na ostatni mecz imprezy Aluna Wyna Jonesa, który znów wydobrzał wcześniej niż przypuszczano.

Mecz Włochów ze Szkotami toczył się nie tylko o punkty, ale także o nowo ustanowione trofeum, Cuttitta Cup, upamiętniające Massimo Cuttittę, kapitana reprezentacji Włoch, a później trenera młyna reprezentacji Szkocji, zmarłego na covid w ubiegłym roku. Szkoci przystąpili do niego bez Duhana van der Merwe, którego ligowa czerwona kartka wyeliminowała z gry do końca tegorocznego Pucharu. A na boisku pierwsze punkty zdobyli Włosi (karny Paolo Garbisiego) i na początku meczu to oni przeważali. Dopiero po kwadransie odpowiedzieli Szkoci, ale dwa przyłożenia w ciągu paru minut zdawały się wskazywać na kolejny pogrom gospodarzy. Ci odpowiedzieli, redukując stratę tylko do czterech oczek, ale Szkoci kolejne przyłożenia zdobyli pod koniec pierwszej połowy, a następnie na początku drugiej. Piąte dorzucił na 20 minut przed końcem Stuart Hogg i było już 10:33. W ostatnim fragmencie gry to Włosi zdobyli dwa przyłożenia (oba w wykonaniu debiutanta, Ante Capuozzo), które pozwoliły im zmniejszyć rozmiary porażki do 22:33. Dla nich to i tak niezły wynik, ostatni raz z tak niedużą stratą przegrali przed trzema laty. Gwiazdą spotkania był szkocki łącznik młyna Ali Price, ale nieźle pokazał się (zwłaszcza w pierwszej połowie) też jego włoski odpowiednik, Callum Braley.

Hitem kolejki miało być starcie Anglii z Irlandią na Twickenham. Obie drużyny wciąż liczyły na zwycięstwo w turnieju, ale po tym meczu szansę na sukces zachowała już tylko Irlandia – która jednak potrzebuje do niego nie tylko zwycięstwa w ostatnim meczu, ale i pomocy Anglików, którzy muszą zastopować zmierzającą po wielkiego szlema Francję. W obu ekipach było kilka zmian, Eddie Jones wystawił Sama Simmondsa zamiast Alexa Dombrandta (Dombrandt jednak dość szybko wszedł z ławki), z kolei w ekipie Andy’ego Farrella z powrotem pojawili się James Ryan i poprzednio rezerwowy Jonathan Sexton. Już po dwóch minutach gry doszło do wypadku, który w dużym stopniu wpłynął na resztę spotkania: czerwoną kartkę zobaczył jeden ze wspieraczy Anglii, Charlie Ewels, za wejście głową w głowę swojego odpowiednika w drużynie Irlandii (James Ryan zszedł na HIA i już na boisko nie wrócił). Sexton wykorzystał karnego, moment później James Lowe po pięknej akcji zdobył przyłożenie, a po paru minutach kolejne dorzucił Caelan Doris. To ostatnie co prawda nie wytrzymało próby TMO (przód kilka faz wcześniej), ale Tom Curry też zszedł z boiska z kontuzją i wydawało się, że Irlandczycy pójdą za ciosem, wykorzystają przewagę liczebną i pewnie zgarną zwycięstwo. Nic z tego, Anglicy pozbierali się, ich młyn był fantastyczny (mimo tych wszystkich osłabień zmuszał rywali do kolejnych przewinień), a punkty zdobywał z karnych Marcus Smith. Irlandczycy dzięki przyłożeniu w ostatnich minutach pierwszej połowy prowadzili do przerwy 15:9, a w drugiej połowie prowadzenie stracili – dzięki dwóm kolejnym karnym Smitha zrobiło się 15:15 na 20 minut przed końcem. Goście jednak przebudzili się, przycisnęli gospodarzy, a efektem były trzy punkty Sextona z karnego. Anglicy walczyli, ale w ostatnich 10 minutach goście zdobyli dwa przyłożenia (oba w wykonaniu zmienników) i ostatecznie wygrali 32:15, inkasując także punkt bonusowy (w przyłożeniach było 4:0). Wynik wysoki, ale postawa Anglików biorąc pod uwagę osłabienie przez cały mecz – godna podziwu.

W tabeli bez zmian, ale w rywalizacji o końcowe zwycięstwo pozostały już tylko Francja i Irlandia. Reszta drużyn (oczywiście bez Włochów) rywalizuje co najwyżej o trzecie miejsce, a Anglicy przy swojej porażce i kiepskim układzie wyników w innych meczach mogą ponownie skończyć rywalizację nawet na piątym miejscu.

Poz.DrużynaMPkt
1. Francja418
2. Irlandia416
3. Anglia410
4. Szkocja410
5. Walia46
6. Włochy40

W turnieju U20 Irlandczycy podobnie jak ich starsi koledzy pokonali Anglię – 42:27. Poza tym Włosi wygrali ze Szkocją 27:13 (to nie jest niespodzianka w tej kategorii wiekowej), a Walia uległa Francji 15:47. W rywalizacji o końcowy triumf tu także liczą się już tylko Irlandczycy i Francuzi, ale przed ostatnią kolejką to Irlandia jest w lepszej sytuacji i może liczyć na wielkiego szlema.

Rugby Europe International Championships

Już przed weekendem poznaliśmy pierwszego finalistę Pucharu Świata 2023 z Europy: została nim Gruzja. Stało się tak dzięki weryfikacji pozostałych do rozegrania meczów Rosji – mecze odwołano, a wszyscy rywale Rosji (Gruzja, Portugalia i Holandia) otrzymali po 4 punkty. Dla Holendrów to pierwsze punkty w REC. Natomiast Gruzja w tej sytuacji była pewna awansu do Francji, bowiem dodatkowe punkty gwarantowały jej co najmniej drugie miejsce. A w weekend na boisku Gruzini potwierdzili, że wygrają rywalizację w strefie europejskiej i awansują jako Europa 1 (co oznacza, że we Francji zmierzą się w grupie w powtórce z 2019 z Walią, Australią i Fidżi – a stawkę uzupełni zwycięzca turnieju barażowego).

Ale to potwierdzenie na boisku Gruzinom łatwo nie przyszło. Grali na wyjeździe w Bukareszcie z Rumunią i wygrali zaledwie 26:23. Nie imponowali, ale Rumuni popełnili zbyt dużo własnych błędów by wygrać. Zaczęło się od przyłożenia Wasyla Łobżanidze po nakryciu kopu w polu 22 m gospodarzy. Rumuni szybko odpowiedzieli karnymi Ionela Melinte i przegrywali tylko 6:7. Gruzini wówczas jednak znowu odskoczyli i po dwóch przyłożeniach (drugie po ładnym przeboju Dawita Niniaszwiliego, wyróżniającego się w swojej drużynie) mieli 15 punktów przewagi. Jeszcze jednak przed przerwą Rumuni zdobyli przyłożenie po maulu autowym, a zaraz po przerwie Melinte dorzucił karnego i gospodarze przegrywali tylko 16:21. Ten wynik długo się nie zmieniał, choć na boisku toczyła się zacięta walka. Dopiero parę minut przed końcem swój dorobek powiększyli Gruzini (kolejna asysta Niniaszwiliego), a niemal natychmiast odpowiedzieli Rumuni (kolejny maul autowy) i zrobiło się 23:26. W pozostałych paru minutach gospodarze nie zdołali już stworzyć sobie szansy na zmianę tego wyniku. Wywalczyli zatem bonus defensywny, a by wywalczyć bezpośredni awans na Puchar Świata ten punkt to było za mało – Rumuni musieli w tej sytuacji marzyć o remisie w niedzielnym meczu Hiszpania z Portugalią.

To marzenie się nie spełniło. Drugie miejsce z kwalifikacji europejskich wywalczyli Hiszpanie, ale musieli stoczyć niezwykle emocjonujący bój z rywalami z Półwyspu Iberyjskiego. Pierwsze punkty z karnego padły dla Portugalii, pierwsze przyłożenie – po świetnym rajdzie filara Jona Zabali – dla Hiszpanii. Chwilę później Portugalczycy odpowiedzieli przyłożeniem Simão Bento po niesamowitym podaniu wylatującego za boisko Rodrigo Marty (https://twitter.com/i/status/1502978306454560769). Kolejne parę minut (w sumie kwadrans gry) i Hiszpanie z powrotem byli na prowadzeniu 12:10. Odtąd prowadzenia nie oddali już do końca. Po kolejnym przyłożeniu prowadzili 19:10 i choć znów Portugalczycy zmniejszyli stratę, ostatnie punkty zdobyli w tej połowie Hiszpanie (drugi raz po maulu) i do przerwy było 24:17. Po przerwie drużyny wymieniały się karnymi i na 20 minut przed końcem było 33:23 dla Hiszpanów. Portugalczycy walczyli, w ostatnich minutach zamknęli Hiszpanów pod ich linią bramkową. Przyłożenie zdobyli jednak dopiero dosłownie sekundy przed upływem 80. minut, gdy Hiszpanie zostali na boisku w czternastkę po żółtej kartce. Błyskawiczne i niecelne podwyższenie z dropa i jeszcze jedna szansa po wznowieniu gry. Tym razem jednak Portugalczycy nie wyszli ze swojej połowy i ostatecznie Hiszpania wygrała 33:28, a kibice w szale radości wbiegli na boisko. To był fantastyczny mecz w wykonaniu obu drużyn, a wygrała go ekipa odrobinę lepsza (różnicę było widać w młynie). Hiszpanie zapewnili sobie drugi w historii (i pierwszy od niemal ćwierć wieku) awans na Puchar Świata. W fazie grupowej ich rywalami będą Południowa Afryka, Irlandia, Szkocja, a także zwycięzca barażu Azja–Pacyfik. Portugalczyków trochę szkoda, bo zrobili duży postęp – jeśli tylko nic się tam nie stanie, za cztery lata będą w gronie faworytów do awansu.

A swoją drogą, po meczu Rumunia – Gruzja nie wręczono tradycyjnego Antim Cup – podobno Gruzini zapomnieli go przywieźć ze sobą do Bukaresztu.

W tegorocznym REC o zwycięstwie zdecyduje spotkanie ostatniej kolejki, pomiędzy Gruzją i Hiszpanią.

Poz.DrużynaMPkt
1. Hiszpania417
2. ↑Gruzja415
3. ↑Portugalia512
4. ↓↓Rumunia49
5. ↑Holandia44
6. ↓Rosja51

W klasyfikacji kwalifikacji do Pucharu Świata 2023 pewne awansu są Gruzja z pierwszego miejsca i Hiszpania z drugiego. Trzecie miejsce, premiowane awansem do barażu, zajmuje obecnie Portugalia, ale ona już grać nie będzie, a za to Rumuni do wyprzedzenia jej potrzebują tylko zwycięstwa nad Holandią.

Poz.DrużynaMPkt
1. Gruzja939
2. Hiszpania929
3. ↑Portugalia1026
4. ↓Rumunia923
5. Rosja1010
6. Holandia94

Na naszym poziomie, czyli w Rugby Europe Trophy, mieliśmy niespodziankę: faworyzowani Belgowie przegrali pod Genewą ze Szwajcarią, dla której to było pierwsze zwycięstwo w tej edycji rozgrywek. Szwajcarzy już po pięciu minutach mieli na koncie przyłożenie, a schodząc na przerwę wygrywali 10:6 – zasłużenie, bo w pierwszej połowie prezentowali się całkiem nieźle i mieli więcej okazji od rywali. W drugiej połowie powiększali prowadzenie dzięki karnym: dość szybko zrobiło się 16:6, a po 20 minutach – 19:6. Wtedy transmisję ucięło, a ponoć belgijscy kibice mogą żałować, bo w ostatnim kwadransie ich kadra wreszcie się przebudziła. Było za późno, aby wygrać, ale wywalczyła bonus defensywny – Szwajcarzy wygrali 22:18. Belgowie porażkę mogą usprawiedliwiać brakiem kilku podstawowych zawodników. Jak będzie jednak za tydzień w Brukseli?

W tabeli z trzema meczami na koncie wszystkich drużyn Polska utrzymała się na prowadzeniu w grupie i ma punkt przewagi nad Belgią (mimo jednego zwycięstwa więcej – Belgowie zanotowali punkty bonusowe ze wszystkich spotkań, my z żadnego).

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Polska312
2. Belgia311
3. Niemcy37
4. Ukraina35
5. Litwa35
6. Szwajcaria34

Poza tym ruszyły też wiosenne rozgrywki na niższych poziomach. W grupie północnej Conference 1 Luksemburg odniósł pierwsze zwycięstwo, wygrywając z Węgrami 30:23. Tu na czele grupy nadal Czechy.

Grały też kobiety w Women’s Trophy – Szwajcarki uległy Szwedkom aż 0:48 (8 przyłożeń zwyciężczyń). Dla Szwedek ten wynik dopełnił kompletu trzech zwycięstw w rozgrywkach, dając im w nich pierwsze miejsce.

Premiership

Mimo reprezentacyjnych gier w ten weekend rozegrano dwudziestą już kolejkę angielskiej Premiership. Najciekawiej zapowiadał się mecz liderów, Leicester Tigers, z London Irish, którzy już nieraz w tym sezonie krzyżowali szyki faworytom. Jednak nie tym razem. Co prawda goście zdobyli przyłożenie już w pierwszej akcji meczu, ale chwilę potem Tigers odpowiedzieli tym samym, a po kwadransie gry mieli już przewagę przyłożenia, a Irish zostali na boisku w czternastkę po czerwonej kartce Curtisa Rony. Przyłożenia gospodarzy posypały się i po 30 minutach gry mieli już na koncie 26 punktów (i bonus ofensywny). W drugiej połowie Tigers dorzucili kolejne trzy przyłożenia i wygrali 47:28.

Niespodziankę sprawili Worcester Warriors, którzy podejmowali obrońców mistrzowskiego tytułu, Exeter Chiefs – po kwadransie goście zostali na boisku w czternastkę po czerwonej kartce i Worcester wygrali. Zwycięstwo, mimo przewagi liczebnej, nie przyszło im jednak łatwo: obie drużyny zdobyły po pięć przyłożeń, Chiefs nawet przez chwilę prowadzili, a o skromnym zwycięstwie Warriors (35:31) zadecydowała lepsza skuteczność z podwyższeń – Fin Smith wykorzystał wszystkie swoje szanse, podczas gdy Joe Simmonds tylko trzy. Trzy przyłożenia dla ekipy z Worcester zdobył skrzydłowy Alex Hearle.

W spotkaniu Bristol Bears z Harlequins niesamowity początek zaliczył skrzydłowy londyńczyków Cadan Murley, który w odstępie parudziesięciu sekund zdobył dwa przyłożenia (pierwsze po niemal 80-metrowej akcji Tyrone’a Greene’a, drugie po przechwycie i własnym rajdzie przez ponad pół boiska) i nim minęło pięć minut, jego ekipa prowadziła 14:0. Jednak to nie stłamsiło bristolczyków, którzy w ciągu kolejnych dwóch minut odpowiedzieli dwoma przyłożeniami (pierwsze z nich zdobył Steven Luatua, który pokonał trzech rywali, ale swoje osiągnięcie okupił kontuzją; drugie podobnie skończyło się dla Sama Jeffriesa) – w sumie w pierwszej połowie padło ich siedem, a Quins prowadzili 26:19. W drugiej połowie Bears szybko wyrównali, a potem po karnym Calluma Sheedy’ego wyszli nawet na skromne prowadzenie. Jednak Harlequins zdobyli potem dwa przyłożenia i wygrali 38:29.

Poza tym po ciekawym meczu Sale Sharks pokonali Gloucester 26:24 (dla Sharks przyłożenie i 6 punktów z podwyższeń zdobył Faf de Klerk, zresztą, wszystkie punkty padały z rąk gwardii zaciężnej – głównie południowoafrykańskiej, a jedno przyłożenie dołożył AJ MacGinty), Newcastle Falcons przegrali z Saracens 21:36 (choć do przerwy było 16:17), a Northampton Saints pokonali Wasps 27:22 (mimo że po 10 minutach przegrywali 0:10; kontrowersje wzbudziło przyłożenie Jacoba Umagi dla Wasps, które – jak wynika z powtórek – nie powinno było być uznane).

W tabeli bez wielkich zmian. W walce o awans do play-off liczy się w praktyce tylko siedem drużyn, z czego Leicester Tigers są udziału w nim niemal pewni.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Leicester Tigers1976
2. Saracens1864
3. Harlequins1963
4. Exeter Chiefs1956
5. ↑Gloucester1854
6. ↓London Irish1953
7. Sale Sharks1952
8. Northampton Saints1743
9. Wasps1743
10. Bristol Bears1835
11. ↑↑Worcester Warriors1930
12. ↓Newcastle Falcons1826
13. ↓Bath1825

W Championship w ten weekend cenne zwycięstwo odnieśli Doncaster Knights, którzy pokonali Cornish Pirates 22:15. Pokonani Pirates są nadal na trzecim miejscu, ale ich strata do dwóch czołowych drużyn wzrosła. Knights są nadal liderem, a dwa punkty za nimi są Ealing Trailfinders, którzy pokonali Ampthill 38:5. Te wyniki oznaczały, że ostatecznie szansę na sukces stracili Jersey Reds, mimo wysokiego zwycięstwa nad Nottingham. Do rozegrania pozostała tu teoretycznie już tylko jedna kolejka, ale oprócz niej jest jeszcze sporo spotkań zaległych.

Top 14

We francuskiej Top 14 rozegrano dwa zaległe spotkania. Montpellier podejmowało Tulon w meczu, który miał odbyć się w czternastej kolejce. Kibice zobaczyli w ulewnym deszczu zaledwie jedno przyłożenie – do przerwy punkty padały tylko z karnych, a Montpellier prowadziło 12:6. Po przerwie dwa kolejne karne Louisa Foursansa-Bourdette’a pozwoliły Montpellier zwiększyć prowadzenie do 18:6. Tulon zmniejszył straty kolejnym karnym, a parę minut przed końcem dzięki karnemu przyłożeniu miał już tylko dwa oczka dystansu do nadrobienia. Naciskał do końca, ale bez skutku, a kop z karnego na słupy z 50 m Thomasa Sallesa w ostatnim akordzie meczu był za krótki. Montpellier wygrało 18:16.

Drugi mecz też z gatunku tych topowych: Clermont podejmowało liderów tabeli, Bordeaux (grających bez Mattieu Jaliberta – miał po kontuzji wrócić przed tygodniem w spotkaniu z Pau, a tymczasem na rozgrzewce doznał kolejnej i będzie musiał pauzować kolejne dwa miesiące). W pierwszej połowie na 16 punktów Bordeaux (w tym dwa przyłożenia) gospodarze odpowiedzieli tylko trzema karnymi Morgana Parry. W drugiej połowie w ciągu 20 minut Clermont doprowadziło do remisu 19:19. Wtedy czerwoną kartkę australijski wspieracz Kane Douglas z Bordeaux. Początkowo Clermont wykorzystało przewagę do zdobycia tylko trzech punktów, ale gdy parę minut później rywale zostali na boisku w trzynastkę, Clermont zarobiło kolejne siedem po karnym przyłożeniu. Paradoksalnie, grając w podwójnym osłabieniu, Bordeaux samo zdobyło przyłożenie, ale to było za mało: Clermont wygrało 29:26.

W tabeli Montpellier wspięło się na fotel lidera, zrzucając z niego Bordeaux, mające ostatnio fatalny okres.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑Montpellier1960
2. ↓Bordeaux Bègles2058
3. Lyon2054
4. Castres2054
5. Racing 922051
6. La Rochelle1950
7. Tuluza1948
8. ↑Clermont2048
9. ↓Stade Français2045
10. Pau2041
11. Brive2037
12. Tulon1937
13. Perpignan2034
14. Biarritz2024

W Pro D2 lider z Mont-de-Marsan pewnie pokonali Bourg-en-Bresse 40:13. W najciekawszym starciu dwóch ekip tuż za plecami lidera, górą była Bajonna, która pokonała Oyonnax aż 52:21 (na 20 minut przed końcem było 45:7) i przeskoczyła swoich rywali awansując na drugie miejsce. Z innych drużyn walczących o awans do play-off wpadkę zaliczyło Carcassonne, pokonane przez Agen 22:19 dzięki karnemu w ostatniej akcji meczu.

United Rugby Championship

W URC rozgrywano także tylko mecze zaległe, ale tu było ich aż pięć. Najciekawszym był derby Irlandii pomiędzy dwoma drużynami zajmującymi dwa czołowe miejsca w tabeli: Ulster podejmował Leinster. W ulewnym deszczu, w spotkaniu dwóch w dużej mierze rezerwowych składów, Ulster drugi raz w tym sezonie był górą nad ekipą z Dublina. Niemal wszystkie punkty w meczu padły w pierwszej połowie, po której belfastczycy prowadzili 18:10. Zaraz na początku drugiej Leinster zmniejszył straty i było 18:13 i ten wynik nie uległ zmianie aż do końca spotkania – Leinster kilkakrotnie jeszcze miał szansę na punkty, ale w ostatnich chwilach był powstrzymywany.

W Południowej Afryce doszło wreszcie do pojedynków z udziałem europejskich drużyn. Cztery ekipy, które pod koniec ubiegłego roku z wielkimi perturbacjami uciekały z południa przed covidem, wróciły tam i stanęły do pojedynków z byłymi franczyzami Super Rugby. Dodajmy, że pojedynków nierównych, bo goście nie mogli korzystać z reprezentantów kraju uczestniczących w Pucharze Sześciu Narodów, a takiego problemu nie mieli gospodarze. I zaliczyli komplet zwycięstw: prowadzeni przez Siyę Kolisiego Sharks pokonali Scarlets 37:20 (do przerwy było tylko 6:6, Walijczycy długimi chwilami mieli przewagę, ale popełniali zbyt wiele błędów indywidualnych), Bulls wygrali z Munsterem 29:24 (do przerwy prowadzili 26:3, potem nawet 29:3, ale Irlandczycy zanotowali powrót, który dał im bonus defensywny; brzydki moment mieliśmy pod koniec gdy Bismarck du Plessis z Bulls za rzucenie przeciwnikiem głową w dół zobaczył czerwoną kartkę), Lions pokonali Cardiff 37:20 (już po 20 minutach było 24:6), a Stormers rozgromili Zebre Parma 55:7 (hat-trick przyłożeń zanotował Seabelo Senatla).

W tabeli bez wielkich zmian. Trzy irlandzkie drużyny na czele, za nimi dwie szkockie. Podskoczyły w klasyfikacji ekipy z Południowej Afryki, Sharks i Stormers (wskoczyły do górnej połówki tabeli), ale czy mecze w okresie Pucharu Sześciu Narodów z drużynami stamtąd mają jakikolwiek sens?

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Leinster1350
2. Ulster1349
3. Munster1241
4. Glasgow Warriors1239
5. Edynburg1239
6. ↑↑Sharks1131
7. ↓Ospreys1230
8. ↑Stormers1129
9. ↓↓Connacht1328
10. Bulls1127
11. Benetton Treviso1223
12. Scarlets1022
13. Cardiff918
14. Lions1117
15. Dragons1011
16. Zebre Parma102

Super Rugby Pacific

W Super Rugby kolejne covidowe potknięcie i znów odwołany mecz Moany Pasifiki – choć tym razem zaraza rozpanoszyła się u ich przeciwników, stołecznych Hurricanes. Dwa poprzednie zaległe spotkania wyspiarzy rozpisano w środku tygodnia, na wtorki.

Pozostałe mecze jednak rozegrano. W Nowej Zelandii Blues, choć przegrywali z Highlanders do przerwy 3:13, zanotowali świetny początek drugiej połowy i ostatecznie wygrali 32:20. Na boisku miał wyjść w podstawowej piętnastce Beauden Barrett, ale i jego dopadł covid i w ostatniej chwili wypadł ze składu. Gwiazdą meczu był młody trzecioliniowiec Blues – Taine Plumtree. A dla Highlanders to czwarta kolejna porażka. W drugim spotkaniu w tym kraju było arcyciekawie – Crusaders, choć na pięć minut przed końcem prowadzili 21:10 (wyrównana pierwsza połowa, przyłożenie ekipy z Christchurch na początku drugiej, a potem długo, długo bez punktów mimo rosnącej przewagi Chiefs), przegrali 21:24: Chiefs zdobyli dwa przyłożenia w ostatnich momentach gry i zadali pierwszą porażkę Crusaders w tym sezonie.

W Australii fatalną passę kontynuują Rebels, którzy przegrali z Brumbies 17:36. Z kolei Waratahs pokonali Western Force 22:17 – już po pierwszej połowie prowadzili 22:7 (17 punktów Willa Harrisona), a w drugiej połowie goście z Perth podjęli pogoń, ale nieskuteczną – na koniec meczu wykorzystali karnego, który dał im przynajmniej bonus defensywny. Nie udało się odnieść drugiego zwycięstwa ekipie Fijian Drua – uległa Reds 28:33, jednak po emocjonującym spotkaniu. Na 20 minut przed końcem Fidżyjczycy przegrywali 9:28, ale w ciągu zaledwie 8 minut zdobyli trzy przyłożenia i odrobili straty doprowadzając do remisu. Ostatnie słowo należało jednak do Reds – Seru Uru zdobył przyłożenie, a chwilę potem, gdy Fidżyjczycy byli tuż pod polem punktowym gospodarzy, wygrał piłkę w aucie dla Drua.

W tabeli na czele dwie drużyny z Australii, ale tu wszyscy spodziewają się znaczących przetasowań po rozpoczęciu pojedynków transtasmańskich. Jednak ekipy z Brisbane i Canberry dzięki kompletowi zwycięstw w dotychczasowych meczach na terenie Australii na pewno są bliżej awansu do play-off niż rywale z tego samego kraju.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑Brumbies418
2. ↑Reds417
3. ↓↓Crusaders415
4. ↑Waratahs411
5. ↑↑Blues39
6. ↑↑Chiefs39
7. ↓↓↓Hurricanes38
8. ↓↓Western Force47
9. Fijian Drua45
10. Highlanders41
11. Rebels41
12. Moana Pasifika10

Ruszyły wreszcie zawodowe rozgrywki kobiet w Nowej Zelandii – Super Rugby Aupiki. W pierwszym, historycznym meczu zmierzyły się w czwartek Chiefs Manawa i Matatū (drużyna z Wyspy Południowej). Gospodynie wygrały 17:15. Drugi mecz, Hurricanes Poua z Blues Women został odwołany z powodu covidu u gospodyń. Cóż, cała impreza ma liczyć tylko trzy kolejki fazy zasadniczej i finał oraz zamknąć się w ciągu miesiąca. Tym bardziej szkoda odwoływanych spotkań (zwłaszcza, że równolegle w takiej samej sytuacji mecz Hurricanes w męskim Super Rugby został przełożony, a nie odwołany).

Z kolei w Australii jak burza idą Fidżyjki: drugi mecz i druga wysoka wygrana Fijiana Drua, tym razem 27:12 nad Queenslandem.

Z kraju

Za tydzień reprezentacja Polski gra w Brukseli z Belgią w bardzo ważnym pojedynku Rugby Europe Trophy, ale składu kadry jeszcze nie znamy. Wiadomo natomiast, że ostatni pojedynek tego cyklu, z Litwą, będzie drugim w tym roku, który rozegramy w Gdyni.

Ze świata

Włoska drużyna Zebre Parma wysłała na Ukrainę autobus, którym do Włoch przyjechało 49 członków rodzin rugbystów Politechnika Kijów. Piękny gest solidarności.

W dziewiątej kolejce Japan Rugby League One mieliśmy pojedynek na szczycie – spotkały się dwie drużyny ze szczytu tabeli, które dotąd poniosły tylko po jednej porażce, Tokyo Sungoliath i Kubota Spears Funabashi Tokyo Bay. Górą byli ubiegłoroczni wicemistrzowie, Sungoliath, którzy po zaciętym spotkaniu wygrali 33:29 i znaleźli się na czele ligowej stawki. Znów skuteczny był skrzydłowy z Nowej Zelandii Tevita Li (dwa przyłożenia), a Damian McKenzie dorzucił 13 punktów z kopów. W ekipie gości zabrakło skuteczności z kopów – do celu trafiło tylko jedno podwyższenie. Z kolei w meczu drużyn z trzeciego i czwartego miejsca ligi Toyota Verblitz przegrała z obrońcami mistrzowskiego tytułu, Saitama Wild Knights 26:51. Wild Knights pozostali na trzecim miejscu, ale zmniejszyli stratę do drugiego do trzech punktów. Z innych meczów warto zwrócić uwagę na zwycięstwo Kobelco Kobe Steelers nad Black Rams Tokyo, którego gwiazdą był japońsko-koreański łącznik młyna Lee Seung Sim. Kolejne przyłożenie zdobył też Israel Folau, ale jego Shining Arcs znów przegrali i zajmują wciąż ostatnie miejsce w lidze. Dwie ostatnie drużyny ligi, Shining Arcs i Red Hurricanes, należą do koncernu NTT Docomo i wiele wskazuje na to, że za rok firma postawi wszystko na ekipę Shining Arcs, a Red Hurricanes nie obaczymy już w League One.

W północnoamerykańskiej Major League Rugby nie ma już niepokonanych. Ostatnia ekipa z kompletem zwycięstw na koncie, Austin Gilgronis, zaliczyła potknięcie w ten weekend – przegrała na wyjeździe z ubiegłorocznymi wicemistrzami, Rugby ATL, 14:29. Po świetnym początku sezonu zawodzą też Seattle Seawolves – ponieśli już trzecią porażkę z rzędu, tym razem z Houston SaberCats, 19:21. Poza tym Nowy Jork po karnym z ostatniej akcji meczu pokonał San Diego Legion 26:23, a LA Giltinis w rewanżu za ubiegłoroczny finał zachodniej konferencji przegrali z Utah Warriors 19:28 (to ich trzecia porażka na pięć rozegranych spotkań). Na wschodzie prowadzi Atlanta z punktem przewagi nad Bostonem i Nowym Jorkiem, natomiast na zachodzie na czele Austin z dwoma punktami przewagi nad San Diego (Los Angeles jest przedostatnie).

Ruszyła południowoamerykańska Súper Liga Americana de Rugby. W pierwszej kolejce urugwajski Peñarol pokonał brazylijskich Cobras 19:10 (mimo że „Węże” zdobyły przyłożenie na samym początku meczu, a Urugwajczycy mieli fatalną drugą połowę), Jaguares XV pokonali kolumbijskich Cafeteros Pro 33:22 (ale Kolumbijczycy zdobyli aż cztery przyłożenia; Jaguares niespecjalnie przypominają ekipę z poprzedniego roku, z której większość zawodników wyjechała w świat), a paragwajscy Olimpia Lions (choć Paragwajczyków tam niewielu) nieoczekiwanie pokonali chilijski Selknam 22:20 (Selknam w samej końcówce gonił wynik, wyszedł na prowadzenie, ale stracił je po karnym Paragwajczyków).

W holenderskiej Ereklasse zakończono pierwszą część rundy zasadniczej: 16 drużyn grało każdy z każdym bez rewanżów. Wyniki tej fazy zdecydowały o podziale stawki na dwie grupy – tylko czołowa ósemka pozostała w grze o mistrzostwo. Tę rundę zdecydowanie wygrały drużyny 't Gooi i Haarlem. Obrońcy tytułu mistrzowskiego z 2019, DIOK, skończyli ją na czwartym miejscu.

W kobiecym rugby druga drużyna Stanów Zjednoczonych pokonała w Llanelli Walię 31:23.

W Bużumburze, stolicy Burundi, rozegrano turniej z cyklu Rugby Africa Regional 7s – wśród mężczyzn w stawce były trzy drużyny z tego regionu Afryki (miało być pięć, ale Czad i Kongo nie stanęły na starcie), a zwyciężył Kamerun przed Burundi. Wśród kobiet rywalizowały cztery ekipy, a wygrała Zambia przed Kamerunem.

World Rugby ogłosiło plany na resztę sezonu World Rugby Sevens Series. Zawieszenie Rosji oznacza brak tej drużyny w pozostałych turniejach tego sezonu kobiecego WRSS, a także brak startu męskiej drużyny w challengerze oraz brak możliwości zmagań o awans na Puchar Świata w rugby 7. Niestety, na nieobecności Rosjanek nie skorzystają nasze reprezentantki: ekipami zaproszonymi do udziału w dwóch pozostałych turniejach są Japonia i Meksyk w Langford oraz Południowa Afryka i Szkocja w Tuluzie. Nadzieja na start dla biało-czerwonych w tym sezonie pozostała tylko w jakimś covidowym nieszczęściu ekip z antypodów.

World Rugby poinformował, że Altrad będzie sponsorem Pucharu Świata kobiet w tym roku. To kolejny krok francuskiej firmy na antypodach – wcześniej podpisała kontrakt z federacją Nowej Zelandii i jej logo będzie widnieć na koszulkach reprezentacji narodowych tego kraju.

A właśnie nowozelandzka federacja zaliczyła wpadkę w mediach społecznościowych – życzenia na Twitterze opublikowane z okazji dnia kobiet odnosiły się do nich jako nieocenionego wsparcia dla grających w rugby mężczyzn (jako żony, lekarki, fanki itp.) – tak jakby same w rugby nie grały. A na dodatek okraszono je zdjęciem Sevu Reece’a, który parę lat temu przyznał się do stosowania przemocy wobec swojej partnerki.

Z wieści transferowych:

  • Jonathan Sexton klubu nie zmienia – jednak wydarzeniem jest informacja o tym, że przedłużył kontrakt z irlandzką federacją i Leinsterem do jesieni 2023 i zapowiedział, że ostatni mecz w karierze zamierza rozegrać na Pucharze Świata we Francji;
  • Michael Cheika, były trener Australii, został nowym szkoleniowcem reprezentacji Argentyny;
  • Denny Solomona, była gwiazda Super League i gracz Sale Sharks, zagra w nowozelandzkim NPC – podpisał umowę z North Harbour.

Polacy za granicą

Wieści o naszych reprezentantach z lig zagranicznych – jak zwykle sprzed tygodnia.

Anglia:

  • National League 1: Aron Strumiński znów w pierwszym składzie Taunton Titans. Tym razem bez punktów, a jego ekipa przegrała z Birmingham Moseley na wyjeździe 20:22 (choć jeszcze na 10 minut przed końcem miała 10 punktów przewagi) i spadła z ósmego na dziewiąte miejsce dając prześcignąć się swoim sobotnim rywalom;
  • National League 2 North: Ross Cooke tym razem jako rezerwowy w Tynedale. Wszedł na boisko na ostatnie pół godziny, a w końcówce meczu zdobył przyłożenie. Jego drużyna wygrała z Huddersfield aż 53:19, ale zajmuje nadal ósme miejsce w tabeli;
  • Midlands Premiers: Ed Krawiecki zagrał w podstawowej piętnastce Bromsgove przeciwko Newport (Salop), ale jego ekipa przegrała 24:39 i jest szósta w tabeli;
  • North Premier: Sam Stelmaszek na skrzydle wystąpił dla Macclesfield w meczu z Lymm, przegranym 21:26. Jego ekipa utrzymała się na siódmym miejscu w lidze;
  • Tribute Somerset Premiers: Eryk Łuczka tym razem zagrał dla drugiej drużyny Hornets, która pokonała Imperial 20:17.

Francja (tu Fédérale 1 pauzowało):

  • Pro D2: Andrzej Charlat rozegrał prawie cały mecz Nevers z Grenoble, przegrany na wyjeździe 10:34;
  • Fédérale 2, grupa 2: Jędrzej Nowicki tym razem zaczął na ławce rezerwowych mecz Pontarlier przeciwko Metz. Jego drużyna wygrała 29:24 i pozostała na ósmym miejscu w grupie.

Szkocja:

  • Premiership: Zenon Szwagrzak od pierwszej minuty wyszedł na boisku w meczu Selkirk przeciwko GHA – jego drużyna przegrała (mimo 14-punktowego prowadzenia w drugiej połowie) 24:27 i nadal jest przedostatnia w lidze. Szwagrzak zdobył swoje pierwsze przyłożenie w barwach Selkirk i został wybrany najlepszym graczem drużyny (skrót spotkania: https://youtu.be/XfWnlEgYqm4);
  • National League Division 1: Daniel Tomanek znalazł się w pierwszym składzie Stirling Wolves w meczu przeciwko Melrose, przegranym 14:51. Stirling jest w tabeli dziewiąte.

Walia:

  • League 2 West: Jakub Małecki zagrał od początku mecz Burry Port z Fishguard and Goodwick – drużyna Polaka przegrała pierwszy raz w tym sezonie, 7:10, i zajmuje trzecie miejsce w tabeli (ale ma najmniej rozegranych meczów w czołówce).

Zapowiedzi

Najbliższy weekend to przede wszystkim mecz w Brukseli pomiędzy Polską a Belgią w ramach Rugby Europe Trophy.

To także ostatnia tegoroczna okazja obcowania z Pucharem Sześciu Narodów. W najciekawszym meczu Francja zmierzy się z Anglią, poza tym Irlandia gra ze Szkocją, a Walia z Włochami. W Rugby Europe International Championships poza naszym jeszcze trzy mecze – na poziomie Championship zmierzą się Rumunia z Holandią (Rumuni potrzebują zwycięstwa do awansu do turnieju barażowego stanowiącego szansę dostania się na Puchar Świata) i Hiszpania z Gruzją (stawką jest zwycięstwo w tegorocznym REC), a w naszej grupie Trophy Niemcy zagrają ze Szwajcarią.

Pauzują czołowe ligi europejskie, choć w dwóch z nich część drużyn pojawi się na boisku w związku z nadrabianiem covidowych zaległości. W Top 14 dwa mecze (oba ciekawe: Tuluza – Montpellier i Tulon – La Rochelle), a w URC aż pięć spotkań (derby Szkocji oraz cztery pojedynki drużyn południowoafrykańskich z europejskimi). Gra Super Rugby (tu m.in. mecze Crusaders – Blues i Brumbies – Reds).

10 komentarzy do “Gruzja i Hiszpania jadą do Francji”

  1. Czy wiadomo już co z biletami z mecz z Litwą? Lubię mieć bilet w łapie zanim zacznę rezerwować nocleg oraz bilet na pociąg 🙂

    Odpowiedz
      • Moje kości też niemłode ale jadę 😉 Chociaż przyznam że przed czterdziestką jakoś mniej mnie takie wyjazdy męczyły 😉

        Nocleg już mam, bilet na pociąg też, tylko biletu na mecz brak…

        Odpowiedz
  2. Cześć,
    Dziękuję za dobrą lekturę. Co do Pucharu 6 Narodów, to chyba w ostatnim zdaniu chodziło Ci chyba o Francję, a nie o Irlandię, bo Zieloni nie mają już szans na Wielkiego Szlema, gdyż przegrali z Francją. Mogą co najwyżej wygrać turniej, ale i to tylko w przypadku wygranej Anglików na wyjeździe z Francją…
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • Dzięki! Ale wszystko gra 🙂 W tym ostatnim zdaniu (ostatni akapit pod tabelką w części o 6N) jest mowa o turnieju młodzieżowym, gdzie to Irlandczycy mają na koncie cztery zwycięstwa 🙂

      Odpowiedz
      • Starość, nie radość, oddaję honor.
        A tak jeszcze z późniejszej części odnośnie URC i sensu spotkań ekip z RPA w trakcie P6N – myślę, że nie do końca jest tak, jak piszesz. Zwróć proszę uwagę na fakt, że np. w drużynie Lions i Bulls nie było w ten weekend żadnego gracza reprezentacyjnego, a w Stormers tylko 2 (no jak dodasz Gelanta to 3), tylko Sharks mają ekipę opartą na kadrowiczach.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz