O włos od sensacji w Łodzi

W Ekstralidze miały być trzy spacerki, tymczasem jeden z nich okazał się znakomitym widowiskiem, w którym o mało co Budowlani Łódź nie pokonali Ogniwa Sopot. Sensacji jednak nie było. Na świecie głównym punktem programu było starcie Anglii z Nową Zelandią, w którym jakże wyczekiwana wygrana wymknęła się Anglikom z rąk w ostatnich minutach. A w RET drugie zwycięstwo odnieśli Szwedzi.

Ekstraliga

Za Ekstraligą półmetek – każda drużyna ma już na koncie osiem spotkań i za tydzień, mimo że jesień trwa, zacznie się runda rewanżowa. Spotkania tej kolejki miały, poza gdyńskim, zdecydowanych faworytów. I faworyci wygrali, choć w Łodzi było nieoczekiwanie ciekawie.

Budowlani WizjaMed Łódź – Energa Ogniwo Sopot 32:36. Miał być jednostronny pojedynek, tymczasem do ostatniego gwizdka toczyła się zażarta walka o zwycięstwo. I to pomimo faktu, że już po paru minutach (których kibice spoza stadionu zdaje się nie widzieli) wicemistrzowie Polski prowadzili 12:0. Łodzianie jednak zaatakowali i po paru minutach zmniejszyli stratę. W tym meczu atak odpowiadał na atak, a przyłożenie padało za przyłożeniem (gorzej był z podwyższeniami). W pierwszej połowie gospodarze dwukrotnie zmniejszali stratę, ale ostatecznie przegrywali na jej koniec 10:22. W drugiej odsłonie na pierwsze przyłożenie przyszło czekać nieco dłużej, a gdy już padło – znów zmniejszyło dystans między drużynami. Ogniwo potem znowu powiększyło prowadzenie, ale na kwadrans przed końcem dwie efektowne, niezwykle szybkie akcje Budowlanych, jedna po drugiej spowodowały, że na tablicy wyników zagościł remis 29:29. Parę minut przed końcem łodzianie stracili swój motor napędowy, kontuzjowanego Lucasa Niedzwieckiego, jednak przy tej okazji wyszli na nieoczekiwane prowadzenie – karnego ze swojej połowy boiska wykorzystał Araki Ryusuke (to chyba pierwsze „japońskie” punkty w Ekstralidze). Ostatecznie jednak niespodzianki nie było – Adrian Seerane znalazł dziurę w szykach obronnych Budowlanych. I choć łodzianie jeszcze raz zaatakowali, dobrą chwilę spędzili tuż pod polem punktowym Ogniwa, obrona sopocian wytrzymała. Ogniwo wygrało, ale niewiele brakło do sensacji.

Drew Pal 2 Lechia Gdańsk – Pogoń Awenta Siedlce 14:71. Tu nie było mowy o niespodziance. Pierwsza akcja siedlczan co prawda efektu nie przyniosła, ale w ciągu paru kolejnych minut zdobyli trzy przyłożenia i prowadzili 17:0 (kiepska skuteczność z podwyższeń Nkululeko Ndlovu, po którego dwóch pudłach obowiązki przejął Paul Walters – do końca meczu uzbierał z podwyższeń aż 16 punktów). Kolejne 10 minut to najlepszy okres Lechii tego dnia: dwa zdobyte przyłożenia (przedzielone jednym straconym) pozwoliły im zmniejszyć stratę do 8 punktów. Moment później stracili jednak już piąte przyłożenie, zmarnowali szansę na przeniesienie gry karnym na 5 m gości, a potem zostawili jeszcze jedną lukę w obronie i do przerwy przegrywali 14:36. W drugiej połowie było tylko gorzej – trzy pierwsze ataki Pogoni przyniosły jej trzy przyłożenia. Potem siedlczanie przyłożyli jeszcze dwukrotnie, a Lechia ponownie groźniej zaatakowała dopiero na koniec meczu – tym razem bez skutku. Trzy z jedenastu przyłożeń gości zdobył Bartosz Kubalewski.

Life Style Catering Arka Gdynia – Juvenia Kraków 25:21. Emocji nie zabrakło w spotkaniu typowanym na najciekawsze w tej kolejce – a którego stawką było czwarte miejsce w lidze na półmetku zmagań. Pierwsza połowa toczyła się z lekką przewagą Arki. Co prawda jej ataki rzadko kiedy docierały pod pole punktowe rywali, ale Juvenia swoje szanse często marnowała błędami w autach. I choć to Juvenia zdobyła pierwsze przyłożenie po świetnym fragmencie gry, pierwszą połowę wygrali gdynianie 8:7 (swoje jedyne przyłożenie zdobywając w osłabieniu). Druga połowa zaczęła się od znakomitych akcji krakowian, którzy w ciągu paru minut wyszli na prowadzenie 21:8 (najpierw po błędzie gdynian świetnie pokazał się Maciej Dorywalski, a potem Riaan van Zyl wyrwał piłkę rywalowi i popędził z nią 80 m). Jednak kolejna ofensywna akcja krakowian zamiast punktów przyniosła żółta kartkę Dorywalskiego, a gdynianie wykorzystali grę w przewadze aby zdobyć dwa przyłożenia (oba w wykonaniu Kewina Bracika, jedno z nich po iście piłkarskiej akcji) i wyjść na prowadzenie 22:21. W ostatnim kwadransie van Zyl spudłował karnego, za to tuż przed końcem trafił między słupy Eujaan Botha. A w ostatniej akcji Juvenia straciła piłkę po kolejnym przegranym aucie i odrobić strat nie zdołała.

Budmex Rugby Białystok – Orlen Orkan Sochaczew 7:55. W Białymstoku niespodzianki nie było, choć pierwsze minuty spotkania gospodarze spędzili na połowie mistrzów Polski i ambitnie atakowali. Jednak bez skutku, a po tej fazie gry Orkan już zdecydowanie przeważał i do przerwy zaliczył sześć przyłożeń, wychodząc na prowadzenie 36:0 (kiepska skuteczność z przyłożeń Pietera Steenkampa, jednak wiatr pracy mu nie ułatwiał, podobnie zresztą jak młynarzom wrzucającym piłkę do autów). Po przerwie Orkan stanął – gra przez pewien czas toczyła się w strefie środkowej boiska, a białostocczanie nawet atakowali. Dopiero po kwadransie gry goście dorzucili siódme przyłożenie, potem gospodarze znów mieli dobry okres i choć pierwsza ich świetna sytuacja skończyła się piłką utrzymaną w górze, kolejna, na kwadrans przed końcem, przyniosła im honorowe przyłożenie. Więcej punktów już jednak nie zdobyli, podczas gdy sochaczewianie zaliczyli do końca meczu jeszcze dwa kolejne przyłożenia.

W tabeli na półmetku (jedyny moment tego sezonu, gdy drużyny można tak naprawdę ze sobą porównać) zmian na pozycjach nie ma, ale różnice punktowe pomiędzy poszczególnymi grupkami rosną. Solidarnie wygrywały wszystkie cztery czołowe drużyny. Zajmujące dwa pierwsze miejsca Orlen Orkan Sochaczew i Pogoń Siedlce mają już odpowiednio 11 i 8 punktów przewagi nad trzecim Energa Ogniwem Sopot (które w przeciwieństwie do rywali z dwóch czołowych miejsc nie zainkasowało w ten weekend bonusu ofensywnego). Poza czołową czwórką jedyny dorobek punktowy weekendu to defensywne punkty bonusowe krakowian i łodzian.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Orlen Orkan Sochaczew839
2.Pogoń Awenta Siedlce836
3.Energa Ogniwo Sopot828
4.Life Style Catering Arka Gdynia823
5.Juvenia Kraków819
6.Edach Budowlani Lublin813
7.Budowlani WizjaMed Łódź811
8.Drew Pal 2 Lechia Gdańsk85
9.Budmex Rugby Białystok80

Także w I lidze ten weekend miał oznaczać półmetek, wciąż jednak pozostały do odrobienia dwa nierozegrane spotkania z pierwszych kolejek. W ostatnim meczu przed rundą rewanżową sensacyjną porażkę poniosła niepokonana dotąd Sparta Jarocin – na wyjeździe przegrała z Arką Rumia 20:30, przy czym rumianie prowadzili praktycznie przez cały mecz, a ich przewaga w pewnym momencie wyniosła nawet 22 punkty. Fajny akcent na zakończenie roku, w którym Arka obchodzi 20-lecie klubu. Nieoczekiwanie jednostronny okazał się pojedynek AZS AWF Warszawa z Rugby Wrocław, który akademicy wygrali 55:5 (hat-trick i 23 punkty Juana Brzezinskiego). Poza tym wygrywali faworyci: Hegemon Mysłowice uległ Legii Warszawa 17:39 (na dodatek mysłowiczanom grozi walkower za błąd przy zmianach; bohaterem meczu był Saba Charaiszwili), a Wataha Zielona Góra została rozgromiona przez Posnanię 7:73. W tabeli Sparta nadal na czele, ale już tylko z 2 punktami przewagi nad Legią. Trzy punkty dalej AZS AWF, a reszta stawki z już większą stratą. Na końcu wciąż z kompletem porażek Wataha.

Mecze towarzyskie

Testowe granie się rozkręca i choć byliśmy jeszcze przed oficjalnym okienkiem międzynarodowym, zobaczyliśmy prawdziwy hit – pojedynek na Twickenham między Anglią i Nową Zelandią.

Anglia – Nowa Zelandia 22:24. U gospodarzy zwracała uwaga obecność w wyjściowym składzie pierwszy raz w karierze łącznika młyna Bena Spencera, a także powrót Henry’ego Slade’a. All Blacks wyszli na boisko z Beaudenem Barrettem w roli łącznika ataku, Cortezem Ratimą na łączniku młyna, a także Tamaitim Williamsem w pierwszej linii. Wynik otworzył Marcus Smith trzema punktami z karnego, ale Nowozelandczycy odpowiedzieli siedmioma punktami. Podobny cykl powtórzył się w kolejnych minutach, jednak przed przerwą Anglicy przełamali go kolejnymi dwoma karnymi odrabiając większość strat i po pierwszej połowie przegrywając tylko dwoma punktami. Po przerwie zaliczyli swoje jedyne przyłożenie – zdobył je Immanuel Feyi-Waboso po przechwycie Smitha. Wyszli na prowadzenie, a kolejne kopy Smitha (w sumie 17 punktów w meczu) dały im 8-punktową przewagę. Jednak wtedy Smith zszedł z boiska, zastąpiony przez George’a Forda, co angielską drużynę miało drogo kosztować. Nowozelandczycy odzyskali inicjatywę i w końcówce nie tylko odrobili stratę, ale wyszli na skromne, dwupunktowe prowadzenie. I to właśnie Ford najpierw chybił szarży przy przyłożeniu Marka Tele’i, a potem miał dwie szanse, aby w samej końcówce (i przy grze z przewagą jednego zawodnika) przechylić szalę zwycięstwa na korzyść swojej drużyny – jednak najpierw z karnego trafił w słupek, a potem chybił drop goala ostatniej szansy. Najlepsi na boisku – po angielskiej stronie Smith, a po nowozelandzkiej chyba młody Wallace Sititi. A w kolejnym mecz All Blacks będą musieli się obejść bez Beaudena Barretta.

Poza tym:

  • Szkocja – Fidżi 57:17 (Fidżyjczycy w tym meczu jeszcze bez swoich gwiazd z Europy – cała dwudziestka trójka w nadchodzącym sezonie będzie grać dla Drua, Szkoci bez Finna Russella; do gry po ponad roku wrócił Graham Darcy i zdobył cztery przyłożenia – nie wyrównał jednak rekordu reprezentacji Szkocji, bo Duhan van der Merwe na sam koniec meczu znowu mu doskoczył; spotkanie było w praktyce rozstrzygnięte po 20 minutach, gdy Szkoci prowadzili 26:0);
  • Munster – All Blacks XV 24:38 (ciekawe starcie nawiązujące do pięknej historii Munsteru; zwracał uwagę powrót do gry po kontuzji Petera O’Mahony’ego; mecz był bardzo długo na styku, a goście rozstrzygnęli go w praktyce dwoma przyłożeniami w ciągu ostatnich kilku minut spotkania).

Swoją drogą, Chile jeszcze w ten weekend nie grało, ale okazuje się, że tuż przed wylotem kadry do Europy jej liczebność została obcięta do zaledwie 25 zawodników. Trzy spotkania… to spore ryzyko. Ponoć powodem są kwestie budżetowe. Redukcja również w kadrze Argentyny (nie będzie wielu znakomitych graczy, w tym braci Carrerasów). Zmiany także w innych kadrach, choć te głównie wywołane kontuzjami. A przy okazji pojawiły się informacje o kadrach dwóch europejskich drużyn z REC: Hiszpanie mają w składzie dawno niewidzianego tam Joëla Merklera z Tuluzy, jest też pięciu debiutantów niedawno jeszcze grających w młodzieżówce. Z kolei Rumuni w 38-osobowym składzie mają aż 36 zawodników z kraju (w tym siedmiu debiutantów) i tylko dwóch z Francji. Z kolei w kadrze Zimbabwe pojawił się zapowiadany wcześniej Kyle Godwin z Western Force i niedawny debiutant Ian Prior. Razem z nimi w kadrze jest Kudakwashe Nyakufaringwa.

Top 14

Ligowe granie elity zamarło w oczekiwaniu na mecze testowe, jest jednak wyjątek – we Francji liga grała nie oglądając się na konieczność zwolnienia francuskich kadrowiczów.

Aviron Bayonnais – Stade Toulousain 12:8. Mecz kolejki mieliśmy na sam jej koniec, w niedzielny wieczór, gdy mistrzowie kraju z Tuluzy walczyli na niewygodnym dla nikogo terenie w Bajonnie. I już pierwsza połowa udowodniła, że o zwycięstwo będzie tu trudno – tuluzańczycy przeważali, ale tłukli głową w mur baskijskiej defensywy, przegrywali auty w kluczowych momentach, a tymczasem pierwsza groźniejsza akcja gospodarzy przyniosła im nieco szczęśliwe 7 punktów. Drugą szansę bajończycy mieli dopiero na koniec pierwszej połowy, ale tym razem przyłożenie odebrało im TMO. Wynik 7:0 trwał aż do 60. minuty – dopiero wtedy obrońcy mistrzowskiego tytułu przedarli się na pole punktowe gospodarzy. Wciąż, wobec braku skutecznego podwyższenia, przegrywali i dopiero kilkanaście minut później, gdy powstrzymali groźny atak gospodarzy i sami weszli na ich połowę, wykorzystali karnego, który dał im prowadzenie 8:7. Moment później Bajonna zaliczyła pudło najpierw z drop goala, a potem karnego, ale na dwie minuty przed końcem zdobyła wreszcie zwycięskie przyłożenie (drugie w tym meczu Sireliego Maqali). Owszem, to była Tuluza bez największych gwiazd, ale wciąż to zwycięstwo ma słodki smak dla Basków.

Poza tym:

  • ASM Clermont – Union Bordeaux-Bègles 32:27 (wbrew pozorom pewne zwycięstwo Clermont, które zaczęło ten mecz znakomitą akcją, a na pięć minut przed końcem wygrywało 19 punktami; dwa przyłożenia Bordeaux na koniec tylko uratowały tej drużynie bonus defensywny i odebrały gospodarzom ofensywny)
  • Castres Olympique – Montpellier Hérault 30:26 (niemal cały mecz prowadzili goście, którzy po 25 minutach wygrywali już 20:3; dopiero w doliczonym czasie gry, 4 minuty po upływie 80 minut, Castres zaliczyło przyłożenie, które dało tej drużynie skromne zwycięstwo);
  • RC Toulonnais – Lyon OU 21:10 (Lyon miał sporo szans, ale bardzo mało z nich wykorzystał; z tego meczu zostanie zapamiętane głównie kolejne piękne przyłożenie Fidżyjczyka Jiuty Wainiqolo: https://x.com/i/status/1853048941572501808);
  • Section Paloise – Racing 92 23:33 (cenne i trochę nieoczekiwane zwycięstwo paryżan, którzy w pierwszej połowie bez strat przetrwali blisko 10 minut gry w trzynastkę, za to po przerwie zdobyli cztery przyłożenia, z czego dwa pierwsze, gdy sami grali z przewagą dwóch zawodników);
  • USA Perpignan – RC Vannes 32:13 (ważna wygrana Katalończyków w walce o utrzymanie; mogła być wyższa, ale dwa przyłożenia gospodarzy zostały unieważnione);
  • Stade Rochelais – Stade Français 35:18 (cztery przyłożenia roszelczyków i ani jednego paryżan, dla których wszystkie 18 punktów z karnych zdobył Louis Carbonel).

Tuluza i Bordeaux utrzymały pierwsze dwa miejsca mimo porażek – jednak ich przewaga nad resztą stawki znacznie zmalała, bowiem sześć kolejnych ekip z tabeli solidarnie swe mecze wygrało. Bajonna mimo wygranej straciła trzecie miejsce na rzecz La Rochelle, ale utrzymała się w ścisłej czołówce. A do strefy spadkowej znowu obsunęło się Stade Français.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Stade Toulousain930
2.Union Bordeaux-Bègles929
3. ↑Stade Rochelais927
4. ↓Aviron Bayonnais926
5.RC Toulonnais923
6.ASM Clermont923
7.Castres Olympique923
8.Racing 92922
9. ↑↑↑↑USA Perpignan919
10. ↓Lyon OU918
11.Montpellier Hérault915
12. ↓↓Section Paloise915
13. ↓Stade Français914
14.RC Vannes911

Dziewiątą kolejkę Pro D2 rozpoczęła porażka lidera ligowej tabeli, który jednak mimo to utrzymał swoją pozycję: Montauban na wyjeździe uległo Colomiers 29:33 po dramatycznej końcówce (na kwadrans przed końcem prowadziło 12 punktami, ale straciło trzy przyłożenia i w doliczonym czasie gry, mając samemu 7 punktów straty zdecydowało się na trzy punkty z dalekiego karnego, aby zdobyć przynajmniej bonus defensywny). Z Montauban liczbą punktów zrównały się dwie drużyny – Biarritz, które rozgromiło Nevers 43:14 (przegrani spadli na ostatnie miejsce w lidze), oraz Grenoble, które wygrało 37:10 z Agen (bonus defensywny zdobywając dzięki trzem przyłożeniom zdobytym w ciągu ostatnich paru minut meczu, fatalnych dla gości, którzy przez pięć minut grali w trzynastkę). Tylko punkt mniej od tej trójki ma Grenoble, które pokonało 45:30 Mont-de-Marsan. Sporą niespodziankę sprawiła ostatnia ekipa ligowej tabeli, Valence Romans, która wygrała 42:19 z Brive (zapobiegając w ten sposób objęciu przez rywali przewodnictwa w lidze i samemu uciekając ze strefy spadkowej; mecz oglądało ponad 6 tys. widzów). Poza tym Béziers pokonało 29:13 Angoulême (17 punktów z kopów Samuela Marquesa, pierwsza wyjazdowa porażka Angoulême), Aurillac wygrało 24:23 z Oyonnax (niemal wszystkie punkty zwycięzców w wykonaniu Gruzinów, z wyjątkiem karnej siódemki, która zadecydowała o ich zwycięstwie sześć minut po upływie czasu; koszmarne problemy z dyscypliną Oyonnax, której gracze zobaczyli sześć kartek, po czerwonej grali w osłabieniu 50 minut, 10 z nich w trzynastkę, a kilka nawet w dwunastkę), a Dax wygrało z Niceą 22:19.

Z kraju

W centralnej lidze juniorów w grupie pierwszej piętnastka Budowlanych Łódź pokonała Lechię Gdańsk 46:7 (awansując na fotel lidera – dotychczasowy, niepokonane dotąd Ogniwo Sopot, w ten weekend nie grał), natomiast w grupie drugiej Budowlani Lublin ulegli Orkanowi Sochaczew 0:59, a Juvenia Kraków zwyciężyła AZS AWF Warszawa 48:10 (tu Orkan wciąż na czele grupy z trzema wysokimi wygranymi na koncie, dla krakowian to pierwsza wygrana w sezonie).

Tomasz Bobryk ogłosił powołania do reprezentacji Polski na jesienne mecze Rugby Europe Trophy (i zarazem na pierwsze oficjalne spotkania pod swoją wodzą). Skład jest podobny do tych, które zbierał na dwa ostatnie spotkania treningowe – zdominowany przez zawodników z Ekstraligi. „Rodzynków” z zagranicy jest tylko trzech – znani nam już Kuba Wojtkowicz z Irlandii i Quentin Cieslinski z Francji oraz zupełnie nowe nazwisko, Wayne Borsak. Borsak urodził i wychował się w Australii, gdzie grał przez wiele lat w drużynach występujących w Shute Shield (Warringah, Sydney University, Randwick, Eastwood), a także w ekipie Sydney Rams reprezentującej metropolię w istniejących kiedyś rozgrywkach National Rugby Championship. W międzyczasie zaliczył przygodę w hiszpańskim El Salvador, a ostatnio występuje w holenderskiej Ereklasse. Oprócz Borsaka na debiut w narodowych barwach mają szansę: Antoni Gołębiowski, Krystian Mechecki, Jonathan O’Neill (który zaliczył pięcioletni okres gry w naszym kraju) i Kacper Wróbel z Orkana Sochaczew oraz Wiktor Wilczuk z Ogniwa Sopot. Kilku kolejnych potencjalnych debiutantów zostało wskazanych w rezerwie. Dominują gracze Pogoni Awenty Siedlce (dziewięciu), Orlen Orkana Sochaczew (siedmiu) i Ogniwa Sopot (sześciu). Poza tym miejsce znalazło się dla trzech graczy Life Style Catering Arka Gdynia oraz po jednym z Budowlanych WizjaMed Łódź i Edach Budowlanych Lublin.

Z krajowego podwórka informacja poniekąd pozasportowa – pojawiło się zarządzenie Ministra Sportu i Turystyki, zgodnie z którym w przyszłorocznych programach dotacyjnych jednym z kryteriów ma być transparentność funkcjonowania beneficjenta (w tym polskich związków sportowych). Wśród tych kryteriów znajdują się kwestie, z którymi PZR ma problem – m.in. publikowanie uchwał i decyzji organów związku, protokołów z posiedzeń, budżetu organizacji. Mowa jest też o publikowaniu informacji o wyborach wykonawców dostaw i usług zlecanych przez związek, a także rejestru umów. Kto wie, być może coś kogoś w Związku tknie – na ten moment ostatni protokół Zarządu PZR oraz ostatnia uchwała Komisji Rewizyjnej na stronie polskie.rugby pochodzą sprzed ponad 2 lat (czerwiec/lipiec 2022). O innych dokumentach można tylko pomarzyć. A o Biuletynie Informacji Publicznej aż żal wspominać – nie ma tam praktycznie nic poza danymi teleadresowymi i zdezaktualizowanym składem Zarządu.

Ze świata

W Rugby Europe International Championships mieliśmy kolejne spotkanie na „naszym” poziomie Trophy – Litwini drugi weekend z rzędu zagrali w Szawlach i w starciu ze Szwedami liczyli na powtórzenie wyniku z meczu z Luksemburgiem. Ale Szwedzi też przed tygodniem wygrali i to oni kontynuowali swoją passę. Co prawda to gospodarze zdobyli pierwsze przyłożenie w spotkaniu, ale Szwedzi odpowiedzieli tym samym, a po 10 minutach gry w przewadze prowadzili już 19:7. Przed przerwą dorzucili jeszcze dwa karne i po pierwszej połowie wygrywali 25:7. A po przerwie kontynuowali punktowanie: jedno przyłożenie zaraz po gwizdku, a potem drugie po dłuższym okresie ataków Litwinów, wybiły gospodarzom z głowy marzenia o zwycięstwie – na pół godziny przed końcem zrobiło się już 39:7. Dwa przyłożenia Litwinów w końcówce niewiele już zmieniły, tym bardziej, że i Szwedzi zapunktowali, zapisując na swoje konto także punkt bonusowy. A obrazkiem z meczu jest ta 50-metrowa akcja szwedzkiego filara Ale Lomana: https://x.com/i/status/1853070266915557664.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑Szwecja29
2. ↓Litwa25
3.Czechy11
4.Luksemburg10
Chorwacja00
Polska00

Na poziomie Conference półmetek osiągnęły rozgrywki poziomu A – wszystkie drużyny mają już za sobą po dwa spotkania. Drugie zwycięstwo w drugim meczu odniosła Łotwa, która rozgromiła Estonię 62:0. Wskoczyła dzięki temu na drugie miejsce w grupie, o punkt za Danią, które też dwukrotnie jesienią wygrała.

Towarzysko zagrały dwie ekipy z najwyższego poziomu rozgrywek, przygotowujące się do nadchodzącego sezonu Championship: Belgia i Szwajcaria. Belgowie co prawda szybko stracili z kontuzją kapitana, z boiska musiało zejść z powodu urazów też dwóch innych graczy, ale pewnie pokonali ekipę, która kilka miesięcy temu triumfowała na poziomie Trophy – wygrali 48:7, a Szwajcarzy swoje jedyne punkty zdobyli dopiero na koniec meczu.

Coraz więcej kobiecego rugby w Skandynawii. Rok temu w międzynarodowych piętnastkach pojawiły się Finlandia i Łotwa, w tym roku niedawno przebudziła się z kilkunastoletniego snu Norwegia, a teraz – z jeszcze dłuższego – Dania. W ten weekend Dunki zagrały właśnie z Norweżkami i wygrały 7:0. Szkoda tylko, że to raczej nie był oficjalny test, skoro grano 4 x 20 minut.

W Anglii pod nieobecność reprezentantów ruszyły rozgrywki Premiership Rugby Cup ponownie obejmujące drużyny zarówno z Premiership, jak i Championship. Niestety, w starciach pomiędzy drużynami z tych dwóch poziomów ekipy z elity zwykle wysoko wygrywały. Jedno spotkanie miało jednak odmienny przebieg – w londyńskich derbach Ealing Trailfinders pokonali Saracens 29:19, głównie dzięki prowadzeniu zdobytemu już w pierwszej połowie (po 5 minutach 12:0, po półgodzinie 24:0).

Głosowanie nad sprzedażą 20% udziałów w spółce dysponującej komercyjnymi prawami do Springboków, które pierwotnie miało odbyć się w połowie października, ale zostało zawieszone po sprzeciwie kilku kluczowych federacji prowincjonalnej i interwencji ministra sportu, zaplanowano tym razem na 6 grudnia. Trwają rozmowy SARU z federacjami, które kwestionują transakcję.

Kolejna afera w federacji walijskiej i znów chodzi o kobiety (rok po tym, jak niezależny audyt w związku stwierdził seksistowskie praktyki w zarządzie). Ponoć podczas niedawnych negocjacji dotyczących nowych kontraktów zawodniczkom grożono wycofaniem reprezentacji z rozgrywek WXV (co oznaczałoby także rezygnację z Pucharu Świata), jeśli w ciągu trzech godzin nie podpiszą przedstawionych im umów. Przedstawiciele związku przyjęli taką taktykę, gdy zawodniczki zagroziły strajkiem z powodu przedłużających się negocjacji. Teraz władze przepraszają i zaprzeczają, aby afera miała jakikolwiek związek z płcią zawodniczek…

W Walii także trwają rozmowy na temat nowej umowy między federacją i franczyzami URC. Te ostatnie odrzuciły ofertę federacji, która proponowała przejęcie 14 mln funtów długu franczyz w zamian za 20% udziałów w nich. Niemniej zawarcie nowej umowy planowane jest jeszcze w tym tygodniu.

A na koniec znowu o wyborach przewodniczącego World Rugby. Tym razem cytat z Abdelatifa Benazziego: The next World Cup has four more teams, but what happens between the World Cups? How can these unions improve? Niestety, tak to będzie wyglądać od przyszłego roku. Wygląda na to, że Irlandia i Francja stoją tu w opozycji do sojuszu zawiązanego przez Australię i Anglię, wspierającego kandydata myślącego wyłącznie o tier 1 (i 20-minutowej czerwonej kartce). Ale czy to wystarczy?

Z wieści transferowych:

  • kiepski początek sezonu to czasami zbyt wiele dla włodarzy klubów: zwolniony został główny trener Munsteru, Graham Rowntree (tymczasowo zastąpi go Ian Costello; Ronan O’Gara już oświadczył, że zostaje w La Rochelle), a także szkoleniowiec Dragons, Dai Flanagan. Z kolei w Exeter Chiefs ponoć pożegnano się z trenerem obrony Omarem Mouneimne;
  • koniec reprezentacyjnej kariery ogłosił Joe Marler – zresztą drugi raz (poprzednio w 2018, wytrwał do Pucharu Świata w Japonii). Tuż po powołaniu do kadry na listopadowe testy, wywołaniu niemałego zamieszania propozycją zakazu wykonywania haki przed meczami i nieoczekiwanym opuszczeniu kadry.

Polacy za granicą

Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.

Anglia:

  • Tomasz Pozniak (Rams RFC, National League 1): zagrał cały mecz przeciwko Plymouth Albion, wygrany 21:16. Rams wciąż są niepokonani i wciąż są liderem ligi;
  • Ross Cooke (Oxford Harlequins RFC, National League 2 East): zagrał cały mecz przeciwko Sevenoaks, przegrany 29:43. Harlequins zajmują 11. miejsce w grupie;
  • Peter Hudson-Kowalewicz (Hull RUFC, National League 2 North): zagrał ponad godzinę w meczu z Lymm, przegranym 18:24. Hull jest na 11. miejscu w grupie.

Irlandia:

  • Michał Haznar (Naas RFC, All-Ireland League D1B): wyszedł w podstawowym składzie w meczu przeciwko UCC (University College Cork), wygranym 34:30. Naas awansowało na czwarte miejsce w lidze;
  • Jakub Wojtkowicz (Sligo RFC, All-Ireland League D2B): zaczął na ławce rezerwowych spotkanie przeciwko Skerries, wygrane 23:17. Sligo zajmuje nadal szóste miejsce na swoim poziomie.

Szkocja:

  • Ronan Seydak (Heriot’s RC, Premiership): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Glasgow Hawks, wygranym 37:22. Jego drużyna pozostaje wiceliderem ligi;
  • Zenon Szwagrzak (Melrose Rugby, Premiership): wrócił po kontuzji, zagrał drugą połowę w meczu z Marr, wygranym 22:21, i znalazł się wśród wyróżnionych zawodników tego spotkania. Melrose zajmuje piąte miejsce w lidze.

Walia:

  • Jake Wisniewski (Cross Keys RFC, Premiership Cup): wyszedł w podstawowym składzie na mecz z Narberth, wygrany 52:28 (rozgrywany w ramach drugiej rundy rozgrywek pucharowych).

Zapowiedzi

Nadchodzący tydzień to granie testowe już pełną gębą. Mierzyć się będą zarówno wielcy rugbowego świata, jak i niektórzy mniejsi. W planie 16 spotkań, w tym dwa jeszcze przed weekendem (we wtorek ZEA – Zimbabwe, w środę Niemcy – British Armed Forces). Największy hit weekendu to mecz Irlandia – Nowa Zelandia, a poza tym zobaczymy spotkania Anglia – Australia, Szkocja – Południowa Afryka, Włochy – Argentyna, Francja – Japonia, Walia – Fidżi, Rumunia – Tonga, Kanada – Chile, Hiszpania – Urugwaj, Portugalia – Stany Zjednoczone, Kenia – Uganda (to miał być rewanż zmagań o Elgon Cup, ale planowane na ten weekend pierwsze spotkanie w Ugandzie zostało przesunięte o dwa tygodnie), Hongkong – Brazylia, Gruzja – All Blacks XV, Bristol Bears – Australia A. Do tego dochodzą dwa mecze Rugby Europe International Championships: Czechy – Chorwacja na poziomie Trophy i Ukraina – Słowacja na poziomie Conference.

W siódemkach trzecia i zarazem ostatnia runda Asia Rugby Sevens Series, tym razem w Bangkoku, a także turniej mistrzowski kobiet w Afryce, który zostanie rozegrany w stolicy Ghany, Akrze – ten ostatni przed tygodniem pomyłkowo awizowany w „szponach” na ten weekend zamiast na kolejny.

W kraju ostatnia przed zimą kolejka Ekstraligi (dziesiąta). W planie mecze Budowlani WizjaMed Łódź – Pogoń Awenta Siedlce, Drew Pal 2 Lechia Gdańsk – Juvenia Kraków i Life Style Catering Arka Gdynia – Edach Budowlani Lublin. Kolejka niepełna, bo czwarte spotkanie (białostocczan z sopocianami) przełożono na wiosnę. Ma odbyć się też szósta kolejka II ligi oraz mecze centralnej ligi kadetów. W siódemkach czwarty (i także ostatni przed zimą) turniej mistrzostw Polski kobiet.

Dodaj komentarz