Wiktoria w Szawlach

Reprezentacja Polski mocno zaczęła nowy sezon Rugby Europe Trophy, wysoko i z bonusem wygrywając z Litwą. Rywale jednak nie śpią: Szwedzi zrobili to samo w starciu z Chorwatami, a złożona w dużej mierze z reprezentantów Czech ekipa Bohemia Rugby Warriors wygrała swój drugi mecz w Rugby Europe Super Cup. A na świecie Australia ograła Japonię, Paragwaj jednak nie pojedzie na baraż do Dubaju, a federacja walijska ogłosiła zamiar redukcji drużyn w URC.

Reprezentacja Polski / Rugby Europe International Championships

Dwa sobotnie mecze otworzyły nowy sezon Rugby Europe Trophy. Wśród nich było starcie Litwy z Polską, rozegrane w Szawlach. Polacy przystąpili do pierwszego meczu jesieni z dwoma debiutantami (oboma w podstawowym składzie): Pawłem Bartoszewiczem-Malickim i Kacprem Skupem. Nieoczekiwanie był też Piotr Zeszutek mimo czerwonej kartki z meczu ligowego sprzed tygodnia (KGiD zadziałała niczym błyskawica i postanowiła kapitana kadry nie karać zawieszeniem). Spośród powołanych zabrakło na boisku m.in. Wojciecha Piotrowicza, którego miejsce na dziesiątce zajął Lucas Niedzwiecki.

I właśnie Niedzwiecki wykonał pierwszy kop w tym meczu, rozgrywanym w gęstym deszczu i być może z tego powodu niezbyt porywającym. Bardzo mało było w nim płynnych akcji, a sporo fizycznej walki i błędów po obu stronach. Właśnie od błędów to spotkanie się zaczęło: najpierw aut popsuli Polacy, a chwilę potem w tym samym miejscu zawalili Litwini. Już w trzeciej minucie mieliśmy na koncie przyłożenie Mateusza Plichty po szybkim rozegraniu karnego (szkoda tylko, że Daniel Gdula pomylił się z prostej pozycji przy podwyższeniu). W kolejnych minutach błędy się powtarzały, Litwini przegrywali auty, a gdy po kwadransie znowu weszliśmy w pole 22 m gospodarzy, dwa potężne maule dały nam przyłożenie zapisane na konto Wiktora Wilczuka. Kolejna taka okazja została zmarnowana po kilku błędach, a Litwini wreszcie zrewanżowali się nam w jedynej ich groźniejszej akcji pierwszej połowy – po karnym na tablicy wyników było 3:12. Po rwanym fragmencie gry Polacy na szczęście zdominowali rywali i trzy akcje naszych zawodników zakończyły się punktami: najpierw karnym Gduli, a potem przyłożeniami zdobytymi po walce przy linii bramkowej – Vahy Halaifonuy (który już wcześniej błysnął ładnym wejściem w szyki obronne rywali) i w ostatniej akcji przed przerwą Łukasza Kornecia. Schodząc do szatni, nasi prowadzili 29:3.

Po przerwie obraz gry się zmienił. Co prawda nadal nie widzieliśmy efektownego rugby, ale górę zaczęli brać Litwini. Ich przewaga nie przekładała się jednak na punkty, tymczasem po 20 minutach gry w końcu to nasi przebili się na pole punktowe i powiększyli przewagę do 33 oczek (Kacper Wróbel po ładnym odwróceniu Plichty). Litwini znowu rzucili się do ataku, znowu nam zagrozili, ale znowu efektem był błąd i strata. Nasi jednak nie oddalili gry i sami popełnili błąd w maulu na połowie boiska. Karnego Litwini zamienili na znakomity kop w aut, a po nim wjechali maulem na nasze pole punktowe, zdobywając honorowe przyłożenie. To chyba podrażniło naszych zawodników, którzy w końcu groźniej zaatakowali. Co prawda pierwsze wejście w pole 22 m rywali skończyło się przegranym autem, ale kolejna taka wizyta przyniosła przyłożenie Lucasa Niedzwieckiego, który zmylił zwodem rywala. Gdula drugi raz w tym meczu chybił z podstawki, trafiając w słupek (bilans 5 z 7, w sumie 11 punktów), a chwilę potem mecz się skończył.

Cóż, efektownie nie było, ale na koncie mamy wysoką wygraną 41:8 i ofensywny punkt bonusowy. Można powiedzieć, że plan został wykonany – na początek tego sezonu RET mamy dwóch słabszych przeciwników i wygrane bonusowe z nimi to obowiązek, jeśli chcemy myśleć o awansie. Cały czas jednak obawiam się, dalszej części sezonu – problemy finansowe Związku mogą przełożyć się na przygotowania do gry z trudniejszymi rywalami i (oby nie!) atmosferę w kadrze.

W drugim meczu Rugby Europe Trophy nasi najgroźniejsi rywale, Szwedzi, podejmowali Chorwatów (a rozjemcą ich spotkania był Adrian Pawlik, któremu pomagał m.in. Mieszko Lech). I choć pierwsze przyłożenie w wietrznym i deszczowym Trelleborgu zdobyli nieoczekiwanie goście, potem na prowadzenie wyszli Szwedzi i ostatecznie wygrali wysoko 57:12, aplikując rywalom aż 9 przyłożeń – z czego sześć po przerwie. Błysnął m.in. ich gwiazdor, filar Ale Loman, który w pierwszej połowie zdobył dwa ważne przyłożenia, w tym jedno znowu po 45-metrowym indywidualnym rajdzie.

W tabeli tego sezonu Szwedzi wyprzedzają nas dzięki lepszemu bilansowymi małych punktów, ale w tej ważniejszej tabeli dwusezonowej zachowaliśmy trzypunktową przewagę nad nimi.

Tabela sezonu 2025/2026:

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Szwecja15
2.Polska15
3.Litwa10
4.Chorwacja10
Czechy00
Dania00

Tabela łączona sezonów 2024/2025 i 2025/2026:

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Polska627
2.Szwecja624
3.Czechy516
4.Chorwacja66
5.Litwa65
6.Luksemburg52
Dania00

Top 14

W ósmej kolejce Top 14 pierwsze zwycięstwo wreszcie odniósł beniaminek.

US Montauban – USA Perpignan 29:22. O tę wygraną było o tyle łatwiej, że Montauban grało na własnym boisku, a rywalem była inna drużyna, która dotąd jeszcze nie odniosła zwycięstwa. Już przed meczem można było przewidywać, że wynik tego spotkania będzie bardzo istotny w kontekście walki o utrzymanie we francuskiej elicie. Rugbyści dostarczyli kibicom sporo emocji, a i na boisku było widać napięcia – już w pierwszej połowie mieliśmy pomarańczową kartkę jednego z gospodarzy i dwie żółte gości. Katalończycy dzięki kopom Tommaso Allana prowadzili tuż przed przerwą 15:10, ale w ostatniej akcji pierwszej połowy na czoło wysunęli się gospodarze i przewagę zachowali do końca. Co prawda po przyłożeniu w 62. minucie drużyny dzielił tylko jeden punkt, ale w drugiej połowie kopy Jérôme’a Bosviela wystarczająco powiększyły dorobek ekipy Montauban, by poczuła smak pierwszej wygranej po powrocie do elity.

Stade Toulousain – RC Toulonnais 59:24. Szlagier kolejki okazał się nieoczekiwanie jednostronnym widowiskiem – goście walczyli, ale tak naprawdę nie zagrozili zwycięstwu gospodarzy. Po półgodzinie gospodarze prowadzili 10:3, ale w ostatnich minutach pierwszej połowy ich prowadzenie wzrosło do 21 punktów dzięki dwóm przyłożeniom ze sporym udziałem Romaina Ntamacka (przy pierwszym zaczął akcję niczym w meczu z Nową Zelandią sprzed paru lat, a przy drugim sam zdobył punkty). Po przerwie Tuluza się nie zatrzymywała i zdobywała punkty nawet w osłabieniu, a hat-tricka dopełnił Argentyńczyk Juan Cruz Mallía. Tulończycy wreszcie zaczęli odpowiadać, dwukrotnie przebił się skrzydłem młody skrzydłowy Mathis Ferté, koledzy dorzucili też trzecie przyłożenie, ale oprócz tego zbierali żółte kartki. W efekcie Tuluza wygrała wysoko, a bonus ofensywny pozwolił jej na powrót na fotel lidera ligowej tabeli.

Poza tym:

  • Lyon OU – Stade Rochelais 19:36 (Lyon po dobrym starcie sezonu teraz radzi sobie kiepsko, natomiast roszelczycy cieszą się z pierwszej wygranej na wyjeździe; na początku Lyon dwukrotnie wychodził na prowadzenie po przyłożeniach Jiuty Wainiqolo, ale stracił przewagę po przyłożeniu swojego byłego gracza Davita Niniaszwiliego, a potem La Rochelle rozpędzało się coraz bardziej; w pierwszej połowie obie ekipy zdobyły w sumie 7 przyłożeń; po przerwie padło tylko jedno pieczętujące wygraną gości, którzy do końca walczyli o kolejne, które dałoby im bonus ofensywny);
  • ASM Clermont – Castres Olympique 63:14 (pierwsza połowa jeszcze o niczym nie przesądziła, ale w ostatniej półgodzinie meczu Clermont zdobyło 7 przyłożeń kompletnie rozbijając gości – nie było efektowne, ale wyjątkowo skuteczne);
  • Racing 92 – Section Paloise 15:10 (lider tabeli powstrzymany w Créteil, choć w przyłożeniach wygrał 2:0; 7 brakujących punktów z nieskutecznych kopów przed przerwą okazało się kluczowe, a Racing wygrał dzięki karnym Ugo Seunesa; były zresztą kontrowersje, bo w końcówce Pau zdobyło trzecie przyłożenie, które jednak po TMO nie zostało uznane – w efekcie zamiast wygranej za 5 punktów Pau zdobyło tylko bonus defensywny);
  • Stade Français – Montpellier Hérault 35:12 (pewna wygrana paryżan, którzy co prawda na pierwsze punkty czekali niemal pół godziny, ale na 10 minut przed końcem wygrywali już 35:0);
  • Union Bordeaux-Bègles – Aviron Bayonnais 41:12 (bardzo pewna wygrana gospodarzy, którzy po pierwszej połowie prowadzili 31:0 m.in. dzięki czterem przyłożeniom swoich znakomitych skrzydłowych; w drugiej połowie Baskowie się przebudzili, ale i Bordeaux zdobyło dwa przyłożenia, potwierdzając zwycięstwo z bonusem ofensywnym).

Tuluza wróciła na prowadzenie w tabeli ligowej, a tyle samo punktów ma Stade Français. Punkt mniej ma dotychczasowy lider, Pau, a tuż za nim znalazło się Bordeaux. Wyraźne awanse odnotowały ponadto Racing 92, La Rochelle i Clermont. Na dole tabeli Montauban odskoczyło od Perpignan już na 7 punktów.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑↑Stade Toulousain825
2. ↑↑Stade Français825
3. ↓↓Section Paloise824
4. ↑↑↑↑Union Bordeaux-Bègles823
5. ↑↑↑↑↑Racing 92821
6. ↓↓↓↓Aviron Bayonnais821
7. ↑↑↑↑Stade Rochelais720
8. ↑↑↑↑ASM Clermont819
9. ↓↓↓↓RC Toulonnais719
10. ↓↓↓↓Castres Olympique819
11. ↓↓↓↓Montpellier Hérault818
12. ↓↓↓Lyon OU818
13.US Montauban87
14.USA Perpignan80

Ósma kolejka Pro D2 zaczęła się do starcia dwóch ekip z czołówki, Valence Romans i Agen. Nadspodziewanie dobrze radzący sobie w tym sezonie gospodarze pewnie wygrali 56:17, dominując w drugiej połowie, i w efekcie zastąpili gości na trzecim miejscu w tabeli. Hat-tricka przyłożeń zaliczył młynarz Dorian Marco-Pena, a sędzia pokazał dwie pomarańczowe kartki (Valence Romans zdecydowanie lepiej wykorzystało swój okres gry w przewadze niż Agen). Szlagierem kolejki było jednak starcie kończące kolejkę, w którym lider zmierzył się z wiceliderem – tu Colomiers wreszcie poznało smak porażki i uległo po emocjonującym spotkaniu Vannes 17:22 (mimo wielkiej presji na rywali w ostatnich 10 minutach, w których miało przewagę jednego gracza). Ciekawie też było w meczu Brive z Soyaux Angoulême, w którym mający ogromne ambicje gospodarze przegrali z ekipą z dołu tabeli 16:25. Poza tym Biarritz pokonało Mont-de-Marsan 35:13, Grenoble wygrało z Carcassonne 57:12 (hat-tricka przyłożeń zaliczył portugalski skrzydłowy Raffaele Storti, czwarte dorzucił jego kolega z reprezentacji José Madeira), Nevers ograło Aurillac 62:28, Dax pokonało Béziers 40:5, a Oyonnax zwyciężyło Provence 30:25 (choć po 5 minutach goście mieli na koncie już dwa przyłożenia).

United Rugby Championship

Za nami piąta kolejka w United Rugby Championship – ostatnia przed ponad miesięczną przerwą.

Munster – Connacht 17:15. Drugie w sezonie irlandzkie derby były niezwykle zaciętym pojedynkiem. Zawodzili w nim kopacze (na sześć podwyższeń trafione zostało jedno i te dwa punkty finalnie rozdzieliły przeciwników; kiepsko wyglądało także kopanie w grze), sporo natomiast iskrzyło pomiędzy drużynami i sędzia nie narzekał na nudę. Wynik otworzył po kwadransie przewagi Munster, ale szybko odpowiedzieli goście dwoma przyłożeniami Byrona Ralstona. Connacht cisnął dalej, ale podanie w ataku przechwycił rywal i Munster odzyskał prowadzenie. Jednak w ostatniej akcji pierwszej połowy na pole punktowe gospodarzy przebił się Paul Boyle (choć trzeba było długiego TMO, aby to stwierdzić) i było 15:12. Druga połowa zaczęła się fatalnie dla Connachtu, który stracił kontuzjowanego Ralstona. Goście długo skutecznie się bronili, często na linii punktowej, ale 10 minut przed końcem Munster wreszcie zdobył przyłożenie, które dało mu wygraną. Podwyższenie było niecelne, co oznaczało, że dystans jest do odrobienia jednym skutecznym kopem, ale Connacht takiej szansy już nie dostał.

Poza tym:

  • Glasgow Warriors – Bulls 21:12 (zacięte spotkanie, rozstrzygnięte przez Szkotów dwoma przyłożeniami w ostatnim kwadransie);
  • Lions – Ulster 49:31 (Ulster wreszcie znalazł pogromcę, ale zwycięstwo nie przyszło ekipie z Johannesburga łatwo – walka była wyrównana, Ulster prowadził do przerwy, a po pięciu przyłożeniach gości, w tym trzech Roberta Baloucoune’a, jeszcze na dziesięć minut przed końcem ekipy dzieliły zaledwie trzy punkty; na koniec jednak Ulster popełniał błędy i w ostatnich 10 minutach gospodarze zdobyli trzy przyłożenia);
  • Sharks – Scarlets 29:19 (do złych wieści z WRU – o czym niżej – doszła Walijczykom czwarta porażka w czwartym meczu sezonu; naszpikowani gwiazdami durbańczycy też dotąd nie znali smaku zwycięstwa, tym cenniejsza więc to dla nich wygrana – jej styl jednak nie był przekonujący; dwa pierwsze przyłożenia zdobyli dla Sharks bracia Vincent i Emmanuel Tshituka);
  • Benetton Treviso – Stormers 16:31 (Włosi prowadzili do przerwy 16:8, ale w drugiej połowie dominowali na boisku goście; co prawda nie mieli w szeregach Sachy Feinberga-Mngomezulu, ale jego rolę znakomicie wypełnił Jurie Matthee, który zdobył 21 punktów);
  • Dragons – Ospreys 19:19 (remis w drugich walijskich derbach sezonu; po 20 minutach było 0:12, ale potem Dragons odrabiali straty i na kilka minut przed końcem wyrównali; tuż przed końcem kopali karnego, ale chybili; przed meczem kibice obu klubów protestowali przeciwko decyzji WRU o obcięciu liczby walijskich drużyn w URC);
  • Leinster – Zebre Parma 50:26 (Leinster znowu w młodym składzie, bez reprezentantów, przygotowujących się do meczu w Chicago z All Blacks; w efekcie aż sześciu debiutantów, w tym wchodzący z ławki Austriak Caspar Gabriel; po pierwszej połowie co prawda dublińczycy prowadzili tylko pięcioma punktami, ale w drugiej połowie dorzucili drugie cztery przyłożenia i pewnie wygrali);
  • Cardiff – Edinburgh 20:19 (szalone pierwsze 20 minut: 5 przyłożeń, po których gospodarze przegrywali 12:19, a na dodatek na samym początku spotkania kontuzja walijskiego gwiazdora, Taulupe Faletau; na początku drugiej połowy Walijczycy zdobyli przyłożenie, a karnym pod jej koniec przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę).

W tabeli ponownie w czołówce bez zmian – na prowadzeniu niepokonane dotąd drużyny Stormers i Munster. Zwraca uwagę spory awans Leinsteru, który pierwszy raz w tym sezonie znalazł się w górnej połówce zestawienia. Fatalna postawa drużyn walijskich – poza czwartym w tabeli Cardiff pozostałe trzy zajmują trzy ostatnie miejsca.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Stormers523
2.Munster523
3.Glasgow Warriors520
4.Cardiff520
5.Ulster416
6.Bulls514
7. ↑↑↑↑↑Leinster511
8. ↑↑↑Lions511
9. ↓Zebre Parma510
10. ↓↓↓Benetton Treviso59
11. ↓↓Edinburgh49
12. ↓↓Connacht49
13. ↑Sharks58
14. ↓Ospreys57
15.Dragons55
16.Scarlets40

Prem

Już na start piątej kolejki Prem mieliśmy mecz na szczycie. A jakby było mało, to na dodatek był też poniekąd derbowy pojedynek ekip z Bath i Bristolu.

Northampton Saints – Saracens 43:31. W Northampton mierzyły się dwie drużyny zajmujące przed weekendem dwa pierwsze miejsca w tabeli – gospodarze bronili pozycji lidera. I mecz znakomicie zaczęli – 25 minutach mieli na koncie trzy przyłożenia, prowadzili 17:0 i mało kto dawał szansę rywalom. Potem jednak role się kompletnie odwróciły – to Saracens zaczęli zdobywać przyłożenie za przyłożeniem (dwa z nich przy grze w przewadze) i po 50 minutach to oni prowadzili 26:17. Wydawało się, że pójdą za ciosem, ale nastąpił drugi zwrot o 180 stopni – Saints się przebudzili i to oni ponownie zyskali przewagę. Na dodatek udokumentowaną czterema przyłożeniami, z których pierwsze dwa padły w grze w liczebnej przewadze, a większość zdobył Tommy Freeman (a w połączeniu z przyłożeniem z początku meczu uzbierał ich w tym spotkaniu aż cztery).

Poza tym:

  • Exeter Chiefs – Gloucester 39:12 (piąta porażka w piątym meczu gości, a dla zwycięzców 22 punkty, w tym dwa przyłożenia Henry’ego Slade’a);
  • Harlequins – Newcastle Red Bulls 52:14 (piąty raz przegrali też Red Bulls, przy czym blisko byli prawdziwego upokorzenia – na pięć minut przed końcem było 52:0; Quins odbudowali nieco nastroje po katastrofalnej porażce w Exeterze przed tygodniem; bohaterami meczu byli Marcus Smith i grający swój setny mecz dla gospodarzy Tyrone Greene, który zaliczył dwa przyłożenia);
  • Bath – Bristol Bears 40:15 (derbowy pojedynek i to pomiędzy ekipami sąsiadującymi w czołówce tabeli zwiastował emocje – i emocje były, ale tylko do 65 minuty; wtedy jeszcze Bath prowadziło tylko 4 oczkami, ale trzy przyłożenia w końcówce rozstrzygnęły sprawę; ostatnia piątka padła, gdy Bristol walczył o czwarte przyłożenie i punkt bonusowy – ale piłkę przechwycił Henry Arundell i zdobył punkty wieńczące wygraną gospodarzy);
  • Leicester Tigers – Sale Sharks 36:35 (pasjonujący pojedynek, w którym obie drużyny zdobyły po pięć przyłożeń; po dwóch piątkach Adama Radwana Tigers prowadzili 15:0, a potem obie strony zaczęły wymieniać się przyłożeniami; Sharks zmniejszyli stratę z 8 do 1 oczka dopiero na 10 minut przed końcem, ale wyrwać zwycięstwa gospodarzom nie byli już w stanie).

Northampton Saints pozostali na fotelu lidera. Saracens spadli z drugiego miejsca, a pozostałe miejsca na podium zajmują Bath i Exeter Chifes. Sporą część dystansu do reszty stawki odrobili Harlequins, ale dwie ostatnie drużyny (Gloucester i Newcastle) tracą coraz więcej.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Northampton Saints523
2. ↑Bath521
3. ↑↑Exeter Chiefs519
4. ↓↓Saracens517
5. ↑Leicester Tigers516
6. ↓↓Bristol Bears514
7.Sale Sharks512
8.Harlequins510
9.Gloucester53
10.Newcastle Red Bulls50

W najciekawszym pojedynku czwartej kolejki Champ Doncaster Knights wygrali 34:31 z Worcester Warriors. Wciąż niepokonani są Ealing Trailfinders (bardzo cenne wyjazdowe zwycięstwo nad Coventry, 63:36) oraz Caldy (pokonało u siebie Cambridge 41:24). Poza tym Nottingham wygrało 29:27 z Richmond, Hartpury University zwyciężyło 25:19 Chinnor, Ampthill uległo Bedford Blues 12:66, a London Scottish przegrało 10:38 z Cornish Pirates, dla których to było pierwsze zwycięstwo w sezonie.

Z kraju

W I lidze aż 12 przyłożeń zobaczyli kibice we Wrocławiu – w zaległym meczu pierwszej kolejki zmierzyły się ekipy Rugby Wrocław i Arki Rumia. Ostatecznie zwycięsko wyszli z tego meczu gospodarze – było 45:39. Sporo było też w tym meczu kartek, w tym pod koniec meczu także czerwona. Jedyną zmianą w tabeli w efekcie tego meczu był zepchnięcie przez Arkę Rumia dzięki bonusowi defensywnemu Legii Warszawa na przedostatnią lokatę.

A już dzień później znowu liczba meczów zrobiła się nierówna, bo awansem rozegrano mecz szóstej kolejki – i zarazem mecz na ligowym szczycie, w którym zmierzyły się dwie niepokonane dotąd ekipy, Sparta Jarocin i Hegemon Mysłowice. I po tym meczu obie pozostały niepokonane, w meczu padł bowiem remis 24:24. Zaczęło się od prowadzenia gości 14:0, ale gospodarze doprowadzili do remisu. Potem to oni dwukrotnie prowadzili, ale goście wyrównywali – ostatni raz karnym w ostatniej akcji meczu. W efekcie na czele tabeli ligowej pozostał Hegemon, który nadal ma punkt przewagi nad Spartą.

Czwarta kolejka odbyła się w II lidze. W pojedynku rezerw Budowlanych zdecydowanie górą byli łodzianie, którzy pokonali lublinian aż 75:5, a pięć przyłożeń zaliczył Siaosi Vakapuna. W starciu drużyn z najniższych miejsc w tabeli Rugby Ruda Śląska wygrała z Miedziowymi Lubin 57:36 (aż 15 przyłożeń w meczu), a Koma RT Olsztyn pokonało rezerwy stołecznego AZS AWF 66:26. W tabeli zdecydowanie na czele nadal Budowlani II Łódź. Aż 10 punktów mniej mają kolejne trzy drużyny – z Olsztyna, Lublina i Rudy Śląskiej.

Trzecia kolejka centralnej ligi kadetów zaczęła się od niespodzianki: 16-latkowie z Pogoni Siedlce odnieśli pierwsze zwycięstwo w sezonie wygrywając 22:21 z niepokonanymi dotąd swoimi rówieśnikami z Orkana Sochaczew. W drugim meczu tej samej grupy Budowlani Lublin pokonali Rugby Białystok 28:14.

Drugi turniej mistrzostw Polski w rugby 7 kadetek odbył się w Olsztynie. Na starcie stanęło osiem drużyn. W finale Energa Biało-Zielone Ladies Gdańsk pokonały 14:0 Pogoń Siedlce, natomiast w meczu o brąz Girls RT Olsztyn wygrały z Venol Atomówkami Łódź. W obu tych pojedynkach zwyciężczynie skutecznie zrewanżowały się za porażki w decydujących pojedynkach pierwszego turnieju sprzed miesiąca.

Wieść krajowa, ale z Francji: gdynianin Adam Zapędowski, grający od dwóch lat w drużynie espoirs w Bordeaux, otrzymał powołanie do reprezentacji Francji U20 na jesienne mecze. Cóż, dla samego zawodnika to na pewno kolejna znakomita szansa dla rozwoju, ale z punktu widzenia polskiego kibica trochę szkoda, że nie zagra na ME U20 w Pradze.

Ze świata

W Tokio odbył się pierwszy mecz okienka testowego z prawdziwego zdarzenia: Japonia grała z Australią, a mecz oglądało ponad 40 tys. widzów. Goście, którzy zatrzymali się w Azji w drodze do Europy, wystawili mocno eksperymentalny skład, którego kapitanem był Nick Champion de Crespigny, zaledwie trzeci raz grający w żółtej koszulce. Mimo to nikt nie spodziewał się specjalnych kłopotów Australijczyków, a te nadeszły – choć dość szybko wyszli na prowadzenie 14:3, w drugiej połowie Japończycy zaczęli gonić wynik i ostatecznie przegrali tylko 15:19. Goście zawodzili m.in. w autach, na co wpływ mogła mieć strata obu wspieraczy jeszcze w pierwszej połowie. Japończycy imponowali zwłaszcza w obronie (przetrwali bez straty punktu dwa okresy gry w osłabieniu). Grała zresztą nie tylko pierwsza reprezentacja Japonii, ale także druga – Japonia XV pokonała na wyjeździe Hongkong 59:14. Kiepsko to wróży gospodarzom przed Pucharem Świata.

W Rugby Europe International Championships obok zmagań na poziomie Trophy odbyły się też dwa mecze na poziomie Conference. W grupie A Finlandia po zaciętym meczu zremisowała z Łotwą 14:14 (w końcówce oba zespoły miały kopy, które mogły dać im wygraną, oba jednak chybione) i wyszła na pierwsze miejsce w grupie – ale jako jedyna ma na koncie dwa rozegrane spotkania. W grupie B Serbia pokonała Słowację 52:12 i z kompletem dwóch wygranych jest liderem grupy.

Dwa międzynarodowe mecze kobiet: w pierwszym meczu tegorocznego Rugby Europe Trophy Finlandia przegrała ze Szwecją 7:18 (zaplanowano trzy spotkania, w rywalizacji wezmą udział także Niemki), a w Ameryce Południowej Peru uległo Chile 0:54 – dla obu drużyn to był pierwszy międzynarodowy występ w historii.

W Omanie rozegrano turnieje drugiego poziomu siódemkowych mistrzostw Azji – Asia Rugby Sevens Trophy. Wśród panów rywalizowało 13 drużyn, a triumfowali Kazachowie, którzy wysoko i bez straty ani jednego punktu wygrali wszystkie swoje mecze. W finale pokonali reprezentantów Indii 27:0, trzecie miejsce zajął Afganistan po zwycięstwie nad Arabią Saudyjską. Na starcie rywalizacji pań stanęło pięć drużyn, a po ostateczne zwycięstwo sięgnęła reprezentacja Uzbekistanu, która w finale zrewanżowała się za grupową porażkę reprezentacji Iranu. Trzecie miejsce zajęła Korea Południowa.

W trzeciej kolejce Rugby Europe Super Cup sytuacja bez zmian: nadal wygrywają ekipy z Półwyspu Iberyjskiego, a przegrywają Rumuni. Iberians pokonali Wolves 62:7, a Lusitanos ograli holenderską Deltę 36:10. W ostatnim spotkaniu Bohemia Rugby Warriors pokonali 30:20 belgijskich Brussels Devils. To już drugie zwycięstwo Czechów w trzecim meczu – niezły start do sezonu i niezła podbudowa pod mecze w Rugby Europe Trophy (w ekipie Warriors jest duża grupa reprezentantów kraju). No i nieźle wygląda to także od strony organizacyjnej i frekwencji kibiców.

Po 8 latach przerwy Canterbury wygrało rozgrywki NPC w Nowej Zelandii. Pokonało 36:28 w finale inną ekipę z Wyspy Południowej, Otago (choć w fazie zasadniczym w pojedynku tych samych drużyn i na tej samej arenie bezapelacyjnie triumfowało Otago). Pierwsza połowa jeszcze była wyrównana, ale w ciągu 20 minut po przerwie Canterbury zaliczyło 3 przyłożenia. Rywale odpowiedzieli dopiero w końcówce, ale było już za późno. Dla zwycięzców to piętnasty tytuł w historii (tylko Auckland ma ich więcej).

Mistrzem ARUSA Top 10 w Chile (w rozgrywkach uczestniczą drużyny ze stolicy i jej okolic – związku ARUSA) została ekipa Old Macks z Viña del Mar, która w finale pokonała stołeczną drużynę COBS 26:21. Dla COBS to druga z rzędu porażka w finale (wcześniej seryjnie zdobywali tytuły), natomiast Old Macks wracają na najwyższy stopień podium po 11 latach przerwy.

Odbyły się półfinały rozgrywek URBA Top 12 – przeznaczonych dla najlepszych drużyn z rejonu Buenos Aires. Ubiegłoroczni zwycięzcy, Alumni, odpadli z rywalizacji już po fazie zasadniczej, którą skończyli na siódmym miejscu. Do finału awansowały ekipy Newman (która wygrała 41:24 nad ubiegłorocznym wicemistrzem, Belgrano) oraz San Isidro Club (13:9 pokonała najlepszą drużynę sezonu zasadniczego, Club Atletico San Isidro, po zaciętym meczu – swoją drogą, spotkania CASI i SIC, wywodzących się ze wspólnego korzenia, to argentyńskie klubowe klasyki).

Półfinały rozegrano także w rywalizacji drużyn prowincjonalnych na Fidżi – w Skipper Cup. Obaj ubiegłoroczni finaliści nie dotarli do tego etapu – mimo odpowiednio drugiego i trzeciego miejsca w fazie zasadniczej Suva i Nadroga odpadły w ćwierćfinałach. Ich pogromcy, Nadi i Malolo, spotkali się w półfinale, z którego górą wyszło Malolo (31:19) – ekipa z malutkiej wysepki awansowała do finału pierwszy raz w historii. Drugim finalistą została najlepsza drużyna fazy zasadniczej, Naitasiri, która wygrała z Tailevu 31:26.

W towarzyskim spotkaniu w Południowej Afryce Cheetahs zrewanżowali się gruzińskiemu Black Lion za porażkę sprzed tygodnia i tym razem wygrali 24:5.

Nie ma ostatnio kwalifikacji do Pucharu Świata bez pozaboiskowych historii. Reprezentacja Paragwaju, która niedawno nieoczekiwanie pokonała w dwumeczu Brazylię, jednak nie zagra o ostatnie miejsce na tej wielkiej imprezie – na międzykontynentalny baraż pojadą pokonani przez nich rywale. Sprawa znowu związana jest z uprawnieniami do gry w kadrze – w obu meczach z Brazylią miał wystąpić zawodnik nieuprawniony. Ktoś zapomniał, że okres zamieszkania przy naturalizacji powiększono jakiś czas temu z 5 do 3 lat. Tym dziwniejsze, że zawodnik, o którego poszło, pochodzący z Argentyny Ramiro Amarilla, rozegrał w kadrze Paragwaju znacznie więcej niż tylko te dwa ostatnie mecze (był nawet kapitanem w meczu z Chile).

Cóż, Brazylia ma ostatnio spore kłopoty, a do turnieju pozostał krótki czas. Faworytem rywalizacji w Dubaju jest Samoa, ale ta reprezentacja też ma kłopoty i może Belgowie sprawią niespodziankę?

Federacja walijska ogłosiła oficjalnie, że liczba zawodowych drużyn z tego kraju w URC zostanie obcięta z czterech do trzech. Nie podano jeszcze, która z nich ulegnie likwidacji, jednak ze słów przedstawicieli związku wynika, że będą to Ospreys lub Scarlets – w zachodniej części walijskiego wybrzeża ma zostać bowiem tylko jedna drużyna. Operacja ma zostać przeprowadzona w 2028, co wynika ze zobowiązań WRU wobec URC – ale jeśli liga znajdzie zastępstwo przed tą datą, związek chętnie doprowadzi do zmian wcześniej. WRU liczy, że Ospreys i Scarlets dojdą w tej sprawie do konsensusu… Finansowanie trzech pozostałych klubów ma wynosić początkowo po 6,4 mln funtów rocznie.

Ogłoszono kolejne kadry na listopadowe okienko testowe. Szkoci powołali trzech potencjalnych debiutantów – dwóch z Edynburga oraz Alexa Masibakę z Montpellier. Z kolei Walijczycy graczy bez międzynarodowego doświadczenia mają aż pięciu, ale bardziej zwraca uwagę powrót Louisa Reesa-Zammita. Sporo się też mówi o powołaniu Rhysa Carre’a, który dostał się do kadry pomimo faktu, że gra poza Walią i nie spełnia limitu 25 występów międzynarodowych (dwa lata temu i tak obniżonego z 60). Tradycyjnie spora już grupa debiutantów w kadrze francuskiej, aż dziesięciu, a wśród nich jeden szczególny – mistrz olimpijski z Paryża Aaron Grandidier-Nkanang. Najbardziej doświadczony jest Gaël Fickou, brakuje natomiast (poza kilkoma kontuzjowanymi gwiazdami) m.in. Thomasa Ramosa – ze względów rodzinnych ma dołączyć do drużyny później. Najwięcej graczy, dziesięciu, jest z Tuluzy, natomiast po sześciu z Bordeaux i Pau. U Anglików mamy dwóch debiutantów – Noaha Caluoriego (który wygryzł Adama Radwana) i Jacka Kenninghama. Z kolei Irlandczycy stracili kontuzjowanego Macka Hansena (dwóch kolejnych graczy zaś poleci do USA nie w pełni sprawnych).

Z kadry Południowej Afryki prawdopodobnie ubędzie Jan-Hendrik Wessels – w wyniku aż 9-tygodniowego zawieszenia za przewinienie z meczu z Connachtem. Sprawa jednak budzi sporo wątpliwości w RPA. Podczas meczu złapanie rywala za przyrodzenie uszło Springbokowi płazem – czerwoną kartkę zobaczył tylko Irlandczyk, który mu się zrewanżował uderzeniem głową (i na dodatek został w procesie dyscyplinarnym uwolniony od sankcji). Zawieszenie Wesselsa orzeczono, choć nie było jednoznacznego dowodu video (oparto się na zeznaniach Murphy’ego i komisarza meczowego, który widział sytuację, a także uprawdopodabniających tę wersję nagraniach), i przed weekendem nie opublikowano pełnej decyzji, przez co Bulls nie byli w stanie się od niej odwołać. Co ciekawe, w innym procesie dyscyplinarnym w URC mecze kadry zaliczono do zawieszenia za czerwoną kartkę Makazole Mapimpiego, podczas gdy skrzydłowy do kadry Erasmusa nie został powołany (efektywnie zatem jego zawieszenie zamiast deklarowanych pięciu spotkań obejmie tylko jedno).

Portal SportsPro sporządził listę sportowców o największej wartości reklamowej na świecie. Na podium, za plecami kierowcy Formuły 1 Lewisa Hamiltona i gimnastyczki Simone Biles, znalazła się rugbystka Ilona Maher.

Ciekawostka, Mako i Billy Vunipola na następnym Pucharze Świata mogą pojawić się w barwach Tonga, a nie Anglii. Ponoć Mako myśli o posadzie trenerskiej, a Billy o występach na boisku w reprezentacji wyspiarskiego kraju, z którego pochodzą (w końcu ich ojciec Fe’ao nie tylko grał dla Tonga, ale był nawet kapitanem tej drużyny).

Z wieści transferowych:

  • koniec kariery ogłosiła reprezentantka Anglii Emily Scarratt – najlepsza piętnastkowiczka świata roku 2019 i nominowana do nagrody najlepszej siódemkowiczki świata za rok 2016;
  • jeden z czołowych chilijskich graczy, Santiago Videla, który ostatnio występował w drużynie Miami Sharks, po jej rozwiązaniu podpisał kontrakt z inną ekipą MLR, Chicago Hounds. Co ciekawe, ponoć odrzucił ofertę z angielskiej Prem;
  • Gruzin Giorgi Javakhia przechodzi w trybie awaryjnym z Grenoble do Tulonu;
  • ponad stukrotny reprezentant Gruzji, kapitan tej drużyny, ostatnio gracz Black Lion, Merab Szarikadze, zamienia rugby na MMA.

Zmarł wielokrotny reprezentant Fidżi z przełomu XX i XXI wieku, kapitan tej drużyny, Joe Veitayaki. Z kolei we Francji, w wieku 87 lat, zmarł André Herrero, legenda Tulonu (przez kilkanaście lat zawodnik, potem także trener i prezes), w latach 60. wielokrotny reprezentant Francji.

Polacy za granicą

Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.

Anglia:

  • Max Loboda (Caldy RFC, Champ): rozegrał ostatnie 20 minut w meczu z Nottingham, wygranym 31:24. Caldy ma komplet wygranych na koncie i awansowało na pozycję wicelidera ligi;
  • Daniel Tomanek (Tunbridge Wells RFC, Regional 1 South Central): zagrał 80 minut i zdobył 12 punktów z podwyższeń i karnych w meczu z Worthing, wygranym 32:20. Jego ekipa awansowała na drugie miejsce w grupie;
  • Jordan Tebbatt (Leicester Forest RFC, Counties 1 Midlands East (South)): zagrał swój trzeci mecz w drużynie występującej na siódmym poziomie ligowym, przegrany z Hinckley II 15:29. Forest zajmuje siódme miejsce w grupie.

Francja:

  • Quentin Cieslinski (Stade Métropolitain, Nationale 2 – grupa 2): zagrał 50 minut w meczu z Tricastin, wygranym 39:20. Jego ekipa awansowała na ósme miejsce w grupie;
  • Thomas Toevalu (US Marmandaise, Nationale 2 – grupa 1): na ławce rezerwowych zaczął mecz z Saint Jean De Luz, przegrany 22:26. Marmande pozostało dziewiąte w grupie;
  • Mateusz Bartoszek (RC Bassin d’Arcachon, Fédérale 1 – grupa 1): na ławce rezerwowych zaczął mecz z Saint Médard en Jalles, wygrany 30:19. RCBA awansowało na czwarte miejsce w grupie;
  • Andrzej Charlat (AS Monaco Rugby, Fédérale 2 – grupa 3): zagrał 80 minut i zdobył 2 punkty z podwyższenia w meczu z Servian Boujan, wygranym 25:22. Monaco wciąż przewodzi grupie.

Szkocja:

  • Zenon Szwagrzak (Melrose Rugby, Premiership): na ławce rezerwowych zaczął mecz z Glasgow Hawks, wygrany 13:5. Melrose awansowało na siódme miejsce w lidze.

Zapowiedzi

W kolejny weekend w kraju:

  • siódma kolejka Ekstraligi (Life Style Catering Arka Gdynia – AZS AWF Warszawa, Juvenia Kraków – Energa Ogniwo Sopot, Budowlani WizjaMed Łódź – Orlen Orkan Sochaczew, Edach Budowlani Lublin – Pogoń Awenta Siedlce, Drew Pal 2 Lechia Gdańsk – Budmex Rugby Białystok),
  • szósta kolejka I ligi (jej pozostałe trzy mecze),
  • mecze centralnej ligi kadetów.

A na świecie:

  • powoli rozkręca się rugby testowe: Irlandia – Nowa Zelandia (znowu w Chicago), Anglia – Australia, Południowa Afryka – Japonia (na Wembley), Szkocja – Stany Zjednoczone, do tego Barbarians – All Blacks XV i Munster – Argentyna XV,
  • dwa spotkania w Rugby Europe Trophy: Chorwacja – Dania i Szwecja – Litwa, do tego mecz na poziomie Conference (Łotwa – Norwegia),
  • dziewiąta kolejka Top 14 (m.in. mecz Tuluzy ze Stade Français),
  • finały URBA Top 12 w Argentynie, Skipper Cup w Fidżi i drugiej tury Primera División w Urugwaju.

2 komentarze do “Wiktoria w Szawlach”

  1. Regulamin Rugby Europe Trophy pisał chyba ktoś na bardzo mocnych prochach. Albo co bardziej prawdopodobne że pisze go nadal, bo wygląda na niedokończony. Jeśli w walce o awans biorą drużyny, które rozegrały o 5 meczów mniej, to chyba cos jest nie tak. To mają być równe szanse? No i nadal teoretycznie jest możliwe (na szczęście nie w tym sezonie), że drużyna , która awansuje do REC, jednocześnie spadnie do Conference. Dramat…

    Odpowiedz
    • Nie przesadzajmy, ta teoretyczna możliwość jest tak nikła, że w praktyce nieprawdopodobna. A jeśli chcieli zrobić awanse i spadki pomiędzy Championship i Trophy co dwa lata, a pomiędzy Trophy i Conference co rok, to innej możliwości nie było. Owszem, regulamin ma swoje dziury, ale tutaj bym się nie czepiał 🙂

      Odpowiedz

Skomentuj Grzegorz B Anuluj pisanie odpowiedzi