Białystok wreszcie z tarczą, Chicago tym razem na czarno

Pierwszą wygraną w historii swoich występów w Ekstralidze zaliczył Budmex Rugby Białystok, który w pokonanym polu pozostawił Drew Pal 2 Lechię Gdańsk. Bardzo ciekawie było też w Krakowie, gdzie Juvenia postraszyła Energę Ogniwo Sopot. Na świecie najwięcej uwagi przyciągnął The Rematch – w Chicago tym razem All Blacks pokonali Irlandię, rewanżując się za porażkę sprzed 9 lat. A w numerze także o klasyfikacji w Rugby Europe Trophy.

Ekstraliga

Siódmą kolejkę Ekstraligi rozegrano w pierwszy weekend listopada. Jedno spotkanie odbyło się w dzień Wszystkich Świętych, pozostałe – w niedzielę.

Life Style Catering Arka Gdynia – AZS AWF Warszawa 71:14. Jedyne sobotnie spotkanie miało wyraźnego faworyta i ten nie zawiódł. Gdynianie od samego początku pokazali dominację, w pierwszych 10 minutach zdobywając trzy przyłożenia. Bardzo często znajdowali dziury w warszawskiej obronie i raz za razem wyprowadzali szybkie akcje, kończone punktami. Pomogły im też dwa efektowne zagrania 50:22. Goście niewiele mieli do powiedzenia i do przerwy było 38:0, a gdynianie mieli na koncie 6 przyłożeń. Po przerwie akademicy zdołali kilkakrotnie zagrozić gospodarzom i nawet zdobyć dwa honorowe przyłożenia. Gdynianie jednak całkowicie kontrolowali wynik, a sami dorzucali kolejne piątki, krótko po przerwie prowadząc już 52:0. Dwie z nich zdobył Szymon Sirocki, a najskuteczniejszym zawodnikiem meczu był Radosław Rakowski, który zaliczył hat-tricka.

Drew Pal 2 Lechia Gdańsk – Budmex Rugby Białystok 26:29. Kolejne starcie pomiędzy drużynami z ostatniej trójki tabeli ligowej i kolejna porażka Lechii Gdańsk – a jednocześnie pierwsze w historii startów w Ekstralidze zwycięstwo drużyny z Białegostoku (po blisko półtorej roku występów). A wydawało się, że to Lechia w tym meczu zanotuje pierwsze boiskowe zwycięstwo w sezonie – po niespełna 20 minutach dzięki skutecznym karnym Pawła Boczulaka prowadziła 12:0. Kontrolowała spotkanie i choć goście zaczęli atakować, straciła tylko trzy punkty z karnego i na przerwę schodziła z 9-punktową przewagą. Po przerwie gdańszczanie znowu zaatakowali – dwie pierwsze akcje skończyły się bez powodzenia, ale po kwadransie powiększyli przewagę do 16 oczek dzięki pierwszemu przyłożeniu w tym spotkaniu. Jednak wtedy nastąpiło przebudzenie gości, którzy błyskawicznie odpowiedzieli swoim przyłożeniem, a na 10 minut przed końcem zmniejszyli stratę do 2 oczek. Lechia zdołała jeszcze raz ukąsić, ale to był jedyny groźniejszy moment w ich wykonaniu w ostatnich 20 minutach – a białostocczanie atakowali do końca i zdobyli kolejne dwa przyłożenia, które dały im historyczną wygraną. Piątkę na wagę zwycięstwa zaliczyli w ostatniej akcji meczu, gdy grali z podwójną przewagą po żółtych kartach rywali i na długo zaparkowali w polu 22 m Lechii.

Budowlani WizjaMed Łódź – Orlen Orkan Sochaczew 10:24. Dobrze ten mecz zaczął się dla gospodarzy – przed długi czas nie tylko powstrzymywali faworyzowanych gości przed zdobyciem punktów, ale i sami mieli swoje okazje, a po 25 minutach gry nawet wyszli na prowadzenie po bardzo ładnej akcji dwóch reprezentantów kraju – asystę kopem w poprzek boiska zaliczył Lucas Niedzwiecki, a przyłożenie zdobył Kacper Palamarczuk, który złapał piłkę mimo asysty rywala. Przed przerwą jednak to Orkan, który zaczął grać konsekwentnie fizycznie (pogoda nie sprzyjała efektownym akcjom) wyszedł na czoło po przyłożeniu i karnym, a po przerwie zdobywał kolejne punkty. Zrobiło się 15:5, a w końcówce, po nakrytym przez kopie Niedzwieckiego oraz drugim w tym meczu przyłożeniu Kacpra Wróbla 28:5. Gospodarze przez chwilę cieszyli się z ofensywnego punktu bonusowego, ale ostatnie słowo należało do Budowlanych, którzy pozbawili ich go przyłożeniem (a sochaczewianie poniekąd pomogli, inkasując w tej akcji trzecią żółtą kartkę w spotkaniu).

Juvenia Kraków – Energa Ogniwo Sopot 32:36. Mecz na odnowionym obiekcie na Błoniach krakowskich, na który Juvenia wróciła po blisko półtorarocznej przerwie, okazał się nieoczekiwanie zaciętym widowiskiem, a gospodarze choć ostatecznie przegrali, to cieszyli się z jakże cennego w ich sytuacji punktu bonusowego. To oni zdobyli pierwsze przyłożenie na odnowionym stadionie, i choć Mateusz Plichta odpowiedział wykorzystując ich gapiostwo, potem ponownie wyszli na prowadzenie po karnym (a kilka innych okazji zmarnowali). Do przerwy przegrywali jednak 10:14, a po niej zrobiło się 10:26, i to pomimo czerwonej kartki Jakuba Burka, który niebezpiecznie zderzył się z krakowskim zawodnikiem w powietrzu. Krakowianie nie poddali się i zaczęli zmniejszać straty – na kwadrans przed końcem po indywidualnej akcji świetnego Michała Jurczyńskiego do 4 punktów, a po kolejnej wymianie ciosów i znakomitej akcji Jurczyńskiego z Riaanem van Zylem nawet do 2. Ogniwo jednak znowu odskoczyło i kolejne przyłożenie van Zyla pod sam koniec meczu dało Juvenii ostatecznie tylko bonus defensywny. Cóż, Ogniwo znakomicie wykorzystało przewagę w maulu autowym (dwa przyłożenia bezpośrednio po nim, przy kolejnym posłużył jako platforma do ataku), nieźle pokazał się też Mateusz Plichta. Juvenia zagrała dobry mecz, grała jak równy z równym, punktowała po efektownych akcjach, ale jej bolączką okazały się fatalne auty (seryjnie przegrywała własne wrzuty, skuteczność w tym fragmencie gry miała na poziomie chyba niższym niż 20%…). Błyszczeli nie tylko Jurczyński i van Zyl (19 punktów), ale także Austin van Heerden (dwie asysty świetnymi kopami). Niespodzianką naprawdę zapachniało.

PGE Edach Budowlani Lublin – Pogoń Awenta Siedlce 22:78. Wielkiej historii nie miał za to mecz w Lublinie – mistrzowie Polski nie dali gospodarzom żadnych szans. Już po niespełna minucie siedlczanie mieli na koncie przyłożenie w wykonaniu Martina Mangongo, który przebiegł z piłką 70 m, a kilka minut później zdobył drugie przyłożenie po ładnym kopie Jędrzeja Nowickiego. Siedlczanie punktowali raz za razem i już do przerwy mieli na koncie aż 8 przyłożeń i 54 punkty. Lublinianie dopiero pod koniec pierwszej połowy dwukrotnie groźniej zaatakowali – przy pierwszej okazji stracili piłkę, a w wyniku kontry Mangongo skompletował hat-tricka, ale za drugim razem, tuż przed przerwą zaliczyli wreszcie swoją piątkę. Po przerwie co prawda to znowu oni zapunktowali dzięki przyłożeniu Saby Nikolaszwiliego po efektownej akcji, ale cztery kolejne przyłożenia gości przypieczętowały ich wysoką wygraną. Pogoń jako jedyna ekipa z czołowej trójki wygrała w ten weekend z punktem bonusowym.

Kolejność na trzech czołowych miejscach pozostała bez zmian: Ogniwo przed Orkanem i Pogonią. Za ich plecami trwa zacięta walka – na czwarte miejsce wskoczyła z powrotem Arka, a Juvenia, choć pozostała siódma, skróciła dystans do rywali o jeden punkcik, który może mieć duże znaczenie na koniec pierwszej rundy. W tej grupie drużyn najtrudniejszy kalendarz mają Budowlani Lublin, ale mają 5 punktów przewagi nad Juvenią. Ostatnie trzy drużyny już bez szans na awans do grupy mistrzowskiej (no, Lechia jeszcze je ma, ale tylko matematyczne).

Wygląda na to, że ostateczne rozstrzygnięcia zapadną dopiero wiosną – część meczów planowanej za dwa tygodnie ostatniej kolejki ma być rozegrana po zimie.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Energa Ogniwo Sopot730
2.Orlen Orkan Sochaczew729
3.Pogoń Awenta Siedlce728
4. ↑↑Life Style Catering Arka Gdynia720
5. ↓PGE Edach Budowlani Lublin718
6. ↓Budowlani WizjaMed Łódź716
7.Juvenia Kraków713
8.Drew Pal 2 Lechia Gdańsk77
9. ↑Budmex Rugby Białystok74
10. ↓AZS AWF Warszawa73

W I lidze rozegrano dwa kolejne spotkania szóstej kolejki. Legia Warszawa w końcu wygrała, drugi raz w tym sezonie – mimo czerwonej kartki pokonała Arkę Rumia 52:33. W drugim spotkaniu Rugby Wrocław uległo Posnanii 10:33. W tabeli bez zmian, na prowadzeniu wciąż Hegemon Mysłowice i Sparta Jarocin, które grały przed tygodniem, Posnania zaś jest na trzecim miejscu – ale może je odebrać jej Skra Warszawa, której mecz z Watahą Zielona Góra w ten weekend się nie odbył.

Mecze towarzyskie

Choć ten weekend nie był objęty oficjalnie okienkiem testowym, spora część spośród czołowych reprezentacji świata już wkroczyło do gry.

Irlandia – Nowa Zelandia 13:26. Po 9 latach obie drużyny powróciły na wyprzedany, ponad 60-tysięczny Soldier Field w Chicago, gdzie w 2016 Irlandczycy odnieśli swoje pierwsze zwycięstwo nad All Blacks w historii (stąd hasło „The Rematch”). I choć w międzyczasie wygrali z tym przeciwnikiem jeszcze kilkakrotnie, tym razem to im się nie udało. W składzie Irlandii zwracał uwagę Jack Crowley jako łącznik ataku i debiutant Paddy McCarthy na ławce, z kolei do ekipy rywali wrócili po kontuzjach Beauden Barrett i Caleb Clarke. Już po trzech minutach boisko opuściły dwie gwiazdy: kapitan Nowej Zelandii Scott Barrett na HIA (z którego nie wrócił) i najlepszy gracz British & Irish Lions Tadhg Beirne na ławkę kar (z której też nie wrócił, bo żółta kartka została zamieniona na czerwoną). Jednak przez 20 minut w osłabieniu to Irlandczycy byli lepsi, wygrywając ten okres gry 10:7 – a prowadzili nawet 10:0. Do tego Nowozelandczycy stracili drugiego z Barrettów, Jordiego. Potem wynik stanął w miejscu i dopiero po przerwie Crowley dorzucił kolejne trzy punkty z karnego. Jednak 6 punktów przewagi nie wystarczyło – po zmianach o wiele lepiej prezentowali się Nowozelandczycy, którzy choć wcześniej rzadko byli w stanie zagrozić rywalom, w ostatniej fazie meczu zdobyli przewagę, którą udokumentowali trzema przyłożeniami.

Anglia – Australia 25:7. Drugie spotkanie między drużynami elity odbyło się na Twickenham. W składzie Anglii zobaczyliśmy George’a Forda na pozycji nr 10 oraz aż pięciu uczestników wyprawy British & Irish Lions tylko na ławce rezerwowych; z kolei w Australii brakowało sporo gwiazd, na dziesiątce zagrał Tane Edmed (który chyba najbardziej zawiódł), a do składu wrócił Taniela Tupou. Przed meczem było gorąco z powodu oskarżeń kierowanych przez gospodarzy pod adresem gości o nielegalną taktykę w ruckach. Na boisku jednak Anglicy dominowali. Po 20 minutach zanotowali świetny fragment gry, po którym wyszli na prowadzenie 10:0. Co prawda przechwyt i przyłożenie Harry’ego Pottera po 90-metrowym sprincie pozwoliły Australijczykom zostać w grze o zwycięstwo niemal do końca, ale w drugiej połowie punktowali już tylko gospodarze. Najpierw przyłożył rezerwowy w tym meczu Henry Pollock (drugie przyłożenie Anglików w tym meczu z udziałem Toma Roebucka), a mecz rozstrzygnęli dwoma piątkami w ostatnich 10 minutach (w tym po maulu autowym w wykonaniu Luke’a Cowana-Dickiego, który w ten sposób uczcił swój 50. występ w kadrze).

Poza tym:

  • Południowa Afryka – Japonia 61:7 (w rozegranym na Wembley spotkaniu górą byli Springboks, z których aż siedmiu na co dzień gra w Japonii; gwiazdą Springboków znowu był Sacha Feinberg-Mngomezulu, który zaliczył dwa przyłożenia i 16 punktów; debiutował w ekipie z RPA 21-letni filar Zachary Porthen, natomiast Japończycy zagrali mocno zmienionym składem w porównaniu do meczu z Australią; kosztem wygranej RPA jest kontuzja Oxa Nche);
  • Szkocja – Stany Zjednoczone 85:0 (prawdziwy pogrom, aż 13 przyłożeń zwycięzców, którzy już po 10 minutach prowadzili 21:0; hat-tricki zaliczyli Darcy Graham i Jamie Dobie, natomiast Duhan van der Merwe w swoim 50. międzynarodowym występie dorzucił dwa przyłożenia);
  • Barbarians – All Blacks XV 19:33 (w Baabaas prowadzonych przez Pata Lama aż 17 zawodników z RPA, w tym 11 w podstawowym składzie, m.in. Bongi Mbonambi – i właśnie Południowoafrykańczycy zdobyli w ciągu pierwszej pół godziny pierwsze 19 punktów w meczu; potem jednak Barbarians nie zaliczyli żadnych punktów, a Nowozelandczycy uzbierali ich aż 33 dzięki 5 przyłożeniom; meczu nie widziałem, ale po ogłoszeniu składu pojawił się zabawny komentarz odnoszący się do liczby graczy RPA w składzie – że to będą najsmutniejsi Barbarians w historii);
  • Munster – Argentyna XV 31:28 (zwycięska seria Munsteru trwa, a teraz irlandzka prowincja będzie się chwalić pokonaniem w swojej historii wszystkich czterech wiodących nacji z południowej półkuli).

Top 14

Jedyną czołową ligą europejską, która nie zatrzymała się w ten weekend, była francuska Top 14, gdzie rozegrano dziewiątą kolejkę spotkań.

Stade Toulousain – Stade Français 29:17. To był mecz dwóch drużyn, które zajmowały przed tą kolejką dwa czołowe miejsca w tabeli z identyczną liczbą punktów. W ekipie Tuluzy brakło reprezentantów Francji, ale nie brakło gwiazd – przyłożenia zdobywali m.in. Jack Willis i Ange Capuozzo. Pierwsza połowa poszła na konto paryżan, którzy mimo żółtej kartki na początku meczu przed ostatnią akcją tej części spotkania prowadzili 10:0 i dopiero tuż przed przerwą Tuluza zdobyła trzy punkty z karnego. Po przerwie jednak Tuluza zdominowała rywali (tym razem wykorzystując okres gry w przewadze) i zdobyła cztery przyłożenia. Tuż przed końcem straciła jednak ofensywny punkt bonusowy.

Poza tym:

  • RC Toulonnais – Lyon OU 54:21 (pewna wygrana tulończyków – goście swoje dwa przyłożenia zdobyli dopiero w ostatnich 10 minutach meczu, gdy grali w przewadze; nie pomogło Lyonowi przyłożenie Jiuty Wainiqolo, który przeszedł tu właśnie z Tulonu – ten zawodnik zdobył zresztą przyłożenie już wcześniej, w pierwszej połowie, po przechwycie i 80-metrowym sprincie, ale TMO wykazało minimalnego spalonego i zamiast punktów zapisał wtedy na swoje konto żółtą kartkę);
  • Aviron Bayonnais – US Montauban 49:7 (bardzo pewna, bonusowa wygrana Basków; beniaminek zmarnował kilka świetnych sytuacji, ale nawet z punktami z tych akcji nie odmieniłby losów meczu);
  • Castres Olympique – Union Bordeaux-Bègles 26:28 (Bordeaux mimo braku swoich gwiazd z formacji ataku i kiepskiej skuteczności Joey’a Carbery’ego w drugiej połowie z podstawki zwyciężyło po zaciętym spotkaniu; drużyny pięciokrotnie zmieniały się na prowadzeniu, ale w końcówce goście wypracowali przewagę i siedem punktów gospodarzy w doliczonym czasie gry dało im już tylko bonus defensywny);
  • Montpellier Hérault – ASM Clermont 7:9 (jedyne przyłożenie zdobyli gospodarze, ale gościom do wygranej starczyły karne Harry’ego Plummera; na koniec wygraną Montpellier mógł dać Baptiste Jauneau, ale trafił w słupek; dla Clermont to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo, natomiast gospodarze muszą zadowolić się bonusem ofensywnym i powrotem do gry po kontuzji Stuarta Hogga);
  • Section Paloise – USA Perpignan 27:23 (nadspodziewanie trudna przeprawa Pau – ostatnia drużyna ligowej tabeli mimo trzech żółtych kartek trzymała kontakt, w dużej mierze dzięki kopom Tommaso Allana; Katalończycy zaliczyli dobrą drugą połowę i do końca walczyli o zwycięstwo, ale zanotowali tylko bonus defensywny – ich pierwszy punkt w sezonie);
  • Stade Rochelais – Racing 92 33:6 (pewna wygrana roszelczyków, którzy powoli się odradzają – to ich trzecia wygrana z rzędu; na dodatek z bonusem ofensywnym, bo w przyłożeniach było 3:0 – jednym z nich swój 150. występ dla gospodarzy uczcił Grégory Alldritt, inne zdobył Dawit Niniaszwili).

Wciąż na czele tabeli Tuluza, a potem z jednopunktowymi różnicami kolejno Pau, Bordeaux i Bajonna. W tabeli wciąż ciasno, wyraźnie odstają tylko Montauban i Perpignan.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Stade Toulousain929
2. ↑Section Paloise928
3. ↑Union Bordeaux-Bègles927
4. ↑↑Aviron Bayonnais926
5. ↓↓↓Stade Français925
6. ↑Stade Rochelais825
7. ↑↑RC Toulonnais824
8.ASM Clermont923
9. ↓↓↓↓Racing 92921
10.Castres Olympique920
11.Montpellier Hérault919
12.Lyon OU918
13.US Montauban97
14.USA Perpignan91

Grało Pro D2, gdzie także odbyła się dziewiąta kolejka spotkań. I już na jej początek, w czwartek, mieliśmy ciekawy wynik: Soyaux Angoulême pokonało 34:28 celujące w awans Grenoble (24 punkty debiutującego w Pro D2 20-letniego Paula Bergesa, który przybył do Angoulême z Tuluzy – już na samym początku meczu zaczął akcję wykonując 50:22, skończył ją przyłożeniem i potwierdził podwyższeniem, a punkty w tym spotkaniu zdobywał w każdy możliwy sposób). Cieszy się z występu także beniaminek – Carcassonne zremisowało z Biarritz 23:23 (na koniec gospodarze mieli nawet szansę na wygraną – zbyt długo jednak kopacz czekał na podstawkę, aby karny z 45 metrów w doliczonym czasie miał szansę na sukces). Poza tym Béziers uległo 22:43 Colomiers (po obu stronach punktowali Portugalczycy – dla gospodarzy 15 punktów Samuela Marquesa, dla gości przyłożenie świetnego Rodriga Marty), Aurillac zwyciężyło Oyonnax 22:20 (tu z kolei po obu stronach punktowali Gruzini – 17 punktów z kopów Tedo Abżandadze oraz przyłożenie Wasila Łobżanidze), Agen wygrało z ostatnim w tabeli Dax 31:0, Mont-de-Marsan rozgromiło Nevers 71:10 (hat-trick Gatiena Massé, a jego koledzy dorzucili jeszcze 8 przyłożeń), Vannes pozbawiło miejsca w czołowej trójce Valence Romans zwyciężając je 64:10 (tu 10 przyłożeń zwycięzców), a Provence ograło będące w kryzysie Brive 25:3 (mecz ustawiły na początku meczu punkty gospodarzy zdobywane przy podwójnym osłabieniu gości, którzy zaliczyli trzecią porażkę z rzędu i spadli na ósme miejsce w lidze). W tabeli nadal na czele Vannes przed Colomiers, a na trzecie miejsce wspięło się Agen. Na ostatnim miejscu Dax, który traci 5 punktów do Carcassonne.

Z kraju

W zmaganiach centralnej ligi kadetów w ramach trzeciej kolejki w poprzedni weekend trzecie zwycięstwo odniosło Ogniwo Sopot (tym razem 33:12), a we wtorek Arka Gdynia uległa Lechii Gdańsk 0:67.

Poznaliśmy kadrę seniorów na mecz z Danią w Siedlcach. Sporo rotacji w porównaniu z Litwą, kilku zawodników odpoczywa, jest trzech potencjalnych debiutantów. W 26-osobowej grupie mamy dziewięciu zawodników Pogoni Siedlce, sześciu z Ogniwa Sopot (w tym niemający jeszcze reprezentacyjnego doświadczenia Wiktor Lis), trzech z Budowlanych Łódź, dwóch z Orkana Sochaczew oraz po jednym z Arki Gdynia, Juvenii Kraków i Rugby Wrocław (niespodzianka, Kacper Zapała). Zagranicznych zawodników ubyło (pozostało tylko trzech, w tym czekający na debiut Filip Nawrocki z Leeds Tykes).

Bardzo ciekawie wypadł Magazyn Ekstraligi z ostatniego poniedziałku, w którym skoncentrowano się na kadrze i meczu z Litwą. Pojawiło się nieco więcej informacji o inicjatywie zbierania funduszy dla reprezentacji przez trenera Tomasza Stępnia przy okazji poznańskiego maratonu, nieco rozpraszających wizję katastrofalnego niedofinansowania kadry przez PZR. A mnie zaciekawił wątek dotyczący sposobu ustalenia zwycięzcy Rugby Europe Trophy w dwuletnim cyklu. Podczas programu pojawiła się informacja, że klasyfikacja każdego sezonu służy do przyznania punktów poszczególnym drużynom – zwycięzca dostaje ich 10, druga drużyna 8 i tak krokiem co dwa punkty aż do szóstej drużyny sezonu, której dorobek wynosi 0. Problem w tym, że jak dla mnie regulamin Rugby Europe International Championships nie bardzo to potwierdza.

Teoretycznie bazą dla ustalania, kto awansuje do REC powinna być suma „Ranking Points” zdobytych w dwóch sezonach RET (str. 17, akapit piąty). Problem w tym, że jedyny opis przyznawania „Ranking Points” opisany jest w odniesieniu do poziomu Championship (gdzie służy głównie ustaleniu, kto z niego spada) i odnosi się do klasyfikacji ośmiu drużyn (ta z pierwszego miejsca dostaje 10, z drugiego – 8, z trzeciego – 6, ale już ta z czwartego dostaje 5 – od tego momentu krok zmienia się z dwupunktowego na jednopunktowy, a ostatnia drużyna dostaje 1 punkt) (str. 16). Nie da się tego sposobu przyznawania „Ranking Points” bezpośrednio przypisać do poziomu Trophy, na którym jest sześć, a nie osiem drużyn (a tym bardziej stwierdzić, że ma tu być punktacja od 10 do 0 z krokiem co dwa punkty). O tym, że RE mogło mieć na myśli coś innego świadczy też sposób ustalania drużyn, które awansują do finału poziomu Conference – tu też pojawiają się „Ranking Points”, a do finału mają awansować zwycięzcy grup, którzy będą mieli najwyższy stosunek owych „Ranking Points” do liczby meczów (str. 18, akapit piąty i szósty). Pomijając już nawet fakt, że grupy w Conference liczą maksymalnie po pięć drużyn (a nie osiem), to podstawienie punktacji przewidzianej dla REC byłoby tutaj już kompletnym absurdem – każdy zwycięzca grupy miałby 10 punktów, a o lepszym miejscu decydowałaby wielkość grupy (zawsze wygrałyby drużyny z mniej licznych grup, bowiem tam zwycięzcy mieliby 10 podzielone przez mniejszą liczbę meczów – w trzyzespołowej grupie byłoby 5 punktów, w czterozespołowej – 3,33, a w pięciozespołowej – 2,5).

Co zatem autorzy regulaminu mieli na myśli, trudno powiedzieć. Mi wydaje się, że autorom poplątały się palce na klawiaturze i w przypadku Trophy i Conference mieli na myśli „Match Points” czyli tzw. „duże punkty” – innego racjonalnego wyjaśnienia jakoś nie dostrzegam. Ale może zamącili w inny sposób albo zapomnieli czegoś opisać 🙂

Niestety, wyniki z poprzedniego cyklu nie pomagają – Szwajcaria wygrała oba sezony, więc była najlepsza niezależnie od sposobu liczenia jakichkolwiek punktów, których zresztą chyba nigdzie nie opublikowano.

Ogłoszono powołania kadry 18-latków na mistrzostwa Europy zaplanowane w listopadzie w Pradze. Największe grupy zawodników pochodzą z Orkana Sochaczew (sześciu) i Ogniwa Sopot (pięciu). Jest też pięciu zawodników grających na co dzień za granicą.

Budowlani Lublin ogłosili pozyskanie nowego sponsora tytularnego, koncern energetyczny PGE. Odtąd będą mieć w nazwie dwóch sponsorów (PGE i Edach). Pierwszy mecz pod tym szyldem im nie wyszedł, ale może zaprocentuje to na wiosnę.

Ze świata

Na świecie sporo było rugby na najwyższym poziomie, ale nas interesowały także dwa spotkania w Rugby Europe Trophy. W pierwszym z nich, piątkowym, Chorwaci grali z najbliższymi naszymi przeciwnikami, Duńczykami, dla których to był debiut na tym poziomie rozgrywek. Gospodarze wygrali 36:26, ale reprezentanci Danii dość długo psuli im krew – w pierwszej połowie, mimo kłopotów w młynie, dwukrotnie wychodzili na 7-punktowe prowadzenie, a na początku drugiej połowy, po szybko straconym przyłożeniu wyrównali. Potem jednak Chorwaci dorzucili trzy przyłożenia, a Duńczycy nie stwarzali sobie już okazji i zapunktowali dopiero na sam koniec meczu – odbierając Chorwatom bonus ofensywny. W sobotnim spotkaniu drugie zwycięstwo w sezonie odnieśli Szwedzi, którzy powtórzyli sukces naszej drużyny sprzed tygodnia i z bonusem ofensywnym pokonali Litwinów 38:3. Znów zapunktował bardzo skuteczny środkowy Axel Kalling-Smith.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Szwecja210
2.Polska15
3. ↑Chorwacja24
4. ↑Dania10
5. ↓↓Litwa20
Czechy00

Odbył się też jeden mecz na poziomie Conference, w którym Łotwa bez problemu pokonała Norwegię 59:7. Łotysze dzięki temu zrównali się punktami z Finami.

Rozegrano też towarzyski mecz kobiet, w którym Dunki pokonały Norweżki 39:7.

Historyczny, pierwszy triumf w rozgrywkach URBA Top 12 w Argentynie, odniosła ekipa Club Newman, która w finale pokonała San Isidro Club 15:3. Newman dotąd tylko raz awansował do finału, przed 17 laty, kilkakrotnie nie przechodząc półfinałów. Rywali, jedną z najbardziej utytułowanych drużyn w rozgrywkach, zawiodła taktyka z licznymi kopami, którą zmienili dopiero w ostatniej fazie gry. Zwycięzcom nie zaszkodziła gra w osłabieniu po 20-minutowej czerwonej kartce w pierwszej połowie – co prawda wówczas SIC otworzyło wynik karnym Santiago Pavlovsky’ego, ale jeszcze w osłabieniu Newman zdobyło 8 punktów, a w drugiej połowie zaliczyło jedyną punktową akcję. Co ciekawe, w fazie zasadniczej finaliści zajęli odpowiednio trzecie i czwarte miejsce, a w półfinałach pokonali wyżej notowanych rywali.

Nietypowy format mają rozgrywki mistrzostw Urugwaju – sezon ligi Top 12 podzielony jest na dwie odrębne części o identycznym formacie (każdy z każdym bez rewanżów + play-off od półfinałów, zmieniają się tylko gospodarze spotkań fazy ligowej). Jeśli zwycięzca w obu podejściach jest ten sam, zostaje mistrzem kraju. Jeśli nie – zwycięzcy obu części rozgrywają finał na koniec sezonu. Kilka miesięcy temu w finale Campeonato Apertura Old Boys pokonali Old Christians 33:24, natomiast w tę sobotę w finale Campeonato Clausura wynik w starciu tych samych drużyn był odwrotny – 30:25 dla Old Christians (wyszarpali wygraną takim przyłożeniem: https://twitter.com/i/status/1984793210116325729). W efekcie za dwa tygodnie zobaczymy piąte już w tym sezonie starcie tych drużyn, którego stawką będzie mistrzostwo Urugwaju. Tytułu bronią Old Christians.

W Skipper Cup na Fidżi piękna przygoda drużyny z niewielkiej wyspy Malolo (a właściwie – z niewiele większego archipelagu Mamanutha) doczekała się ukoronowania – ekipa ta nie tylko pierwszy raz awansowała do finału rozgrywek, ale w tym finale wygrała 41:26 nad faworyzowaną prowincją Naitasiri. Dość wspomnieć, że w fazie zasadniczej Malolo było zaledwie szóste, natomiast ich rywale zajęli pierwsze miejsce z zaledwie jedną przegraną na koncie.

W piątej kolejce angielskiej drugiej ligi, Champ, zwraca uwagę piąte kolejne zwycięstwo Ealing Trailfinders (27:19 z Hartpury University) i pierwsza porażka drugiej niepokonanej dotąd drużyny, Caldy (27:34 na wyjeździe z Cornish Pirates). Poza tym Bedford Blues pokonali Doncaster Knights 36:32, Worcester Warriors zwyciężyli London Scottish 52:19, Cambridge przegrało z Nottingham 32:36, Richmond uległo Coventry 17:52, a Chinnor pokonało 17:10 Ampthill.

W składach na okienko testowe zmiany wymuszone kontuzjami. M.in. w reprezentacji Francji miejsce Mathieu Jaliberta zajął Ugo Seunes, który ma szansę na swój pierwszy występ międzynarodowy. Nie zagra natomiast w tym okienku Jan-Hendrik Wessels – apelacja Południowoafrykańczyka od 9-tygodniowego zawieszenia dała mu tylko złagodzenie kary o tydzień. A Bulls zastanawiają się nad kolejnym, precedensowym krokiem – skargą na to rozstrzygnięcie do irlandzkiego sądu.

Podano też składy reprezentacji uczestniczących w finałowym turnieju kwalifikacyjnym do Pucharu Świata w 2027. Faworytem rywalizacji w Dubaju wydają się Samoańczycy, którzy włączyli do kadry kilka znanych nazwisk (m.in. byłego reprezentanta Australii Scotta Sio, byłego reprezentanta USA Titiego Lamositiele, Michaela Ala’alatoę, Theo McFarlanda, Abrahama Papali’iego czy Jacoba Umagę). Zwracają także uwagę spore zmiany w kadrze Brazylii w porównaniu z dwumeczem z Paragwajem.

Aż 27 miast/regionów zgłosiło chęc organizowania spotkań podczas Pucharu Świata w Rugby w 2031, który odbędzie się w Stanach Zjednoczonych, w tym kanadyjski Vancouver. Proces wyboru z tej grupy potrwa jednak sporo czasu.

Po negatywnej reakcji federacji południowoafrykańskiej kolejny cios musieli przyjąć organizatorzy nowej zawodowej ligi rugby w RPA, mającej składać się z 16 drużyn i planowanej do uruchomienia w lipcu 2027 – Mzansi Rugby League. Ze współpracy z nimi zrezygnował Renaldo Bothma, chyba najbardziej rozpoznawalna twarz związana z projektem (był kapitanem reprezentacji Namibii).

Z wieści transferowych:

  • John Plumtree pożegna się na koniec sezonu z posadą trenera południowoafrykańskich Sharks (którzy mieli kiepski początek ligowego sezonu);
  • Franck Azéma już teraz stracił funkcję trenera USA Perpignan (tu początek sezonu jest jeszcze bardziej fatalny);
  • a na koniec nie o transferze, ale o przedłużeniu kontraktu, ale szczególnym – Antoine Dupont (który ma wrócić do gry za około miesiąc) związał się z Tuluzą na kolejne cztery sezony, do 2031.

Polacy za granicą

Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.

Anglia:

  • Max Loboda (Caldy RFC, Champ): zagrał ostatni kwadrans w meczu z Cambridge, wygranym 41:24. Caldy wciąż niepokonane i wciąż drugie w lidze;
  • Ross Cooke (Oxford Harlequins RFC, National League 2 East): zagrał od 30. do 53. minuty w meczu z Dorking, przegranym aż 7:77. Jego ekipa zajmuje ostatnie miejsce w grupie.

Francja:

  • Thomas Toevalu (US Marmandaise, Nationale 2 – grupa 1): zagrał cały mecz z Valence d’Agen, wygrany 20:13. Marmande awansowało na ósme miejsce w grupie;
  • Andrzej Charlat (AS Monaco Rugby, Fédérale 2 – grupa 3): zagrał cały mecz z 80 minut z Palavas – pierwszy przegrany przez jego drużynę w tym sezonie, 39:43. Monaco spadło na drugie miejsce w grupie.

Zapowiedzi

W kolejny weekend w kraju:

  • w Siedlcach nasza reprezentacja zagra z Danią w ramach Rugby Europe Trophy,
  • przed tym meczem odbędzie się rozegrane awansem spotkanie ósmej kolejki Ekstraligi pomiędzy Pogonią Awentą Siedlce i Drew Pal 2 Lechią Gdańsk,
  • siódma kolejka I ligi i piąta kolejka II ligi,
  • mecze centralnej ligi kadetów.

A na świecie:

  • jesienne mecze testowe: Francja – Południowa Afryka (niewątpliwy szlagier), Szkocja – Nowa Zelandia, Walia – Argentyna, Włochy – Australia, Anglia – Fidżi, Irlandia – Japonia, Gruzja – Stany Zjednoczone, Portugalia – Urugwaj, Rumunia – Kanada, Hiszpania – Irlandia A, Anglia A – All Blacks XV, UK Armed Forces – Niemcy, Bristol Bears – Argentyna XV, a także Kolumbia – Meksyk,
  • pierwszy weekend turnieju kwalifikacyjnego do Pucharu Świata (Samoa – Brazylia i Belgia – Namibia),
  • drugi mecz Rugby Europe Trophy (obok siedleckiego): Chorwacja – Czechy, do tego dwa spotkania na poziomie Conference (Słowacja – Austria i Andora – Izrael),
  • zaległy mecz trzeciej kolejki Top 14 (Tulon – La Rochelle).

2 komentarze do “Białystok wreszcie z tarczą, Chicago tym razem na czarno”

Dodaj komentarz