Nie udał się Francuzom rewanż za porażkę z RPA podczas ostatniego Pucharu Świata – i nie pomogła im nawet gra z przewagą przez pół meczu. Poza tym Szkoci postraszyli All Blacks, Fidżijczycy znowu ładnie grali, ale nie przeważyli, Walijczycy wrócili do przegrywania. A w Siedlcach reprezentacja Polski postawiła już siódmy krok w drodze do awansu do Championship wyraźnie wygrywając z Danią. Na naszych graczy czekają jednak na tej drodze znacznie trudniejsze zadania.
Reprezentacja Polski / Rugby Europe International Championships
Drugim wyzwaniem naszej piętnastkowej reprezentacji seniorów w tym sezonie Rugby Europe Trophy było starcie z beniaminkiem, Danią, które odbyło się na stadionie siedleckiej Pogoni. Trenerzy dokonali sporo rotacji w składzie, debiuty zaliczyli Wiktor Lis i Filip Nawrocki, liczebnie zdecydowanie dominowali gracze Pogoni oraz sopockiego Ogniwa (a było zaledwie dwóch „obcokrajowców”). U rywali było poniekąd podobnie – najwięcej zawodników pochodziło z dwóch czołowych, stołecznych klubów.
Od samego początku meczu zaznaczyła się zdecydowana przewaga naszej drużyny w młynie dyktowanym. Polacy atakowali i po 10 minutach dzięki przyłożeniu po walce pod linią bramkową Michała Mirosza wyszli na prowadzenie 7:0. Potem dwukrotnie groźnie zaatakowali Duńczycy (którzy m.in. ładnie przeciągnęli nas w maulu autowym), ich dorobkiem z tego dobrego okresu były jednak tylko 3 oczka z karnego. Polacy wrócili do ataków, ale gra toczyła się głównie w środkowej części boiska, a często szyki psuły nam piłki wypuszczane do przodu. Ostatecznie jednak nasi zawodnicy dorzucili dwa przyłożenia (jedno Jędrzeja Nowickiego po ładnej akcji zainicjowanej po młynie, drugie znowu po ciężkiej walce zawodników młyna wykończonej przez Bercho Bothę) i do przerwy prowadzili 21:3, choć w ostatniej fazie tej części spotkania Duńczycy znowu dwukrotnie nam bardzo poważnie zagrozili i byli właściwie o włos od przyłożenia.
W drugiej połowie gra naszej drużyny się poprawiła – nasi zawodnicy popełniali mniej błędów i na mniej pozwalali rywalom. Fizyczna walka formacji młyna dawała nam przewagę, której efektem były cztery kolejne przyłożenia (Krystian Olejek, Kacper Wróbel, Dawid Plichta i Vaha Halaifonua) – tylko jedno z nich, Wróbla, padło po efektownej, szybkiej akcji, którą od znalezienia dziury w obronie rywali zaczął Jonathan O’Neill. A Duńczycy znów zdobyli tylko trzy punkty z karnego. Wyprowadzili tylko jedną groźniejszą akcję, pod koniec, zatrzymaną jednak dość daleko przed polem punktowym. W efekcie wygraliśmy 47:6, inkasując punkt bonusowy.
Nie był to piękny mecz, ale zwycięstwo pewne, a punkt bonusowy szczególnie ważny w kontekście rywalizacji ze Szwedami o pierwsze miejsce na naszym poziomie – Michał Dudek napisał do RE (coś, co powinien raczej zrobić PZR), które potwierdziło, że do dwuletniej kwalifikacji liczone są punkty meczowe i skumulowana tabela z dwóch sezonów. Kolejne spotkanie, za dwa tygodnie z Czechami, będzie stanowiło znacznie większe wyzwanie i prawdziwy test dla naszej drużyny.
Drugi mecz naszego poziomu rozegrany w ten weekend dostarczył kibicom więcej emocji. Co prawda faworyzowane Czechy pokonały na wyjeździe Chorwację, ale zgubiły po drodze sporo punktów i mimo zdobycia aż 7 przyłożeń nie zaliczyły ofensywnego punktu bonusowego, który byłby dla nich bardzo ważny w pogoni za Polską i Szwecją. Czesi dobrze zaczęli mecz, po 20 minutach prowadzili 17:0, ale w pozostałej części pierwszej połowy Chorwaci zaczęli gonić wynik, zdobyli trzy przyłożenia i schodząc na przerwę nieoczekiwanie prowadzili 21:20. Po przerwie znowu Czesi budowali przewagę i liczyli na wygraną bonusową, ale dwa przyłożenia Chorwatów w końcówce (ostatnie tuż przed 80.minutą) pozbawiły ich tej nagrody. Najskuteczniejszymi graczami byli Matěj Sehnal (21 punktów, w tym przyłożenie) i Adam Miřácký (hat-trick przyłożeń).
Tabela sezonu 2025/2026:
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Szwecja | 2 | 10 |
| 2. | Polska | 2 | 10 |
| 3. ↑↑↑ | Czechy | 1 | 4 |
| 4. ↓ | Chorwacja | 3 | 4 |
| 5. ↓ | Dania | 2 | 0 |
| 6. ↓ | Litwa | 2 | 0 |
I tabela łączona sezonów 2024/2025 i 2025/2026, ta ważniejsza – i tu wciąż mamy trzy punkty przewagi nad drugą Szwecją:
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. ↑ | Polska | 7 | 32 |
| 2. ↓ | Szwecja | 7 | 29 |
| 3. | Czechy | 6 | 20 |
| 4. | Chorwacja | 8 | 10 |
| 5. | Litwa | 7 | 5 |
| 6. | Luksemburg | 5 | 2 |
| 7. | Dania | 2 | 0 |
Ekstraliga
Ósma kolejka ligowa miała być rozegrana teoretycznie za tydzień, ale już wiadomo o przeniesieniu dwóch spotkań na wiosnę, a jedno zostało rozegrane tydzień wcześniej – w Siedlcach, bezpośrednio przed meczem reprezentacji.
Pogoń Awenta Siedlce – Drew Pal 2 Lechia Gdańsk 50:12. Siedlczanie zagrali bez dużej grupy podstawowych zawodników, powołanych do reprezentacji kraju, ale i tak ich wyjściowa piętnastka robiła wrażenie (sporo młodości było natomiast na ławce). I mimo osłabienia wygrali mecz kontrolując go przez niemal całe 80 minut. Lechia miała swoje dobre momenty w pierwszej połowie – straciła w niej cztery przyłożenia, ale zdobyła dwa i do przerwy przegrywała tylko 24:12. W drugiej połowie, mimo wejścia na boisko młodych zmienników Pogoń dalej punktowała, zdobywając jeszcze cztery przyłożenia, a goście nie zdobyli już żadnych punktów. Nie pomógł im fakt, że ostatni kwadrans grali w osłabieniu po czerwonej kartce Dawida Wesołowskiego za uderzenie w twarz rywala.
Ta wygrana pozwoliła Pogoni wyprzedzić najgroźniejszych rywali (mających jeden mecz mniej na koncie) i awansować na pozycję lidera, na której spędzą zimę.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. ↑↑ | Pogoń Awenta Siedlce | 8 | 33 |
| 2. ↓ | Energa Ogniwo Sopot | 7 | 30 |
| 3. ↓ | Orlen Orkan Sochaczew | 7 | 29 |
| 4. | Life Style Catering Arka Gdynia | 7 | 20 |
| 5. | PGE Edach Budowlani Lublin | 7 | 18 |
| 6. | Budowlani WizjaMed Łódź | 7 | 16 |
| 7. | Juvenia Kraków | 7 | 13 |
| 8. | Drew Pal 2 Lechia Gdańsk | 8 | 7 |
| 9. ↑ | Budmex Rugby Białystok | 7 | 4 |
| 10. ↓ | AZS AWF Warszawa | 7 | 3 |
W siódmej kolejce I ligi, ostatniej jesienią, kilka nieoczekiwanych rozstrzygnięć i zmiana lidera. Jest ona efektem potknięcia niepokonanego dotąd Hegemona Mysłowice, który uległ na własnym boisku drużynie Rugby Wrocław 17:20 a porażkę okrasił – ta ostatnia niestety nieoczekiwaną wygraną okrasiła niesportowym zachowaniem po końcowym gwizdku. Potknięcie mysłowiczan wykorzystała Sparta Jarocin, która na wyjeździe wygrała z Arką Rumia 52:24 (w tym cztery przyłożenia Jenaldo Jay’a Oliviera). Niespodziankę sprawiła też Wataha Zielona Góra, która przerwała pasmo porażek wygrywając z Legią Warszawa 40:34 (w przyłożeniach 6:6, zadecydowała skuteczność z podwyższeń) – przed przerwą przegrywała już nawet 7:17, ale po przerwie wyszła na prowadzenie 40:17 i Legia takiej straty nie zdołała odrobić. W ostatnim meczu Posnania wygrała z RK Warszawa 40:12, umacniając się na trzecie pozycji w tabeli – różnica między czołową trójką a resztą stawki to już 9 punktów.
Ostatnią planowaną jesienią kolejkę rozegrano także w II lidze. Tutaj pierwsze potknięcie w sezonie zanotowały rezerwy Budowlanych Łódź, które uległy rezerwom AZS AWF Warszawy 14:18 (kto wie jednak, czy wynik się ostatnie, bo po stronie akademików doszło do błędu przy zmianach). Poza tym Miedziowi Lubin przegrali z Koma RT Olsztyn 28:78, a rezerwy Budowlanych Lublin wygrały z rudośląskimi Gryfami 53:22. W tabeli bez zmian na pozycjach, ale zarówno olsztynianie, jak i lublinianie zredukowali stratę do łodzian do 6 punktów (a te drużyny mają jeszcze zaległe spotkanie do rozstrzygnięcia).
Mecze towarzyskie
Za nami pierwszy pełny weekend listopadowych testów, w którym na pierwszy plan zdecydowanie wysuwało się paryskie spotkanie Les Blues ze Springbokami.
Francja – Południowa Afryka 17:32. To był prawdziwy szlagier tego weekendu, a jego podtekst najlepiej oddał chyba Maxime Lucu, który tak skomentował okazję do rewanżu na Springbokach za Puchar Świata sprzed dwóch lat: „To był nasz Puchar Świata, a oni przyszli i ukradli go nam”. Rewanżu jednak nie było. Francuzi wybrali mocny skład, ze skrzydłowymi z Bordeaux, w którym jednak zaskakiwało zastąpienie Grégory’ego Alldritta Mickaëlem Guillardem. Springboks zagrali jak zwykle bardzo doświadczonym składem, w którym kapitan Siya Kolisi zaliczał swój setny występ. Początek należał do Francuzów, którzy wykorzystywali szerokość boiska tworząc platformę do dwóch przyłożeń Damiana Penauda i po półgodzinie prowadzili 14:6. Goście co prawda zmniejszyli stratę do zaledwie jednego oczka, ale bezpośrednia czerwona kartka Looda de Jagera tuż przed przerwą kazała we Francuzach widzieć faworyta spotkania. Jednak liczebne osłabienie podziałało na mistrzów świata mobilizująco. Jedyne punkty Francuzi po przerwie zdobyli z karnego, a goście coraz bardziej kontrolowali przebieg gry i w ostatnim kwadransie, gdy siły się wyrównały po żółtej kartce Louisa Bielle’a-Biarrey’a, zdobyli trzy przyłożenia. Jedno z nich zaliczył uznany za najlepszego na boisku Sacha Feinberg-Mngomeuzulu (w sumie 19 punktów). Błyszczał też trwający na boisku niemal 80 minut Malcolm Marx, co niecodzienne (w ostatnich meczach ekipa z RPA miała często problemy z autami).
Szkocja – Nowa Zelandia 17:25. Gregor Townsend wpuścił do składu dużą grupę British & Irish Lions, którzy nie grali przed tygodniem z USA, ale nie znalazł miejsca dla Duhana van der Merwe. U gości brakowało kontuzjowanych Scotta i Jordiego Barrettów (w rolę kapitana wcielił się Ardie Savea). Szkocki trener mówił przed meczem o wierze w zwycięstwo, ale ta w dużej mierze mogła ulecieć w pierwszej połowie, którą All Blacks wygrali 17:0, dwoma przyłożeniami niczym klamrami spinając tę część spotkania (na początku Cam Roigard, na końcu Will Jordan) – mimo kilku znakomitych sytuacji Szkotów, przy których Nowozelandczycy wybronili się jakimś cudem. Przyjezdni mieli jednak kłopoty z dyscypliną – pierwszą połowę kończyli w czternastkę, a gdy z powrotem byli w komplecie, krótko po przerwie kolejną żółtą kartkę zobaczył Ardie Savea. Szkoci to wykorzystali i dwoma przyłożeniami (jedno po maulu, drugie w wykonaniu Kyle’a Steyna, który zastąpił van der Merwe) odrobili większość strat, a po godzinie gry Finn Russell karnym doprowadził do remisu. Moment później żółtą kartkę zobaczył Wallace Sititi i wiara w wygraną mogła u Szkotów wrócić. Jednak goście przetrwali kolejny okres gry w osłabieniu bez straty punktu, a w ciągu paru ostatnich minut rozstrzygnęli mecz na swoją korzyść dzięki punktom rezerwowego Damiana McKenziego (najpierw przyłożenie, a tuż przed końcem pieczętujący zwycięstwo karny). Nowa Zelandia wygrała, ale chyba spodziewano się po niej czegoś więcej, tymczasem Szkoci stawili naprawdę twardy opór i na pewno żałują kilku sytuacji, w których byli o włos od przyłożeń. Cieniem na wygranej All Blacks kładą się nie tylko kłopoty z dyscypliną, ale także problemy w walce o piłkę w powietrzu.
Walia – Argentyna 28:52. Pierwszy skład trenera Steve’a Tandy’ego zawierał wielu zawodników wracających do kadry po przerwie, a wśród nich Louisa Reesa-Zammita, który jednak zaczął spotkanie na ławce rezerwowych (był też debiutant Olly Cracknell). To nie przyniosło jednak wygranej w meczu z Argentyńczykami, którzy postawili na doświadczenie (choć np. na łączniku ataku mieli Geronimo Prisciantelliego, który zdobył dwa przyłożenia i błysnął w obronie: https://www.facebook.com/watch?v=829920456877018) i pewnie zwyciężyli. Zaczęli od prowadzenia 14:0 po 10 minutach i choć gospodarze wyrównali po kolejnym takim okresie, to gdy żółtą kartkę zobaczył Ben Thomas (a za swoje głupie zachowanie mógł zobaczyć czerwoną) Walijczycy przestali punktować, a goście pod koniec pierwszej połowy definitywnie im odjechali. Kolejne dwa przyłożenia Walii w drugiej połowie nic już nie zmieniły – Argentyna zdobyła ich także i w tym okresie więcej. Nie tylko porażka boli walijskich kibiców, ale też poważna kontuzja najlepszego w drużynie jej kapitana, Jaca Morgana.
Włochy – Australia 26:19. U Włochów zabrakło kontuzjowanego na treningu Michele Lamaro, wrócili natomiast Ange Capuozzo i Paolo Garbisi. W drużynie Australii najwięcej uwagi zwracał powrót po romansie z rugby league łącznika ataku Cartera Gordona. I choć Gordon błysnął w tym spotkaniu, zdobył piękne przyłożenie, to gospodarze ostatecznie cieszyli się z odrobinę nieoczekiwanego zwycięstwa. Początkowo gospodarze punktowali z karnych Garbisiego, a goście zbierali przyłożenia – do przerwy było 9:12, krótko po niej 12:12. Wtedy Australia odskoczyła po przyłożeniu Gordona, ale chwilę później ten zawodnik został zmieniony przez znacznie słabszego Tane’a Edmeda, a żółtą kartkę zobaczył Joseph Sua’ali’i. Włosi doskonale wykorzystali okres gry w przewadze i zdobyli dwa przyłożenia, które ostatecznie dały im zwycięstwo. Oba zawdzięczali graczom o australijskich korzeniach, którzy jednak wybrali grę dla Italii – Louisowi Lynaghowi i Monty’emu Ioane – co pewnie czyni tę porażkę wyjątkowo gorzką dla gości. Wynik tego meczu ma dodatkowe znaczenie – Australia walczy o awans do pierwszego koszyka zespołów w losowaniu grup na Puchar Świata rozgrywany na jej terenie, ale stracone punkty jej w tym nie pomogą.
Poza tym:
- Anglia – Fidżi 38:18 (wbrew wynikowi to bardzo długo był wyrównany mecz – Fidżyjczycy znakomicie się prezentowali, w wielu aspektach gry dominowali, wyszli na prowadzenie po przyłożeniu Caleba Muntza, do przerwy przegrywali tylko jednym punktem, a po wymianie kolejnych przyłożeń na początku drugiej połowy, na 20 minut przed końcem tylko trzema; do tego grali efektownie – dość spojrzeć na tę akcję: https://x.com/i/status/1987221077945155955; dopiero w końcówce Anglicy rozstrzygnęli mecz trzema przyłożeniami, wszystkimi w wykonaniu zmienników; sporo kontrowersji pozostawiła sytuacja z końca pierwszej połowy, w której Selestino Ravutaumada zobaczył tylko żółtą kartkę za niebezpieczny atak na będącego w powietrzu Immanuela Feyi-Waboso);
- Irlandia – Japonia 41:10 (pewna wygrana mocno zmienionej Irlandii, z debiutantem Tomem Farrellem w wyjściowej piętnastce, ale także z Tadhgiem Beirnem uwolnionym z zawieszenia za czerwoną kartkę; jedyny dobry moment gości to kilka minut przed przerwą, kiedy zdobyli 10 punktów zmniejszając stratę do 7 oczek; w pierwszej połowie gospodarze mieli ogromne kłopoty przy autach wrzucanych przez Ronana Kellehera);
- Gruzja – Stany Zjednoczone 43:30 (nadspodziewanie duże kłopoty Gruzji, która nawet przegrywała 7:21, do przerwy prowadziła tylko dwoma punktami, a ostatecznie dała sobie wbić aż 30 punktów; o jej wygranej ostatecznie przesądziła akcja na koniec meczu w wykonaniu Dawita Niniaszwiliego, wykończona przez Gelę Aprasidzego);
- Portugalia – Urugwaj 8:26 (pierwsze przyłożenie padło dla gospodarzy po akcji dwóch ich gwiazd, Samuela Marquesa i Rodrigo Marty; Portugalczycy prowadzili jeszcze 20 minut przed końcem; w ostatniej fazie meczu jednak trzy przyłożenia zaliczyli goście, których zwycięstwo wywindowało na 15. miejsce w rakingu WR; zagrało dla nich trzech debiutantów pochodzących z zagranicy, m.in. Jean Cotarmanac’h z Vannes; wśród punktowych akcji był taki 60-metrowy rajd urugwajskiego filara Francisco Suáreza: https://x.com/i/status/1987193720446349337)
- Rumunia – Kanada 31:21 (Rumuni nie w pełni sił, bez m.in. Taylora Gontineaca i Adriana Motoca, a ich kapitan, Ovidiu Cojocaru, zagrał w reprezentacji po raz ostatni; Rumuni zaczęli mecz od prowadzenia 12:0 po karnych Alina Conachego, a w drugiej połowie zaczęli punktować z przyłożeń i na prowadzeniu pozostali do końca);
- Hiszpania – Irlandia A 24:61 (11 tys. widzów oglądało mecz reprezentacji Hiszpanii z irlandzkimi rezerwami; w szeregach tych ostatnich błyszczeli Harry Byrne, a także Robert Baloucoune, który zdobył dwa przyłożenia; Hiszpanie punktowali w większości po stałych fragmentach gry – maulach i młynie; Irlandczycy blisko pół godziny grali w osłabieniu po żółtych kartkach);
- Anglia A – All Blacks XV 14:31 (mecz rezerw goście zaczęli od prowadzenia 12:0 po półgodzinie, a ostatecznie rozstrzygnęli go na swoją korzyść w drugiej połowie);
- Bristol Bears – Argentyna XV 14:38 (ekipa złożona głównie z zawodników występujących w rozgrywkach Super Rugby Americas w drugim swoim meczu w Europie dość pewnie zwyciężyła);
- Hongkong – Brumbies 31:63 (gospodarze dwukrotnie wychodzili w pierwszej połowie na prowadzenie, a do przerwy był remis 21:21; po przerwie jednak Australijczycy zdobyli sześć przyłożeń).
Top 14
We francuskiej lidze rozegrano zaległy mecz trzeciej kolejki (który przełożono z powodu wielkiej ulewy, która dosłownie zalała Stade Mayol).
RC Toulonnais – Stade Rochelais 39:14. Obie ekipy zagrały bez reprezentantów, ale na boisku widzieliśmy sporo „niewykorzystanych” gwiazd. Więcej ich było po stronie gospodarzy, którzy zaczęli mecz od przyłożenia Melvyna Jamineta. Co prawda w pierwszej połowie roszelczycy się odgryzali (mogli nawet wyjść na prowadzenie, ale ich drugie przyłożenie nie zostało uznane przez sędziego), ale po przyłożeniu w ostatniej akcji tej odsłony spotkania, a potem kolejnym Jamineta po wyjściu z szatni (skończył grę z 19 punktami) mecz w praktyce był rozstrzygnięty. Gra toczyła się jednak do końca, a jej stawką był punkt ofensywny dla gospodarzy, który ostatecznie zapisali na swoje konto.
Tulon awansował na drugie miejsce w tabeli ligowej, zrównując się punktami z prowadzącą Tuluzą, natomiast roszelczycy (dla których ta porażka oznaczała przerwanie serii zwycięstw) wypadli z czołowej szóstki.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Stade Toulousain | 9 | 29 |
| 2. ↑↑↑↑↑ | RC Toulonnais | 9 | 29 |
| 3. ↓ | Section Paloise | 9 | 28 |
| 4. ↓ | Union Bordeaux-Bègles | 9 | 27 |
| 5. ↓ | Aviron Bayonnais | 9 | 26 |
| 6. ↓ | Stade Français | 9 | 25 |
| 7. ↓ | Stade Rochelais | 9 | 25 |
| 8. | ASM Clermont | 9 | 23 |
| 9. | Racing 92 | 9 | 21 |
| 10. | Castres Olympique | 9 | 20 |
| 11. | Montpellier Hérault | 9 | 19 |
| 12. | Lyon OU | 9 | 18 |
| 13. | US Montauban | 9 | 7 |
| 14. | USA Perpignan | 9 | 1 |
W 10 kolejce Pro D2 porażkę poniósł wicelider, Colomiers – przegrał z Provence 10:12, a porażka mogłaby być wyższa (goście mogli zdobyć aż 11 punktów więcej z kopów, które seryjnie pudłowali). Mimo to Colomiers pozostało na drugim miejscu tabeli, podobnie jak Vannes, które nadal jest liderem ligi pomimo porażki na wyjeździe z Nevers 13:22. Na trzecie miejsce powróciło Valence Romans dzięki wygranej 53:22 nad Aurillac (23 punkty Gabriela Méreta). Poza tym Grenoble wygrało 23:8 z Béziers (zadecydowały trzy żółte kartki gości po przerwie), Biarritz zwyciężyło 33:16 Agen (tu gospodarze zaliczyli sporo żółtych kartek, ale za to goście przez większość meczu grali w osłabieniu po czerwonej), Brive rozgromiło 68:10 Mont-de-Marsan (przerwało serię porażek w imponującym stylu, zaliczając 10 przyłożeń), Dax odprawiło z kwitkiem Carcassonne (19:0, to był mecz dwóch ostatnich drużyn w lidze, po którym zamieniły się miejscami w tabeli), a Oyonnax ograło pewnie 50:21 Soyaux Angoulême.
Z kraju
Kolegium Sędziów PZR wystosowało list otwarty, reagując w ten sposób na szereg ostatnich orzeczeń Komisji Gier i Dyscypliny. Bezpośrednim impulsem dla listu była zdaje się sprawa Piotra Zeszutka – pochwalić należy szybkość jej wydania, ale na tle normalnego działania KGiD wygląda ona wręcz na pośpiech (i wypadałoby, żeby tą szybkością Komisja obdzieliła też inne sprawy); trudno mi ocenić jej słuszność, ale jej uzasadnienie jest wyjątkowo skromne. Jednak list odnosi się też do innych orzeczeń, w tym krytykowanego i w „szponach” przed kilku tygodniami kuriozalnego orzeczenia dotyczącego zawieszenia trenera atakującego sędziego. I w tym zakresie to po stronie sędziów jest racja… Pytanie, czy KGiD weźmie sobie to do serca.
Poznaliśmy skład reprezentacji Polski U20 na nadchodzące mistrzostwa Europy. W gronie 28 zawodników jest 8 z zagranicy, natomiast z kraju największe grupki pochodzą z Ogniwa Sopot i Budowlanych Łódź (po trzech). Są oczywiście Wiktor Lis i Kacper Zapała, którzy ten weekend spędzili z kadrą seniorów w Siedlcach, a pierwszy z nich nawet zadebiutował w seniorskiej reprezentacji.
Ze świata
W Dubaju ruszył międzykontynantalny baraż w ramach kwalifikacji do Pucharu Świata w Australii – jego stawką jest ostatnie pozostałe do obsadzenia miejsce na tym turnieju. W pierwszy weekend do awansu przybliżyli się Samoańczycy i Belgowie. Wyspiarska ekipa, będąca faworytem turnieju, rozgromiła Brazylię 48:10, a ważną rolę odegrał Jacob Umaga, który zdobył pierwsze przyłożenie dla drużyny, a licznik zatrzymał na 18 punktach. W drugim spotkaniu Belgia ograła 22:15 Namibię – i jej wygrana nad etatowym uczestnikiem Pucharów Świata była znacznie bardziej pewna, niż wskazuje na to wynik (12 ze swoich 15 punktów ekipa z Afryki zdobyła dosłownie w ostatnich minutach meczu, gdy było zbyt późno na odwrócenie losów spotkania). Europejska ekipa zanotowała świetny występ, a znakomicie drużyną dyrygował młody gracz Tuluzy, Matias Remue.
W europejskich rozgrywkach w ten weekend odbyły się nie tylko mecz naszego poziomu, ale także dwa spotkania w grupach Conference. W grupie B Słowacja wysoko uległa Austrii (3:62) – tu mamy już półmetek rozgrywek, wszystkie drużyny rozegrały po dwa spotkania, a tabela wskazuje na to, że o pierwszym miejscu może rozstrzygnąć starcie dwóch niepokonanych dotąd drużyn, Austrii i Serbii. Z kolei w grupie D rozegrano dopiero pierwsze spotkanie sezonu – Andora wygrała 21:10 z Izraelem.
Rozegrano także dwumecz między Kolumbią i Meksykiem – najpierw zmierzyły się panie, a potem panowie. W meczu kobiecym Kolumbijki wygrały bardzo wyraźnie, 65:5. Wśród panów także gospodarze zwyciężyli, ale poszło im nieco trudniej – tu padł wynik 34:25.
Reprezentacja Niemiec zagrała na Kingsholm Stadium w Gloucesterze (choć niestety skromnie obsadzonym na trybunach) – jej rywalem była ekipa UK Armed Forces, a mecz rozegrano pod hasłem „Remembrance Game”, nawiązującym do wspomnienia ofiar I wojny światowej (reprezentacja sił zbrojnych Wielkiej Brytanii rozgrywa je cyklicznie w listopadzie z różnymi przeciwnikami). Na boisku górą byli nasi zachodni sąsiedzi – mimo sporej grupy debiutantów, straty przyłożenia na początku meczu i prowadzenia przeciwników przez godzinę, zwyciężyli 29:24.
Odbyła się szósta kolejka na drugim poziomie ligowym w Anglii, Champ. Wciąż niepokonani są Ealing Trailfinders, którzy na wyjeździe rozgromili 71:0 Ampthill. Drugą kolejną porażkę poniosło natomiast Caldy, które tym razem uległo 15:17 Worcester Warriors. Poza tym trzecią wygraną z kolei zaliczyli pnący się w górę tabeli po kiepskim początku sezonu Cornish Pirates (36:28 na wyjeździe z Nottingham), Doncaster Knights ulegli 21:23 Chinnor, London Scottish przegrali 7:26 z Bedford Blues, Cambridge zostało pokonane przez Richmond (5:54), a Hartpury University zwyciężyło 36:31 Coventry (jedyna wygrana gospodarzy w ten weekend).
Rugby Europe ogłosiło harmonogram sezonu 2026 w Rugby Europe Championship. Faza grupowa toczyć się będzie przez trzy kolejne weekendy od 7 do 22 lutego. Potem weekend przerwy, półfinały 7–8 marca, a tydzień później, 15 marca (czyli dzień po „super-sobocie” w Pucharze Sześciu Narodów), odbędzie się seria czterech meczów finałowych – wszystkie zostaną rozegrane w Madrycie.
Kolejna ekipa ubyła z Major League Rugby – działalność zakończyła drużyna Utah Warriors, jedna z ostatnich uczestniczących w rozgrywkach od samego początku (pozostali w tej roli tylko Seattle Seawolves). W tym momencie możemy liczyć tylko na sześć drużyn (najmniej w historii ligi, mniej nawet niż w inauguracyjnym sezonie w 2018), podczas gdy w poprzednim sezonie było ich 11. To prawdziwa katastrofa, która stawia pod znakiem zapytania przetrwanie tego projektu. A tymczasem WR pompuje w amerykańskie rugby setki milionów dolarów…
Francuski rugbowy tygodnik Midi-Olympique wybrał najlepszego rugbystę roku 2025 – nagrodę (drugi raz w karierze, poprzednio w 2020) dostał Pieter-Steph du Toit. Przerwał czteroletnią dominację Antoine’a Duponta, który w tym roku z powodu kontuzji nie miał na nią szans.
Jeden z czołowych reprezentantów Hongkongu, Luke van der Smit, został przyłapany na dopingu podczas badania po meczu kwalifikacji do Pucharu Świata z Koreą Południową. Zawieszenie nastąpiło już 31 lipca, ale dopiero teraz sprawa wyszła na światło dzienne. Federacja także zawiesiła podpisany z nim niedawno zawodowy kontrakt.
W kalendarzu nadchodzącego sezonu najwyższego poziomu SVNS ogłoszonego jakiś czas temu pozostawały dwie luki – nie wskazano miast gospodarzy turniejów w Australii i Stanach Zjednoczonych. Teraz ogłoszono, że australijskim gospodarzem (i to przez trzy kolejne lata) będzie Perth – podobnie jak w ostatnim sezonie.
Z wieści transferowych:
- Lukhanyo Am opuści Sharks i w przyszłym sezonie będzie grał w Japonii w drużynie Sagamihara Dynaboars (jedzie do Japonii drugi raz, przed paroma laty spędził sezon w Kobe Steelers);
- Perpignan ma nowy sztab szkoleniowy, na którego czele stanął Laurence Labit, były szkoleniowiec m.in. Racingu 92 i Stade Français;
- Scott Barrett co prawda nigdzie się nie wybiera, ale nie zagra dla Crusaders przez część nadchodzącego sezonu – zrobi sobie przerwę od rugby;
- słowo o wspomnianym przed tygodniem kontrakcie Antoine’a Duponta – krążą plotki, że ma dzięki niemu zostać najlepiej opłacanym rugbystą na świecie.
Do poczytania: tekst Roberta Kitsona Fixation on forward rotation threatens to turn rugby contests into war of attrition w Guardianie – o zmianach, bomb-squadzie, i o tym do czego to wszystko prowadzi – oraz artykuł Charlesa Richardsona What is the point of the rugby ‘bunker’? w Telegraphie – o bezsensowności rugbowego bunkra decydującego o kartkach.
Zmarł Richard Sharp, łącznik ataku reprezentacji Anglii i British & Irish Lions z lat 60. ubiegłego wieku.
Polacy za granicą
Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.
Anglia:
- Max Loboda (Caldy RFC, Champ): zagrał całe 80 minut w pierwszym przegranym meczu sezonu – 27:34 z Cornish Pirates. Caldy pozostało na drugim miejscu w lidze.
Francja:
- Mateusz Bartoszek (RC Bassin d’Arcachon, Fédérale 1 – grupa 1): na ławce rezerwowych zaczął mecz z Floirac, wygrany 24:5. Jego ekipa zajmuje trzecie miejsce w grupie.
Irlandia:
- Wiktor Wilczuk (Bruff RFC, All-Ireland League D2C): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Dolphin, wygranym 21:15. Jego ekipa awansowała na piąte miejsce na swoim poziomie.
Walia:
- Jake Wisniewski (Pontypool RFC, Super Rygbi Cymru): wszedł na boisko w drugiej połowie meczu z Aberavon, przegranym 24:27. Pontypool jest siódme w lidze.
Zapowiedzi
W kolejny weekend w kraju:
- teoretycznie powinna być rozegrana ósma kolejka Ekstraligi, ale trzy spotkania już przełożono na wiosnę (i na ten moment zostało AZS AWF Warszawa – Budmex Rugby Białystok);
- start naszych reprezentacji piętnastkowych w mistrzostwach Europy U18 i U20 rozgrywanych w Pradze – w weekend pierwsza tura, ćwierćfinały. 18-latkowie zaczną rywalizację w sobotę o 9:00 meczem z Gruzją, a 20-latkowie zagrają w niedzielę o 12:00 z Portugalią. Cóż, niezwykle wymagający przeciwnicy na początek.
A na świecie:
- kolejny weekend jesiennych meczów testowych: Anglia – Nowa Zelandia, Irlandia – Australia, Włochy – Południowa Afryka, Szkocja – Argentyna, Francja – Fidżi, Walia – Japonia, Rumunia – Stany Zjednoczone, Gruzja – Kanada, Portugalia – Hongkong, Hiszpania – Anglia A, All Blacks XV – Urugwaj,
- dwa kolejne mecze Rugby Europe Trophy (bardzo ciekawe starcie Czechy – Szwecja oraz Dania – Litwa), a także mecz na poziomie Conference (Cypr – Malta),
- druga kolejka turnieju kwalifikacyjnego do Pucharu Świata (Belgia – Brazylia i Samoa – Namibia, już w czwartek),
- finał mistrzostw Urugwaju,
- siódemkowe mistrzostwa Afryki kobiet.
„punkt bonusowy szczególnie ważny w kontekście rywalizacji ze Szwedami o pierwsze miejsce na naszym poziomie – Michał Dudek napisał do RE (coś, co powinien raczej zrobić PZR)” – czy można zamieścić treść wiadomości od RE?
Kluczowy fragment:
I believe the specifics you are looking for are on the tournament manual which is on the website (www.rugbyeurope.eu/media/4j4f2bxc/rugby-europe-senior-xv-tournament-manual-25-26-v2.pdf)
'After the completion of the current new cycle, the Trophy team with the most ranking points cumulating pool ranking tables from 24/25 and 25/26 will be promoted to Championship 2027.’
They are indeed points earned on the pitch, so Poland took 22 points over from the 24/25 season, Sweden 19 and Czechia 16 etc,
So, with this season included Sweden have 29 points as they currently have 10 this season from two games, Poland with 27 from their one game.
Hej.
Walia – Argentyna 52:28 – wynik się „przekręcił”.
Dzięki! Nie jedyny zresztą, ale ten z meczu Francji z RPA wyłapałem przed publikacją 🙂