Lipcowi niepokonani: Nowa Zelandia, RPA, Gruzja i USA

Zakończyła się letnia odsłona Nations Championship i Nations Cup. W rywalizacji elity same zwycięstwa odniosły potęgi z południa, Nowa Zelandia i Południowa Afryka (której młodzież obroniła też tytuł mistrzów świata 20-latków). W ten weekend najbardziej zacięty mecz stoczyli tu Argentyńczycy z Anglikami. W Nations Cup komplet wygranych zgarnęli liderzy obu grup, Gruzja i Stany Zjednoczone, a sensacją była wygrana Hongkongu nad Urugwajem.

Nations Championship

Za nami trzecia i zarazem ostatnia letnia kolejka Nations Championship. Na kolejne trzy kolejki oraz rundę finałową poczekamy do listopada.

Nowa Zelandia – Irlandia 40:21. Najciekawiej zapowiadające się spotkanie soboty mieliśmy już z samego rana. Ze starcia dwóch niepokonanych dotąd drużyn zwycięsko wyszli gospodarze, którzy do 53 przedłużyli serię meczów bez porażki na Eden Park (to już 32 lata). Dave Rennie nie mieszał zbytnio w składzie (cztery zmiany, w tym Josh Moorby pierwszy raz w wyjściowej piętnastce), za to Andy Farrell dokonał sporej liczby zmian, wzmacniając skład w porównaniu z meczem z Australią (wrócił m.in. Rob Baloucoune). Zmiany nie pomogły – Nowozelandczycy dominowali, już w pierwszej połowie zbudowali przewagę 28:7 i choć przyłożenie po przerwie mogło dać Europejczykom nadzieję, nie poszli za ciosem i różnica trzech przyłożeń pozostawała na tablicy wyników także na koniec meczu. Irlandczycy musieli swoje przyłożenia wyszarpywać po walce na linii bramkowej, w ich grze było sporo bolesnych niedokładności (znowu zawodzący Sam Prendergast posłał kilka podań w trybuny), podczas gdy gospodarze skutecznie przełamywali ich linię obrony po szybkich i precyzyjnych rozegraniach piłki z rucków. Jedynym cieniem na zwycięstwie ekipy Renniego położyła się czyszczenie Luke’a Jacobsona na Joshu van der Vlierze – bunkier znalazł tam jakieś okoliczności łagodzące, ale Irlandczycy ich nie widzą.

Japonia – Francja 15:42. Fabien Galthié kontynuował eksperyment z Mathieu Jalibertem na pozycji obrońcy i Jalibert odpłacił mu się występem ukoronowanym dwoma przyłożeniami. Francuzi otwarli mecz siedmiopunktową akcją i choć Japończycy odpowiedzieli i na moment nawet wyszli na jednopunktowe prowadzenie, w końcówce pierwszej i na początku drugiej połowy Francuzi im odjechali. Co ciekawe, przez ostatnie pół godziny nie padły już żadne punkty – znaczenie pewnie miały dwie żółte kartki dla europejskiej drużyny, mimo których jednak nie pozwoliła gospodarzom na redukcję strat. W reprezentacji Francji zadebiutował młody łącznik młyna Tuluzy Paul Graou, wchodząc z ławki na kilkanaście ostatnich minut.

Australia – Włochy 57:10. Goście przystąpili do meczu mocno osłabieni – oprócz braku na ławce zawieszonego trenera Gonazalo Quesady (więcej o tym niżej), nie było w ich składzie Tommaso Menoncello, Tommaso Allana czy zawieszonego za czerwoną kartkę Niccolo Cannone (w sumie w piętnastce doszło do aż 9 zmian). Australia zagrała za to z tylko trzema rotacjami (m.in. z najlepszym przed tygodniem Fraserem McReightem na ławce), z drugą szansą na pozycji łącznika ataku dla Declana Mereditha (z lepszym skutkiem niż tydzień temu) i debiutem z ławki Milesa Amatosero. Wielkiej historii ten mecz nie miał. Australia po niespełna kwadransie prowadziła 19:0, pierwszą połowę wygrała 38:5, a potem jeszcze przewagę powiększyła. Młody rwacz Josh Canham zaliczył hat-tricka przyłożeń, a Włosi zaliczyli kolejną czerwoną kartkę podczas tego wyjazdu (na kwadrans przed końcem spotkania – ukarany został gracz, którego nie było na boisku, zmieniony już filar Marco Riccioni, który uderzył rywala podczas przepychanki przy linii bocznej). To był ostatni mecz Australii z Joem Schmidtem na ławce – w kolejnych meczach trenerem tej reprezentacji będzie już Less Kiss.

Fidżi – Szkocja 17:33. Szkoci wyszli na ten mecz w składzie kompletnie odmienionym w porównaniu z meczem z RPA – w wyjściowej piętnastce powtórzył się tylko jeden gracz, a kapitanem został Stafford McDowall. Z kolei w ekipie Fidżi zadebiutował wielokrotny reprezentant Francji, Virimi Vakatawa, którego karierę we Francji uznano za skończoną po odkryciu wady serca. W pierwszej połowie zanosiło się na niespodziankę, gdy Fidżi, po stracie 7 punktów, zaczęło punktować i do przerwy prowadziło 17:7. Jednak ławka Szkotów, na której siedziało kilka gwiazd, odwróciła losy meczu w drugiej połowie.

Południowa Afryka – Walia 43:0. Walijczycy zagrali z wracającym do wyjściowej piętnastki Louisem Reesem-Zammitem oraz Alexem Mannem – ofiarą dłubania w oku Ebena Etzebetha sprzed roku. Z kolei Rassie Erasmus mocno zamieszał i postawił m.in. na debiutantów – 20-letniego łącznika ataku Vusiego Moyo i skrzydłowego Jaco Williamsa. Obaj znakomicie się sprawdzili, a ich drużyna nie miała żadnych problemów z pokonaniem gości z Europy. Moyo wykonał trzy podwyższenia i wypracował przyłożenie, Williams – zaliczył przyłożenie, asystę i kluczową rolę przy jeszcze jednej piątce. Erasmus co prawda był zły z powodu błędów swojej drużyny, ale Walijczycy i tak nie mieli szans i ponieśli z rąk Springboków kolejną upokarzającą porażkę. W młynach – absolutna dominacja gospodarzy.

Argentyna – Anglia 31:24. Po przegranej Anglii z Argentyną parę dni temu w półfinale piłkarskich mistrzostw świata i paru ekscesach przy tamtej okazji, sportowy świat patrzył na kolejne starcie tych nacji. Iskrzyło nieco już przed meczem – angielski trener Steve Borthwick ostrzegał graczy przed obnoszeniem się z angielskimi symbolami po ulicach Buenos Aires, a kapitan tej drużyny Jamie George nawiązywał do rasistowskich zachowań na argentyńskich trybunach przed rokiem i zapowiadał, że jeśli się powtórzą, Anglia zejdzie z boiska. Z kolei Argentyńczycy założyli repliki koszulek, w których Argentyna pokonała Anglię w futbolowym mundialu w 1986. Borthwick zabrał swoje gwiazdy w trzecią podróż przez cały świat w trzecim tygodniu, wystawił niezmienioną piętnastkę i znowu posadził Henry’ego Pollocka na ławce rezerwowych. Anglia do przerwy prowadziła 19:3, ale potem miała sporo szczęścia, że wygrała spotkanie. W 57. minucie, po karnym przyłożeniu, została na boisku w trzynastkę, a jej przewaga zmalała do zaledwie dwóch oczek. Chwilę potem sytuacja się zmieniła – Argentyńczycy zamiast wykorzystać przewagę sami zgarnęli w kilka chwil dwie żółte kartki, a Anglia z powrotem odskoczyła na 14 punktów. A na koniec powtórzyła się fatalna sekwencja Anglików – znowu dwie żółte kartki (w tym Pollocka) i kilka ostatnich minut znowu w trzynastkę. Gospodarze zmniejszyli stratę do 7 punktów na kilkadziesiąt sekund przed syreną, a potem ponownie zaatakowali. I zdobyli przyłożenie – jednak po długim TMO sędzia uznał, że ręka Bautisto Delguy’a wyjechała na linię przed dotknięciem piłką ziemi. Decyzja kontrowersyjna, bo w tej sytuacji powodem auty były wysokie szarże Anglików. W sumie ostatnie 5 minut na boiskowym zegarze trwały aż 26 minut. Po meczu też było nerwowo – argentyńscy gracze protestowali przeciwko decyzji sędziego (Tomásowi Albornozowi grozi procedura dyscyplinarna nie tylko za domniemane uderzenie Tommy’ego Freemana w czasie spotkania, ale i za kontakt z sędzią po meczu), poleciał w jego stronę jakiś przedmiot z trybun, a trener Felipe Contemponi po kilku minutach wyszedł z konferencji prasowej oburzony na angielskich rugbystów głośno świętujących obok zwycięstwo i utrudniających wymianę zdań.

Po rundzie letniej w tabeli grupy europejskiej bardzo ciasno – cztery drużyny z dwoma zwycięstwami na koncie każda (Francja, Szkocja, Anglia i Irlandia). Bez wygranej wciąż Włosi. Z kolei w grupie reszty świata na czele niepokonane Południowa Afryka i Nowa Zelandia ze sporą przewagą nad resztą stawki. Tu wciąż bez zwycięstwa pozostaje Fidżi.

Nations Cup

Emocji nie brakło także w trzeciej rundzie Nations Cup – spora część meczów była rozstrzygana na żyletki, mieliśmy też ogromną niespodziankę:

  • Samoa – Rumunia 37:38. Pasjonujące spotkanie, w którym przez większość czasu prowadzili wyspiarze. W pierwszej połowie Rumunów utrzymywał w kontakcie Nicolas Onuțu (przyłożenie, a potem przechwyt i asysta), ale na pół godziny przed końcem Samoa wyszła na prowadzenie 31:14. Potem straciła jednak cztery przyłożenia, a ostatnie, już po wybrzmieniu syreny, dało Rumunom najniższą możliwą wygraną – Samoańczycy na minutę przed końcem mieli karnego, ale zamiast utrzymać piłkę, oddali karnego rywalom i dali im szansę na zwycięski atak;
  • Urugwaj – Hongkong 40:42. Sensację mieliśmy w Montevideo – skazywany na pożarcie i uznawany za najsłabszą ekipę w stawce Hongkong pokonał faworyzowanych gospodarzy. Azjaci świetnie zaczęli, ale potem Urugwajczycy opanowali sytuację i m.in. po hat-tricku (znowu!) Joaquína Myszki prowadzili na początku drugiej połowy 33:13 (a była jeszcze jedna piątka młynarza Urugwaju, unieważniona jednak po TMO – wszystkie padały jak zwykle po maulach autowych). Kolejne cztery przyłożenia poszły jednak nieoczekiwanie na konto gości, Urugwaj popełniał błąd za błędem, Myszka zobaczył żółtą kartkę i choć na koniec to Hongkong grał w osłabieniu, a gospodarze tuż przed końcem po siedmiopunktowej akcji odzyskali prowadzenie, zrobili to tylko na moment – zaraz po wznowieniu Azjaci rozstrzygnęli mecz na swoją korzyść karnym Paula Altiera z 45 m. To największy sukces w historii rugby z Hongkongu;
  • Chile – Gruzja 22:49. Mecz zaplanowany w La Serenie musiał zostać przeniesiony do stolicy z powodu uderzenia potężnego sztormu na miasto, w którym jakiekolwiek opady to rzadkość – w efekcie mecz rozegrano bez publiczności. Na boisku od początku rządzili Gruzini, mimo straty już w pierwszej akcji kontuzjowanego po świetnym przeboju Dawita Niniaszwiliego. Już po 20 minutach goście prowadzili 21:3 – Chilijczycy wszystkie 3 przyłożenia w tym okresie stracili w osłabieniu po dwóch kolejnych żółtych kartkach. Potem przewaga Gruzji jeszcze wzrosła – w drugiej połowie zdobyli trzy przyłożenia wykorzystując przewagę w maulach i młynach;
  • Tonga – Portugalia 28:32. Wyspiarze zaczęli spotkanie od prowadzenia 11:0 po 20 minutach, ale Portugalczycy odpowiedzieli przyłożeniami swoich skrzydłowych, Raffaele Stortiego i Manuela Cardoso Pinto, potem dorzucili kolejną piątkę przy przewadze liczebnej i prowadzili do przerwy 19:16. Po przerwie utrzymali się na skromnym prowadzeniu, m.in. dzięki kolejnemu przyłożeniu Stortiego po 80-metrowej akcji portugalskiego ataku. Na koniec Tongijczycy mieli jeszcze aut na 5 m rywali, ale szansę zmarnowali;
  • Stany Zjednoczone – Hiszpania 29:22. Obie ekipy miały problemy z przodami i błędów było sporo. Lepiej poradzili sobie gospodarze, którzy od początku byli o krok przed rywalami. Hiszpanie dwukrotnie niwelowali straty i doprowadzali do remisu po efektownych akcjach z Martiniano Cianem w roli głównej, a na 20 minut przed końcem nawet wyszli na 3-punktowe prowadzenie, jednak po 5 minutach je stracili i to Amerykanie przeważyli. To było ich trzecie zwycięstwo w trzeci weekend. Kontrowersje wzbudził fakt, że WR wyraziło zgodę na występ dla USA Charliego Abla nim minął wymagany przepisami pięcioletni okres rezydencji;
  • Kanada – Zimbabwe 23:19. Gospodarze zaczęli punktowanie pod koniec pierwszej połowy i wyszli na prowadzenie 13:0. Po godzinie wygrywali już 23:7. I choć ekipa z Afryki zaczęła gonić wynik, zdołała tylko zmniejszyć stratę, przyłożeniem tuż przed końcem zdobywając defensywny punkt bonusowy.

Na koniec letniej części rozgrywek w tabeli grupy amerykańsko-wyspiarskiej prowadzą z kompletem zwycięstw Stany Zjednoczone. Na drugim miejscu z dwoma wygranymi jest Chile. Pozostałe ekipy mają po jednym zwycięstwie, z wyjątkiem Urugwaju, który pozostaje bez sukcesu (remis i dwie przegrane z bonusami dały mu jednak 7 punktów, tyle samo co Samoa, Tonga i Kanada). W grupie ze „starego świata” sytuacja podobna: komplet zwycięstw ma Gruzja, na drugim miejscu z dwoma wygranymi Portugalia, potem trzy ekipy, które mają po jednym sukcesie na koncie, a na końcu Zimbabwe, które dotąd tylko przegrywało.

Z kraju

Z wieści transferowych: zmiany w sztabie trenerskim Juvenii Kraków – odchodzą Ciaran Hearn i Marcjan Krzykawski, a rolę głównego szkoleniowca przejmie łącznik ataku drużyny, pochodzący z Namibii Riaan van Zyl. Zmiana także w I lidze – w Arce Rumia Marcina Pogorzelskiego zastępuje Dariusz Rohde.

Do poczytania: krótkie sprawozdanie Jarosława Batora z ubiegłoweekendowych mistrzostw Europy U18 dziewczyn – a właściwie z przygotowań do nich i wyborów kadrowych: https://polskie.rugby/artykul/13413/knk7-u18-relacja-z-mistrzostw-europy-2026.

Za tydzień reprezentacja Polski panów leci na Jersey na towarzyski mecz o Granite Cup z Wyspami Normandzkimi. W 24-osobowym składzie powołanym na to spotkanie sporo graczy bez reprezentacyjnego doświadczenia: Mateusz Dogiel z University of Nottingham, Lucien Frejaville-Connac z francuskiego Albi, Igor Kocimski z Orkana, Hugon Noszczyk z Posnanii, Olgierd Sawicki z Ogniwa, Patryk Stobecki z Orkana, Sirian Syska z francuskiego Mâcon, Krzysztof Weronko z Arki. Zwraca uwagę obecność (jednak) Piotra Zeszutka, a także klub przypisany do Peeta Vorstera – Budowlani Łódź, a nie Juvenia, czyżby transfer?

Ze świata

We wtorek rozegrano półfinały Unions Cup – do starcia o puchar awansowali faworyci rywalizacji: Filipiny i Malezja. Filipińcycy pokonali Singapur 33:10 (głównie dzięki drugiej połowie wygranej 22:0), a Malezyjczycy ograli Tajwan 42:29 (tu zdecydowała pierwsza połowa, którą Malezja wygrała 26:5, m.in. dzięki hat-trickowi Syafiqy Wahidy). W sobotnim finale górą byli Filipińczycy, którzy obronili tytuł sprzed roku pokonując Malezję 39:18 – wyrównana walka toczyła się w pierwszej połowie, ale po przerwie górę wziął filipiński młyn. Brąz zdobył Tajwan, który w meczu o trzecie miejsce pokonał Singapur 47:22, powtarzając wynik z dwóch ostatnich lat.

O piąte miejsce zagrali gospodarze turnieju, Tajlandia, których mecz półfinałowy znowu trzymał w napięciu do ostatniej chwili – pokonali Guam 21:20 dzięki dwóm przyłożeniom w ostatnich 10 minutach. Ich rywalem była ekipa Barbarian Asia, która w półfinale rozgromiła Laos 71:20. Tajlandczycy choć po 20 minutach przegrywali 0:17, ostatecznie wygrali 27:20, zwycięskie przyłożenie zdobywając na sam koniec meczu. Siódme miejsce dla reprezentacji Guamu, która rozgromiła Laos 85:12.

Rugbowy tydzień zaczął się od poniedziałkowych półfinałów mistrzostw świata U20 rozgrywanych w Gruzji (dokończenia fazy rozpoczętej w niedzielę). W zmaganiach o miejsca 9–12 Gruzini ulegli 19:43 Włochom (fatalny start gospodarzy – w ciągu 25 minut stracili 6 przyłożeń i przegrywali 7:40), a Irlandia pokonała Fidżi 24:19.

W półfinałach w grze o miejsca 1–4 (czyli o medale) było bardzo ciekawie. Najpierw Francuzi po zaciętej walce pokonali Nową Zelandię 26:22. Młodzi All Blacks czterokrotnie wychodzili na prowadzenie, a rywale trzykrotnie wyrównywali. Za czwartym razem Nowozelandczycy mogli nawet podnieść swoją przewagę, a gdy Francuzi na kilka minut przed końcem w jednym ze swoich nielicznych ataków w tej części spotkania zgubili piłkę i wydawało się, że jest po meczu, głęboko cofnięci i będący pod presją gracze ataku europejskiej drużyny wyprowadzili zabójczą kontrę skrzydłem, która dała im zwycięstwo. W drugim półfinale Południowa Afryka pokonała Anglię 53:37 i tu sporą rolę odegrały kartki. Po półgodzinie Anglicy prowadzili 17:7, ale wtedy czerwoną kartkę zobaczył angielski rwacz i sytuacja się zmieniła diametralnie. Co prawda w końcówce pierwszej połowy prowadzenie Anglii zmniejszyło się tylko o dwa oczka, ale w ciągu kilkunastu minut po przerwie z wyniku 20:12 zrobiło się 20:40. Potem punkty zaczęły padać w obie strony, czerwoną kartkę zobaczył dla odmiany obrońca ekipy z RPA, ale zwycięstwo obrońców tytułu mistrzowskiego było już niezagrożone.

Opóźniony z powodu burzy finał był bardziej zacięty, choć punktów padło w nim niewiele. Do przerwy Południowa Afryka prowadziła, ale tylko 6:0 po dwóch rzutach karnych. Po przerwie padło wreszcie przyłożenie, dzięki któremu Francja zredukowała stratę do jednego oczka, ale w ostatnim kwadransie RPA dorzuciło 10 punktów i ostatecznie wygrało 16:5 broniąc mistrzowski tytuł sprzed roku. Wbrew pozorom było jednak ciekawie – choć padły tylko dwa przyłożenia, aż cztery nie zostały uznane (z tego trzy ekipy z Afryki). W meczu o brąz Nowa Zelandia i Anglia długo toczyły wyrównany pojedynek – do przerwy obie ekipy zaliczyły dwa przyłożenia i Anglia prowadziła 14:10, po przerwie jeszcze raz wyszła na prowadzenie, ale rywale w drugiej połowie zdobyli pięć przyłożeń (w tym kluczowy dublet w ciągu dwóch minut Finna McLeoda) i młodzi All Blacks wygrali 41:26.

W meczach o kolejne miejsca:

  • o 5. miejsce: Szkocja – Walia 28:21. Szkocja wyrównała swój najlepszy wynik w historii występów w tej imprezie oraz zrewanżowała się Walijczykom za porażkę z tegorocznego Pucharu Sześciu Narodów U20. Walia po półgodzinie prowadziła 14:0, potem na 20 minut przed końcem wyrównała, ale Szkoci zdobyli rozstrzygające 7 punktów, a w samej końcówce przetrwali grę w osłabieniu (w tym kilka ostatnich minut – w trzynastkę) – rywale dwukrotnie tracili piłkę nad linią bramkową;
  • o 7. miejsce: Australia – Argentyna 52:29. Argentyńczycy mieli przyzwoity początek, Simon Pfister zaliczył 8. przyłożenie w turnieju, ale między 17. i 40. minutą Australijczycy zdobyli cztery przyłożenia i do przerwy prowadzili 33:10. W drugiej połowie gra toczyła się już cios za cios i przewaga ekipy z antypodów pozostała cały czas bezpieczna;
  • o 9. miejsce: Irlandia – Włochy 34:26. Irlandczycy zrewanżowali się za porażkę sprzed roku, gdy Włosi sięgnęli po siódmą lokatę. Początkowo walka toczyła się cios za cios, potem wysforowała się na czoło Irlandia, ale rywale bardzo długo mieli ją w zasięgu i o wygranej graczy z Zielonej Wyspy zadecydowały dopiero dwa przyłożenia w ostatnich 10 minutach gry;
  • o 11. miejsce: Fidżi – Gruzja 30:10. Fidżyjczycy do przerwy prowadzili 17:0 i choć po przerwie zaliczyli aż trzy żółte kartki, tylko dwukrotnie pozwolili Gruzinom przedrzeć się na swoje punktowe, a sami punktowali nawet w osłabieniu. Gruzja zaczęła rozgrywaną przed własną publicznością imprezę nieźle, ale z każdym występem było coraz gorzej;
  • o 13. miejsce: Japonia – Hiszpania 34:26. Niezwykle zacięte spotkanie, przez którego sporą część (w tym większość pierwszej połowy) Hiszpanie byli na prowadzeniu. Zawiodła ich jednak srodze dyscyplina – zebrali aż 5 żółtych kartek i dwukrotnie po kilka minut zostawali na boisku w trzynastkę;
  • o 15. miejsce: Stany Zjednoczone – Urugwaj 39:15. Ekipa z Ameryki Południowej zaczęła od trzech przyłożeń Sebastiana Pereza i prowadzenia 15:0 po półgodzinie, ale potem nie zdobyła już ani jednego punktu, Amerykanie zaliczyli zaś pięć przyłożeń, dorzucili kilka celnych kopów i w efekcie wysoko wygrali. Wywalczyli swoje pierwsze zwycięstwo na mistrzostwach świata U20 w historii.

W Budapeszcie odbyły się turnieje poziomu Trophy mistrzostw Europy U18 w rugby 7. U dziewczyn awans na poziom Championship wywalczyła Ukraina, która w finale pokonała Szwajcarię 17:7. U chłopaków kwalifikację zdobyli obaj finaliści, Monako i Łotwa – w decydującym pojedynku górą byli Łotysze 19:7. Z kolei na drugim poziomie męskim triumfowała Gruzja, która pokonała w finale Austrię 31:0.

W Południowej Afryce rozpoczął się nowy sezon Currie Cup. Broniąca tytułu ekipa Griquas (swoją drogą, to trochę kuriozum aby obrońca tytułu musiał walczyć o prawo gry w kolejnym sezonie imprezy, podczas gdy cztery inne drużyny mają awans automatyczny) zaczęła sezon od wyjazdowej porażki 19:25 ze Stormers, którzy w tym roku porzucili nazwę Western Province. Mecz był zacięty, a rozstrzygnęło go przyłożenie Kapsztadczyków w 79 minucie. W drugim piątkowym spotkaniu inny kwalifikant, Pumas, także przegrał – 24:26 z Sharks. W niedzielę sytuacja się odwróciła i to zespoły z SA Cup wygrywały – Cheetahs pokonali Lions 29:27, a Boland Cavaliers zwyciężyli Bulls 24:10.

W Australii odbyły się półfinały kobiecej ligi Super W. Po rundzie zasadniczej mieliśmy niespodziankę, którą było dopiero trzecie miejsce broniącej tytułu ekipy Waratahs – po dwóch wygranych na start sezonu, poniosła ona potem dwie porażki, z Western Force i Reds. W półfinale zagrała na wyjeździe ponownie z Western Force i tym razem wzięła rewanż za przegraną z fazy zasadniczej – wygrała 33:22. Debiut w barwach zwyciężczyń zaliczyła reprezentantka Australii w rugby 7 Tia Hinds i już w pierwszej połowie dwukrotnie przyłożyła. W drugim półfinale najlepsza w fazie zasadniczej Fijiana Drua pokonała Reds 31:5. W finale zagrają zatem dwie drużyny, które jako jedyne zdobywały mistrzostwo tej imprezy (Waratahs – 6-krotnie, Drua – 2-krotnie). Pierwszy raz w historii decydujący pojedynek zostanie rozegrany na Fidżi.

Z kolei w kobiecej rywalizacji w Nowej Zelandii, Super Rugby Aupiki, dobiegła końca faza zasadnicza. Tu półfinałów nie ma, bo w stawce są tylko cztery drużyny i dwie najlepsze awansują prosto do finału. A będziemy mieć w nim ten sam skład co rok temu – Blues zagrają z Matatū (choć warto zwrócić uwagę, że trzy drużyny miały identyczny bilans w fazie zasadniczej, po 4 zwycięstwa i 2 porażki – tą pechową, która nie weszła do finału z powodu najmniejszej liczby bonusów, są Hurricanes Poua).

World Rugby ogłosiło wprowadzony od początku lipca Match Official Abuse Sanction Process, czyli procedury dotyczące karania członków personelu drużyn za komentarze pod adresem sędziów w meczach pod egidą WR. Celem jest ukrócenie wypowiedzi wskazujących na to, że sędziowie byli uprzedzeni lub wręcz celowo działali na niekorzyść jednej z drużyn – ponieważ podważają zaufanie do arbitrażu. Pod uwagę brane jest m.in. to, jak dana wypowiedź wpłynęła na wzrost obraźliwych komentarzy pod adresem sędziego, ponieważ w opinii WR większość nadużyć w mediach społecznościowych zaczyna się od komentarzy oficjeli. Moment po oficjalnym ogłoszeniu polityki pierwszą ofiarą nowych zasad padł trener reprezentacji Włoch Gonzalo Quesada, który został zawieszony na jeden mecz (początkowo – na dwa) za krytyczne komentarze pod adresem sędziów w wywiadzie po przegranym przez Włochy meczu z Nową Zelandią.

Sudan został członkiem stowarzyszonym Rugby Africa. Dotąd na rugbowej arenie międzynarodowej pojawiał się chyba tylko w Arab 7s (ostatni raz – w 2021).

Zapowiedzi

Kolejny rugbowy weekend będzie pod znakiem występów reprezentacji Polski. Obie narodowe drużyny siódemkowe, kobieca i męska, zagrają w Splicie w drugich i zarazem ostatnich turniejach mistrzostw Europy. Polki grają o medal, przed Polakami trudna walka o utrzymanie. Z kolei reprezentacja piętnastkowa na wyspie Jersey zagra towarzyskie spotkanie o Granite Trophy z drużyną Wysp Normandzkich.

Do tego m.in. finały dwóch kobiecych lig na antypodach – Super W w Australii i Super Rugby Aupiki w Nowej Zelandii.

Dodaj komentarz