W kraju ruszyła Ekstraliga (niestety nie w komplecie), a pierwsze mecze pokazały, że ubiegłoroczni finaliści nadal zdecydowanie przewyższają najsłabsze drużyny w stawce. Ciekawie było tylko w Łodzi. Do tego nasze reprezentantki wywalczyły wicemistrzostwo Europy w rugby plażowym. A na świecie All Blacks zabili obroną Springboks i zaczęli serię testów w ramach Rugby’s Greatest Rivalry od zwycięstwa.
Ekstraliga
Wróciła po letniej przerwie Ekstraliga. Niestety, nie udało się przed pierwszą kolejką opublikować tradycyjnego „szponowego” przewodnika po rozgrywkach – był praktycznie gotowy, ale w systemie PZR brakło kompletu składów i w efekcie musi poczekać.
Przed kolejką pojawiły się informacje o kolejnych zmianach personalnych. W Sochaczewie po latach posadę trenera opuścił Maciej Brażuk. Trenera, który doprowadził Orkana do największych sukcesów zastąpił dotychczasowy asystent, Tomasz Malesa. Na miejsce Marcela Marczewskiego, kontynuującego karierę we Francji, Sochaczewianie sprowadzili z AZS AWF Warszawa innego utalentowanego młodego zawodnika, Tomasza Tkaczuka. Z kolei Sparta Jarocin przejęła najskuteczniejszego zawodnika PGE Edach Budowlanych Lublin – Sabę Nikolaszwiliego (zwraca też uwagę brak w składzie Jarocinian braci Włodarków).
PZR poinformował także przed weekendem, że Ekstraliga została zaliczona do rozgrywek typu Elite (wraz z I ligą oraz mistrzostwami Polski siódemek pań i panów). Spowodowało to pozostawienie linii szarży na wysokości barków (w przeciwieństwie do reszty rozgrywek, gdzie obniżono ją do poziomu mostka). Nie zdecydowano się także na przyjęcie 20-minutowej czerwonej kartki.
Wizjamed Grot Budowlani Łódź – Juvenia Kraków 32:14. Sezon zaczął się od łódzkiego rewanżu za ubiegłoroczne spotkanie o Puchar Ekstraligi (tego trofeum w tym roku już nie będzie). I długo był to bardzo wyrównany pojedynek. Pierwsze punkty w sezonie ligowym zaliczył z karnego Zander Kruger dla gospodarzy, ale niemal natychmiast pierwszym przyłożeniem odpowiedział Riaan van Zyl wykorzystujący zagapienie rywali. Łodzianie odpowiedzieli dwoma przyłożeniami (bez podwyższeń – Kruger stracił skuteczność), ale potem stracili dwóch zawodników z żółtymi kartkami, van Zyl znów błysnął przytomnością umysłu, i do przerwy było 13:14. Juvenia miała jeszcze kilka minut w podwójnej przewadze, ale jej akcje kończyły się błędami. W drugiej połowie wynik długo się nie zmieniał, Juvenia kilkakrotnie atakowała, ale znowu popełniała błędy, a zawodnicy obu drużyn zobaczyli żółte kartki. Dopiero po godzinie gry nastąpiło kilka rozstrzygających minut – dwa skuteczne ataki Budowlanych dały im prowadzenie 25:14. Juvenia jeszcze atakowała, ale bez skutku, a kilka minut przed końcem gospodarze dorzucili piąte przyłożenie i ostatecznie wygrali 32:14, robiąc niezwykle ważny krok w kierunku do awansu do grupy mistrzowskiej. Sporą zasługę w zwycięstwie miał grający trener Budowlanych Theuns Kotzé, znakomicie kopiący z karnych w auty oraz w grze (a na koniec meczu w zastępstwie Krugera także jako egzekutor podwyższeń – dla odmiany skuteczny).
Energa Ogniwo Sopot – Budmex Rugby Białystok 124:28. Drugi mecz sezonu mieliśmy w Sopocie, gdzie świętowano 60-lecie Ogniwa. Jubileusz uświetniło bardzo wysokie zwycięstwo gospodarzy, którzy zaaplikowali gościom aż 18 przyłożeń. Do przerwy prowadzili 70:7 (jedyne przyłożenie stracili pod koniec, gdy Lusanda Xakwana przechwycił podanie Mateusza Plichty), a po przerwie dorzucili kolejne 8 piątek, tracąc jednak trzy (dwie z nich zdobył Patryk Romanowski). Postawa Białegostoku po przerwie jest godna uwagi, zważywszy, że zagrali z wicemistrzem Polski z zaledwie dwoma rezerwowymi na ławce (z czego jeden z nich musiał wejść na boisku na samym początku spotkania). Hat-trickami w barwach zwycięzców błysnęli Plichta oraz nowy młynarz Ogniwa, Masikane Mazwi.
Orlen Orkan Sochaczew – Lechia Gdańsk 52:12. Także i w Sochaczewie wielkich wątpliwości co do losu meczu nie mogło być. Mimo braku na boisku Harrisona Astley’a już po pierwszych minutach brązowi medaliści mistrzostw Polski prowadzili 14:0. I choć Lechia odpowiedziała przyłożeniem, kolejne trzy poszło na konto Sochaczewian, którzy do przerwy wygrywali 33:5. Na początku drugiej połowy przycisnęli Gdańszczanie, a efektem było przyłożenie wracającego do drużyny Sphakanyiswy Ngcobo. Kolejne ataki gości były już jednak rozbrajane, a gospodarze co jakiś czas dorzucali do swego dorobku kolejne punkty. Z hat-trickiem spotkanie skończył jeden z filarów złożonej ze stranieri pierwszej linii młyna Orkana – Petelo Pouhila.
Pogoń Awenta Siedlce – Sparta Jarocin 101:3. A na koniec kolejki, mimo konieczności gry w poniekąd rezerwowym składzie (podstawowi gracze w większości odpoczywali po pojedynku z Ascent Rugby Series rozegranym dzień wcześniej we Frankfurcie – z podstawowej piętnastki we Frankfurcie w składzie ligowym było trzech graczy, i to w rezerwie, zaś spośród sobotnich rezerwowych, siedmiu wskoczyło do podstawowego składu w niedzielę). Niewiele to pomogło beniaminkowi ligowych rozgrywek – dominacja Pogoni zarówno w młynie, jak i w ataku nie podlegała dyskusji. Hat-tricka zaliczył grający na pozycji rwacza Kacper Bogusz, a także Krystian Adamiak, a licznik przyłożeń zwycięzców zatrzymał się na 15.
Od początku na czele ligowej tabeli umościła się broniąca tytułu mistrzowskiego Pogoń, a za jej plecami pozostali dwaj medaliści sprzed roku. Emocje w tej kolejce były tylko w Łodzi i to sporo mówi o trwającym (a może i postępującym) rozwarstwieniu ligi.
A za tydzień znów tylko cztery spotkania – Pogoń tym razem nie powtarza manewru z meczami dzień po dniu i rewanż za finał mistrzostw Polski został przełożony na 12/13 września (z kolei mecz pierwszej kolejki Arki z Budowlanymi Lublin odbędzie się dopiero w listopadzie).
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Pogoń Awenta Siedlce | 1 | 5 |
| 2. | Energa Ogniwo Sopot | 1 | 5 |
| 3. | Orkan Sochaczew | 1 | 5 |
| 4. | Wizjamed Grot Budowlani Łódź | 1 | 5 |
| 5. | Juvenia Kraków | 1 | 0 |
| 6. | Lechia Gdańsk | 1 | 0 |
| 7. | Budmex Rugby Białystok | 1 | 0 |
| 8. | Sparta Jarocin | 1 | 0 |
| Life Style Catering Arka Gdynia | 0 | 0 | |
| PGE Edach Budowlani Lublin | 0 | 0 |
Mecze towarzyskie
Południowa Afryka – Nowa Zelandia 16:33. Wyprawa pod hasłem Rugby’s Greatest Rivalry weszła na wyższy poziom – po serii zwycięstw nad trzema franczyzami URC All Blacks zmierzyli się w rewanżu za finał ostatniego Pucharu Świata z mistrzami świata, Springbokami. I był to rewanż udany – choć rywale mieli atut własnego boiska, choć dominowali w młynie (przez większość spotkania), nie potrafili tego wykorzystać i okazali się boleśnie nieskuteczni, w związku z czym to Nowa Zelandia zwycięsko zaczęła serię testów. W pierwszej połowie pięciokrotnie mieliśmy zmiany na prowadzeniu – dla gospodarzy większość punktów zdobył z kopów Cheslyn Kolbe, dla gości przykładali zabójczy na tej wyprawie skrzydłowi Will Jordan i Josh Moorby, a do przerwy było 13:12. Po przerwie Kolbe dorzucił kolejne trzy punkty, ale na tym licznik po stronie RPA się zatrzymał – tymczasem All Blacks wrócili na czoło i powiększyli przewagę dwoma przyłożeniami, a na koniec meczu gospodarze na domiar złego zostali na boisku w trzynastkę i Jordan kolejną piątką ustalił wynik spotkania. Nie tak swój setny międzynarodowy występ chciał świętować Damian de Allende, zawiódł Sacha Feinberg-Mngomezulu, za to wśród rywali błyszczał Cameron Roigard. Gospodarze wielokrotnie atakowali, wchodzili w pole 22 m gości, ale tylko raz przyłożyli – tymczasem goście przyłożeniami kończyli niemal każdy atak, który przekroczył ciągłą linię na połowie rywali.
A na nadchodzący mecz All Blacks z Lions zapowiedziano powrót po trzech latach do kadry Nowej Zelandii Richiego Mo’ungi.
Z kraju
Zanim Pogoń Awenta Siedlce zagrała w niedzielę ze Spartą Jarocin (wystawiając głównie rezerwy), rdzeń jej składu z debiutującym Mateuszem Bartoszkiem zainaugurował we Frankfurcie rozgrywki Ascent Rugby Series mierząc się z holenderską drużyną RC Eemland (ubiegłorocznym półfinalistą Ereklasse). Siedlczanie godnie zaprezentowali polskie rugby na arenie międzynarodowej, zdominowali rywali i rozgromili ich 66:0. Błysnął Kacper Skup, który zaliczył hat-tricka przyłożeń. Druga holenderska drużyna, wicemistrz tego kraju The Dukes, także przegrała – 17:28 z niemiecką ekipę rozwojową, która przyjęła nazwę Vanguard (choć do przerwy były tylko 2 punkty różnicy), natomiast gospodarze festiwalu, mistrz Niemiec SC Frankfurt 1880, rozgromili wicemistrza Czech Tatrę Smíchov aż 91:8 (już do przerwy mając 57 punktów przewagi).
Wydaje mi się, że tak wysokich wyników nie można tłumaczyć wyłącznie różnicą poziomów, ale być może także różnym podejściem do tych rozgrywek. Za tydzień to The Dukes będą gospodarzem (festiwal odbędzie się w 's-Hertogenbosch), a nasza Pogoń zmierzy się z wicemistrzem Belgii z Boitsfortu.
Z udziałem reprezentacji Polski kobiet rozegrano w Kiszyniowie mistrzostwa Europy w rugby plażowym. Nasze panie w fazie grupowej rozgromiły Litwę 9:1 (wyniki w przyłożeniach), potem Holandię 8:3, ale na koniec uległy Ukrainie 5:6, decydujące przyłożenie tracąc po upływie regulaminowych 10 minut. Ponownie Polki zagrały z Ukrainkami w półfinale imprezy (dziwna sprawa) i zrewanżowały się za grupową przegraną zwyciężając 6:4. Ostatecznie nasza reprezentacja sięgnęła po srebrne medale mistrzostw Europy – w decydującym pojedynku uległa gospodyniom turnieju, Mołdawiankom, 4:7. Brąz dla Ukrainy. Wśród panów na podium Ukraina przed Mołdawią i Belgią.
Ze świata
W kobiecym rugby mieliśmy transtasmańskie starcie między Nową Zelandią i Australią, którego stawką był O’Reilly Cup. Górą w Auckland zgodnie z oczekiwaniami były gospodynie, będące wicemistrzyniami świata, które zwyciężyły 66:19. Australijkom nie pomógł debiut znakomitej siódemkowiczki, Maddison Levi, która jednak w ciągu pół godziny gry kilkakrotnie błysnęła, m.in. zbierając wszystkie pięć wznowień swojej drużyny w tym okresie.
W nowozelandzkich rozgrywkach NPC kolejne nieoczekiwane rozstrzygnięcie w starciu, którego stawką była Rainfurly Shield: niepokonani dotąd obrońcy tytułu z Canterbury przegrali z Northlandem 12:36. Goście z północy, mający zresztą też niezły sezon (po tym meczu są na drugim miejscu w ligowej tabeli) sięgnęli po to trofeum po aż 48-letniej przerwie. Poza tym Hawke’s Bay pokonało Manawatū 59:17 (gospodarze są jedyną niezwyciężoną drużyną w tym sezonie i liderem ligi), Tasman ograł Southland 46:17 (były reprezentant Tonga Kyren Taumoefolau dwoma przyłożeniami podniósł swój bilans w tym sezonie do 10 piątek – w czterech meczach), North Harbour wygrało 27:19 z Auckland (nadspodziewanie kiepski sezon gości), Bay of Plenty wygrało 28:24 z Taranaki, Waikato zwyciężyło 45:12 Counties Manukau, a Otago pokonało Wellington 61:22 (Counties Manukau i Wellington wciąż z kompletem porażek).
W szóstej, przedostatniej już kolejce fazy zasadniczej Currie Cup, awans do półfinałów zapewniły sobie dwie drużyny, Griquas i Cheetahs. Broniący mistrzowskiego tytułu Griquas na wyjeździe pokonali 38:14 Pumas. Z kolei Cheetahs już przed wygranym 33:24 meczem z Boland Cavaliers (goście grali przez moment nawet w dwunastu) mieli awans w ręku dzięki wynikowi z Dubranu, gdzie Sharks zremisowali z Lions 22:22. Szans na kwalifikację już od jakiegoś nie mają Bulls – w ten weekend doznali szóstej kolejnej porażki, tym razem 26:50 ze Stormers.
W australijskich rozgrywkach prowincjonalnych coraz bliżej ostatecznych rozstrzygnieć. W Hospital Challange Cup w Queenslandzie rywalem Brothers w finale zostali Wests – dopiero czwarta ekipa w sezonie zasadniczym przeszła drugi etap fazy pucharowej wygrywając z Norths 43:20. Z kolei w Shute Shield w Nowej Południowej Walii rozegrano trzy ćwierćfinały – wygrywały ekipy wyżej notowane po fazie zasadniczej: lider, Eastern Suburbs, pokonał Eastwood 59:22, Warringah (obrońca tytułu) wygrał 31:26 z Randwick, a trzeci Gordon ograł Sydney Uni 40:35 (ale pokonani też weszli do półfinałów).
We Francji, w Biarritz, odbył się pierwszy z dwóch turniejów w ramach siódemkowych mistrzostw tego kraju, Supersevens, których wspólną stawką jest kwalifikacja do turnieju finałowego. Wśród panów już w fazie grupowej odpadły z rywalizacji ekipy Racingu 92 czy Barbarians (brązowych medalistów sprzed roku). Ubiegłoroczni mistrzowie, Bordeaux, ulegli w półfinale Tulonowi. Ostatecznie w turnieju wygrała drużyna Monaco, która pokonała rywali z Lazurowego Wybrzeża 21:12. Trzecie miejsce dla Tuluzy, która w meczu o brąz wygrała z Bordeaux 27:10. Rozegrano też kobiecy turniej z udziałem 10 drużyn. Tu w finale Tuluza pokonała Clermont 10:7, a brąz po wygranej nad Bordeaux zdobył zespół Bobigny. Warto zwrócić uwagę, że Tuluza zaczęłą turniej od porażki i do zmagań o medale musiała przedzierać się przez baraż. Mistrzynie sprzed roku z Lyonu skończyły zabawę na fazie grupowej (gdzie poniosły dwie porażki).
Alun Wyn Jones wszedł do zarządu Ospreys. Legenda reprezentacji Walii aktywnie działa w kierunku ratowania bytu franczyzy, zagrożonej rozwiązaniem ze strony walijskiej federacji.
Sędzia rozpatrujący pozew kilkuset zawoników rugby przeciwko federacjom światowej, angielskiej i walijskiej, związny z brakiem ich działań w celu zapobiegania urazom neurologicznym, postanowił nie umarzać sprawy w odniesieniu do zdecydowanej większość skarżących w związku z niezłożeniem przez nich w wyznaczonym terminie akt medycznych. Spore znaczenie miała tu zmiana kancelarii reprezentującej powodów – to z tego powodu dostali drugą szansę. Ciąg dalszy sprawy w listopadzie.
Paragwajska drużyna z Super Rugby Americas, Yacare, której los miał wisieć na włosku (m.in. z powodu braku zainteresowania kibiców jej spotkaniami), jednak pozostanie w lidze. Zmienić ma się jednak jej charakter – zapewne mniej Paragwajczyków, a więcej zawodników z Argentyny w związku ze współpracą z przylegającymi do granicy prowincjami tego kraju. Będzie to zatem w praktyce w dużym stopniu piąta argentyńska drużyna w lidze.
Z wieści transferowych:
- Leone Nakarawa wraca z Francji do ojczyzny – dotychczasowy zawodnik Castres podpisał kontrakt z Fijian Drua;
- Vannes zakontraktowało świetnego zawodnika z rugby league, Murray’a Taulagiego;
- była gwiazda Black Ferns, Ruby Tui, podpisała kontakt z londyńskimi Ealing Trailfinders;
- młody łącznik młyna reprezentacji Czech Matěj Sehnal zagra dla Espoirs w Racingu 29;
- wieloletni gracz Perpignan (i jednokrotny reprezentant Francji), trenujący kilka klubów Pro D2, Bernard Goutta, został trenerem reprezentacji Maroka;
- póki co tylko plotka, ale za to jaka: Ardie Savea, kapitan reprezentacji Nowej Zelandii w ten weekend, miał znaleźć się na celowniku nowej franczyzy NRL, PNG Chiefs.
Zapowiedzi
W nadchodzącym tygodniu z krajowego podwórka:
- w drugiej kolejce Ekstraligi pojedynki Sparty Jarocin z Juvenią Kraków, Budowlanych Lublin z Budowlanymi Łódź, Lechii Gdańsk z Arką Gdynia i Rugby Białystok z Orkanem Sochaczew (mecz Pogoni Siedlce z Ogniwem Sopot przełożono);
- a Pogoń Awenta Siedlce zagra w drugi weekend Ascent Rugby Series z belgijskim Boitsfortem.
Na świecie w ramach Rugby’s Greatest Rivalry pojedynki Lions z Nową Zelandią i kolejny test RPA z All Blacks. Do tego testowy mecz Argentyny z Australią, ruszą Americas Rugby Championship (mecze Argentyny XV z Paragwajem i Urugwaju XV z Chile XV), poniedziałkowe spotkanie kobiet RPA XV z Brazylią, finały w części australijskich lig prowincjonalnych, ostatnia kolejka rundy zasadniczej w Currie Cup i drugi turniej eliminacyjny francuskich Supersevens.