Springboks się odgryzają

W kraju zwycięstwa faworytów w Ekstralidze (choć w meczu w Jarocinie niewiele brakło do niespodzianki). W Holandii ciężko wywalczona wygrana Pogoni Siedlce w drugim starciu w ramach Ascent Rugby Series. Na świecie rewanż Springboków za porażkę sprzed tygodnia z All Blacks (ale to dopiero połowa zmagań), start Pro D2, finały w Australii i wielka awantura w meczu między Chile XV i Urugwajem XV.

Ekstraliga

W kraju rozegrano mecze drugiej kolejki Ekstraligi – ponownie tylko cztery. Najciekawsze starcie tej kolejki, rewanż za ubiegłoroczny finał, odbędzie się dopiero za dwa tygodnie w związku z sobotnim występem Pogoni w Ascent Rugby Series.

Lechia Gdańsk – Life Style Catering Arka Gdynia 33:59. Pierwsze trójmiejskie derby tego sezonu miały zdecydowanego faworyta i ten faworyt zwyciężył, ale i Lechia pokazała pazurki, zapewniając kibicom emocje przez sporą część spotkania. Na pierwsze przyłożenie Arki odpowiedział pozyskany przez Gdańszczan z Jarocina Toerien Lechan (który skompletował w tym meczu hat-tricka, wszystkie przyłożenia zdobywając po efektownych indywidualnych akcjach) i mieliśmy remis. Gdy Arka zdobyła dwa kolejne przyłożenia, Lechia ponownie zaatakowała. Co prawda przyłożenie nie zostało uznane, ale Gdynianie zebrali dwie żółte kartki, co gospodarze wykorzystali. Ostatecznie Lechia przegrała pierwszą połowę 14:33, ale na początku drugiej zaliczyła dwa przyłożenia (w tym prosto z rozpoczęcia) i po 10 minutach gry zrobiło się 26:33. Dopiero potem Arka przejęła pełną kontrolę nad spotkaniem i odskoczyła na dystans, którego gospodarze nie byli w stanie odrobić. Goście zatrzymali się na 9 przyłożeniach (ostatnie zdobywając już w strugach deszczu), a wyróżnił się w ich barwach nowy nabytek, reprezentant Polski Grzegorz Szczepański, który zapisał na swoje konto aż trzy z nich.

PGE Edach Budowlani Lublin – Wizjamed Grot Budowlani Łódź 0:82. Emocji nie było w Lublinie. Gospodarze zaczęli sezon od bardzo wysokiej porażki. Na próżno wypatrywaliśmy w ich składzie zapowiadanych przed sezonem wzmocnień z południowej półkuli (ponoć mają dołączyć później i zapewne ten fakt stał za przełożeniem spotkania sprzed tygodnia). Tymczasem wzmocnienia były po drugiej stronie i zagrały główną rolę w tym spotkaniu. Łodzianie zdobyli w tym meczu 12 przyłożeń, przy czym dwóch nowych zawodników zapisało na swoje konto po cztery z nich: wiązacz Adri Kermis i środkowy Ashwin Swarts. Tylko przez pierwsze pół godziny, gdy gospodarze stracili tylko dwa przyłożenia, ich kibice mogli mieć nadzieję na emocje. Potem obrona Lublinian się posypała.

Sparta Jarocin – Juvenia Kraków 23:24. Gdy poprzednio Sparta Jarocin była w Ekstralidze, jednym z najjaśniejszych momentów sezonu było jej domowe zwycięstwo nad Juvenią Kraków. Teraz mocno napsuli krwi temu samemu przeciwnikowi i ostatecznie przegrali tylko jednym punktem, zdobywając bonus defensywny – choć Juvenia była w tym spotkaniu na prowadzeniu od pierwszego przyłożenia zdobytego już w trzeciej minucie przez Michaela Masindiego (po 40-metrowym rajdzie i 5 pokonanych rywalach), aż do końca. Na tą pierwszą piątkę odpowiedział 55-metrowym rajdem Saba Nikolaszwili, ale Krakowianie zaliczyli dwie szybkie akcje i po 20 minutach było 5:19, a do przerwy – 8:19. W drugiej połowie było dość nerwowo, a obie drużyny popełniały sporo błędów. Dwa kolejne karne, dwa razy przesunięte o 10 m za gadanie, dały gospodarzom kolejne trzy punkty, ale po świetnej kontrze Juvenii zrobiło się 11:24. Jarocinianie jednak grali do końca, zdobyli dwa przyłożenia, wyprowadzili jeszcze jeden atak, ale skończyło się rzutem karnym dla gości i szarpaniną, której efektem były dwie żółte kartki na sam koniec meczu. W sumie w tym meczu było ich aż 6, niemal tyle co przyłożeń. A Sparcie zabrakło tylko dwóch oczek aby dokładnie powtórzyć sensacyjny wynik sprzed 5 lat.

Budmex Rugby Białystok – Orkan Sochaczew 19:59. Orkan przed meczem ogłosił ciekawy transfer – przyjście do młyna wielokrotnego reprezentanta Brazylii Clébera Diasa (ostatnio grającego w Cobras w Super Rugby Americas). Brazylijczyka zobaczyliśmy w debiucie na polskich boiskach w drugiej połowie meczu. Zanim to nastąpiło, Sochaczewianie zdobyli przewagę na boisku. Blisko pierwszego przyłożenia byli po minucie gry, a choć wtedy się nie udało, chwilę później prowadzili już 12:0. Dopiero po półgodzinie, przy stanie 0:19, kilka razy groźnie zaatakowali gospodarze i zdobyli przyłożenie. Początek drugiej połowy należał jednak zdecydowanie do Orkana, który w kilka minut zdobył trzy piątki. Na kilka minut przed końcem na tablicy widniał rezultat 7:59 i dopiero wtedy Białostocczanie ponownie groźniej zaatakowali, zdobywając dwa przyłożenia – zbyt późno jednak, aby cokolwiek zmienić.

Tabela na razie niewiele mówi, bo sporo drużyn ma mecze zaległe do zagrania. Na fotelu lidera zasiedli łódzcy Budowlani, ale dotąd bez porażki są też Sochaczewianie, Gdynianie, a także pauzujący w ten weekend Siedlczanie i Sopocianie.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑↑↑Wizjamed Grot Budowlani Łódź210
2. ↑Orkan Sochaczew210
3. ↓Pogoń Awenta Siedlce15
4. ↓↓Energa Ogniwo Sopot15
5. ↑↑↑↑Life Style Catering Arka Gdynia15
6. ↓Juvenia Kraków24
7. ↑Sparta Jarocin21
8. ↓↓Lechia Gdańsk20
9.PGE Edach Budowlani Lublin10
10. ↓↓↓Budmex Rugby Białystok20

Mecze towarzyskie

Rugby’s Greatest Rivalry trwa już ponad trzy tygodnie, a to dopiero półmetek najważniejszych zmagań w ramach tej serii.

Południowa Afryka – Nowa Zelandia 33:26. Drugi z serii czterech testów przyniósł wyrównanie wyniku serii – gospodarze zrewanżowali się za porażkę sprzed tygodnia. Rassie Erasmus zmienił sporo w składzie (nieco przesadził zmieniając cały zapowiedziany pierwszy rząd tuż przed meczem; najwięcej uwagi zwracało pojawienie się Sachy Feinberga-Mngomezulu zamiast kontuzjowanego Handré Pollarda oraz powrót Siyi Kolisiego, a bardzo owocny okazał się powrót do składu gospodarzy Cheslina Kolbego), znacznie mniej zmian było w ekipie gości. Gospodarze otwarli mecz przyłożeniem na sam start po 10-metrowym maulu autowym. Cam Roigard doprowadził do wyrównania w efektownych okolicznościach, ale w 20. minucie po karnym Kolbego Springboks wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do końca. W sporej mierze polegali na kopach z podstawki Kolbego, który uzbierał w tym meczu 18 punktów. I choć na pół godziny przed końcem gospodarze mieli nawet 16 punktów przewagi, All Blacks nigdy nie oddali tego meczu i tuż przed końcem zmniejszyli dystans do 7 oczek po przyłożeniu ich kapitania, Ardiego Savei. Cóż, był to inny mecz niż ten przed tygodniem – gospodarze tym razem wykorzystywali swoje atuty i punktowali wykorzystując przewagę w stałych fragmentach gry. Rassie Erasmus znowu zaskoczył taktycznie zmieniając dwóch zawodników pierwszej linii na kilka minut przed przerwą i ten manewr przyniósł efekt – karny w młynie, po którym przyłożenie zdobył Kolisi. Mimo wszystko godna podziwu była skuteczność gości – gdy już atakowali, zwykle kończyło się to sukcesem (zdobyli cztery przyłożenia, o jedno więcej niż gospodarze).

Poza tym:

  • Lions – Nowa Zelandia 35:41. Jeszcze przed weekendem jedyna z franczyz URC, która stanęła do walki z All Blacks w trakcie Rugby’s Greatest Rivalry w składzie zbliżonym do optymalnego, napsuła sporo krwi faworyzowanym gościom. Po paru minutach prowadziła już 14:0 i przez godzinę pozostawała na prowadzeniu (także dwoma przyłożeniami zaczęła drugą połowę). Mecz rozstrzygnęły cztery przyłożenia All Blacks w okresie ostatniego pół godziny, na które Lions nie znaleźli odpowiedzi. Jednak postawa gospodarzy budzi podziw – nie tylko zdobywane przyłożenia, ale i powstrzymywane maule, utrzymywane piłki nad polem punktowym. Zwracał uwagę powrót do gry w czarnej koszulce po trzech latach Richiego Mo’ungi, choć jeszcze nie w optymalnej formie.
  • Argentyna – Australia 21:27. Kiepsko zaczął się ten mecz dla gospodarzy – dwa stracone przyłożenia w pierwszych 10 minutach dały Wallabies przewagę, którą ci utrzymali już do końca (pierwsze skrzypce zagrał ich łącznik ataku, Carter Gordon). Argentyńczycy co prawda zmniejszali straty, na zdobyli trzy przyłożenia, ale cały czas byli o krok za rywalami, a sześciopunktowa różnica na tablicy wyników chyba nie oddaje do końca przewagi gości w tym spotkaniu. Dla gospodarzy to czwarta porażka w pięciu ostatnich meczach na własnym boisku (wszystkie niewysokie, ale jednak) – bardzo bolesny bilans.

Z kraju

Drugi festiwal rugby w ramach Ascent Rugby Series odbył się w holenderskim 's-Hertogenbosch. Pogoń Awenta Siedlce tym razem miała znacznie trudniejsze zadanie niż przed tygodniem – mierzyła się z wchodzącym do gry w ramach serii wicemistrzem Belgii, Boitsfortem, i wygrała, ale po ciężkiej walce. Pierwsi punkty zdobyli Belgowie, nasi odpowiedzieli pod koniec pierwszej połowy przyłożeniem Michała Mirosza, ale do przerwy przegrywali 5:7. Po przerwie ekipy wymieniły się karnymi, a Pogoń zapewniła sobie zwycięstwo dopiero w ostatniej akcji spotkania przyłożeniem Martina Mangongo – skończyło się wygraną Siedlczan 15:10. W dwóch pozostałych meczach holenderski Eemland pokonał czeską Tatrę Smíchov 55:31, a gospodarze imprezy, The Dukes, ulegli SC Frankfurt 1880 10:14 (ten mecz skończył się 10 minut przed czasem z powodu poważnej kontuzji jednego z graczy gospodarzy). Pogoń i Frankfurt to dwie drużyny, które mają po dwie wygrane na koncie. Kiedy i gdzie kolejny festiwal – tego jeszcze nie wiadomo, organizatorzy chcą najpierw podsumować dwa pierwsze weekendy gier.

Tydzień temu reprezentacja Polski U18 grała towarzysko w Amsterdamie z Holandią (brązowym medalistą mistrzostw Europy w tej kategorii wiekowej sprzed roku – Polska była wtedy siódma). Nasi przegrali zdecydowanie 0:76, choć z opisu trenera wynika, że pierwsza połowa, choć też przegrana (0:26), nie była aż tak zła, jak wskazuje na to wynik.

Ze świata

W chilijskim Talcahuano ruszyły zawody Americas Rugby Championship. Zainaugurowały je dwa spotkania rozegrane na fatalnej murawie. Najpierw Argentyna XV bez problemu pokonała 58:11 Paragwaj – byłoby wyżej gdyby nie kiepska skuteczność zwycięzców z podwyższeń, tylko 4/10. Potem Chile XV pokonało Urugwaj XV 33:12. Tu była niezwykle twarda walka, niestety czasami zbyt twarda – paskudna szarża młynarza Urugwaju Joaquína Myszki spowodowała poważną kontuzję Emilia Shei (zerwane dwa więzadła, być może koniec szans filara z Chile na udział w Pucharze Świata za rok), czerwoną kartkę dla sprawcy, a w efekcie awanturę na boisku, rozpoczętą tuż przed obliczem sędziego, która skończyła się czerwonymi kartkami dla obu kapitanów: https://youtu.be/fbqloDcgBJI

W Brazylii rozegrano towarzyski dwumecz kobiet – w poniedziałek Brazylia odrobinę nieoczekiwanie pokonała 34:12 Południową Afrykę XV. W niedzielnym rewanżu było podobnie – 29:19 dla gospodyń.

Pierwszy rugbowy akcent nowego sezonu w zawodowych ligach europejskich – rozegrano inauguracyjną kolejkę nowego sezonu drugiej ligi francuskiej, Pro D2. Swoje ambicje potwierdzili celujący w awans do Top 14 finansowi potentaci: Grenoble zaczęło sezon od wygranej 57:33 nad Aurillac (choć przez chwilę było dziwnie – z 31:0 po 25 minutach po godzinie zrobiło się 36:33), a Provence ograło 44:10 Agen. Trudniej poszło Brive z Valence Romans – gospodarze zaczęli od dwóch przyłożeń w pierwszym kwadransie, ale potem goście gonili wynik i skończyło się wygraną tylko 23:21 (a gracze Valence Romans w ostatnich minutach spudłowali dwa kopy na bramkę z podstawki). Przegrali obaj beniaminkowie: Biarritz zaczęło sezon od zwycięstwa 36:5 nad Niceą, a Dax bez problemu wygrało 57:19 z Narboną. Poza tym Soyaux Angoulême mimo początkowych kłopotów wygrało 38:26 z Colomiers (w pierwszej połowie 20 minut osłabienia gospodarzy, w drugiej połowie 20 minut osłabienia gości), Béziers uległo 21:31 Oyonnax (gospodarze zdobyli trzy przyłożenia w ciągu zabójczych 8 minut przed przerwą, ale po przerwie goście dokonali tego samego w 10 minut, wykorzystując liczebną przewagę), a Nevers zaczęło sezon od przegranej 21:25 ze spadkowiczem z Top 14 – Montauban.

Decydujące rozstrzygnięcia w australijskich ligach prowincjonalnych. W Queenslandzie w Hospital Challenge Cup ubiegłoroczni wicemistrzowie i zarazem najlepsza ekipa fazy zasadniczej, Brothers, skończyli sezon spektakularnym zwycięstwem 51:14 w finale nad Wests (kluczowym momentem było ostatnie 12 minut pierwszej połowy, gdy z 0:0 zrobiło się 24:0 po czterech przyłożeniach późniejszych zwycięzców). Także w terytorium stołecznym (ACT) wygrał ubiegłoroczny wicemistrz – Tuggeranong Vikings przełamali klątwę przegrywanych finałów (przez trzy kolejne lata z rzędu) i wygrali z Canberra Royals 27:23. Odzyskali John I Dent Cup po ośmiu latach przerwy, a w ich drużynie wyróżnił się 38-letni Christian Leali’ifano, była gwiazda Wallabies i Brumbies. Mistrzami Australii Zachodniej po pięciu latach przerwy została drużyna Cottesloe, która pokonała broniące mistrzowskiego tytułu Wanneroo 39:21 – skończyła w ten sposób świetny sezon, w którym poniosła tylko jedną porażkę. W Południowej Australii Brighton przełamało trwającą przez trzy poprzednie sezony dominację Burnside, wygrywając z obrońcą tytułu 38:14 i sięgając po tytuł po raz 35. w historii. E stanie Wiktoria wygrała ekipa Power House, która pokonała dzięki przyłożeniu z ostatniej akcji 39:36 Harlequins. To 14. tytuł zwycięzców, którzy obronili mistrzostwo sprzed roku, gdy wygrali z tym samym przeciwnikiem.

Tylko w Shute Shield, w Nowej Południowej Walii, nie znamy jeszcze ostatecznego rozstrzygnięcia – tu w ten weekend obyły się półfinały, w których triumfowały dwie najlepsze drużyny fazy zasadniczej: Eastern Suburbs pokonali 38:31 Sydney University, a broniący tytułu Warringah ograł 46:19 Gordon. W finale będziemy mieć więc powtórkę sprzed roku.

W Currie Cup rozegrano ostatnią kolejkę rundy zasadniczej. Przed nią pewni awansu do półfinałów byli Griquas i Cheetahs, o dwa pozostałe miejsca walczyły jeszcze cztery drużyny. Jako pierwsi z walki odpadli Stormers, którzy na wyjeździe ulegli 12:36 Lions. Zwycięzcy czekali w tej sytuacji na wyniki spotkań Pumas i Boland Cavaliers – z powodzeniem, bo ci ostatni ulegli najlepszym w fazie zasadniczej Griquas 17:48. Ostatnie miejsce w fazie finałowej zajęli Pumas, którzy wygrali z pewnymi kwalifikacji Cheetahs 52:26. W spotkaniu bez znaczenia (dwóch ostatnich drużyn tabeli) Sharks pokonali Bulls 53:22 – goście dopełnili kompletu porażek w sezonie. Pary półfinałowe: Griquas – Lions i Cheetash – Pumas (powtórka z meczu z tego weekendu).

Piąty weekend gier w NPC zaczął się od piątego zwycięstwa Hawke’s Bay – na wyjeździe nad Southlandem 36:21 (do przerwy liderzy tabeli prowadzili już 31:0). Poza tym kiepską serię kontynuowało Auckland, które przegrało trzeci mecz z rzędu – tym razem na swoim boisku 19:22 z Bay of Plenty (zadecydował karny kilka minut przed końcem), Taranaki wygrało 40:26 Canterbury (po świetnym początku sezonu gości teraz druga kolejna porażka oznaczająca spadek na ósme miejsce w tabeli), Otago po dreszczowcu pokonało 43:28 Waikato (i awansowało na trzecią lokatę), w innym zaciętym spotkaniu Manawatū wygrało 43:40 z North Harbour (goście spadli z ligowego podium na czwarte miejsce), Wellington uległ 35:46 Counties Manukau (spotkanie dwóch drużyn, które dotąd nie zaznały smaku zwycięstwa, stołeczna ekipa pozostała na dnie tabeli), a Northland zwycięsko wyszedł z pierwszej obrony Rainfurly Shield – wygrał 20:10 z Tasman (15 punktów Riveza Reihany, w tym przyłożenie z końcówki) i jest wiceliderem ligi.

Ruszyły rozgrywki szkockiej Premiership. Broniące tytułu Ayr zaczęło od wygranej 33:10 z Watsonians, a wicemistrzowie, Currie Chieftains, na wyjeździe wysoko pokonali 45:5 Glasgow Hawks. Zwraca uwagę pogrom zgotowany przez Heriots Hawickowi – aż 80:13.

Ciekawy mecz towarzyski w Kolombo na Sri Lance – Northampton Saints zagrali z Asia Pacific Lions, w których składzie znaleźli się m.in. Will Genia czy Waisea Nayacalevu. Ostatecznie angielska ekipa przegrała 42:59 mimo prowadzenia po 10 minutach 14:0.

We Francji odbył się drugi turniej eliminacyjny w ramach rozgrywek Supersevens. W Pau triumfowała trzecia przed tygodniem Tuluza, która w finale pokonała Lyon 35:28. Z Tuluzą zamieniło się miejscami Monaco – ubiegłotygodniowi zwycięzcy skończyli na trzecim miejscu po wygranej w meczu o brąz z Clermont. W turnieju finałowym zagrają Monaco, Tuluza, Lyon, Tulon, Bordeaux, Pau, Clermont i Vannes. W finale kobiecego turnieju te same drużyny, ale wynik odwrotny – Lyon wygrał z Tuluzą 17:14, trzecie miejsce dla Clermont, a czwarte dla Bobigny. Te cztery ekipy zmierzą się w przyszłym roku w turnieju finałowym.

Poznaliśmy dwóch pierwszych tegorocznych nominowanych to World Rugby Hall of Fame – to dwóch bohaterów pamiętnego finału Pucharu Świata z 1995, zdobywca wszystkich punktów dla RPA Joel Stransky oraz Nowozelandczyk Zinzan Brooke (gracz młyna, który kopnął drop goala w półfinale przeciwko Anglii).

Wybrano najlepszą piętnastkę poprzedniego sezonu francuskiej Top 14. W młynie dominuje Tuluza (4 graczy, do tego dwóch z Bordeaux i po jednym z Tulonu i Montpellier), w ataku zaś Bordeaux i Pau (po 3 graczy, siódmym jest Thomas Ramos z Tuluzy). Ciekawostka, Bordeaux nie awansowało do play-off.

FFR rozpatrzyło odwołanie Tuluzy od nałożonej na klub kary za naruszenie zasad dotyczących salary cap. Co ciekawe, komisja odwoławcza zmieniła rozstrzygnięcie pierwszej instancji w zakresie naruszenia tych zasad (uznając rację klubu w zakresie sezonu 2024/2025, co oznaczało obniżenie nałożonej kary z 1,83 mln euro do 0,67 mln euro), ale podniosła inną z kar, nałożoną z powodu naruszenia zasad współpracy i przejrzystości – z 1 mln euro do 2 mln euro. W sumie kwota kar do zapłacenia niewiele się zmniejszyła (pozostało 2,725 mln euro). Klub rozważa dalszą drogę odwoławczą, w tym kwestionowanie legalności niektórych przepisów dotyczących salary cap.

Tak jak się spodziewano, w Nations Cup w listopadzie dwie drużyny z grupy ze „starego świata” będą tylko teoretycznymi gospodarzami spotkań – wszystkie mecze odbędą się w Europie, także i te z udziałem Hongkongu i Zimbabwe (pierwsza z tych ekip zagra wszystkie swoje mecze we Francji, a druga – w Anglii i Francji).

We Francji myślą już o przyszłorocznym Pucharze Świata – wprowadzono zasady oszczędzania czołowych zawodników kraju. W ośmiomeczowych okienkach Top 14 będą mogli wystąpić tylko sześć razy, a spośród dwunastu meczach kadry każdy będzie mógł zagrać w 10 meczach.

Z wieści transferowych:

  • reprezentant Francji François Cros przejdzie za rok z Tuluzy do Lyonu;
  • Ospreys potwierdzili podpisanie kontraktu z australijską gwiazdą, ostatnio grającą w Japonii, Mariką Koroibetem;
  • gwiazda uniwersyteckich rozgrywek w Południowej Afryce, reprezentant Zimbabwe Edward Sigauke podpisał pierwszy zawodowy kontrakt – z londyńskimi Harlequins.

Zapowiedzi

Coraz więcej wydarzeń w rugbowym świecie. W nadchodzącym tygodniu w kraju:

  • trzecia kolejka Ekstraligi: Orkan Sochaczew – Pogoń Siedlce, Juvenia Kraków – Budowlani Lublin, Budowlani Łódź – Lechia Gdańsk, Arka Gdynia – Rugby Białystok, Ogniwo Sopot – Sparta Jarocin;
  • pierwsza kolejka I ligi (AZS AWF Warszawa – RT Olsztyn, Posnania – Arka Rumia, RK Warszawa – Rugby Wrocław, Hegemon Mysłowice – Legia Warszawa);
  • pierwszy turniej mistrzostw Polski w rugby 7 kobiet w Gdańsku.

A na świecie:

  • mecze testowe Południowa Afryka – Nowa Zelandia, Argentyna – Australia i Japonia – Kanada;
  • dwie ostatnie kolejki Americas Rugby Championship (najpierw Chile XV – Paragwaj i Argentyna XV – Urugwaj XV, a potem Chile XV – Argentyna XV, Urugwaj XV – Paragwaj);
  • pierwsza kolejka francuskiej ligi Top 14 (m.in. pojedynki La Rochelle z Tuluzą, Bordeaux z Racingiem 92 i Bajonny z Tulonem);
  • półfinały Currie Cup;
  • finał Shute Shield;
  • szósta kolejka NPC.

Dodaj komentarz