Orkan znowu górą, dramatyczna końcówka w Perth

Sporo się działo w rugbowym świecie w ten weekend. W kraju Orkan zaliczył drugie zwycięstwo nad rywalami z czołowej trójki poprzedniego sezonu. Na świecie Wallabies w niesamowitych okolicznościach pokonali Springboks (zostali na koniec meczu na boisku w jedenastu), irlandzkie drużyny zaliczyły komplet porażek w URC, pełen emocji i punktów mecz zobaczyli kibice w Northampton.

Ekstraliga

Po dłuższej przerwie zobaczyliśmy mecze Ekstraligi – rozegrano czwartą kolejkę spotkań.

Lechia Gdańsk – Juvenia Kraków 19:34. Pierwszy groźny atak wyprowadzili goście, pierwsze przyłożenie zdobyli jednak gospodarze. Walka w pierwszej połowie była wyrównana, a drużyny kilkakrotnie zmieniały się na prowadzeniu. 10 punktów zdobył Riaan van Zyl, potem na czoło wróciła Lechia, a Krakowianie zbierali żółte kartki. Wytrzymali jednak grę w trzynastu przez kilka minut, po przyłożeniu na sam koniec pierwszej połowy wygrywali 15:12. Kilka razy w tej połowie ratował gospodarzy Sphakanyiswa Ngcobo. Zaraz po przerwie Juvenia po szybkiej akcji powiększyła przewagę i choć potem po indywidualnym rajdzie Ngcobo Lechia zmniejszyła dystans do trzech oczek, nic więcej już nie ugrała – podczas gdy Krakowianie zaliczyli jeszcze dwie piątki i zasłużenie wygrali.

Pogoń Awenta Siedlce – Life Style Catering Arka Gdynia 35:22. Tydzień po zwycięstwie Pogoni nad Arką w piłkarskim pojedynku, na tym samym stadionie, w starciu drużyn tych samych barw, rugbyści Pogoni powtórzyli sukces swoich kolegów. Co prawda dwukrotnie w pierwszej połowie Arka wychodziła na prowadzenie, ale to tylko podrażniło gospodarzy – w ostatnim kwadransie pierwszej połowy zapunktowali czterokrotnie (m.in. po rajdzie przez ponad pół boiska Bartosza Kubalewskiego) i do przerwy prowadzili 35:10. Ten okres zadecydował o ich zwycięstwie – nieoczekiwanie druga połowa przebiegała pod dyktando Gdynian, którzy próbowali odrobić straty. Zapunktowali dwukrotnie, kilka innych ich groźnych akcji zostało powstrzymane. Dobrze działała obrona mistrzów Polski, jednak w tej części spotkania ani razu poważniej nie zagrozili przeciwnikom. Zaliczyli wygraną, ale brakło im bonusa ofensywnego, a Arka pokazała, że potrafi grać z zespołami z czołowej trójki.

Energa Ogniwo Sopot – Orkan Sochaczew 12:27. Faworytem w pojedynku na szczycie wydawało się grające na swoim boisku Ogniwo, tymczasem mieliśmy niespodziankę. Orkan od początku zdobył przewagę. Prowadził 3:0, potem z przewagą jednego zawodnika przeżył chwilę inicjatywy Ogniwa, a w końcu zdobył przyłożenie. Po półgodzinie goście prowadzili 13:0, Sopocianie znowu stracili gracza z żółtą kartką, ale tym razem ich zryw w momencie osłabienia przyniósł punkty i pozwolił tuż przed przerwą zmniejszyć stratę do 6 punktów. Druga połowa zaczęła się od przyłożenia gości, a potem obie drużyny miały okazje, których nie udawało im się wykorzystać. Wynik zmienił się dopiero na 10 minut przed końca, gdy 50-metrowy rajd Patryka Stobieckiego pozwolił Sochaczewianom zdobyć trzecią piątkę i prowadzić już 27:7. Ogniwo co prawda jeszcze raz zapunktowało, ale losów meczu nie mogło już zmienić. Znakomity początek sezonu Orkana, który zebrał dwa zwycięstwa nad najgroźniejszymi rywalami w walce o medale i jest na świetnej pozycji, aby wywalczyć prowadzenie na półmetku sezonu.

Budmex Rugby Białystok – Wizjamed Grot Budowlani Łódź 10:40. Zdecydowanym faworytem meczu byli niepokonani dotąd goście i faktycznie – wywieźli z Białegostoku czwarte bonusowe zwycięstwo. Przez większość pierwszej połowy nie zdołali jednak zapunktować – Białostocczanie długo prowadzili po karnym, a gdy goście w końcu krótko przed przerwą przyłożyli, nieoczekiwanie gospodarze odpowiedzieli i do przerwy to oni prowadzili 10:7. W drugiej połowie wydarzenia potoczyły się już zgodnie ze spodziewanym scenariuszem. Na jej początku Łodzianie zdobyli dwa przyłożenia, potem powstrzymali kilka ataków gospodarzy, a pod koniec meczu jeszcze trzykrotnie zapunktowali. Pozostali na fotelu lidera, ale dopiero za tydzień zaczynają im się najtrudniejsze ligowe sprawdziany.

Sparta Jarocin – PGE Edach Budowlani Lublin 20:27. Drugi mecz beniaminka na własnym boisku i drugi, w którym postraszyli faworyzowanych rywali, a główną rolę w ich barwach odegrał niedawny gracz Budowlanych, Saba Nikolaszwili. Pierwsze 20 minut przebiegało pod dyktando gości, którzy wyszli na prowadzenie 12:0. Potem jednak gospodarze przebudzili się, zaczęli atakować i przed przerwą zmniejszyli stratę do 2 oczek. A zaraz po przerwie wyszli na prowadzenie 20:12 po dwóch przyłożeniach (w tym ładnej, szybkiej akcji zaczętej i skończonej przez Nikolaszwiliego). Potem jednak Budowlani odzyskali inicjatywę, zdobyli przyłożenie, odzyskali prowadzenie po karnym, a na koniec meczu przypieczętowali zwycięstwo kolejną piątką. Jarocinianie mogą żałować trzech chybionych kopów z podstawki w drugiej połowie. Lublinianie pierwszy raz zagrali z wzmocnieniami z Południowej Afryki – i na konto nowych graczy można było zapisać 12 punktów. Dwoma przyłożeniami zaznaczył swój dwusetny występ dla Budowlanych Piotr Skałecki.

W tabeli wciąż na czele łódzcy Budowlani, ale prawdziwie trudne zadania dopiero przed nimi. Komplet zwycięstw ma także Orkan, ale dla odmiany ta drużyna najtrudniejszych rywali ma już za sobą. Bez zwycięstwa wciąż Sparta Jarocin, Lechia Gdańsk, Rugby Białystok.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Wizjamed Grot Budowlani Łódź420
2.Orkan Sochaczew418
3. ↑Pogoń Awenta Siedlce414
4. ↑↑Juvenia Kraków413
5. ↓Energa Ogniwo Sopot410
6. ↓Life Style Catering Arka Gdynia310
7. ↑PGE Edach Budowlani Lublin34
8. ↓Sparta Jarocin42
9.Lechia Gdańsk40
10.Budmex Rugby Białystok40

W I lidze odbyła się trzecia kolejka spotkań. Najciekawiej było w Warszawie w meczu Legii z Rugby Wrocław – stołeczna ekipa wygrała 47:40, drużyny zdobyły aż 13 przyłożeń, a jeszcze na kwadrans przed końcem na czele byli goście. W innym meczu w stolicy, derbowym, RK Warszawa poniosła pierwszą porażkę w sezonie – uległa 15:32 spadkowiczowi z Ekstraligi, AZS AWF Warszawa. Poza tym Posnania ograła zespół Koma RT Olsztyn 54:22, a Hegemon Mysłowice uległ Arce Rumia 21:36. Na czele tabeli cztery drużyny z dwoma zwycięstwami na koncie – trzy warszawskie oraz Posnania. Niepokonani są akademicy, którzy mają jedno spotkanie zaległe do rozegrania.

W drugiej kolejce II ligi wysokie wyniki. Wataha Zielona Góra przegrała z Rugby Ruda Śląska 29:69 (cztery przyłożenia Jesusa Caceresa Pinto), rezerwy Pogoni Siedlce pokonały Biało-Czarnych Nowy Sącz 72:17, a rezerwy Ogniwa Sopot wygrały z Miedziowymi Lubin aż 82:0 (tu cztery przyłożenia Antoniego Kopeckiego, do tego trzy Teodora Talbota). Na czele ligowej tabeli Ogniwo II Sopot – jedyna drużyna z dwoma zwycięstwami na koncie.

Top 14

Rozegrano czwartą kolejkę francuskiej ligi, a w niej gwoździem programu był niedzielny rewanż za finał z poprzedniego sezonu.

Stade Toulousain – Montpellier Hérault 40:18. Kiepsko wydawał się zaczynać ten mecz dla Tuluzy – dwie żółte kartki osłabiły drużynę na 20 minut. Jednak nie tylko nie traciła punktów, ale zdobyła w tym czasie pierwsze przyłożenie w meczu. A za nim poszły następne i do przerwy prowadziła 19:8 (m.in. dwie piątki zdobyli bracia Ntamack). Po przerwie Tuluza zdominowała obraz gry. Znakomity Antoine Dupont został nielegalnie powstrzymany tuż przed linią bramkową, jeden z rywali zobaczył żółtą kartkę, a grę w przewadze obrońcy tytułu zdyskontowali dwoma przyłożeniami właśnie Duponta. Potem swoje drugie przyłożenie dorzucił Teddy Thomas. Montpellier przebudziło się pod koniec, ale nawet nie zdołało odebrać gospodarzom bonusa ofensywnego. Tuluza imponowała swobodą w grze w ataku.

Poza tym:

  • USA Perpignan – Union Bordeaux-Bègles 38:25. Perpignan jak zwykle jest niezwykle groźny na swoim boisku, a Bordeaux ma w tym sezonie problemy na wyjazdach – efektem jest niespodzianka. Po półgodzinie Katalończycy prowadzili 21:6 i choć w pewnym momencie goście zmniejszyli stratę do trzech oczek, gospodarze znowu odskoczyli. Przyjezdni mogą żałować – mieli trzy przyłożenia o włos. Pierwszy raz w wyjściowym składzie Bordeaux pojawił się Adam Zapędowski – od portalu rugbyrama.fr otrzymał notę 5/10, jak większość swojej drużyny;
  • ASM Clermont – Castres Olympique 20:6. Po trzech przyłożeniach z pierwszej połowy gospodarze prowadzili 17:0. I choć po przerwie zdobyli już tylko trzy punkty z karnego pod koniec, nie dali gościom ani razu wedrzeć się na swoje pole punktowe i zainkasowali zwycięstwo za 5 punktów;
  • Racing 92 – Aviron Bayonnais 17:20. Kiepski to na razie sezon Paryżan, którzy ten mecz na swoim boisku przegrali straciwszy decydujące przyłożenie tuż przed upływem 80 minut;
  • RC Toulonnais – RC Vannes 28:10. W starciu dwóch ostatnich drużyn bez wygranej zwyciężył faworyt – Tulon wreszcie przełamał swoją niemoc. Początek meczu zapowiadał kłopoty (żółta kartka, potem 0:10 po 25 minutach), ale w drugiej połowie gospodarze dominowali i zwyciężyli z punktem bonusowym;
  • Stade Français – Lyon OU 31:10. Paryżanie powstrzymali ostatnią niepokonaną drużynę w lidze, chociaż po półgodzinie przegrywali 0:10. Potem jednak już tylko oni istnieli na boisku (w czym pomogły im dwie żółte kartki gości, którzy grali kilka minut w trzynastu), a na sam koniec meczu piątą piątką wywalczyli punkt bonusowy;
  • Section Paloise – Stade Rochelais 39:17. Obie drużyny pokazały się już w tym sezonie z bardzo dobrej strony, więc na to spotkanie można było sobie ostrzyć zęby. Ostatecznie wygrało Pau, a La Rochelle poniosło drugą porażkę z rzędu. Gospodarze zbudowali przewagę jeszcze przed przerwą (27:3), a potem bezpiecznie dowieźli ją do końca. Najlepszy na boisku znowu był Portugalczyk Rodrigo Marta, który zaimponował nie tylko fantastycznym przyłożeniem, ale także dwukrotnie ratował swój zespół tuż przed linią bramkową.

Na czele tabeli Tuluza – po porażce z pierwszej kolejki wygrała wszystkie mecze i wspinała się miejsce po miejscu. Za jej plecami Lyon, Pau i Bajonna, które też mają po trzy zwycięstwa na koncie.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑Stade Toulousain415
2. ↓Lyon OU414
3. ↑Section Paloise414
4. ↑↑Aviron Bayonnais413
5. ↓↓Union Bordeaux-Bègles410
6. ↑↑↑ASM Clermont410
7. ↓↓Montpellier Hérault49
8. ↑↑↑Stade Français49
9. ↑USA Perpignan49
10. ↓↓↓Castres Olympique48
11. ↓↓↓Stade Rochelais48
12. ↑RC Toulonnais48
13. ↓Racing 9245
14.RC Vannes40

Po piątej kolejce Pro D2 wciąż niepokonane są trzy zespoły z czołówki (wszystkie grały w domu: Oyonnax, Brive i Provence) i wciąż bez zwycięstwa jest Nevers. W pojedynku lidera z czerwoną latarnią Oyonnax wygrało z bonusem 56:35 z Nevers, prowadząc już po 10 minutach 21:0. Brive ograło 41:26 Colomiers (ale w ostatnich 10 minutach dało sobie wbić dwa przyłożenia, które odebrały mu ofensywny punkt bonusowy), a Provence po zaciętym spotkaniu zwyciężyło 24:20 Aurillac.

Poza tym Béziers wygrało 34:24 z Narboną (zadecydowały dwa przyłożenia gospodarzy, zdobyte jedno zaraz po drugim na kwadrans przed końcem), Soyaux Angoulême ograło 36:26 Agen (tu też zdecydował ostatni kwadrans, w którym gospodarze zdobyli 17 punktów; goście są na przedostatnim miejscu w lidze), Biarritz pokonało 32:20 Montauban (i goni czołową trójkę; fatalna gra w autach gospodarzy – aż 10 straconych piłek – i kłopoty gości z dyscypliną – aż 17 oddanych karnych), Dax wygrało z Niceą 45:17 (kiepskim początkiem meczu beniaminka była czerwona kartka w 9. minucie), a Grenoble (znów dzięki punktom z ostatniego kwadransa) wygrało 20:17 z Valence Romans.

United Rugby Championship

W piątek ruszyły rozgrywki nowego sezonu United Rugby Championship. A na start zobaczyliśmy cztery porażki irlandzkich drużyn (trzy z nich na własnym terenie) i cztery wygrane drużyn z RPA.

Munster – Glasgow Warriors 20:26. W starciu wielkich celtyckich firm długo przewagę na tablicy wyników miała ta irlandzka, ale w końcówce meczu wypuściła prowadzenie z rąk. Irlandczycy prowadzili w tym meczu 10:0 (przyłożenie po świetnym 50:22 JJ Hanrahana), a potem 17:7, a na 20 minut przed końcem 20:14. Jednak szkocka ławka rezerwowych zmieniła oblicze meczu, a dwie akcje z udziałem skrzydłowego Jamiego Dobiego dały gościom zwycięstwo. Szkoci na kwadrans przed końcem wyszli na jednopunktowe prowadzenie, a ich ostatnie przyłożenie, kilka minut przed końcem, dało im do tego punkt bonusowy.

Poza tym:

  • Benetton Treviso – Dragons 19:19. Włosi w pierwszym meczu pod wodzą Wayne’a Pivaca prowadzili do przerwy 19:7, ale po przerwie punktowali już tylko goście i gospodarzy przed porażką uratował słupek przy podwyższeniu Tinusa de Beera w ostatniej minucie meczu;
  • Connacht – Stormers 15:29. Irlandczycy po świetnej końcówce pierwszej połowy wyszli na dwupunktowe prowadzenie, potem długo sami przegrywali tylko dwoma oczkami, ale w ostatnich minutach meczu Stormers rozwiali ich nadzieje. Goście wygrali mimo kontuzji na przedmeczowym treningu Evana Roosa. A w ekipie Connachtu po prawie roku przerwy zobaczyliśmy Macka Hansena, który zaznaczył swój powrót przyłożeniem;
  • Ulster – Edinburgh 29:34. Kiepsko ten sezon zaczęli Belfastczycy. Po 50 minutach meczu przegrywali 5:34 i choć potem odrobili większość strat, starczyło to tylko na dwa punkty bonusowe. Zwrócił uwagę James Grayson, który po kilku latach w Japonii wrócił na Wyspy Brytyjskie i świetnie zagrał na dziesiątce Edynburga;
  • Lions – Leinster 27:26. Leinster, który wysłał na południową półkulę rezerwy, postraszył mocno Lions. Spora w tym zasługa młodego łącznika młyna Fintana Gunne’go, który w pierwszej połowie zaliczył hat-tricka przyłożeń. Gra toczyła się do końca, Lions zagwarantowali sobie wygraną przyłożeniem tuż przed 80. minutą, ale w doliczonym czasie Leinster odpowiedział swoją czwartą piątkę, która dała mu dwa punkty bonusowe;
  • Sharks – Ospreys 41:24. Gospodarze po półgodzinie prowadzili 21:0 i choć potem Walijczycy zaczęli się odgryzać, ich wysiłki niewiele zmieniły. Wyróżnił się obrońca gospodarzy, mistrz świata juniorów, Luan Giliomee, który w efektowny sposób zaliczył dwa przyłożenia;
  • Zebre Parma – Bulls 13:47. Włosi byli bez szans w starciu z południowoafrykańską potęgą, nawet jeśli ta była pozbawiona Springboków.
  • Scarlets – Cardiff 15:21. Pierwszy derbowy pojedynek sezonu rozegrano w Walii i był niezwykle zacięty.

Tabela po pierwszej kolejce nie ma wielkiego znaczenia, ale wygląda znacząco: na trzech pierwszych miejscach drużyny z Południowej Afryki, dwa kolejne dla szkockich, a irlandzkie dopiero w drugiej połówce.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Bulls15
2.Sharks15
3.Stormers15
4.Glasgow Warriors15
5.Edinburgh15
6.Cardiff14
7.Lions14
8.Benetton Treviso12
Dragons12
10.Leinster12
11.Ulster12
12.Munster11
13.Scarlets11
14.Ospreys11
15.Connacht10
16.Zebre Parma10

Prem

Na początek nowego sezonu Prem kolejka, w której w żadnym z meczów nie padło mniej punktów niż 50.

Leicester Tigers – Saracens 38:40. Pojedynek dwóch wielkich angielskich firm na start sezonu dostarczył spodziewanych emocji. Ekipy wymieniały się ciosami, padło w tym meczu 12 przyłożeń, była też 20-minutowa czerwona kartka, która jednak nie przeszkodziła Londyńczykom w odniesieniu zwycięstwa. Saracens mieli zresztą w tym meczu więcej kłopotów, kontuzje i kilku graczy przerzucanych między pozycjami (Elliot Daly zagrał na czterech różnych). Zaczęli od prowadzenia 14:0, a potem pozostawali na czele, ale gdy w 53. minucie przyłożenie Adama Radwana wysunęło na czoło gospodarzy, a Nick Isiekwe zobaczył żółtą kartkę, wydawało się, że wiatr w żagle złapią Tigers. Tymczasem Saracens grając w osłabieniu zdobyli więcej punktów (dwa przyłożenia skrzydłowego Rotimiego Seguna) i wyszli na dwupunktowe prowadzenie, które w końcówce meczu skutecznie obronili. Gwiazdą meczu był debiutujący w barwach Londyńczyków walijski łącznik młyna Tomos Williams.

Poza tym:

  • Harlequins – Bath 17:33. Gospodarze bez czterech kontuzjowanych reprezentantów kraju; u gości zapunktowali m.in. debiutujący Dan du Preez oraz po fantastycznym przechwycie nogą Santiago Carreras;
  • Northampton Saints – Newcastle Red Bulls 59:26. Mimo rewolucji w składzie w przerwie sezonu i dwóch przyłożeń Christiana Wade’a najsłabsza ekipa poprzedniego sezonu wysoko przegrała z obrońcą tytułu mistrzowskiego. Saints już po 25 minutach mieli na koncie cztery przyłożenia, a mecz z hat-trickami skończyli Tommy Freeman i James Pater;
  • Exeter Chiefs – Gloucester 24:45. Znakomity występ słabujących w poprzednim sezonie gości – nie tylko wygrali nad wymagającym przeciwnikiem na jego boisku pierwszy raz od ponad dekady, ale zrobili to w świetnym stylu. Kapitanem Gloucesteru był debiutujący w lidze w ich barwach Walijczyk Dewi Lake i nie zawiódł – zdobył dwa przyłożenia. Imponował też jego kolega z reprezentacji, Jac Morgan;
  • Sale Sharks – Bristol Bears 24:34. Gospodarze grali efektownie, zrobili ponad dwa razy więcej metrów od gości, a i tak skończyli mecz bez żadnego punktu do tabeli ligowej. Tracili bowiem piłkę, darowali rywalom liczne karne, a Bears bezlitośnie to wykorzystywali (zaczęli od dwóch przyłożeń Louisa Reesa-Zammita).

Na czele tabeli symbolicznie Northampton Saints. Rezultaty tej kolejki po raz kolejny pokazują dewaluację systemu przyznawania bonusów ofensywnych za cztery zdobyte przyłożenia – w ten weekend zdobyło je osiem z dziesięciu drużyn, nie tylko wszyscy zwycięzcy, ale także trzech przegranych. EPRC przeszło na system francuski, kiedy zrobią to na Wyspach?

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Northampton Saints15
2.Gloucester15
3.Bath15
4.Bristol Bears15
5.Saracens15
6.Leicester Tigers12
7.Exeter Chiefs11
8.Newcastle Red Bulls11
9.Sale Sharks10
10.Harlequins10

W drugiej kolejce Champ o włos od pierwszej wygranej był beniaminek, Blackheath – gdy zdobył przyłożenie na dwie minuty przed końcem, miał je na wyciągnięcie ręki, ale goście z Caldy zdołali wyprowadzić 7-punktową akcję i wygrali 28:24. Drugi beniaminek, Rotherham Titans, został rozgromiony na wyjeździe przez Worcester Warriors aż 78:12. Pewną wygraną odnotowali Ealing Trailfinders, którzy ograli Richmond 36:19. Po dwie wygrane na koncie mają drużyny z Ealing, Worcester i Ampthill.

Z kraju

W centralnej lidze juniorów jedno spotkanie: Orkan Sochaczew na swoim boisku wysoko ograł Juvenię Kraków, 55:12.

Rozegrano pierwsze mecze centralnej ligi kadetów: Budowlani Łódź pokonali Arkę Gdynia 36:12, natomiast Budowlani Lublin przegrali z Pogonią Siedlce 21:44. Szkoda, że PZR dotąd nie opublikował żadnych informacji o tych rozgrywkach.

W Blachowni pod Częstochową odbył się pierwszy turniej mistrzostw Polski w rugby 7 kobiet. Wzięło w nim udział tylko 6 drużyn, na starcie zabrakło m.in. Pogoni Siedlce (rok temu srebrny medal), natomiast zagrały dwie ekipy z Olsztyna. Triumfowały obrończynie złotych medali – Biało-Zielone Ladies Gdańsk w finale ograły olsztyńskie Lwice 26:7, a trzecie miejsce wywalczyły gospodynie turnieju, RC Częstochowa.

W ostatnim turnieju z serii Ultimate 7s, wśród kobiet znowu w głównej roli wystąpiła Australijka Maddison Levi (m.in. przyłożenie w finale i hat-trick w półfinale), której ekipa Pacific Current ponownie triumfowała w stawce, pokonując w decydującym pojedynku Sol Feroz (zespół Ilony Zaiszliuk) 12:6. Ekipa Julii Druzgały i Martyny Wardaszki, Albion Athletic, uległa temu samemu przeciwnikowi rundę wcześniej (7:19). U panów po zaciętym finale Sol Feroz wygrało z Cian Taran 14:13 (zdecydowało przyłożenie Manuela Moreno w doliczonym czasie gry). Cóż, koniec tej zabawy, na pewno znakomite doświadczenie dla naszych czterech reprezentantek, ale sam turniej chyba nie podbił serc kibiców.

Ze świata

W kolejny weekend kobiecego WXV najwięcej uwagi przyciągały pojedynki najlepszych ekip na świecie: Anglii z Nową Zelandią i Francji z Kanadą. W absolutnym szlagierze na Twickenham Angielski pokonały Nowozelandki 26:19. Zaczęły od przyłożenia, ale resztę pierwszej połowy zdominowały zawodniczki z antypodów, które wyszły do przerwy na prowadzenie 12:7 (a powinny wygrywać wyżej). Po przerwie przebudziły się gospodynie, ale w 70. minucie mieliśmy remis 19:19 i do końca toczyła się walka o zwycięstwo. W ostatniej akcji meczu Zoe Harrison chybiła karnego, ale chwilę potem zaliczyła przechwyt na połowie rywalek i zdobyła zwycięskie punkty. Z kolei Francuzki oszczędziły swoim kibicom nerwów, jakie były ich udziałem przed tygodniem i pokonały Kanadę 21:5.

Poza tym Włochy przegrały 29:41 z Południową Afryką (Włoszki odrobiły 19-punktową stratę z pierwszej połowy, wyszły na dwupunktowe prowadzenie, ale na koniec straciły 2 przyłożenia), Walia uległa 24:26 Stanom Zjednoczonym (mimo porażki to bardzo dobry wynik w starciu z wyżej notowaną drużyną), Szkocja przegrała 10:30 z Australią, a Irlandia mimo kłopotów wygrała 31:24 z Japonią (dwa przyłożenia Béibhinn Parsons uczyniły ją rekordzistką w liczbie przyłożeń reprezentacji Irlandii – ma ich na koncie 24).

Dotąd niepokonane są tylko Amerykanki i Angielki (te zaliczyły po drodze jednak remis z Kanadą). Bez wygranej – Japonki i Szkotki.

W Hongkongu rozegrano trzy ostatnie mecze kobiecego Challengera WXV. Zwycięsko wyszła z rywalizacji reprezentacja Fidżi – w pojedynku z drugą drużyną, która miała wcześniej dwa zwycięstwa na koncie, Holandią, wygrała 20:17, zwycięskie punkty zdobywając z karnego w ostatniej minucie meczu. W drugim spotkaniu Hongkong przegrał z Samoa 17:34 (dla wyspiarek to było pierwsze zwycięstwo w turnieju). Nie doszedł do skutku mecz Hiszpanii z Brazylią – ponieważ dwa wcześniejsze spotkania mocno się opóźniły z powodu upałów nie starczyło już nań czasu.

Rozegrane w Perth testowe spotkanie dwóch południowych potęg, Australii z Południową Afryką, dostarczyło wrażeń, którymi możnaby rozdzielić kilka spotkań. Dobry start zaliczyli mistrzowie świata, dodatkowo opromienieni niedawnym zwycięstwem w serii spotkań z Nową Zelandią (choć z mocno zamieszanym składem, pierwszy raz prowadzeni na boisku przez Andre Esterhuizena) – po 10 minutach prowadzili 10:3. Potem jednak Australijczycy zaczęli wykorzystywać każdy błąd gości i punktować raz za razem. Z 3:10 zrobiło się do przerwy 24:17, a w ciągu kolejnych 25 minut absolutnie zasłużone 42:17 (błyszczał zwłaszcza Ryan Lonergan). Ostatnie 10 minut to jednocześnie katastrofa i wielki sukces Wallabies: zbierali żółtą kartkę za żółtą kartką (w 72. minucie zostali na boisku w dwunastkę, a 4 minuty później – w zaledwie jedenastkę), rywale wykorzystywali przewagę, zdobywając trzy przyłożenia i redukując stratę do 4 oczek. I chociaż mieli czas na jeszcze jedną akcję, swój bomb-squad na boisku (wszyscy zmiennicy weszli na boisko jednocześnie, na pół godziny przed końcem) i przewagę 4 zawodników, nie zdołali zapunktować jeszcze raz i Australijczycy odnieśli jedno z tych zwycięstw, o których będą pamiętać bardzo długo. Skończyło się wynikiem 42:38. Jakby emocji na boisku było mało, swoje dorzuciła technika – w końcówce mieliśmy błędny wynik na elektronicznej tablicy i przerwaną łączność sędziego z TMO, a ta była w tym okresie gry niezwykle potrzebna (w świat poszły obrazki przedstawiające sędziego Andrei Piardiego z telefonem przy uchu, co zdarzyło się bodaj dwukrotnie w końcówce).

Rozegrano pierwsze mecze nowego sezonu Rugby Europe International Championships – na poziomie Conference Ukraina (bez graczy z Ekstraligi w składzie) rozgromiła Turcję 53:0, a w najsłabszej, bałkańskiej grupie Kosowo przegrało z Czarnogórą 27:38.

W poniedziałek (z jednodniowym opóźnieniem) rozegrano finały turniejów rugby 7 Igrzysk Południowoamerykańskich odbywających się w argentyńskim Rosario. Oba złote medale zgarnęły reprezentacje Argentyny – męska w finale pokonała Chile 17:7, a kobieca w pojedynku o pierwsze miejsce ograła Kolumbię 35:5. W męskim turnieju brało udział 7 drużyn, a brąz wywalczył Urugwaj. W żeńskim, z udziałem 6 zespołów (bez najlepszej na kontynencie Brazylii) na trzecim miejscu znalazł się nieoczekiwanie Paragwaj (po zwycięstwie nad Urugwajem).

W ugandyjskiej Kampali odbył się turniej mistrzostw Afryki w rugby 7, stanowiący zarazem kontynentalną kwalifikację do SVNS 3 (turniej przeniesiono z Mauritiusu, gdzie miał odbyć się kilka tygodni temu). Triumfowała reprezentacja Zimbabwe, która w finale turnieju pokonała 26:19 jego gospodarzy, Ugandę (Ugandyjczycy prowadzili 12:0, a ekipa gości wywalczyła zwycięstwo na sam koniec meczu). Trzecie miejsce wywalczyło Maroko, które dwoma punktami ograło Zambię (ta może żałować – była bliska niespodzianki w półfinale z Zimbabwe).

Dla odmiany odwołano planowane na przełom października i listopada mistrzostwa Oceanii w rugby 7. Federacja Oceanii nie zdołała zapewnić odpowiedniego finansowania. To dodatkowy kłopot, bo turnieje te (zarówno męski, jak i kobiecy), miały także służyć jako kwalifikacje do SVNS 3, a w tej sytuacji konieczne jest znalezienie innego rozwiązania.

Za nami dziewiąta, przedostatnia kolejka rundy zasadniczej NPC. Awans do ćwierćfinałów zapewniło sobie już 5 drużyn: North Harbour (zostało liderem po zwycięstwie 32:21 z Otago), Canterbury (34:21 z Southlandem), Northland (mimo porażki 19:22 z Counties Manukau i straty Ranfurly Shield – decydujące punkty goście zdobyli w końcówce meczu z karnego), Hawke’s Bay (mimo porażki 14:50 z Taranaki, w których składzie pierwszy raz po kontuzji zagrał Scott Barrett) i Otago (mimo przegranej z North Harbour). O pozostałe trzy miejsca walczy pięć drużyn – Waikato (34:10 z Wellingtonem, dla którego to już 11 porażka z rzędu), Taranaki, Tasman (45:26 z Bay of Plenty; na początku spotkania zaszaleli Emoni Narawa i Fehi Fineanganofo, wspólnie wypracowując dwa przyłożenia dla gości, ale potem górę wzięli gospodarze), Manawatū (40:34 z Auckland – wynik, który pogrzebał szanse na awans ekipy z największego nowozelandzkiego miasta, na dodatek pierwsza wygrana Manawatū w Auckland od 43 lat), i Bay of Plenty. Za tydzień najciekawiej zapowiada się mecz Waikato z Tasman.

Do rozstrzygnięcia tegorocznego finału Liga de Rugby w Rumunii potrzeba było dogrywki – po 80 minutach Timișoara remisowała z Dinamem Bukareszt 21:21. W doliczonym czasie jednak ekipa z Banatu triumfowała 7:3 i to ona sięgnęła po tytuł mistrzowski, odzyskując go po roku przerwy. To był ostatni mecz Freddiego Burnsa w zawodowej karierze – były reprezentant Anglii zdobył dla stołecznej drużyny 11 punktów. A ubiegłoroczni mistrzowie bez medalu, pierwszy raz od 18 lat – w meczu o brąz Știința Baia Mare uległa 24:31 drużynie Steauy Bukareszt.

Powoli zaczynają dobiegać końca klubowe rozgrywki w Argentynie. W Torneo del Interior, czyli rywalizacji drużyn spoza okręgu stołecznego rozegrano półfinały, oba o charakterze derbowym i rozstrzygane na żyletki. W derbach Rosario tamtejszy Jockey Club (ubiegłoroczny wicemistrz) pokonał 23:19 najbardziej utytułowany zespół w tych rozgrywkach, Duendes (jedno z przyłożeń dla przegranych po efektownej akcji zaliczył Emiliano Boffelli). Z kolei w derbach Cordóby Tala wygrała 27:26 z miejscowym Jockey Club. Ta ostatnia drużyna tydzień temu w ćwierćfinale rozgromiła broniącą tytułu mistrzowskiego Maristę 47:7.

Na start irlandzkiej All-Ireland League komplet zwycięstw drużyn z Dublina. W stawce 10 drużyn jest ich aż 7. W stołecznych derbach w ten weekend Lansdowne przegrało z broniącą mistrzowskiego tytułu ekipą St. Mary’s College, a wicemistrzowie, zespół Clontarf, pokonali 38:22 beniaminka, Old Wesley.

Do gry ruszyły zespoły gruzińskiej ligi Didi 10. Na start sensacja – w pierwszym meczu sezonu broniące mistrzowskiego tytułu Batumi przegrało 28:40 z beniaminkiem, Wepchwebi Patardżeuli, dla którego m.in. hat-tricka ustrzelił Tato Burtikaszwili. Od zwycięstwa zaczęli za to wicemistrzowie kraju – Ares Kutaisi ograł na wyjeździe ekipę Dżiki Gori 29:24.

Od zwycięstwa zaczęli zmagania o obronę mistrzowskiego tytułu w hiszpańskiej División de Honor jej mistrzowie z poprzedniego sezonu: VRAC pokonało 40:16 drużynę La Vila. Beniaminek, Pozuelo, przegrał 20:39 z wicemistrzem, Burgos. Cenną wygraną odniosła Santboiana – 30:22 nad El Salvador z Valladolid.

Pierwsza z trzech zaplanowanych kolejek starć drużyn południowoafrykańskich z europejskimi w ramach Tbilisi Cup zakończyła się kompletem zwycięstw ekip z RPA: Pumas pokonali hiszpańskich Iberians 64:21 (pięć przyłożeń zdobył Tino Swanepoel), Cheetahs ograli portugalskich Lusitanos 38:26 (choć do przerwy był remis 21:21), natomiast Griquas zwyciężyli gospodarzy rywalizacji, Black Lion, 21:15, decydujące przyłożenie zdobywając w końcówce po indywidualnej akcji Connora Mahoney’a.

Kiepskie prognozy finansowe federacji nowozelandzkiej, o których mowa była w „szponach” tydzień temu, zaowocowały dyskusjami nad planem zmian. Ponoć w grę wchodzą trzy warianty, w tym połączenie drużyn Super Rugby Pacific z prowincjami mającymi siedzibę w ich miastach (zredukowanie zawodowych podmiotów w męskim rugby piętnastkowym z 19 do 14). Jeden z wariantów obejmuje jednak rewolucję – wyjście z Super Rugby Pacific i stworzenie nowych krajowych rozgrywek z 8–10 drużynami, które zastąpiłyby także NPC.

Z wieści transferowych:

  • reprezentant Tonga Salesi Tuifua wybrał niecodzienny kierunek – pojawi się w rozgrywkach West Asia Super Rugby w barwach Bahrain RFC. Z tym klubem związał się też Namibijczyk Andrew James Kearns, który w ubiegłym sezonie grał na dziesiątce Budowlanych Lublin;
  • Glen Jackson, były trener Fijian Drua, został szkoleniowcem zespołu z amerykańskiej ligi MLR, California Legion.

Polacy za granicą

Wieści o naszych reprezentantach występujących w innych ligach będą pojawiać się tu ciut rzadziej niż dotąd, od czasu do czasu. Poniżej garść wiadomości zebranych przed ostatnim weekendem:

Anglia

  • Max Loboda w przerwie między sezonami dołączył jako trener młyna do Fleetwood RFC, drużyny z ósmego poziomu angielskiej drabinki ligowej (Counties 2). Niestety, nie widać go w składzie Caldy na ten sezon;
  • Peter Hudson dla odmiany ma zagrać w Champ w barwach Rotherham Titans, które awansowało na drugi poziom ligowy. Póki co zagrał jednak dla Hull Ionians (National League 2 North) w meczu z Fylde, wygranym 57:29;
  • Daniel Tomanek zagrał już w trzech meczach Leicester Lions w National League 1 – najpierw przegranych 19:40 z Guernsey i 10:40 z Oundle, a potem wygranym 30:17 z Jersey, w którym reprezentant Polski zdobył 6 punktów z karnych. Jego drużyna po trzech kolejkach jest przedostania (wyprzedza tylko Jersey);
  • Jordan Tebbatt w tej samej lidze wyszedł na boisko dwukrotnie dla nowego klubu – Bishop’s Stortford. Zagrał przeciwko Dings Crusaders (wygrana 52:42) i Rosslyn Park (porażka 30:61, żółta kartka). Jego ekipa jest czwarta w ligowej tabeli.

Belgia

  • Paweł Bartoszewicz w ASUB Waterloo zagrał przeciwko Frameries. Jego drużyna wygrała 31:23 i po dwóch kolejkach jest trzecia w tabeli (komplet zwycięstw, ale takich zespołów jest więcej).

Francja

  • Quentin Cieslinski zmienił klub – gra w Drancy, nadal na poziomie Nationale 2. Zagrał w trzech meczach, w dwóch wchodząc w wyjściowym składzie (z Saint Médard en Jalles wygranym 25:22 i Marmande wygranym 31:13), a w jednym z ławki (z Rumilly, przegranym 10:50). Po trzech kolejkach Drancy jest w środku stawki, na szóstym miejscu;
  • Thomas Toevalu niemile wspomina ligowy mecz, w którym spotkał się z Cieslinskim na boisku – nie dość, że jego drużyna, Marmande, przegrała, to sam zobaczył czerwoną kartkę. Marmande zajmuje dziewiąte miejsce w grupie;
  • Nicolas Saborit zaczął sezon w rozgrywkach Fédérale 1 w barwach Berre l’Etang od przyłożenia w trzeciej minucie pierwszego meczu, wygranego 37:0 z Bédarrides Châteauneuf. Kolejne dwa jego ekipa jednak już przegrała – 15:24 z La Valette i 16:26 z Monaco – i jest dziewiąta w stawce 12 drużyn;
  • Andrzej Charlat w tym ostatnim pojedynku znalazł się po zwycięskiej stronie. Monaco, mimo że jest beniaminkiem na tym poziomie rozgrywek, jest wiceliderem grupy, a były reprezentant Polski zagrał też w meczu z Châteaurenard, wygranym 56:26;
  • Max Pablo Mazaud-Schodrok gra na poziomie Fédérale 1 w USO Massif Central. Zagrał w meczu pierwszej kolejki z Bagneux, wygranym 55:14;
  • Johan Janiec nadal w drużynie Espoirs francuskiej potęgi, Union Bordeaux Bègles. W poprzedni weekend zdobył przyłożenie w meczu grupowym przeciwko Agen, wygranym 71:20.

Szkocja

  • Ronan Seydak zagrał dla Heriot’s w drugiej kolejce szkockiej Premiership – jego drużyna przegrała z Currie Chieftains 19:26. Po czterech rundach jest czwarta w tabeli. Tydzień później zagrał też w drużynie rezerw, która pokonała rezerwy Boroughmuir 82:5;
  • Zenon Szwagrzak także pozostał w swoim klubie, Melrose. Zagrał w podstawowym składzie swojej drużyny we wszystkich dotychczasowych czterech spotkaniach, w większości zwycięskich (34:31 z GHA, 50:10 z Glasgow Hawks, 27:32 z Currie Chieftains i 28:26 z Heriot’s) – jego zespół zajmuje trzecie miejsce w lidze.

Walia

  • Jake Wisniewski wybiegł w podstawowym składzie w obu dotychczasowych meczach Pontypool w Super Rygbi Cymru. W pierwszym jego drużyna pokonała 43:21 Llandovery (broniące mistrzowskiego tytułu), w drugim uległa 38:50 ekipie Bridgend.

Zapowiedzi

W nadchodzącym tygodniu w kraju:

  • piąta kolejka Ekstraligi (Orkan Sochaczew – Sparta Jarocin, Arka Gdynia – Ogniwo Sopot, Budowlani Łódź – Pogoń Siedlce, Juvenia Kraków – Rugby Białystok, Budowlani Lublin – Lechia Gdańsk);
  • czwarta kolejka I ligi;
  • trzeci turniej mistrzostw Polski kobiet w rugby 7 w Rudzie Śląskiej;
  • mecze centralnej ligi juniorów.

A na świecie:

  • piąta kolejka Top 14 (w tym rewanż za ostatni finał – mecz Tuluzy z Montpellier);
  • druga kolejka United Rugby Championship (m.in. starcie Munsteru z Glasgow Warriors);
  • także druga kolejka Prem (wyróżnia się pojedynek Leicester Tigers z Saracens);
  • cztery mecze Rugby Europe International Championships na poziomie Conference: Mołdawia – Ukraina, Chorwacja – Serbia, Turcja – Bułgaria, Słowenia – Austria;
  • turnieje rugby 7 na Igrzyskach Azjatyckich;
  • startuje turniej World Rugby U20 Challenger w Chile;
  • kolejne rundy Pro D2 i Champ;
  • ostatnie kolejki fazy zasadniczej NPC i Baltic Top League;
  • finał Torneo del Interior w Argentynie.

Dodaj komentarz