Covid-19 paraliżuje Top 14

Już zaczynało się wydawać, że świat zawodowego rugby powoli z covidem zaczyna się radzić, tymczasem ten uderzył we Francji i spowodował odwołanie większości spotkań tamtejszej ligi Top 14. Miejmy jednak nadzieję, że takie „atrakcje” powoli się kończą. Poza tym grał niemal cały świat, u nas przede wszystkim siódemki – drugi turniej mistrzostw Polski wygrała Posnania.

Ekstraliga

W ten weekend tylko jeden mecz, ostatnia zaległość z jesieni (szkoda, że nie została rozegrana razem z innymi, łatwiej byłoby teraz zmieścić te nowsze – mecz Ogniwa z Łodzią ma zostać rozegrany dopiero 8 maja). Zmierzyły się ze sobą Ogniwo Sopot i Edach Budowlani Lublin. Ogniwo odniosło jedenaste kolejne zwycięstwo w tym sezonie, ale Edach Budowlani zagrali kolejny dobry mecz w tej rundzie. I po raz drugi z rzędu postraszyli faworytów, choć ostatecznie Ogniwo wygrało aż 34:14. Na początku dobra gra Ogniwa i już po kilkunastu minutach (i ładnym przyłożeniu Dwayne’a Burrowsa) sopocianie prowadzili 10:0. Kolejnych okazji jednak nie wykorzystali, a Budowlani, choć stracili z groźnie wyglądającą kontuzją Patryka Jasińskiego, zdobyli wreszcie pod koniec tej części spotkania przyłożenie. Sopocianie odpowiedzieli i do przerwy prowadzili 15:5. Początek drugiej połowy był udany dla Budowlanych: świetna obrona, a Smiłko Debrenliew wykorzystał trzy z czterech prób kopów z karnych i było już tylko 15:14. O ostatecznym wyniku zadecydowała świetna końcówka Ogniwa, które w ostatnim kwadransie zdobyło aż trzy przyłożenia. Można przypuszczać, że gra Budowlanych w końcówce posypała się z powodu krótkiej ławki rezerwowych – przyjechali do Sopotu z zaledwie czterema graczami w zapasie, a jednym z nich był aż 45-letni Robert Ciechoński (w pierwszej połowie zastąpił kontuzjowanego Jasińskiego). W tabeli bez zmian, tyle tylko, że Ogniwo znowu odskoczyło ścigającym go Skrze i Łodzi.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Ogniwo Sopot 11 53
2. Skra Warszawa 12 45
3. Master Pharm Rugby Łódź 11 42
4. Awenta Pogoń Siedlce 12 34
5. Lechia Gdańsk 12 29
6. Edach Budowlani Lublin 12 27
7. Orkan Sochaczew 12 26
8. Arka Gdynia 12 20
9. Juvenia Kraków 12 18
10. Sparta Jarocin 12 0

W siódmej kolejce I ligi pierwszy raz od porażki uchronili się gracze Legii Warszawa (remis 12:12 z Arką Rumia), Posnania Poznań dzień po zwycięstwie w turnieju mistrzostw Polski siódemek pokonała na wyjeździe Watahę Zielona Góra 64:21 (znów 3 przyłożenia Bartosza Kubalewskiego, kolejne przyłożenia Wenezuelczyków pozyskanych z Juvenii), a lider z Białegostoku pewnie pokonał w najciekawszym meczu AZS AWF Warszawa 29:5 (na początku drugiej połowy było już 29:0, przyłożeniami obecność zaznaczyli nowi, gruzińscy gracze ze stolicy Podlasia: Aleko Gigaszwili i Akaki Muraczaszwili).

Zaczęła też wiosnę II liga, choć zaczęła od zaległości z jesieni. KS Budowlani Łódź rozgromili Miedziowych Lubin aż 91:14. Imponującą liczbę punktów, bo aż 43 (w tym 7 przyłożeń), zdobył 19-letni Michał Łaszcz.

A przed momentem PZR podpisał umowę z Kanałem Sportowym na transmisje sześciu spotkań Ekstraligi rugby w tym sezonie, w tym meczu o III miejsce. W sumie, fajny krok – co prawda Kanał Sportowy to też kanał na Youtube, tak jak Ekstraligi czy ImprezyLive, ale z większą szansą dotarcia do nowego widza.

Mistrzostwa Polski w rugby 7 mężczyzn

W Poznaniu odbył się drugi z czterech zaplanowanych turniejów mistrzostw Polski w męskich siódemkach. Niestety, w stawce zobaczyliśmy tylko siedem ekip, czyli o dwie mniej niż w poprzednim turnieju (w ostatniej chwili wycofała się miejscowa drużyna Rugby Poznań). Skład czołowej trójki identyczny jak poprzednio: Posnania przed Orkanem i Juvenią. Błysnęła Kaskada Szczecin, która tym razem w fazie grupowej wyeliminowała Skrę Warszawa i awansowała do czołowej czwórki, ale tu nie poradziła sobie zarówno z Orkanem w półfinale, jak i z Juvenią w meczu o trzecie miejsce. Z meczów finałowych chyba najciekawiej zaprezentował się półfinał Juvenii z Posnanią – w pierwszej połowie był bardzo wyrównany, a Juvenia dwukrotnie obejmowała prowadzenie, w drugiej jednak gracze z Krakowa zaczęli popełniać błędy i przegrali. Opór próbował stawić też Orkan w finale, który pozwolił Posnanii na zdobycie najmniejszej liczby punktów w turnieju (21), jednak sam zaliczył tylko pięć oczek.

Czołówka klasyfikacji generalnej identyczna jak klasyfikacja końcowa tego turnieju – poznaniacy, sochaczewianie i krakowianie celują w medale. Do końca zmagań pozostały jednak jeszcze dwa turnieje, kolejny już za tydzień w Lubawie pod Iławą.

Premiership

Dużo emocji na sam początek szesnastej kolejki, w meczu dwóch ekip z piątego i szóstego miejsca, a zatem tuż za lokatami premiującymi do fazy play-off: Northampton Saints podejmowali London Irish. Na początku drużyny zmieniały się na prowadzeniu co kilka minut i po 20 minutach było 10:14. Wtedy błysnął łącznik młyna Saints, Alex Mitchell, który w ciągu trzech minut zdobył dwa przyłożenia (drugie po indywidualnym rajdzie, gdy wyjął piłkę z młyna na 40 m i oszukał obronę rywali). Dzięki temu Saints do przerwy prowadzili 22:14. Zaraz po przerwie Irish zredukowali straty do trzech punktów, ale potem gospodarze trzema kolejnymi przyłożeniami (w tym dwoma Ollie’go Sleightholme’a) przechylili ostatecznie szalę na swoją korzyść. Wygrali 44:26, w sumie 10 przyłożeń w spotkaniu (trochę zbyt dużo błędów w obronie) i obie ekipy z bonusami ofensywnymi.

W rewanżu za ubiegłoroczny finał spotkały się Exeter Chiefs i Wasps. Goście w tym sezonie nie radzą sobie najlepiej, dlatego pewnym zaskoczeniem był przebieg pierwszej połowy. Co prawda Chiefs zdobyli w pierwszym kwadransie dwa przyłożenia, ale na koniec tej części spotkania przegrywali 10:13. Jednak drugą połowę obrońcy tytułu mistrzowskiego absolutnie zdominowali. Jeszcze na samym początku Wasps udało się powstrzymać Sama Simmondsa tuż przed polem punktowym, ale potem Exeter zdobył aż pięć przyłożeń (dwa z nich Stuarta Hogga, który w ten sposób zrehabilitował się za błąd z końca pierwszej połowy wykorzystany przez Wasps), nie pozwolił „Osom” na zdobycie choć jednego punkciku i zdecydowanie wygrał 43:13.

Prawdziwy festiwal rugby zafundowali (tele)widzom gracze Harlequins i Worcester Warriors. W sumie 12 przyłożeń w meczu, a w ciągu pierwszych 10 minut spotkania zobaczyliśmy aż cztery (każda wizyta z piłką na połowie rywala kończyła się przyłożeniem). Po tych dziesięciu minutach na prowadzeniu byli Warriors (14:12), ale przez kolejne 60 minut meczu punktowali wyłącznie gospodarze, którzy zdobyli kolejne sześć przyłożeń i prowadzili już 50:14. Mecz był rozstrzygnięty, ale Warriors w ciągu trzech ostatnich minut meczu zdobyli dwa przyłożenia, które dały im ofensywny punkt bonusowy. Harlequins wygrali 50:26; znowu znakomita gra Alexa Dombrandta i Marcusa Smitha, kwitnie też 34-letni łącznik młyna Danny Care.

Poza tym: Sale Sharks pokonali Gloucester 25:22 (mimo że przez trzy czwarte meczu, po czerwonej kartce Roberta du Preeza w 23. minucie, grali w osłabieniu), Newcastle Falcons ulegli Bristol Bears 17:34 (gospodarze prowadzili po kwadransie 10:0, a mogli wyżej, ale kolejne 34 punkty w meczu zdobyli goście i Falcons zdołali tylko zmniejszyć porażkę w końcówce), a Bath pokonali Newcastle Falcons 20:21 (zadecydowało tuż przed końcem przyłożenie Willa Muira i podwyższenie Bena Spencera, który zresztą zanotował przy tej okazji też asystę).

W tabeli bez poważniejszych zmian. Najbardziej zacięta walka to zmagania o play-off. Tu najbliżej do zajmujących trzecie i czwarte miejsce Sale Sharks i Harlequins ma Northampton Saints z czterema punktami straty.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Bristol Bears 16 66
2. Exeter Chiefs 16 54
3. Sale Sharks 16 50
4. Harlequins 16 50
5. Northampton Saints 16 46
6. London Irish 16 41
7. ↑ Bath 16 40
8. ↓ Leicester Tigers 16 38
9. Wasps 16 31
10. Newcastle Falcons 16 30
11. Gloucester 16 26
12. Worcester Warriors 16 19

W Championship Ealing Trailfinders potwierdzili pierwszą pozycję w tabeli wysokim zwycięstwem nad Jersey Reds, ale więcej uwagi przyciągnął mecz innej niepokonanej dotąd drużyny, Doncaster Knights, którzy stanęli naprzeciwko Saracens. Knights nie mieli szans. Naszpikowani gwiazdami Saracens wygrali 50:14. Ale cóż, sam Owen Farrell (który w tym meczu powrócił do składu swej ekipy) zarabia prawdopodobnie dwa razy więcej niż cała ekipa z Doncaster. W kolejnej kolejce starcie na szczycie, Saracens w derbach Londynu będą grać przeciwko Trailfinders – w przedsezonowych meczach towarzyskich górą byli gracze Ealing, ale wtedy Saracens grali drugim składem.

Podobno coraz bliżej jest decyzja o likwidacji spadków z Premiership aż do 2024, czyli do momentu, kiedy wygasa obecna umowa między RFU i PRL. Ma natomiast w tym okresie zostać dopuszczona na najwyższy poziom rozgrywek czternasta drużyna, będzie ona jednak musiała wykupić udziały w PRL.

Władze Premiership myślą o przesunięciu dziewiętnastej kolejki spotkań zaplanowanej na weekend 14–16 maja – ponieważ od 17 maja na stadiony w Anglii ma być wpuszczana publiczność (do 25% pojemności obiektu), pojawił się pomysł rozegrania jej od poniedziałku, aby grać w obecności widzów. Jest na to szansa, ponieważ już tylko dwie angielskie drużyny pozostały w walce o europejskie puchary.

Top 14

We Francji ponownie uderzył covid, i to potężnie. Odwołano aż cztery z siedmiu spotkań Top 14: Montpellier z Tulonem (koronawirus w Tulonie, do jednego przypadku stwierdzonego przed 1/8 finałów europejskich pucharów doszły kolejne), Agen z Bordeaux (kilka przypadków w ekipie gości), derby Paryża Racing 92 ze Stade Français (Racing tydzień temu grał w Champions Cup przeciwko Bordeaux i chorych jest co najmniej dwóch graczy pierwszej linii) oraz Clermont – Brive. Dwa ostatnie mecze mają być rozegrane w weekend 1–2 maja, ale spotkania Montpellier i Bordeaux odłożono wstępnie na weekend finałów pucharów europejskich (22–23 maja). Jeśli któraś z tych drużyn do nich awansuje, zaległe spotkanie będzie rozegrane 11 maja, w środku tygodnia.

W piątek dużo punktów i niestety dużo kartek w meczu dwóch drużyn bezpośrednio walczących o uniknięcie spadku: Pau i Bajonny. Pierwsza połowa to wymiana punktów wyłącznie z karnych – było ich aż 10 i do przerwy Pau przegrywało 12:18 (były też dwie żółte karki). Druga połowa wyglądała już nieco inaczej. Zaczęła się od dwóch przyłożeń z podwyższeniami gospodarzy i było 26:18, ale moment później jeden z ich zawodników zobaczył żółtą kartkę, a chwilę później stracili karne przyłożenie i kolejnego gracza. Zostali na boisku w trzynastkę, co Baskowie skwapliwie wykorzystali i zrobiło się 26:28. Jednak gra z podwójną przewagą Bajonny nie skończyła się dla tej ekipy dobrze: najpierw po karnym stracili prowadzenie, a potem Jeana Monribota, który zobaczył czerwoną kartkę. Chwilę później Pau było już w komplecie na boisku i grało z przewagą liczebną do końca meczu. Dwa kolejne przyłożenia dały gospodarzom zwycięstwo 43:33. Do szczęścia brakło im kolejnego przyłożenia, o które walczyli do końca, a które dałoby im bonus ofensywny. To zwycięstwo oznaczało jednocześnie odebranie ostatniemu w tabeli Agen (ośmiokrotnym mistrzom kraju, ostatni raz w 1988) nawet matematycznych szans na pozostanie w lidze.

Niespodzianka w pierwszym sobotnim meczu: Castres, marzące o awansie do play-off, podejmowało liderów tabeli, Tuluzę. Goście dali odpocząć sporej grupie swoich gwiazd (a na dodatek zaledwie po kwadransie gry zszedł z boiska z urazem głowy Yoann Huget) i gospodarze to wykorzystali: na kwadrans przed końcem prowadzili 26:10. I choć Tuluza miała fantastyczny finisz, wykorzystała dwie żółte kartki dla graczy Castres w tym okresie i zdobyła 14 punktów (m.in. akcja przez całe boisko zakończona przyłożeniem Matthisa Lebela: https://twitter.com/top14rugby/status/1383458725227155459), to gospodarze dowieźli prowadzenie do końca i wygrali 26:24.

A w ostatnim z rozegranych spotkań, La Rochelle kontynuowało świetną passę i nie miało większych problemów z Lyonem i wygrało 38:23. Gracze z Lyonu mieli niezłe ostatnie 20 minut (trzy przyłożenia, w tym dwa Josuy Tuisovy), ale ta pogoń była już zdecydowanie spóźniona. Spowodowała jednak utratę przez La Rochelle punktu ofensywnego za wygraną z trzema przyłożeniami więcej od rywali. La Rochelle dzięki temu zwycięstwu zrównało się punktami z Tuluzą i objęło przewodnictwo w tabeli. Lyon zaś wciąż na szóstym miejscu, wciąż mocno niepewny udziału w play-off (tuż za jego plecami jest Tulon, który w tym tygodniu nie grał, i Castres, które właśnie pokonało Tuluzę i zbliżyło się do Lyonu na jeden punkt).

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. ↑ La Rochelle 21 67
2. ↓ Tuluza 21 67
3. Clermont 20 59
4. Racing 92 20 59
5. Bordeaux Bègles 20 53
6. Lyon 21 52
7. Tulon 20 52
8. Castres 21 51
9. Stade Français 20 45
10. Brive 20 44
11. Montpellier 20 40
12. Bajonna 21 39
13. Pau 21 36
14. Agen 20 2

Na drugim froncie solidarne zwycięstwa odniosły prowadzące w tabeli z dużą przewagą Vannes i Perpignan, a ich przewaga nad kolejnymi drużynami powiększyła się już do 20 punktów dzięki nieoczekiwanej porażce Biarritz. To na trzy kolejki przed końcem fazy zasadniczej dało im już absolutną pewność bezpośredniego awansu do półfinałów. Andrzej Charlat tym razem zagrał tylko w końcówce przegranego meczu Provence z Carcassone (18:34). Jego drużyna nadal na 14. miejscu.

Lyon ogłosił wzmocnienia od nowego sezonu: z Wasps trafi tu były reprezentant Nowej Zelandii Lima Sopoaga, a z Tulonu reprezentant Francji Romain Taofifénua. Z kolei już teraz do La Rochelle ma trafić z Bulls na krótkoterminowe wypożyczenie reprezentant Południowej Afryki, Marcel van der Merwe. Swego czasu pojawiła się plotka o chęci zatrudnienia przez Montpellier jako trenera Michaela Cheiki – jednak ostatnio właściciel klubu powiedział w wywiadzie, że chciałby na tej pozycji zobaczyć kończącego przygodę z Clermont Francka Azémę.

Super Rugby

W Super Rugby Aotearoa ósma kolejka spotkań rundy zasadniczej i znowu dwa emocjonujące starcia, na dodatek zakończone zwycięstwami drużyn niżej notowanych. W pierwszym meczu Highlanders podejmowali Blues i choć pierwsze punkty zdobyli goście z Auckland (kuriozalna sytuacja, przechwyt Jonathana Ruru na polu punktowym gospodarzy: https://twitter.com/SuperRugbyNZ/status/1382957376697823235), to gospodarze zdołali zakończyć tę połowę dzięki świetnej ostatniej akcji tej części spotkania prowadzeniem 22:17 (przyłożenie dla nich zdobył m.in. świetny japoński internacjonał Kazuki Himeno, wybrany najlepszym graczem meczu). W drugiej połowie nie oddali już prowadzenia. Goście co prawda 10 minut przed końcem zbliżyli się na 6 punktów, ale chwilę później zostali w czternastkę, co Highlanders wykorzystali. Przyłożenie wschodzącej gwiazdy nowozelandzkiego rugby, Hoskinsa Sotutu, w ostatniej akcji meczu, już niczego nie zmieniło – Highlanders wygrali 35:29.

Jeszcze ciekawiej w drugim spotkaniu, pomiędzy odradzającymi się Chiefs i liderującymi w tabeli, ale mającymi ostatnio gorszą passę, Crusaders. Pierwsza połowa dla gości, którzy prowadzili 17:9 – zdobyli dwa przyłożenia z podwyższeniami, a kolejne stracili po TMO (kapitan Chiefs wykorzystał możliwość weryfikacji przyłożenia i okazało się, że podczas akcji mieliśmy blokadę), a Chiefs odpowiadali tylko karnymi Damiana McKenziego. W drugiej połowie to Chiefs zdobyli o jedno przyłożenie więcej i wyszli na prowadzenie 23:22. Co prawda Richie Mo’unga z karnego dał Crusaders kolejne trzy punkty, ale przez ostatni kwadrans długo żadna drużyna nie mogła zwiększyć swojego dorobku, aż wreszcie tuż przed końcem karnego wykorzystał Damian McKenzie i dał swojej drużynie zwycięstwo 26:25. Końcówkę meczu przedłużył nam captain’s challenge Scotta Barretta, ale tym razem TMO nic nie dało jego drużynie. Cóż, wynik mógł być inny, gdyby nie słupek Mo’ungi z podwyższenia z niezbyt trudnej pozycji w drugiej połowie.

Crusaders wciąż są faworytem do udziału w finale, ale na dwie kolejki przed końcem nie mogą być tego pewni (zwłaszcza, że coś im ostatnio nie idzie). Szanse na półfinał bardzo zmalały dla Hurricanes, ale pozostałe trzy drużyny idą łeb w łeb.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Crusaders 7 23
2. ↑ Chiefs 6 16
3. ↓ Blues 6 15
4. Highlanders 7 14
5. Hurricanes 6 6

W przedostatniej kolejce Super Rugby AU też sporo emocji. W sobotę grały Western Force (chcą zrobić niespodziankę i wejść do półfinału) i Waratahs (wciąż walczą o pierwsze zwycięstwo w sezonie). Gospodarze już po 10 minutach prowadzili 10:0, a pierwszą połowę kończyli wynikiem 18:10. Jednak na początku drugiej połowy dali rywalom zdobyć dwa przyłożenia i prowadzenie stracili, a na 10 minut przed końcem przegrywali 21:30. Zdołali odpowiedzieć przyłożeniem z podwyższeniem, ale wciąż tracili dwa punkty. I długo nie mogli nic z tym poradzić. Tuż przed wybiciem 80. minuty wygrali aut przeciwników, a potem doprowadzili do karnego, którego wykorzystał argentyński łącznik ataku Domingo Miotti (w sumie zdobył 16 punktów – trzy karne, dwa podwyższenia i drop goal), dzięki czemu jego drużyna wygrała 31:30. Jakże bolesna kolejna porażka ekipy z Sydney. Ale mój ulubiony obrazek z tego meczu to podwyższenie dla Waratahs wykonane przez Bena Donaldsona, z trudnej pozycji, z drop goala (kończył mu się czas: https://twitter.com/ultimaterugby/status/1383370004746276864).

Korespondencyjny pojedynek z Western Force toczyli Rebels – gracze z Melbourne mieli jednak trudniejsze zadanie, bo podejmowali Brumbies. I świetnie zaczynali obie połowy meczu, ale później górą byli rywale. A gdy na początku drugiej połowy Rebels zmniejszyli straty do dwóch punktów, stracili kolejne siedem w wyniku przypadkowego, kuriozalnego zagrania: Matt To’omua próbował wykopać piłkę z własnego pola 22 m, ale pod presją trafił w twarz swojego kolegi, a piłkę zebrali Brumbies. Ostatecznie Rebels przegrali 20:26 (https://twitter.com/StanSportAU/status/1383657494484946947).

Przed ostatnią kolejką fazy zasadniczej tylko jedna niewiadoma: kto pojedzie do Canberry zagrać w półfinale przeciwko Brumbies – Western Force czy Rebels? Po tym weekendzie gracze z Perth przeskoczyli w tabeli swoich rywali, ale w ostatnim meczu grają przeciwko dominującym w rozgrywkach Reds, podczas gdy Rebels zagrają przeciwko Waratahs. Ci tanio skóry nie sprzedadzą, ale jak dotąd ani razu jeszcze nie udało im się w tym sezonie wygrać.

Poz. Drużyna M. Pkt.
1. Reds 7 32
2. Brumbies 8 29
3. ↑ Western Force 7 14
4. ↓ Rebels 7 12
5. Waratahs 7 3

Co za rok? Zarząd New Zealand Rugby zatwierdził warunkowe licencje na grę w Super Rugby dwóm drużynom z wysp Pacyfiku, Moana Pasifika i Fijian Drua (ta istnieje od 2017, grała wcześniej w australijskich National Rugby Championship). Bazą Moana prawdopodobnie będzie Auckland, natomiast Drua mają grać swoje mecze na Fidżi oraz w Sydney. Przyznanie licencji pozwala drużynom na finalizowanie spraw organizacyjnych i rozpoczęcie przygotowań do przyszłego sezonu. Wciąż jednak wiele niewiadomych, zwłaszcza w kontekście faktycznych związków Moana z wyspami Pacyfiku. Powiązania personalne nowej franszyzy z nowozelandzką federacją są bardzo ścisłe (Dan Leo pisze o dwóch członkach zarządu zasiadających w obu, a także o pracowniku federacji mającym zostać dyrektorem rugby we franszycie). Istnieje ryzyko, że ekipa będzie rekrutować zawodników co prawda pochodzących z wysp, ale już grających w Nowej Zelandii, a sama franszyza może być kolejnym pole rekrutacji zawodników dla All Blacks.

Drobne

W kobiecym Pucharze Sześciu Narodów za nami trzecia i ostatnia kolejka meczów grupowych i trzeci weekend bez niespodzianek. Irlandia przegrała z Francją 15:56 (na szczęście organizacja spotkania okazała się ostatecznie możliwa), a Szkotki z Włoszkami 24:41. Przed nami weekend z rozstrzygającymi meczami – może w nich będzie więcej emocji. W finale Anglia zmierzy się z Francją, o trzecie miejsce zagrają Włochy z Irlandią (tu możliwa jest zmiana gospodarza), a o piąte Szkocja z Walią.

W japońskiej Top League pierwsza runda play-off. Na początek zmierzyły się między sobą cztery najsłabsze drużyny fazy zasadniczej ligi (po dwie z obu grup, białej i czerwonej) oraz cztery najlepsze drużyny z drugiego poziomu ligowego (Top Challenge League). W sobotę górą były drużyny z Top League, ale zwycięstwa nie przyszły im łatwo. NEC Green Rockets jeszcze na 10 minut przed końcem przegrywali 9 punktami z Toyota Shuttles, ale ostatecznie zdołali wygrać 25:24. Podobnie Mitsubishi Sagamihara Dynaboards – na pięć minut przed końcem przegrywali 3 punktami z Coca-Cola Red Sparks, ale dwa przyłożenia w samej końcówce pozwoliły im wygrać 24:17. W niedzielę wygrała trzecia drużyna z Top League, Hino Red Dolphins, która wysoko pokonała Shimizu Red Sharks 48:20, ale w czwartym meczu górą była ekipa z niższego poziomu rozgrywek: Kintetsu Liners, w których składzie na pozycjach łączników grają dwie gwiazdy australijskiego rugby, Will Genia i Quade Cooper. Liners wygrali z ekipą Munakata Sanix Blues 31:21. W 1/8 finału czeka na nich jednak bardziej wymagający rywal – Panasonic Wild Knights.

Sporo zaciętych spotkań w północnoamerykańskiej Major League Rugby. NOLA Gold pokonało New England Free Jacks 30:29 (bostończykom brakło podwyższenia po ostatnim przyłożeniu), San Diego Legion wygrał z Utah Warriors 31:29 (pierwszy mecz San Diego po powrocie do Kalifornii i dopiero drugie zwycięstwo w sezonie), także dwoma punktami Austin Gilgronis pokonali Rugby ATL (zaskakująco dobra postawa graczy z Austin), RUNY pokonało Old Glory DC 38:34 i wreszcie Houston SaberCats ulegli LA Giltinis co prawda 35:48, ale jeszcze na kwadrans przed końcem to gospodarze prowadzili jednym punktem. Jednostronny przebieg miało tylko starcie Toronto Arrows z Seattle Sunwolves: Kanadyjczycy całkowicie zdominowali obrońców tytułu i wygrali 52:7. W tabelach konferencji na prowadzeniu: na wschodzie Nowy Jork, a na zachodzie Los Angeles (Giltinis wciąż z kompletem zwycięstw). A mistrzowie ze Seattle z najgorszym dorobkiem w lidze.

W Súper Liga Americana de Rugby kolejna kolejka i kolejny pokaz siły Jaguares XV: tym razem pokonali najsłabszą ekipę w stawce, kolumbijskich Cafeteros Pro, aż 80:7. Cztery przyłożenia zdobył reprezentant Argentyny Sebastián Cancelliere.

Wróciła rosyjska Liga Stawok. Rozegrano pierwsze spotkanie z ćwierćfinałowego dwumeczu między broniącym tytułu Jenisiejem Krasnojarsk a Striełą Kazań. Gospodarze wygrali 40:7 (hat-trick przyłożeń skrzydłowego Dienisa Simplikiewicza) nie pozostawiając wiele szans rywalom w rewanżu. W półfinale czeka na Jenisiej już lokalny rywal Krasnyj Jar, a to oznacza, że pierwszy raz od 10 lat w finale zagra drużyna spoza Krasnojarska (w drugim półfinale zagra Lokomotiw Penza oraz zwycięzca dwumeczu WWA Podmoskowje z Metałłurgiem Nowokuźnieck – w rozegranym jesienią pierwszym spotkaniu górą był Metałłurg 28:14).

W hiszpańskiej División de Honor za nami już przedostatnia kolejka fazy zasadniczej. W niej doszło do derbów Valladolid, czyli starcia drużyn VRAC i El Salvador, które w ostatnich latach zdominowały mistrzostwa Hiszpanii. W niedzielę długo był to mecz twardej walki w środku boiska, a punkty padały po karnych. Dopiero w ostatnim kwadransie obie drużyny wymieniły się przyłożeniami po ładnych przerzutach gry kopami. VRAC wygrał 25:17 i zmienił El Salvador na drugim miejscu tabeli. Ostatnio wspominałem o początku fazy play-off na drugim poziomie rozgrywek – okazuje się, że część drużyn, które do niej się zakwalifikowały mają problemy z zebraniem funduszy na grę. Podobno dwie prowadzą akcje crowdfundingowe, a jedna dogadała się z zawodnikami, że będą grali bez wynagrodzenia.

Pierwsze karty odkryte przed wyprawą British & Irish Lions: główny trener, Warren Gatland, ogłosił skład sztabu trenerskiego ekipy. Robin McBryde z Leinsteru zajmie się formacją młyna, trener reprezentacji Szkocji Gregor Townsend zajmie się atakiem, jego kolega z kadry Steve Tandy – obroną, i wreszcie Neil Jenkins z Walii będzie odpowiedzialny za kopy. Nie ma żadnego Anglika, ale kilku szkoleniowców z tego kraju (m.in. Andy Farrell czy Steve Borthwick) po prostu nie mogło wziąć udział w tej imprezie.

Poważny problem Gatland ma z zawodnikami grającymi w angielskiej Premiership. Już od dawna wiadomo, że finał ligi odbędzie się w ten sam weekend co pierwszy mecz Lwów, jeszcze przed wylotem na południe, przeciwko Japonii. Jednak władze ligi blokują nie tylko możliwość powołania przed tym weekendem graczy z klubów, które wystąpią w finale, ale wszystkich zawodników z ligi. Tymczasem Gatland chce mieć graczy na nieco dłuższym zgrupowaniu na wyspie Jersey przed wyjazdem. Jeśli do porozumienia nie dojdzie, być może gracze Premiership będą mieli kłopot z powołaniami. A do ogłoszenia składu pozostało już niewiele czasu – ponoć Gatland ze swoimi świeżo ogłoszonymi asystentami już uzgodnili około 25 nazwisk z 36-osobowego składu. Gra zapewne toczy się o pieniądze, które właśnie są negocjowane przez Lions z PRL i RPA – cztery lata temu każdy zawodnik oraz jego klub otrzymał po 65 tys. funtów.

European Professional Club Rugby, organizator europejskich pucharów, ogłosił piętnastu graczy nominowanych do nagrody europejskiego gracza roku. Dominują wśród nich zawodnicy klubów, które awansowały do półfinałów Champions Cup: pięciu graczy La Rochelle, po czterech z Tuluzy i Leinsteru oraz jeden z Bordeaux. Oprócz nich w tym gronie jest Kotaro Matsushima z Clermont. Są to zawodnicy z siedmiu krajów: sześciu Francuzów, czterech Irlandczyków i po jednym graczu z Fidżi, Australii, Japonii, Nowej Zelandii i Południowej Afryki.

Nieoczekiwane plotki dotyczące nowozelandzkiej gwiazdy, TJ Perenary. Zawodnik, obecnie reprezentujący japońskich NTT Red Hurricanes, miał wrócić po tym sezonie do gry w Super Rugby i reprezentacji Nowej Zelandii. Tymczasem podobno jest kuszony przez klub australijskiej ligi rugby league, NRL, Sydney Roosters.

Z programu jesiennych testów międzynarodowych. Wiadomo, kto będzie tegorocznym przeciwnikiem Barbarians w pojedynku o Killik Cup (rok temu do takiego meczu nie doszło): 27 listopada na Twickenham drużyna zagra przeciwko reprezentacji Samoa. Ekipa z Pacyfiku pierwszy raz zagra o to trofeum, ale drugi raz wystąpi przeciwko Barbarians (poprzednio przegrała 24:27 w 2015). Z kolei Nowa Zelandia ma podobno zagrać dwa mecze w październiku, poza oficjalnym okienkiem międzynarodowym: przeciwko Stanom Zjednoczonym (być może w Las Vegas) i Walii. Jesienny plan Walijczyków wygląda imponująco: oprócz All Blacks, także Południowa Afryka, Australia i Argentyna.

Jamie Joseph powołał 52 zawodników na treningowy obóz reprezentacji Japonii przed planowaną w czerwcu wyprawą do Europy. Wśród nich oprócz rodowitych Japończyków jest czterech graczy z Południowej Afryki, trzech (wspominanych tu tydzień temu) z Australii, trzech z Nowej Zelandii, trzech z wysp Pacyfiku.

Także Jason Maritz powołał 48 graczy na półtoramiesięczny treningowy obóz reprezentacji Zimbabwe. O tyle istotny, że przed Zimbabwijczykami zarówno turniej kwalifikacyjny do igrzysk (w siódemkach) i pierwszy etap kwalifikacji afrykańskich do Pucharu Świata (w piętnastkach). Podczas obozu zaplanowano test mecze z Zambią i Namibią. W składzie jest dwóch zawodników znanych z polskich boisk: Royal Mwale i Martin Mangongo. Jest też zawodnik o swojsko brzmiącym nazwisku, aczkolwiek wychowany w Nowej Zelandii (Doug Juszczyk).

Koncepcja klubowych mistrzostw świata, które miały dojść do skutku w przyszłym roku, prawdopodobnie będzie musiała poczekać. Podobno trudno o porozumienie między zainteresowanymi stronami, w związku z czym bardziej prawdopodobny jako moment organizacji pierwszej takiej imprezy od 2022 robi się rok 2024. To zresztą element szerszych rozmów na temat nowego globalnego kalendarza rugby i te wieści raczej dobrze nie wróżą szybkiemu dojściu do jakiegoś konsensusu w tej sprawie.

W Pro14: potwierdzono powrót do Irlandii Simona Zebo z Racingu 92: Irlandczyk podpisał roczny kontrakt z Munsterem, do którego wraca po trzech latach przerwy. Liczy na powrót do reprezentacji i udział w Pucharze Świata za dwa lata. W mediach żarty: kontrakt ogłoszono w momencie, gdy Keithowi Earlsowi zostało już tylko jedno przyłożenie do wyrównania klubowego rekordu Zebo. Z kolei do Leinsteru przechodzi z Crusaders reprezentant Samoa z ostatniego Pucharu Świata, Michael Alaalatoa. Dubliniane tracą natomiast kilkudziesięciokrotnego reprezentanta Australii, Scotta Fardy’ego, który ogłosił zawieszenie butów na kołku. W Walii Dai Young, awaryjnie zatrudniony podczas sezonu w Cardiff jako trener, podpisał długoterminowy kontrakt z tą drużyną. Z kolei koniec kariery zapowiedział Lewis Evans, rekordzista pod względem liczby występów w barwach Dragons (reprezentujący tę franszyzę od 15 lat).

W Południowej Afryce mała afera w rozgrywkach uniwersyteckich (Varsity Shield). Jeden z zespołów, Walter Sisulu University zaczął prezentować przed swoimi meczami hakę. Spotkało się to z dużą krytyką. Kapitan drużyny stwierdził jednak, że drużyna nie przestanie, chyba że skrytykuje to Nowa Zelandia.

Kapitan Crusaders Scott Barrett skomentował jedną z nowinek w przepisach używanych w tym sezonie Super Rugby w Nowej Zelandii – captain’s challenge czyli możliwość prośby do sędziego o weryfikację na TMO jakiejś sytuacji. Stwierdził, że to spowalnia grę i utrudnia życie sędziemu, który i bez tego na boisku rugby ma trudne zadanie. Sam Barrett użył jej w ostatniej minucie meczu przeciwko Chiefs i wywołało to sporo krytyki (było to bowiem ewidentne szukanie haka w krytycznej sytuacji, a nie uzasadnione podejrzenie). Tymczasem właśnie ta nowinka znalazła się wśród trzech, które będą testowane w nadchodzącym Rainbow Cup. Oprócz niej – 20-minutowa czerwona kartka (tzn. możliwość wprowadzenia na boisko zmiennika po 20 minutach od usunięcia innego zawodnika) oraz drop-out z linii pola punktowego w części przypadków, w których dotąd był dyktowany młyn na 5 m lub drop-out z linii pola 22 m. Cóż, mam wrażenie, że nie wszystkie testowe przepisy idą w szczęśliwą stronę, a jeszcze mniej szczęśliwe jest to, jak wiele różnych rozwiązań testowanych jest w różnych topowych ligach – z punktu widzenia widza niekiedy trudno się połapać, co gdzie się stosuje.

W lutym cieszyliśmy się z pierwszego tegorocznego międzynarodowego turnieju siódemkowego, Arab 7s w Kairze. To miała być wielka przygoda m.in. dla reprezentacji Sudanu, która jechała do Aleksandrii autobusem przez kilka dni. W ubiegłym tygodniu pojawiła się jednak tragiczna informacja z Egiptu: zmarł kapitan reprezentacji Sudanu, Abdullah Mustafa, w wyniku kontuzji odniesionej w pierwszym meczu turnieju. Zderzył się wtedy głową z zawodnikiem Egiptu i trafił sparaliżowany do szpitala.

Zmarł także John Dawes, legenda walijskiego i światowego rugby. Jako kapitan poprowadził w 1971 reprezentację Walii do spektakularnego wielkiego szlema w Pucharze Pięciu Narodów, w 1973 British & Irish Lions w jedynej zwycięskiej serii przeciwko Nowej Zelandii, w tym samym roku Barbarians do zwycięstwa nad Nową Zelandią. W drugiej połowie lat 70. był kapitanem drużyny Walii, która w ciągu pięciu lat czterokrotnie wygrała Puchar Pięciu Narodów, dwukrotnie sięgając po wielkiego szlema, poprowadził też jako trener British & Irish Lions do Nowej Zelandii w 1977.W 2016 został wprowadzony do World Rugby Hall of Fame.

A w kraju zmarł Krzysztof Liedel, wieloletni gracz rugby i były prezes Polskiego Związku Rugby.

Zapowiedzi

W kraju trzeci turniej mistrzostw Polski męskich siódemek w Lubawie, połączony ze zgrupowaniem kadry narodowej. Z rozgrywek piętnastkowych na horyzoncie tylko ostatnie zaległości drugoligowe z jesieni, a wśród nich mecz na szczycie tego poziomu rozgrywek – rezerwy Juvenii podejmą KS Budowlanych Łódź.

W siedemnastej kolejce angielskiej Premiership starcie na szczycie: w piątkowy wieczór zmierzą się Bristol Bears z Exeter Chiefs. Oprócz tego warto będzie też rzucić okiem na derby Londynu, Irish – Harlequins. We Francji już 22. kolejka Top 14, a w niej m.in. mecze Bordeaux z Montpellier, Lyonu z Clermont i wreszcie Tuluzy z Racingiem 92. Nie gra już liga Pro14, ale w ten weekend ma ruszyć Rainbow Cup (póki co jego pierwsza, derbowa faza), a w nim arcyciekawe starcie, rewanż za niedawny finał ligi, Leinster – Munster.

Na arenie międzynarodowej super sobota w kobiecym Pucharze Sześciu Narodów. W wielkim finale imprezy zagrają zwyciężczynie obu grup eliminacyjnych, Anglia i Francja.

Poza tym oczywiście gra Super Rugby (w Australii ostatnia kolejka fazy zasadniczej, w Nowej Zelandii przedostatnia), MLR, SLAR, fazy zasadnicze kończą Włosi i Hiszpanie, rozkręcają się ligowe play-off w Japonii i Rosji.

5 komentarzy do wpisu „Covid-19 paraliżuje Top 14”

  1. Jestem zachwycony faktem, że rugby będzie w Kanale Sportowym. Mam nadzieję, że do transmisji dojdzie też publicystyka, że usłyszymy OBIREKTYWNY komentarz bo to co mamy na Imprezy Sportowe oraz na kanale Ekstraliga Rugby to niestety obiektywne nie jest:( Nawet taki ktoś jak Andrzej Kopyt dał się ponieść emocjom i mecze Orkana komentuje z jednoznacznym dopingiem dla graczy z Sochaczewa. Może na KS będzie komentował inne mecze niż te Orkana Sochaczew.

    Pół żartem, pół serio chciałem zaznaczyć że w drugoligowym meczu Budowlani – Miedziowi trzy przyłożenia zaliczył… Michał Dudek;)

    Odpowiedz
    • O Kanale Sportowym dowiedziałem się, jak zaczęto mówić o rugby na nim, a pierwszy raz posłuchałem w poniedziałek. Będzie rugby, dostanie więcej szans 😉 A co do komentowania: cóż, ostatni mecz Orkana faktycznie niezbyt się udał pod tym względem.
      A Michała Dudka zauważyłem, ale cóż, został przyćmiony 🙂

      Odpowiedz
      • Tomasz Smokowski, prezes Kanału Sportowego coraz bardziej nakręca się rugby. Widać to wyraźnie:) Myślę że moga wkręcić sie w ten sport. Mocno im kibicuję:)

        Michała Dudka obserwuję od jakiegoś czasu:) Młody jest i perspektywiczny. No i nosi moje imię i nazwisko. Musze mu kibicować;)

        Odpowiedz

Dodaj komentarz