Bramy rugbowych rajów uchylają się przed nami?

Najciekawsze wieści z tego weekendu to te pozaboiskowe: zaproszenie naszej kobiecej reprezentacji do dwóch styczniowych turniejów z cyklu Women’s World Rugby Sevens Series oraz rozszerzenie Rugby Europe Championship o dwie drużyny (obyśmy tę szansę wykorzystali, i nie chodzi tu tylko o sam awans, o który przecież jeszcze trzeba powalczyć).

Reprezentacja Polski kobiet w rugby 7

Dubai 7s to nie tylko turnieje najlepszych reprezentacji w ramach World Rugby Sevens Series (o których niżej), ale wielkie rugbowe święto z turniejami w różnych kategoriach. Wśród nich zaproszeniowy turniej seniorskich drużyn kobiecych, nieźle obszadzony, w tym roku z udziałem reprezentacji Polski. W ostatniej chwili doszło w nim do zmian z powodu wycofania się ekip z Afryki, jednak w stawce pozostało 10 drużyn. W tej sytuacji Polki zagrały cztery mecze w grupie eliminacyjnej. Pierwszego dnia rozgromiły Niemki 40:0, Gruzinki 61:0, a na koniec pokonały amerykańską drużynę Phoenix z Florydy 29:5. W kolejne dwa dni przyszło naszym reprezentantkom rozegrać po zaledwie jednym spotkaniu. Drugiego dnia w ostatnim meczu grupowym uległy Francji Development (a zatem przyszłości wicemistrzyń olimpijskich) 7:26 i musiały czekać na wynik meczu Francuzek z Gruzinkami: ponieważ w swoim pierwszym meczu Francuzki przegrały z Phoenix, liczyły się małe punkty. I tych naszym rywalkom brakło – rozgromiły Gruzinki 62:0, a potrzebowały o dwa oczka więcej. Dzięki temu Polki znalazły się na pierwszym miejscu w grupie i zagrały w meczu finałowym. Na głównej płycie The Sevens przed publicznością zgromadzoną by oglądać najlepsze ekipy WRSS, zmierzyły się z reprezentacją Rosji i wygrały – 22:0. I choć przeciwko nam nie zagrały najlepsze z Rosjanek (wszak pierwsza reprezentacja Rosji grała równolegle w Women’s WRSS, gdzie drugi raz z rzędu zajęła czwarte miejsce), to i tak tego sukcesu nie można nie docenić.

A już w styczniu Polki dostaną szansę, na którą długo czekały i ewidentnie zasłużyły: zostały zaproszone do dwóch turniejów Women’s World Rugby Sevens Series zaplanowanych na 21–23 stycznia w Maladze i 28–30 stycznia w Sewilli. Zmierzą się z najlepszymi drużynami na świecie. Losowanie grup na Malagę skojarzyło nas z Australią, Irlandią i Hiszpanią. Australijki są ekipą z absolutnego światowego topu, ale z dwoma pozostałymi drużynami można powalczyć o ćwierćfinał. A gdy już się awansuje, to w play-off zdarzyć się może wszystko. Jednak tak naprawdę wynik nie będzie tu najważniejszy – jedziemy tam po kolejną naukę, „obwąchać” WRSS, do którego pragniemy awansować. Szkoda co prawda, że w tym sezonie nie padają żadne wzmianki o ewentualnym turnieju kwalifikacyjnym, którego zwycięzca miałby zagwarantowany cały rok takich startów. Ale to i tak jest wielka szansa. Oby tylko nie stało się to, co nastąpiło wiosną 2020: Polki miały zaproszenie na turniej WRSS w Paryżu, ale całe zawody odwołano z powodu pandemii (podobnie zresztą jak ostatniego Challengera, który miał się odbyć w Stellenbosch).

Top 14

Na absolutny hit francuskiej ligi zapowiadał się przed dwunastą kolejką mecz dwóch najlepszych drużyn z ligowej tabeli: wiceliderzy, Bordeaux, podejmowali liderów i zarazem obrońców tytułu z Tuluzy. Punktów jednak było w tym meczu jak na lekarstwo: do przerwy gospodarze prowadzili 6:0, po przerwie Tuluza zdobyła jednopunktową przewagę po przyłożeniu z podwyższeniem. To jednak, jak się okazało, były jedyne punkty gości. Do końca meczu gospodarze zdobyli przyłożenie, dorzucili dwa karne i wygrali 17:7. Tuluzie nie pomógł powrót do składu świetnego duetu Dupont–Ntamack, choć w jedynych punktach swojej drużyny mieli spory udział.

Znacznie więcej widowiskowej gry zobaczyli kibice na meczu Stade Français z La Rochelle. Faworytem byli goście, powoli wracający do ligowej czołówki, podczas gdy paryżanie wciąż pozostawali w dołach tabeli. Tymczasem mieliśmy niespodziankę: to Stade Français wygrało. Na początku na to zwycięstwo się nie zanosiło – po trzech przyłożeniach roszelczycy prowadzili na kilka minut przed końcem pierwszej połowy 20:6. Jednak w ostatnich minutach tej części spotkania dwukrotnie zapunktował Fidżyjczyk Waisea Nayacalevu i nieoczekiwanie jeszcze przed przerwą zrobi się remis 20:20. W drugiej połowie tylko raz padły punkty: paryżanie wykorzystali osłabienie rywali po żółtej kartce, zdobyli przyłożenie i wygrali mecz 25:20. W ostatnich minutach La Rochelle było dwukrotnie bardzo bliskie przyłożenia, ale nic z tego nie wyszło.

Poza tym Lyon rozgromił Brive 41:0 (jednak w końcówce stracił po czerwonej kartce za uderzenie w twarz rywala Josuę Tuisovę), Castres sprawiło małą niespodziankę i pokonało 25:3 Racing 92 (gospodarze przyłożenie dające im bonus ofensywny wywalczyli w ostatniej akcji meczu; to już trzecia porażka paryżan z rzędu), Clermont rozgromił beniaminka z Biarritz 39:11 (w przyłożeniach aż 6:1, hat-trick zaliczył młynarz Clermont Yohan Beheregaray), Montpellier pokonało drugiego beniaminka, Perpignan, 30:6 (do przerwy było 6:6, w drugiej połowie zaś 30:0 dla Montpellier, które na trzy minuty przed końcem zapewniło sobie punkt bonusowy), a Pau w ulewnym deszczu zremisowało z Tulonem 16:16 (gospodarze uratowali remis przyłożeniem Beki Gorgadze tuż przed końcem, gdy grali z przewagą dwóch zawodników po żółtych kartkach dla tulończyków – w tym dla Leone Nakarawy, który wcześniej zdobył jedyne przyłożenie dla Tulonu).

W tabeli zmiana na pierwszym miejscu: Bordeaux pokonało Tuluzę i zastąpiło ją na prowadzeniu. Z czołowej szóstki wypadł Racing 92, natomiast o parę lokat wspięło się Stade Français (choć wciąż bliżej ma do strefy spadkowej niż do górnej połówki tabeli).

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑Bordeaux Bègles1242
2. ↓Tuluza1240
3. Montpellier1235
4. ↑Lyon1231
5. ↓La Rochelle1230
6. ↑Castres1229
7. ↑Clermont1229
8. ↓↓Racing 921225
9. Pau1224
10. ↑↑Stade Français1223
11. Tulon1222
12. ↓↓Brive1221
13. Perpignan1218
14. Biarritz1218

W Pro D2 solidarnie zwyciężały zespoły z czołowej trójki (Mont-de-Marsan, Oyonnax i Bajonna), natomiast niespodziewanie przegrała czwarta ekipa: Colomiers poniosło drugą porażkę z rzędu i na dodatek przegrało z Agen, dla którego to dopiero trzecie zwycięstwo w sezonie. Mieliśmy też w trzynastej kolejce aż dwa remisy.

Premiership

W dziesiątej kolejce ligi angielskiej komplet zwycięstw zebrali gospodarze. Większość kibiców ostrzyła sobie zęby na dwa pojedynki. W pierwszym z nich zagrały dwie ekipy mające wiele sobie do udowodnienia: Exeter Chiefs i Saracens. Exeterczyków miały w tym spotkaniu nadal dodatkowo napędzać zadawnione urazy związane z tytułami mistrzowskimi odebranymi im przez Saracens, łamiących wtedy limity wynagrodzeń. I napędzały skutecznie. Jedyne przyłożenia w tym meczu zdobywali gospodarze – w pierwszej połowie Tom O’Flaherty, a w drugiej uznany później najlepszym graczem meczu młynarz Luke Cowan-Dickie. Saracens odpowiadali karnymi Alexa Lozowskiego, ale tych zabrakło: Exeter wygrał 18:15.

Drugim hitem było niedzielne spotkanie na szczycie: liderzy tabeli, niepokonani dotąd Leicester Tigers, podejmowali obrońców tytułu mistrzowskiego, Harlequins. Do przerwy drużyny wymieniały się tylko karnymi: George Ford prowadził do przerwy z Marcusem Smithem 9:6 (pojedynek z pewnym podtekstem, bo przecież Eddie Jones ostatnio Smithem zastąpił w kadrze Forda). O włos od przyłożenia byli Tigers ale w ostatniej chwili zapobiegł mu Cadan Murley. Pierwszą połowę obie drużyny kończyły w czternastkę po żółtych kartkach. Po przerwie pierwsi szansę mieli goście, a zaraz potem też jako pierwsi byli w komplecie. Jednak to im nie pomogło – niemal natychmiast, mimo przewagi jednego zawodnika, przyłożenie stracili (fantastyczna, szybka akcja Tigers). I choć odpowiedzieli karnym i przyłożeniem (fantastycznie przedarł się skrzydłem Louis Lynagh), brakło skutecznego podwyższenia. Tigers wygrali 16:14.

Poza tym London Irish znów świetnie się zaprezentowali i wygrali z Newcastle Falcons 43:21 (nie pomogło Falcons przyłożenie Adama Radwana – przyćmił go Ollie Hassell-Collins, który dla Irish zdobył ich aż trzy), Gloucester pokonał Bristol Bears 27:10 (wydawało się, że Bears odbili się od dna, tymczasem wyraźnie przegrali w poniekąd derbowym spotkaniu – i to mimo powrotu do składu Semiego Radradry), Northampton Saints zwyciężyli 40:19 Bath (Bath często miało piłkę, ale głównie na własnej połowie), a Worcester Warriors po zaciętym pojedynku pokonali Wasps 32:31 (Warriors prowadzili po pierwszej połowie 25:14, potem już 32:14, ale Wasps zaczęli pościg – zdobyli trzy przyłożenia, ostatnie na parę minut przed końcem, ale brakło skutecznego podwyższenia i w efekcie jednego punktu do remisu).

W tabeli Leicester Tigers wykorzystali potknięcia rywali i powiększyli przewagę nad Saracens do 9 punktów. Do czołowej czwórki doszlusowują konkurenci – Exeter Chiefs, Gloucester i London Irish tracą już do miejsc promowanych awansem do play-off mniej niż dorobek z jednego meczu.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Leicester Tigers941
2. Saracens932
3. ↑Northampton Saints930
4. ↓Harlequins929
5. Exeter Chiefs1028
6. Gloucester928
7. London Irish1026
8. Newcastle Falcons920
9. Wasps919
10. ↑↑Worcester Warriors1019
11. ↓Sale Sharks917
12. ↓Bristol Bears914
13. Bath94

W Championship pierwsze spotkanie odwołane: Nottingham miało gościć wicelidera z Jersey, ale w ekipie gospodarzy stwierdzono przypadki zakażeń koronawirusem. Mecz ma zostać przełożony. W najciekawszym meczu kolejki Cornish Pirates pokonali Doncaster Knights 29:7 i wykorzystując przymusową pauzę Jersey Reds wskoczyli na fotel wicelidera, za plecami Ealing Trailfinders.

United Rugby Championship

Najciekawiej w siódmej kolejce URC zapowiadały się irlandzkie derby pomiędzy Leinsterem i Connachtem. Przed kilkoma miesiącami ekipa z Galway zaskoczyła rugbowy świat i w imponującym stylu wygrała w Dublinie. Tym razem powtórki nie było: po wyrównanej pierwszej połowie, w której Connacht dwukrotnie wychodził na prowadzenie i przegrał ją tylko 12:19, drugą goście zaczęli od błędów, a Leinster bezlitośnie punktował i ostatecznie wygrał całe spotkanie 47:19. Podobać się mogło pierwsze przyłożenie w meczu (znów fantastyczny przekop Carty’ego na skrzydło, gdzie przyłożył Mack Hansen: https://twitter.com/i/status/1466866619238555652 – świetny start skrzydłowego w nowym zespole, zdobył już w tym sezonie 6 przyłożeń), ale największe wrażenie zrobił tuż przed przerwą młynarz Leinsteru, Dan Sheehan, który zaprezentował szybkość i zwrotność godne skrzydłowego i po oszukaniu zwodem Hansena przyłożył piłkę na skrzydle (https://twitter.com/i/status/1466874519067545608).

Sporą niespodziankę sprawili Ospreys, tydzień temu przecież pokonani przez Connacht – podejmowali inną, wyżej notowaną irlandzką drużynę, Ulster (który dla odmiany tydzień temu triumfował w Dublinie), i wygrali 19:13. Na boisku przewagę mieli gracze z Belfastu (imponujące statystyki 68% terytorium i 63% posiadania piłki), ale zacięta obrona gospodarzy ograniczyła zdobycze punktowe rywali – karne przyłożenie na początku meczu, a potem dwa rzuty karne Johna Cooney’a i nic więcej. Gwiazdą Ospreys był w tym meczu wiązacz Morgan Morris, który był znakomity w obronie, a na dodatek zdobył jedyne przyłożenie swojej ekipy. Ulster zagrał bez Duane’a Vermeulena, który miał dołączyć do ekipy i rozpocząć kontrakt, ale okazało się, że jest zarażony koronawirusem (był w składzie na mecz Barbarians z Samoa).

W Południowej Afryce, aby wypełnić lukę po odwołanych spotkaniach z drużynami z Europy, przyspieszono rozegranie dwóch lokalnych derby. Franczyzy z tego kraju wróciły do gry po wyjątkowo długiej przerwie. W Durbanie Sharks zagrali z Bulls i choć po pierwszej połowie przegrywali 6:13, ostatecznie zwyciężyli 30:16 po dwóch przyłożeniach w drugiej połowie (pierwsze z nich, dające gospodarzom prowadzenie, zdobył Lukhanyo Am po przechwyceniu na własnej połowie podania innego Springboka, Morné Steyna – imponujący dorobek Ama w tym meczu, aż 134 metry…). Aż 20 punktów z kopów (6 karnych i 1 podwyższenie) zdobył Boeta Chamberlain. W Kapsztadzie Stormers zmierzyli się z Lions i przegrali 19:37.

Dwa komfortowe zwycięstwa odniosły drużyny szkockie. Edynburg pokonał włoski Benetton 24:10 (czwarte zwycięstwo Szkotów z rzędu i fantastyczna akcja znakomitego w tym meczu łącznika ataku Blaira Kinghorna zakończona przyłożeniem Emiliano Boffellego: https://twitter.com/i/status/1466872879199440899), a Glasgow Warriors walijskich Dragons 33:14 (absolutna dominacja gospodarzy, goście zdobyli oba przyłożenia dopiero w ostatnim kwadransie i pozostają z zaledwie jednym zwycięstwem na koncie).

Scarlets, Zebre, Munster i Cardiff nie grały i z problemami wracały do Europy. Te dwie ostatnie ekipy były w gorszej sytuacji, bo w nich już tydzień temu stwierdzono zarażenia koronawirusem (jedno u Irlandczyków i dwa u Walijczyków), a w ubiegłym tygodniu doszły nowe (w Munsterze 9, w Cardiff 4). W efekcie obie ekipy przyleciały do Dublina nie w komplecie (Irlandczycy pozostawili w RPA 14 członków drużyny, a Walijczycy sześciu). Wiadomo już, że i Cardiff, i Munster będą mieli kłopot z zestawieniem składów na mecze Champions Cup zaplanowane za tydzień – ich zawodnicy, którzy wrócili do kraju, odbywają 10-dniową kwarantannę i nie będą mogli wystąpić, a zatem kluby wystawią w tych meczach składy złożone z zawodników, którzy do RPA nie pojechali (w tym graczy akademii). Munster ma szczególny problem z filarami. Z kolei Scarlets i Zebre skończą kwarantannę zaledwie parę dni przed meczami. Organizatorzy Pucharu wykluczają przekładanie spotkań (bo przecież nie ma na kiedy) i proponują ułatwienia w zgłaszaniu nowych zawodników. Czy to wystarczy? Zdaniem Scarlets zdecydowanie nie i Walijczycy próbują przekonać EPCR do zmian w harmonogramie gier, choć ta organizacja nie widzi takich możliwości. Tymczasem władze ligi URC zapowiadają, że dołożą starań, aby wszystkie zaplanowane mecze w sezonie jednak rozegrać i nadrobić braki z dwóch ostatnich weekendów. Czy to jednak w ogóle realne?

W tabeli Edynburg awansował na drugie miejsce, a Glasgow Warriors na czwarte, i wygląda na to, że stanowią w tym sezonie faktycznych rywali dla czołowych drużyn irlandzkich (z których Munster spadł już na szóstą lokatę, ale jest jedyną drużyną z czołówki z zaległymi spotkaniami) – w bezpośrednich starciach szkocko-irlandzkich jest jednak jak dotąd bilans 2:0 na korzyść Irlandczyków.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Leinster729
2. ↑Edynburg728
3. ↓Ulster725
4. ↑↑Glasgow Warriors722
5. Ospreys721
6. ↓↓Munster519
7. Connacht716
8. Benetton Treviso716
9. Cardiff514
10. ↑↑↑Lions511
11. ↓Scarlets511
12. ↑↑Sharks59
13. ↓↓Dragons79
14. ↓↓Stormers57
15. Bulls55
16. Zebre Parma51

World Rugby Sevens Series

Drugi weekend z rzędu najlepsze siódemkowe reprezentacje świata zmierzyły się w Dubaju. Ten sam skład, co przed tygodniem, i ci sami zwycięzcy.

W turnieju mężczyzn niespodziankę mieliśmy już w fazie eliminacyjnej: do ćwierćfinału turnieju nie zdołali awansować mistrzowie olimpijscy z Fidżi. Co prawda przyjechali do Dubaju w składzie bardzo mało doświadczonym (aż 10 zawodników nigdy wcześniej nie grało w WRSS – większość złotych medalistów z Tokio podpisała zawodowe kontrakty w drużynach rugby XV, w tym spora grupka w Fiji Drua), jednak przed tygodniem zdołali awansować do czołowej czwórki. Tym bardziej zaskakujące były porażki na starcie tego turnieju z Francją (17:22) i fantastyczną w tym meczu Hiszpanią (19:33). Dopiero w ostatnim meczu grupowym pokonali wysoko pewną awansu dalej Argentynę (40:7), ale to nie wystarczyło do awansu do najlepszej ósemki, która rywalizowała w ćwierćfinałach. Do kuriozalnej sytuacji doszło w starciu Blitzboks z Japonią: https://twitter.com/i/status/1466670945217753093.

Drugiego dnia, do finału awansowały dwie drużyny, które było niepokonane po fazie eliminacyjnej: Południowa Afryka i Australia. Tu po zaciętym spotkaniu (tylko w jednym meczu turnieju padło mniej punktów) Blitzboks wygrali 10:7. Trzecie miejsce przypadło Argentynie (znowu podium, w meczu o brąz znakomity występ Marcosa Monety), a czwarte Francji, która sprawiła w ćwierćfinale sporą niespodziankę eliminując Stany Zjednoczone. Fidżi ostatecznie sklasyfikowano na dziewiątym miejscu.

Wśród kobiet tak wielkich niespodzianek nie było. Od serii porażek zaczęła turniej rewelacyjna przed tygodniem Brazylia, która tym razem zajęła ostatnie miejsce w swojej grupie, ale za to w meczu o przedostatnią lokatę zrewanżowała się za porażkę sprzed tygodnia Brytyjkom i wyszarpała zwycięstwo w samej końcówce meczu (26:24). Ponownie kiepsko radziły sobie Kanadyjki, które przegrały nawet z Hiszpanią, i zajęły w turnieju dopiero ósmą lokatę. Po zwycięstwo sięgnęły Australijki, które w finale pokonały Fidżi 15:5. Mecz o trzecie miejsce był sprawą europejską: wicemistrzynie olimpijskie, Francuzki, pokonały zdecydowanie Rosję 28:5. Pochwalić trzeba Hiszpanki, które zajęły szóste miejsce w turnieju, w ostatnim meczu przegrywając zaledwie dwoma punktami ze Stanami Zjednoczonymi.

Z kraju

W wiosennych meczach Rugby Europe Trophy niestety nasza reprezentacja będzie pozbawiona kapitana, Piotra Zeszutka – zerwał ścięgno Achillesa. Zdradził rugby, zagrał w kosza, i opatrzność go pokarała… Pozostaje życzyć jak najszybszego powrotu do zdrowia.

A powrót ten, miejmy nadzieję, nastąpi w spektakularnych okolicznościach. Jeśli choć jeden wiosenny mecz Rugby Europe Trophy bez kapitana wygramy, jest duża szansa, że w kolejnym sezonie naszą reprezentację zobaczymy w Rugby Europe Championship. Rugby Europe podjęło bowiem decyzję o zwiększeniu liczby drużyn na tym poziomie do ośmiu, co prawdopodobnie znacznie ułatwi nam awans (choć nie podano żadnych szczegółów – ani formatu rozgrywek, ani zasad awansu, a przecież na miejsce w REC mogliby liczyć nie tylko uczestnicy RET, ale choćby Włosi z myślą o drugiej reprezentacji). Mam nadzieję, że powalczymy, wykorzystamy szansę, a przy okazji będziemy przygotowywać się na grę z ekipami dziś stojącymi od nas poziom wyżej.

Orzeczenie Komisji Gier i Dyscypliny nieco namieszało w tabeli I ligi. W meczu Budowlanych Commercecon Łódź przeciwko Legii Warszawa sprzed półtorej miesiąca, który łodzianie wygrali 54:7, zwycięzcy dokonali niedozwolonej zmiany na boisku. Efektem jest walkower na korzyść Legii. To oznacza, że Budowlani tracą sześć punktów i spadają z trzeciego na piąte miejsce, natomiast drogę w przeciwnym kierunku odbywa Legia.

Ze świata

W ten weekend rozegrano tylko jeden międzynarodowy mecz w piętnastkach: zmierzyły się Portugalki z Belgijkami. Wygrały te pierwsze 10:8. Warto zwrócić uwagę, że to był dopiero drugi międzynarodowy mecz Portugalek (poprzedni to porażka z Niemkami 0:5o ponad ćwierć wieku temu).

W piątej kolejce fazy grupowej Rugby Europe Super Cup nie doszedł do skutku mecz Tel Aviv Heat z STM-Jenisejem Krasnojarsk – obostrzenia covidowe w Izraelu nie pozwoliły na wjazd i rozegranie meczu rosyjskiej ekipie. Ta jest coraz bardziej rozgoryczona – nie może rozgrywać „domowych” meczów w Krasnojarsku, a teraz (bodaj już drugi raz), poniosła koszty wyjazdowe (przygotowywała się w Turcji), a mecz odwołano. Z trzech rozegranych spotkań, w dwóch było ciekawie. W jedynym meczu grupy wschodniej, który doszedł do skutku, mieliśmy niespodziankę: Black Lion, pierwszy raz grający przed własną publicznością w Tbilisi, niespodziewanie uległ Lokotomiwowi Penza 16:19 (tym bardziej nieoczekiwanie, że Lokomotiw kiepsko sobie radził zarówno w rosyjskiej lidze, jak i w Super Cup – to dopiero jego pierwsze zwycięstwo w tych rozgrywkach). W grupie zachodniej pierwszą lokatę w grupie zapewnili sobie portugalscy Lusitanos, którzy pokonali belgijskich Devils 53:14. Drugie miejsce w grupie zajmą hiszpańscy Iberians, ale ci solidnie namęczyli się z holenderską Deltą – wygrali 32:30 po zaciętym spotkaniu.

Odwołano zaplanowany na 15 stycznia mecz towarzyski, jaki w Londynie mieli rozegrać Saracens i Sharks.

Tydzień temu międzynarodowy turniej siódemkowy odbył się jeszcze w Ghanie: West Africa Regional 7s. W rywalizacji brały udział drużyny z zachodniej Afryki, a stawką był awans do przyszłorocznych mistrzostw Afryki. Wśród mężczyzn w finale Ghana pokonała Burkina Faso 17:15, a wśród kobiet gospodynie zwyciężyły Wybrzeże Kości Słoniowej 29:12.

World Rugby wyprodukowało w ramach przygotowywania dokumentów strategicznych opracowanie pn. Participation Plan. Spory poziom ogólności, ale wyznaczone są cele, które należy realizować i problemy do rozwiązania. Nacisk położony jest na wsparcie federacji (w tym finansowe, pomoc w zatrudnianiu kadry szkoleniowej itp.) oraz zwiększanie uczestnictwa w grze kobiet. Oprócz tego wprowadzono program Game on Global, który kto wie, czy nie ma większego znaczenia: to zestawienie zmian w przepisach, które można stosować poniekąd dowolnie w rugby amatorskim, lokalnym – stanowi element wdrażania wcześniej wspomnianego planu i ma służyć rozpowszechnieniu gry oraz zwiększeniu bezpieczeństwa związanego z uprawieniem rugby. Dozwolone zmiany dotyczą aż 10 sfer reguł gry, z których chyba najistotniejsze dotyczą możliwości dopuszczenia gry z mniejszą liczbą zawodników niż 15 (od 10 w górę) oraz obniżenia dopuszczalnej wysokości szarży. Ale są też dozwolone zmiany w sposobie rozgrywania stałych fragmentów gry (młyny, auty, rzuty karne i wolne, podwyższenia), zmiany o charakterze poniekąd organizacyjnym (rozmiar boiska, rozmiar piłki, zmiany zawodników, czas gry). Chyba najtrudniejsza w praktyce jest zmiana umożliwiająca zrównoważenie masy zawodników (jako przykłady są tu powołane turnieje w kategoriach wagowych ograniczonych z góry lub z dołu).

W Super Rugby Pacific trwają działania w celu poradzenia sobie z obostrzeniami, jakie zamierza utrzymywać nowozelandzki rząd i które uniemożliwiają przeprowadzenie rozgrywek w formacie, w jakim je pierwotnie planowano. Ponoć w Nowej Zelandii rugbowi działacze podejmują próby negocjowania z rządem pewnych odstępstw na rzecz rugbystów, aby mogli się jednak przemieszczać między oboma krajami. Deklarują przy tym, że niezależnie od wyniku negocjacji, nie zamierzają organizować odrębnych, wyłącznie nowozelandzkich rozgrywek (Super Rugby Aotearoa, które rozegrano w czasie pandemii już dwukrotnie).

W Nowej Zelandii trwają też rozmowy na temat przyszłości NPC. Reforma wydaje się nieunikniona – wśród 14 związków uczestniczących w rozgrywkach wydaje się panować zgoda co do likwidacji podziału na Premiership i Championship oraz dopuszczenia wszystkich drużyn do zmagań o mistrzostwo. Podobno na tapecie są trzy różne rozwiązania, jedno z nich polega na podziale stawki w pierwszej turze rozgrywek na grupy południową i północną (co pozwoliłoby zaoszczędzić na podróżach).

Ogłoszono harmonogram kobiecego Pucharu Sześciu Narodów. Zrezygnowano z rozgrywania go równolegle do turnieju męskiego (odbędzie się później, od końca marca do końca kwietnia, a ta zmiana ma posłużyć większemu zainteresowaniu turniejem) i powrócono do tradycyjnego formatu (mecze każdy z każdym, bez podziału na grupy).

Niedawno World Rugby ogłosiło reguły zmiany barw narodowych przez rugbystów, którzy mieli na koncie występy w jednej reprezentacji (a w ubiegłym tygodniu Charles Piutau w związku z tym ogłosił gotowość gry dla Tonga na Pucharze Świata w 2023), tymczasem nadchodzi moment, w którym zmienią się zasady nabywania praw do zagrania w swojej pierwszej kadrze na podstawie długości przebywania w danym kraju. Dotąd konieczne były 3 lata mieszkania w kraju, który chce się reprezentować, natomiast od 1 stycznia będzie to 5 lat (przy czym to przedłużenie nie będzie dotyczyło zmiany barw narodowych). Nowozelandczycy podnieśli problem zawodników, którzy na koniec tego roku mieli zakończone 3 lata tzw. „rezydencji”, ale nie zdołali zagrać w reprezentacji, a teraz będą musieli czekać kolejne dwa lata na taką szansę. Przykładem jest tu Folau Fakatava z Highlanders, urodzony w Tonga. Nowozelandczycy chcą zmiany zasad tak, aby zawodnik, który raz już nabył prawo gry w reprezentacji, nie mógł go stracić. Jednak warto zwrócić uwagę na inny aspekt sprawy: Fakatava w każdej chwili mógł i nadal może zagrać dla swojej ojczyzny, Tonga…

Kolejna inicjatywa z rugby 7 w roli głównej w Stanach Zjednoczonych: powstała spółka Rugby Football League, która zapowiedziała organizację kolejnej amerykańskiej ligi rugby 7. Pierwszy turniej ma zostać rozegrany w 2022 w Las Vegas, z udziałem 12 drużyn zagranicznych i 4 amerykańskich, a pula nagród ma wynieść milion dolarów. W 2023 Rugby Sevens Major League ma nabrać pełnego kształtu – z 16 amerykańskimi drużynami walczącymi w 17 turniejach. Jak się to będzie miało do uruchomionego w tym roku Premier Rugby Sevens?

Australijska franczyza Melbourne Rebels postanowiła zaoferować odpłatne kontrakty zawodniczkom swojej drużyny kobiecej, występującej w australijskich rozgrywkach Super W. To pierwszy taki przypadek w Australii.

A Quade Cooper po 20 latach mieszkania w Australii i zmianie prawa (wcześniej wymagało ono m.in. 12 miesięcy ciągłego pobytu, a Cooper przecież wyjeżdżał z reprezentacją kraju), dostał szansę do starania się o obywatelstwo tego kraju i tym razem wszystko skończyło się dla niego dobrze. W ubiegłym tygodniu zaliczył stosowny test.

Z rynku transferowego:

  • co prawda kluby jeszcze tego nie potwierdziły, ale pisze o tym cała rugbowa prasa: południowoafrykański łącznik ataku Handré Pollard, mistrz świata, po tym sezonie ma opuścić francuskie Montpellier i podobno przenieść się do Leicester Tigers. Na stole miał mieć znacznie bardziej atrakcyjną finansowo ofertę z Japonii (w Anglii ma zarobić 600 tys. funtów rocznie);
  • inny niezwykle doświadczony reprezentant RPA, filar Trevor Nyakane, opuszcza ekipę Bulls i będzie grał w Racingu 92 – i to od zaraz, nie czekając na koniec sezonu;
  • ponad 70-krotny reprezentant Francji, Morgan Parra, zapowiedział odejście z Clermont, gdzie gra od 2009. Nie wiadomo, gdzie będzie chciał kończyć swoją karierę, ale mówi się o innych wielkich klubach we Francji (np. o Tuluzie, gdzie mógłby zastępować Antoine’a Duponta);
  • nowozelandzki łącznik ataku Ihaia West po tym sezonie opuści La Rochelle i przejdzie do Tulonu.

W Szkocji nagle zmarła Siobhan Cattigan, zaledwie 26-letnia reprezentantka kraju (m.in. uczestniczyła w tegorocznym Pucharze Sześciu Narodów). Kluby kobiecej szkockiej Premiership odwołały swoje spotkania z tego weekendu i zgodziły się na remisy 0:0 – wszystkie zgromadziły się w Stirling, gdzie występowała Cattigan, i rozegrały towarzyskie spotkania.

Polacy za granicą

Wieści o naszych reprezentantach z lig zagranicznych – jak zwykle sprzed tygodnia (i tym razem nic o Francji, bo Andrzej Charlat nie zagrał, a ligi Fédérale 1 i 2 miały weekend przerwy).

Anglia:

  • National League 1: Aron Strumiński zagrał niemal cały mecz w składzie Taunton Titans w wyjazdowym meczu z Chinnor, przegranym 5:22. W tabeli spadek „Tytanów” o jedno oczko, na 11. miejsce;
  • National League 2 North: Ross Cooke po zgrupowaniu kadry wrócił do składu Tynedale – w meczu z Wharfedale zagrał ostatni kwadrans, a Tynedale wygrało go 24:13 i jest na 9. miejscu;
  • Midlands Premier: również na ławce rezerwowych po zgrupowaniu kadry zaczął mecz Bromsgrove z Oundle Edward Krawiecki – jego drużyna wygrała na wyjeździe 29:22. Z kolei Grzegorz Szczepański wyszedł w podstawowym składzie Bridgnorth, a jego ekipa przegrała także z Sandbach 25:27. Bromsgrove jest liderem tabeli, Bidgnorth zajmuje szóste miejsce;
  • London & SE Premier: Stasio Maltby wrócił po zgrupowaniu reprezentacji do pierwszego składu Brighton – Blues pokonali 25:16 Maidenhead i zajmują dziewiątą lokatę w tabeli. Klub pogratulował Stasiowi reprezentacyjnych występów, a przy okazji napisał, że dzięki zwycięstwom Polska jest wciąż w grze o baraż dający awans do Pucharu Świata. Oj, chciałaby dusza do raju…

Szwajcaria: Kacper Ławski i Patryk Reksulak wystąpili w pierwszym składzie Yverdon w ostatnim tej jesieni spotkaniu swojej drużyny – w pierwszej rundzie Pucharu Szwajcarii (ćwierćfinale) ich ekipa, niepokonana wcześniej w lidze, przegrała z Avusy 20:21.

Walia – National League 2 West: Jakub Małecki zagrał w meczu Burry Port przeciwko Tenby. Jego drużyna wygrała 27:21 i dzięki dwóm zwycięstwo w dwóch rozegranych dotąd spotkaniach jest liderem ligowej tabeli.

Zapowiedzi

Za tydzień stosunkowo spokojnie. Na czoło rugbowych wydarzeń wysuwa się start europejskich pucharów. Najciekawiej może być w starciu liderów Top 14 i Premiership, czyli meczu Bordeaux z Leicester Tigers, ale grają też m.in. Exeter Chiefs z Montpellier, a w Challenge Cup Saracens z Edynburgiem (czyli wiceliderzy Premiership i URC). Oprócz tego ostatnią kolejkę grupową mają rozegrać ekipy w Rugby Europe Super Cup (ostatnią tylko teoretycznie, bo przecież kilka spotkań mamy zaległych), a rozpocząć rozgrywki ma walijska Premiership. Międzynarodowe spotkanie jest planowane tylko jedno: towarzyski mecz Meksyku z Kajmanami.

2 komentarze do “Bramy rugbowych rajów uchylają się przed nami?”

  1. Z tym awansem to nie będzie łatwa sprawa… Bardzo możliwe że będzie nam do tego potrzebny komplet zwycięstw. Samo zwycięstwo z Litwą może nie wystarczyć. Załóżmy że Belgia wygrywa cztery mecze za 5 punktów, jeden przegrywa z Niemcami za jeden punkt i ma w sumie 21 punktów. Niemcy wygrywają trzy mecze z kompletem punktów + jeden za 4 pkt. z Belgią i mają tez punkt z meczu z Polską i kończą z 20 punktami. My przegrywamy tylko z Belgią i wygrywamy z Litwą za 5 pkt mając w sumie 17 punktów i kończymy rozgrywki na trzecim miejscu. O ten awans trzeba jeszcze mocno powalczyć. Nikt nam tego awansu nie podarował przy zielonym stoliku. Ciężka walka przed nami.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz