Emocje w europejskich ligach

Sporo emocji w europejskich ligach. Co prawda covid znowu spowodował odwołanie części meczów (tym razem sześciu, w tym czterech krajowych derby w URC), to sporo jednak rozegrano, a większość z nich trzymała w napięciu aż do końca. W tle czai się potencjalna afera: władze Premiership badają, czy dominujący w lidze Leicester Tigers nie naruszyli zasad dotyczących limitu wynagrodzeń.

Top 14

We francuskiej Top 14 ofiarą covidu padło jedno spotkanie, Montpellier z Tulonem. Starcie dwóch chyba najbogatszych klubów Europy nie doszło do skutku z powodu zachorowań w ekipie z Lazurowego Wybrzeża.

Udało się jednak rozegrać pozostałe spotkania pierwszej kolejki rundy rewanżowej. Najciekawiej zapowiadał się mecz dwóch rugbowych potęg, Tuluzy i Clermont. Obie drużyny były po trzech tygodniach przerwy, ale pokazały ciekawy mecz, choć bez wielkiej liczby punktów. Tuluza bardzo szybko wyszła na prowadzenie dzięki przyłożeniu, ale kilka minut później Clermont odpowiedziało tym samym i po kwadransie mieliśmy remis 7:7. Co prawda więcej przyłożeń w tym meczu już nie było, ale do kolejnych kilkakrotnie niewiele brakło emocji nie brakowało. Do przerwy po karnym Thomasa Ramosa Tuluza prowadziła 10:7, ale zaraz po przerwie JJ Hanrahan wyrównał. Na 12 minut przed końcem celnie kopnął z dropa, chwilę potem wykorzystał karnego i to Clermont było na prowadzeniu. Tuluza ostatecznie odpowiedziała tylko jednym karnym i przegrała 13:16.

Na drugi hit kolejki zapowiadał się mecz Lyonu z Racingiem 92 i też nie zawiódł, a punktów było tu znacznie więcej (aż 72). W pierwszej połowie gospodarze wyszli na prowadzenie dzięki dwóm przyłożeniom Léo Berdeu, jednak goście nie odpuszczali i do przerwy mieliśmy wynik 21:19. Po przerwie najpierw Lyon zwiększył swoje prowadzenie do pięciu punktów, ale potem kilkakrotnie drużyny na nim się zmieniały (Lyon zdobył swoje przyłożenie dzięki nieszczęśliwemu podaniu Finna Russella, który wszedł na boisko po przerwie). O końcowym wyniku i zwycięstwie Lyonu zadecydowało przyłożenie tuż przed końcowym gwizdkiem zdobyte przez Baptiste’a Couilloud świetnie obsłużonego przez Davita Niniaszwiliego. Co prawda brakło skutecznego podwyższenia, które dałoby cztery punkty przewagi, ale Racing nie dostał już szansy na odpowiedź i w efekcie kontynuuje kiepską passę: Lyon wygrał 37:35. Gwiazdami meczu byli kopacze obu drużyn: Maxime Machenaud zdobył dla paryżan 22 punkty, ale pobił go wspomniany Berdeu, który zaliczył ich aż 27.

W górę tabeli pnie się też mistrz z 2018, Castres, który w ten weekend mierzył się z La Rochelle i po dreszczowcu wygrał zaledwie jednym punktem. Już po 10 minutach przegrywał 0:14, a po 25 minutach 3:24. Mimo to wygrzebał się z opresji. Jeszcze w pierwszej połowie odpowiedział dwoma przyłożeniami i zmniejszył stratę do 7 punktów. Co prawda na początku drugiej połowy nie tylko nie wykorzystał przewagi liczebnej, ale nawet stracił podczas niej 6 oczek, jednak na kwadrans przed końcem po dwóch kolejnych przyłożeniach wyszedł na prowadzenie 31:30. I żadna z drużyn nie zmieniła już tego wyniku. Dwukrotnie La Rochelle miało szansę z karnych, ale Ihaia West w obu przypadkach spudłował: najpierw wycelował w słupek, a za drugim razem, tuż przed końcowym gwizdkiem, chybił z niezbyt trudnej pozycji.

Poza tym Bordeaux Bègles pokonało Biarritz 30:27 (w ostatnim kwadransie padło sześć przyłożeń: przed nim Bordeaux prowadziło 13:6, na 10 minut przed końcem 25:6 – inspirację do dwóch przyłożeń dało wejście na boisko Matthieu Jaliberta), Pau pokonało Brive 43:20 (rozstrzygając spotkanie w praktyce trzema przyłożeniami w ostatnim kwadransie; 23 punkty z kopów zdobył Antoine Hastoy, a zwycięstwo Pau tym bardziej godne uznania, że treningi po przerwie wywołanej covidowymi kwarantannami wznowili zaledwie trzy dni przed meczem), a Stade Français pokonało Perpignan 27:17 (m.in. 17 punktów z kopów Jorisa Segondsa, w tym otwierający wynik drop goal z 30 m).

W tabeli Bordeaux umocniło się na prowadzeniu, zwiększając przewagę nad Tuluzą i Montpellier. Do czołowej czwórki awansowało Castres, tymczasem Racing 92 spadł aż na 10 miejsce, za plecy lokalnych rywali – Stade Français. W gronie 14 drużyn mamy już tylko 5 z kompletem spotkań na koncie, a jedna ekipa, Tulon, odstaje aż na dwa mecze.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Bordeaux Bègles1346
2. Tuluza1341
3. Montpellier1340
4. ↑Castres1437
5. ↓La Rochelle1436
6. Lyon1435
7. Clermont1333
8. ↑Pau1328
9. ↑Stade Français1327
10. ↓↓Racing 921326
11. Tulon1222
12. Brive1321
13. Perpignan1419
14. Biarritz1419

Od dzisiaj obowiązują we Francji nowe obostrzenia w zakresie liczby publiczności: na stadiony będzie mogło wejść 5000 osób, a do hal (czyli m.in. na Paris La Défense Arenę Racingu 92, gdzie w tej sytuacji nie opłaca się w ogóle otwierać bram) – 2000. Zakazane będzie też sprzedawanie jedzenia i napojów. Restrykcje są dużo łagodniejsze niż w Walii (50 osób na trybunach), czy Szkocji (500 osób), ale i tak bolesne dla francuskich klubów. Ponadto zawodnicy będą testowani dwukrotnie w ciągu tygodnia – zarażeni będą izolowani, ale klub będzie zobowiązany przystąpić do meczu, jeśli zdoła zebrać 23-osobowy skład, w którym będzie co najmniej 15 zawodowców (w poprzednim sezonie już trzy zachorowania w drużynie powodowały odwołanie meczu).

Pozaboiskowe kłopoty ma Perpignan: już dwukrotnie w tym sezonie był karany za zachowanie kibiców (raz za użycie raz, drugi raz za wtargnięcie kibica na boisko). Tydzień temu jeden z kibiców miał wygłaszać rasistowskie i seksistowskie uwagi pod adresem jednej z członkiń zespołu sędziowskiego i klub apelował do kibiców o to, aby wzięli się w karby.

Premiership

Wyniki testów covidowych w angielskiej Premiership pobiły rekord – w poprzednim tygodniu uzyskano aż 55 pozytywnych rezultatów z 11 klubów. Odwołano jednak tylko jedno spotkanie – planowany na poniedziałek mecz London Irish z Bath. Powodem są liczne zachorowania po stronie Bath, więc Irish dostaną 4 punkty, a Bath – 2. Co jednak i tak znacząco powiększy dotychczasowy dorobek tej ostatniej ekipy.

Na boisku mieliśmy m.in. starcie dwóch drużyn, które rok temu walczyły o medale: Exeter Chiefs podejmowali Bristol Bears. Gospodarze dominowali, ale nie zbudowali wysokiego prowadzenia – do przerwy wygrywali 12:3 (a w drużynie gości na dodatek musiał zejść z boiska kontuzjowany Charles Piutau) i ten wynik bardzo długo się utrzymywał. Na 10 minut przed końcem nieoczekiwanie to goście zdobyli przyłożenie (Henry Purdy po przechwycie na połowie boiska podania Joe’go Simmondsa) i różnica zamalała do dwóch punktów. Kilka minut później jednak znakomity w tym meczu Stuart Hogg przypieczętował zwycięstwo Chiefs, a Bears w ostatniej akcji, przy 9-punktowej stracie, wykorzystali karnego, aby zdobyć przynajmniej punkt bonusowy. Exeter Chiefs ostatecznie wygrali 19:13. Bristol łatwo skóry nie oddaje, ale mimo wszystko wciąż przegrywa…

Mecz Gloucesteru z Harlequins lepiej zaczęli gospodarze, którzy dominowali w młynie i po 25 minutach prowadzili 10:0 (przyłożenie zdobyli grając w przewadze po żółtej kartce), a do tego zmarnowali kilka innych okazji (m.in. już nad linią bramkową piłkę wypuścił z rąk Val Rapava-Ruskin po pięknym kontrataku). Harlequins zabrali się do roboty dopiero wtedy, ale jeszcze przed przerwą wyrównali, a po długim fragmencie drugiej połowy, gdy żaden zespół nie zdobył punktów (z którego niemal 10 minut Quins znowu grali w czternastkę), znakomity w ostatnich meczach Danny Care uczcił swoje urodziny przyłożeniem, Marcus Smith dorzucił podwyższenie, a za moment karnego i to goście mieli 10 punktów przewagi. Gloucester zdołał odpowiedzieć dopiero w samej końcówce, ale zdobył dzięki temu tylko bonus defensywny – przegrał 17:20.

Poza tym Sale Sharks zdobyło pięć punktów w meczu z Wasps, wygranym 26:18 (Wasps zdobyli dwa przyłożenia, jedno na samym początku meczu, drugie na samym końcu, a już do przerwy Sharks wyraźnie prowadzili), niepokonani Leicester Tigers kontynuowali świetną passę i pokonali Newcastle Falcons 31:0 (czwarte przyłożenie dla Tigers, dające im punkt bonusowy, zdobył Harry Potter w ostatniej akcji meczu), a Northampton Saints nieoczekiwanie wysoko przegrali z Saracens 6:30 (do przerwy było 6:6, ale po przerwie londyńczycy zdobyli trzy przyłożenia – mecz rozstrzygnęli w praktyce dwoma zdobytymi w ciągu ostatnich parę minut, gdy rywali grali w czternastu, a do szczęścia brakło im tylko czwartego przyłożenia; w sumie 20 punktów w tym meczu zdobył Alex Lozowski, a do gry po kontuzji wrócił Jamie George).

W tabeli najbardziej spektakularne ruchy to osunięcie się Northampton Saints o kolejne dwa miejsca w dół oraz awans Sale Sharks o trzy oczka (wciąż jednak w dolnej połówce tabeli i ze sporą stratą do drużyn z górnej połówki). Na czele bez zmian: Tigers ze sporą przewagą nad Saracens i Harlequins.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Leicester Tigers1150
2. Saracens1141
3. Harlequins1138
4. Gloucester1134
5. ↑Exeter Chiefs1132
6. ↑London Irish1231
7. ↓↓Northampton Saints1130
8. ↑↑↑Sale Sharks1124
9. ↓Wasps1124
10. ↓Newcastle Falcons1124
11. ↓Worcester Warriors1120
12. Bristol Bears1116
13. Bath116

Rugbowe media w ubiegłym tygodniu rozgrzała informacja o rozpoczętym przez władze ligi badaniu, czy liderujący w tabeli Leicester Tigers nie przekroczyli limitu wynagrodzeń dla zawodników (salary cap) – gracze drużyny mieli dostawać dodatkowe pieniądze za prawa do wizerunku za pośrednictwem zamkniętej w lutym tego roku spółki Worldwide Image Management. Zajmujący się tymi sprawami w Premiership Andrew Rogers ma poszukiwać powiązań między tą spółka a klubem (Daily Mail donosi o plotkach o finansowaniu jej za pośrednictwem spółki zarejestrowanej na Jersey przez osobę związaną z klubem). Jeśli faktycznie doszło do złamania zasad, konsekwencje mogą być poważne (i nie ma tu wielkiego znaczenia fakt, że chodzi o zdarzenia z okresu, gdy na czele klubu stały inne osoby). A swoją drogą, dziennikarze angielscy wskazują, że nawet jeśli ukarać Tigers podobnie jak Saracens przed dwoma laty, 35 punktów karnych nie zepchnęłoby ich na dno tabeli – wciąż słabsze byłoby Bath…

W Premiership odwołano jedno spotkanie z planowanych sześciu, znacznie gorzej natomiast na drugim froncie, w Championship, gdzie odbyły się tylko dwa mecze z rozpisanych pięciu. W efekcie do gry nie przystąpiła żadna drużyna z czołówki tabeli.

United Rugby Championship

Ponownie najboleśniej covid uderzył United Rugby Championship. Już w środę było wiadomo, że z sześciu zaplanowanych na ten weekend krajowych derby do skutku nie dojdzie co najmniej połowa: hitowe starcie Ulsteru z Leinsterem (kłopoty u gospodarzy), mecz o 1872 Cup Edynburgu z Glasgow Warriors (kłopoty u gości) i walijskie derby Cardiff – Dragons (tu problemy w obu drużynach). Potem odwołano jeszcze starcie we Włoszech (tydzień temu jedyne, które doszło do skutku). Ostatecznie zatem rozegrano dwa mecze (a więc i tak więcej niż przed tygodniem).

W Galway Connacht nieoczekiwanie pokonał Munster. Do przerwy gospodarze starali się prowadzić grę, ale popełniali błędy i mogli mówić o szczęściu, że przegrywali tylko 3:8. Jedyne przyłożenie w tej połowie, Andrew Conway’a, padło po nakryciu kopa Macka Hansena. Decydujące były chyba długie minuty w końcówce pierwszej części spotkania, gdy Munster na dobre zagościł pod linią bramkową Connachtu, zarabiał seryjne karne, a Connacht zarobił żółtą kartkę i stracił kontuzjowanego Jacka Carty’ego – ale wybronił się przed stratą punktów. Na początku drugiej połowy na boisku zostało już tylko 27 zawodników: gracze obu drużyn obejrzeli po żółtej kartce z nadmiaru niezdrowych emocji. Jedyne punkty w tej części spotkania zdobyli gospodarze: po tym, jak po kolejnej żółtej kartce to Munster grał w osłabieniu, Bundee Aki dołączył się do maula autowego i zdobył przyłożenie na wagę zwycięstwa. Chwilę potem próbował powtórzyć ten numer, a potem miał kolejną świetną okazję. Ich niewykorzystanie nie zemściło się na jego drużynie – Connacht przeważał w drugiej połowie i zasłużenie wygrał 10:8. To duży sukces ekipy z Galway, która w ostatnich 10 meczach zaledwie raz pokonała Munster.

W walijskich derbach Scarlets z Ospreys też były emocje. Gospodarze zagrali swój pierwszy mecz od ponad dwóch miesięcy, a mimo to odnieśli zwycięstwo, choć po twardej walce do samego końca. To Scarlets zdobyli po ładnej akcji pierwsze przyłożenie w meczu, ale przy okazji stracili z kontuzją Josha Macleoda (który wyszedł na boisko po wyleczeniu zerwania ścięgna Achillesa i niemal rocznej pauzie). Ospreys jednak szybko odpowiedzieli i do przerwy prowadzili 12:7. Po przerwie Scarlets odrobili straty, ale Ospreys niemal natychmiast wrócili na prowadzenie. Jednak dwa przyłożenia w końcówce Johnny’ego McNicholla (pierwsze z nich warte oglądnięcia: https://twitter.com/i/status/1477363388481167364) dały gospodarzom ostatecznie zwycięstwo 22:19. I to pomimo fatalnej skuteczności z kopów (chybione podwyższenia i karne zarówno Dana Jonesa, jak i jego zmiennika Rhya Patchella – skuteczność 1/6).

W tabeli nie mamy już ani jednej drużyny bez zaległych spotkań (ostatnia, która miała na koncie komplet meczów, Benetton, musiała odwołać mecz w ten weekend), a niektórym drużynom do kompletu brakuje aż czterech. Władze ligi mówią o przekładaniu zaległości, ale kalendarz z gumy nie jest. Po tym weekendzie tylko dwie drobne zmiany w tabeli: awansowały obie walijskie drużyny (Ospreys, dzięki defensywnemu bonusowi, wskoczyło na czwartą lokatę, kosztem Glasgow Warriors), natomiast Connacht zrównał się punktami z pokonanym przez siebie Munsterem (ale ma dwa spotkania więcej rozegrane).

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Leinster729
2. Edynburg728
3. Ulster725
4. ↑Ospreys822
5. ↓Glasgow Warriors722
6. Benetton Treviso821
7. Munster620
8. Connacht820
9. ↑↑Scarlets616
10. ↓Cardiff514
11. ↓Lions511
12. Sharks59
13. Dragons79
14. Stormers57
15. Bulls55
16. Zebre Parma61

Z kraju

W kraju rugbową przerwę zimową przerwało kilka okolicznościowych meczów i treningów noworocznych, otwartych dla kibiców. Fajne imprezy, pozwalające łatwiej doczekać wznowienia rozgrywek wiosną. Jeszcze fajniej, że trafiły do mediów. Obok niezawodnego Macieja Słomińskiego zdającego relację z trójmiejskich wydarzeń w Interii, lublinianie chwalą się m.in. obecnością w ogólnopolskim paśmie RMF FM.

W wieku 90 lat zmarł Bohdan Karwowski, jeden z pionierów polskiego rugby, zawodnik AZS Warszawa w pierwszych sezonach polskiej ligi.

Ze świata

Najwięcej uwagi przyciągają niestety zmagania światowego rugby z zarazą i prognozy na najbliższą przyszłość. W styczniu mają wrócić europejskie puchary (sparaliżowane przecież już w grudniu), a potem planowane jest rozpoczęcie Pucharu Sześciu Narodów. W jednym i drugim wypadku pojawiają się wątpliwości, jak to będzie wyglądać. Rząd francuski podjął decyzję o tym, że od 15 stycznia wszyscy uprawiający sport we Francji muszą być w pełni zaszczepieni. Taka zasada może oznaczać, że nie będą mogli wjechać do Francji sportowcy bez covidowych certyfikatów (to co prawda znaczna mniejszość – we Francji w pełni zaszczepionych jest 98% zawodowych rugbystów, natomiast w klubach Premiership ma być zaszczepionych po co najmniej 85% personelu – np. w Wasps jest to 100%). Główny trener irlandzkiego Leinsteru, Leo Cullen, wprost wypowiedział się, że kontynuowanie rozgrywek Champions Cup w obecnym formacie nie ma już sensu i trzeba go zmienić. A federacje boją się meczów Pucharu Sześciu Narodów przy pustych trybunach – to byłby dla nich kolejny, potężny cios finansowy.

Federacja Japonii prowadzi rozmowy z organizatorami obu największych corocznych turniejów międzynarodowych: Pucharu Sześciu Narodów i The Rugby Championship. Celem jest włączenie reprezentacji gospodarzy ostatniego Pucharu Świata do jednego z tych turniejów. Preferują przyłączenie się do rozgrywek na półkuli południowej (choćby z uwagi na zbliżoną strefę czasową z częścią rywali), ale priorytetem jest regularna gra o punkty na najwyższym poziomie.

Kłopoty we francuskim związku zawodników rugby (Provale) – w ciągu ostatnich kilku tygodni zrezygnowało aż pięciu spośród 18 członków komitetu sterującego tą organizacją. Wszystko z powodu sposobu zarządzania jego prezesa, Robinsa Tchale-Watchou (zwalnianie pracowników, zastraszanie, brak przejrzystości w finansach i potencjalne nadużycia w tym zakresie itd.).

Zaledwie w ubiegłym tygodniu ogłoszono plan nowego sezonu południowoamerykańskiej ligi SLAR, a już zaszły w nim zmiany. Pierwsze pięć kolejek sezonu zasadniczego miało być rozegrane w Buenos Aires, tak się jednak nie stanie. W tej sytuacji czwartą i piątą kolejkę przeniesiono do Paragwaju, a miejsce rozgrywania trzech pierwszych kolejek ma zostać dopiero wskazane.

Karierę w japońskiej lidze miała zacząć była gwiazda NRL, Blake Ferguson. Zanim jednak wyszedł na boisko w drużynie NEC Green Rockets Tokatsu, zdążył narobić sobie kłopotów. Wywołał awanturę w restauracji, a gdy zatrzymała go policja, znaleziono przy nim kokainę. Nie dość, że aresztowany, to klub rozwiązał z nim kontrakt.

Drużyna rugby południowokoreańskiego czebolu Hyundai (Hyundai Glovis) myśli o przyłączeniu się do japońskiej ligi – jej trener w wywiadzie wymienił datę 2025.

Ciekawostka z Indii: nowym prezesem krajowej federacji został Rahul Bose, były zawodnik (w tym reprezentant kraju) i gwiazda kina Bollywood.

Z rynku transferowego: rosyjski filar Walerij Morozow, przechodzi z CSKA Moskwa do angielskiego Bath (grał już z powodzeniem przez kilka lat w Premiership, dla Sale Sharks).

„Polaków za granicą” tym razem nie ma z prozaicznego powodu – zarówno w weekend świąteczny, jak i w noworoczny ligi z reprezentantami Polski po prostu nie grały. Wyjątkiem miała być walijska Premiership, ale odwołano oba mecze Ebbw Vale Dawida Rubaśniaka.

Zapraszam za to do lektury artykułu w Wikipedii opisującego historię klubu uznawanego za najstarszy otwarty klub rugby na świecie (czyli taki, który przyjmował członków niekoniecznie związanych z jedną instytucją); tak wyjątkowego, że jego przydomek to po prostu The ClubBlackheath FC.

Zapowiedzi

Najbliższy długi weekend to znowu okazja do oglądania klubowego rugby w Europie w wydaniu ligowym. W angielskiej Premiership osiągniemy półmetek fazy zasadniczej, a w zestawieniu mamy m.in. rewanż za ubiegłoroczny finał (Harlequins – Exeter Chiefs) czy mecz Saracens z Gloucester. W piętnastej kolejce francuskiej Top 14 ciekawe starcia Tulonu z La Rochelle, Racingu 92 z Clermont czy wreszcie Tuluzy z Montpellier. A w 10 kolejce URC tylko cztery spotkania (resztę, z udziałem drużyn z Południowej Afryki, już wcześniej przełożono na koniec lutego) – wśród nich irlandzkie derby Munsteru z Ulsterem oraz mecz ekip z czołówki ligi, Glasgow Warriors – Ospreys.

5 komentarzy do “Emocje w europejskich ligach”

  1. Witaj

    Nie wpadłem tutaj przypadkiem, gdyż szukałem czegoś w sieci odnośnie rugby. Bardzo pozytywna strona, jednym tchem przeczytałem niemal wszystkie felietony…tym bardziej chylę czoła jeśli jesteś redakcją jednoosobową.
    Zachowujesz dobry balans między informacją i publicystyką. Felietony wskazują na niezłe pióro i niemałą wiedzę merytoryczną odnośnie tej fascynującej dyscypliny sportu. Niezwykle na plus są recenzje książek, dodają stronie dodatkowego wymiaru, wynosząc ją ponad informacyjno-felietonowy charakter.
    Pisz,…..twórz…..kreuj…

    Pozdrawiam

    Wojtek

    Odpowiedz
    • Zgadzam się:) Ja jestem ostałym czytelnikiem od samego początku i czytam wszystko od deski do deski 🙂 To obowiązkowa lektura. Poniedziałek ze Szponami da się lubić 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz